Na FB wczoraj mnie to wzruszyło
I jednocześnie przypomniało mi się jak sama o mało co nie zostałam podobnym memem (o ile komuś by się chciało zrobić zdjęcie).
Kiedyś rozkraczył nam się samochód na dwupasmówce. Byliśmy na prawym pasie. Nie chciał bydlak zapalić. No i trzeba było go zepchnąć bo zaczęliśmy korkować drogę. Wyskoczyłam z miejsca pasażera by zamienić się na miejsca z lubym by on pchał a ja kierowała ale na sąsiednim pasie był taki ruch że chłop nie miał jak wysiąść. Zatem po dłuższej chwili mówię mu - pierdziele - dawaj pchnę go bo tu zakwitniemy. No i ja w sukieneczce i na obcasikach (nie za wysokich ale zawsze) przepchnęłam ten nieszczęsny samochód chyba ze 150 metrów do miejsca gdzie można było spokojnie zjechać. A chłop w tym czasie sobie siedział za kierownicą.
Zasapałam się jak dzika (dla jasności nikt na nie pomógł choć pewnie wzbudziliśmy zainteresowanie).
I do tej pory się z chłopa śmieje że może gdzieś hula nasze zdjęcie z podpisem: najlepszy facet świata.
Macie takie/podane historie z dużym potencjałem na mema czy tylko ja się tak wyfrajerzyłam...