arista80
03.11.14, 14:58
Tak a propos osobnych kont. Jak słusznie zauważono, gdy kobieta mówi, że posiadanie własnego konta daje jej poczucie niezalezności to ma to raczej odbiór pozytywny - chce być niezależna. Natomiast wystarczy przerobić zdanie na rodzaj męski i już mamy obraz męskiego szowinisty. Zauważcie, że w ilu wątkach na różnych forach jak kobiety skarżą się, że konto nalezy tylko do ich męża, że wydatki trzyma pod ręką tylko on to czasem nawet padają rady pozwania go za przemoc ekonomiczną. I jeszcze jedna rzecz. Ja oprócz zwykłego konta, założyłam jeszcze jedno dodatkowe: tylko moje, gdyby nie daj Boże coś by mi się tu stało (od biedy na czarną godzinę dla całej rodziny, ale zakładając że nie będzie aż tak źle to są to tylko moje oszczędności). Mój mąż podszedł do tego normalnie. Kompletnie nigdy nie wnikał po co, skąd mi przyszedł do głowy taki pomysł, po prostu skoro uznałam, że tak chcę to mam do tego prawo. Wyobraźcie sobie teraz jakby to powiedziała kobieta: "mój mąż powiedział mi, że zakłada konto tylko dla siebie". Brzmi strasznie, jakby miał coś do ukrycia. Przypuszczam też, że zostałby uznany za większość wypowoadających się za ostatniego dupka, prawdopodobnie zdradzającego i co tam jeszcze. Jak myślicie skąd takie coś wynika?