asia_i_p
26.04.17, 10:47
www.tokfm.pl/Tokfm/7,103085,21693410,najlepiej-wprowadzic-zakaz-ksztalcenia-dzieci-niepelnosprawnych.html#BoxNewsLinkZ34&a=66&c=61
Wszyscy uczniowie mający nauczanie indywidualne w naszej szkole, poza przypadkami raka i zagrożonej ciąży, mieli i mają je "mieszane" - chodzą na tyle lekcji, ile się da, ze swoją klasą. Wspaniale to funkcjonowało, liczyłam, że ktoś na górze raczej pogłębi ten trend i ułatwi system "pół na pół", dając możliwość zajęć indywidualnych tylko z niektórych, sprawiających uczniom szczególne problemy przedmiotów, zajęć w małych grupkach, itd.
Tak wiem, można po lekcjach, ale po lekcjach uwierzcie, że nie tylko nauczyciele spieszą się do domu, uczniowie spieszą się o wiele bardziej, przy czym zwiększanie obciążenia godzinowego komuś, kto i tak ma pod górkę, to jest kiepski pomysł. Natomiast jeśli wiadomo, że ma kłopoty z nauczeniem się w grupie dajmy na to matematyki i fizyki, to mógłby mieć matematykę indywidualną, kiedy cała klasa ma fizykę i fizykę indywidualną, kiedy cała klasa ma matematykę i nie miałby czterdziestu godzin, tylko tyle, co reszta klasy, a byłby indywidualnie zaopiekowany.
Tymczasem nie, jeszcze usztywniają to, co jest. I podobno już od września, no bez jaj, w tej chwili mamy uczennicę w pierwszej licealnej, dla której łączenie nauczania indywidualnego z lekcjami w klasie jest zbawiennym rozwiązaniem.
Chciałabym, żeby ten durny babon zrozumiał. I żeby miał wyrzuty sumienia do końca życia za dzieciaki, którym utrudnił życie.