Dodaj do ulubionych

Byc kobietą.

12.01.15, 20:00
W skrocie: pochodzę z domu, gdzie matka mnie zaniedbywała (ojca nie znam). Nigdy nie bylam u fryzjera, nie kupowała mi ubran, chyba, ze wyrosłam. Ogolnie zjadałam paznokcie az po kosci od niemowlęctwa i teraz rosna mi krzywe, co nie stanowilo problemu.. Ogolnie nic nie stanowiło. Chorób miałam sporo, ale nie byly one śmiertelne, wiec zżerający mnie od srodka relfuks mógł być. Ona o siebie dbala, nieustannie podkreslając, ze o mnie sie już nadbala. Kiedy?

W tej chwili moj chlopak zwraca mi uwage, ze jego kolzenki zp racy czesciej kupuja ubrania, obcinaja wlosy u fryzjerów i maluja sie. On mnie widzi przez caly rok w tych samych zestawach (ostatnie zakupu ubraniowe robilam w marcu 2014, kupiłam 2 bluzki i majtki).

Powiedzcie mi, drogie KOBIETY, czy to norma, że nie przywiązuje wagi do torebek, butów, makijażu. W tej chwili
a) szkoda mi na to kasy
b) jestem leniwa
c) bylo tak od zawsze, od zawsze tak sie nosiłam i wygladałam!!

Nawet leczenie przychodzi mi z trudem, mimo, ze mam co leczyć...
Obserwuj wątek
    • rosapulchra-0 Re: Byc kobietą. 12.01.15, 20:02
      Kolejny trolling?
    • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Byc kobietą. 12.01.15, 20:06
      Porównywanie Ciebie do koleżanek z pracy jest żałosne.
    • angry.bird Re: Byc kobietą. 12.01.15, 20:08
      Ja to bym ci poleciła pomoc psychologiczna. Widać, że masz straszny żal do matki. Po terapii może zaczniesz dbać o siebie.a
      • andaba Re: Byc kobietą. 12.01.15, 20:13
        Mnie nikt nie zaniedbywał, a zdanie n/t strojenia się mam identyczne i też mnie wiecznie posądzają o to, że jestem trollem.
        • lafiorka2 Re: Byc kobietą. 12.01.15, 21:49
          Nie chodzi o "strojenie się" tylko o dbanie o siebie.
          Kupowanie 2 bluzek raz do roku to...no sorry zaniedbanie.
          • loa-sia Re: Byc kobietą. 12.01.15, 22:15
            Dzięki!

            Wyjmuje w tej chwili takie.. co najmniej 5-8 letnie..

            lafiorka2 napisała:

            > Nie chodzi o "strojenie się" tylko o dbanie o siebie.
            > Kupowanie 2 bluzek raz do roku to...no sorry zaniedbanie.
            >
          • rosapulchra-0 Re: Byc kobietą. 13.01.15, 06:37
            Zaniedbanie to np. niemycie się, a nie dwie bluzki rocznie.

            Boże, jacy niektórzy ludzie są prości..
      • loa-sia Re: Byc kobietą. 12.01.15, 20:14
        Matka mnie nie chciała. Mowila, ze jestem brzydka i że mnie nie chce. Ale teraz pytam nie o nią, tylko o to, czy rzeczywiscie jestem skrajnie zaniedbana. Np. w tamtym roku walnęlam sobie blond farbe na wlosy (jestem krucza) i teraz mam odrosty i spalone wlosy na koncach, ktore smaa obcinam. No takie przyklady.
        Nie maluje sie. Ostatnio na klatke w bloku wyszlam po domowemu, w podartych spodniach i rwanej bluzce, spotkalam sasiadow...zdziwieni..

        U fryzjera bylam 3 razy w zyciu, pamietam lata!
        • andaba Re: Byc kobietą. 12.01.15, 20:19
          Aż trzy razy? Ja nigdy nie byłam i jakoś mi tego doświadczenia nie brakuje smile

          Nawet na trolla się nie nadajesz, za mało radykalna jesteś.
        • aankaa Re: Byc kobietą. 12.01.15, 20:34
          czy rzeczywiscie jestem skrajnie zaniedbana. Np. w tamtym roku walnęlam sobie blond farbe na wlosy (jestem krucza) i teraz mam odrosty i spalone wlosy na koncach, ktore smaa obcinam. No takie przyklady.
          Nie maluje sie. Ostatnio na klatke w bloku wyszlam po domowemu, w podartych spodniach i rwanej bluzce, spotkalam sasiadow...zdziwieni..


          zaraz tam "zaniedbana"...
          jak urodzisz okaże się, że jesteś wyluzowaną ematką, która nie dba o to co inni mówią wink
          jakoś w tych podarciuchach i z odrostami chłopa znalazłaś, więc nie jest tak źle big_grin
        • lafiorka2 Re: Byc kobietą. 12.01.15, 21:50
          Coś sciemniasz?.
        • nanuk24 Re: Byc kobietą. 12.01.15, 22:15
          Nie napinaj sie tak, bo jeszcze w porty popuscic od tego trolowania ni w piec ni w dziewiec. Do tego trzeba miec talent.
    • mas.uka Re: Byc kobietą. 12.01.15, 20:36
      na tym etapie to Ty masz największy problem z balastem wyniesionym z toksycznego domu, sprawy dbania o "kobiecość" są wtórne. Potrzebujesz dobrej terapii, najlepiej u dobrego psychiatry, piszę to zupełnie bez złośliwości. Powodzenia
      • loa-sia Re: Byc kobietą. 12.01.15, 23:43
        Pisze o domu rodiznnym obojętnie.
        Tak-mama mnie nie kochala, nie chciała.
        Powtarza mi to tez bez zlosci...
        Plakac ani terapeutyzowac sie z tego powodu nie bedę..
        Ubolwem jendak nad tym, że tak robie

        mas.uka napisała:

        > na tym etapie to Ty masz największy problem z balastem wyniesionym z toksyczneg
        > o domu, sprawy dbania o "kobiecość" są wtórne. Potrzebujesz dobrej terapii, naj
        > lepiej u dobrego psychiatry, piszę to zupełnie bez złośliwości. Powodzenia
    • zolla78 Re: Byc kobietą. 13.01.15, 00:37
      Różne są podejścia do elementów urody. Mam 30kilka lat i paznkocie miałam pomalowane może z 4 razy w życiu. Fryzjer też zdarza mi się rzadko, a makijaż miałam na twarzy może z 5 razy w życiu plus 10 nieudanych prób zrobiebia go sobie samodzielnie. I nie mam traumatycznego dzieciństwa. Ubrań mam za to ponadto i jakbym się jakiejś nienormalności u siebie doszukiwała to właśnie w ich ilości (używam może 1/4 z nich). Do lekarza z probleme z kolanami wybieram się od ponad roku. Ale ogólnie jestem uznawana za zadbaną i przywiązującą wagę, może nie do torebek, ale do butów na pewno smile
      Nie doszukuj się problemu w sobie, jeżeli ty się z takim podejściem do wyglądu, ubrań itp. czujesz ok. Ale jeżeli ty sama masz wrażenie, że coś jest nie tak, to masz rację twierdząc, że nie wyrabiasz jakiejś "normy".
      A jeżeli czujesz się sama z tym brakiem "babskich" zainteresowań ok, to zastnaów się na ile akceptuje ciebie chłopak, że sugurej brak normalności albo na ile ulega stereotypom, co kobiety powinno interesować najbardziej.
    • ghrtth Re: Byc kobietą. 13.01.15, 07:04
      Dla mnie to oczywiste, że jeśli nie potrzebujesz tych bluzek, to ich nie kupujesz.

      Ja świadomie kupuję tylko to, czego potrzebuję. Uważam, że ludzie dali się wpędzić marketingowcom w róg - muszą kupować, kupować, kupować bo będą niemodni i zaniedbani - a więc wykluczeni z grup, do których aspirują. Więc dzieci w Bangladeszu zasuwają, grube ryby się bogacą, a marketingowcy myślą, z jakiej jeszcze bzdury uczynić "must-have" bogatych Amerykanów i Europejczyków (podczas gdy dla wspomnianych dzieci z Azji jakakolwiek cięższa choroba oznacza śmierć).

      Dla mnie stanięcie obok tego jest bardzo dobrą decyzją. Tylko trzeba mieć normalnych ludzi wokół, a tekst Twojego chłopaka wygląda podejrzanie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka