Dodaj do ulubionych

Zakochałam się

23.02.16, 08:29
W swoim szefie się zakochałam - żonatym i dzieciatym. Resztę napiszę, jak wrócę, bo muszę lecieć na badania.
Obserwuj wątek
    • wuika Re: Zakochałam się 23.02.16, 08:36
      Psychiatryczne? suspicious
      Dorzuć coś jeszcze. Może masz męża i dzieci (ale nie mężowskie), za to kredyt we franku i nie możesz od męża odejść?
      PS. Które to województwa mają jeszcze ferie?
    • cosmetic.wipes Re: Zakochałam się 23.02.16, 08:42
      No widzisz, znudził cię mało zaskakujący mąż big_grin
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,160106997,160106997,Do_osob_zyjacych_w_stalych_dlugoletnich_zwiazkach.html?p=160108451
    • black_halo Re: Zakochałam się 23.02.16, 08:49
      Sie nie zakochalas tylko sie zauroczylas ... Nic z tym nie rob, ew. wykorzystaj ten stan, zeby zadbac o siebie i przypomniec sobie jak to drzwiej bywalo, kiedy stoilas sie, zeby wyniesc smieci bo ON moze przypadkiem przechodzic ... Idz wiec na silownie, kup seksowna bielizne i ciuchy, stroj sie i maluj do pracy. Za jakis czas Ci przejdzie. Potem mozesz sie zakochac w kims innym i tak od nowa.

      Facet jest zonaty i dzieciaty, mam nadzieje, ze nie przemknelo Ci przez glowe, zeby go uwiesc, rozwiesc z zona i zagarnac dla siebie.
      • kamunyak Re: Zakochałam się 23.02.16, 10:27
        >Facet jest zonaty i dzieciaty, mam nadzieje, ze nie przemknelo Ci przez glowe, zeby go uwiesc, >rozwiesc z zona i zagarnac dla siebie.


        jak to? przecież wszystkie (niemal) ematki twierdza, że kobieta nie jest w stanie uwieść, że to zawsze facet (żonaty i dzieciaty) jest winien bo mógł nie chcieć....
        A kochanka nie jest winna, nigdy.
        • rosapulchra-0 Re: Zakochałam się 23.02.16, 11:13
          kamunyak napisała:

          > A kochanka nie jest winna, nigdy.

          100/100
    • isa1001 Re: Zakochałam się 23.02.16, 10:32
      No to piszę dalej. Zakochałam się w szefie i udusiłam jego żonę, aresztowała mnie policja i spóźniłam się na pociąg podmiejski do Wieliczki. Po co do Wieliczki? Przecież mieszkam w Warszawie. Kij wie. Jak przyjechał następny pociąg, to się okazało, że to autobus linii 503. To już była bardziej OK, bo takowy jeździ po stolicy. Nie wiem, co było dalej, bo się obudziłam. Sen był megarealistyczny. Szczególnie realistyczny był trup żony szefa w peruce. Tylko po co ja jej tę perukę zdarłam z głowy? Ktoś ma pomysł?
      • cauliflowerpl Re: Zakochałam się 23.02.16, 10:35
        Pomyslu nie mam, ale po raz kolejn postuluje, zeby ktos w koncu wymyslil takie lusterka jak w Akademii Pana Kleksa, co to sie je przed lozkiem stawialo i one sny "nagrywaly".
        Bardo bym chciala, dowiedzialabym sie w koncu o co sie poklocilam w miejskim autobusie z Mickiem Jaggerem.
        • mallard Re: Zakochałam się 23.02.16, 12:02
          cauliflowerpl napisała:

          > Bardo bym chciala, dowiedzialabym sie w koncu o co sie poklocilam w miejskim au
          > tobusie z Mickiem Jaggerem.

          No pewnie byłaś zazdrosna o "Endżi".
      • morgen_stern Re: Zakochałam się 23.02.16, 10:36
        heheheeh widzę, że nie tylko ja miałam dziś dziwne sny smile
        • wielceszanownypan Re: Zakochałam się 23.02.16, 11:51
          morgen_stern napisała:
          > heheheeh widzę, że nie tylko ja miałam dziś dziwne sny smile

          Sen jest spełnieniem życzenia, tak twierdził doktor Freud.
          • angeika89 Re: Zakochałam się 23.02.16, 21:37
            Sny są odzwierciedleniem naszych marzeń, pragnień, ale również obaw i lęków...
            Mnie się często śni krzywda mojego dziecka, że mi je porywają etc i budzę się przerażona po takich koszmarach...
      • mallard Re: Zakochałam się 23.02.16, 11:59
        isa1001 napisała:

        > Tylko po co ja jej tę perukę zdarłam z głowy? Ktoś ma pomysł?

        To proste, - skalpowałaś ją, bo masz indiańskie korzenie!
      • viridiana73 Re: Zakochałam się 23.02.16, 12:11
        Urodzaj na sny o trupach? Mnie się dziś śniła żona kolegi w charakterze zwłok, w czarnym worku. Siedziałam na krawężniku i płakałam, bo pośrednio przyczyniłam się do jej śmierci. Nagle worek się rozpiął, a żona kolegi powstała z martwych (właściwie usiadła ) z okrzykiem: "Żartowałam!".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka