Dodaj do ulubionych

Uśpiłam kota

06.02.17, 15:17
W końcu.
I trochę mi ze sobą źle bo jedyne co poczułam to ulga. W końcu w kalejdoskopie i kolejce chorób zachorował na coś co pozwoliło nam go uśpić bez poczucia że go mordujemy.
A kot chorował na wszystko. Przeżyłam asystowanie przy lewatywach, chroniczne biegunki, operacje, zastrzyki, sterydy, wybuchające ucho itd (i to wszystko z okazji różnych chorób i problemów a nie jednej).
Od jakiegoś czasu jedyne uczucie które miałam do kota to obrzydzenie. Ale jakoś tak głupio było uśpić w miarę sprawnego, choć ciągle chorego na coś kota, tylko dlatego że utrzymanie go kosztuje fortunę, że brzydzę się go pogłaskać i że generalnie nie mam już do niego serca. A i oddać też nie fajnie - nie mam nikogo w pobliżu kogo nie lubię na tyle by mu sprezentować taki kłopot.
Tak więc stało się.
Luby jest smutny bo jednak po 9 latach się do niego przywiązał a ja czuje tylko ulgę. I przekonanie że nigdy więcej nie skuszę się na rasowego kota. Choć wiem że to pewnie przypadek. I zaczynam planować co można z domu zmienić czego nie ruszaliśmy z uwagi na denata.
Tak się z wami chciałam podzielić moim przemyśleniem że jestem złym człowiekiem bo nie żal mi sierściucha.
Obserwuj wątek
    • fornitta69 Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 15:24
      Nie jestes zlym czlowiekiem. Przeciwnie-troszczylas sie o zwierze z poczucia przyzwoitosci,mimo,ze nie mialas do niego serca,czyli jestes porzadnym I odpowiedzialnym czlowiekiem.
      • zla.m Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 20:11
        Amen.
    • default Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 15:27
      Nie jesteś. To naturalne. Ja też po uśpieniu dwóch ostatnich kotów (jeden z rozwalonym odbytem, nie kontrolujący wydalania, drugi w ostatniej fazie zniszczenia nerek) czułam ulgę przede wszystkim.
      Teraz czasem mi smutno, jak je wspominam, trochę żal, że ich już nie ma, ale w stanie, w jakim się znajdowały było niemożliwe czekać na ich naturalną śmierć.
      A jak uśpiliśmy naszą 18-letnią whippetkę, to też czułam ulgę - obok żalu i smutku ogromnego, bo kochaliśmy ją bardzo, no i tyle lat ! ale i ulga była też. Że już nie musi się męczyć, a my z nią.
    • antypomidorowa Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 15:35
      Czytałam czy słyszałam w radio (nie pamiętam) wypowiedź pani Doroty Sumińskiej (a jej wierzę) dotyczącą uspiania zwierząt, że jak zwierze choruje i nie ma już szans powrotu do względnie bezbolesnego, satysfakcjonującego żywota, to najbardziej humanitarne jest uśpić ASAP. Zwierzę nie ma jakiejś takiej perspektywy jak ludzie, którzy chcieliby dożyć do wesela córki czy skończenia studiów przez syna. Czy religijnych przemyśleń na temat ochodzenia z tego świata.
      Bardzo mi to otworzyło oczy. Nigdy w ten sposób nie pomyślałam.
      • triss_merigold6 Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 15:51
        To chyba oczywiste, że usypia się zwierzę, którego leczenie kompletnie nie rokuje i jednocześnie jest bardzo uciążliwe w domu.
        • beataj1 Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 15:56
          No więc właśnie problem przez ostatnie lata polegał na tym, że sierściuch łapał choroby które dało się wyleczyć. I te choroby były nie tyle ciężkie co upierdliwe. No i usypianie kota z powodu nawracających biegunek np(które dało się zaleczyć) byłoby jednak przegięciem. Dopiero teraz złapał coś co uzasadniało uśpienie.
          • triss_merigold6 Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 15:57
            Dlaczego? Paskudzi nieustannie, to sorry.
            • triismegistos [...] 06.02.17, 16:06
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • triss_merigold6 Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 16:08
                Może weź coś na uspokojenie.
            • aankaa Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 18:37
              twoje dzieci nie waliły "nieustannie" w pieluchy ?
              • przeciwcialo Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 18:50
                Nie porównuj. Kot to nie dziecko.
            • ina_nova Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 19:21
              Nie przeginaj. Taki egzemplarz można spróbować oddać innym ludziom, ale usypiać z powodu biegunki? No weź...
              • przeciwcialo Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 19:28
                Stada ludzi czekają na koty z biegunką, faktycznie. Tylko dlaczego schrony i domy tymczaswe w szwach pekaja.
              • triss_merigold6 Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 19:36
                Oczywiście, mnóstwo ludzi chętnie weźmie zwierzę, które nie kontroluje wydalania i może zapaskudzić całe mieszkanie. Nie chodzi o sporadyczne problemy żołądkowe tylko trwające długo i niejednorazowo.
                • esperantza Re: Uśpiłam kota 07.03.21, 15:26
                  Masz albo miałaś jakiekolwiek zwierze w domu?
                  • chatgris01 Re: Uśpiłam kota 07.03.21, 15:42
                    W 2017 nie miała.
            • 3-mamuska Re: Uśpiłam kota 07.03.21, 15:47
              triss_merigold6 napisała:

              > Dlaczego? Paskudzi nieustannie, to sorry.


              Tak tak wiemy ty byś się chętnie pozbyła starych, chorych, i całej reszty ,która nie jest idealna. I nie do skoczy do twojej poprzeczki chorego umysłu.
              Czy to ludzi czy to zwierząt dla ciebie nie ma różnicy.
        • antypomidorowa Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 16:29
          No widzisz, nie dla wszystkich. Bo są ludzie, którzy na zwierzęta projektują 1:1 podejście jakie mają do ludzi i dla nich uśpienie terminalnie chorego zwierzaka jest jak eutanazja.
          • default Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 21:49
            Jakis czas temu napisalam na forum o kocie, ktorego znalazlam ciezko rannego przy drodze (potracony chyba przez auto) i zawiozlam go do uspienia. Kot byl dziki, bezdomny i nie rokowal raczej (zgnieciona miednica) - ale i tak pare osob mnie zrugalo za bezdusznosc, okrucienstwo i wygodnictwo...
    • kropkacom Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 15:56
      Twój post pokazuje drugą stronę posiadania zwierzaka w domu. Pewnie nie aż tak rzadką. Wybacz, że to piszę, bo współczuje ci bardzo i podziwiam, że miałaś odwagę to tu napisać.
      • konsta-is-me Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 19:00
        Co tu podziwiać?
        Nie ma się czym chwalić, uspila kota, bo był uciążliwy z powodu choroby.
        Tak, to świadczy źle o niej.
        Napisała, wiedząc że wszystkie będą jej "współczuć i zapewniać że nic złego się nie stało".
        • przeciwcialo Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 19:06
          Głupoty gadasz i tyle.
          • verdana Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 19:10
            Nie. Uspiła kota, który był nieuleczalnie chory.
            • konsta-is-me Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 19:41
              Uspila kota który był nieuleczalnie chory.
              Zgadza się.
              To że jedyne co poczuła to ulge to drugie.
              Dobrze że uspila kota, dopiero wtedy gdy już nie było nadziei, a nie wcześniej , ale też chwalić się nie ma czym.
              • mysiulek08 Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 19:49
                Co zlego jest w odczuciu ulgi po eutanazji nieuleczalnie chorego kota?

                A gdzie sie chwali? Napisala, ze uspila, poczula ulge, wie, ze moze byc to zle odebrane. Poinformowala raczej forum, chciala o tym napisac.
              • kropkacom Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 19:50
                Kto się chwali? Chyba raczej żali jak już.
        • wielki_uscisk Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 20:10
          konsta-is-me napisała:

          > Co tu podziwiać?
          > Nie ma się czym chwalić, uspila kota, bo był uciążliwy z powodu choroby.
          > Tak, to świadczy źle o niej.

          Ja nie wiem, czy Ty tak na serio, czy tak dla beki zadymiasz smile

          > Napisała, wiedząc że wszystkie będą jej "współczuć i zapewniać że nic złego się
          > nie stało".

          Na 100% to wiesz? Urzeka mnie to, jak zawsze dobro w ludziach widzisz wink
        • magic.marker Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 21:05
          Konsta, każdy ma swój indywidualny próg wytrzymałości.
          Ileś dolegliwości podopiecznego wytrzymuje, ogarnia, leczy, wozi, cokolwiek, a potem przy kolejnej nie wytrzymuje.
          Po prostu.
    • asia_i_p Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 15:58
      Nie miej wyrzutów sumienia. Kot też pewnie czuje ulgę - jeżeli jeszcze coś czuję (ja z tej opcji, która wierzy, że jeśli życie po śmierci to dla wszystkich, tylko mam problem z zaprojektowaniem raju, w którym i koty i myszy czułyby się dobrze).
      Ale też nie nastawiaj się, że skoro łyknęłaś bezproblemowo teraz, to już będzie bezproblemowo - jeszcze cię może tęsknota dopaść znienacka, czego nie życzę, bo nienawidzę tego uczucia, nic z nim się nie da zrobić i człowiek jest zupełnie bezradny, jak w pułapce.
      • nenia1 Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 16:17
        asia_i_p napisała:

        > Ale też nie nastawiaj się, że skoro łyknęłaś bezproblemowo teraz, to już będzie
        > bezproblemowo - jeszcze cię może tęsknota dopaść znienacka, czego nie życzę, b
        > o nienawidzę tego uczucia, nic z nim się nie da zrobić i człowiek jest zupełnie
        > bezradny, jak w pułapce.

        A to inna sprawa, niektóre uczucia są przez ludzi wypierane i pojawiają się ze znacznym opóźnieniem.
    • dziennik-niecodziennik Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 16:03
      No taki lajf jest. I tak przyzwoita jestes ze tak dlugo pociagnelas.
      My mamy podobna - choc daj Boze nie tak odpychajaca - sytuacje. Pies powoli przestaje chodzic, i co dalej?...
      • triss_merigold6 Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 16:09
        Ja w takiej sytuacji uśpiłam mocno już wiekowego owczarka niemieckiego. Wizja, że ważący 50 kg pies przewraca się podczas spaceru i nie wstaje była dla mnie dosyć straszna.
        • dziennik-niecodziennik Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 16:55
          Nasz ma dopiero 11 lat. Ale kto bedzie nosil na spacery 65kg psa?...
    • nenia1 Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 16:13
      Mnie się wydaje, że jak ktoś długo i ciężko choruje, czy to zwierze czy to człowiek, to chyba dość naturalnym odczuciem osób towarzyszących jest też ulga.
      • nenia1 Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 16:14
        Ulga, po śmierci chorującego.
    • magic.marker Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 16:30
      Rozumiem Cię w pełni.
      Jestem na etapie "głupio uśpić terminalnie chorego ale w miarę sprawnego bo za dwie średnie krajowe i moje 5.5h snu na dobę funkcjonuje całkiem dobrze" więc wiesz... wink
      Ciesz się, że to był jedyny pchlarz w Twoim domu.

      I pożyj trochę big_grin zanim się zdecydujesz na kolejnego tongue_out
      • beataj1 Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 16:46
        A nie, nie. W domu ostały się jeszcze 2 sztuki.

        Już pouczone że jak będą fikać to je zawiozę do weta i nie wrócą jak ich kolega.
        • magic.marker Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 16:52
          Aaa to inna ińszość.
          Ale może te dwie to zdrowsze/młodsze egzemplarze wink
          I co, wysłuchawszy pouczenia poniosły łapki i obiecały, że będą grzeczne? suspicious
          • beataj1 Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 17:23
            E tam, olały mnie dokładnie tak samo jak wtedy gdy przysięgałam że jak się nie uspokoją to zrobię z nich kurczaka po chińsku.
            • magic.marker Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 17:26
              Ha! Moje też nie reagują na info, że Wólka Kosowska o rzut beretem.
              Trzymaj się!
            • aankaa Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 18:43
              beataj1 napisała:

              > E tam, olały mnie dokładnie tak samo jak wtedy gdy przysięgałam że jak się nie
              > uspokoją to zrobię z nich kurczaka po chińsku.


              na ich też bym Cię olała - kurczak z kota ?? big_grin

              a co do tego nieboraka - i tak byłaś dzielna przyznając się do swoich uczuć. Należało się futru godne odejście. Że odczuwasz ulgę to zupełnie naturalne. Tak można również zareagować na odejście ciężko chorującego człeka...
              • mamamisi2005 Re: Uśpiłam kota 07.03.21, 11:55
                Bo to tak naprawdę nie kurczak a kuciak 😉
    • mysiulek08 Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 16:52
      Czytałam czy słyszałam w radio (nie pamiętam) wypowiedź pani Doroty Sumińskiej (a jej wierzę) dotyczącą uspiania zwierząt, że jak zwierze choruje i nie ma już szans powrotu do względnie bezbolesnego, satysfakcjonującego żywota, to najbardziej humanitarne jest uśpić ASAP. Zwierzę nie ma jakiejś takiej perspektywy jak ludzie, którzy chcieliby dożyć do wesela córki czy skończenia studiów przez syna. Czy religijnych przemyśleń na temat ochodzenia z tego świata.
      (..)


      Mam takie samo zdanie, dopoki sa to sprawy upierdliwe dla mnie a nie dla zwierzaka, to robie co moge zeby bylo lepiej, ale jesli z powodu choroby drastycznie spada komfort zycia zwierzaka , bol jest nie do zniesienia, nie ma szans na poprawe, ani cienia nadziei, to wybieram eutanazje. Z milosci i szacunku dla jego zycia.

      Zrobilas co trzeba bylo zrobic i bylo nieuniknione.

    • pelissa81 Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 17:05
      kobieto - podobnie czują ludzie, którzych bliscy chorowali obłożnie latami i którym trzeba było podcierać pupę, pilnować 24/h, oklepywać, którzy już nie kojarzyli. Do dziś pamiętam ten wstyd, że tak trochę czułam jak odszedł dziadek. Bo kochalam go bardzo, ale ostatnie lata to był koszmar dla babci głównie. To są uczucia i pewnie normalne
    • przeciwcialo Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 17:52
      Nie miej wyrzutów.
      • verdana Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 18:27
        Dobrą panią dla kota byłaś. Dla mnie to zupełnie normalne, ze czujesz ulgę. Za to mniej normalne, ale za to godne szacunku - że póki choroby były Twoim kłopotem, a nie kota, to woziłaś do weterynarza, leczyłaś i pielęgnowałaś.
        • konsta-is-me Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 19:03
          Serio, dla was leczenie kota (psa, whatever)
          jest nienormalne?
          • verdana Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 19:08
            Dla wielu ludzi nie tyle leczenie , ile trzymanie w domu zwierzęcia, które brudzi, jest kłopotliwe i budzi wstręt - nie jest już akceptowalne.
          • przeciwcialo Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 19:14
            Nienormalne jest przeciaganie życia zwierzaka. Egzaltowane panienki tak maja że będa plakac nad kotkiem ale jego wymiocin czy kału nie sprzatały. Komfort zwierzęcia jest najważniejszy, chore zwierzę tego komfortu nie ma a kolejne zabiegi, zastrzyki, narkozy i inne zabiegi tylko męczą. Wielka umiejętnością jest pozwolić zwierzęciu odejść bez bólu a nie patrzec jak cierpi ratowane kolejnymi seriami zabiegów i leków.
            • konsta-is-me Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 19:51
              No wlasnie-zwierzecia, nie człowieka.
              O to mi chodzi.
              Miałam suczkę która na starość prawie nie chodziła, nie kontrolowała zbytnio zwieraczy.
              Nosiłam ja na rękach na dwór i widziałam że CIESZY SIE, że sprawia jej to przyjemnosc, że może choćby powąchać trawę i pobyć na słońcu.
              Nie wmawialam sobie i innym że "na pewno cierpi i trzeba jej ulżyć w cierpieniach" bo to DLA MNIE jest uciazliwe.
              Ona była szczęśliwa do końca- serio, serio.

              Jeśli nie byłoby mnie stać mentalnie na to, nie brałabym psa (kota,papuzki).
              Wzięłam ze świadomością że być może będzie chorować, wymagać opieki itd.
              Robiłabym wszystko co mogę, żeby leczyć, jeździłam 2 razy dziennie autobusem, bo nie mam auta, na kroplowki jak była chora, są leki przeciwbolowe itd.
              Rozumiesz różnicę?
              • mysiulek08 Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 19:58
                Ale nadchodzi taki dzien, kiedy kot/pies/papuzka gasnie, w oczach nie ma juz radosci i jesli jestes zwiazana ze zwierzakiem to to widzisz i wiesz, ze kolejna linia juz jest nie do przejscia.

                Kolejne, czasami bolesne zabiegi, kolejne lekarstwa, podroze do weta w sytuacji gdy wiesz, ze wyjscia juz nie ma to egoizm a nie dzialanie dla dobra zwierzaka.
          • triss_merigold6 Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 19:37
            Jest normalne dopóki realnie rokuje na doprowadzenie zwierzęcia do samodzielnego funkcjonowania.
            • undoo Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 19:49
              No wlasnie, a jesli nie rokuje i weterynarz tylko ordynuje kolejne badania i nowe leki, ktore moze pomoga? I jednak wiadomo, ze zwierz nie wyzdrowieje?
              • triss_merigold6 Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 19:49
                Zmienia się weterynarza.
          • undoo Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 19:47
            Ile mozna leczyc nieuleczalnie chore zwierze?
            • konsta-is-me Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 19:53
              Pewnie tyle co człowieka.
              • verdana Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 20:02
                Nie. Człowieka leczy sie często dlatego, żezdaje sobie on sprawę ze swojej śmiertelności i woli cierpieć i żyć, albo dlatego, że tak nakazuje prawo czy dobre obyczaje (choć wiele osób wolałoby eutanazję) . Pozwolić cierpieć śmiertelnie choremu zwierzęciu jest zwyczajnym absurdem.
              • mysiulek08 Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 20:03
                Osobiscie w obliczu nieuleczalnej choroby w stanie, w ktorym nie moglabym fukcjonowac nie chcialabym uporczywej terapii a spokojnego odejcia z tego swiata.
                • konsta-is-me Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 20:19
                  Psy i koty nie miewają myśli samobójczych.
                  Poza tym , nie oszukujmy sie,różnie się definiuje "cierpienie".
                  Kiedyś nie leczono zwierząt praktycznie w ogóle, nie robiono operacji.
                  Dziś robi się przeszczep szpiku.
                  Przypomnijcie sobie, co było jeszcze parę lat wstecz z psami np.z urazem kręgosłupa i niewladnymi tylnymi łapami?
                  "Po co ma się męczyć", czyż nie?
                  Pies się nie męczy,to człowiek się męczy z takim psem.
                  Mówię z praktyki, współpracowałam z fundacją przygarniajaca takie zwierzęta.
                  Psy miały się swietnie, były całkiem szczęśliwe.
                  Żaden nie był z tego powodu w depresji, zapewniam.
                  Zwierzęta nie miewają rozkmin egzystencjalnych.
                  Jedyna sytuacja w której rozważałabym eutanazję , to taka w której leki przeciwbólowe nie działają, pies wyraznie cierpi (można to rozpoznać, naprawdę) i nie ma ZADNEJ nadziei że to się zmieni.
                  Tylko i wyłącznie.
                  Nie ma sensu przenosić ludzkich rozważań na zwierzęta.


                  • mysiulek08 Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 20:25
                    Raczej nie mamy o czym rozmawiac, rozmijamy sie w pogladach i doswiadczeniach.
              • undoo Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 20:19
                Gdy pochlania cala pensje? I wiesz, ze nie wyzdrowieje? A musisz miec pieniadze na dzieci/czynsz/jedzenie/lekarza? Idealistycznie pieprzysz, zeby sie wydawac samej sobie super dobrym czlowiekiem.
                • konsta-is-me Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 20:28
                  To leczę dopoki moge, poruszam niebo i ziemię i kurde, dopiero jak przeciwbólowe nie działają to się poddaje.
                  To ty pieprzysz, ja od lat się zajmuje psami,
                  prowadzę dt, ratuje zapchlone , pokaleczone szkielety bez sierści.
                  Doskonale wiem jak to jest uciążliwe i czasochłonne.
                  • mysiulek08 Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 20:36
                    Ja rowniez. Na utrzymanie naszej bandy wydaje rownowartosc niezlej pensji, na operacje bezdomnego kota bylam gotowac wydac okolo 4- 4,5 tys zlotych, operacje po ktorej kot z bialaczka mial marne szanse przezycia, kot, ktoremu pekl pecherzyk zolciowy, ktoremu zostalo kilka godzin zycia w cierpieniu.

                    Mam kota z przebudowa nerek, z powodu wady genetycznej lub choroby we wczesnym dziecinstwie, wiem, ze kiedys nerki przestana dzialac. Kot wesolek, maskotka wszystkich, radosc zycia z niego bije. I nigdy nie pozwole by te radosc zycia zabila w nim choroba, jesli nie bedzie mogl biegac, skakac, rozpoczynac bojek z kotami dwa razy wiekszymi od siebie, bede wiedziala, ze juz czas by powital TM. A takim przypadku leki p/bolowe robia wiecej szkody niz pozytku. Tak, ze nie pieprze mi o poruszaniu nieba i ziemi.
                    • magic.marker Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 20:51
                      Wcinam się tongue_out
                      Dla mnie obie mówicie o tym samym - robię co mogę, do kiedy się da, rezygnuje jak zostaje tylko cierpienie.
                      Tylko mówicie jako o ogóle mając na myśli konkretne przypadki, które są odmienne.
                      • mysiulek08 Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 20:54
                        Niekoniecznie tongue_out Jak sadze Konsta jest przeciwnikiem eutanazji, zwierze ma zyc za wszelka cene.
                        • magic.marker Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 20:59
                          No przecież wyżej napisała, że porusza niebo i ziemie, a jeszcze wyżej, że pies wyraźnie cierpi, leki nie pomagają i nic już nie można zrobić.
                          • magic.marker Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 21:00
                            O, środek wypadł. Sorki. Miało być, że jeszcze wyżej, że eutanazja wtedy, kiedy pies cierpi, leki nie działają i nadziei brak.
                            • mysiulek08 Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 21:10
                              Jedyna sytuacja w której rozważałabym eutanazję , to taka w której leki przeciwbólowe nie działają, pies wyraznie cierpi (można to rozpoznać, naprawdę) i nie ma ZADNEJ nadziei że to się zmieni.
                              Tylko i wyłącznie.


                              Dla mnie nie byloby 'rozwazam', podawanie lekow, tych p/bolowych rowniez, staje czasami niemozliwe bez dodatkowego stresu i cierpienia, a tylko ulzenie w bolu przedluzy zycie o godziny, dni.

                              Nie mowie o usypaniu tylko dlatego, ze chory, ale wtedy gdy jest chory nieuleczalnie, cierpi i nie ma nadziei i ratunku.
                              • magic.marker Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 21:15
                                Właśnie dlatego myślę, że o różnych konkretnych przypadkach mówicie. Ale idea jest taka sama: nie ma sensu przedłużać życia gdy jest tylko cierpienie i nic nie pomoże. No, pewnie próg "kiedy" macie inny, ale to kwestia doświadczeń.
                                Mój osobisty odbiór tej rozmowy smile
                                • mysiulek08 Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 21:40
                                  Moj byl troche inny, ale niewazne.

                              • konsta-is-me Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 21:37
                                No to mowie to samo, wszyscy zrozumieli, ty nie, ale jak sama słusznie zauważyłaś, rozmowa z tobą jest bez sensu wink
                                • mysiulek08 Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 21:49
                                  Wzajemnie smile
                                  • magic.marker Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 21:50
                                    No i się pozarły na koniec, chociaż mówią o tym samym, choć inaczej sciana
                                    Ło matko.
                                    Ematko
                                    • mysiulek08 Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 21:55
                                      E tam, zaraz pozarly wink wymiana zdan byla, zwyczajowa na ematce smile a jak wiesz mnie zawsze ponosi w kocich watkach tongue_out i nie ja o braku sensu pisalam, ale sie nie gniewam.
    • undoo Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 18:39
      Dzieki, ze to napisalas.
    • la_mujer75 Re: Uśpiłam kota 06.02.17, 22:10
      Rozumiem Ciebie. Sama miałam przez 13-lat kocicę, która sprawiała wiele problemów.
      Jak raz dziennie nie zwymiotowała, to było święto. Na starym mieszkaniu - wysoka lodówka, stała koło okna, to było jej ulubione miejsce i stamtąd zaczynała ....leciało rozbryzgiem- po ścianie lodówki, rykoszetem obrywało okno, plus resztka wpadała za starego typu kaloryfer...super sprzątanko smile I tak dzień za dniem, chyba że zdążyłam ją cupnąć i ściągnąć z lodówki. Wtedy tylko moje ciuchy szły do prania.
      Był to kot chorowity (astmatyczka, z wrodzoną wiotkością krtani), więc ciągle jej coś dolegało, a inaczej nie umiała tego powiedzieć, jak poprzez sikanie... Sikała wszędzie. Potrafiła wskoczyć do łóżka, tulić się do mnie i za chwilę obsikać mnie, a przy okazji kołdrę, narzutę... Szczytem było, jak kiedyś wskoczyła mi na kolana, siedziałam po turecku, w koszuli, obsikała mnie ....
      Chyba nas po kociemu kochała, bo jak zaczynaliśmy pakować się na wakacje, trzeba było pilnować przyszykowanych rzeczy,co by nie zdziwić się, że wszystko jest obsikane... Jak wracaliśmy po wakacjach - zawsze walnęła gdzieś kupsko, np. na poduszkę męża, gdy ten już wstał, a ja jeszcze spałam. ..No, długo nie pospałam, zapach mnie wybudził.
      Gdy nas nie było (bo byliśmy na urlopie) i dom miała do własnej dyspozycji (potem miała dwóch współlokatorów), to sikała w takie miejsca, że teściowa nie wiedziała, np. otworzyła sobie drzwi do pokoju Starszego i tam dzień po dniu sikała....Teściowa tam nie chodziła, bo nie miała potrzeby, a pokój najbardziej oddalony od całego mieszkania. Jak wyglądała podłoga po np. 3 tygodniach ? Chyba nie muszę mówić.
      Nie akceptowała nikogo, oprócz mnie i męża. Była przed dziećmi. Zawsze musiałam pilnować, aby dziecka nie zostawić w jej pobliżu. Potrafiła wskoczyć do łóżeczka i rzucić się na dziecko. Nigdy żadne moje dziecko jej niczego nie zrobiło (miała we wczesnym dzieciństwie przejścia z małym dzieckiem). Starszego zaakceptowała kilka miesięcy przed śmiercią.
      Jak rano kichnęła, to po południu weterynarz nie chciał uwierzyć, że dopiero co kot zaczął chorować. Każdy lekarz patrzył podejrzliwie, że na pewno biedny kot od dawna był zlewany przez złą panią i dopiero jak mu rzęziło w płucach/oskrzelach , to leniwa baba brała kotka do lekarza. Na szczęście potem lekarze nas już dobrze pamiętali i wiedzieli, że to kot, co umiera, aby zaraz wstać z grobu.

      Właśnie jakiś rok temu kapnęłam się, że ma guza na wysokości klatki piersiowej.
      Niepotrzebnie robiłam biopsję (nasz weterynarz od razu mówił, że to złośliwy). Zdecydowaliśmy się na operację. W klinice, jak mi podali cenę, to padłam. "No, wie pani, ona taka drobna, słaba, to zabieg ryzykowny, trzeba...ble, ble, ble" Wahałam się, ale mój weterynarz mnie przekonał- "jak pani nie ciachnie, to będzie miała pani wyrzuty sumienia". Zrobiłam. Dwa miesiące póxniej zrobiły jej się wrzody, które pękły. Widok,zapach koszmarny ! A nawet nie sikała, a musiało ją potwornie boleć.
      Pojechaliśmy, ja z nastawieniem na uśpienie, mąż na "nie". Niestety- mój wet był akurat na urlopie. W klinice - tak, ratujmy, no nie można zszyć, bo bakterie, ale tak, potem to zrobimy". Opatrunki dwa razy dziennie (kot - waga 2300, teściowa do pomocy, mąż do łokci podrapany, a ja mokra ze stresu), plus codziennie antybiotyk i kontrola co dwa dni. Rana czysta, ale za mało skóry do zszycia, znowu ja mówię o uśpieniu, a oni, że nie, da się. Dwa, może trzy miesiące i pomału rana się zasklepi, z czasem się "zafastryguje" i będzie dobrze... Boże, to co ja przeżywałam...Wreszcie zaczęła sikać, sikała wszędzie, nawet na chlebownik. I ciągle 2 razy dziennie zmiana opatrunku. W pracy, koledzy męża nie wierzyli, że te szramy ma po kocie. Nie dawałam rady psychicznie, namawiałam na eutanazję, ale mąż okazał się przeciwnikiem !!!!
      Jechaliśmy na kolejną wizytę (noc wcześniej znowu mnie obsikała- 4 rano, a ja cała mokra), od rana widziałam, że z nią coś się dzieje, że ma jakieś zaburzenia neurologiczne, ale w gabinecie - kot zdrowy, doktór brzydko na mnie łypie, mąż nie wierzy (nie widział jej zachowania, bo był z synami na wycieczce rowerowej) i wychodzę na wredną babę. Mówię, że pije bardzo dużo i zataczała się, ale nie trzeba zrobić morfologię (około 100 zł). Zgodziłam się (pod wpływem męża i lekarki). Jak usiłowaliśmy pobrać krew, dostała oczopląsu i nareszcie uwierzyli mi sad Uśpiliśmy, płakałam.
      Dokładnie kilka dni temu powiedziałam mężowi, że to straszne- ale ani razu przez ten prawie rok (odeszła pod koniec kwietnia) nie tęskniłam za nią. A miałam różne zwierzęta, koty też i do tej pory wszystkie wspominam z łezką w oku. Tej jednej kocicy nie.
      • dolcenera Re: Uśpiłam kota 07.03.21, 12:54
        Z tej historii dziwi mnie bardzo zachowanie twojego męża.
        • fitfood1664 Re: Uśpiłam kota 07.03.21, 14:53
          mnie najbardziej dziwi zachowanie wetów, no ale w końcu biorą za to kasę, z tym że takie uporczywe leczenie nie wygląda na zbyt etyczne
          • la_mujer75 Re: Uśpiłam kota 07.03.21, 15:49
            Teraz ufam tylko swojemu "staremu" weterynarzowi. I nikomu więcej.
        • la_mujer75 Re: Uśpiłam kota 07.03.21, 15:48
          Przeciwnik eutanazji.
          Po drugie- to nie on sprzątał non stop po kocie, tylko ja i ja się najbardziej męćzyłąm, więc on mógl sobie pozwolić na bycie takim współczującym.
    • larrisa Re: Uśpiłam kota 07.02.17, 13:43
      beataj1 napisała:

      > Luby jest smutny bo jednak po 9 latach się do niego przywiązał a ja czuje tylko
      > ulgę. I przekonanie że nigdy więcej nie skuszę się na rasowego kota.

      Rasowy kot, z legalnej hodowli, z rodowodem? Kontaktowałaś się z hodowcami w sprawie jego licznych chorób? Kot 9 letni to jeszcze młody kot, a piszesz że wiele lat chorował i to na różne choroby. Tak miała moja znajoma z psem, ale pies z typowej pseudohodowli bo tanio.
      • beataj1 Re: Uśpiłam kota 07.02.17, 14:09
        Rasowy. Ponoć nawet jakiś medalista - kiedyś go googlowałam po imieniu z rodowodu ale teraz już nie pamiętam szczegółów.
        Trafił do nas jako dorosły kot bo hodowca z uwagi na problemy osobiste musiał zlikwidować hodowle. I tak znajomy znajomemu - i się dokocilismy.
        Większość jego chorób nie wynikała z rasy a z tego że był totalnym lewusem którego się wszystko łapało albo który sobie ciągle coś robił. Jedynie plazmocytarne zapalenie dziąseł mogło wynikać z tego że rasowy.
    • mirkabella Re: Uśpiłam kota 07.03.21, 10:40
      Nie chce wnikać, czy dobrze zrobiłaś czy nie, i czy jesteś dobrym człowiekiem czy nie.
      Dziwne dla mnie jest to, że jedyne, co poczulaś, to ulga... Przez 9 lat wytwarza się jednak więź, i nawet jeśli zwierzak jest obciazeniem, to jednak jest żywym stworzeniem które się głaszcze, karmi, dba o nie... I oprócz tej ulgi, która rozumiem, czułabym pustkę, żal i tęsknotę.
      Więc dla mnie to dziwne, ale oczywiście uznaję, że każdy przeżywa po swojemu.
      • dolcenera Re: Uśpiłam kota 07.03.21, 12:50
        Przy takich przejściach stosunek do chorego zwierzaka się zmienia, tak jak zmienia się do ukochanej babci z alzheimerem, która rozsmarowuję swoje odchody po ścianach przedpokoju i zamachuje się tasakiem na wnuczkę

        Taka kolej życia niestety
      • allijja Re: Uśpiłam kota 07.03.21, 15:38
        >Dziwne dla mnie jest to, że jedyne, co poczulaś, to ulga.

        zamartwiasz sie tym od 4 lat?
    • dolcenera Re: Uśpiłam kota 07.03.21, 12:53
      Wieczne paskudzenie w chacie jest jak najbardziej kwalifikacją do uśpienia.

      Tez uśpiłam kota, ale miał 16 lat. Ściągnęłam weta do domu, żeby już kociaka nie ciągnąć kolejny raz do kliniki. Ciągle mi go brakuje, ale wiem że to już był ten czas, tez odczuwałam ulgę.
    • nikita1908 Re: Uśpiłam kota 07.03.21, 15:23
      Dobrze zrobiłaś... nie obwiniaj się. Co to za jednostka chorobowa „wybuchające ucho”?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka