default
06.08.15, 14:31
Taki przypadek: młode małżeństwo, oboje marzą o dziecku, ale jest problem, badają się, leczą, starają na wszystkie sposoby i nic. Po paru latach kobieta jest już nieźle zdesperowana, po prostu gaśnie w oczach, ma objawy depresji. Lekarze doradzają in vitro - i tu pojawia się problem, bo chociaż kobieta jest wierząca i z wierzącej rodziny, to jednak dziecka pragnie na tyle mocno, że zdecydowałaby się, ale obawia się reakcji rodziny (jednego z braci, matki, sióstr matki i paru innych krewnych). Owego brata to nawet się radziła w tej kwestii, ale on jako zagorzały katolik zbluzgał ją za samo myślenie o takich diabelskich wynalazkach, czym oczywiście dodatkowo ją pognębił i zdołował.
Za namową męża zrobili zatem in vitro w głębokiej tajemnicy. Wszystko się udało, obecnie mają już śliczne zdrowe dziecko, oboje przeszczęśliwi, kobieta rozkwitła i odżyła. Rodzina też zachwycona i gratulują sobie nawzajem, jak to ich modły okazały się skuteczne, zostały wysłuchane i P.Bóg podarował dziecię.
Przyznam, że jestem dość zszokowana tą historią. Ciekawe ile kobiet ukrywa się z procedurami in vitro przed najbliższymi.... A ile z powodu presji w ogóle rezygnuje i pozostaje nieszczęśliwymi ...