Dodaj do ulubionych

In vitro w tajemnicy

06.08.15, 14:31
Taki przypadek: młode małżeństwo, oboje marzą o dziecku, ale jest problem, badają się, leczą, starają na wszystkie sposoby i nic. Po paru latach kobieta jest już nieźle zdesperowana, po prostu gaśnie w oczach, ma objawy depresji. Lekarze doradzają in vitro - i tu pojawia się problem, bo chociaż kobieta jest wierząca i z wierzącej rodziny, to jednak dziecka pragnie na tyle mocno, że zdecydowałaby się, ale obawia się reakcji rodziny (jednego z braci, matki, sióstr matki i paru innych krewnych). Owego brata to nawet się radziła w tej kwestii, ale on jako zagorzały katolik zbluzgał ją za samo myślenie o takich diabelskich wynalazkach, czym oczywiście dodatkowo ją pognębił i zdołował.
Za namową męża zrobili zatem in vitro w głębokiej tajemnicy. Wszystko się udało, obecnie mają już śliczne zdrowe dziecko, oboje przeszczęśliwi, kobieta rozkwitła i odżyła. Rodzina też zachwycona i gratulują sobie nawzajem, jak to ich modły okazały się skuteczne, zostały wysłuchane i P.Bóg podarował dziecię.
Przyznam, że jestem dość zszokowana tą historią. Ciekawe ile kobiet ukrywa się z procedurami in vitro przed najbliższymi.... A ile z powodu presji w ogóle rezygnuje i pozostaje nieszczęśliwymi ...
Obserwuj wątek
    • niktmadry Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 14:43
      Niemożliwe. Historia musi byc zmyślna. Każdy ksiądz dopatrzyłby się bruzdy czy co on tam widzą.
      • dyzurny_troll_forum Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 14:46
        niktmadry napisał(a):

        > Niemożliwe. Historia musi byc zmyślna. Każdy ksiądz dopatrzyłby się bruzdy czy
        > co on tam widzą.

        Bruzdy jak bruzdy, ale zapewne różki już czuć jak się głaszcze po główce....
        • gladys_g Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 14:47
          ale kto pozwoli księdzu dotykać dziecko?
          • feel_good_inc Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 14:58
            gladys_g napisała:
            > ale kto pozwoli księdzu dotykać dziecko?

            Biskup. A potem przeniesie go do innej parafii.
            • semihora Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 15:52
              Że tak pojadę Rosą: 100/100 big_grin
            • cauliflowerpl Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 17:04
              Padłam big_grin
    • ichi51e Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 14:55
      Mnie za to fascynuje ze takiego brata zagorzalego w ogole interesuje skad siostra dzieci bierze
      • feel_good_inc Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 14:58
        ichi51e napisała:
        > Mnie za to fascynuje ze takiego brata zagorzalego w ogole interesuje skad siost
        > ra dzieci bierze

        Przecież przy okazji uchwalania ustawy okazało się, że katolików nic tak nie interesuje jak to, skąd inni biorą dzieci i jak można im tego zakazać.
      • aandzia43 Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 16:22
        No.coś ty, rozbieranie na czynniki pierwsze fizjologii damskiego podbrzusza i mistycyzowanie biologii rozrodu to konik funkcjonariuszy KK, a więc i niektórym wiernym się udziela.
    • fomica Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 14:56
      Takich przykładów jest wiele. Wszystko to, co kościół narzuca lub zabrania, a co kłóci się ze zdrowym rozsądkiem, katolicy próbuja obchodzić - seks przed slubem, rozwód, drugie małżeństwo, antykoncepcja, a teraz doszło jeszcze in vitro.
      • azja001 Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 15:00
        No i niech nic nie mówią. Ważne że szczęśliwi i dziecko zdrowe.
        • ola_dom Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 15:03
          azja001 napisała:

          > No i niech nic nie mówią.

          A mnie by przy jakiejś okazji kusiło.... Żeby pokazać dewotom wyższość medycyny nad klepaniem pacierzy big_grin
          Tyle, że sami rodzice także praktykujący, więc może akurat nie w tym wypadku.
    • ksionzka Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 15:06
      Po pierwsze ja w ogóle nie rozumiem idei chwalenia się w jaki sposób dziecko zostało poczęte. Czy ty się chwalisz w rodzinie podczas jakiego stosunku i w którym miejscu zostało poczęte Twoje dziecko np podczas seksu pod stołem? Jest to jest i nie wiem jakie to ma znaczenie czy pomogło in vitro.
      Oczywiście h..owo i to oddzielna kwestia że w PL ktoś nie może podzielić się z rodziną problemem niepłodności, że ktoś nie może liczyć na wsparcie a słowo in vitro jakkolwiek mało znaczące jest traktowane jak grzech smiertelny.
      Zauważ tez ze z rodziną to się dobrze na zdjęciu wychodzi a dla wielu temat niepłodności jest tak bolesny ze nie chcą aby rodzony wiedziały tak jak i nie chcą ciągle tłumaczyć czemu nie maja jeszcze dziecka. Rodzina to nie tylko mama tata, brat siostra ale bratowe, ciotki i te inne - a one nie musza być miłe i lojalne - mogą obśmiać i popaplać jęzorem na całe miasto i wieś.

      Jestem zdecydowanie za tym aby in vitro przestało być słowem mrożących krew w żyłach ale jednocześnie w ogóle mi się nie podoba pomysł: hej mamo hej tato to jest KRZYŚ z in vitro. Nie widzę powodu aby podkreślać ten fakt i uświadamiać całą rodzinę czy miasto.

      Nie sądzę żeby tak wiele par z presji otoczenia czy religijnych aspektów rezygnowało z in vitro. No chyba ze jeden małżonek ma obiekcje ale częściej spotykam się raczej z obiekcjami czysto ludzkimi niż religijnymi. Czyli, że ktoś nie chce in vitro bo ma już dość tych procedur - to jednak dosyć bolesna, czasochłonna droga i wyczerpująca fizycznie i emocjonalnie procedura. dodatkowo dylemat przy KD i DN - czy to będzie moje dziecko? Tam gdzie w grę wchodzi instynkt macierzyński uczucia religijne w dużej mierze idą w zapomnienie. Niewielu się tego trzyma. Tym bardziej jak to mówią że w bibli nie ma napisanego w sensie: in vitro to grzech.

      Dodam, że pewnie będzie jeszcze gorzej i już nawet jedna pani drugiej pani w podobnej sytuacji nie przyzna sie że ona spróbowała i wszystko było ok gdyż biskupi i czarna mafia wyciąga swój ciężki sprzęt widząc że słowa nic nie dają i grożą ekskomunika za in vitro. Nie wiem kogo miałaby ta ekskomunika dotyczyć ale w efekcie pewnie wszystkich. Kiedyś stos dziś ekskomunika.
      • joa66 Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 16:19
        Po pierwsze ja w ogóle nie rozumiem idei chwalenia się w jaki sposób dziecko zostało poczęte. Czy ty się chwalisz w rodzinie podczas jakiego stosunku i w którym miejscu zostało poczęte Twoje dziecko np podczas seksu pod stołem?

        nic dodac nic ująć.
      • nenia1 Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 16:43
        ksionzka napisał(a):

        > Po pierwsze ja w ogóle nie rozumiem idei chwalenia się w jaki sposób dziecko zo
        > stało poczęte.

        Bo najprawdopodobniej tu nie chodzi o chwalenie się. Odmienność ma to do siebie, że ludzie czują się często wykluczeni, nikt nie ogłasza światu, że jest heteroseksualny bo i po co? Mówi się o tym co rzadsze, potępiane, widziane jako coś gorszego w niektórych środowiskach - to raczej próba oswojenia, pokazania że to też normalne, choć inne.
        • ola_dom Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 16:46
          nenia1 napisała:

          > Bo najprawdopodobniej tu nie chodzi o chwalenie się.
          > Mówi się o tym co rzadsze, potępiane, widziane jako coś gorszego w niektórych środowiskach -
          > to raczej próba oswojenia, pokazania że to też normalne, choć inne.

          No właśnie. Jakieś szukanie akceptacji i zrozumienia wśród najbliższych dla tego "grzechu śmiertelnego", który w rozpaczy chce się popełnić.
      • default Re: In vitro w tajemnicy 07.08.15, 08:01
        Nie chodzi o "chwalenie się", chodzi o to że dziewczyna MUSI robić wokół swojego in vitro wielką tajemnicę, ukrywać to, drżeć, żeby się nie wydało. Ta rodzina jest zżyta, żyją ze sobą blisko, wszyscy mieszkają w jednej miejscowości, siłą rzeczy widoczne było, że para ma problem z zajściem i rodzina starała się ich wesprzeć w tym problemie. Inna rzecz, że głównie modlitwami, ale oni to robili naprawdę z życzliwością i wiarą, że pomagają.
        Dlatego siostra poradziła się brata, nie wiem czemu niektórych tak to dziwi. To najstarszy brat (ona najmłodsza siostra), w dodatku taki jakby "autorytet moralny" w rodzinie. Był w seminarium, ale jednak uznał, że atmosfera panująca w środowisku księży mu nie odpowiada, a ponieważ jednak chciał pozostać blisko wiary i kościoła, to został katechetą. Żonaty, ma dzieci. Ja sama, osoba głęboko niewierząca, zawsze uważałam go za przykład rozsądnego i myślącego katolika. No i się rozczarowałam, bo podobno zareagował w najgorszy możliwy sposób, kiedy zgnębiona siostra poprosiła go o radę. Nie chodzi nawet o to, że wyraził swoje negatywne zdanie o in vitro - skoro tak uważa, to miał do tego prawo. Ale nie musiał od razu "jechać" po siostrze, wyzywać jej i grozić, że jeśli to zrobi, to on jej nigdy nie poprze i on z nią zerwie wszelkie kontakty i to samo powie matce. Moim zdaniem matka, nawet uznawszy, że córka popełniła grzech, zrozumiałaby ją i nie potępiła.
        No ale skoro najstarszy, najmądrzejszy, zastępujący nieżyjącego ojca braciszek dziewczynę zbluzgał, sterroryzował i zastraszył, to trzyma tę tajemnicę dla siebie, jak hańbę, jak przestępstwo sad
    • cosmetic.wipes Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 15:10
      Ukrywają, nie ukrywają - to mało istotne, w końcu produkcja dziecka to sprawa dość intymna.
      Natomiast, że pani katoliczka zdecydowała się na procedurę, którą potępia jej kościół, jest dość charakterystyczne dla rodzimych wierzących.
      A potem się tworzą legendy o niewiarygodnej skuteczności naprotechnologii suspicious
      • edelstein Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 15:21
        Jako zywo staje mi przed oczami katolik,który pociupcial sie z narzeczona na probe,a teraz czekaja do koscielnego.
      • ola_dom Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 15:21
        cosmetic.wipes napisała:

        > A potem się tworzą legendy o niewiarygodnej skuteczności naprotechnologii :-2;

        No tak....!
        • cersei8 Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 15:41
          Oraz takie o "wymodlonych" dzieciach...

          Moja kolezanka ukrywala IV przed tesciami, a scislej mowiac przed tesciowa, ktora miala swoja opinie o sztucznych dzieciach itd.
          Ale starsza pani do tego stopnia miala przeczucie, ze cos z ta ciaza jest "nie tak" smile, ze wydzwaniala (najpierw), nachodzila (potem) ginekologa synowej...
          A smaczku calej historii dodaje fakt, ze tesciowa ma skonczona Akademie Medyczna, choc w zawodzie lekarza, na szczescie, nigdy nie pracowala...


          > cosmetic.wipes napisała:
          >
          > A potem się tworzą legendy o niewiarygodnej skuteczności naprotechnologii
          • ksionzka Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 15:45
            A jakie smaczku? znaczy wykształcony człowiek po medycynie nie może być zacofanym burakiem?
            No jeśli ktoś tak uważa to nie dziwię się, że dla niego to nadzwyczajny smaczek.
            • cersei8 Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 15:54
              Nie twierdze, ze nie moze, tylko zwykle mniejsze prawdopodobienstwo bywa.
              Smaczek nie nadzwyczjny, taki zwykly tylko wink

              ksionzka napisał(a):

              > A jakie smaczku? znaczy wykształcony człowiek po medycynie nie może być zacofan
              > ym burakiem?
              > No jeśli ktoś tak uważa to nie dziwię się, że dla niego to nadzwyczajny smaczek
              > .
          • volta2 Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 16:01
            wszystko się zgadza, jako osoba w kierunku kształcona nie uwierzyła w modły i naturalne metody, do tego stopnia, że zaczęła robić śledztwosmile
    • natalie_rushman Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 15:56
      Nie mam absolutnie nic przeciwko in vitro (dodajmy, za własne pieniążki pary wink), ale nie widzę potrzeby trąbienia światu wszem i wobec o wszelkich szczegółach mojego zajścia w ciążę, tejże ciąży i porodu. Większość dalszych znajomych nie wie nawet, że mam wcześniaka, przez co przeszło moje dziecko (rehabilitacja, zaburzenia SI) i co ja pośrednio tez przeszłam. I nie chodzi o tajemnicę. Ale o to, że pewne szczegóły są dość osobiste.
      Wcale bym nie chciała w wypadku tego in vitro, żeby złośliwe ciotunie do końca życia opowiadały o mnie na rodzinnych imprezach, że nie mogłam zajść w ciążę. Po co? Nawet z najmniej oszołomską rodziną nie dzieliłabym się takimi szczegółami i tyle...
    • jola-kotka Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 15:58
      Szokujące to jest latanie po rodzinie i opowiadanie ze nie moze mieć dzieci itd. Jeszcze sie radzenie ich. Takie rzeczy to sie z mężem załatwia jakby nie gadała to by nie było problemu.
      • ola_dom Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 16:00
        jola-kotka napisał(a):

        > Szokujące to jest latanie po rodzinie i opowiadanie ze nie moze mieć dzieci itd

        Nie bój się - nie trzeba latać. W większości przypadków to rodzina dokładnie liczy czas od ślubu i rozlicza małżonków z nie-mienia dzieci w stosownym czasie.
        A w końcu rodzony brat to często bliska osoba, więc dlaczego nie można się jej zwierzyć z rozterek i poprosić o radę i wsparcie?
        • cosmetic.wipes Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 16:13
          Ale o co prosić brata?
          Żeby powiedział jak się robi? Czy żeby pomógł zrobić?big_grin
          • ola_dom Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 16:15
            cosmetic.wipes napisała:

            > Ale o co prosić brata?

            Rozumiem, że nie wiesz, o co.
            W takim razie nijak nie wyjaśnię, bo się nie da.
            • cosmetic.wipes Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 17:03
              Nijak nie wiem. Żaden z moich braci nie miał udziału ani fizycznego ani mentalnego w moim rozrodzie tongue_out
        • semihora Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 21:02
          O tak. Właśnie to przerabiam z rodziną męża, już nawet jedna z osób z jego rodziny zrobiła nam awanturę i kazała przyznać się, że nie możemy mieć dzieci :d Popukałam się w czoło i padłam ze śmiechu.
      • bi_scotti Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 16:36
        jola-kotka napisał(a):

        > Szokujące to jest latanie po rodzinie i opowiadanie ze nie moze mieć dzieci itd
        > . Jeszcze sie radzenie ich. Takie rzeczy to sie z mężem załatwia jakby nie gada
        > ła to by nie było problemu.

        Obys nigdy nie doswiadczyla pragnienia bycia rodzicem przy jednoczesnej niemoznosci stania sie nim. Znam troche takich par i jak napisala Default w pierwszym poscie: widac, ze cierpia, widac, ze niektore kobiety gasna w oczach gdy po raz kolejny "nic z tego". Nie trzeba "latac po rodzinie" zeby zyczliwi (naprawde zyczliwi) krewni i znajomi mieli swiadomosc, ze jest problem. I generalnie ludzie sa takim parom bardzo zyczliwi (pomijam jakies skrajnie ortodoksyjne poglady Roman-Catholics - ja takich ludzi po prostu nie znam), i staraja sie wesprzec jak umieja, choc czasem to bywa nieporadne albo zbyt hurra-optymistyczne typu "musi byc dobrze". Rozmowy o IVF sa czyms jak najbardziej normalnym w takich okolicznosciach, szczegolnie ze coraz wiecej par ma takie doswiadczenia wiec osoby, ktorym jest trudno zajsc w ciaze najczesciej pytaja, konsultuja sie nie tylko z lekarzem ale i z doswiadczonymi relatives czy znajomymi. Ja wiem dosc dokladnie ile nieudanych IVF przeszlo co najmniej kilkanascie znanych mi kobiet zanim w koncu sie udalo albo zanim pary nie zrezygnowaly z kolejnych prob. To przeciez nie jest zadna wstydliwa tajemnica. Skoro mozna rozmawiac o root canal procedures, o chemo czy o innych kwestiach medycznych to jaki problem w rozmawianiu o IVF? To jest powszechnie stosowana metoda, ktora tysiacom par umozliwia co roku zostanie rodzicami. Thanks god ... whoever he/she is tongue_out
        Co zas do utrzymywania tajemnicy przed rodzina to to juz jest prywatna sprawa tej akurat pary, ktora zapewne swoja rodzine zna i jesli chce z nia utrzymywac dobre stosunki to postepuje tak jak uwaza. Osobiscie pewnie bym nie chciala utrzymywac zbyt bliskich kontaktow z taka akurat rodzina ale to ja, oni maja prawo do swoich wyborow i decyzji. Dodam, ze mam w rodzinie kuzynke, ktorej bardzo religijni rodzice przyjeli bez mrugniecia okiem i pokochali goraco jej syna, ktory pojawil sie "znikad" po pewnych szalonych wakacjach gdzies na Mazurach wink Kuzynka miala wtedy jakies 38/39 lat, pozostawala przez lata samotna "waska specjalistka" zarabiajaca krocie i niemajaca czasu na zycie prywatne. Wiec gdy zatykal jej zegar biologiczny, pojechala na te Mazury i trzasku-prasku jest nowe zycie smile Facet jest juz dosc dorosly, kuzynka w miedzyczasie dorobila sie stalego boyfriend, ktory jest jak ojciec dla chlopca a zdewociali dziadkowie nigdy o szczegoly nie pytali tylko kochali jak na dziadkow przystalo. Milosc ci wszystko wybaczy ... big_grin
    • kkalipso Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 16:30
      Uważam, że lepiej takie sprawy dla własnego komfortu psychicznego zostawić dla siebie. Przeżyłam z kilkoma koleżankami ich gehennę z zajściem w ciąże tą metodą i wiem co to znaczy.
    • fifka02 Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 16:49
      Umieściłabym tę informację w testamencie, bo taka informacja może być w przyszłości ważna dla lekarzy leczących osobę poczętą tą metodą, i w przypadku przedwczesnej śmierci rodzica, opiekun prawny powinien o tym wiedzieć. W momencie osiągnięcia przez dziecko pełnoletność, usunęłabym to z testamtntu i zadbała o to, zeby dziecko o tym wiedziało i miało tego świadomosć.
      • gris_gris Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 17:49
        bo taka informacja może być w przyszłości ważna dla lekarzy leczących osobę poczętą tą metodą

        dlaczego??
        • fifka02 Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 20:34
          Nie wiem. Nie wiem co medcyna zafunduje nam za 40 lat, tak jak i dziś funduje nam rzeczy, które byly nie do pomyślenia kilka dekad temu. Ale niewykluczone, że ta informacja może mieć znaczenie.
          • langsam Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 23:05
            A czy pobralaś i zamroziłaś próbki tkanek rodziców, teściów i dziadków? Kto wie, jakie znaczenie będzie kiedyś miala informacja o ich genotypie. Pewnie znacznie większe, niż histeryczna podejrzliwość wobec in vitro.
            • fifka02 Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 23:27
              A ktoś tu wpada w histerię? Ktoś jest podejrzliwy? Przesadzasz.
      • kalina_lin Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 21:12
        >bo taka informacja może być w przyszłości ważna dla lekarzy leczących osobę poczętą tą metodą

        to nowość jakaś. Też ci się wydaje, że dzieci z IVF są "inne", niż poczęte klasycznie?
        • fifka02 Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 23:19
          Nie, nie wydaje mi się, ani nie mam żadnych informacji na ten temat. Wyjaśniłam powyżej.
          • kalina_lin Re: In vitro w tajemnicy 07.08.15, 08:15
            To po co robić szopki z umieszczaniem w testamencie informacji że dziecko z IVF? Jeśli chodzi o informacje, które mogą się okazać istotne dla medycyny za 40 lat, to może być na przykład informacja, że mama opalała się na różowo. Albo że miała znamię na tyłku. Albo że była uczulona na pyłki brzozy. To wszystko będziesz pisać w testamencie, aby ułatwić dziecku przyszłe leczenie tajemniczych chorób?
            • fifka02 Re: In vitro w tajemnicy 07.08.15, 13:28
              Dla ciebie szopka, dla mnie nie. Gdybym miała dziecko adoptowane, lub z IV i nie chciała z jakiegoś powodu wychowywać go z wiedzą na ten temat od urodzenia, ale planowałabym porozmawiać o tym, kiedy będzie dorosłe, to umieściłabym tę informację w testamencie na wypadek, jakbym jego dorosłości miała nie dożyć. I już. Dla mnie żadna szopka.
              Fakt, że nie wykluczam, że za kilkadziesiąt lat medycyna będzie dysponować wiedzą, o której nam się dziś nie śni, i że fakt metoda poczęcia człowieka może mieć znaczenie, to osobna sprawa.
              I proszę nie rzucajcie się mnie rozszarpywać bo się wam wydaje, że ja dzieci z IV dyskryminuję. To wasze wrażenie, błędne bardzo, być może poparte waszymi doświadczeniam i w temacie. A może ja myślę właśnie, że okaże się za pół wieku, że osoby poczęte przez IV są na coś bardziej odporne, od poczętych naturalnie?
    • izak31 Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 17:04
      Moja szwagierka opowiadała mi taką historię. Ma koleżankę w pracy. Mężatkę. Starali się z mężem o dziecko przez kilka lat. Kobieta już po 35 roku życia. Dla męza in-vitro nie wchodziło w rachubę. Kobieta już pogodziła się, ze dziecka nie będzie. I wtedy zaskoczyla. Ja znów nie ukrywam w ogóle,że poddaję się takiej procedurze tylko efekty są takie, że chyba muszę zaczać odpuszczać....
    • izak31 Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 17:05
      A moja puenta jest taka, że wierzę w takie historie bo one się zdarzają. Patrz: Kożuchowska.
      • 18lipcowa3 Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 23:20
        Miała IV
    • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 17:26
      Szczerze to juz rzygam tymi wszystkimi zaszczutymi kobiecinami ukrywającymi cokolwiek lub wręcz rezygnującymi z czegoś z powodu presji czy oczekiwań otoczenia. Za głupotę się płaci.
    • myelegans Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 17:43
      Wiesz co, zyjac w takim srodowisku tez spowiadalabym sie z tego w jaki sposob dziecko zostalo poczete, czy w pozycji kolankowo-lokciowej w lozku malzenskim, czy w gabinecie lekarskim.
      Jest to rzecz intymna i niekoniecznie do dzielenia sie z calym swiatem, albo bliska rodzina. W kategorii "nic im do tego"
      Nie ukrywam, po prostu sie nie dziele, jak wieloma rzeczami, np. wysokoscia moich zarobkow, ani kiedy mialam ostatnia miesiaczke
    • skarolina Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 17:53
      Ech, gdyby tacy ludzie już po fakcie mieli odwagę powiedzieć rodzince "a bujajcie się z tymi waszymi modłami, gdyby nie in vitro, to nie mielibyście takiego ślicznego wnuka/siostrzeńca/bratanka", to może paru oszołomów by przejrzało trochę na oczy.

      Tak, wiem, nie ma co na to liczyć...
    • 18lipcowa3 Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 20:42
      z jednej strony wspolczuc ze musza sie ukrywac
      z drugiej kij w to, dobrze ze sie odwazyli , najwazniejsze ze maja to dziecko
    • rycerzowa Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 22:32
      default napisała:

      > Rodzina też zachwycona i gratulują sobie nawzajem, jak to ich mod
      > ły okazały się skuteczne, zostały wysłuchane i P.Bóg podarował dziecię.

      No przecież dokładnie tak się stało!
      Modlitwy zostały wysłuchane!
      Co kogo obchodzi, jaką metodę Pan Bóg wybrał?

      Czy powiedziałabym rodzince?
      Gdyby przestali drążyć temat, dałabym sobie spokój z informowaniem co i jak.
      Ale gdyby dalej pyszczyli na IV, to by dostali wybór - albo akceptują sytuację bez zastrzeżeń, albo trzymają się z daleka od mojej rodziny.
    • whitney85 Re: In vitro w tajemnicy 06.08.15, 23:31
      Z in vitro robią tajemnicę nie tylko wierzący. Znam die pary, które podeszły do in vitro, wcześniej otwarcie o tym mówili, teraz, gdy są już w ciąży, robią z tego tajemnicę. Te niepotrzebne publiczne dyskusje i kontrowersyjne wypowiedzi polityków / duchownych przyczyniły się pewnie do tego.
    • froshka66 Re: In vitro w tajemnicy 07.08.15, 14:42
      Tajemnica miejsce poczecia powinno byc objete , jeżeli to jest Sosnowiec..
      Inne przyczyny i powody do wstydu nie są mi znane.

      ( taki lokalny dowcip nie najwyższych lotów... licze na wyrozumiałośc mieszkanek Sosnowca. )
    • mynia_pynia Re: In vitro w tajemnicy 07.08.15, 19:54
      Też bym nie mowiła o zapłodnieniu invitro nikomu tak jak nie opowiadalam jak doszło do poczecia pierworodnego. Dlaczego ludzie maha wiedzieć czy zrobiliśmy sobie dziecko rano czy wieczorem, czy od tyłu, czy klasycznie, irp, czy muałam orgazm czy nie, czy na łóżku, czy na kanapie, na stole, w wannie, czy w samochodzie, a może i wszedzie po trochu wink.
    • rycerzowa Re: In vitro w tajemnicy 08.08.15, 09:51
      default napisała:

      > Nie chodzi o "chwalenie się", chodzi o to że dziewczyna MUSI robić wokół swojeg
      > o in vitro wielką tajemnicę, ukrywać to, drżeć, żeby się nie wydało.
      .....
      > No ale skoro najstarszy, najmądrzejszy, zastępujący nieżyjącego ojca braciszek
      > dziewczynę zbluzgał, sterroryzował i zastraszył, to trzyma tę tajemnicę dla sie
      > bie, jak hańbę, jak przestępstwo sad

      Ale w ten sposób ten człowiek, ci ludzie, nigdy nie zmienią zdania na temat dzieci z IV.
      Co innego rozmawiać o idei, która dla ludzi brzmi jak bajka o żelaznym wilku, a co innego odrzucić urodzone, realne, bliskie dziecko z rodziny.

      Człowiek, który krzywdzi dziecko, niewart jest miana człowieka. Wiedzą o tym nawet przestępcy.
      (Nawiasem mówiąc, kiedy doczekamy się automatycznej ekskomuniki i wyrzucenia ze stanu kapłańskiego za pedofilię?)

      Skoro ten brat jest aż taki, tym bardziej powiedziałabym, w jaki sposób dziecko pojawiło się na świecie, jaką drogę Pan Bóg znalazł, by wysłuchać ich modlitw.
      A to ze względów bezpieczeństwa.
      Jeśli odrzuci dziecko i jego rodziców, to będzie znaczyć, że jest okrutny i trzeba trzymać się z daleka od niego. Naprawdę z daleka.

      Zam ludzi naprawdę fanatycznie religijnych, którzy na przykład wyrzucili ciężarną córkę (pannę) z domu, ale gdy ta w dalekim mieście urodziła, pojechali, odnaleźli ją, i wychowali dziecko.
      Normalny człowiek nie skrzywdzi dziecka.
    • klubgogo Re: In vitro w tajemnicy 08.08.15, 10:16
      I to jest właśnie katolicka hipokryzja. Ale ich miłosierny bóg wybaczy, wystarczy pójść do spowiedzi tongue_out

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka