Dodaj do ulubionych

"Pozwalanie" przez meza/partnera

29.12.14, 09:50
Tak na podstawie watku o prawku.Powiem szczerze,ze mimo XXI wieku z sytuacjami typu "on mi nie pozwoli" spotkalam sie wielokrotnie.O ile wisza mi uklady innych,to do szalu doprowadzaja mnie teksty puszczane do mojego faceta w wykonaniu mezczyzn"i ty jej na to pozwalasz " i teksty puszczane do mnie przez obie plcie "on ci na to pozwala"w wykonaniu paru nacjitongue_out Co najlepsze dziala To W obie Strony I Trendy Jest narzekanie w wykonaniu facetow,ze nie wiedza czy zona pozwoli.Cyrk.
Obserwuj wątek
    • lilly_about Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 09:54
      Zgadzam się. I kompletnie nie rozumiem związków, w których dorośli ludzie muszą się pytać o pozwolenie na wyjscie, na dokształcanie, na zakupy. Konsultowanie zakupu lodówki - owszem, ale pytanie czy mogę wyjsć z koleżankami na kawę - wolne żarty.
      • mruwa9 Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 10:10
        zalezy, co sie ma na mysli.
        Moj partner nie jest moim rodzicem, zeby mi na cos ozwalac czy czegos zabraniac, ALE majc np. dzieci trzeba rozne sprawy (logistyczne, czasowe, finansowe) , wplywajace na funkcjonowanie calej rodziny uwgledniac, a nie egoistycznie zabierac dupe w troki i isc na kawe z kolezankami,/wyjechac na wycieczke na Spitzbergen/pojsc na studia zaoczne, stawiajac reszte rodziny przed faktem dokonanym w kwestii wydatkow i logistyki dnia codziennego.
        Reszta to kwestia nomenklatury, ja bym raczej uzyla okreslenia "uzgodnienie" zamiast "pozwolenie", ale niektorzy nie sa warazliwi na tego typu niuanse lingwistyczne.
        • edelstein Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 10:18
          No coz,czytajac watki o przygotowaniu meza do porodu.Zrobienie mu zapasow,ugotowanie,nas lania siostry/tesciowa by posprzatala do chodze do wniosku,ze Spontaniczny wyjazd to cos niesamowitego.
          • guderianka Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 10:30
            Dokładnie tak jest. NIE MOGĘ sobie pozwolić na żadną spontaniczność BEZ ZGODY partnera. Idąc do szpitala/na badania - starałam się zostawić jak najwięcej zrobionego -dla dobra wszystkich. Bo nie zostaje tylko facet+dziecko - gdzie ogarnięcie tego to pestka. Ale facet plus dwoje-troje dzieci-a to już jest-uwierz mi-wyzwanie. Analogicznie- gdy ja zostaję sama z dziećmi- M robi jak najwięcej by mi było w tym okresie lżej - zakupy mocno na zaś, śmieci itp.
            • lilly_about Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 10:32
              Pójście do szpitala to spontaniczność? Kawa z koleżanką to spontaniczność?
              • guderianka Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 10:36
                Pójście do szpitala-w odniesieniu do tego co Edel pisze o np.porodzie
                Kawa z koleżanką - tak, w moim słowniku nie funkcjonuje określenie "spontaniczna kawa z koleżanką"-chyba że na 'kulkach" z dzieciakami tongue_out
                • mruwa9 Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 10:58
                  ale w przypadku mojego meza tez nie istnieje pojecie "spontaniczny wypad na piwo z kumplami" czy wyjazd na narty.
                  Bedac odpowiedzialnym doroslym czlowiekiem, plec bez znaczenia, zwlaszcza, gdy sie jest rodzicem maloletnich, generalnie trudno jest o jakakolwiek spontanicznosc tego rodzaju. Po prostu takie decyzje planuje sie i ustala w porozumieniu z reszta rodziny. Dla mnie to oczywiste.
                  • aneta-skarpeta Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 11:07
                    dokłądnie- trudno przy dzieciach byc spontanicznym
                    mega spontanicznoscią jest zadzwonienie do męża- słuchaj dzisiaj chciałam isc do kina, bo baska jest wolna, zajmiesz sie dziecmi?

                    - spoko lub ojej a ja dzisiaj przeciez muszę zostac dluzej w pracy, mówiłem ci

                    i po spontanicznoścismile

                    spontanicznie to mam z 12 latkiem- niezaleznie od męża moge spontanicznie wyskoczyc na plotki, bo syn sam zostanie
                  • edelstein Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 11:11
                    Strach sie bac co by bylo gdybys nagle wyladowala w szpitalu.Mamy dziecko i tez wychodzimy Spontaniczny w róznych konfiguracjach.
                    • aneta-skarpeta Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 11:14
                      tzn jak wychodzicie spontanicznie w róznych konfiguracjach?
                      on jeszcze z pracy nie wrócił, a ty trzaskasz drzwiami, zostawiasz młodego bo przeciez pewnie niedlugo partner wróci (a jak nie wroci to trudno)?

                      czy jednak się jakos umawacie?
                      • edelstein Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 11:35
                        Z reguly wszyscy maja wolne wieczorami.Wiec pisze mi Baska,idziemy,ok idziemy,mowie,ze ide i wychodze.Zdarzylo sie,ze mi jakis my sie w drzwiach,albo mlody posiedzial sam.
                    • moofka Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 11:15
                      edel - jedno dziecko i to podrosniete
                      nie porownoj sie do wielodzietnych
                      to jednak inna organizacja

                      w temacie pozwalania
                      ja pozwalam kiedy nie ma ale
                      wiec moge pozwolic na weekenowe narty z bimberkiem (ale wylacznie w meskotrolowatym gronie)
                      no chyba ze akurat jestem na ostatnich porodowych nogach albo mam egzamin
                      moge pozwolic na droga fanaberie, kiedy akurat nie planujemy remontu
                      itd itd
                      w temacie swobod osobistych mamy dosc szeroki margines tak w ogole
                      wsrod znajomych par czesto obserwuje zamordyzm o ktorym piszesz
                      • edelstein Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 11:44
                        No mam jedno,pod rosnie.Ciuchy i po tym watku szczerze gratuluje sobie samej,ze nie dalam sie wsciekowi macicy.
                        • guderianka Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 13:49
                          a ja sobie gratuluję, że sobie na niego pozwoliłam wink
                          ot, kwestia priorytetów
                          spontaniczność miałam i to do woli- gdy byłam bezdzietną panienką, będą ją miała znowu do woli będąc na emeryturze. nie narzekam wink
                    • najma78 Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 11:19
                      edelstein napisała:

                      > Strach sie bac co by bylo gdybys nagle wyladowala w szpitalu.

                      nagle przypadki to nie sponatniczne wyjazdy ani wyjscia do kina. Wtedy organizuje sie zycie najczesciej proszac o pomoc rodzine albo znajomych, gdy dzieci sa jeszcze wieku gdy same sie nie ogarna ze wszystkim.
                    • dziennik-niecodziennik Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 11:25
                      no a u nas dziecko ogranicza spontanicznosc. czyli np jak mąż jeszcze nie wrócił z pracy to spontanicznie moge isc gdzies z dzieckiem u nogi, wiec raczej nie do normalnej kawiarni, bo z czterolatką to tam długo nie posiedzę, a raczej w miejsce dziecioprzyjazne.
            • aneta-skarpeta Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 10:37
              no właśnie jest cienka granica między wzajemnej pomocy i uzgadnianiu, a jakims dziwnym wydawaniu pozwolenia
              • najma78 Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 11:04
                Spontanicznosc gdy sie tworzy rodzine tzn sa maloletnie dzieci w zasadzie nie istenieje, bo trzeba jednak uzgodnic z partnerem organizacje zycia rodziny i nie chodzi to przygotowanie mubzapasow jedzenia ani przysylanie kogos do sprzatania. Ja nie moge sobie pozwolic na sponatniczny wyjazd na tydzien nawet jesli to tydzien moich wakacji bo sa dzieci, a maz pracuje i trzeba to zorganizowac. Wyjazdu nikt nikomu nie zabrania ale oczekujemy jednak rozmowy odpowiednio wczesnie aby to zorganizowac.
          • lafiorka2 Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 16:57
            edelstein napisała:

            > No coz,czytajac watki o przygotowaniu meza do porodu.Zrobienie mu zapasow,ugoto
            > wanie,nas lania siostry/tesciowa by posprzatala do chodze do wniosku,ze Spontan
            > iczny wyjazd to cos niesamowitego.

            a co jest złego w ugotowaniu męzowi obiadu na te kilka dni?
            • aneta-skarpeta Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 16:59
              ja pod wpływem forum specjalnie zrobiłam test mężowi i spytałam co mam nagotować im na czas mojego porodu i dochodzenia do siebie

              powiedział, że mam się puknąć w głowę i odpoczywać a nie wystawać w kuchni bo oni sobie poradzą i mam się o to nie martwić

              ( a jak niejednokrotnie pisałam głównie ja gotuję, robię męzowi sniadania etc- ale są jakieś granicewink
              • aamarzena Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 30.12.14, 09:26
                O! O! U mnie podobnie, z tym, że śniadania robi sobie sam. Obiadowo jest trochę niegramotny, mimo to z głodu nie pomarli. Jak wróciłam ze szpitala robił pod moje dyktando.
            • edelstein Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 17:02
              Po co?
              Moj by mnie zabila smiechu jakbym mu gotowala na caly tydzien przed wyjazd em

              "...Bezkompromisowa,nie ma nic do stracenia.Nikogo nie kocha i zdania nie zmienia.Sto procent szaleństwa-tak,to jest jej opcja.Wie,jak zapominać,dobrze zna sie na chłopcach.Gryzie tak,jak suka,jest łagodna tak,jak owca,jest bliska jak siostra i wciąż tak bardzo obca..."
        • joaaa83 Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 11:56
          Zgadzam się z mruwą9. Ja też często zanim się umówię na 100% zawsze mówię "Jeszcze uzgodnię z X i Ci potwierdzę" albo po prostu "Pogadam z X i dam Ci znać". Nigdy nie używam słów "pytać o zgodę", czy "pozwalać", ale dla mnie to oczywiste, że chodzi o męża pracę, a nie o jego błogosławieństwo. Myślę, że moi znajomi to wiedzą. Ciężko coś planować bez porozumienia z małżonkiem, jak się ma małe dziecko. Bez dziecka też należałoby uzgodnić, aby np. uniknąć sytuacji, że przyjemy zaproszenia z partnerem do dwóch różnych osób na ten sam dzień.
    • pelissa81 Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 09:55
      Wg mnie to tylko skrót myślowy - nie brzmi to dobrze, ale ja rozumiem to jako "sprowadzanie na ziemię" i tyle.
      • pederastwa Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 09:59
        No ale jakim "sprowadzeniem na ziemię" jest odwodzenie żony od zrobienia prawa jazdy? Albo nie zgadzanie się na jej samodzielne wyjścia ze znajomymi czy wyjazdy?
      • edelstein Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 10:01
        Sprowadzenie na ziemie?W jakiej kwestii?ostatnio mój uslyszal taki tekst przy okazji mojego samodzielnego wyjazdu.Chyba dorosla osoba nie musi jezdzic/latac z opiekunem?U nas odbywa sie to tak "sluchaj mam wolne,znalazlam bilety za fajna cene,to znikne sobie na tydzien"."Ja ok".Chyba bym zabila smiechem jakby powiedzial "nie ma takiej opcji,nie pozwalam"big_grin
        • lilly_about Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 10:03
          O czym ty mówisz. U 90% ematek niemożliwe jest wyjście matki na imprezę, a ty o wyjazdach....
          • aneta-skarpeta Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 10:12
            mój mąż się pyta czy moze tego i tego wyjsc np z kolegami na piwo, albo czy moze w niedzielę wyjsc na ryby

            ale jest to u niego po prostu zapytanie, czy mi tez to pasuje

            jak chcialabym zrobic prawko to bym przedyskutowała po prostu ten wydatek- czy teraz czy za miesiąc, ale nie wyobrazam sobie zeby powiedział " nie nie możesz i koniec kropka"
        • mruwa9 Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 13:25
          a gdyby w odpowiedzi bylo: ale ja mam zaplanowany kurs w tym samym czasie, oplacony i zarezerwowany pol roku temu!

          Albo: a ja umowilem sie z kolegami na narty, bo akurat maja wynajeta kwatere w Alpach w tym samym czasie.

          Kto wtedy ustepuje?
          A moze dziecko oddajecie do domu dziecka ?
    • dziennik-niecodziennik Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 10:08
      a ja to rozumiem w pewnym zakresie.
      np w pełni dopuszczam mozliwosc ze mąż nie pozwoli żonie iśc na kolację ze swieżo poznanym pracowym przystojniakiem, wyraźnie ową żonę emablującym na dokładkę, nawet jesli zonie wydaje się ze to tylko "pizza z kumplem". lub że żona nie pozwoli mężowi na to żeby w trakcie ferii sobie pojechał z kolegami na narty, zostawiając dzieci siedzące w domu.
      z tym ze to inne kategorie. co innego fanaberie, co innego rzeczy podnoszące naszą wiedzę czy samodzielność.
      • edelstein Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 10:12
        A gdzie zaufanie?90%moich znajomych to faceci.Moj ma wieksze obiekcje odnosnie wyjscia z jedna znajoma,bo jej nie cierpi,ale nigdy nie bylo slowa,ze nie pozwala.Znane mi zdrady nie rozegraly sie na wyjscia ch z przystojniakiemwink
        • dziennik-niecodziennik Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 10:25
          męzowi ufam. natomiast była taka jedna, którą on traktował jak koleżankę, a która EWIDENTNIE go podrywała. i o ile on sie zachowywal zupełnie normalnie i nie mogłam miec żadnych zastrzeżeń, o tyle ona mnie niebywale wkurrrrr...ła tymi swoimi drobnymi sztuczkami, ktore mialy ich teoretycznie "zbliżyc" do siebie. ucięłam ten uklad, ale mimo to nie zgodzę się, żeby mąż z nią się widywał sam na sam. powiedziałam mu to wprost, zrozumiał (choc był bardzo zdziwiony), wdrozylismy nowe zasady, sytuacja sie wyprostowała, jest ok.
      • aneta-skarpeta Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 10:19
        wiesz, nie wpadłabym na to aby umawiać się na kolację z nowym kolegą- chocby ze zwględu na męża

        mogę umówic się z grupą z pracy, ale kolacja z kolegą?... nikt tu palcem robiony nie jestsuspicious

        mój mąż nigdy nie pytał mnie o to czy moze wyjsc z nową koleżanką do kina - pyta czy moze w ten dzien isc na piwo z kumplami.

        Jak planuje wypad weekendowy na ryby to tez nie stawia mnie pod ścianą- tylko uzgadnia to ze mną czy mi to pasuje, wiem wczesniej, wiem z kim- po prostu rozmawiamy

        nie ma czegos takiego, ze oświadcza mi- jutro jadę na 4 dni na ryby

        no ale w sumie jakby mi mąż oświadczył, że jedzie sobie z kumplami na ferie w góry, a ja mam się szarpać z dzieciakami w domu to bym " nie pozwoliła"

        z drugiej strony mi mąż przelicza ile wydałam, ja jemu tez bo się jakoś trzymamy w ryzach, ale jak znajoma nie ma hamulców to się nie dziwię już jej mężowi, że np przed świętami zabrał jej kartę, bo kobita nie ogarniała, ze wydaje zdecydowanie za duzo i to na głupoty.
        • edelstein Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 10:26
          mogę umówic się z grupą z pracy, ale kolacja z kolegą?... nikt tu palcem robion
          > y nie jestsuspicious

          Z takim podejsciem to faktycznie lepiej nie.
          • aneta-skarpeta Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 10:47
            no wiec po co ja mialabym umawiac sie z nowym kolegą z pracy na kolację sam na sam?

            znajomych mamy za mało czy jak?

            jakos dziwnym trafem potem w wiekszosci takich historii wychodzi jakiś dziwny układ, zauroczenie, "przyjażń" etc. I nawet nie chodzi nawet o to jakie ja mam plany wobec kolegi, ale po kiego grzyba kolega z pracy ma chodzic na kolację z mężatą i dzieciatą koleżanką?

            co innego spotkanie kilku osób, choc generalnie ja nie uskuteczniam takich spotkan pracowych- ale mój mąż owszem ( choc sporadycznie) i zdziwiłabym się jakby umówił się na kolację z jakąś koleżanką z pracy _ nową_

            po co? potrzebuje przyjaciółki? znajomości nowych?

            jak chciał kiedys blizej poznać jedną z kolezanek- bo dobrze sie dogadywali to wpadł na pomysł,abysmy w 4 poszli razem do kina
        • dziennik-niecodziennik Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 10:32
          > mój mąż nigdy nie pytał mnie o to czy moze wyjsc z nową koleżanką do kina - pyt
          > a czy moze w ten dzien isc na piwo z kumplami.

          no to wyobraź sobie że sie pyta. Bo "Aska miała isc z Baśką, ale Baska jest chora, nikt inny nie moze isc, szkoda biletu, Ty takich filmów nie lubisz, a ja bym chętnie zobaczył". przy czym Ty wiesz ze dla niego Aska to taki sam kumpel jak Tomek, ale dla Aśki Twój mąz jest obiektem westchnien i uwielbienia. POZWOLISZ mu? big_grin
          troche przerysowuję sytuację, i nie, osobiscie w takiej nie byłam, ale załózmy że taka sytuacja zachodzi.

          > Jak planuje wypad weekendowy na ryby to tez nie stawia mnie pod ścianą- tylko u
          > zgadnia to ze mną czy mi to pasuje, wiem wczesniej, wiem z kim- po prostu rozma
          > wiamy

          czyli niejako mu "pozwalasz" jechac na ryby smile
          jak dla mnie takie sytuacje, "pozwalanie"/"niepozwalanie", są w związku zupełnie naturalne i wynikają po prostu z tego że liczymy się z drugą osobą i uwzględniamy ją nie tylko w planach wspólnych, ale tez indywidualnych.
          • edelstein Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 10:40
            Czas zamknac starego w wiezy,bo adoratorek ma od cholery i ciut,ciutbig_grin bo to raz spotykal sie z zakochanymi w nim laskami.
            • dziennik-niecodziennik Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 11:10
              jesli Ciebie to nie wkurza - ok.
              mnie jedna konkretna osoba wkurzała i tyle. powiedziałam męzowi że jesli zalezy mu na moim dobrym samopoczuciu to nie powinien się z nią spotykac sam na sam - przyjął, przemyslał, zaaprobował, jest ok.
            • moofka Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 11:10
              edelstein napisała:

              > Czas zamknac starego w wiezy,bo adoratorek ma od cholery i ciut,ciutbig_grin bo to r
              > az spotykal sie z zakochanymi w nim laskami.

              strzezonego pan bog strzeze
              taka niefrasobliwosc i hukaj dusza wcale chlopu dobrze nie robia
              tego kwiatu jest pol swiatu i niestety zbytnia pewnosc niejedna juz zgubila
              po kolezensku radze wink
              • edelstein Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 11:15
                Oj znam ja wiele,którym wydawalo sie,ze dobrze pilnujatongue_out jak chce zdradzał to zdradzał i okazje znajdzie nawet w pracy na biurkutongue_out
                • aneta-skarpeta Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 11:17
                  oczywiscie ze jak chce się bardzo zdradzic to się zdradzi
                  znam przypadek pana, który zonie nawinął makaron na uszy ze idzie na studia zaoczne- oczywiscie nie było zadnej szkoły, co nie przeszkadzało mu nawet zlecac zonie pisanie prac " bo on taki zajęty i przepracowany"

                  i ona mu pomagała, pisała prace, a on sobie gruchał weekendowo z kochanką na luzaka
                • moofka Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 11:18
                  edelstein napisała:

                  > Oj znam ja wiele,którym wydawalo sie,ze dobrze pilnujatongue_out jak chce zdradzał to
                  > zdradzał i okazje znajdzie nawet w pracy na biurkutongue_out

                  to ni ejest kwestia pilnowania nawet
                  ale pewnych zasad
                  ja nie spotykam sie z panami pozasluzbowo
                  i tego samego oczekuje
                  uwazam ze kolezanka jest zdrowemu facetowi niepotrzebna
                  nie pozwalam sobie na poufalosc z obcymi facetami
                  od tego mam przyjaciolki
                  grono mieszane i owszem na zasadzie - panstwo do nas - my do panstwa
                  eiminuje to niepotrzebne sytuacje kuszace
                  i dodatkowo eliminuje dwuznacznosci - o co chodzi - przeciez to tylko kolezanka
                  sliska jest granica
                  • edelstein Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 11:42
                    Zapedzilysmy Sie W zlym kierunku.Ogolnie chodzilo o to,ze mamy XXI wiek a czesc osób nie wyobraza sobie,ze mozna po jechac bez partnera na urlop np.albo pojsc z kim innym niz Partner na dyskoteke.To wielkie zdziwienie i potepienia dziala mi na nerwy.Czasem mam ochote rzec,to te ty sie boisku zdrada nie znaczy,zwiazek kazdy tak ma lub cos w ten desen.
                    • dziennik-niecodziennik Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 12:31
                      > albo pojsc z kim innym niz Partner na dyskoteke.

                      hehehehe
                      szczerze?
                      gdyby moj mąż chciał pojsc na dyskotekę, wesele czy dowolnego rodzaju zabawę beze mnie, a za to z inną kobieta - tez bym nie pozwoliła.
          • mallard Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 10:47
            dziennik-niecodziennik napisała:

            Ty wiesz ze dla niego Aśka to taki sam kumpel jak Tomek,

            Z tym, że do Tomka nie czuje hm... popędu, natomiast do Aśki i owszem, nawet jeśli jest tylko "kumplem".
            Biologii nie oszukasz wink

            > jak dla mnie takie sytuacje, "pozwalanie"/"niepozwalanie", są w związku zupełnie naturalne i > wynikają po prostu z tego że liczymy się z drugą osobą i uwzględniamy ją nie tylko w
            > planach wspólnych, ale tez indywidualnych.

            10/10 wg mnie.
            • dziennik-niecodziennik Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 11:00
              > Z tym, że do Tomka nie czuje hm... popędu, natomiast do Aśki i owszem, nawet je
              > śli jest tylko "kumplem".

              na potrzeby historyjki zakładamy że mąz do Aski popędu tez nie czuje - nie jest w jego typie i całkiem mu sie nie podoba.
              chodzi mi o to że mężowi mozna ufac, natomiast równolegle czepiające się go panny moga jak najbardziej wkurzac.
            • araceli Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 17:06
              mallard napisał:
              > Z tym, że do Tomka nie czuje hm... popędu, natomiast do Aśki i owszem,
              > nawet jeśli jest tylko "kumplem".
              > Biologii nie oszukasz wink

              Twój mąż czuje 'popęd' do każdej kobiety, którą widzi? Może powinien iść do seksuologa?
              • mallard Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 30.12.14, 08:50
                araceli napisała:

                > Twój mąż czuje 'popęd' do każdej kobiety, którą widzi? Może powinien iść do seksuologa?

                Po pierwsze nie mam męża, bo to ja jestem mężem, o czym byś się zorientowała, gdybyś wnikliwiej przyjrzała się tekstowi zamiast rzucać się od razu na klawisze i pisać swoje androny.

                Po drugie obecność atrakcyjnej kobiety w pobliżu zawsze na normalnego faceta działa. Użyłem tu sformułowania "czuje popęd", co oczywiście jest dużym uproszczeniem.
                Jeśli kocham i szanuję swoją żonę, to umiem sobie radzić z tym "zjawiskiem", bo oprócz tego, że jestem samcem, to jestem też człowiekiem, a ja osobiście napiszę że przede wszystkim jestem też chrześcijaninem. (zaraz miejscowe ateistki - intelektualistki mnie pogryzą, ale mi to lotto, bo jestem szczepiony wink)
          • aneta-skarpeta Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 11:02
            "czyli niejako mu "pozwalasz" jechac na ryby smile"

            no oczywisciesmile

            a jak się nie zgodzę to mówi- oj przestań się wygłupiaćtongue_out

            ale mamy duze dziecko

            na szczęście mam rozsądnego męża, który wie, ze gdy jestem w ciazy to pewne rzeczy są niemożliwe- a jak sie pojawi dziecko to przez jakis czas juz absolutnie

            i jednoczesnie rozumie, ze ja czasem tez chce cos zrobic dla siebie

            dlatego nie widzę problemu aby sobie gdzies wyskoczył, bo jest w tym równowaga- choc czasem to on wiecej wychodzi, a czasem ja

            z drugiej strony mam też znajomych, gdzie mąż ma czas absolutnie na wszystko- na siłownie, na angielski, na spotkania z kumplami i w rezultacie całe dnie pracuje, wraca pozno po jeszcze silownia, w piatek leci z kumplami na piwo, w sobotę odsypia do południa...a ona całe boze dnie w domu sama- no on jej niczego nie broni, tylko, że nie ma go aby zajął się w tym czasie dzieckiem, a ona chocby poleciała sama na zakupy ciuchowe
    • heca7 Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 10:10
      Między głosem rozsądku w stylu- słuchaj to jest kompletnie bez sensu ( przysługującym obu osobom w związku) a przemocą psychiczną/ materialną w stylu - nie pozwalam jest przepaść. To dokładnie taka różnica jak między przysłowiowym krzesłem a krzesłem elektrycznym.
      • pelissa81 Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 10:15
        Bo to wyrwane z kontekstu zdanie - można być w partnerskim związkui rzucić nawet żartem " a ja mojej Kaśce na to nie pozwalam" nawet siedząc u niej pod przyslowiowym pantoflem, a przemocowiec może np. użyć zdania "kochanie, uprzejmie wolałbym żebyś tego nie robiła" - a i tak będzie to dla niej jednoznaczne z "zakazuje ci". Kwestia nomenklatury w związku i prawdziwych zachowań a nie 'formułek". Ale to moje zdanie, mi też się zrarza zabraniać czegoś smile chociaż co ja mogę, nie mam niewolnika.

        Swoja droga ktoś tu pisał, że nie ma ofiar, są ochotnicy - ja zaczynam się z tym naprawdę zgadzać.
        • edelstein Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 10:20
          Tylko ja o zdziwieniu innych ludzi pisze typu "pozwalasz jej jechac samej"?
        • najma78 Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 10:39
          Niestety ale wiele osob w zwiazkach uwaza ze skoro tworza zwiazek to maja prawo do wzajemnego wyrazania zgody na rozne poczynania. Niektorzy faktycznie biora to doslownie i approval jest potrzebny. Nie ma znaczenia czy chodzi o wyjscie na fitness, na spotkanie ze znajomymi czy zrobienie prawa jazdy. Jesli dziala to w obie strony to tylko utrudnia zycie, jesli dziala w jedna strone to jest to juz kontrolowanie zycia drugiej osoby i/lub przemoc o podlozu roznym czesto zlozonym. W przypadku problemu z watku o kursie prawa jazdy (nie czytalam calego) to ona nie wierzy ze moze nauczyc sie, brak jej wiary we wlasne mozliwosci a jemu tak dobrze, ona jest pod kontrola. Dochodzi jeszcze kwestia braku jej dochodow wiec ona faktycznie moze sie nie zgodzic.
          Dorosli ludzie nie potrzebuja zgody partnera na cokolwiek. Oczywistym jest ze pewne poczyniania moga prowadzic do problemow np gdy sie robi cos co komplikuje zycie rodzinie czyli partnerowi i dzieciom, gdy sie realizuje wlasne pomysly nie biorac pod uwage wplywu tych poczynan na finanse itp.
          Jednak samo pozwalanie jest absurdem, bo partnerzy nie maja takiej mozliwosci wobec siebie.
          Niestety znam takie zwiazki, w ktorych partnerzy sobie zabraniaja roznych rzeczy i prowadzi to do wzajemnego oklamywania sie.
          • pelissa81 Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 10:55
            Zgadzam sie calkowcie, dlatego nie ma ofiar, są ochotnicy - bycie z kimś w związku, kto czegoś zabrania nie jest obowiązkowe, nikt pistoletu nie przystawia do skroni smile

            Ale uzgadnianie z drugą stroną jest dla mnie podstawą związku - zwlaszcza jak są dzieci.
            To juz wtedy nie ma dowolności, zawsze musimy mieć wizję tego co druga strona ma w planach i chciałaby zrobić. Na hasło, że może zrobię studia - moj m. dostal sorry nie zgadzam się, miałeś na to ostatnie 13 lat, teraz nie zostawisz mnie na weekendy z małym dzieckiem. Koniec - kropka.
            Zapewne jestem przemocowcem...
      • araceli Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 12:38
        heca7 napisała:
        > Między głosem rozsądku w stylu- słuchaj to jest kompletnie bez sensu ( przysług
        > ującym obu osobom w związku) a przemocą psychiczną/ materialną w stylu - nie po
        > zwalam jest przepaść.

        Jeżeli zabrania kobieta (np. kontaktów z innymi kobietami) to jest to 'troska o związek'. Jak zabrania mężczyzna (czegokolwiek) to jest to przemoc (w zależności od tego czego zabrania - psychiczna lub materialna) big_grin
    • julita165 Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 10:20
      Mnie również takie teksty doprowadzają do szału. A już kompletnie nie mogę zrozumieć wypowiadania ich przez osobę, której dotyczą typu nie zrobię tego czy tamtego bo mąż/żona nie pozwoli. No żesz...nie pozwolić to można małoletniemu dziecku.
    • alexa0000 Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 10:26
      Obserwuję z fascynacja, ale z daleka, bo w moim bliskim otoczeniu zadna kobieta nie ma z tym problemu. Wszystkie moje przyajaciółkii/bliskie koleżanki wychodzą swobodnie, wyjezdzają-OJP, sama nie wierze,że piszę w ten sposob, bo brzmi jak Arabia Saudyjska, ale coż, rzeczywiscie znam kobiety, które nie wyjdą same na imprezę , nie wyjadą, bo maż nie pozwala.
      Bardzo częśto, kiedy jestesmy razem na imprezie, obcy faceci z niedowierzaniem pytają,czy to mozliwe,że nasi mezowie tak nas "puszczają". Na wyjazdach też.

      Aha, koleżankę za to ochrzaniają za to, że "pozwala" męzowi chodzić w gory.
      • pelissa81 Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 10:59
        Mam identycznie, nigdy nie pytałam się czy mogę iść na imprezę z koleżankami, ale informowałamsmile, że tego i tego dnia idę z Kaśką.
        Za to mój się notorycznie pyta czy coś może - ale tlumacze i mówię że jest dorosły i wystarczy że mnie poinformuje i zapyta czy tego dnia nie mam innych planów, bo ktoś jednak z dzieckiem być musi.
    • guderianka Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 10:33
      Mój M mi nie pozwala na wiele rzeczy i bardzo pilnuje. I dobrze, bo to mój głos rozsądku. Mam tendencje do przeginania i jazdy na całość, on mnie hamuje. Mówi, kiedy mam zwolnić ( przy ćwiczeniach bo ja idę na maxa), kiedy odpocząć ( przy wspinaczce) kiedy wyjść z wody ( bo się wychładzam ) nie pozwala mi skoczyć na bungee i ze spadochronu. Tak właśnie. NIE POZWALA MI. A ja szanuję go, słucham i ufam. Bo wiem, że kieruje się nie tylko moim dobrem ale przede wszystkim obiektywizmem, którego mi brak
      • sumire Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 10:49
        Brak pozwolenia na skok ze spadochronu jest rzeczywiście słuszny, to nie mogłoby skończyć się dobrze... Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać wink
        • najma78 Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 10:56
          sumire napisała:

          > Brak pozwolenia na skok ze spadochronu jest rzeczywiście słuszny, to nie mogłob
          > y skończyć się dobrze... Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać wink

          A jak takie pozowolenie wyglada? Jesli jeszcze nie skoczyla to oznacza ze tak naprawde nie chce tego zrobic.
          • sumire Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 10:59
            Nie wiem, w moim przypadku bliscy dowiedzieli się po fakcie. Ale tu akurat miałam na myśli niezbyt fortunną konstrukcję gramatyczną smile
          • guderianka Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 13:53
            Biorę pod uwagę inne czynniki, w tym zdanie męża, a nie tylko swoje zachciewajki

            Jak wygląda?
            No ja mu mówię, że chcę , on mówi że nie, ja mówię że chcę i krzyczę on krzyczy że nie zaczynam histeryzować a on bierze pasek i mnie bije a potem ogłusza pięścią i polewa zimną wodą
        • guderianka Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 13:48
          wink nie ma sprawy
      • wioskowy_glupek Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 11:36
        I to jest dobre podejście
      • joaaa83 Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 12:14
        No ale co z Tobą jest nie tak, że trzeba Ci wszystko mówić? Nie wystarczy Ci zasugerować? Trzeba z Tobą jak z dzieckiem? Co do bungee, czy spadochronu też nie rozumiem, o ile nie masz jakiś problemów zdrowotnych, ale chyba wtedy wiedziałabyś, że nie możesz. Nawet jak Ci brakuje obiektywnej oceny sytuacji, to powinna Ci wystarczyć jego sugestia, a nie jakieś zakazy. Przyznaj, że sama lubisz być traktowana jak dziecko.
        • guderianka Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 13:52
          Przywolenie, zakaz, jego brak- forma zależna od wyobraźni piszącego


          Przyznaj, że sama lubisz by
          > ć traktowana jak dziecko.


          jasne, że tak. co do rączki to do buzi suspicious
    • mayaalex Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 10:48
      tez mnie to dziwi. i nie mowie o UZGADNIANIU roznych rzeczy, bo to jasna sprawa - jak sa dzieci, a zwlaszcza wiecej niz jedno, to logistyka robi sie bardziej skomplikowana i trzeba sie po prostu umowic, co kto i kiedy ogarnie.
      Moja matka np o wiele rzeczy nawet mojego ojca nie pyta, bo wie, ze nawet jak on sie zgodzi to potem jej cala przyjemnosc zepsuje fochami i wywolywaniem poczucia winy. Myslalam ze w naszym pokoleniu jednak jest inaczej - ale od czasu do czasu takie kwiatki jednak slysze.
      • niutaki Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 11:05
        No, albo takie: "puszczanie" - puszczasz meza na impreze firmowa/z kolegami/na koncert. I w druga strone... to ja zawsze mowie: nie puszczam, dorosly jest i sam idzie/jedzie. Albo: kolega mojego meza do mnie: "maz pozwala ci nosic taki dekolt do pracy?"big_grin No, nie pozwala, bo nie pytam, proste...
      • edelstein Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 11:22
        Ja tez nie pisze o uzgadnianu.Po prostu dziwi mnie,ze ktos z nutka potepienia w Glosie stwierdza"i ty jej na to pozwalasz " nie dotyczy to wyprawy w Alp tylko wyjazd do rodziny np.albo wyjscia na kawe.No ludzie drodzy.
    • solejrolia Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 11:18
      wszystko to kwestia zaufania i wzajemnego szacunku.
      ja również mogę pojechać z dnia na dzień na urlop, a i mąż miewa "szalone" pomysły, często dotyczące nas oboje
      oczywiście, mąż może mnie w jakimś tam stopniu hamować, i ja mogę mieć obiekcje, jeśli pomysł jest zbyt szalony (logistycznie, czy pod względem finansowym, czy innym).
      ale generalnie u nas problem nie istnieje
    • lauren6 Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 11:58
      Fajnie, że się porównujesz do kobiety, z tamtego wątku, która:
      1) nie ma własnych pieniędzy, bo jest na utrzymaniu męża
      2) jej mąż zarabia pewnie w PLN, więc mając na utrzymaniu 3 niepracujące osoby w tej rodzinie pewnie każdą wydawaną złotówkę ogląda się trzy razy.
      Inaczej wygląda ten feminizm i emancypacja gdy ma się własne zarobki i to wysokie zarobki za granicą, co?

      W tym miejscu zupełnie abstrahuję od tematu dzieci, a spontaniczne wyjścia. Przypomnę tylko dyskusję sprzed paru miesięcy gdzie kobieta w bardzo trudnej sytuacji materialnej pisała, że mąż się z nią kłóci, że wywala pieniądze na głupoty: kolorowe czasopisma, wyjście do kawiarni z koleżanką. Ile ematek zmieszało ją z błotem, że jak się domowy budżet nie dopina to nie wydaje się pieniędzy na własne przyjemności, tylko potrzeby całej rodziny.

      Nie wiemy czy we wspomnianym wątku to prawo jazdy było naglącą potrzebą całej rodziny. Mąż miał prawo uznać, że jeśli babka 5 razy nie zdała prawa jazdy to znów wpakują w jej kurs i egzaminy setki złotych i to będą pieniądze wyrzucone w błoto. Miał prawo uznać, że ich rodzinie bardziej się opłaca prosić o podwożenie znajomych, a zaoszczędzone pieniądze wydać np. na jedzenie lub leki dla dzieci.

      Fajnie jest byc wyzwoloną i wolną osobą, ale za własne pieniądze, gdy nie cierpi na tym rodzina. Zdziwienie edel, że świat funkcjonuje inaczej świadczy tylko i wyłącznie o tym jak bardzo jest oderwana od rzeczywistości i nie ma zielonego pojęcia jak wygląda życie wielu rodzin, które mają gorszą sytuację materialną od niej.
      • edelstein Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 13:59
        Nie porownuje sie.Mam to o czym piszesz,a mimo to ludzie uwazaja ze potrzebuje specjalnego pozwolenia.Nie,nie potrzebuje.Plany moge skonsultowac,ale na pewno nie na zasadzie "masz moje pozwolenie"
        • lauren6 Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 16:41
          Mąż nie musi używać słowa pozwolenie. Wystarczy, ze nie da jej pieniędzy.
          • edelstein Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 17:04
            Sie to nie zmieni,bo w dziurze zabitej dechami pracy nie znajdzie.
    • mynia_pynia Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 12:06
      Mój mąż mnie pyta: "mogę iść w sobotę do pracy" - i wówczas zawsze z niego szydzę wink - pyta się tak mnie od 10 lat i ja za każdym razem wpadam w śmiech.
      Ja przestałam pytać jak miałam lat 16, wówczas przeszłam do formy oznajmiającej i mówię: Idę w sobotę do koleżanki na kawę o tej i o tej. i.... po tym czekam na ewentualne sprzeciwy realnie uzasadnione, zazwyczaj pada: a o której wrócisz.
      Nie wiem z czego u męża się to bierze, bo nie jest człowiekiem uległym, ja nigdy nie strzelałam focha z powodu jego nieobecności.
      Chyba jest to przyzwyczajenie od czasów dziecięcych, nigdy mu rodzice nie zabraniali niczego to i nie widział powodu do zmiany formy wink
    • landora Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 12:25
      Zależy.
      Oczywiste jest uzgadnianie większych wydatków.
      Niezrozumiałe jest pytanie męża/żony o pozwolenie na wyjście ze znajomymi.
      • aneta-skarpeta Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 12:40
        "Niezrozumiałe jest pytanie męża/żony o pozwolenie na wyjście ze znajomymi."

        przy normalnych relacjach i zdrowym podejsciu do tematu jak najbardziej

        a jak mąż np zaczyna wychodzic ze znajomymi coraz częściej, coraz cżęściej i tylko oznajmia to co?
      • wilowka Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 12:58
        Kupiłam sobie kiedyś ogniście czerwoną pomadkę, w której wyglądałam ...ładnie.

        4 (słownie - cztery!) osoby zapytały mnie "co na to mąż?" W sensie - czy nie ma nic przeciwko.
        Padłam.
    • araceli Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 12:42
      Nie funkcjonuje u nas 'pozwalanie' - zwyczajnie ustalamy ze sobą plany i dostosowujemy się wzajemnie do siebie. A teksty na co to kobiety 'nie pozwalają' swoim mężom/partnerom z lubością pokazuję chłopu, żeby docenił co ma w domu big_grin
    • kropkacom Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 13:58
      Zakładam, ze ludzie są w większości ułomni jeśli chodzi o wzajemną komunikację. Żona/mąż pozwoli nie zawsze oznacza to co powinno. Tak przynajmniej ja uważam.
      • kropkacom Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 13:59
        To, że ludzie w związku się konsultują, że w rodzinie dostosowują do planów innych, nie jest dziwne.
      • edelstein Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 14:02
        Raczej ciezko nie pojac zdania "pozwoli ci,mój by w zyciu mnie nie puscil"
        • kropkacom Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 14:03
          Nie wiem, ja jednak nie traktuje tego dosłownie. Chociaż nie potrafię sobie teraz przypomnieć kiedy ostatni raz te słowa słyszałam od kogoś.
          • julita165 Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 14:45
            Chyba jednak głównym problemem jest to co rzeczywiście kryje się pod hasłem "pozwoli". Jeśli oznacza to, że coś tam mu czy jej się nie podoba ( a ma prawo do własnego zdania ) ale problemów nie stwarza, focha nie strzela, toleruje po prostu to jeszcze pół biedy, gorzej jeśli złamanie "zakazu" rzeczywiście powoduje problemy w postaci awantur, fochów, robienia na złość itp.
    • totorotot Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 15:41
      zawsze mozna nasciemniac, ze maz nie pozwolił
      Ale juz nie pozwalam mu sobie na cos pozwalac i nie pozwalac. Tylko ja mu nie pozwalam na cos, ale on i tak robi po swojemu
      • cocos_live Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 21:57
        w kwestii wychodzenia z domu, to zabieram dzieci i wychodze (do mamy, do koleżanki), dłuższy wyjazd do miasta (z noclegiem u znajomych) też informuje ze wyjeżdżam i ma mnie danego dnia odebrać.
        Gorzej z wyjściem bez dzieci ( i to też jest kwestia ważna w podjęciu decyzji o tym kursie) bo on nie zostania z nimi sam dłużej niz 2 godz. (ale nie pytajcie dlaczego, ni i kropka).
        kwestia włosów: przed wyjściem do fryzjera: "byle by tylko koloru nie zmieniły"- ok, poszalałam tym razem bo mnie wkurzył i dałam sobie wygolić dosyć sporo po boku, szczena mu opadła ale nic nie powiedział (przez wiele dni) wink
        • dziennik-niecodziennik Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 22:10
          > on nie zostania z nimi sam dłużej niz 2 godz. (ale nie pytajcie dlaczego, ni i kropka).

          yyyyyyyyyyyyyyyy??????????????
          • cocos_live Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 22:15
            bo nie umie się z nimi bawić nie umie im zorganizowac czasu, nawet nie próbuje.
            • dziennik-niecodziennik Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 30.12.14, 10:06
              to niech sie nauczy?...
    • nanuk24 Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 22:38
      Ja mojemu nie pozwalalam palic w domu. Nie i koniec.
      Palenie w koncu rzucil. Wyszlo na mojetongue_out
    • valtho Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 29.12.14, 23:13
      My uzgadniamy wyjścia/wyjazdy ze względów organizacyjno -logistycznych. Nie wyobrażam sobie, żeby mąż mi zabronił wyjechać na weekend z siostrą/znajomymi, ale dobrze wie, że na weekendy z koleżankami sam nie może liczyć smile
    • slonko1335 Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 30.12.14, 09:13
      Kiedyś zakładałam podobny wątek i owszem też mnie zawsze pozwalanie/nie pozwalanie zadziwia ale, ale i mi zdarza się mojego sprowadzić na ziemie i na coś tam się nie zgodzić, nie na zasadzie nie wyjdziesz/zrobisz bo nie, tylko przedstawiam argumenty jeśli sam ich nie widzi a zdarza się niestety-tyle tylko, że te argumenty do niego trafiają najczęściej.
      Nie wyobrażam sobie zabraniania czegoś dorosłemu facetowi i nie wyobrażam sobie aby on w taki sposób ograniczał moją wolność. I jasne zdarzają sie sytuacje związane z logistyką, priorytetami gdy na coś co chcemy któreś z nas pozwolić sobie nie może ale to inna bajka.
      Mi chodzi o sytuacje tego typu: mistrzostwa europy w piłce nożnej - mąz dostaje wejściókę a ja strzelam focha-nie nie pojedziesz bo ja tu będę musiała sama z dziećmi siedzieć a Ty sobie będziesz na meczu na drugim końcu kraju siedział...ale..ale gdyby dostał tych wejściówek jeszcze kilka i miałby ochotę tak częściej się wybierać to jednak sprowadziłabym na ziemię jak najbardziej...
    • aamarzena Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 30.12.14, 10:33
      Miałam dwie takie znajome w pracy, którym mężowie nie pozwalali wychodzić. Jeśli wychodziliśmy grupką współpracowników na kawę/piwo/dyskotekę to one albo pytały mężów o zgodę (w międzyczasie imprezy miały tysiąc telefonów gdzie są, z kim są i dlaczego jeszcze nie ma ich w domu!) albo okłamywały ich, że muszą dłużej zostać w pracy. Raz jeden z tych mężów nawet przyjechał sprawdzić czy faktycznie pracujemy - szczęście, że wtedy akurat dłużej siedzieliśmy bo się jakaś kontrola zapowiedziała. Dla mnie kosmos i za każdym razem byłam równie zdziwiona.
      Najciekawsze w tej sytuacji było to, że najbardziej zaborcze zachowanie męża jednej komentowała ta, której mąż zachowywał się podobnie.
      • moofka Re: "Pozwalanie" przez meza/partnera 30.12.14, 22:42
        w starej pracy na integracjach obserwowalam takie sceny
        ludzie jechali bo musieli - szkolenia czy cos tam
        a potem odbierali obrazone telefony i sie tlumaczyli
        mieli spieprzony humor a inni wraz z nimi
        naprawde nie bylo z czego
        jedna z kolezanek jest po rozwodzie - okazalo sie, ze taki zamordyzm jej nie pasowal
        drugim ktoremu nie pozwalano byl szef szefow - zona fochy stroila
        to dopiero obciach

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka