Gdy dziś jechałam metrem naszła mnie refleksja jaki ten naród syryjski niedojrzały, torbelki popakowali i po drutach granicznych, na siłę przedzierają się do Europy...Nie chcą ich tu, blokują, szarpią na granicach, mury stawiają a oni na siłę, bez honoru się pchają...kto za nich o ich własne państwo zawalczy, kto je od nowa zbuduje, kto nadstawi karku za ich wolność....I tak bujałam się od stacji do stacji napawając się myślą o tym jaka ta Europa inna, bo zawsze gotowa do walki o swoje i nie tylko , za "wolność naszą i waszą...", a Polacy to już w ogóle wyższa liga...
No i nagle ...przypomniał mi się wątek sprzed dobrych kilku miesięcy - jeden z wielu powstających po napaści Rosji na Ukrainę gdzie ematki prześcigały się w rozkminach jak to po wybuchu wojny na nic sie nie oglądając pakują dzieci, kota i telewizor i jadą w sina dal a najlepiej to do Hiszpanii, Nowej Zelandii, Wielkiej Brytanii lub USA i tyle je tu widzieli.....I walczyć nie zamierzają, ani zostać....
To co?...Może my tacy sami jesteśmy?
A co będzie jak ktoś murek zbuduje?