Mam problem z tym, by wreszcie zacząc cos konsekwentnie robić. Wynika to praowdpdobnie z tego ,ze nie pracuje, zajmuję sie domem i po prstu mi odwala! Mam dużo czasu, wstaje kiedy chce, klade sie kiedy chce. A w praktyce przesypiam dnie, zarywam noce. Mialam sobie podleczyc rozne dolegliwości i tak udalo sie-wybralam sie do lekarza, ale jesli chodzi o leczenie to po pierwszych 3 dniach przestaje przyjmowac leki z zaniedbania psych. Po prstu trace wiare, zaczynam watpic w sens zycia i popadam w regres. To samo z bieganiem. Biegalam ladnie przez 2 miechy i nagle z dnia na dzien przestalam. Prawo jazdy po 3 podejsciach zarzuciłam. Mam cała litanie zadan do wykonania typu: przejrzec buty malego i powyrzucać za male albo kupic taki a taki model tonera. Wpisuje tam wszystko i mi sie odechciewa... Wznowilam w tym roku studia i kurde zaniemogłam! Nagle dopada mnie taki stan, ze wszystko ode mnie odplywa. Nie moge sie do niczego zabrać, a jak zabieram sie na ostatnią chwilę, to popadam we frustracje, bo sie nie udaje! Jest dużo rzeczy do zrobienia, jestem bardzo przydatna siedzac tak w domu, ale to juz 4 rok po pierwszych studiach, w miedzyczasie krotka aktywnośc zawodowa..
W ogole nie wiem, co ja mam dzisiaj robić..