tak mi jakoś przykro, bo w tym roku nie robimy sobie z narzeczonym prezentów świątecznych. zaczęło się od tego, że w tamtym roku jak zbliżały się jego urodziny, to już kilka tygodni przed pytałam co by chciał dostać. myślał, myślał i nic nie wymyślił, aż wkońcu po dwóch miesiącach stwierdził, że znalazł coś na prezent. koszt 400. zawsze robiliśmy sobie extra prezenty, zazwyczaj przekraczały 400, ale wtedy akurat było u mnie krucho z kasą i powiedziałm, że mogę mu dołożyć połowę lub żeby wybrał coś do 200. strzelił focha, że w takim razie to on nie chce.
zbliżały się święta, więc narzeczony pokazał mi w necie 3 rzeczy, z których miałam wybrać jedną na prezent. kasy miałam już więcej, więc kupiłam wszystkie te rzeczy i jedną dałam jako zaległy prezent urodzinowy, drugą na mikołajki, trzecią pod choinkę. wszystkie zapakowałam ładnie, ale ten ostatni szczególnie pięknie, gdyż miał leżeć pod choinką i chciałam, żeby było ładnie. dlatego byłam mocno zawiedziona, gdy pod choinką znalazło się pudełko zapakowane w szeleszczący worek jednorazowy ze sklepu, tenże worek został zawiązany na supeł, a uszka przycięte nożyczkami. ja wiem, że to co w środku jest ważne i sam gest, ale do cholery pod choinką były prezenty dla całej rodziny, kolorowe, piękne, w świątecznych torebkach, papierach, a mój był w worku! było mi przykro, ale mój narzeczony stwierdził,że się czepiam. emamy zapewne przyznają rację mojemu narzeczonemu, bo przecież wykazał się kreatywnością i zapewne stworzył piękną rozetę na uszkach tegoż woreczka.
w lutym były moje urodziny.prezentu nie dostałam żadnego, gdyż mój narzeczony stwierdził,że na swój urodzinowy prezent czekał niemal pół roku, to i ja na swój poczekam. nie to,żebym czekała, ale pół roku minęło, ba! zaraz będzie rok, a prezentu dalej brak. w międzyczasie były jego kolejne urodziny, więc nie chcąc być nadgorliwą, prezentu nie kupiłam.
i teraz on się mnie pyta, co chcę pod choinkę. a ja tak naprawdę pie.rzę prezent pod choinkę. sama sobie kupię, jak będę miała ochotę. a prezentu z łaski nie chcę i już. mam wrażenie, że te wcześniejsze prezenty robił z obowiązku, a nie dlatego, że mu to radość sprawiało i że chciał mi sprawić przyjemność.
ot tak,wyżalić się chciałam