Na fali wątku o przewijaniu dzieci w gościach.
Kilkanaście lat temu mieszkałam w samym centrum miasta.Miałam dwie znajome jeszcze ze szkoły , które urodziły dzieci ( mamy dzieci w jednym wieku) i te dwie znajome zawsze odwiedzały mnie niezapowiedziane (osobno) i tak się dziwnie składało, że podczas wizyty musiały przewijać swoje dzieci oraz nakarmić
Po tym co powieli mi teściowie , dotarło do mnie że kochane koleżanki zrobił sobie u nas w domu zwyczajny przystanek na przewijak . Przewinęły , nakarmiły i do wiedzenia... I tak na zmianę co drugi dzień.
Panie wybierały się na spacerek , jedna mieszkała w b. bliskiej okolicznej wsi (nie byle jakiej jak na tamte czasy, bo to taka dzielnica z willami dla ówczesnych krezusów) . A druga mieszkała jakiś kilometr od nas.
Sprawa się rypła , jak nie było nas w domu , ponieważ i jedna i druga trafiła na moją teściową.... Wiem tylko z relacji teściowej , że jedna z nich po zapytaniu czy jestem i zaprzeczeniu teściowej, stwierdziła ŻE MUSI WEJŚĆ I PRZEWINĄĆ DZIECKO , BO ONA ZAWSZE MOGŁA TO TUTAJ ROBIĆ ! JA JEJ POZWALAŁAM ! ( to ta ze wsi). A druga także nie "ukrywała" swoich zamiarów. Nie wiem dokładnie co powiedziała im moja teściowa, ale w efekcie , drogie koleżanki nie odzywają się do mnie już prawie ćwierć wieku ;p
Co wy na to ? Miałybyście coś przeciwko ? Bo mi wystarczyły "smrodki" mojego własnego dziecka, a tu jeszcze dwa co drugi dzień..