Dodaj do ulubionych

Gdzie lezy problem?

20.11.14, 09:43
Nie wiem o co mi chodzi.. zEBY SIE NAD SOBA ZASTANOWIC MUSZE SIEGNĄC DO DZIECINSTWA. w DIZECINSTWIE BYLAM BOJAZLIWA, WYSTRASZONA I ZESTRESOWANA. nA TYLE WIDOCZNIE, ZE NAUCZYCIELKI MOWILY, ZE COS JEST NIE TAK. nIE REAGOWALAM PLACZEM, ALE widać było, że sie boje. Zle znosilam szkole, kontakty miedzyludzkie, odpowiadanie ustne... Bylo tak przez cała podstawowke, potem juz nie wytrzymalam z tym stresem i olalam wszystko, jednak dlaej sie balam. Oczywiscie, gdy sie balam to sie wszystkiemu bylam w stanie podporzadkowac. Po corce tez to widze, jest tak przejeta, ze zrobi wszystko, nawet nie placze, po prostu ma to, co ja... Jednak na dluzsza mete, w moim przpyadku, to sie okazalo zludne. Zaczelam sie buntowac, ze mam dosyc stresu, bania sie, radzenia sobie i skonczylo sie na tym, ze wszystko zaczleo mi zwisac. Z roku na rok z 5 zlecialam na 3, na studiach to juz tylko przechodzilam z roku na rok, bo nie chcialam sie przykladac, gdyz mnie to spalalo. Nie chodzi o prefesjonalizm, tylko o to ,ze w kazda czynnosc musialam wkladac cała siebie i zdrowtonie mi sie to odbijalo. Po studiach-odetchnelam. Wreszcie nic nie musze, z nikim!!!
Poszlam do pierwszej pracy. Bach, znowu to samo-wymagaja, zeby przychodzic na punkt godzine i wychodzic tak samo. Przesiadywanie tam po 8 godzin, bylo udreka, gdyz ja po 4 juz wysiadam, czuje sie ociezale i jestem zmeczona. Do tego stres, rozkazy, wydawane polecenia. No i sie wreszcie zbuntowalam, powiedzialam sobie, ze jak mam tak zyc to ja dziekuje, wole swoją wolnośc iniepracowanie. To lzejsze dla zdrowia. Wywalili mnie, bo nie dawalam tam rady siedziec tyle, zrywalam sie, ciagle kombinowałam z dniami wolnymi.......... Najpierw nieswiadmoie, potem juz swiadomie. ludzie mi mowili, ze to przez to ,ze ta praca nie jest dla mnie. Poszlam do kolejnej, i bylo mi tam lzej. Nie pilnowali tak, ale donosili wyzej, gdy ktos byl niesubrodynowany. Nie zonsilam wydawania polecen, wyskakiwania spraw, ktorych sobie nie zaplanowalam i wychodzenie punkt 16. Mialam dosyc narzekac na mnie, wolnego tempa pracy i niedoskonalosci. Uwagi najpierw mnie stresowaly-staralam sie, potem bolal brzuch, pozniej polozylam lage. Odpuscilam i mialam to w d.. czekalam az mnie wyrzucą. trwalo to pol roku i wreszcie znow wolna! Podobnie bylo na prkatykach, gdzie nie bylam w stanie siedziec tylu godzin....................................................... A bylo ich tylko 5. W tej chwili jest tak samo-ciąży mi niepracowanie, ale jak pomysle, ze znowu w kierat wejde to mi slabo. Jak mam zyc? Przychodzilam o 17, obiad 18, necik do 20, mialam ochote na film, ale po myciu i oporzdzeniu sie na dzien nastepny byla 22.. i co? Mam 2 godzinny film ogladac do 24, skoro musze sieo budzic o 7. Tak robilam ,ale chodzilam nieprzytomna, gdyby nie weekend, w ktorym odpoczywalam nie mialabym nic z zycia. Do tego ciagle bylam dyscyplinowana, jak male dziecko, a mi sie juz nie chcialo bawic w zwracanie uwagi, bo po szkole mi wystarczylo.
Zalamka. Udalo sie komus w takiej sytuacji przyzwyczaic w koncu do pracy?
Obserwuj wątek
    • mx3_sp Re: Gdzie lezy problem? 20.11.14, 09:46
      dorosłyśmy, przynajmniej do odpowiedzialności.
      • kichamie Re: Gdzie lezy problem? 20.11.14, 09:55
        A mialam napisac, tylko bez farmazonow!

        mx3_sp napisała:

        > dorosłyśmy, przynajmniej do odpowiedzialności.
        • mx3_sp Re: Gdzie lezy problem? 20.11.14, 10:02
          jesteś za kogoś odpowiedzialna? np dzieci?
          • kichamie Re: Gdzie lezy problem? 20.11.14, 10:04
            Moge byc za wiele rzeczy odpowiedzialna, a to nie zmienia sytuacji, ze tak bardzo nie chce tego robic, tak wielokie mam leki, ze nie daje rady. Wytrzymalam gora 7 miesiecy, a oni ze mną. Po prostu nie umialam sie podporzadkowac, nie umialam tez nawiazac knotaktow, bo ja wiem, ze mozna sie mylic, robic bledy, kazdy tak ma, ale ja nie bylam w stanie nikogo poprosic o pomoc.. nie umialam rozmawiac, siedzialam cicho, chcialam stamtad szybko wyjsc..

            mx3_sp napisała:

            > jesteś za kogoś odpowiedzialna? np dzieci?
            • bei Re: Gdzie lezy problem? 20.11.14, 10:11
              Rozumiem, wiem, ze wiele osób ma taki problem.
              Nie myślalaś, aby robic coś sama, albo pracować z domu?
              • kichamie Re: Gdzie lezy problem? 20.11.14, 10:16
                Pracuje w domu, ale za marne pieniadze. Pza wszystkim przez to, ze niep racuje jak inni trace knotakty w branzy, w tym sie ksztlacilam, potem byly te wszystkie szkoly pod to robione i jest zalmana...


                bei napisała:

                > Rozumiem, wiem, ze wiele osób ma taki problem.
                > Nie myślalaś, aby robic coś sama, albo pracować z domu?
                >
    • dziennik-niecodziennik Re: Gdzie lezy problem? 20.11.14, 10:53
      proponuję - niezłośliwie! - lekarza. a potem powazne przedyskutowanie z partnerem (masz córkę, zakładam ze partnera jakiegos tez) tego czy musisz pracowac, w jakiej formie i czy na pewnie w wyuczonym zawodzie. bo mozliwe ze sie lepiej odnajdziesz w innej branży, w innym trybie pracy albo i bedac na utrzymaniu męża.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka