jagoda.1111
22.10.17, 14:52
Jednorazowy nick na potrzeby wątku. Piszę tu o najbardziej intymnych sprawach, o których nie mówiłam z nikim. Proszę uprzejmie o powstrzymanie się od złośliwych komentarzy. Wdzięczna będę za radę lub choćby pocieszenie.
Za młodu byłam zakompleksiona, taka szara mysz, do tego problemy w domu. Nie miałam stałego chłopaka. Poszłam parę razy do łóżka z różnymi facetami, to były jednorazowe sprawy. Było byle jak, nie wierzyłam że ktoś może naprawdę się mną albo moją przyjemnością zainteresować. Do orgazmu potrafiłam doprowadzić się tylko z pomocą prysznica, odkryłam to w wieku nastoletnim. Dość wcześnie, w wieku 21 lat, spotkałam swojego przyszłego męża, który nie miał przede mną doświadczeń seksualnych. On zakochał się we mnie i odtąd jesteśmy razem, mnie nie walnął piorun sycylijski ale powoli pokochałam go. Seks od początku był taki sobie. On bardzo szybko kończył, co prawda za drugim razem może dużo dłużej. I tak ma do dziś, a mamy już oboje ponad 40 lat. Ale pewnie nawet jakby seks trwał godzinę to i tak nie doszłabym w ten sposób. W międzyczasie odkryłam drugi sposób pobudzenia – wibratorem. Mimo prób nie umiem doprowadzić się do orgazmu bez ‘pomocy’ sama a tym bardziej z mężem. Seks oralny – tu jestem najbliżej ale też nigdy nie udało się dotrzeć do finału w ten sposób. Jakieś 8/10 w skali przyjemności. Mimo że sprawia mi to przyjemność, to brak finału jest tak frustrujący że nie mam ochoty nawet zaczynać, choć mąż chciałby to robić. Czasem w trakcie stosunku z mężem używam wibratora i wtedy mam orgazm. Ale to jest takie trochę wymuszone i sztuczne więc też nie robię tego często.
Teraz jeszcze ważna informacja. Przez dużą część swojego życia walczyłam z depresją i brałam leki. Leki te jeszcze bardziej utrudniają osiągnięcie orgazmu. Więc wiele lat nawet nie próbowałam, zresztą walka z depresją była ważniejsza. Po prostu uprawiałam seks z mężem bez orgazmu, raz na jakiś czas zapewniając go sobie w inny sposób. Do tego z 10 lat to był okres małych dzieci, gdzie seks schodzi na dalszy plan.
Teraz dzieci podrośnięte, ja dokonałam paru zmian w wyglądzie. Faceci zaczęli się mną interesować. Zdarzyły mi się sytuacje bliskie zdrady ale nie zrobiłam tego, choć zastanawiam się czy z innym facetem w łóżku byłoby mi lepiej. Z drugiej strony boję się, że nawet jakbym trafiła przypadkiem na świetnego kochanka, to z takiej ‘zimnej ryby’ jak ja nie wyciśnie on życia tzn orgazmu.
Zastanawiam się, czy jeszcze da się coś z TYM zrobić a po drugie czy warto i po trzecie jak. Może jestem z natury taka i nic nie dadzą ćwiczenia i techniki? Nie jestem oziębła. Miewam fantazje seksualne, odczuwam czasem pożądanie (inna sprawa że nie do męża…), zdarzył mi się orgazm we śnie. ale może jakaś wada budowy, nerwów, może zniszczone przez lata depresji i brania leków albo utrwalone techniki masturbacji powiązania nerwowe?
Czy warto: może lepiej skupić się na tym co jest ok? sporo w życiu mi się udało, patrząc z boku mam nieźle. Może to jednak gra nie warta świeczki, po prostu pogodzić się z tym że tak mam?
Zakładając że jednak nie jestem do końca popsuta i że warto, pytanie jaką drogę obrać.
1. Seksuolog. Przez lata depresji współpracowałam z różnymi psychiatrami i psychologami. Niestety mam o nich kiepskie zdanie, więc potencjalnie to samo dotyczy seksuologa. Z tego co czytałam, zalecona terapia przeważnie dotyczy ‘ćwiczeń w samotności’. Po pierwsze nie raz próbowałam (w skali podniecenia max 3/10), po drugie nie mam warunków (pracuję a jak wracam do domu to zawsze ktoś jest), po trzecie nie bardzo wierzę w skuteczność tego ćwiczenia więc motywacja spada.
2. Masaż erotyczny lub tantryczny. Boję się że masażysta będzie chciał mnie zmusić do zwykłego seksu. Po drugie ma to wymiar zdrady, nie przyznałabym się mężowi do tego. Ale kusi mnie, bo chciałabym się dowiedzieć czy w ogóle jestem zdolna do orgazmu w inny sposób niż te dwa opisane wyżej. Może ‘specjalista’ zdołałby ze mnie to wydobyć? Niestety nie mam nikogo poleconego, szukam ogłoszeń w internecie.
3. Zdrada. Więcej ryzykuję niż potencjalnie mogę zyskać. Nie spodziewam się aby kochanek otworzył przede mną nowe wymiary seksu. A nawet jeśli, to w jaki sposób miałabym to przenieść do domowego łóżka? Nie chcę się rozstawać z mężem, taki wariant w ogóle nie wchodzi w grę.
4. Inne? Np. kulki dopochwowe?
Proszę o Wasze opinie, rady itp. Mogą być pod zmienionym nickiem albo na e-mail jagoda.1111@gazeta.pl. Ewentualnie jeśli możecie polecić jakiegoś specjalistę w temacie to poproszę – jestem z Warszawy.