Dodaj do ulubionych

Emigracja, tak czy nie?

08.07.15, 22:57
Witam Was,

to będzie długi post smile Chodzę z tym wszystkim już od jakiegoś czasu i może jak tu sobie to napiszę, to coś mi się rozjaśni. Coś może doradzicie, pomożecie smile

Pytanie zasadnicze brzmi: zostać w PL czy wyemigrować do DE?
Decyzja jest o tyle trudna, że teoretycznie w Polsce źle nam nie jest. Teoretycznie smile

Mamy z mężem bliżej 40-tki niż 30-tki i małego przedszkolaka na stanie. Mąż od 4 lat pracuje w DE na niemieckim kontrakcie. W Polsce jest tylko na sobotę-niedzielę.

Ja w Polsce mam etat plus działalność gospodarcza.

Teoretycznie, jak wcześniej napisałam, finansowo wychodzimy jak na warunki polskie nie najgorzej, ok.10-12tys miesięcznie. ALE w większości jest to euro, które tam zarabia mąż, a tu wydajemy. Dziecko coraz bardziej tęskni za tatą. Między nami coraz gorzej przez tą rozłąkę. Coraz trudniej mi samej ciągnąć etat i działalność. Czasem myślę sobie, że łatwiej by było gdybyśmy tu w Polsce nic nie mieli. Wtedy bez żalu razem moglibyśmy się wyprowadzić za granicę. Mąż do Polski za bardzo nie chce wracać. Na tym samy stanowisku tu zarabiałby 3 razy mniej niż tam. Ja za bardzo nie chcę wyprowadzać się tam. Tu mam pracę, działalność, poza tym mój niemiecki to same podstawy. W Polsce z tych pieniędzy, które zarabiamy żyjemy spokojnie, nie mamy kredytów ani żadnych rat. Z drugiej strony, jak długo można żyć tak na odległość?

Wiem, że to wszystko trochę chaotyczne ale bardzo trudno podjąć nam decyzję. Może jak ktoś z boku to przeczyta, zobaczy jakieś inne możliwości, których ja teraz nie widzę?

Dodam jeszcze, że gdybyśmy się wyprowadzili mąż zostaje w swojej pracy (tam ma już umowę na czas nieokreślony), a z pracą dla mnie także nie byłoby problemu.

Czy na naszym miejscu w ogóle myślelibyście o emigracji?
Obserwuj wątek
    • unisex.brace Re: Emigracja, tak czy nie? 09.07.15, 00:15
      jechac
    • larrisa Re: Emigracja, tak czy nie? 09.07.15, 01:22
      Powiem tak - w życiu ny mnie wołami na emigrację do Niemiec nie zaciągneli, ale w twoi przypadku, najwyraźniej twoja działalność przynosi marginalne dochody a rozłąką z mężem, zwłaszcze długolenia, to nigdy nic dobrego - zatem pozostaje poważnie roważyć, czy do niego z przyczyn ekonomicznych i emocjonalnych nie dołączyć. Choć DE to mało ciekawa opcja, ważna jest rodzina, czyli co czujesz ty i dziecko. Przewaga ekonomiczna jest po stronie męza, więc rozsądniej jest przenieść się do niego.
    • eliszka25 Re: Emigracja, tak czy nie? 09.07.15, 02:12
      nie powiem ci "jedz" albo "nie jedz". musisz zdecydowac sama, albo najlepiej wspolnie z mezem. ja bym jednak w zyciu nie chciala zwiazku na odleglosc. to nigdy nie niesie z soba nic dobrego na dluzsza mete. ja pojechalam za mezem (wtedy jeszcze nie byl mezem) za granice. zostawilam w polsce swoja prace, ktora lubilam, ale zwiazku takiego, ze ja tu, on tam, na dluzsza mete nie chcialam ciagnac. jesli mialabym cos doradzic, to nie pal od razu wszystkich mostow. dobrze jest zostawic sobie furtke na "w razie czego", chocby tylko tymczasowo. ja wyjezdzajac, nie zrezygnowalam z pracy od razu. najpierw wykorzystalam urlop, potem wzielam urlop bezplatny i dopiero po ponad pol roku zdecydowalam, ze jednak zostaje.
    • evee1 Re: Emigracja, tak czy nie? 09.07.15, 03:22
      > Decyzja jest o tyle trudna, że teoretycznie w Polsce źle nam nie jest.
      Tobie i dziecku nie jest zle. Maz w Polsce tylko bywa na weekend i urlopy.

      > Dziecko coraz bardziej tęskni za tatą. Między nami coraz gorzej przez tą rozłąkę.
      I to jest moim zdaniem sedno sprawy.
      Jezeli dla Ciebie tam na miejscu nie byloby problemu z praca dla Ciebie, to ja nie wiem czemu sie w ogole zastanawiasz. Przeciez wyprowadzajac sie z Polski nie palicie za soba mostow i w razie czego jak bedziecie bardzo chce, to mozecie tam wrocic.
      No, ale ja mam spaczony obraz, bo sama mieszkam za granica wink.
    • pruszynkaaa Re: Emigracja, tak czy nie? 09.07.15, 03:37
      Pytanie, czy te euro które zarabia Twój mąż wystarczą na życie w DE dla Was? plus ewentualna Twoja praca?
      Bo wiadomo, że o wiele łatwiej się żyje jak zarabia się w euro a wydaje w złotówkach smile
      Syn będzie tęsknił bardziej, o ile w ogóle więź między nimi nie zaniknie, to wtedy będzie mu ojciec obojętny - tak jak dla mnie mój... (podobna sytuacja - więź nie odbudowana do dziś, a mam 28 lat)
    • solejrolia Re: Emigracja, tak czy nie? 09.07.15, 07:50
      nie wyobrażam sobie związku na odległość, ani życia w rozjazdach, czy w takim zawieszeniu- jechać, nie jechać.
      zawsze możesz jechać na jakiś czas, dać sobie na próbę np. pół roku (w pracy na etacie wziąć urlop, a DG zawiesić) i spróbować, jak to będzie, czy odnajdziesz się, jak zaczniecie funkcjonować w nowym miejscu, ty i twoje dziecko. czy faktycznie z pracą dla ciebie nie będzie problemu, i dziecko znajdzie szybko przyjaciół, dobrze będzie czuło się w przedszkolu, szkole.

      i już teraz szkoliłabym jezyk. INTENSYWNIE. bo nawet nie emigrując zawsze warto go znać.
      • gazeta_mi_placi Re: Emigracja, tak czy nie? 09.07.15, 09:49
        Jak zwykle to kobieta ma ustąpić. A czemu mąż nie sprowadzi się do Polski? Łatwiej znajdzie pracę niż kobieta, ona ma tu swoją DG, więc pewnie wypracowane kontakty, ma etat, pewnie ma rodzinę gdzieś pod bokiem, przyjaciół w razie czego. Dziecko jest tu u siebie, a nie "jakimś polaczkiem", Niemcy naprawdę nie lubią Polaków, tolerują ich tylko jako tanią siłę roboczą. Nie wierzę, że mąż w Polsce zarabiałby drastycznie mało skoro jest taki dobrym specjalistą, że nawet w Niemczech się sprawdza. Skoro nie mają kredytów wiele pieniędzy znowu nie potrzebują, mają jedno zdrowe dziecko.
        • to_ja_caryca_katarzyna Re: Emigracja, tak czy nie? 10.07.15, 12:12
          A dlatego ze jak pisze autorka, za rownozedne stanowisko w Polsce pan dostanie 3x mniej kasy, a wtedy juz nie bedzie im tak komfortowo. Proste i pisze czarno na bialym. Dziwne ze to przeoczyles.
          • gazeta_mi_placi Re: Emigracja, tak czy nie? 10.07.15, 14:25
            Ale koszty mieszkania i codziennego życia też będzie miał niższe niż w niemczech. Ona ma dwa etaty w sumie, więc nawet przy jego pensji trochę niższej przy jednym zdrowym dziecku, własnym mieszkaniu bez kredytu raczej biedy nie zaznają.
            • to_ja_caryca_katarzyna Re: Emigracja, tak czy nie? 10.07.15, 20:16
              Nie bede z toba polemizowac, bo my i tak zawsze jak slepy z gluchym, ale zdaj sobie sprawe, ze Niemcy oferuja ogolnie mimo wszystko lepsze warunki rozwoju dla szarego pracownika niz Polska a i wiele rzeczy jest tanszych niz w kraju, to towary z wyzszej polki robia roznice, bo tam sa dostepne a u nas poki co jakos mniej. Podobnie Francja, gdzie z glodu nikt nie umiera. Za oddychanie ludzie bez dochodow dostaja 800 euro miesiecznie.
              • gazeta_mi_placi Re: Emigracja, tak czy nie? 11.07.15, 09:06
                W Polsce oni też z głodu nie umierają, z opisu wynika, że raczej mają jak pączki w maśle, niezłe dochody, brak kredytu do spłacenia, własne mieszkanie. Problemem jest nieobecność ojca, a nie bieda.
                • najma78 Re: Emigracja, tak czy nie? 11.07.15, 09:30
                  gazeta_mi_placi napisała:

                  > W Polsce oni też z głodu nie umierają, z opisu wynika, że raczej mają jak pączk
                  > i w maśle, niezłe dochody, brak kredytu do spłacenia, własne mieszkanie. Proble
                  > mem jest nieobecność ojca, a nie bieda.
                  >
                  Czytaj uwaznie to bedziesz wiedzial ze ich dobra w miare wygodne zycie wynima w przewazajacym stopniu z tego ze maz zarabia w euro, bo gdyby zarabial w zlotowkach byloby o wiele gorzej. To napisala autorka. Problem jest brak meza i ojca ale ten brak wynika z sytaucji fonansowej. Maz nie chce wrocic bo jego zarobki zmniejszylyby sie znaczaco. Zona z samego etatu tez kokosow nie ma, natomiast na rozwiniecie dzialalnosci potrzebne sa fundusze no i ryzyko wzrasta bo jesli dobra passa sie zmieni to moze byc problem.
                  Wyjzd zony do meza w ich sytuacji jest bardzo dobrym rozwiazaniem.
    • goodnightmoon Re: Emigracja, tak czy nie? 09.07.15, 08:45
      blueshes napisał(a):

      > Czy na naszym miejscu w ogóle myślelibyście o emigracji?

      Ja w bardzo podobnej sytuacji (tylko ze bez dziecka) zdecydowalam sie na wyjazd i nie zaluje.
      A nie mozesz wyjechac bez "palenia mostow"? Np. polroczny bezplatny urlop w pracy, zawieszenie dzialalnosci lub powierzenie zaufanej osobie?
    • lilly_about Re: Emigracja, tak czy nie? 09.07.15, 08:48
      Ja nie wierze w związki na odległosć, więc albo ty powinnaś wyjechać, albo on wrócić. Skoro on nie wróci, to pozostaje ci zamieszkać w DE.
    • zlotarybka_1 Re: Emigracja, tak czy nie? 09.07.15, 09:22
      tak ogolnie patrzac na sytuacje - radzilabym jechac.
      W szczegolach - jestes pewna, ze bez znajomosci niemieckiego nie bedzie problemow z Twoja praca? Nie zrozum mnie zle - ja nie uwazam tego za przeszkode, emigrowalam kilka razy, raz bylam w sytuacji kiedy musialam uczyc sie jezyka praktycznie od podstaw i teraz uwazam ze taka znajomosc to duza wartosc. Tyle, ze moze sie zdarzyc, ze tej pracy nie bedziesz miala tak z marszu. A brak pracy w obcym kraju bez znajomych i rodziny to duzy problem - siedzisz w domu i sie frustrujesz. Wiec tak jak napisala juz ktoras ematka - na Twoim miejscu uczylabym sie juz teraz jezyka, niezaleznie od tego jak sie sprawy potocza.
    • kjut Re: Emigracja, tak czy nie? 09.07.15, 09:27
      A ja przepraszam za brutalnośc ale nigdy nie ogarnę. Jak mozna skazywac czteroletnie dziecko ( i mlodsze, bo nie uwierzę, ze ono TERAZ zaczyna tęsknic, Ty po prostu dopiero teraz zaczynasz to zauwazac) na widywanie taty tylko w weekendy? Tacie się nie chce do pl wracac bo mu tam wygodnie, mamie się nie chce wyjezdzac, bo tutaj jej wygodnie, a dziecko się wychowuje bez ojca. Egoistyczne to i mało odpowiedzialne. Wiem, moje zdanie nie będzie tutaj popularne, ale moim zdaniem to po prostu nie do przyjęcia. Nie rozumiem jak od początku się mozna na taki układ zdecydowac. Biedny dzieciak.

      Uzupełniając zanim poleci sławetne "czasem nie ma wyboru". Owszem, czasem nie ma wyboru. Ale wtedy tez rozwaza się rozłąkę z rodziną na zasadzie "tak szybko jak się da łączymy rodzinę". A nie zyje nam się super, tu jest kasa, tam jest kasa, generalnie nie ma potrzeby, ale będziemy sobie zyc osobno, bo mi zal firmę zostawiac. Dramat.
      • chocolate_cake Re: Emigracja, tak czy nie? 09.07.15, 09:39
        Jeśli o mnie chodzi, to nie chciałabym mieszkać w Niemczech i nie mam zamiaru nigdzie wyjeżdżać ale w twojej sytuacji na pewno bym się zdecydowała. Nawet jeśli finansowo wyszłoby to gorzej. A może wcale nie będzie gorzej.
      • mikams75 Re: Emigracja, tak czy nie? 09.07.15, 09:40
        nie ma co robic dramatu z tym niewidzeniem ojca, bo w wielu rodzinach w praktyce wyglada to tak, ze dziecko juz spi jak ojciec wraca po pracy wieczorem i wowczas w praktyce to tylko wspolne weekendy zostaja. I dziecko nie zaczyna teraz tesknic a zaczyna terat te tesknote wyrazac.
        To raczej kobiecie jest ciezko sie ogarnac z praca i opieka nad dzieckiem i cala logistyka.
      • kj-78 Re: Emigracja, tak czy nie? 10.07.15, 22:54
        Ja od poznania meza widuje og glownie w weekendy. Mamy dwoje dzieci i wszystkim zyje sie bardzo dobrze. Maz pracuje w innym miescie i jesli jest potrzeba (choroba dziecka itp), to przyjezdza. No i w lecie jestesmy razem prawie 2 miesiace. Wcale nie uwazam tej sytuaxji za uciazliwa, wrecz przeciwnie, jest calkiem ok! Ludzie sa rozni i Maja rozne potrzeby. Dla naszych dzieci jest to normalna sytuacja i specjalnie nie tesknia.
        • kjut Re: Emigracja, tak czy nie? 10.07.15, 23:20
          Różni ludzie maja różne potrzeby. Ale dzieci powinny mieć oboje rodziców. To że nie znają innych możliwości, s przyzwyczajone i, wg Ciebie, nie tęsknią, nie oznacza, że nie powinny się wychowywać z obojgiem. To jest święte prawo dziecka - mieć mamę i tatę. Gdy rodzice celowo i bez szczególnych przesłanek decydują się na życie osobno na stałe to dla mnie patologiczna sytuacja w której cierpią najbardziej niewinni.
        • najma78 Re: Emigracja, tak czy nie? 11.07.15, 08:23
          Ja od poznania meza widuje og glownie w weekendy. Mamy dwoje dzieci i wszystkim
          > zyje sie bardzo dobrze. Maz pracuje w innym miescie i jesli jest potrzeba (cho
          > roba dziecka itp), to przyjezdza. No i w lecie jestesmy razem prawie 2 miesiace
          > . Wcale nie uwazam tej sytuaxji za uciazliwa, wrecz przeciwnie, jest calkiem ok
          rozne potrzeby. Dla naszych dzieci jest to normalna sy
          > tuacja i specjalnie nie tesknia.


          Ale autorki watku dziecko teskni i to coraz bardziej, jej zwiazek z mezem tez na tym cierpi wiec niej to nie jest normalna sytuacja. I wiesz co dla wiekszosci to nie jest normalne. Takie sytuacje dla rodzin sa patologiczne, bo celem rodziny czyli dwojga ludzi plus dzieci jest bycie razem, codzienne najlepiej, wspolne jadanie posilkow, rozmowy, poprostu obecnosc. Wyiazd na krotko np tydzien dwa raz na jakos czas jednego z rodzicow jest ok ale stala nieobecnosc czyli rodzic tylko na weekendy plus swieta i wakacje juz ok nie jest. Mieszkanie osobno nawet w obrebie jednego kraju nie jest normalne i wplywa negatywnie na dziecI nawet jesli nie widac tego od razu. Im dzieci starsze tym bardziej.
          Ty chyba nawet nie przeczytalas tego co napisala autorka tylko radosnie skomentowalas jakiez to normalne. Moze ty tez zamieszkaj w innym miescie a dzieci oddaj do tygodniowego przedszkola albo niani, ktores z was przyjedzie (jesli to bedzie mozliwe) gdy beda chore i na wakacje.

          A autorka powinna dolaczyc do meza i to jak najszybciej, zwlaszcza, ze ma oferte pracy. Jezyka mozna sie nauczyc, kwalifikacje podniesc, to zabiera czas, ale jest jak najbardziej mozliwe. W pl zyje sie im czyli jej i dziecku dobrze ale jak sama napisala glownie dziecki temu ze maz zarabia w euro. Jesli on wroci to ich sytuacja sie pogorszy bo on bedzie zarabial duzo mniej w zlotowkach a ona jesli zdecyduje sie ma prace na swoim tez bedzie potrzebowala pieniedzy na koszty zwiazane z jej rozwinieciem. Poza tym z biznesem roznie moze byc. Perspektywa zamieszkania w de z mozliwoscia pracy takze dla niej jest naprawde bardzo dobra. Jesli nastawi sie pozytywnie to szybko dostrzeze roznice na plus nowego kraju, nie mowiac juz o korzysciach z tego ze rodzina bedzie razem.
    • marzeka1 Re: Emigracja, tak czy nie? 09.07.15, 09:43
      Rodzina powinna być razem, co już Twój syn odczuwa. A za dużo widziała rozwalonych rodzin z powodu takiego życia osobno.
      Trudno mi wyobrazić sobie życie na odległość na co dzień.
    • gazeta_mi_placi Re: Emigracja, tak czy nie? 09.07.15, 09:45
      Związek na odległość to zwykle nic dobrego na dłuższą metę więc dobrze by było gdybyście zamieszkali razem na stałe. Czy w Polsce czy w Niemczech nie mnie decydować, równouprawnienie jest tylko w teorii, większość kobiet poświęca się i swoją pracę i idzie za mężem, w drugą stronę praktycznie nigdy,
    • blueshes odpowiadam :) 09.07.15, 12:56
      Dziękuję wam za wszystkie posty. Każdy przeczytałam z uwagą. Pozwolicie, że odpiszę tu zbiorczo? smile

      Mąż za granicą pracuje od 10 lat, od 4 w DE. Przed ślubem, gdy nie było jeszcze synka wszystko wyglądało inaczej. Ja miałam tu swoją pracę, on tam swoją, widzieliśmy się na weekendy. Po ślubie i jak urodził się mały, mąż zapewniał mnie, że zostaje za granicą tylko jeszcze kilka miesięcy. Bo budowa domu, bo zakup tego i tamtego, bo samochód, bo... Zawsze było jeszcze na coś. Próbował pracować w Polsce. Ale były to przygody kilkumiesięczne. Z tą samą pracę co wykonuje w DE, pracodawcy w Polsce proponowali najniższą krajową + premie płacone oczywiście pod stołem i w ratach. Wybór więc jego pracy i tego gdzie ma pracować wydaje się więc prosty.

      Do tego doszła moja DG. Ci co mają działalność wiedzą jak jest. Raz lepiej raz gorzej. Tak naprawdę mogłam ją rozpocząć i prowadzić bez ryzyka (zawsze było z czego dołożyć w razie gorszych miesięcy), bo jest praca męża. Dziś moja DG przynosi stałe, miesięczne nie najgorsze pieniądze. ALE tylko dlatego, że ZUS płaci mi firma w której mam etat. No i wszystko robię sama, nikogo nie zatrudniam. Działalność rozwinęła się na tyle, że sama powoli nie daję rady, trzeba było by kogoś zatrudnić. To są dodatkowe koszta. Dobrze było by wynająć większy magazyn - kolejna kasa. Musiałabym zrezygnować z etatu i całkowicie poświęcić się DG - dodatkowo do płacenia wszystkie składki i cały ZUS. Robi się już kilka dodatkowych tys kosztów. Czy będzie mnie na to stać? Nie wiem. Czy gdyby mąż wrócił i pomógł mi w DG, damy radę razem bez jego obecnej pensji? Nie wiem. Może. Z działalnością tak to niestety jest, że dziś jest OK, a jutro może być źle.

      Synek nie tęskni od teraz. Tęskni coraz bardziej. A to różnica.

      Też tak myślałam, aby w pracy wziąć roczny urlop bezpłatny. Żeby tu nie palić mostów i ewentualnie mieć do czego wracać. Nie wiem tylko czy prezes może mi odmówić udzielenia takiego urlopu czy nie? Poczytam, dowiem się.

      Właściciel firmy w której pracuje mąż, jak dowiedział się, że jest taki pomysł abym razem w synkiem przeprowadziła się tam, zaproponował mi pracę w jego firmie. Pracuje tam coraz więcej Polaków i oni potrzebują kogoś do biura kto byłby pośrednikiem między tymi Polakami, a niemieckimi pracownikami i szefem. Tu oczywiście wchodzi kwestia intensywnej nauki języka (miałam w podstawówce, liceum i na studiach) więc myślę, że tak źle by nie było.

      Razem z pensją męża mielibyśmy ok.3500e Czy to wystarczy na normalne, spokojne życie w DE? Tu z tych pieniędzy co mamy, spokojnie odkładam 1/3. Czy tam da się jeszcze coś z tych pensji odłożyć?

      Wiem, że życie na odległość jest trudne i działa na niekorzyść naszego dziecka. Dlatego staramy się to zmienić. Mąż próbował pracować w PL ale opisałam już wyżej jak to było. Z drugiej strony nie chcę wyjeżdżać tam i za przeproszeniem dziadować na ichnich zasiłkach.

      Dlatego decyzja ta jest tak trudna dla mnie uncertain


      • mikams75 Re: odpowiadam :) 09.07.15, 13:45
        ja zyje na emigracji i dodam - nie odkladajcie decyzji na pozniej, teraz dziecko jeszcze ma czas zeby podszkolic jezyk zanim pojdzie do szkoly, jak bedzie starszy bedzie mu trudniej zmienic otoczenie.
        Znajoma wyjechala ze starszym dzieckiem i niestety w szkole byl rok do tylu sad
      • infinity51 Re: odpowiadam :) 09.07.15, 14:55
        3500eur na trzy osoby to malo jak na warunki niemieckie. Duzo jeszcze zalezy od tego gdzir bedziecie mieszkac - o ile we wschodnich landacj ta kwota moze byc ok tak np w Monachium, Frankfurcie czy Stuttgarcie bedziecie cienko przedli...
        • snakelilith Re: odpowiadam :) 09.07.15, 21:53
          Średnie dochody przeciętnego gospodarstwa domowego w Niemczech to około 3 tys. netto, więc nie przesadzajmy, wiele rodzin ma w Niemczech (także w zachodnich Landach) jeszcze mniej i żyje. 3500 (netto) z jednym dzieckiem to wcale nie jest tak mało na początek. Oczywiście są bardzo drogie miasta, ale większość Niemców nie mieszka w Monachium. Poza tym, pracę można zmienić, bo przypuszczam, że ta praca w firmie męża nie wymaga większych kwalifikacji i dlatego nie jest dobrze płatna, ale z czasem można dostać coś lepszego.
        • anetchen2306 Re: odpowiadam :) 10.07.15, 09:40
          Jak na niemieckie warunki to jest to kwota obecnie calkiem przyzwoita!
          Wiekszosc rodzin w "moim" landzie ma wlasnie do dyspozycji ok. 3 tys. € miesiecznie (i to juz z Kindergeld). I o dziwo: buduja domy, lataja na wakacje i wychowuja wiecej niz jedno dziecie wink
          Wszystko zalezy od tego, GDZIE bedzie sie miedzkac (w Centrum miasta, w pobliskiej wsi, na jego obrzezach?), CO bedzie sie wynajmowac (mieszkanie ponad 90m, w pobliskim miasteczku kosztuje moich tesciow 550€ warm) ...
          Ale nie przesadzajmy, ze za 3,5tysiaka € ciezko sie zyje, trzeba na wszystkim oszczedzac itd.
          Wszystko zalezy od warunkow miejscowych.
          Srednia pensja (dla osob bez wyzszego wyksztalcenia, bez uznanych kwalifikacji zawodowych, uprawnien itd). to w wiekszosci srednich i malych miast 1500-2200€. Wiec jesli pracuja oboje rodzice, na pelen etat, to suma 3-3,5 tys. € jest normalnym budzetem domowym. I wiekszosc tak ma, nie wyjatki.
          Jakies dziwne mity panuja na temat "niemieckich warunkow" zarobkowych ...
          • infinity51 Re: odpowiadam :) 10.07.15, 11:43
            Kobieto jakie mity? W srodowisku w ktorym ja sie obracam te ok 3 tyd to najczesciej kwota na osobe (przyznaje jednak - wiekszosc par bezdzietna wiec dziewczyny pracuja full time) a mieszkania 90 m nie kosztuja 550 warm. Nie kazdy mieszka na prowincji gdzie wszystko jest duzo tansze wiec przyjmij prosze do wiadomosci ze przecietna dobrze wyksztalcona osoba ma w duzym miescie lepsze zarobki ale i wyzsze kszty i to nie sa zadne mity.
            • snakelilith Re: odpowiadam :) 10.07.15, 12:13
              infinity51 napisała:

              > Kobieto jakie mity? W srodowisku w ktorym ja sie obracam te ok 3 tyd to najczes
              > ciej kwota na osobe (przyznaje jednak - wiekszosc par bezdzietna wiec dziewczyn
              > y pracuja full time) a mieszkania 90 m nie kosztuja 550 warm.

              Wybacz, ale gdzie ty mieszkasz i o jakich zawodach ty piszesz? Ja WIEM ile się w Niemczech zarabia, a nawet jak się nie wie, to można sprawdzić w internecie. 3000 euro netto, to mają tylko ludzie w naprawdę dobrych zawodach po wyższych studiach, a przecież nie wszyscy ludzie w DE studiowali. By mieć zresztą 3000 netto, to trzeba w Bawarii mieć przy klasie podatkowej 3 z jednym dzieckiem prawie 5000 brutto. To życzę ci dużo szczęścia w poszukiwaniu takiej pracy. Achitekt, albo inżynier zarabia średnio 3000, ale brutto. A za 3000 euro netto da się utrzymać całą rodziną, nawet jeżeli kobieta z małym dzieckiem zostaje na przykład przez pewien czas w domu. Ja mieszkam w dużym mieście (ponad 600tys mieszkańców), do centrum mam 5 minut S- Bahną albo 15 tramwajem. Przy ulicy mam ładny park, przy parku jest szkoła. W moim domu w części to mieszkania własnościowe, w której mieszkają właściciele, część jest wynajmowana i sąsiadka z metrażem 100m2 płaci 800euro (warm).
              • infinity51 Re: odpowiadam :) 10.07.15, 12:38
                Ja tez WIEM jakie sa zarobki w silnych gospodarczo miastach i Ballungsräumen i tak np w sektorze uslugowym , po dobrych studiach w takim np Frankfurcie nikt z moich znajomych nie zarabia 3000 brutto, sorry ze cie rozczaruje. I nie jestesmy inzynierami czy architektami. Nawet w sektorze automotive jako nie inzynier mozesz bdb zarobic np w Einkauf (80k z paroma latami doswiadczenia) .
                • snakelilith Re: odpowiadam :) 10.07.15, 13:11
                  W Ballungsraum, to ja akurat mieszkam. W Zagłębiu Ruhry mieszka bowiem ponad 5 milionów mieszkańców. Mieszkam też w DE już ponad 25 lat, więc orientuję się, że zróżnicowanie zarobków pomiędzy regionami wcale nie jest aż tak duże, jak próbujesz tu przedstawić. Jeżeli już, to istnieją różnice pomiędzy West i Ost, ale nie pomiędzy silnie gospodarcze miasto, a region mniej uprzemysłowiony. I tzw. Einkäufer w sektorze automotiv, należy do tzw. Spitzenverdiener, czyli ludzi z najwyższymi zarobkami w bogatej branży samochodowej. Zarabiają oni średnio około 65 tys euro rocznie, (brutto) a dopiero w pozycji kierowniczej mogą dobić do 85 tys. Jeszcze więcej zarabiają szefowie w branży farmaceutycznej (międzynarodowe koncerny), ci dobijają do 110 tys rocznie. Więc przykład, który podajesz ma się nijak do normalnych ludzi w normalnych zawodach w Niemczech. I nie opowiadaj, że do takich stanowisk nie potrzeba wyższego wykształcenia. No, chyba, że jest się synem prezesa. Weż też pod uwagę, że wysokie zarobki oznaczają wysokie podatki (progresja), więc z tego brutto nie zawsze zostaje aż tak dużo netto.
                  • infinity51 Re: odpowiadam :) 10.07.15, 13:26
                    Nie wmawiaj mi ze pisalam bez wyksztalcenia bo ja wlasnie napisalam ze z Dobrym wyksztalceniem ( np po dobrym BWL) wiec zanim zaczniesz sie wymadrzac czytaj dokladniej posty. Ja nie probuje wmawiac ze takir zarobki sa wszedzie, podzial na Ost i West tez jest mi znany, ale za kazdym razem podkreslam ze takie zarobki sa realne jak najbardziej przy zalozeniu mieszkania w silnym gosp miescie, wyksztalceniu itp ktore to sto razy Podkreslalam. A Spitzenverdiener to jakis investment banker a nie Einkäufer
                    • snakelilith Re: odpowiadam :) 10.07.15, 15:06
                      infinity51 napisała:

                      > Nie wmawiaj mi ze pisalam bez wyksztalcenia bo ja wlasnie napisalam ze z Dobrym
                      > wyksztalceniem ( np po dobrym BWL) wiec zanim zaczniesz sie wymadrzac czytaj d
                      > okladniej posty.

                      Napiszę po raz ostatni, że nie rozmawiamy o tym, ile i po jakich studiach da się zarobić w Niemczech, a o tym, czy 3000 euro netto to mało dla trzy osobowej rodziny. Ja twierdzę z mojego doświadczenia życiowego w tym kraju, że to całkiem sporo i nie trzeba obracać każdego centa.


                      > A Spitzenverdiener to jakis investment banker a nie Einkäufer

                      Jesteś mocno niedoinfornowana. Proszę bardzo artykuł z 31 sierpnia 2014 "Automobilwoche" na temat tzw. Gehalstudie w branży samochodowej -Automotive-Einkäufer sind Spitzenverdiener twierdzi coś innego.
                      W artykule pisze też wyraźnie:
                      Je höher das Einkaufsvolumen, umso höher das Gehalt. Bei einem Volumen von unter einer Million Euro lag der Gehaltsdurchschnitt bei den Einkäufern bei 43.333 Euro. Co daje więc około 3600 euro miesięcznie brutto, zostaje przy klasie podatkowej 3 (Bawaria) około 2500 euro netto.
                      Więc tylko w naprawdę wielkich koncernach da się w tym zawodzie dużo zarobić, w średnim sektorze nawet Einkäufer nie zarabia sum, o których pisałaś.
                      I jeszcze, lekarz zaczynający pracę w szpitalu dostaje trochę ponad 4000 euro brutto. A lekarze mają najlepsze zarobki początkowe ze wszystkich zawodów akademickich. Na kierowniczym stanowisku jako Oberarzt po 13 pracy w szpitalu dostaje około 8300 euro brutto. W klinice uniwersyteckiej około 9300 brutto. Ja pracuję w środowisku medycznym, więc mnie takie zarobki i zamożność tych ludzi nie szokuje. Wiem też gdzie i jak mieszkają i na co ich stać i jak trudno byłoby przy takim standardzie wyżyć (a raczej zmusić się do życia) z 3000 euro miesięcznie. Ale zdaje się, że nie o tym tu rozmawiamy. Tzw. Existenzminimum, czyli Hartz IV, to 399 euro na osobę miesięcznie.
                      • infinity51 Re: odpowiadam :) 10.07.15, 16:13
                        Znowu sie wymadrzasz bo przeczytalas w publikacji ktora podaje ustednione zarobki. A ja mam kolezanki ktore tyle wyciagaja jako Einkäuferinnen i wybacz, realny przyklad z zycia wziety to co unnego niz publikowane statystyki, nie uwazasz? I mozesz mi tu rzucac artykulami ktore wygrzebalas z netu ale ja mam swoje zdanie poparte "zywymi" przykladami i nie wmawiaj mi ze jestem mocno niedoinformowana podczas gdy WIEM bezposrednio od tych osob a nie gdzies tam wyczytalam jak ty. Czy ty masz jakis problem z tymi zarobkami ze mi nie wierzysz i starasz sie udowodnic ze jest inaczej? Po co ja mialabym sciemniac odnosnie moich znajomych?
                        • snakelilith Re: odpowiadam :) 10.07.15, 17:54
                          nfinity51 napisała:

                          > Znowu sie wymadrzasz bo przeczytalas w publikacji ktora podaje ustednione zarob
                          > ki. A ja mam kolezanki ktore tyle wyciagaja jako Einkäuferinnen

                          Te twoje koleżanki to ostro cię nabijają w butelkę, albo podają tak jak zawsze się na Zachodzie podaje zarobki brutto, a tobie się ubzdurało, że one myślą na rękę. Dobrze zarabiający single płaci poza tym bardzo wysoki podatek. Singielka z wysokim zarobkiem 5000 euro brutto (około 60 tys. rocznie) wyciąga we Frankfurcie tylko 2800 euro netto (trochę ponad 33 tys rocznie).
                      • anetchen2306 Re: odpowiadam :) 10.07.15, 16:52
                        Maz mojej kolezanki, facet przed 40-stka, kardiochirurg z jeszcze jedna specjalizacja, w szpitalu uniwersyteckim w sasiednim landzie: niecale 6,5 tys. I facet praktycznie w tej klinice mieszka, ciagle do pracy wybywa z walizka i nie wie, kiedy wroci (tzn. ktorego dnia z niej wroci do domu).
            • anetchen2306 Re: odpowiadam :) 10.07.15, 12:25
              Nie kazdy jest "jematka", ktora potrzebuje 2 tys. € na waciki, bo inaczej sie nie da big_grin
              3 tys. brutto to pensja urzednika panstwowego, np. nauczyciela gimnazjalnego (takze z tytulem doktora) i nie mozna powiedziec, ze klepia biede, bo naleza do jednej z najbardziej uprzywilejowanych i uposazonych grup spolecznych.
              Takze pracuje w szkolnictwie, takze mam wyzsze studia (i nijak zarobki urzednikow Maja sie do faktu zamieszkiwania w duzym miescie! sa wynagradzani z tabeli big_grin). Spoleczenstwo w duzych niemieckich miastach to przede wszystkim "zwykle szaraczki", z nieakademickimi zawodami. I o takim przypadku i takiej emigracji tutaj rozmawiamy. Nie o zarobkach pani Doktor i pana Adwokata. Przecietna dobrze wyksztalcona osoba (obojetnie gdzie mieszkajaca), nie zarabia standardowo 5 tys. €. Przyjmij to w "Twoim srodowisku, w ktorym sie obracasz" do wiadomosci wink
              • infinity51 Re: odpowiadam :) 10.07.15, 12:40
                Przyjmij do wiadomosci ze we Frankfurcie mozna tak spokojnie zarobic majac dobre wyksztslcenie
                • snakelilith Re: odpowiadam :) 10.07.15, 12:53
                  No proszę, nie rozśmieszaj ludzi. Jakie wyższe wykształcenie? O jakim środowisku ty piszesz? Nie opowiadaj proszę bajek, bo akurat zarobki w Niemczech to dosyć przejrzysta sprawa. Są tabele, porównania, publikacje w finansowej prasie, można sprawdzić, gdzie ile się zarabia. A w Frankfurcie też forsa na ulicy nie leży. Podaj grupę zawodową to sprawdzimy.
                  No i jasne, można dużo zarabiać i może nam nie starczać. Mam taką koleżankę, zarabiała coś ponad 3500 netto przez długie lata, ale zamiast kalkulować, inwestować, oszczędzać, to wydawała szczodrą ręką na pierdoły, restauracje i imprezy. W wieku lat 50 dobrze płatną pracę straciła i nie ma niczego, zostały jej nawet kredyty. I teraz chodzi z otwartym z zdziwienia oczami do sklepu, bo odkrywa, że produkty mają tam jakąś cenę.
                  • infinity51 Re: odpowiadam :) 10.07.15, 13:07
                    Nie podoba mi sie twoj protekcjonalny ton i to czepianie sie i niedowiarstwo ze tak moze byc. Piszesz z perspektywy Ruhrgebiet i ja rozumiem ze tam moze byc inaczej. A zatem zawody w ktorych tak mozesz zarobic to np konsulting ( PWC, E&y, KPMG itp), Rechtsanwaltkanzlei (typu lovells) associate, banki, w dzialce private equity, Fundusze. Ale rowniez w firmach z sektora motoryzacyjnego jako np zakupowiec. Strasznie sie rzucasz jak to nierealne zarobic te 3tys eur i w sumie nie wiem dlaczego
                    • snakelilith Re: odpowiadam :) 10.07.15, 13:23
                      NIgdzie nie napisałam, że w Niemczech nie można zarobić ponad 3000 euro netto. Ale zawody, które tu podajesz jako przykład na te fantastyczne 80 kabli w roku, to są zawody wiodące na listach zarobkowych. To są tzw. Spitzenverdiener, a nie normalos. Tacy są także w Zagłębiu Ruhry, nie tylko we Frankfurcie. Jak myślisz jaka to jest część społeczeństwa? Śmieszy mnie więc to, że jesteś zdania, że 3000 euro netto na trzy osobową rodzinę to za mało by żyć. Cała masa ludzi w Niemczech tak żyje i daje sobie radę. Weź pod uwagę, że nasi wątkowi emigranci, to nie akurat wąscy specjaliści rozdrapywani przez internacjonalną finansjerę.
                      • infinity51 Re: odpowiadam :) 10.07.15, 13:31
                        Do tej pory nie wiemx gdzie autorka bedzie mieszkac - jezeli w takim Monachium czy Stuttgarcie to tak, nadal uwazam ze 3 tys na trzy osoby to malo przy zalozeniu ze chce sie wynajac fajne mieszkanie oraz jeszcze odlozyc.
                        • snakelilith Re: odpowiadam :) 10.07.15, 16:00
                          No już wiemy, okolice Hannoweru. I dom (!) kosztuje tam około 800-1000 euro. Czyli raczej tak jak ja przewidywałam. Firma pewnie też nieduża, prywatna, z szefem, który każdego pracownika zna osobiście i nie obraca się w kręgach wielkiej finansjery. I wspólny dochód 3500 euro przy niepełnym wymiarze godzin pracy żony, więc jest czas i energia na nową orientację, gdyby miało zabraknąć forsy. W co bardzo wątpię. Lata życia w Niemczech uczą realistycznego podejścia. wink
                          • anetchen2306 Re: odpowiadam :) 10.07.15, 16:46
                            10/10!
                            U nas, na tzw. "prowincji" ceny wynajecia calego domku (ok. 120-140 m) tez mniej wiecej na takim poziomie.
                • anetchen2306 Re: odpowiadam :) 10.07.15, 16:04
                  Nikt nie neguje, ze mozna GDZIES dobrze zarobic ...
                  I nie o tym watek (o ile jeszcze nie zrozumialas).
                  Pytanie brzmi: czy 3 tys.€ pozwola 3-osobowej rodzinie na spokojne, bezstresowe utrzymanie.
                  Chodzi o TE konkretna rodzine, z TYMI konkretnymi przychodami, a nie w wydumanej przez ciebie, stosunkowo niewielkiej grupie spolecznej.
                  Moi znajomi single, bez specjalnie "dobrego wyksztalcenia" tez wyciagaja miesiecznie po 3 kawalki: 2 tys. w "normalnej pracy", plus do 1 tys. na tzw. "zmywaku" (jako kelnerki, jako wykonawcy uslug "na czarno" ...). Tylko nie pitol, ze utrzymanie 3-4 osobowej rodziny wymaga 3 tys. € na lebka, bo inaczej to tylko syf i Malaria, a nie normalne zycie na srednim poziomie.
                  No, mozna zarobic te 3 tysiace.
                  Palnelas przedtem tekst, ze tyle to ma sie na "osobe w rodzinie" (czyli zarabia sie srednio po 12-13 tys. €???).
                  • infinity51 Re: odpowiadam :) 10.07.15, 16:22
                    To ty cos kiepsko czytasz- ja wyrazilam swoje zdanie mt 3tys na 3 osoby ktore w wielkim miescie szalu nie robia, a wy na mnie naskoczylyscie po kolejnym poscie w ktorym wspomnialam ze tu gdzie mieszkam duzo osob ma tyle na reke, czym bardzo rozjuszylam ciebie i snake i zaczelyscie mi zarzucac ze sie nie znam i ze to nie mozliwe. Rozmowa skrecila na ogolny poziomzarobkow w DE i ja twierdze ze 3 tys to nie jest Bog wie jaka kwota do wyciagniecia w duzym miescie i z dobrym wyksztalceniem. Natomiast nigdzie nie pisalam ze potrzebne sa dla rodziny 3 tys na glowe.
                    • anetchen2306 Re: odpowiadam :) 10.07.15, 16:43

                      Autor: infinity51 10.07.15, 11:43


                      "Kobieto jakie mity? W srodowisku w ktorym ja sie obracam te ok 3 tyd to najczesciej kwota na osobe" (w przeliczeniu 4 osobowa rodzina, po 3 tys na osobe = 12 tys. € miesiecznego dochodu)

                      Ekmmm, gdzie ja to czytalam???
                      Wybierz sie ponownie na studia, gdzie ucza odpowiadac krotko, na pytanie zwiazane z problem:
                      autorka nie pyta sie o MOZLIWOSC zarobkow, nie chce znac Twojego zdania, ze te zarobki "szalu nie robia", che poznac REALIA (a nie wydumane kwoty zarobkowe z wyzszej polki menagerskiej). Rozmowe o POZIOMIE zarobkow zaczelas TY (bez zwiazku z watkiem i problemem autorki).
                      Skoro to 3 tys. na reke, na singla, to pewnie pod 5 tys.€ netto. I nie, to nie jest placa dla "przecietnych zawodow" (a Taki wykonuje maz autorki, Taki bedzie wykonywac sama sutorka). A o takiego przecietnego Müllera, Schmitta itd, autorka pyta a nie o to, czy mozliwe sa wieksze zarobki i ile kto na miesiac "wyciaga" (jakim tez kosztem, trzeba dodac).
                      • infinity51 Re: odpowiadam :) 10.07.15, 17:02
                        To byla moja obserwacja a nie stwierdzenie ze rodzinie jesz potrzebne 3000 na glowe, wybacz ale to ty nie potrafisz czytac. Ok, teraz wiemy ze autorka bedzie w okolicach Hanoveru ale dopoki tego nie wiedzialysmy wyrazilam tu swoje zdanie odn 3 tys na 3os rodzine w Duzym miescie a nie na prowincji. I to nie ja zaczelam dyskusje o igolnych zarobkach tylko snake w momencie gdy poprosila o wymienienie branz, a nastepnie rzucajac statystykami z netu
                        • snakelilith Re: odpowiadam :) 10.07.15, 18:08
                          infinity51 napisała:

                          Ok, teraz wiemy ze autorka bedzie
                          > w okolicach Hanoveru ale dopoki tego nie wiedzialysmy wyrazilam tu swoje zdanie
                          > odn 3 tys na 3os rodzine w Duzym miescie a nie na prowincji.

                          Sorry, ale ty nie znasz w ogóle warunków życia w DE. Prowincja w okolicach Monachium może być droższa niż mieszkanie w centrum Berlina, czy Hamburga. U mnie najbogatsza dzielnica leży właściwie już za miastem i wyobraź sobie, że mieszka tam kilku znanych miliarderów. Jakoś nie ciągnie ich ani do Monachium, ani do Frankfurtu. DE to nie Polska, gdzie życie kręci się (i najwięcej kosztuje) w okolicach Warszawy, a reszta kraju to zabita dechami prowincja bez szans na życiową karierę i wygodne oraz dostatnie życie. Nikt przy normalnych zmysłach nie pcha się też do Frankfurtu, czy Stuttgartu jak nie musi, czyli jak praca go nie zmusi. Niemcy nie snobują się na wielkomiejskich panów.

                          > I to nie ja zacze
                          > lam dyskusje o igolnych zarobkach tylko snake w momencie gdy poprosila o wymien
                          > ienie branz, a nastepnie rzucajac statystykami z netu


                          Jakbyś nie wykręcała, to ty niestety palnęłaś bzdurę, że 3000 euro netto to słabe zarobki.
                          • infinity51 Re: odpowiadam :) 10.07.15, 22:12
                            Gdzie ja napisalam ze 3tys to slabe zarobki, nie oslabiaj mnie. Uczepilyscie sie mojej dygresji p tym ze duzo znajomych zarabia tyle na reke i interpretujecie i wkladacie mi w usta statements ktore nie sa moje. Prowincje znam dobrze, nie tlumacz mi - ale wiem ze okolice Hannover to nie to samo co przedmiescia Monachium, na co tu dobitnie wskazuje podana przez nia cena wynajmu domu, ktora jest nsprawde niska. Skonczmy juz ta dyskusje bo wcurvia cie to widac niemozebnie ze ktos smie mieszkac dobrowolnnie we Fra czy Monachium i dobrze zarabiac. Jak Cie wcurviaja dobre zarobki pokazuje przyklad twojej kolezanki ktory przytoczylas i o ktorej teraz z dzika satysfakcja piszesz ze dobra passa jej sie skonczyla i ze nawet nie jest teraz kredytu splacic. Wracaj do swojego Ruhrgebiet i przyjmij do wiadomosci ze jest mnostwo ludzi mieszkajacych w ktoryms ze znienawidzomych przez ciebie miast , z fajnymi zarobkami i zadowolonych
                            • infinity51 Re: odpowiadam :) 10.07.15, 22:16
                              3tys na rodzine 3os w duzym miescie to malo- to oczywiscie napisalam i podtrzymuje a nie ze ogolnie 3 tys to male zarobki
                            • snakelilith Re: odpowiadam :) 10.07.15, 22:46
                              nfinity51 napisała:

                              > Gdzie ja napisalam ze 3tys to slabe zarobki, nie oslabiaj mnie.

                              Napisłaś dokładnie coś takiego:

                              infinity51 09.07.15, 14:55
                              3500eur na trzy osoby to malo jak na warunki niemieckie.



                              >Prowincje znam dobrze, nie
                              > tlumacz mi - ale wiem ze okolice Hannover to nie to samo co przedmiescia Monac
                              > hium, na co tu dobitnie wskazuje podana przez nia cena wynajmu domu, ktora jest
                              > nsprawde niska.

                              Ale to jest normalna cena w wielu miejscach w Niemczech. Niemcy to nie są tylko te pojedyncze droższe miasta.


                              >Skonczmy juz ta dyskusje bo wcurvia cie to widac niemozebnie z
                              > e ktos smie mieszkac dobrowolnnie we Fra czy Monachium i dobrze zarabiac

                              Dobrze zarabiać można wszędzie. Ja zarabiam wystarczająco w ubogim dla ciebie Zagłębiu Ruhry, ale ponieważ nie zależy mi na wielkiej karierze i preferuję spokojne życie z dużą ilością czasu dla siebie i mojego partnera, nie są to zarobki w okolicach 80 kabli rocznie. Istnieją ludzie, dla których forsa nie jest najważniejsza i to oferuje także ten kraj, normalne życie bez spinki i parcia na karierę, bez tego też się biedy nie klepie. I nie wcurwiają mnie dobre zarobki, bo zarabiam więcej od tej mojej koleżanki, szkoda mi tylko dziewczyny, bo została z niczym. To miała być tylko uwaga, że z pragmatycznym myśleniem i realistyczną oceną sytuacji zajdzie się dalej niż typowo polskim "wszystko albo nic". Z 3000 euro wprawdzie na willę za 3 miliony nie uzbierasz, ale to solidny pieniądz.

                              >Wracaj do swojego Ruhrgebiet i przy
                              > jmij do wiadomosci ze jest mnostwo ludzi mieszkajacych w ktoryms ze znienawidzo
                              > mych przez ciebie miast , z fajnymi zarobkami i zadowolonych

                              Ależ oczywiście, że są zadowoleni, to nie naburmuszeni Polacy poprawiający sobie humor bajkami o fantastycznych zarobkach we Frankfurtcie. Skoro tam mieszkają, to pewnie to lubią.
                              • infinity51 Re: odpowiadam :) 11.07.15, 09:11
                                Po raz kolejny: trzy tys to male zarobki a trzy tys na 3 rodzine w duzym miescie to male zarobki to dwa rozne to sa dwa rozne zdania. Podkreslalam to wiele razy, ale nie, uczepilas sie.. I tak, we Frankfurcie i Monachium czy HH i okolicach tez sa zadowoleni ludzie ktrzy nie zyja tu jak w kolowrotku i nie pracuja dzien i noc aby zarobic te sume i rowniez preferujs spokojne zycie. Niesamowite jak strasznie niewiarygodne jest dla ciebie to 80k i to wyobrazenie jak strasznie trzeba na nia tyrac..
                                • snakelilith Re: odpowiadam :) 11.07.15, 12:38
                                  infinity51 napisała:

                                  Niesamowite
                                  > jak strasznie niewiarygodne jest dla ciebie to 80k i to wyobrazenie jak straszn
                                  > ie trzeba na nia tyrac..

                                  Ja za długo mieszkam w DE, by podniecać się forsą innych. To jest jeden z tych pozytywów życia w tym kraju - przestajesz zaglądać innym z zazdrością do kieszeni. A ty zamiast zamartwiać się życiem emigrantów żyjących z mniej niż 80 kabli euro rocznie (czyli jak większość niemieckiego społeczeństwa), zatroszcz się o Polaków żyjących z 1500 zł miesięcznie.
                                  • to_ja_caryca_katarzyna Re: odpowiadam :) 11.07.15, 23:24
                                    smile lepiej bym tego nie ujela.
                                    kolezanka infinity az puchnie z dumy posiadajac tak dzianych znajomych. Ciekawe ile sama zarabia ?
                                    80 K e za zachodnia granica nikogo specjalnie nie dziwi, ale tez nie ma co fantazjowac ze jest to srednia krajowa ...
                    • snakelilith Re: odpowiadam :) 10.07.15, 17:42
                      infinity51 napisała:

                      Rozmowa skrecila na ogolny poziomzarobkow w DE i ja twierdze ze
                      > 3 tys to nie jest Bog wie jaka kwota do wyciagniecia w duzym miescie i z dobry
                      > m wyksztalceniem.

                      Ty już sama nie wiesz co pisałaś. Przypominam, że pisałaś, że 3000 euro netto na rodzinę to mało, co jest bzdurą, nawet jak ktoś, a na pewno tacy są , zarabiają w Niemczech o wiele więcej. A teraz kłócisz się, że podane przez mnie zarobki są uśrednione. No i co z tego, że uśrednione? A co mnie obchodzi, gdzie jest górna granica? Niech sobie ci ludzie zarabiają i wydają na zdrowie. Ja nikomu nie żałuję. Co nie znaczy, że rodzina z 3000 euro netto nie może sobie spokojnie i dostatnio żyć.
              • snakelilith Re: odpowiadam :) 10.07.15, 12:43
                "Nie kazdy jest "jematka", ktora potrzebuje 2 tys. ? na waciki, bo inaczej sie nie da"

                Dodam do tego tylko jeszcze, że wyliczyliśmy kiedyś z mężem, ile pieniędzy nam faktycznie potrzeba, by zachować normalny standard życia. Bez robienia oszczędności, ale bez zamartwiania się, że nie starczy na rachunki, jedzenie, ubranie i urlop. Wyszło nam około 2000 euro. Jasne, że można wydawać więcej, można o wiele więcej i fajnie jak się ma co wydawać, ale jeżeli ktoś nie daje rady z 3000 euro na dwie osoby dorosłe i małe dziecko, to powinien założyć Haushaltsbuch, bo forsa mu gdzieś wycieka.
      • demonii.larua Re: odpowiadam :) 10.07.15, 06:26
        Powiem tak, w życiu są ważniejsze sprawy niż kasa. W Pl odkładasz, bo mąż pracuje tam i nie płacisz ZUS. Co Ci po uciułanym groszu, skoro dziecko coraz bardziej nieszczęśliwe? Co to za małżeństwo na odległość? No w każdym razie nie dla mnie takie akcje.
        Nie spróbujesz, to będziesz gdybała i popadała w coraz większy marazm, do czego to Ci potrzebne?
        A, jeśli nie będziecie mieszkać w jakimś Hamburgu czy innym Monachium, to te 3,5k spokojnie wystarczy. Dziadować na pewno nie będziecie. Te 184e kindergeldu ujmy na honorze Ci nie przyniesie, a zawsze pomniejszy np rachunek za przedszkole wink (na inne "zasiłki" przy takich zarobkach to nie licz big_grin)
        • gazeta_mi_placi Re: odpowiadam :) 10.07.15, 07:34
          W życiu nie chodzi tylko o to by nie dziadować. Czemu to zawsze kobieta ma ustępować? A potem miauczycie, że nie ma równouprawnienia. Jak ona się lepiej czuje tu (dziecko pewnie też bo przyzwyczajone), tu ma własną firmę i inną pracę czemu akurat ona ma się przeprowadzać, a nie Pan Mąż? Od mężów wymagamy też kompromisów czy tylko od kobiet?
          • demonii.larua Re: odpowiadam :) 10.07.15, 10:51
            Gazet, czy Ty potrafisz czytać ze zrozumieniem?? Dziecko nie czuje się dobrze, tęskni coraz bardziej i im będzie starsze tym będzie tęskniło bardziej. Owszem może się przywyknie w końcu.
            Dziewczyna prowadzi DG niemal bezkosztowo, bo nie płaci ZUS. Dla niej problem już jest, bo potrzebny większy magazyn, może pracownik a to rodzi koszty, jak będzie musiała płacić ZUS to odkładana kwota zniknie. No i z tego co pisze mąż już był w Polsce i próbował zarabiać, ale różnica w zarobkach zbyt duża. No ni w jedną ni w drugą stronę.
            Dla mnie opcja rodzina na weekend odpada, a pani zrobi jak zechce wink
        • anetchen2306 Re: odpowiadam :) 10.07.15, 09:45
          ... o ile nie trafi do Landu, gdzie opieka przedszkolna jest calkowicie darmowa (nie licze kosztow posilkow) wink
          Taki (wysoki dochod) dyskwalifikuje ich do jakichkolwiek innych swiadczen socjalnych, poza Kindergeld wlasnie.
          • demonii.larua Re: odpowiadam :) 10.07.15, 10:43
            > ... o ile nie trafi do Landu, gdzie opieka przedszkolna jest calkowicie darmowa
            > (nie licze kosztow posilkow) wink
            To swoją drogą wink
            > Taki (wysoki dochod) dyskwalifikuje ich do jakichkolwiek innych swiadczen socja
            > lnych, poza Kindergeld wlasnie.
            No to napisałam wink
            • anetchen2306 Re: odpowiadam :) 10.07.15, 11:02
              Spoko: to bylo w odniesieniu do niektorych komentarzy, ze te 3 tys. € z nawiazka, to "malo, jak na niemieckie warunki". wink
              Nie licze darmowej (zueplnie darmowej!) opieki medycznej nad dzieckiem, gdzie w razie "katarku&kaszelku&co." nie zostawia sie w aptece tysiaka (zlotych), jak czyni to regularnie moja kolezanka w Pl, ktora zostawia w tej aptece (majac dwojke dzieci) praktycznie polowe tego, co sama zarabia ...

              Zwazajac wiec na sytuacje rodzinno-finansowa, jestem ZA!
              Ze wzgledu na sytuacje rodzinno (to na pierwszym miejscu bylo!!) - ekonomiczna zdecydowalam sie na emigracje 10 lat temu, wlasnie do De.
              Nie zaluje tej decyzji.
              Starszy syn mial owczas 6 lat.
              Znajomi z Podlasia emigrowali w nasze okolice 3 lata temu: on zatrudniony za duuuuzo mniej niz 2 tys.€, popracowal pol roku, sciagnal rodzine (Zone i polroczna coreczke).
              Obecnie: on ma wlasna firme, zona pracuje okazjonalnie, kupili pol roku temu dom, dzieci (Maja juz dwie coreczki) w przedszkolu, dwujezyczne ...
              Ich rodzinny dochod byl w ciagu tych 3 lat znacznie ponizej budzetu 3 tys €. Znacznie.
              • mikams75 Re: odpowiadam :) 10.07.15, 11:17
                nie zostawi tyle kasy w aptece, bo jej zaden lekarz nie da takiej listy specyfikow jak w pl na byle katar/kaszel. Nagle dzieci "ozdrowieja" i okaze sie, ze bez apteki moga zyc wink
                • anetchen2306 Re: odpowiadam :) 10.07.15, 11:21
                  ... praktycznie wszelakie leki zlecone przez lekarza sa w De dla dzieci darmowe. Nawet zwykly ibufen. Raz tylko doplacalam, zdaje sie ze bylo to ok. 25 centow, za jakies insze krople do nosa niz te, ktore przepisal pediatra.
                  Z tym "ozdrowieniem" to tez prawda: moj Starszy ozdrowial cudownie z notorycznych zapalen ucha, zapalen oskrzeli. I to w jeden sezon. big_grin I okazalo sie, ze mozna doskonale zyc, majac w apteczce domowej tylko wlasnie ibufen/ibuprofen i srodek "przeciwrzygowy".
              • demonii.larua Re: odpowiadam :) 10.07.15, 11:28
                smile
                No dla mnie też trochę odrealnione te komentarze, można się zgodzić co do wielkich miast gdzie koszty wynajmu są większe.
                O kasie wydanej na lekarstwa w Pl nawet mi nie mów, mam astmatyka, który w dodatku musi nosić przy sobie epipen (600zł raz na pół roku, bo ważny tylko tyle).
                U nas też przeważyła sytuacja rodzinno-finansowa. Fajnie mi było tam gdzie mieszkałam, ale model rodziny z mężem raz na jakiś czas to nie dla mnie. Nie czuję, żebym cokolwiek poświęcała, kilka miesięcy rozłąki zupełnie mi wystarczyło żeby podjąć decyzję. Mąż przez ten czas znalazł mieszkanie, kompletnie je umeblował i właśnie się rozgościłam smile Od września idę do szkoły, bo mój niemiecki to ledwo poziom podstawowy, będzie wesoło - już jest. W sklepach dogaduję się bez problemu po angielsku to samo w Rathaus czy w szkołach u dzieciaków. Co prawda mam jeszcze trochę oporów, ale miasteczko obłędnie mi się podoba i na stałe jestem tu dopiero tydzień, więc może jeszcze będę narzekała big_grin
      • gaskama Re: odpowiadam :) 10.07.15, 12:42
        Jeśli masz tam mieć też pracę, to zdecydowanie jestem na tak. Jeśli jeszcze masz możliwość niepalenia za sobą mostów ... jedź. Dziecko w dobrym wieku na zmiany. Początek może być trudny.
        A możesz zdradzić, o jakie miasto chodzi w Niemczech? Jeśli Monachium, to będzie ciężko z tą kasą. Jeśli Dortmund lub Magdeburg, to bez problemów.
    • ailia Re: Emigracja, tak czy nie? 09.07.15, 14:48
      Blueshes - zalezy do jakiego miasta. Mieszkam tu juz troche i widze jakie mialam szczescie. Przez prace mam kontakt z Polakami. czesciowo swiezo na obczyznie. Jakie oni potrafia miec problemy, to sie w glowie nie miesci - bardzo czesto wynika to z tego, ze praca meza jest w jakims malo atrakcyjnym miejscu, gdzie jeszcze niekoniecznie da sie dobrze zintegrowac, nie ma gdzie wyjsc do ludzi,

      Konkrety
      Nie powiem ci, czy ta kasa wystarczy, bo nie wiem gdzie mieszka twoj maz. Z dzieckiem potrzebujesz wiecej niz kawalerki. W De niektore koszty sa wyzsze niz w Pl. ale to wiesz. Firma na odleglosc nie przetrwa, bo ty masz chyba jakis handel skoro magazyn potrzebny. Dziecku potrzebny ojciec, ty sie przyzwyczailas do zycia na odleglosc, bedziesz musiala sie przygotowac do zmian, jak sie mieszka razem. Dziecko musi jak najszybciej nauczyc sie jezyka, bo pozniej bedzie miec trudniej. Ty juz masz solidne podstawy, dasz sobie rade szybko. Jak szef meza ma dla ciebie prace to bierz i nie pytaj wink Czy praca meza jest stabilna?

      Ja tez nie chcialam jechac, ale mnie maz namowil i to byla dobra decyzja. Jestesmy razem. Zyje sie tu spokojniej i bez napinki. Niemieckiego nauczyc sie trzeba, ale tak zawsze jest na wyjazdach. Nie wrocilabym do Polski, nawet do rodziny.
    • vidy Re: Emigracja, tak czy nie? 09.07.15, 23:08
      Przepraszam, ze to napiszę, ale chyba sytuacja finansowa twojego męża nie jest dobra, skoro na miesiąc masz tylko ok 3000 euro. Wasz (twój i synka) poziom życia będzie znacznie niższy w Niemczech.
      Ale warto spróbować, nie paląc wszystkich mostów za sobą. Np nie sprzedawaj mieszkania, aby mieć gdzie wrócić. A języka warto zawsze nauczyć sie.
      • snakelilith Re: Emigracja, tak czy nie? 09.07.15, 23:38
        A jak wy sobie wyobrażacie zarobki w Niemczech? Jeżeli mąż autorki wątku nie ma skończonych wyższych studiów, to ma jako wykwalifikowany pracownik szansę w prywatnym sektorze na jakieś 40-45 tys. rocznie, czyli około 3300- 3700 euro brutto miesięcznie. I to już jest całkiem sporo. Jeżeli rodzinie zostanie netto około 3000 euro, to to jest całkiem dobra sytuacja finansowa.
        • infinity51 Re: Emigracja, tak czy nie? 09.07.15, 23:56
          Ja mam inne zdanie - o ile mowimy o ktoryms z glownych niemieckich miast. 3000 eur po odliczeniu wynajmu jakiegos fajnego mieszkania zostaje ca 1700. dobrej jakosci jedzenie jest IMO drogie, komunikacja miejska duzo drozsza niz w Pl itd itp. Ona chce emigrowac aby z tego zyskac, odlozyc jakas kase a nie zeby jakos zyc
          • snakelilith Re: Emigracja, tak czy nie? 10.07.15, 00:22
            A jakie to są te główne niemieckie miasta? Bo Monachium to jest pewnie drogie, ale masa ludzi w Niemczech żyje przecież gdzie indziej. Ja mieszkam w Zagłębiu Ruhry i wiem ile tu kosztuje życie i ile się zarabia. Oboje z mężem mamy wyższe wykształcenie, oboje pracujemy, więc żyje nam się bardzo dobrze, ale wiem ile zarabiają ludzie w "normalnej" pracy. Zresztą my też długo żyliśmy z mniejszych pieniędzy i udało nam się spłacić własnościowe mieszkanie 100m2, które kosztuje nas dziś już tylko 250 euro miesięcznie. A wynajmowanie nie musi być aż tak drogie. Za mieszkanie 80m2 płaci się u mnie jakieś 600-800 euro, 1000 jak już jakieś luksusowe w wyjątkowo ładnej okolicy, a można znaleźć co większego i tańszego na peryferiach. Do pracy oboje jeździmy komunikacją miejską, bo to taniej i szybciej niż samochodem, mój bilet miesięczny na całe miasto i wszystkie środki komunikacji kosztuje jakieś 55 euro miesięcznie. Do biletu mojego męża dopłaca nawet jego firma. Na żywność (w sklepach) wydaję na dwie dorosłe osoby jakieś 600 euro miesięcznie i raczej nie kupuję najtańszych rzeczy. Prąd to jakieś 80 euro, media 40 euro. I z tego co ja zrozumiałam, to ona chce emigrować, by żyć w Niemczech, a nie odkładać na jakieś lepsze życie potem w Polsce, więc 3000 euro jej wystarczy. Wiele, bardzo dużo ludzi w Niemczech nie ma nawet tych 3000 euro miesięcznie do życia.
            • infinity51 Re: Emigracja, tak czy nie? 10.07.15, 01:12
              Glowne niemieckie miasta to Berlin, Hamburg, Frankfurt, Düsseldorf, Stuttgart i Monachium i ja sie do nich odnosze. I wybacz, ale w tych miastach nie znajdziesz mieszkania 80 mkw w dobrym standardzie za 600-800 eur. We Fr za np Neubau tej wielkosci ok 1300 warm. Bilet miesieczny 90 eur, mieszkajac pod Fra juz 130 eur. Ja sie odnosze do takich realiow bo uwazsm ze jjesli bedzie mieszkala w jednym z tych miast to pogorszy sobie standard zycia a ona przeciez tego nie chce co jest zrozumiale
          • peonka Re: Emigracja, tak czy nie? 10.07.15, 17:03
            A mnie sie wydaje, ze ona chce tam zyc, po prostu zyc z mezem jako rodzina. Nie zeby sie dorobic, nachapac i wrocic.
      • demonii.larua Re: Emigracja, tak czy nie? 10.07.15, 05:59
        > Przepraszam, ze to napiszę, ale chyba sytuacja finansowa twojego męża nie jest
        > dobra, skoro na miesiąc masz tylko ok 3000 euro.
        hehe następna, której się wydaje że 3k euroszków to ledwo minimum socjalne big_grin big_grin
        • vidy Re: Emigracja, tak czy nie? 10.07.15, 09:18
          Nie na ciuszki tylko ok 3000 frankow kosztuje wynajem dużego mieszkania w Szwajcarii.
          • vidy Re: Emigracja, tak czy nie? 10.07.15, 09:21
            Ha ha Z twoich euroszkow przeczytałam ciuszków.
            Zdrobnień używam tylko do córki.
            • demonii.larua Re: Emigracja, tak czy nie? 10.07.15, 10:53
              big_grin De to jednak nie Szwajcaria smile
          • eliszka25 Re: Emigracja, tak czy nie? 10.07.15, 09:56
            no ale ona nie jedzie do szwajcarii, tylko do niemiec. to naprawde duza roznica. poza tym te 3 tys. frankow to chyba za naprawde wielkie mieszkanie, albo w jakims drozszym miejscu. za nasze 120 m kw. placimy 2 tys. miesiecznie z garazem i nk.
            • mikams75 Re: Emigracja, tak czy nie? 10.07.15, 10:08
              W Zurychu w dobrym miejscu nowe mieszkanie z wlasna pralka 120-150 m2 moze i 4 tys. kosztowac.
              • eliszka25 Re: Emigracja, tak czy nie? 10.07.15, 10:59
                w zurychu w dobrym miejscu, to tak, zgadza sie, ale zurych, to nie cala szwajcaria. w luzernie nad jeziorem tez sa takie mieszkania albo domy za kilka milionow. jednak nie trzeba od razu celowac w najdrozsze miejscowki, jesli sie nie jest milionerem wink
                • mikams75 Re: Emigracja, tak czy nie? 10.07.15, 11:27
                  zazwyczaj punktem wyjscia jest miejsce pracy, w Zurychu jest ich chyba najwiecej, choc ok, to nie jedyne miejsce.
                  I szczegolnie duzo nowicjuszy z dobrymi zarobkami lapie sie na to - chca mieszkac w miescie (szczegolnie jesli sami z miasta pochodza), nie znaja sie na przedmiesciach, sbahnach itp, nie wyobrazaja sobie zycia na prowincji (zazwczaj maja inne wyobrazenie o takich rejonach bo chocby w pl zycie na przedmiesciach wyglada inaczej niz w ch) i chca mieszkac w dobrych warunkach (bez luksusow), w rejonie gdzie nie ma niektorych nacji, jest spokojnie i szkoly sa przyzwoite.
                  3,5 tysiaca to minimum. Za mieszkanie, oczywiscie, ze nie biore pod uwage milionerskich willi nad samym jeziorem.
                  • snakelilith Re: Emigracja, tak czy nie? 10.07.15, 11:56
                    "zazwyczaj punktem wyjscia jest miejsce pracy, w Zurychu jest ich chyba najwiecej, choc ok, to nie jedyne miejsce"

                    Ale ludzie, o czym ty piszesz? Nikt tu nie emigruje przecież do Zurychu. Znam Szwajcarię, często tam jeżdżę na wakacje i jeździłam nawet jak nasz domowy budżet był jeszcze sporo poniżej 3000 euro, więc wiem, że to drogi kraj. Z kiełbasek za 6 euro na ulicy to się nabijaliśmy, bo u nas taka porcja kosztuje 2,50. A Niemcy to też duży kraj i są regiony nieco droższe i nieco tańsze. Związane jest to z zwykle z rynkiem pracy. Ale jak oni mają już pracę, to nie muszą pchać się do najdroższej Bawarii i konkurować z tysiącami innych o ciasną budę za nieziemską forsę w Monachium. W samym centrum Düsseldorfu też nie trzeba mieszkać, to są Niemcy, tu masz znakomitą komunikację zbiorową i prawie z każdej dziury jesteś w kilkanaście, czy kilkadziesiąt minut S-Bahną w mieście. A nie jest nawet powiedziane, że firma, w której ma pracować autorka wątku w ogóle jest w dużym mieście. Firmy przemysłowe są zwykle na peryferiach. Autorka wątku powinna też ufać mężowi i tym, którzy w DE mieszkają już dłużej i orientują się, jak żyje się z 3000 euro (a żyje się całkiem dobrze), a nie fantastek przejeżdżających raz przez Europę Zachodnią i wyciągających z tych podróży nierealne wnioski o zamożności mieszkańców.
                    • mikams75 Re: Emigracja, tak czy nie? 10.07.15, 14:54
                      vidy wyjechala z mieszkaniem z 3tys frankow.
                  • eliszka25 Re: Emigracja, tak czy nie? 10.07.15, 12:29
                    nie no, masz racje. z tym, ze zurych ogolnie dosc drogi jest pod tym wzgledem. poza tym, jak ktos pracuje w zurychu, to za zwyczaj rowniez na mieszkanie w zurychu go stac, bo raczej nie zarabia 2 tys. na reke, tylko nieco wiecej. tym bardziej, jesli pracuja oboje. no i rowniez w zurychu sa miejsca drozsze i tansze.

                    z tymi wyobrazeniami, to masz racje. my sie coraz bardziej na prowincje wyprowadzalismy z biegiem lat smile. jednak rynek najmu mieszkan jest bardzo mobilny i zawsze mozna zmienic mieszkanie, gdy sie juz czlowiek rozejrzy. na poczatku oczywiscie kazdy chce mieszkac blisko pracy, a z czasem okazuje sie, ze w miejscowosci oddalonej 10 min. pociagiem mieszkania sa wieksze i tansze i mozna sie bez problemu przeniesc.

                    oczywiscie w takim miescie, jak zurych mieszkania sa drozsze niz u nas, ale jesli ktos nie pracuje w mcdonaldzie, to go zwykle i na przyzwoite mieszkanie stac. nie musi byc przeciez od razu 150 m, jesli ma sie np. 1 dziecko. w dobrej dzielnicy oczywiscie mieszkania sa drozsze, ale to wszedzie tak jest. w dobrej dzielnicy zurychu tym bardziej mieszkania sa drozsze. jednak pisanie, ze mieszkanie w szwajcarii kosztuje przynajmniej 3 tys. frankow, to naprawde duze naduzycie, bo mozna miec mieszkanie i za tysiac. mam znajomych, ktorzy maja metraz wiekszy niz my i placa chyba z 600 chf miesiecznie. dom wprawdzie stary, ale za to mieszkaja nad samym jeziorem, wiec miejscowka jak najbardziej przyzwoita.
          • to_ja_caryca_katarzyna Re: Emigracja, tak czy nie? 10.07.15, 20:39
            Co ty z ta Szwajcaria ? Ktos tu wybiera sie do Szwajcarii ? A ja slyszalam ze w Katarze ....
            Kobieto, Szwajcaria to taka wysepka, ktora nawet nie jest w Unii Europejskiej, ma wlasna dewize i rzadzi sie swoimi prawami, bez sensu jest porownywac ja z Polska w dyskusji o emigracji do Niemiec !
      • to_ja_caryca_katarzyna Re: Emigracja, tak czy nie? 10.07.15, 16:01
        "Przepraszam, ze to napiszę, ale chyba sytuacja finansowa twojego męża nie jest dobra, skoro na miesiąc masz tylko ok 3000 euro. "
        Tobie i wam wszystkim albo sie w doooopach poprzewracalo albo macie zerowe pojecie o zarobkach i kosztach zycia na zachodzie, tudziez zarobkach i kosztah zycia przecietnego Polaka. Czy tu pisza tylko i wyklacznie zupelnie oderwane od rzeczywistosci pancie o waskiej specjalizacji czy tez psychopatki, ktore w kraju dostaja tysiac pincet na reke, ale dla ktorych w teorii 3000 euro to tyle co kot naplakal ??? Zagadka.
        • ailia Re: Emigracja, tak czy nie? 10.07.15, 16:49
          Caryco, czekam az tu sie dopisze Edelstein. Wtedy bedzie wesolo wink
          • jan.kran Re: Emigracja, tak czy nie? 10.07.15, 19:15
            Ja sie nie orientuje ale 10000- 15000 tysięcy polskich złotych w PL to jakby tu powiedzieć wiecej niż 3500 euro w DE. Moze zalezy gdzie sie mieszka ale moja oszczędna corka w Monachium musi mieć 1000 euro miesięcznie , za akademik płaci 300 euro.Jej koledzy studenci tez single uwazaja ze jako student ponizej tysiaca na rękę w Monacium sie nie opędza.Corka uważa ze w Monachium z normalnym mieszkaniem mieć minimum dwa tysiące , pewnie by tyle wyciągnęła na rękę po studiach ale to jest skromne życie w Monachium wiec sie wybiera do Drezna Lipska lub Wrocławia po studiachsmile))
            Co do ad remu wątku sa ludzie stworzeni do emigracji i tacy którzy sie psychicznie nie nadają , emigracja to fun ale i wyzwwanie.Autorka wątku sama musi sie zapytać siebie jakie ma zdolności językowe , asymilacyjne i czy sie widzie w innym kraju , innejkulturze.
            • to_ja_caryca_katarzyna Re: Emigracja, tak czy nie? 10.07.15, 20:25
              Tylko ze jeszcze trzeba te pieniadze zarobic W KARJU a nie na odleglosc, a TU w tym watku jest pies pogrzebany. Jest jeszcze kwestia zasilkow, opieki zdrowotnej, perspektyw, warunkow zycia, czystosci srodowiska... itepe, ktore to w Polsce wypadaja mniej korzystnie niz "na zachodzie".
              3500e na miesiac to dla rodziny z jednym dzieckiem w Niemczech czy Francji zaden szal, ale zycie bez strachu ze do pierwszego nie starczy, z mozliwoscia zapewnienia sobie pewnych przyjemnosci i odlozenia paru centow, jak ktos oszczedny. W Polsce 3500 PLN to mimo wszystyko wieksze nerwy czy aby na rachunki starczy.
    • bazylea1 Re: Emigracja, tak czy nie? 10.07.15, 09:54
      myślałabym o połączeniu rodziny. z Twoich opisów wydaje się że jednak DE a nie PL ze względu na finanse.
      jeśli dziecko masz małe to przysługuje Ci wychowawczy, weź pół roku albo rok i spróbuj bez podejmowania ostatecznych decyzji. ostrzegam jednak. Niemcy są dość hermetyczni. ciężko zawrzeć znajomości. pewnie na początku musiałabyś douczyć się języka i nie pracowałabyś. są kluby, spotkania dla matek z dziećmi. ja byłam rok w Niemczech z mężem jak dziecko było małe i czułam się bardzo samotna. bliższe znajomości jakie poczyniłam to byli obcokrajowcy, z Niemcami mimo dobrej znajomości języka kontakt kończył się na wymianie uprzejmości. place zabaw są puste. my wróciliśmy i potem gdy mąż dostał propozycję kontraktu 5letniego nie zdecydowaliśmy się. ale w moim przypadku to też kwestia tego że mój zawód byłby w Niemczech bezużyteczny. jeśli Ty masz perspektywę na pracę tam to już lepiej.
      • bazylea1 Re: Emigracja, tak czy nie? 10.07.15, 09:59
        a, doczytałam że szef męża proponuje Ci pracę. w takiej sytuacji byłabym na tak, tylko dowiedz się ile kosztuje przedszkole, mieszkanie. co do kasy to my mieliśmy o wiele mniej pieniędzy spokojnie starczyło, tylko że to było w małym mieście no i bez przedszkola.
    • black.sally Re: Emigracja, tak czy nie? 10.07.15, 10:22
      do DE bym wyemigorwała bez gadania smile
      • gazeta_mi_placi Re: Emigracja, tak czy nie? 10.07.15, 15:24
        To czemu tego nie robisz, a innym radzisz?
    • gaskama Re: Emigracja, tak czy nie? 10.07.15, 12:36
      Blueshes,
      trudna decyzja. 10-12 tyś to pensja tylko męża? Czy tyle macie razem? Jeśli razem, to bardzo mało (biorąc pod uwagę, że ty masz cały etat, do tego działalność a mąż zarabia w DE, bo generalnie to oczywiście nie jest mało). Jeśli pojedziecie razem do Niemiec o odpadnie twój etat, twoja dg i zostanie tylko pensja męża, to może się okazać, że poziom życia wam się jednak dość radykalnie obniży. Masz szansę na pracę w DE? Znasz język? Życie w Niemczech jest łatwiejsze nie w PL, przyjemniejsze, prostsze pod wieloma względami.
      O ile w przypadku zamożnych Niemców, którzy mieli przeprowadzić się do zasyfionego chińskiego miasta mówiłam stanowcze NIE, to w twoim przypadku wydaje mi się, że może to być dobre wyjście. Przedszkolak się szybko zaadoptuje, będziecie razem jako rodzina. Tylko kwestia kasy jest zastanawiająca.
      • to_ja_caryca_katarzyna Re: Emigracja, tak czy nie? 10.07.15, 20:27
        przeciez pisze kobieta ze moze liczyc na etat w Niemczech, wiec pewnie z 3500 zrobi sie 5000 albo moze wiecej, a wtedy na prawde bedzie im sie zylo spokojnie
    • blueshes Przepraszam, 10.07.15, 14:48
      że nie odpisuję Wam na bieżąco ale w ciągu dnia nie mam czasu. Dopiero jak mały zaśnie, wieczorem mam kilka chwil dla siebie. Albo w trakcie pracy jak teraz smile

      Wyprowadzka byłaby w okolice Hannoveru, ok 15-20 km od centrum, miasto kilkudziesięciotysięczne. Z tego co się orientowaliśmy domek z rachunkami, max nad maxy to 800-1000e. Mieszkanie relatywnie taniej.

      Jedna z mam poruszyła tu ważną kwestię. Mamy 10-12tys na mies w Polsce. Z jednej strony to dużo, z drugiej bardzo mało. Ten dochód jest z 3 źródeł: mój etat, DG i praca męża w DE. Pracujemy po 10-12h dziennie, widujemy się tylko w weekendy, oboje czujemy się naprawdę wypompowani i zmęczeni. Pamiętam jak ok. 10 lat temu jak kończyłam studia wielu moich znajomych emigrowało. Ja twierdziłam, że w PL też można do czegoś dojść, tu chciałam zakładać rodzinę, płacić podatki. Taka patriotka ze mnie była. Dziś mam żal do naszego państwa. O politykę prorodzinną, o pensje Polaków, o to w jaki sposób są traktowani mikro przedsiębiorcy jak ja. Ale to temat rzeka jak dla mnie więc zanudzać Was nie będę wink

      Ten dochód 3500e mielibyśmy razem na początku, przy czym moja praca to 4-6h dziennie w tym biurze w pracy męża. Ale, z moją pracą jest o tyle lepiej, że ja mogę szukać pracy w swoim zawodzie (ten który mam w PL) albo otwierać taką samą działalność tam jak mam teraz w PL (to jest sklep internetowy, obecnie mam dużo zapytań o wysyłkę do Niemiec, zwłaszcza od Polonii niemieckiej).

      I jeszcze jedno. Często słyszę od emigrantów, że za granicą żyje się łatwiej, prościej, bez napinki. To samo powtarza mi mąż. O co chodzi? O to, że jest praca od do? Czy o formy zatrudnienia? Wytłumaczcie to proszę, bo mi z mentalnością Polaka mieszkającego od zawsze tylko w Polsce trudno to zrozumieć smile

      • gazeta_mi_placi Re: Przepraszam, 10.07.15, 14:55
        Ja mam jeszcze pytanie - gdzie Ty byś się lepiej czuła? Akceptujesz życie w Polsce i jesteś z niego w miarę zadowolona (żaden prawdziwy Polak nigdy nie jest w 100% zadowolony wink ) czy chętnie byś spróbowała czegoś nowego? I jeszcze jedna sprawa. Z małżeństwem w dzisiejszych czasach bywa różnie, skoro znalazłaby się w Niemczech praca w firmie w której pracuje mąż weź pod uwagę jak to będzie gdy np. się rozstaniecie, czy nie będzie miało to wpływu na Twoją pracę. Tu jesteś niezależna, masz DG, własny etat. Tam byłabyś uwiązana do męża. I czy on w ogóle by się dla Ciebie poświęcił gdybyś jednak zechciała zostać w Polsce i dla Ciebie przeprowadził do Polski? Bo z postów wynika, że Pan niezbyt skłonny do poświęceń rodzinnych. Zastanów się nad tym aspektem na spokojnie bo tu mi coś "śmierdzi", ale jestem półfemistką , może dlatego.
        • n1eobecna Re: Przepraszam, 10.07.15, 15:27
          Jak sie rozstawać, to tylko w Niemczech. Samotne matki nie sa pozostawione same sobie.
          • gazeta_mi_placi Re: Przepraszam, 11.07.15, 09:01
            Skoro ma własną DG i etat to jest raczej typem kobiety, która nie chce pomocy od Państwa tylko woli sama zapracować na siebie.
        • blueshes Re: Przepraszam, 11.07.15, 20:49
          gazeta_mi_placi napisała:

          > Ja mam jeszcze pytanie - gdzie Ty byś się lepiej czuła? Akceptujesz życie w Pol
          > sce i jesteś z niego w miarę zadowolona (żaden prawdziwy Polak nigdy nie jest w
          > 100% zadowolony wink ) czy chętnie byś spróbowała czegoś nowego? I jeszcze jedn
          > a sprawa. Z małżeństwem w dzisiejszych czasach bywa różnie, skoro znalazłaby si
          > ę w Niemczech praca w firmie w której pracuje mąż weź pod uwagę jak to będzie g
          > dy np. się rozstaniecie, czy nie będzie miało to wpływu na Twoją pracę. Tu jest
          > eś niezależna, masz DG, własny etat. Tam byłabyś uwiązana do męża. I czy on w o
          > góle by się dla Ciebie poświęcił gdybyś jednak zechciała zostać w Polsce i dla
          > Ciebie przeprowadził do Polski? Bo z postów wynika, że Pan niezbyt skłonny do p
          > oświęceń rodzinnych. Zastanów się nad tym aspektem na spokojnie bo tu mi coś "ś
          > mierdzi", ale jestem półfemistką , może dlatego.
          >


          Wymieniłeś, w poprzednich swoich postach także, wszystkie te wątpliwości które mam smile Pocieszyło mnie jedno. Że w razie rozwodu, łatwiej mi będzie w DE. Podobno smile
          • gazeta_mi_placi Re: Przepraszam, 11.07.15, 20:59
            W razie rozwodu najważniejsze jest wsparcie bliskich, a gdzie wtedy oni będą?
            • blueshes Re: Przepraszam, 11.07.15, 21:05
              Cóż... Nie zawsze smile A przynajmniej nie w moim przypadku.
      • snakelilith Re: Przepraszam, 10.07.15, 15:24
        blueshes napisał(a):

        I jeszcze jedno. Często słyszę od emigrantów, że za granicą żyje się łatwiej, p
        > rościej, bez napinki. To samo powtarza mi mąż. O co chodzi? O to, że jest praca
        > od do? Czy o formy zatrudnienia? Wytłumaczcie to proszę, bo mi z mentalnością
        > Polaka mieszkającego od zawsze tylko w Polsce trudno to zrozumieć smile

        Bezpieczniej, stabilniej, bez ciągłych trosk o przyszłość, z większą ilością czasu dla siebie i rodziny, bo pracuje się mniej niż w Polsce. Wszystko jest w miarę logicznie wyregulowane i nastawione na komfort i zadowolenie obywatela. Ja żyję już ponad 25 lat w Niemczech i po tygodniu w Polsce dostaję świra. Polska jest chaotyczna, niepozbierana, źle zorganizowana i ciągle funkcjonująca według zasady "jakoś ta będzie". To jest fajne dopóki jest się młodym, ale kiedyś tam zaczyna nużyć, męczyć i chce się trochę więcej przewidywalności.
        Z tego co piszesz, dacie sobie radę. Ja przyjechałam do Niemiec z jedną walizką, bez znajomości niemieckiego, po maturze, w czasie kiedy nawet polskiego wykształcenia tu specjalnie nie uznawano. Przeżarłam się przez pierwsze nieco ciężkie lata, skończyłam tu studia, zaczęłam normalnie zarabiać i nie żałuję tej decyzji o wyjeździe. W wieku lat 48 mam więcej niż moi rówieśnicy w Polsce i Niemcy są mi bliższe niż ta wiecznie naburmuszona Polska. Nie słuchaj głupot o wrednych, zamkniętych w sobie Niemcach, mnie zaskoczyli życzliwością, społecznym zaangażowaniem, pozytywnym nastawieniem do życia, bezintersownością i chęcią pomocy, a pracodawcy dbałością o swoich pracowników. Ty przyjdziesz prawie na gotowe i macie pomoc szefa męża. Uda wam się na pewno.
        • gazeta_mi_placi Re: Przepraszam, 10.07.15, 15:31
          Blueshes, proszę nie słuchaj jej. To antypolski troll. Sam przyznaje, że wyemigrował w latach 80-tych, co ona może wiedzieć o tym jak obecnie jest w Polsce? Zastanów się na spokojnie nad takimi aspektami jak brak przyjaciół (w tym wieku nie tak łatwo o nowych), z daleka od rodziny, co z własnym mieszkaniem? Co z Twoją pracą? Wiem, że znalazłaby się praca w firmie męża, ale czy chciałabyś być tak uwiązana? I czy ta praca byłaby dla Ciebie w ogóle gwarantowana bo pracowników przyjmuje się gdy są nowi potrzebni lub starzy odchodzą, a nie dlatego, że ktoś się raczył zjawić w danym miejscu. W Polsce biorąc pod uwagę Wasze dochody macie bardzo dobrze.
          • gazeta_mi_placi Re: Przepraszam, 10.07.15, 15:40
            I jeszcze weź na spokojnie pod uwagę taki aspekt jak starzejący się rodzice - Twoi i męża. Z czasem niestety będą coraz mniej sprawni i bardziej schorowani. Macie rodzeństwo? Jeżeli tak to porozmawiajcie z nimi na tę okoliczność (emigranci zwykle lubią "cedować" całość opieki na rodzeństwo zostawione w Polsce i mnożyć tylko wymagania z daleka).
            • anetchen2306 Re: Przepraszam, 10.07.15, 17:34
              Ja, mieszkajaca ponad 1000 km od rodzicow jestem z nimi w lepszym i czestszym kontakcie (bywam takze czesciej u nich), niz moj brat (mieszkajacy 100 km od nich) i moja siostra (mieszkajaca 5 km od rodzicow). Ja znam wiekszosc odwrotnej sytuacji: TY zaopiekuj sie rodzicami, TY zorganizuj opieke i pokryj koszty, bo przeciez TY mieszkasz w De i zarabiasz "MILIJONY Eurow" ...
              Moja Mama juz wyrazila zgode i ochote, cobym sie nia u nas zaopiekowala. I tez tak uczynie.
              • blueshes Re: Przepraszam, 11.07.15, 20:54
                Jeżeli chodzi o rodziców.
                Aktualnie mieszkają niedaleko nas. Bez wdawania się w szczegóły - na dziś uważam, że dla nich i dla nas lepiej gdybyśmy mieszkali trochę dalej od siebie smile Nie wykluczam jednak, że gdybyśmy się przeprowadzili, oni po kilku latach dołączyli by do nas.
                • gazeta_mi_placi Re: Przepraszam, 11.07.15, 21:01
                  Rozwiązaniem problemów nie jest ucieczka.
          • snakelilith Re: Przepraszam, 10.07.15, 15:52
            gazeta_mi_placi napisała:

            > Blueshes, proszę nie słuchaj jej. To antypolski troll.

            Głupiutki jesteś gazeta. I jak pies ogrodnika. Sam nie ma, a innym lepszego życia nie życzy. A ja Polsce życzę jak najlepiej, ale trudno zachwycać się pięknymi fasadami, kiedy w podwórkach ciągle zalega stary syf.


            Z
            > astanów się na spokojnie nad takimi aspektami jak brak przyjaciół (w tym wieku
            > nie tak łatwo o nowych), z daleka od rodziny, co z własnym mieszkaniem? Co z Tw
            > oją pracą? Wiem, że znalazłaby się praca w firmie męża, ale czy chciałabyś być
            > tak uwiązana? I czy ta praca byłaby dla Ciebie w ogóle gwarantowana bo pracowni
            > ków przyjmuje się gdy są nowi potrzebni lub starzy odchodzą, a nie dlatego, że
            > ktoś się raczył zjawić w danym miejscu.

            I znowu nie wiesz gazeta, że jak niemiecki szef ma dobrego, lojalnego pracownika, na którym mu zależy, to nie wywali go z dnia na dzień na bruk. A jak dziewczynie praca nie będzie się podobać, to znajdzie sobie nową, na nieudacznika nie wygląda. Ponadto niemieckie państwo nie pozwoli nikomu zginąć z głodu. A przyjaciół można mieć wszędzie. Tylko ci, którzy gęby nie potrafią otworzyć i wyjść pozytywnie w stronę ludzi skarżą się na samotność.
            • gazeta_mi_placi Re: Przepraszam, 11.07.15, 09:10
              W Polsce mając stałą umowę też nie zostaniesz wyrzucona z dnia na dzień z pracy. Co do przyjaźni w pewnym wieku to cóż.... Trudniej się zaprzyjaźnić mając lat 40 niż 20. Takie życie. A z przyjaciółmi jest tak - jak jesteśmy młodzi i łatwo się zaprzyjaźniamy aż tak bardzo przyjaciół nie potrzebujemy, nie mamy zwykle jeszcze poważniejszych problemów. Jak jesteśmy starsi i problemów coraz więcej to wtedy właśnie bardziej potrzebujemy przyjaciół.
        • mikams75 Re: Przepraszam, 10.07.15, 16:08
          nooo z ta wieksza iloscia czasu dla rodziny to bym polemizowala, choc to pewnie zalezy od zawodu czy konkretnego przypadku.
          Ale jak dziewczyna pracuje po 10-12 godzin to wiecej juz nie powinno byc.

          Poza tym do tego co juz napisalas dodam - jest wiekszy porzadek, przewidywalnosc, inne relacje cenowe, logiczniejsza biurokracja, sprawy sa dopinane na ostatni guzik bez takiego wlasnie jakos to bedzie.
          Nie ma napinki i robienia tak wielu rzeczy na pokaz.
          • anetchen2306 Re: Przepraszam, 10.07.15, 17:03
            "Nie ma napinki i robienia tak wielu rzeczy na pokaz", zwlaszcza to drugie, to sedno tego spokojniejszego zycia big_grin Nie ma interesowania sie tym, co wlasnie "somsiady" porabiaja, czy w niedziele na mszy byli i jakie auta pod dom zajezdzaja. Nie ma brania kredytow na wakacje, na swieta, pozyczek na wyprawienie wesela (przynajmniej ja z takim czyms sie od 10 lat nie spotkalam). W szkole nie ma spinki na markowe ciuchy, a ten, kto je ma, ten zwyczajnie je ma, nikt nie robi z tego "afery", nie ma tez spazmow z powodu, ze "inni maja, a ja nie".
            Przewidywalnosc, zwlaszcza, gdy sie podupadnie na zdrowiu: wiekszy dostep do specjalistow, do terapii, nie mowiac o tym, ze nie zostawie majatku w aptece podczas choroby dziecka, ze nie musze latac na prywatne wizyty, bo cos takiego zwyczajnie nie istnieje! W przypadku utraty pracy wiem, ze nie grozi mi eskmisja na bruk, ze z przejsciowego socjalu (w przypadku utraty pracy) da sie wyzyc, bez glodowania, zycia bez wody i pradu ...
            • gazeta_mi_placi Re: Przepraszam, 10.07.15, 19:13
              A to nie jedna z naszych forumek (nie trolli) żaliła się, że jak raz zaprosiła do siebie przyjaciółkę na noc to niemieccy "życzliwi" sąsiedzi nasłali na nią policję, bo zauważyli przed jej domem (prawidłowo zaparkowane) auto na polskich blachach? W niemczech jak najbardziej. Nas też zawsze trzepali jak odwiedzaliśmy rodzinę w niemczech, a zawsze jeździliśmy zgodnie z przepisami. Zawsze była kontrola, zawsze.
              • anetchen2306 Re: Przepraszam, 10.07.15, 19:50
                Widocznie masz podejrzana facjate, mordko ty nasza forumowa. Od 10 lat ani my, ani nasza rodzina, ani znajomi krolika nas odwiedzajacy nie przechodzili zadnych kontroli. Widocznie wygladamy na conajmniej porzadnych ludzi.
              • n1eobecna Re: Przepraszam, 11.07.15, 09:46
                Gdyby nie wyczulenie niemieckiego obywatela na zaparkowane polskie samochody, ta porwana dziewczynka nie zostalaby tak szybko odnalezionawink
      • to_ja_caryca_katarzyna Re: Przepraszam, 10.07.15, 20:33
        Bo pracownika traktuje sie normalnie a nie jak niewolnika. Jako pracownik masz pewne prawa i sa organizacje do ktorych mozesz sie zwrocic po rzetelna pomoc, jesli ktos te prawa lamie. W Polsce to droga przez meke. W Polsce pracownika czesto motywuje sie negatywnie, np straszac nagana lub zwolnieniem, tam masz motywacje pozytywna, nagrody, premie, podwyzki... Ot, taka drobna roznica. Nawet podejscie do klienta jest odmienne. Tu, jak chcesz cos oddac w sklepie, albo wymienic to czesto slyszysz "nie da sie". Tam cie nikt nie pyta dlaczego chcesz oddac albo wymienic, nie musisz sie nikomu tlumaczyc. No i ludzie uprzejmiejsi.
        • gazeta_mi_placi Re: Przepraszam, 11.07.15, 09:13
          W Polsce jak najbardziej są premie i podwyżki, nagrody, w dawnej pracy dla najlepszego pracownika nawet pewna egzotyczna wycieczka (mała firma, nie korporacja, około 40 osób żeby nie było). Ty od lat tu nie mieszkasz więc co możesz wiedzieć? Czerpiesz informacje z prasy, a tam nie ma zwykłego codziennego życia bo ludzie by się zanudzili tylko zabójstwa, afery i aferki.
          • blueshes Re: Przepraszam, 11.07.15, 21:04
            Tu akurat się nie zgodzę. Na etacie pracuję prawie 10 lat (wcześniej w tej samej firmie 5 lat na umowę o dzieło). Czyli razem jest już 15 lat. Firma państwowa, zatrudnia ok.120 pracowników. Zarabiam niewiele ponad najniższą krajową, od 6 lat nie miałam podwyżki, bo ciężka sytuacja, bo nie ma kasy, bo prędzej będą zwalniać niż podwyżki dawać, itp itd. Nieprzewidywalność posunięć szefostwa, nieszanowanie doświadczonych pracowników, zastraszanie zwolnieniami, obcinanie etatów, coraz więcej wymagań dopisywanych oczywiście do obowiązków w umowie o pracę, to mam na co dzień. Trzyma mnie tam tylko opłacana składka ZUS i ewentualnie płatne chorobowe. Przykre ale prawdziwe uncertain
            • astomi25 Re: Przepraszam, 11.07.15, 21:38
              3500 na 3 osoby to jest b.dobrze. Starczy na spokojne zycie. My mamy niewiele wiecej a jest nas 5. Wszystkie oplaty zamykamy w 1000 euro. Na jedzenie i chemie kolejny tysiac. Zostaje jeszcze prawie dwa na reszte.
              Starcza i na urlop i nawet na budowe domu. Takie cuda panie.
              Ktos kto pisze ze 3.5 tys na 3 osoby to malo, chyba nie zna realiow niemieckich. To jest calkiem ok- nawet w tym oslawionym Monachium.
          • to_ja_caryca_katarzyna Re: Przepraszam, 11.07.15, 23:29
            niestety zlotko, mylisz sie, nie znam z prasy a z pierwszej reki, od ludzi ktorzy tu zyja i pracuja na etatach
      • srebrnarybka Re: Przepraszam, 19.09.15, 16:57
        moim zdaniem nie ma się nad czym zastanawiać. Rodziną na dojazd można być rok-dwa, ale w Waszej sytuacji będzie się to ciągnęło w nieskończoność.
        Rozumiem problemy "patriotyczne" - sama uważam emigrację za ostateczność. Ale w Waszym wypadku ta ostateczność nastąpiła.
        Mamy podobno złoty wiek.
    • czekoladowe_serce Re: Emigracja, tak czy nie? 19.09.15, 15:54
      Jestem ciekawa, czy podjęłaś już decyzję, ale jak dla mnie w tej sytuacji byłaby prosta - emigrować!

      Dlaczego?
      1. Względy rodzinne - wieloletni związek na odległość, życie w rozjazdach, dziecko widujące ojca w weekendy i tęskniące za nim - jak długo można tak żyć?
      2. Względy ekonomiczne
      Dochody, jak na polskie warunki, macie świetne i żyje wam się dobrze, ale sama piszesz, że jest to głównie zasługa męża, który zarabia w euro. I że jeśli wróciłby do Polski, zarabiałby 3 razy mniej.
      Prowadzisz działalność gospodarczą i pracujesz na etacie. Zarabiasz niewiele ponad najniższą krajową, od lat nie dostałaś podwyżki, dodatkowo nie masz pewności, co będzie jutro. Działalność gospodarcza przynosi dochody przede wszystkim dlatego, że prowadzisz ją sama i odchodzi spory koszt składek ZUS. Ale pytanie zasadnicze brzmi: jakim kosztem to się odbywa? ile godzin dziennie musisz poświęcić na pracę? Sam etat to 8 godzin, do tego dochodzi czas poświęcony na DG. Sama napisałaś, że już coraz trudniej sobie radzisz sama z etatem i DG.
      Jeśli podszkoliłabyś niemiecki, miałabyś tam zapewnioną pracę. Pracowałabyś na pewno mniej niż w Polsce, miałabyś więcej czasu dla męża, dziecka, siebie…
      3. Wasz syn jest obecnie w wieku przedszkolnym. Dzieci bardzo szybko się uczą, także języków obcych, jeśli chodziłby tam do przedszkola, nie powinien mieć problemów z przyswojeniem niemieckiego i przyzwyczajeniem się do niemieckiego środowiska. To najlepszy moment na wyjazd. Za kilka lat, gdy pójdzie do szkoły, może już nie być tak łatwo.

      Jeśli chodzi o koszty utrzymania w Niemczech – 3500 euro na 3 osoby w rodzinie to jest sporo i spokojnie można się za to utrzymać (a nawet coś odłożyć), nie martwiąc się o to, czy wystarczy kasy do końca miesiąca. Nawet w dużym mieście dałoby radę, a tym bardziej w mniejszej miejscowości.
      Dodatkowo zauważ, że teraz Ty z dzieckiem mieszkasz w Polsce, mąż w Niemczech, więc Ty płacisz tutaj czynsz, rachunki, , ale mąż też ponosi koszty utrzymania (zakupy, mieszkanie). Trzeba doliczyć także koszt ciągłych podróży na trasie Polska-Niemcy.
      Ja na Twoim miejscu bym się nie wahała jechać, zwłaszcza, że masz tam dach nad głową i męża, który pracuje. Nie rezygnowałabym z pracy w Polsce, ale postarałabym się o urlop wychowawczy, a DG bym zawiesiła. Mieszkanie w Polsce można wynająć. Masz więcej do zyskania niż do stracenia. I nie słuchaj tych, którzy twierdzą, że życie w Niemczech jest drogie. Tak twierdzą osoby, które nigdy tam nie były albo ciągle przeliczają wszystko z euro na złotówki.

      I jeszcze powiedz, czy byłaś tam kiedykolwiek? Jak się tam odnajdujesz? Co trzyma Cię w Polsce poza pracą i DG?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka