Dodaj do ulubionych

Chyba złamałam kotu nogę :(

15.01.17, 00:26
Kot mnie podsiada na krześle jak tylko wstanę, no i chciałam go podnieść, posadzić sobie na kolanach, ale on wielki jest, bo to MCO, zaczął się wyginać, łapa mu się zaklinowała w oparciu krzesła, ja nie zauważyłam bo tona futra, kot zaczął wrzeszczeć z bólu, wyrywać się, poharatał mi w panice ręce pazurami, puściłam go, łapa została zaklinowana w górze kot opadł pod ciężarem ciała, coś chrupnęło, chłop już leciał na jego wrzask, łapę mu wyciągnął, kot się popatrzył na mnie jakbym mu matkę zabiła, zawsze na niego dmucham, chucham, całuje, a tu wzięłam go na ręce no i taki ból. Widziałam, że kulał na tą łapę, wlazł pod łóżko i siedzi, nie chce wyjść. Moje dłonie wyglądają jakbym się cięła, kto ma MCO ten wie jakie ma pazury. Boję się, że mu złamałam nogę, ale chyba nie ma sensu go teraz wyciągać spod łóżka?
Obserwuj wątek
    • jola-kotka Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 00:27
      Lapke kochanie nie noge jest sens bo trzeba do weta usg itd.
      • nenia1 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 00:29
        Tak, tylko że teraz jest wpół do pierwszej w nocy.
        • jola-kotka Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 00:31
          No to co a jak bys sobie zlamala reke tez bys powiedziala a ok jest noc jutro. Jego to boli on cierpi a wetow 24 h masa.
          • nenia1 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 00:33
            No właśnie nie jest cała masa, a tam gdzie dzwonię nikt nie odbiera.
            • jola-kotka Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 00:37
              Jedz nie dzwon moze wlasnie maja pacjenta skoro 24 h na bank lekarz jest.
              • rozwiane_marzenie Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 08:03
                Dziewczyny, gdzie Wy żyjecie? Każecie nenii jechać "w ciemno". U mnie w mieście o tej porze żaden weterynarz nie pracuje, wszystko pozamykane (zdarzyło mi się szukać, byłam, widziałam). Weterynarz to nie lekarz dla ludzi, że jest dostępny całą dobę.
                Nenia, obserwuj kota, jak tylko do któregoś weta się dodzwonisz to pojedź z nim. Więcej chyba na razie nie możesz zrobić.
                • mysiulek08 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 08:16
                  Ja akurat na zadupiu trzeciego swiata i w niemal kazdym miescie jest wet 24h, poza tym nie wiem gdzie mieszka Nenia
                  • rozwiane_marzenie Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 08:20
                    No u mnie w mieście nie ma, do najbliższego wielkiego miasta, gdzie pewnie jest wet mam 100km. Gdyby działo się coś zagrażającego życiu - pewnie bym pojechała.
                  • premeda Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 14:42
                    Najlepiej szukać takiego który gabinet ma w domu, ja znam dwóch ale 35km dalej, bliżej w moim powiatowym musiałabym szukać.
                • triismegistos Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 08:29
                  Są kliniki całodobowe i mają to do siebie, że bardzo ciężko się dodzwonić, ale przyjmują.
                • thea19 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 09:32
                  wez, co ona mieszka na rysach? w kazdym powiatowym miescie jest wet 24h. ja mam jedna obok a nastepne co 5-10km. nawet takie z tomografem, rezonansem i co sobie klient zyczy.
                  • asia_i_p Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 10:41
                    U nas nie ma (Trzebnica). Jest wet, który informuje, że ma dyżur 24 h, ale podaje po prostu numer domowy, i to znaczy, że można go z domu wyciągnąć telefonem do gabinetu, a nie, że gabinet stoi otworem.
                    • slonko1335 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 10:54
                      Własnie u nas podobnie, niektórzy podaja numer kontaktowy i czasami go odbieraja w nocy i w święta, czasami......nie ma kliniki do której moge pojechac po prostu wiedząc ze będę tam przyjęta na bank bo jest otwrata 24 godziny na dobę-Szczecin-duże miasto.
          • slonko1335 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 09:45
            >a wetow 24 h masa.
            a tak dla przykładu mogę poprosic o kilku ze Szczecina? ale takich rzeczywiście mających dyżur 24h/doba a nie czasami tylko odbierajacymi telefon w nocy czy w święta....
            • slonko1335 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 09:50
              acha daruj sobie Zawodnego-bo nie dośc, że żaden z niego lekarz to odbiera telefon tylko wtedy kiedy chce i gwarancji przyjęcia żadnej nie ma...tak wiec poprosze o miejsce gdzie na bank zostanie przyjete zwierzę wlascicielskie o każdej porze dnia i nocy w Szczecinie.
              • mysiulek08 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 16:47
                A to jest inna sprawa, u mnie lecznic 24h jest sporo, ale z jakoscia uslug to loteria, choc i tak ostatnio sie poprawilo
    • mysiulek08 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 01:42
      Szukaj weta, kazda godzina zwloki czy to przy zlamaniu/peknieciu/wyrwaniu ze stawu zwieksza obrzek/krwawienie.

      Przy zlamanej lapie tak mniej wiecej przez dwa miesiaca bedziesz miala kota unieruchomionego, potem rehabilitacja.

      Jakby co to pytaj, nasza jedna kota miala uszkodzony staw (gwozdz na wierzchu, kota w transporterze, dwa miesiace lozko w livingu)
    • bergamotka77 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 01:49
      OMG współczuję biedne kocisko . Ratuj go, mozr5 rzeczywiście do weta w nocy o północy? Nie znam się na kotach ale skoro dziewczyny radzą to jedź.
    • nanuk24 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 03:40
      Współczuję. Mój mąż kiedyś połamał łapę psu sąsiada. Pies spał pod samochodem mojego męża, było późno w nocy, ciemno, ona też ciemna, nie wiedział, że tam jest i ruszył samochodem. Skamlenie psa było niewyobrażalne.
    • eliszka25 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 04:10
      nie znam sie wprawdzie, ale wydaje mi sie, ze zlamac lape zwierzakowi nie jest az tak latwo. nie wiem, jak mocno pociagnelas, ale pewnie bardziej prawdopodobne jest zwichniecie czy "wyrwanie" z jakiegos stawu. w kazdym razie ja bym szukala weta na gwalt, co by zwierzak nie zostal kaleka no i zeby nie cierpial nie wiadomo jak dlugo. wpolczuje, bo przeciez nie chcialas mu zrobic krzywdy, a wyszlo bardzo niefortunnie. biedne kocisko.
      • mysiulek08 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 04:27
        czy "wyrwanie" z jakiegos stawu

        z wlasnych kocich doswiadczen, wyrwanie ze stawu jest gorsze niz zlamanie. Zlamanie/pekniecie kosci zrosnie sie praktycznie bez nastepstw, uszkodzenie stawu najczesciej konczy nieruchomoscia owego.

        Bol jednak pozostaje bolem. Leia/Miki czas do operacji przetrwala dzieki tramalowi.
        • eliszka25 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 04:58
          w sumie masz racje, bo szukodzenie stawu trudniej jest "naprawic" niz zwykle zlamanie, ale ja nie pisalam tego w sensie, ze jest "lepsze" niz zlamanie. w kazdym razie ja bym jednak szukala weta nawet w srodku nocy, gdyby mi zwierzak po takiej przygodzie okulal.
          • mysiulek08 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 07:08
            cokolwiek by nie bylo, futrzak ucierpial, nawet jesli to zwichniecie to wet w srodku nocy nie jest fanaberia
        • klamkas Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 10:32
          Niekoniecznie, zwichnięcia też są różne. Mój MC zwichnął łapę jak miał 8 m-cy. Ważył już wtedy sporo, a wydawało mu się, że jest zwiewnym motylkiem i polując na jakiegoś owada uwiesił się na zasłonce - zleciał razem z nią, po drodze zahaczył o parapet i zwichnął tylną łapę (była wygięta o 90 stopni od normalnej sad). Pewnie gdyby był mniejsze/lżejszy nic by się nie stało... Łapę poskładali, fakt, że była usztywniona chyba 8 tygodni, w międzyczasie prześwietlana czy się nic nie przemieszcza, ale śladu po tym nie ma żadnego.
    • chocolate_cake Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 06:44
      No i co z kotem?
      Biedak sad
      • k1234561 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 07:17
        No i co z tym bidulkiem?Byliście gdzieś?
    • aurinko Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 08:43
      Biedny sad daj znać czy byliście u weta i co się dzieje.
    • inguszetia_2006 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 10:43
      Witam
      I co tam u kota? Byliście już u weta, domyślam się. Nie obwiniaj się, to był nieszczęśliwy splot okoliczności.
      Pzdr.
      Ing
    • kaz_nodzieja Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 10:45
      I jak tam?
    • mysiulek08 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 16:49
      Brak wiadomosci moze oznaczac dobre wiadomosci, np skonczylo sie tylko na strachu, a jesli jest powazniej, to i kot i Nenia dochodza do siebie.
      • kaz_nodzieja Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 17:52
        Mam nadzieję, że Nenia przeżyła atak kota.
      • nenia1 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 18:49
        Fakt, dochodzę do siebie, spałam po południu trochę, bo czułam się jak przekłuty balonik.

        U kota niestety jednak złamanie, tego się obawiałam, nadzieja niby była, ale słyszałam krótki suchy trzask i jakoś tak od razu poczułam, że coś złamał. Miał RTG na znieczuleniu, 3 kości śródstopia poszły. Jeszcze chłop by mi zemdlał w klinice, jak weterynarza pokazał nam zdjęcia z tymi połamanymi kośćmi to mu się słabo zrobiło i musiał wyjść na zewnątrz.
        Dobrze, że jednak mamy ciągle handel w niedzielę, bo udało nam się dzisiaj kupić klatkę keenelową, dużą poduchę do spania i dodatkową kuwetę do klatki, kot ma gips syntetyczny i nie może skakać, więc spędzi w tej klatce 6 tygodni. Szkoda gadać, wystarczyła jedna chwila i kot połamany sad
        • przeciwcialo Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 18:54
          Biedactwo. Pogłaskaj futro.
          • nathasha Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 18:56
            teraz to on chyba woli zeby nenia sie nie zblizala. Zal mi kota i oczywiscie Ciebie, duzo stresu i pewnie przykrosci ze tak sie stalo.
            • nenia1 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 19:10
              nathasha napisała:

              > teraz to on chyba woli zeby nenia sie nie zblizala.

              Nie, on mnie bardzo kocha, nie odstępuje na krok, teraz też daje się głaskać i pocieszać, trudno to opisać, ale jak pięć lat temu byłam poważnie chora to czułam, że znacznie lepiej znoszę chorobę dzięki niemu, jak wracałam ze szpitala kładł się zawsze obok mnie na łóżku i się przytulał, to dawało mi duże poczucie spokoju, a potem jak miałam różne zabiegi w szpitalu to zamykałam oczy i w wyobraźni się do niego przytulałam, czułam zapach jego futra i od razu było lepiej smile

              Pewnie gdyby nie była taki długi i ciężki, bo jednak waży te 9 kilo, to by mu się nic nie stało.
              Tu jeszcze wszystkie łapki były zdrowe

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/gb/zf/jkrc/QjCqrY5nhbE9gNHljB.jpg

              • ludborka Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 19:13
                Jest absolutnie piękny smile
              • cauliflowerpl Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 19:15
                Piękny lew, niech wraca do zdrowia biedaczysko.
              • nathasha Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 19:17
                ja to napisalam oczywiscie z przymruzeniem oka - bo mi sie od razu przypomnialo zdanie z Twoje posta ze jak spadl na podloge to spojrzal na Ciebie jak bys mu matke zabila - i po prostu wyobrazilam sobie to spojrzenie. a kot przepiekny i z tego co piszesz madry - niech dochodzi szybko do siebie. I Ty tez - nie martw sie tak, nieszczesliwe wypadki sie zdarzaja, wazne ze juz jest po wizycie u lekarza
              • alexa0000 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 19:27
                Jezu jaki piękny kot. Lepszy niż większość facetów.
              • yaguarete Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 20:22
                Przepiekny ten kot. Szkoda go bardzo, ale wydobrzeje.
              • kaz_nodzieja Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 20:27
                Biedny diabeł sad
                • niennte Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 21:23
                  Miałam napisać to samo smile
          • jan.kran Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 19:00
            Bardzo współczuję stresu i bólu ,najważniejsze że kot zdiagnozowany i ma to co trzeba. Trzymajcie się Ty , mąż i kot .
        • mysiulek08 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 19:17
          Rozumiem Cie w calej rozciaglosci. te 6 tygodni bedzie dla Was ciezkie.
          Jak bedziesz miala chec i czas to poczytaj:

          forum.gazeta.pl/forum/w,10264,157264357,157264357,Cynamon_ma_zlamana_lapke_.html#p157429701
          przypadek zlamania lapy u kota (ale mniejszy kaliber futra) i w watku cala nasza stawowa historia, z horrorem czyszczenia gwozdzia, przedawkowaniem przez weta tramalu, spaniem w lozku z kotem w miekkim transporterze i wedrowkami do kuwety.

          i jeszcze:

          forum.gazeta.pl/forum/w,10264,162138080,162138080,zlamana_lapa_jaki_preparat_wapniowy_.html#p162150333
          Kocio ma nosic kolnierz zeby gipsu nie rozszarpac? My suszylismy cos takiego:

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/xe/yb/ncoj/WXLUeWMKrpFvjrxObX.jpg

          na kocie wygladalo to tak:

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/xe/yb/ncoj/1m9t99bcDra8FQadBX.jpg

          Nas czas naglil ale mozna sa gotowe:
          www.karusek.com.pl/produkt.php?prod_id=10561
          Zdrowia dla kota, spokoju i cierpliwosci dla Ciebie.


          • mysiulek08 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 19:19
            szylismy rzecz jasna.
          • jan.kran Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 19:19
            Mysiulku , jesteś wielka , właśnie myślałam o Cynamonie i chciałam ten przykład podać Neni.
          • nenia1 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 19:29
            Bardzo ci dziękuję, na pewno poczytam, bo to moje pierwsze złamanie kocie i oby ostatnie, ale nie mam żadnego doświadczenia w temacie. Nasz ma założony gips syntetyczny, mamy masować mu palce, ale prócz tego nic nam weterynarz nie mówił o kołnierzu, kot miał te kości składane, ale nie operacyjnie i bez gwoździa, widziałam też zdjęcia po złożeniu kości i nie widać było żadnego metalu. W czwartek rano jedziemy na wizytę, codziennie mamy mu podawać Loxicom w zawiesinie, trochę mnie martwi hasło weterynarza, że takie złamanie u MCO widzi pierwszy raz, konsultował to telefonicznie z ortopedę, w sumie koty mi rzadko chorują, więc nie mam przetestowanej jakoś wybitnie lecznicy, ta jest dobra, bo duża, wszystko mają na miejscu.
            • korolla-x Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 19:42
              Neniu, a pomyślałas o swojej poharatanej ręce? PO kocie zawsze wdaje sie infekcja, rana sie paprze, ręka moze spuchnąć. Zwykle reakcja następuje na trzeci dzień. Dobrze byłoby pójść do lekarza i dostać antybiotyk. Wiem, co mówie - ja wyciągałam gołymi rękami kocicę, zaklinowaną w uchylnym oknie i tak mnie zaatakowała, tzn. moją rękę, drapiąc o gryząc, że wylądowałam w na Sorze, wzięłam antybiotyk i zastrzyk przeciwtężcowy, a i tak na trzeci dzień rany ropiały, czerwieniły się i bolały.
              • mysiulek08 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 19:51
                PO kocie zawsze wdaje sie infekcja, rana sie paprze, ręka moze spuchnąć.

                nie, nie zawsze, bylam niezle podrapana i pogryziona, nic nie puchlo, nic nie papralo, jak na razie wystarcza denzyfekcja i przesmarowanie tribiotykiem
              • nenia1 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 19:52
                Ręce od razu polaliśmy spirytusem salicylowym i wodą utlenioną. Tak wiem, to nie jest najlepsze rozwiązanie, ale nic innego w domu nie było. W miejscach podrapania jest trochę napuchnięte, ale chyba nie będzie źle, nic się niepokojącego nie dzieje. Też kiedyś miałam zastrzyk przeciwtężcowy bo mnie inny kot, bardzo już chory, ugryzł, wtedy ręka znacznie gorzej wyglądała.
                • kota_marcowa Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 20:27
                  Jak by coś się miało zadziać, to pewnie już by się działo, jak mnie ugryzł kot w dłoń, to po 2 godzinach miałam rękę czerwoną, gorącą, spuchniętą aż do łokcia, a z ranek po zębach lała się ropa. Na twoim miejscu bym tylko cały czas porządnie dezynfekowała.
            • mysiulek08 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 19:42
              Dostal pbolowy i przeciwzapalny, dobrze, my jeszcze antybiotyk mielismy z uwagi na gwozdz.

              Lapa w ktorym miejscu zlamana?

              • nenia1 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 19:47
                Jeśli dobrze zrozumiałam, bo przyznaję, że mi trochę myślenie ze stresu szwankowało, to poszły 3 kości środstopia, 4 najcieńsza się nie złamała.
                • mysiulek08 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 19:52
                  jak udalo sie zlozyc bez stabilizacji to super

                  paluchy masuj, masuj, po zdjeciu gipsu tez bedziesz miala zajecie
    • premeda Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 20:17
      Dobrze, że wiadomo co z kotem. Mój dzisiaj uciekł mi u weterynarza, nie daje się cholera wsadzić do transportera, więc jeździ luzem i pod lecznicą stwierdził, że on nie idzie i w nogi. Łapałam go w obcym mieście po jakichś chaszczach. A po powrocie do domu, nie wylazł z auta, tylko znalazł sobie dziurę i prawie wlazł pod deskę rozdzielczą. Rozebraliśmy pół samochodu, żeby go wyciągnąć, a ten mały drań nawet nie był zaklinowany, tylko nie chciał wyleźć. Dopiero moja mama go pogoniła. Jutro muszę od niej pożyczyć auto, bo moim nie dam rady pojechać 😞
      • mysiulek08 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 20:25
        Stawiasz otwarty transporter "dziura' do gory, kota za chabety, znaczy za kark i podtrzymujac dupsko wkladasz do transportera, ktory chwile wczesniej piskasz waleriana lub kocimietka, potrzymujac kota jedna reka, szybko druga zamykasz. Kilka prob i bedzie dobrze.

        Klopotow z wsadzaniem nie mam, wieksze sa ze zlapaniem tego czy owego gagatka.

        Kicia.Yoda jezdzi luzem, ale w puszorach i przed wyjsciem z auta ma zapina smyczke.
        • premeda Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 20:33
          Mojego się nie da, rozcapierza swoje 10 łap (na czas pakowania wyrastają mu dodatkowe) rozpłaszcza się w latawiec i możesz sobie próbować go wsadzić 😉 Na szczęście lubi jeździć, patrzy sobie przez okno i tylko z wysiadaniem u weterynarza jest problem.
          • mysiulek08 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 20:36
            Na waleriane probowalas? najczesciej same wlaza smile

            A jak sie nie da to smyczka i puszory smile
            • premeda Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 20:48
              Nie mam waleriany ale mogę go związać jak baleron 😁 Smyczkę mu kupię, na szczęście wet ma dobrze zaopatrzony sklepik 😀
              • mysiulek08 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 20:53
                Krople walerianowe kupisz w aptece smile i puszorki nie obrozka, bo z obrozki to leb wyjmie na bank
              • klamkas Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 20:55
                Pytanie czy kot da się wpakować w szelki wink.
                • mysiulek08 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 21:21
                  skoro moze go w baleron zwiazac, to puszorki pikus smile
              • stillgrey Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 22:05
                Postaw transporter w domu, a w nim i tylko w nim miske z jedzeniem, zobaczysz jak szybko sie z nim przeprosi wink no i sa transportery otwierane od gory, latwiej kota zapakowac. A szelki tez obowiazkowo na czas wizyt u weta. Spanikowany kot mogl wpasc pod samochod chociazby.
                • klamkas Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 22:28
                  O, a widziałaś takie ładowane od góry, ale dla wielkich kotów (trzeba pamiętać, że kot nenii to potwór, więc zwykły koci transporter się nie nadaje (mają udźwig do 5 kg))? No i włożyć jest łatwiej, za to wyciągnąć trudniej (z takiego normalnego się kota po prostu wytrząsa przechylając go).
                  • thea19 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 15.01.17, 23:50
                    transportery najczesciej sa zbudowane z dwoch pokryw i drzwiczek.
                  • aankaa Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 16.01.17, 00:01
                    jak już dowiozę transporter z wkładem smile u weta zdejmuję górną część (kocisko jest "przycupnięte", nawet nosa poza krawędź nie wyściubia) do badania, mani-/pedicure wystarczy. Ważenie odbywa się na koniec wizyty - kot jest już tak zdezorientowany, że nawet nie reaguje na wyjęcie i posadzenie na wadze. W domu wystarczy otworzyć drzwiczki i .... kota (w nim) nie ma big_grin
                    • kaz_nodzieja Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 16.01.17, 08:58
                      U mnie po obejrzeniu kota przez weterynarza nie muszę pakować kota do transportera. Sam się tam pakuje z prędkością światła big_grin
                  • stillgrey Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 16.01.17, 10:01
                    To była rada dla premedy nie neni smile
                    www.zooplus.pl/shop/koty/transportery_obroze_kota/transporter_dla_kota/138073 ten powinien się nadać także dla MCO.
                    • klamkas Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 16.01.17, 10:33
                      Eee, fajny, bo górę ma nie tyle ściąganą (dla mnie to mało praktyczne i mocno wyrabia zaczepy, które przy tak dużym kocie muszą być mocne wink) co rozpinaną. Świetny, dzięki, właśnie szukam nowego (a też mam dwa bydlątka w domu) i może się skuszę smile.
                      • klamkas Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 16.01.17, 10:53
                        A nie, udźwig ma niezły, ale wymiary maławe... ale i tak fajny wink.
                        • mysiulek08 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 16.01.17, 19:17
                          Jest malawy, a wykonanie takie sobie, podobnie jak transportery Catit, kocie sa bardzo, bardzo, hmmm 'oszczedne'.
                          Jak szukasz czegos na koci rozmiar XXL to patrz na psie smile. My do naszych solidnych kocurow mamy taki:

                          www.zooplus.pl/shop/psy/transporter_klatka_dla_psa/transporter_namiot/514238

                          i jeden plastikowy psi z Catita:

                          www.zooplus.pl/shop/psy/transporter_klatka_dla_psa/transportery/male_transportery/316570

                          raczej wiekszy niz w opisie

                          i klasyke z lokalnego OBI

                          www.sodimac.cl/sodimac-cl/product/1697447/Jaula-de-transportes-para-perros-n%C2%BA-3/1697447

                          i chyba najlepiej sprawda sie ten pierwszy.
          • ardzuna Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 16.01.17, 19:40
            premeda napisała:

            > Mojego się nie da, rozcapierza swoje 10 łap (na czas pakowania wyrastają mu dod
            > atkowe) rozpłaszcza się w latawiec i możesz sobie próbować go wsadzić 😉

            Od góry jest trudniej zapakować kota. Znacznie łatwiej klasycznie przez drzwiczki, nie zdjęte tylko otwarte na bok. Trzeba tylko w niektórych przypadkach trochę zdecydowania, ewentualnie wspartego chwytem za kark.
            • mysiulek08 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 16.01.17, 20:20
              Niektore osobniki jak zostana wlozone klasycznie, to w tej samej sekundzie sa poza transporterem smile Od gory jakos latwiej, ale to nie regula.

              Pewnie, ze wole jak samo wlazi, dlatego na oporniki dzialam waleriana albo kocimietka. Jak zaczynalismy akcje ciachania u mlodziezy spod krzaka, to do jednego zawaleriowanego wlazly trzy, w tym jeden juz wczesciej ciachniety smile
    • mysiulek08 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 16.01.17, 20:21
      Nenia, a co u pacjenta? jak wytrzymuje zamkniecie?
      • nenia1 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 16.01.17, 22:56
        Chyba ja gorzej wytrzymuję, bo mi się serce kraje jak go widzę w tej klatce. To jest bardzo spokojny kot, ocean spokoju, MCO z takiego charakteru są dość znane i ten akurat w 100% zgodny z opisem rasy, siedzi z nami w pokoju, więc ma towarzystwo, drugi kot podchodzi pod klatkę i podjada mu chrupki, które wypadają z miski smile Od czasu do czasu wciskam się do połowy do klatki i robimy sobie z kotem "baranki", widać że stęskniony. Trochę pomiałkuje, ale niezbyt głośno. Nie byłoby źle, tyle że to dopiero pierwszy dzień izolacji w klatce, a przed nami 6 tygodni, to mnie dołuje sad
        • 71tosia Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 17.01.17, 02:06
          wysylam na pocieszenie, od kilku dni probuje zaaobserwowac jak reczen sa moje koty wink
          www.msn.com/pl-pl/styl-zycia/zwierzeta/50-fascynuj%c4%85cych-ciekawostek-o-kotach/ss-BBpkTH0?ocid=spartandhp#image=1
        • 71tosia Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 17.01.17, 02:19
          wiem ze zalecil to weterynarz, ale tak mnie zastanawia czy unieruchomienie kota na kilka tygodni nie spowoduje u niego zanikow miesni?
          • mysiulek08 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 17.01.17, 05:49
            Nie, nie spowoduje, zalecil masowanie palcow dla lepszego krazenia, a po zdjeciu gipsu bedzie pewnie taka sama rehabilitacja jak u ludzi.
          • mysiulek08 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 17.01.17, 05:50
            A poza tym nie da sie inaczej leczyc zlamania, nawet po zespoleniu gwozdziem jak tylko przez unieruchomienie.
        • mysiulek08 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 17.01.17, 05:47
          Chyba ja gorzej wytrzymuję, bo mi się serce kraje jak go widzę w tej klatce

          Z nami tez tak bylo, Leia/Miki, choc to byl kot-zywiol (mlode kocie byla jak miala wypadek) w transporterze byla calkiem spokojna, a my chodzilismy jak po wyroku.

          Od czasu do czasu wciskam się do połowy do klatki i robimy sobie z kotem "baranki", widać że stęskniony

          U nas klatka sie nie sprawdzila, mimo ze zmiescila sie i kuweta i mala budka, klatka czesciowa kocem byla okryta zeby bylo spokojniej, ale Miki szalu dostawala, rzucala sie na prety, wiec dla bezpieczenstwa byla w duzym miekkim transporterze, ktory na poczatku stal na stole, ja spalam na kanapie obok. Ale dosc szybko przytargalismy lozko do livingu zamiast kanapy i w ciagu dnia transporter na lozku, ktos zawsze pelnil dyzur smile a noc kota przechodzila do mniejszej budki i razem spalysmy. Musial byc taki uklad ze wzgledu na Kicie.Yode i Miki w budce trzeba bylo nosic do lazienki do kuwety, ona za zadne skarby nie mogla lazic z gwozdziem. Wisiala nad nami wizja amputacji lapy jesli staw by sie nie zespolil.

          rugi kot podchodzi pod klatkę

          Grubson tez siostre odwiedzal smile
          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/xe/yb/ncoj/lU0NvV6FyFaU8pDIDB.jpg

          I tak przez dwa miesiace z malym kawalkiem, bo po wyjeciu gwozdzia tez nie mogla przez dwa tygodnia za duzo lazic. Potem powoli sie rehabilitowala z bratem w osobnym pokoju.

          Nie byłoby źle, tyle że to dopiero pierwszy dzień izolacji w klatce, a przed nami 6 tygodni, to mnie dołuje sad

          Jest ciezko, wiem, ale trzeba jakos to przezyc, po tych 6 tygodniach tez nie bedzie od razu tak rozowo, pewnie jeszcze jakies masaze, zabiegi beda potrzebne.
          Moze jakies zabawki mu daj to tej klatki, cos interaktywnego smile zeby sie chlopie nie nudzilo.

          Wet polecil jakis preparat wzmacniajcy kosci? MCO to jednak sila kota i kosci musi miec mocne.

          Trzymajcie sie! Banda trzyma kciuki !
        • kaz_nodzieja Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 17.01.17, 07:22
          Przyzwyczai się. A może zamiast klatki łazienka? Trochę więcej przestrzeni, a jak masz ogrzewanie podłogowe to już w ogóle super dla kota. Miałam podobną sytuację, zleciało jak z bicza trzasł. A kot już po tej izolacji później sam się domagał wpuszczenia do łazienki. Daj mu na pocieszenie Whi, koty się aż trzęsą do tego.
          A jak dojdziesz do siebie wpadnij dla relaksu na wątek "Różnice w zarobkach..." Nie wiem czemu inteligentne ponoć kobiety nie widzą korelacji między tzw. przywilejami w pracy (kosztem pracodawców, przynajmniej w naszym "pięknym" kraju), a niższymi pensjami.

          Ta karma kończy się "skas", ale jak napisałam całą nazwę wykryto ponoć spam big_grin
    • mysiulek08 Re: Chyba złamałam kotu nogę :( 19.01.17, 18:33
      I jak Wam idzie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka