Dodaj do ulubionych

z bujaka prosto na łeb

25.09.04, 22:59
Co ja dzisiaj przezylam. Moja 20 miesieczna Malwinka od jakiegos czasu
opanowala umiejetnosc wskakiwania na wiklinowy bujany fotel. Sprawdzalismy z
mezem czy jest on na tyle stabilny ze sie nie przewazy. Ale nie
przewidzielismy, ze Malwina bedzie wieszala sie na oparciu sprawiajac, ze
niestety bujak sie przegibnal. Siedzialam w kuchni i w ostatniej chwili
zobaczylam, ze zadowolona i nieswiadoma Malwina leeeeci z bujakiem prosto na
łeb.................... Doslownie wzrokiem zatrzymalam ten fotel, kiedy
dobieglam zlapalam Malwke 10 cm nad ziemia. Nie chce myslec nawet jak bardzo
by sie potlukla deliktnie mowiac. Teraz zwariowac mozna, nie przesadzali w
Pampersie (taki dodatek jak rowija sie Twoje dziecko) ze w tym wieku dzieci
mozna zobaczyc na gorze samochodu i na lodowce....Pozdrawaim Utalia
Obserwuj wątek
    • gagunia Re: z bujaka prosto na łeb 26.09.04, 09:12
      niedawno tez mialam przypadek zatrzymania dziecka wzrokiem w powietrzu.
      odwrocilam sie zeby poskladac ubranka Mlodego. w tym czasie Kacper wlazl na
      lozko i usiadl na skraju, plecami w strone pokoju. odwracam sie i widze jak on
      sie wychyla do tylu (tak, jakby chcial sie oprzec o cos plecami). bylam jakies
      3 m od niego i nie wiem jak ja dopadlam go w ulamku sekundy. juz go widzialam
      jak leci, mam ten obraz jak stop-klatke przed oczami. zlapalam go w
      powietrzu... sama nie wiem jak nawet. pozniej przez pol godziny rece mi sie
      trzesly.
    • aha44 Re: z bujaka prosto na łeb 26.09.04, 10:54
      U nas bilans ostatnich 3 dni to siniak pod okiem , na całym poliku , potknął
      sie na moich oczach,na prostej drodze,zahaczył o stojak dla roweru,przecięta
      warga , o swój mały ,niski , miękki stoliczek,siniak pod brodą to
      samo.Kilkanaście szybkich interwencji,na granicy ratowania życia.Matka na
      skraju załamania nerwowego.Pozdrawiam.
    • mama_olgi Re: z bujaka prosto na łeb 26.09.04, 12:43
      Olga lada dzień skończy 15m. Niestety weszła w wiek, w którym zaczęła wszedzie
      biegać ( nie chodzić spokojnie, tylko "latać" gdzie popadniesmile. I bilans
      wygląda następująco:
      1) upadek na beton - policzek oraz nos obdarty + ułamana górna jedynkasad
      2) po paru dniach, podobny upadek w domu - rozcięta warga
      3) ten sam dzień co w pkt.2, upłynęło może 3h, przyszli do nas znajomi z
      dzieckiem, oczywiście zaczęło sie popisywanie i co... i ZNOWU upadek, tym razem
      rozcięła sobie dziąsło, no krwi było w każdym razie sporo.
      pozdrawiam
      ------------------------------------------------------
      Jeśli chcesz mieć przyjaciela , oswój mnie!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka