kobalt_e
27.05.16, 11:31
Taki miałam Dzień Matki: rano szykowałam się do wyjazdu służbowego, tłumiąc wyrzuty sumienia , że zostawiam swojego 2,5-latka na 3 dni, później 7 godzin byłam w trasie, wieczorem przygotowywałam się na dzisiaj. Nie zadzwoniłam do swojej mamy, bo najpierw trzeba było się sprawnie przemieścić, a potem zapomniałam. Dzisiaj zadzwoniłam, żeby ją przeprosić i złożyć życzenia. Niestety, foch w głosie od pierwszej sekundy, a po moich usprawiedliwieniach tekst, że dwie minuty można było znaleźć i że kiedyś mogę nie zdążyć jej czegoś powiedzieć, jak umrze. Nie za duży kaliber, jak na tę sytuację? Aha, jestem u mamy z rodziną weekend lub dwa w miesiącu, dzwonię dość często. Zrobiło mi się strasznie przykro. I wiem, że po to to powiedziała.