w Barcelonie protestowały przeciwko dojeniu krów, z takim oto hasłem na ustach:
„Nie dla nabiału, nie dla wykorzystywania kobiet, konsumpcja produktów mleczarskich jest szowinistyczna” oraz "Walczymy o prawa macierzyńskie krów"
Zdecydowanie wolałabym, żeby tego rodzaju akcje nie odbywały się pod szyldem feministycznym, bo juz i tak pojecie feminizmu zostało straszliwie wypaczone.