Siedzę w robocie jak na szpilach. Sucz właśnie ma sterylkę a ja się denerwuję jak nie wiem co i martwię czy wszystko będzie ok...Uciekała przed ta sterylką od dawna(od maja konkretnie), termin z 7 razy przekładaliśmy(się zastanawiałam już czy to nie znak aby jakiś

) aż wreszcie dzisiaj klamka zapadła i psica wylądowała na stole.
Weszła do biura koleżanka z pracy popatrzyła i skwitowała: przecież to tylko pies...no tak, ale dla nas jednak nie tylko...