Dodaj do ulubionych

Niefajni faceci

08.03.17, 15:17
Kontr wątek do wątku bergamotki. Ale nie mówimy o exach i mężach. Miałyście taki przypadek, że fajny facet, zadatek na przyjaciela bądź kolegę, okazał idiotą/burakiem itp?
Mnie w pamięć wryły się dwie sytuacje.
1. Bardzo lubiłam kolegę z pracy. Zawsze uprzejmy, szarmancki, miły elokwentny i tak pięknie mówił o żonie. Co on to jej nie robi, nieba jej by przychylił.. Byliśmy na imieninach u nich. Żona podała ciasto, już nie pamiętam, co to było, pięknie przygotowane, ale przy krojeniu okazało się, że kompletnie nieudane, w środku zakalec, masa rozwarstwiona. No nic, podano lody i tyle. Ale potem zauważyłam, że nastrój gospodyni siadł. Nic dziwnego, myślałam, napracowało się kobieta. Szłam do łazienki i zabłądziłam, ona była w kuchni tymczasem, on przy niej, myślałam, że ją pociesza, a on do niej mówił coś w stylu "upokorzyłaś mnie przed znajomymi, jesteś taką niewdzięcznicą, zrobiłaś to specjalnie, teraz wszyscy będą się z nas śmiać, gdybyś nie trafiła na mnie, byłoby gorzej, inny by cię naprał za to po pysku, ciesz się, że taki dobry jestem dla ciebie".

2. Grupa programistów z pewnej pracy. Na oko zespól marzenie, zero kłótni, wspólne wyjścia na piwo, wsparcie, bla bla bla. Tymczasem, jeden z nich się jąkał...gdy tylko wychodził z pokoju, pozostali zaczynali go przedrzeźniać i małpować. Ale cichli, gdy tylko się pojawiał ktoś obok. Robili to tak sprytnie, że wyszło przypadkiem, coś odpadło ze ściany i drugi pokój zachodził w głowę, co wzbudza takie salwy śmiechów u informatyków.

3. Grupa ki akąt menadżerów. Walczących i podkładających sobie takie świnie i obgadujących przed klientem tak, że sandałowy dżihad na ematce, to niewinna zabawa. Przy czym ich wojny podjazdowe nie były spowodowane złym systemem prowizyjnym, bo ten promował współpracę (!).
Obserwuj wątek
    • morgen_stern Re: Niefajni faceci 08.03.17, 16:08
      Bardzo smutna jest ta pierwsza opowieść. Zresztą druga też...
      • tt-tka Re: Niefajni faceci 08.03.17, 16:21
        Same banaly
        - fumfel do rany przyloz, znany mi od zawsze, uczynny, serdeczny, oddany maz, czuly tata, a na boku drugie dziecko, zrobione, gdy zona byla w zaawansowanej ciazy; zona nie wie do dzis, a ja nie wiem, czy gosc przez lata drugiego dziecka nie alimentuje i nie widuje, czy przez lata uporczywie ukrywa przed rodzina czesc zarobkow i powod wyjsc
        - ofiarny dzialacz i to w branzy wyjatkowo ciezkiej, niepelnosprawni umyslowo; po kilku latach okazalo sie, ze swietnie z tego zyje, notabene jako jedyny z beneficjentow licznych projektow
        - politycy roznych szczebli, naprawde ofiarni, gdy zaczynali, przy korycie zeswinili sie do imetu; liczne przypadki
        - nie oszczedzajacy sie stroz prawa, skuteczny pogromca chuliganow grubego kalibru i pomniejszych mafiozow, ktory za dziewczyny z agencji placil machnieciem legitymacja sluzbowa
        - Mateusz Kijowski
        • kaz_nodzieja Re: Niefajni faceci 08.03.17, 16:32
          Kumpel być może ten jeden raz na 10 minut zbładził i od razu poniósł konsekwencje mimo, że wielu podobnych porządnych mężów (zapewne i Twój) zdradza, częściej lub rzadziej i nigdy się to nie wydaje.
          Miał pecha, może zachował się nieodpowiedzialnie i faktycznie nawet nie użył zabezpieczenia, może chciał być odpowiedzialny, ale zabezpieczenie zawiodło. Co miał zrobić? Zmusić kobietę do aborcji?
          • tt-tka Re: Niefajni faceci 08.03.17, 16:40
            W ogole nie zrozumiales. Problem nie w tym, ze ma dziecko pozamalzenskie, tylko
            - albo nie zajmuje sie nim i nie finansuje
            - albo oklamuje rodzine
            Od lat.
            • vi_san Re: Niefajni faceci 08.03.17, 20:34
              A ja dopuszczam możliwość, że żona wie o dziecku i jakoś tam np. godzi się na finansowanie pod warunkiem, że "udajemy iż nic takiego nie ma miejsca"? I wówczas ani problem finansowania nieślubnego potomka ni okłamywania najbliższych w grę nie wchodzi... Albo z matką dziecka pozamałżeńskiego zawarł układ, że ona finansowania nie chce, a za to ... [wstaw cokolwiek, baby miewają pomysły...]. I, żeby nie było, żem gołosłowna - w dalszej mojej rodzinie był dokładnie taki przypadek - panna zaszła w ciążę z żonatym panem, zrzekła się wszelkich finansowych roszczeń, pod warunkiem, że jeśli coś jej się stanie przed ukończeniem przez dziecko stosownego wieku lub edukacji - to pan będzie łożył tyle, żeby dziecku się krzywda nie działa, finansował szkoły itd. Nie, nie oczekiwała, że pan [nawet w przypadku jej śmierci] dziecko wprowadzi do swojej rodziny - oczekiwała tylko, że w razie gdyby ona nie mogła to on stanie na wysokości zadania. Pan zapewne by stanął, nie było nigdy okazji, gdyż owo dziecko jest już dziś dorosłą kobieta i ma swoje dzieci, a jego matka żyje i ma się całkiem nieźle...
              • tt-tka Re: Niefajni faceci 08.03.17, 20:41
                Vi_san, moglo byc tak, jak piszesz, w innej rodzinie, ale tu zona NIE WIE.
                Co do sytuacji, ktora opisujesz - zawsze jest ryzyko, ze gosc, ktory przez iks lat ukrywal dziecko nie znajdzie odwagi, by rodzinie (zona, moze tez inne dzieci) raptem powiedziec, ze z budzetu co miesiac wyplynie znaczaca kwoty, a zwlaszcza, na co/kogo wyplynie. Na miejscu panny nie zaufalabym, tym bardziej, ze chyba on z tym dzieckiem za wiele do czynienia nie mial. Pokochal zaocznie ?
                • vi_san Re: Niefajni faceci 08.03.17, 23:32
                  W pokochanie zaoczne uwierzyłabym mocno średnio. W poczucie obowiązku - prędzej.
                  Tt-tko - a skąd WIESZ, że żona nie wie? Może wie tylko nie porusza tematu Z NIKIM, właśnie w myśl "Udajemy, że tego nie ma"? No, chyba, że to Ty byłaś ta żoną, wówczas WIESZ na pewno czy wspomniana była poinformowana czy tez nie...
                  W sytuacji w mojej rodzinie - wiem, że pan założył dla swojej nieślubnej córki konto i co miesiąc wpłacał konkretną, wcale nie małą kwotę. Na tyle niemałą, że kiedy panna dorosła - miała na wkład na mieszkanie, bo jej matka, zgodnie z umową, nie ruszyłaby grosza z tych pieniędzy, choć może i moralne prawo by miała. Z tym, że owa panią było spokojnie stać na dziecko i na utrzymanie tegoż dziecka w dobrych, komfortowych warunkach, choć bez fiu-bździu luksusów. Acz przyznam, że nie mam bladego pojęcia czy pan od razu poinformował żonę o posiadaniu nadprogramowej progenitury, czy tez nie? Wiem, że wspomniane dziecko, już jako dorosła panna, bo w czasie studiów, poznała małżeńskich synów pana [a swoich przyrodnich braci] i jakiś tam kontakt z nimi ma, acz bardziej są to znajomi niż rodzeństwo... Więc pan się rodzinie przyznał, ale kiedy?
                  • tt-tka Re: Niefajni faceci 09.03.17, 00:28
                    vi_san napisała:


                    > Tt-tko - a skąd WIESZ, że żona nie wie? Może wie tylko nie porusza tematu Z NIK
                    > IM, właśnie w myśl "Udajemy, że tego nie ma"? No, chyba, że to Ty byłaś ta żoną

                    Nie smile, ja wiem. W przeciwienstwei do zony.
                    Znam cala trojke (pania oddzielnie od malzonkow), historia wyszla zupelnie przypadkiem i w zwiazku z zupelnie inna sprawa. Wybacz, nie bede opisywac szczegolow swiadczacych, ze zona nie wie, sa dosc charakterystyczne. W kazdym razie zona nie wie, ze jest macocha ani dzieci, ze maja rodzenstwo.


                    • vi_san Re: Niefajni faceci 09.03.17, 07:28
                      A nie upieram się i nie bronię pana. Twierdzę tylko, że zwykle dopóki się nie jest "w środku" sprawy - to się po prostu nie zna wszystkich niuansów i może nie wiedzieć o dość istotnych aspektach.
                      Jak chociażby we wspomnianej sytuacji u moich dalekich krewnych: NIE WIEM [i nikt z nas nie wie] kiedy pan poinformował żonę? Czy od razu? Czy po latach? Przelewał dla córki spore pieniądze, ale zarabiał bardzo dobrze i to zarówno na etacie jak i w w systemie zleceń, więc nie do rozliczenia przez żonę [jedna - dwie fuchy, często wykonywane w czasie "pracy etatowej"]... Kiedy powiedział synom? Córka ich poznała jako studentka, a byli w podobnym wieku. Od razu, tylko np. pod wpływem matki nie chcieli kontaktu? Po latach? Nie mamy ani danych ani nawet przesłanek, żeby "typować"...
                      I, że podkreślę - nijak nie usprawiedliwiam okłamywania żony.
                    • kaz_nodzieja Re: Niefajni faceci 09.03.17, 08:33
                      I do czego konkretnie im ta informacja? Pod względem czysto praktycznym? Macocha marzy by co drugi weekend mieć kolejną gębę do obrobienia? Dzieci rodzeństwo mają, kolejne im niepotrzebne.
                  • kaz_nodzieja Re: Niefajni faceci 09.03.17, 08:26
                    >W sytuacji w mojej rodzinie - wiem, że pan założył dla swojej nieślubnej córki konto i co miesiąc wpłacał konkretną, wcale nie małą kwotę.

                    Zachował się przyzwoicie.
                • vi_san Re: Niefajni faceci 08.03.17, 23:34
                  A, i, żeby nie wyszło, że pana bronię! Jeśli żona nie wie przez x lat o nieślubnym dziecku - to pan mąż do uśpienia. I nie, nie dlatego, że mu się chwila słabości zdarzyła - kto bez winy niech pierwszy rzuci kamień! Ale dlatego, że przez lata kręcił i kłamał.
          • whitney85 Re: Niefajni faceci 08.03.17, 20:22
            Już nie usprawiedliwiajmy, jakby mnie mąż zdradził gdy byłam w zaawansowanej ciąży to bym młotkiem zatlukla.
            • kaz_nodzieja Re: Niefajni faceci 09.03.17, 08:30
              Większość zdrad się nie wydaje, często to jednorazowe numerki, a kobiety owe nie zachodzą w ciążę, nie mają chorób wenerycznych i nie zależy im na rozgłosie, a nawet na informacji czy "Jacek" poznany w klubie ma żonę i dziecko.
      • wielki_uscisk Re: Niefajni faceci 09.03.17, 00:20
        morgen_stern napisała:

        > Bardzo smutna jest ta pierwsza opowieść. Zresztą druga też...

        Uhm sad
    • andaba Re: Niefajni faceci 08.03.17, 16:15
      Akurat skończyłam czytać "Za zamkniętymi drzwiami". Skojarzenie oczywiste...

      Większość facetów to buce, nie wiem czym się tu zachwycać. Idealnych facetów znam tylko z książek, natomiast fajnych, mądrych i dobrych kobiet całe mnóstwo. Pewnie, jedni są bardziej do niczego, inni mniej, ale i tak kobiety są lepsze.
      • niu13 Re: Niefajni faceci 09.03.17, 08:47
        Siedzisz po uszy w stereotypach
    • redheadfreaq Re: Niefajni faceci 08.03.17, 16:28
      Eks-szef, bardzo znana postać w kręgach Social Media, do odchodzącej koleżanki - "A wiesz, w ogóle to masz fajne cycki". Fakt, wiem o tym od niej, ale nie mam powodu, by jej nie wierzyć, bo to się dobrze wpisuje w sposób bycia tego człowieka.
      • riki_i Re: Niefajni faceci 08.03.17, 23:09
        No i co z tego, że na odchodnym skomplementował jej cycki? Nie rozumiem. Nawet pod jakiekolwiek molestowanie nie da się tego podciągnąć, skoro koleżanka właśnie odchodziła z pracy.
        • morgen_stern Re: Niefajni faceci 09.03.17, 07:54
          Riki w formie. Żebyśmy czasem nie zapomniały, jakim prostakiem jesteś smile
        • kaz_nodzieja Re: Niefajni faceci 09.03.17, 08:35
          Chciałbyś aby szef tak potraktował Twoją córkę? Albo matkę?
        • redheadfreaq Re: Niefajni faceci 09.03.17, 09:02
          Ojp.
          • obrus_w_paski Re: Niefajni faceci 09.03.17, 09:05
            E tam, riki jak JKM- im większy szał w budzą jego słowa tym lepiej wink. W rzeczywistości pewnie chodzi jak mu babki zagrają. Olać.
    • kaz_nodzieja Re: Niefajni faceci 08.03.17, 16:30
      Nie kojarzę, wszyscy są porządni albo o czymś nie wiem. Ale ja jestem bardzo nieufna i dużo czasu mija bym się do kogoś przekonała (i to jako tako), mam wąskie, stałe grono znajomych, jednego przyjaciela, resztę trzymam na uprzejmy dystans.
    • sumire Re: Niefajni faceci 08.03.17, 16:34
      Owszem.
      1. Mój były szef. Bardzo sympatyczny facet, fachowiec. Bardzo dobrze nam się pracowało do momentu, gdy okazało się, że przedstawia moje pomysły jako własne, a na mnie samą donosi do wierchuszki, bo niby się nie sprawdzam.
      2. Eks mojej przyjaciółki. Super gość, zaprzyjaźniliśmy się. Okazało się po pewnym czasie, że poznałam tylko dra Jekylla. Mr Hyde miał skłonności do przemocy.
      3. Mąż koleżanki. Po 15 latach małżeństwa wyszło, że ma romans od lat. Wypierał się przyłapany niemal na gorącym uczynku. Ku mojemu ubolewaniu, mężem pozostaje.
      • kaz_nodzieja Re: Niefajni faceci 09.03.17, 08:37
        Nr 3 - no i co? Wszyscy zadowoleni. Nie każda kobieta dostaje histerii bo dzieli członka czasami z inną Panią. Dla niektórych kobiet są rzeczy ważniejsze w małżeństwie niż posiadanie członka na wyłączność.
    • 3-mamuska Re: Niefajni faceci 08.03.17, 16:35
      Tak znam , i to kilku, mili serdeczni, dżentelmeni otwieranie drzwi przepuszczanie w drzwiach, pomocni.
      Okazywało sie ze czesc z nich komletni idioci jak tylko kobieta nie zgadza sie z ich zdaniem.
      Lub zdradzający zony.
      Jeden na fb wysyłam kocham zone, będziemy sie starać o dziecko taki ze az czasem rzygac sie chciało.
      A koleżance z pracy powiedział ze gdyby tylko powiedizla ze go chce to w tej chwili składa papiery rozwodowe.
      I oczywiście ze pewnie kłamał chciał ja tylko zaciągnąć do lozka.
      Ale wystarczyło zaproponować romasuncertain
      • moadek Re: Niefajni faceci 08.03.17, 17:28
        Służbowo
        Młody współpracownik . Sympatyczny. Super chłopak
        W jego części roboty pomagałam jak mogłam . Uznałam ze wspólna robota wspolna sprawa. Po zakończeniu jego działki przed szefem uslyszalam ze biedny się juz bardzo napracowal, zrobił juz 80 procent wszystkiego i ta mała reszta to juz mój problem. I to po tym jak wstawilam sie za nim xe nalezy mu sie dodatkowa kasa za prac. A W rzeczywistości procent był odwrotny. Nigdy w życiu nie rozczarował mnie tak żaden facet. Ja chyba jestem z innego pokolenia gdzie honor lojalność i zwykle bycie w porządku sie liczylo.
    • bei Re: Niefajni faceci 08.03.17, 17:19
      Stacie- to pierwsze zdarzenie to bardzo podobne widzialam w telewizji ( jakas ukryta prawda czy cos podobnegosmile
      Bardzo podobnie pan sie wyrazal w podobnej sytuacji z ciastem. Tez sytuacja , ze imieńiny, ciasto nieudane, i ktos zabladzil i uslyszal, jak pan taki tekst wypowiadal. Widocznie takich niefajnych mezow jest duuuuzo wiecej.

      Niefajny facet- maz kolezanki- milutki, wydzwanial, bym doradzila co on ma jej kupic na urodziny, a okazalo sie, ze pobil ja i chcial prezentem wyprosic by nie szla na obdukcje. Szczesciem dziewczyna madra i odeszla od damskiego boksera.
    • la_mujer75 Re: Niefajni faceci 08.03.17, 17:56
      Wieloletni znajomy (znam go od ponad dwudziestu lat). Spokojny, małomówny, zrównoważony facet.
      Od 6-7 lat co roku spędzamy mnóstwo czasu wspólnie-wyjeżdżamy na wakacje, wszelkie wypady, ferie, grille itd. Dzieci się przyjaźnią. Jego żona to bardzo dobra dziewczyna, taka, co wszystkim by chciała nieba przychylić. Co prawda lekko znerwicowana, wszystkim się mocno przejmująca, ale urocza. I taka dobra dusza. Dobry człowiek.
      Na pierwszy rzut oko - fajna para, on tylko zawsze potakiwał: "Ależ oczywiście, kochanie", "Zrobimy, jak chcesz kochanie", Nie ma sprawy, kochanie " itd.
      Dopiero jakieś trzy lata temu zaczęliśmy ( ja z mężem i inni znajomi) zauważać, że to kawał skurczybyka, tylko tchórza, która przy nas gra rolę słodkiego faceta, a totalnie pomiata dziewczyną. I ona się dopiero zaczęła otwierać i mówić, co tam się dzieje. Ona z tych skrytych, nie nauczona dzielenia się swoimi emocjami. Dopiero psychoterapia ją otworzyła.
      Nie wiem, czy się rozwiodą, czy nie.
    • premeda Re: Niefajni faceci 08.03.17, 18:03
      Tylko mąż kuzynki - miły, pomocny, fantastyczny chłopak. Aż któregoś dnia stwierdził że M. wie jak on lubi mieć w domu wysprzątane, że zanim poda mu obiad to kuchnia ma być na błysk, a w łazience absolutnie nie może żaden włos zaplątać się w wannie 😮 Mój mąż usłyszał podczas powrotu do domu płomienne wyznanie miłości 😁
    • mikams75 Re: Niefajni faceci 08.03.17, 19:27
      za mlodu spotykalam sie z pewnym chlopakiem - niesamowity przystojniak, zazdroscily mi wszystkie kolezanki i obce kobiety lepiace sie do niego przy kazdej mozliwej okazji. Byl piekny i bylismy zakochani az wyjechalismy razem na wakacje.
      O ile na spotkaniach i przy znajomych byl szarmancki i czarujacy to juz w takiej zwyklej codziennosci byl bucowaty i oczekiwal uslugiwania. Szczytem wszystkiego bylo czepianie sie o niewyciete "skorki" wewnatrz papryki. Juz nie wspomne, ze mogl sobie jedzenie sam zrobic wg wlasnych upodoban ale jakos udawalo mu sie mna wyslugiwac. Ale z ta papryka to mnie tak wrylo, ze az uwierzyc nie moglam, wiec kolejneg dnia zaserwowalam mu dokladnie tak samo papryke co doprowadzilo go niemal do bialej goraczki a mnie upewnilo, ze jednak mi sie nie wydawalo, ze cos z nim jest nie tak. Generalnie wyjazd byl totalna klapa przez niego i zeby nie fajni znajomi znami, to bym po prostu wrocila wczesniej.
      Ta papryka to utkwila mi najbardziej w pamieci ale byly tez rozne inne bucowate zachowania i juz uroda sie nie wybronil.
      • riki_i Re: Niefajni faceci 08.03.17, 23:14
        Mogłaś się przemóc i podać mu tę paprykę tak jak chciał, a znajomość zakończyć po powrocie z wyjazdu.

        Byłem kiedyś na wyjeździe 2+2 i w drugiej parze doszło do podobnych akcji. Efekt był taki, że schrzanili wyjazd, bo mało się nie pozabijali, a w drodze powrotnej (8h pociągiem w jednym przedziale) siekiera po prostu wisiała w powietrzu.
        • mikams75 Re: Niefajni faceci 08.03.17, 23:22
          no nie moglam, szczegolnie, ze nie poprosil o to po ludzku; on mogl sie przemoc i zjesc jak wszyscy inni albo wyciac co mu nie pasowalo, rece sprawne mial. Znajomosc zakonczylam po powrocie a reszta miala dosyc humorystyczne podejscie do problemow. A ta papryka to byla taka wisienka na torcie.
        • thea19 Re: Niefajni faceci 09.03.17, 08:57
          rece mu do doopy przyrosly?
    • tajemnicza.a.m Re: Niefajni faceci 08.03.17, 20:06
      Ło matko! A to taka konkretna, bezkonfliktowa, nie fałszywa płeć..
    • wiosennaburza1 Re: Niefajni faceci 08.03.17, 20:14
      krewny mojego męża. ciepły, rodzinny, sympatyczny gość. pomocny i wrażliwy. jak ja go lubiłam
      próbował mnie wyrwać. po fiasku obrobił mi tyłek i próbował zniszczyć moje małżeństwo. bardzo mi przykro, ale jak o nim myślę to natychmiast pojawia się słowo :ścier..o. nigdy nikt mnie tak nie zaskoczył jak on.
    • lauren6 Re: Niefajni faceci 08.03.17, 20:24
      Mój były szef. Otwarty, elokwentny, bardzo dobrze wykształcony, wydawało się, że człowiek wysokiej kultury i klasy. Pracowników niższego szczebla traktował jak XIX wiecznych chłopów na folwarku. Jak jedna pracownica mu się postawiła to nie dość, że wyleciała z pracy to jeszcze stalkował ją w kolejnych. Wydzwaniał do jej nowych pracodawców, opowiadał o niej jakieś kłamstwa. W końcu panna mu się posta
      • lauren6 Re: Niefajni faceci 08.03.17, 20:28
        W końcu panna groziła mu procesem cywilnym za zniesławienie, nie wiem jak historia się skończyła.

        Inny przykład to kolega z byłej pracy. Przyjacielski, do rany przyłóż. Niestety wbrew teorii bergamotki z sąsiedniego wątku koszmarny plotkarz. W życiu nie znałam kobiety, która w tak obrzydliwy sposób obrabia tyłek innym ludziom.
        • szalona-matematyczka Re: Niefajni faceci 08.03.17, 21:54
          Ja znam wielu mezczyzn z obraczka na palcu, ktorzy otwarcie proponowali mi romans. Najczesciej jednak po zdecydowanym "nie" z mojej strony szybciutko sie wycofywali. Wtedy tez smieszyla mnie czasami ich reakcja, bo nie umieli przejsc nad faktem odmowy do porzadku dziennego, tylko zachowywali sie jak dzieci, np. jeden obrazil sie i przestal mi mowic "dzien dobry", w ogole nic do mnie nie mowil, co bylo w pracy dosyc uciazliwe (kolezanki mialy ubaw). Niedawno przezylam jednak bardzo "niefajnego" wielbiciela: facet zna OSOBISCIE mojego meza, rozmawial z nim jak gdyby nic, a mnie zrobil propozycje, na ktora odpowiedzialam na "nie". Wtedy on to wzial jakos na ambicje, probowal mnie jeszcze stalkowac, nachodzic, pisac, kupowal prezenty dla mnie i dla mojego dziecka (!!!). A obraczka caly czas na jego dloni, na fc zdjecia przesliczne z zona i podpisami typu "rodzinka XY". Problem juz jest zalatwiony, ae niesmak pozostal.
        • kaz_nodzieja Re: Niefajni faceci 09.03.17, 08:41
          Jak rozumiem tę historię znasz od strony "pokrzywdzonej" pracownicy, prawda?
    • capa_negra Re: Niefajni faceci 08.03.17, 22:11
      Mój kuzyn-małżeństwo baardzo zgodne, on właściwie pod pantoflem, zapewniający dobrobyt, wręcz rozrzutny....bardziej od żony.
      Ma tylko poważną wadę ortopedyczną - dupę na boku, kolejną .... Miał je przed ślubem i 25lat po ślubie też, czasem 2 równocześnie.
      Wiem bo od dziecka jesteśmy blisko i zawsze mi się zwierzał, nie potrafię powiedzieć jego żonie , ale też nie mam pewności, że ona może nie o wszystkich, ale coś wie.
      Wiele lat sypiał z jej najlepszą koleżanką, ostatnio ze sklepową z najbliższej placówki.
      A wszystko to na wsi, więc niektóre sprawy trudno ukryć tym bardziej, że są na tzw świeczniku. Wieś moich wakacji, dużo ludzi z ich pokolenia znam i.... wiem, że wiedzą.
      • obrus_w_paski Re: Niefajni faceci 08.03.17, 23:02
        Ej, koleżanka tez świnia..
        • vessss Re: Niefajni faceci 08.03.17, 23:47
          Kuzyneczka wysłuchująca zwierzeń o kolejnych du..ach, zamiast podziękować za historie i zaproponować zwierzenia żonie, też dobra.
          • thea19 Re: Niefajni faceci 09.03.17, 09:00
            w takiej sytuacji i po tylu latach zona tylko bedac w spiaczce moze faktycznie nie wiedziec
      • kaz_nodzieja Re: Niefajni faceci 09.03.17, 08:44
        Świnia, ale nie dlatego, że jak 75% (statystyki) mężów zdradza tylko dlatego, że przy odrobinie wysiłku nie chce mu się zorganizować kochanki nieco dalej i dyskretniej.
    • obrus_w_paski Re: Niefajni faceci 08.03.17, 23:13
      - Najświeższa sprawa: Pisałam jakiś czas temu o koledze z pracy, który bardzo intensywnie mnie podrywał po alkoholu. No wiec kilka tygodni później zaprosił mnie na drinka/ kawę, ucieszyłam się, w końcu często wcześniej rozmawialiśmy, idę, ten z kwiatkiem miłość wyznaje, opowieści z krypty typu "12 grudnia miałaś na sobie piękna spódniczkę taka i siaka". Ja w lekkim szoku, rok temu temu facetowi zdjęcia z własnego ślubu pokazywałam, mowie ze raczej nic z tego nie będzie, jestem uprzejma, miła (i w szoku). Po kilku dniach spojrzen kota ze shreka facet zaczął wydzwaniać do mojego męża mówiąc, ze się na niego rzucałam, ze go podrywam od lat itp. Czyli psychol. Na szczęście mąż opie...l przez telefon, ja następnego dnia opierpdlilam i zagroziłam oficjalna skarga do HR. Szanowny pan kolega, zdystansowany, prostolinijny i z poczuciem humoru, ten z którym przez rok żartowałam w kuchni i którego traktowałam jako dobry materiał na kolegę się do mnie przestał odzywać.

      - chłopak mojej koleżanki z Pl, uprzejmy, baaardzo wykształcony sympatyczny i przystojny facet. Tu drzwi otworzy, tam zagada. Swojej dziewczynie powiedział, ze jak schudnie 5 kg to może się jej oświadczy, ze nie może jeździć sama na wakacje, nie może umawiać się z kolegami, ze powinna zajmowac się domem (koleżanka po dwóch fakultetach, doktoracie na zagranicznym uni itp). Jeszcze jakieś 10 lat temu mieliśmy dyskusje o JKM- kolega jest wielkim fanem, po akcji w parlamencie europejskim lajkowal wszystkie wypowiedzi JKM na fb.
      - każdy facet, który pali czy tam zabiera dokumenty żony czy partnerki - od tych mężów z Somalii po rodzimych Polaków. Osobiście nie znam żadnego, ale czytałam o takich na emamie i w dużym formacie
      • lauren6 Re: Niefajni faceci 09.03.17, 08:13
        No i po co szłaś z nim na tego drinka? Od razu było widać, że coś z nim nie halo i trzeba się od takiego trzymać z daleka. Ja bym złożyła skargę do HR, bo sprawa trochę przycichnie i w ramach zemsty zacznie Ci podkładać świnie w pracy. Warto zawczasu się ubezpieczyć, że to Ty jesteś ofiarą w tym konflikcie.
        • kaz_nodzieja Re: Niefajni faceci 09.03.17, 08:46
          Na drinka bezpiecznie mogą chodzić tylko pasztety, kobiety ważące 100 kg lu starsze o 20 lat od faceta (w tym przypadku o ile nie są bogate, a młodzian biedny).
          • wielki_uscisk Re: Niefajni faceci 09.03.17, 21:34
            kaz_nodzieja napisała:

            > Na drinka bezpiecznie mogą chodzić tylko pasztety, kobiety ważące 100 kg
            > lu starsze o 20 lat od faceta (w tym przypadku o ile nie są bogate,
            > a młodzian biedny).

            [facepalm]

            Rzeczywiście, jak taki facet nie jest pasztetem i nie waży 100kg, to jedna z drugą mu mogą na tej kawce coś dorzucić, drinka spajknąć, a później dziecko sobie z nim bez jego wiedzy zrobić - i to by dopiero było!
        • obrus_w_paski Re: Niefajni faceci 09.03.17, 08:50
          Jak na razie nieformalnie rozmawiałam o tym z HR i z moim przełożonym. Ja akurat piłam herbatęwink nie chhcialam z nim alkoholu pic, a poszłam bo uznałam ze chce przeprosić za zachowanie, wystarczająco skrępowana byłam jak przede mną uciekał . Na szczęście był tak irracjonalny, ze ani mój mąż ani HR nie mieli wątpliwości komu wierzyć. Wariat. Jak na razie jest luz, choć to wciąż świeża sprawa. Ale opowiadał mi kiedyś ze intensywnie szuka innej pracy, trzymam kciuki zeby szybko znalazł.
    • cichadziewuszka Re: Niefajni faceci 09.03.17, 00:09
      Były mąż koleżanki. Przy ludziach kochający i opiekuńczy, dla wszystkich miły i uprzejmy jak w bajce Troskliwe Misie. Byłam w szoku widząc posiniaczone ramiona koleżanki. Niestety wybaczyła, w końcu zostawił ją z dwójką niemowlaków, miga się od alimentów. W sądzie i podczas interwenci policji potrafił się rozpłakać, jak to kocha dzieci, cholerny manipulant.
      Znajomy, który wydawał się świetnym gościem w praktyce okazał się niedojrzałym chłoptasiem z zagrywkami niczym z gimnazjum. Obraził się o bzdurę i pisał do mojego męża smsy z żalami, treści już nie pamiętam, ale czuliśmy się zażenowani.
      U mnie w pracy: kobiety energiczne, zawsze wszystko podopinają na ostatni guzik. Faceci nieogarnięci, trzeba po nich poprawiać, uprawiają spychologię, a mają się za Bog wie kogo.
      • yvona73pol Re: Niefajni faceci 09.03.17, 00:50
        Tak na zawolanie, to jedna historia. Bylismy za granica pracowac, grupa znajomych, tzn poznalismy sie na wyjezdzie. Chlopak super, taki kumpel od serca, nieglupi, poczucie humoru, fajny naprawde. Po jakims czasie odwiedzila go dziewczyna, o ktorej duzo opowiadal i to z naprawde superlatywami i tak wiecie, ze to na serio. Dziewczyna troche mlodsza, ale nie jakos wiele.
        To byl czas, kiedy za granica nie bylo raczej latwo o pozwolenie na pobyt czy prace (mysmy mieli specjalny kontrakt, nieodnawialny). i jakos pol roku przed koncem kontraktu okazalo sie, ze on ma tu (czyli tam) dziewczyne, ze swoja zerwal, nowa dziewczyna byla taka cicha myszka, dosc wpatrzona w niego, on nadskakujacy. Jakos mu sie kiedys przy nas wyrwalo, ze to dla papierow.
        (tak, wiem, ze kobiety robia to nagminnie, ale to nie tek watek; mimo to niesmak mialam, bo to, ze ktos cos robi, nie usprawiedliwia w moich oczach czynu, ani kogokolwiek, kto podaza ta sciezka).
        Moze im sie jednak ulozylo, nie wiem. Ale dwulicowosc mnie porazila.
        • kaz_nodzieja Re: Niefajni faceci 09.03.17, 08:48
          Znam małżeństwo z 25 letnim stażem i trójką dzieci, które na samym początku miało być "dla papierów" (chodziło tu o żonę).
      • wielki_uscisk Re: Niefajni faceci 09.03.17, 00:52
        cichadziewuszka napisała:

        > U mnie w pracy: kobiety energiczne, zawsze wszystko podopinają na ostatni
        > guzik. Faceci nieogarnięci, trzeba po nich poprawiać, uprawiają spychologię,
        > a mają się za Bog wie kogo.

        U mnie w pracy:

        - kobiety w wieku 18-25: 'nie wiedzą co robić' (wiesz, bo robisz to regularnie!), 'bo mi tłumaczyłeś 4 m-ce temu' (to dlaczego nie notowałaś?!) - no grają jakieś nieudacznice albo głupie picze (że tak brzydko powiem). Ale zawsze hihi haha przy biureczkach, telefonik w centrum leży, normalnie zaszczyt, że się ją zatrudniło smile
        A jak te młodsze jak przepuścisz czy zażartujesz, to jest jakiś dziwny afront, ą-ę, że "ale my się nie znamy?" - nie wypowiedziane, ale chłodkiem wieje wink (że niby się zalecam czy co? Nosz k...!).
        Odprawiają takie śmiechy-chichy z takimi burakami-rówieśnikami, którzy takie im wlepiają uwagi, że oj! ale tamci swoi, a tutaj podstępy od nieco starszego wietrzą?
        Nie wiem - trochę mnie to wkurza, że nie można być grzeczno-zdystansowanym (dla samej grzeczności) smile
        Wyjątkami są młode profesjonalistki z QA/RA (Regulacje/Normy/Jakość).

        - kobiety 25-35 lat: zaczynają rozumieć swoją pracę - i że to nie fejsik, spotkanko na pazurki, itp. Zaczyna być luźniej i przyjaźniej, już nie myślą o sobie, że są diwami i gwiazdami, że trzeba pozwolenie mieć do rzucenia uwagą w kolejce do posiłku.
        Zaczynają rozumieć własne ograniczenia i nie boją się pytać o pomoc smile

        - kobiety 35-60: super profesjonalistki - księgowe, menedżerki, itp. Jak się nie znasz to Cię gonią, podkablują do managera i nie ma bata smile
        Ale jak chcesz być pomocny i robić to 'po nowemu, jak ustaliliśmy' - i widzą, że robisz swoje, to jest pełen szacun.

        A faceci to:
        - karierowiczowskie świnie (nie mają czasu dla Ciebie, ale myślą, że wiedzą wszystko o tym, co chcesz powiedzieć) - fasada a za tym nic (typu: Wysłałeś mi e-maila, ale nie wiem o co w nim chodzi, więc dzwonię, wytłumacz...) - podłożą świnię jeśli sami skorzystają - najbardziej spektakularna grupa - ale chyba ich mało, całe szczęście.

        - pracowici politycy, którzy coś wiedzą, ale ekspertami nie są (i delegują, ale ich się lubi więc się im pomoże) - no tacy to są np. w handlu albo managerowaniu są potrzebni smile

        - profesjonaliści, którym zależy na rezultatach pracy. Czyli opieprzą jak trzeba, przyjaciół w pracy nie szukają - ale i też urazy nie chowają - bo liczy się dziś i teraz (no chyba, że ktoś regularnie kuleje...).
    • zarin Re: Niefajni faceci 09.03.17, 06:49
      Mało jest w stanie mnie zdziwić. Mogłabym napisać książkę o tym, co robią prywatnie goście nazywający się feministami. Przemoc, nieprzyjmowanie odmowy seksu, wymuszanie aborcji, wykorzystywanie zawodowo pracy partnerki i wiele innych.
      • wielki_uscisk Re: Niefajni faceci 09.03.17, 22:02
        zarin napisała:

        > Mało jest w stanie mnie zdziwić. Mogłabym napisać książkę o tym, co robią
        > prywatnie goście nazywający się feministami. Przemoc, nieprzyjmowanie odmowy
        > seksu, wymuszanie aborcji, wykorzystywanie zawodowo pracy partnerki i wiele
        > innych.

        No właśnie to jest postawa kreowania mitu 'lepszości' chyba, o której pisało się w wątku bergamotki tutaj?
        Oczerniasz innych, żeby wyjść lepiej na ich tle - a że mechanizmy przemocowe znasz, to się łatwo zamaskować, a innych zdemaskować (wyczuć swojaków swoim 'szóstym zmysłem').

        Podsumuję tutaj swoje jakieś ambiwalentne odczucia - wybacz smile
        Naprawdę... szok i zdziwienie dla mnie po tym wątku, bo te postawy to po prostu żałosne są (i w temacie protestów, i zachowań kłamliwych)... ale widać tacy faceci są - nawet gadaliśmy o tym dziś z Żoną. Skwitowała: "Co się dziwisz? Zaścianek i tyle, prostactwo społeczne - na które najlepsze fakultety nie pomogą."

        Trochę mnie denerwuje to Wasze wrzucanie do jednego worka wszystkich facetów - ale przeżyję, i (jak zawsze sobie to tłumaczę, gdy np. ktoś odrzuca moją zaofiarowaną przyjaźń) nie ja na tym tracę, ale same wrzucające.
        Ważne, że Żona i Cóka mnie nie wrzucają - chyba, że ten worek to jakiś podwójny śpiwor jest? smile
        Jednocześnie myślę, że nie ma sensu tutaj wiosłować przeciw prądowi - że tu zawsze będzie ta zbiorowa inteligencja roju smile i podejrzliwość - ale na litość, to nie US, że trzeba udowadniać, że nie jest się oszustem/wielbłądem/seksualnym drapieżnikiem smile

        Uczciwie powiem:
        Ja wiem, że faceci (ja) mają (mam) obsesję na punkcie seksu - ale same kobietki też 'obciachują' facetów fizycznie, tak "na jeden raz" (ot, taki fantasy talk) - więc wg mnie w tym to przyganiał kocioł garnkowi (jak tutaj pisały emamy: 'poznałam ten światek męski i brrr' - poważnie?).
        Jak niemieckie przysłowie powiada: "Myśli nie podlegają cłu" - jeśli ktoś nie jest jakimś oportunistą w stylu Donalda Trumpa, to:
        - czy jest fantazjującym wędkarzem twardo stąpającym po ziemi w innych dziedzinach,
        - czy fantazjującym erotomanem ("ale bym..."), który trzyma swoje myśli w klatce i zachowuje się wobec płci przeciwnej profesjonalnie i kurtuazyjnie;
        jeśli to tylko gadka/myśli, są trzymane w zaufanym (męskim? hehe!) gronie, i nie idą za tym żadne głupie akcje, to OK.

        No i to chyba tyle z moich odczuć.

        Ale rozumiem, że ktoś Was kiedyś zranił i to jest tego powodem.
        W imieniu naszego głupiego, męskiego rodu, mogę tylko bezwarunkowo prosić o wybaczenie.
        • wielki_uscisk Re: Niefajni faceci 09.03.17, 22:04
          wielki_uscisk napisał:

          > Ważne, że Żona i Cóka mnie nie wrzucają - chyba, że ten worek to jakiś podwójny
          > śpiwor jest? smile

          Kuwra, mogłem tej Córki nie dodawać później - bo głupio wyszło! suspicious

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka