Jak pewne część z was wie (a jak nie wie to się dowie) mam dzidzia piernikowaty gust. To znaczy noszę się kolorowo, radośnie, łączę najdziwniejsze rzeczy i wzory. Stosuje odwróconą zasadę Coco Chanel - po ubraniu się spoglądam w lustro i dla pewności zakładam do mojego stroju dodatkową broszę w kształcie jaja sadzonego (to przykład bo mam też kolczyki w kształcie babeczek albo ananasów). Wszelkie: klasyczne, bezowe i na lata bo dobrej jakości - omijam szerokim łukiem (no chyba że da się do tego doszyć brokatowe guziki wielkości talerzy).
Całe życie byłam przekonana że to po prostu kiepski gust i po wzruszeniu ramionami żyłam sobie dalej kombinując jakby to domowym sposobem zrobić sobie niebieskie pasemka.
Ale nie - to oficjalne - jest nas więcej. Mało tego mamy od paru dni manifest
Duma mnie ogarnęła. teraz mogę już wsystko. Bo jak coś ma nazwę to już nie jest tylko szmyrgiel.
tu link do manifestu:
Tekst linka
Tak mi sie radośnie zrobiło. Tym bardziej że nakupiłam materiałów na sukienkę i zastanawiałam się czy mogę sobie uszyć taką samą jaką uszyłam córce. I teraz już wiem MOGĘ.
Już niedługo podbiję świat w takiej kiecce