Dodaj do ulubionych

po matkach wszystkim się łatwo jedzie

09.12.17, 22:18
o to
metrowarszawa.gazeta.pl/metrowarszawa/7,141635,22753541,czy-matka-z-dzieckiem-jest-kims-lepszym-bo-ma-dziecko-list.html#MTstream
a bardziej komentarze pod, choć "lepsza" matka też niezła
i nie oceniam kto ma tu rację, chodzi o ten hejt
nie wylewa się on na ojców, na nastolatków, na emerytów
tylko na matki, jak zwykle, całe zło tego świata
Obserwuj wątek
    • jem.gluten.i.cukier Re: po matkach wszystkim się łatwo jedzie 09.12.17, 22:40
      Matki i dzieci to zło, wiadomo. Dziwnym trafem upiorne dzieci widuję rzadko, z dorosłymi chamami i efektami ich chamstwa stykam się codziennie. Procent chamek wśrod matek jest pewnie taki sam, jak wśród innych grup. Ale serio nie rozumiem, co trudnego jest w powiedzeniu przepraszam, jak ktoś zatarasował przejście w sklepie.
    • rysiowa85 Re: po matkach wszystkim się łatwo jedzie 09.12.17, 22:42
      Tak , jasne bo sklepów nie tarasują wózkami starsze panie, młodzi mężczyźni ani dwie koleżanki stojace obok siebie
      a w autobusie to wszyscy ludzie ukłądnie stoją, wysiadaja we właściwej kolejnosci, nie przepychaja sie, pieknie pachna, ustepuja sobie miejsca, nie zajmuja rozkraczeni dwóch siedzeń itp

      Jakiś bzdurny tekst napisany przez stażystę... aż czuć od niego na kilometr fejkiem.
      • taki-sobie-nick Re: po matkach wszystkim się łatwo jedzie 09.12.17, 22:44
        rysiowa85 napisał(a):

        > Tak , jasne bo sklepów nie tarasują wózkami

        Wózkami sklepowymi to je wszyscy tarasują, bo z nadmiaru towaru tongue_out przejścia są za wąskie.

        • rysiowa85 Re: po matkach wszystkim się łatwo jedzie 10.12.17, 00:02
          właśnie to napisałam. Że wszyscy bez względy na wiek, płeć czy posiadanie dzieci mogą tarasować sklep
          tak samo z uprzykrzaniem życia w przestrzeni publicznej
    • taki-sobie-nick Jak to na emerytów nie? 09.12.17, 22:42
      "Nic nie robi taki emeryt, a ja muszę CIĘŻKO PRACOWAĆ i zarabiam mniej niż on, BO PŁACĘ na jego emeryturę..."
      • jem.gluten.i.cukier Re: Jak to na emerytów nie? 09.12.17, 22:44
        I jeszcze emeryci ośmielają się jeździć autobusami, kiedy chcą, zamiast jechać w takich godzinach, żeby młodemu jaśnie panstwu miejsca nie zajmwować.
        • a23a23 Re: Jak to na emerytów nie? 10.12.17, 09:41
          No ale czy takie zachowanie (pchanie się specjalnie w godziny porannego szczytu, kiedy można spokojnie pojechać dwie godziny później) jest rozsądne?
          Jeśli możesz wybrać godziny w których coś tam załatwisz, to naprawdę pchasz się wtedy kiedy wiesz, że będzie najwięcej ludzi?
          • jem.gluten.i.cukier Re: Jak to na emerytów nie? 10.12.17, 15:11
            Jeśli mogę wybrać godziny, w których coś załatwiam to wybieram takie, jakie mi odpowiadają, a nie takie, jakie się jakiejś paniusi wydają odpowiednie. I niczyj interes, dlaczego jadę o tej godzinie. właśnie o tym pisałam - starszy człowiek ma się dostosować, bo przecież nie ma prawa mieć innych zajęć, ma masę czasu i powinien żyć tak, żeby jaśnie państwu zejść z oczu i nie przeszkadzać.
            • a23a23 Re: Jak to na emerytów nie? 10.12.17, 15:40
              Nie pytałam o to, co się komuś wydaje - ale czy według Ciebie usilne pchanie się w poranny szczyt komunikacyjny jest rozsądnym wyborem z punktu widzenia takiego emeryta? I rozsądny biorąc pod uwagę jego własną wygodę (tylko i wyłącznie), a nie to co usiłuje się w takiej narracji wkładać - że ma "ustąpić" młodszym i nie zajmować sobą miejsca. Naprawdę rano jest tak bardzo wygodnie? W tłumie spieszących się, zdenerwowanych osób?
              • jem.gluten.i.cukier Re: Jak to na emerytów nie? 10.12.17, 15:46
                Według mnie to nie mnie i nie Tobie oceniać, czy ktoś ma wystarczający powód, żeby wsiąść do autobusu. Po prostu nie kupuję przekonania, że emeryt to nie ma nic do roboty, więc może pojechać o innej porze. Może akurat o tej potrzebuje? Może na późniejszą porę ma inne plany? Może ma lekarza akurat o tej godzinie?
                • a23a23 Re: Jak to na emerytów nie? 10.12.17, 17:05
                  Ja nie oceniam, tylko się dziwię. Po prostu, ja staram się tak układać swój dzień, żeby nie pchać się w tłum. I wbrew temu co próbujesz mi włożyć w usta, ani nikomu niczego nie zabraniam ani nie nakazuję. Nigdzie nie napisałam, że emeryt nie ma nic innego do roboty. Z drugiej strony - ja nie kupuję przekonania, że akurat wszyscy emeryci codziennie mają wizyty u lekarzy czy poumawiane inne sprawy na konkretne godziny tak, że nie mogą wyjść godzinę wcześniej, dwie godziny później.
                  Zastanawiam się tylko (i to już ogólniej) czemu zamiast pomyśleć jak lepiej to rozwiązać, ciągle ludzie (i to już nie dotyczy tylko emerytów) pchają się w ten sam schemat. Wiadomo, że rano jest dużo ludzi w autobusie, a i tak emerytki będą się tam pchały (ja za studenckich czasów wolałam wyjechać godzinę przed szczytem i spokojnie poczekać w bibliotece, niż bić się o miejsce). Wiadomo, że dzień przed wolnym będą tłumy w sklepach, a i tak mało kto pomyśli, że można by zakupy zrobić wcześniej. Że w długi weeken będą dzikie tłumy etc...
                  I naprawdę - nic mi do tego, jak ludzie organizują sobie życie. Tylko nie znoszę później wysłuchiwać narzekań na rzeczy, które przy odrobinie myślenia dałoby się inaczej zorganizować i wszystkim byłoby lepiej.
                  • arwena_11 Re: Jak to na emerytów nie? 10.12.17, 18:45
                    Ty naprawdę myślisz, że ktoś komunikacją miejską w tłoku jeździ dlatego że lubi? Bo jednak wydaje mi się, że musi. Ale dlaczego musi - to już niczyja sprawa.
                    • a23a23 Re: Jak to na emerytów nie? 10.12.17, 19:28
                      Albo musi albo wydaje mu się, że musi (co założę się - jest znacznie częstsze).
                      A wydaje mu się, że musi bo tak się przyzwyczaił i nawet nie pomyślał, że może być inaczej.
                      Że na ryneczku niekoniecznie trzeba być bladym świtem, bo wszystkich pomidorów nie wykupią. Że w urzędzie nie trzeba być jako pierwszym, bo sprawę da się załatwić też o 12 kiedy jest najmniej ludzi (ja sama tak robię wykorzystując dobrodziejstwa pracy u siebie). I wtedy wszystkim żyłoby się bardziej komfortowo.

                      A jeśli jednak pcha się w ten tłum, to niech nie narzeka na tłok i brak komfortu.
                      • taki-sobie-nick Specjalizujesz się w psychologii emerytów? 10.12.17, 20:47
                        a23a23 napisał(a):

                        > Albo musi albo wydaje mu się, że musi (co założę się - jest znacznie częstsze).

                        Specjalizujesz się w psychologii emerytów? (Swoją drogą, rozwojowy kierunek byłby).
                        >
                        > A wydaje mu się, że musi bo tak się przyzwyczaił i nawet nie pomyślał, że może
                        > być inaczej.

                        Tak, tak, bo emeryt to przygłup taki Twoim zdaniem.

                        Rynek przeważnie jest blisko miejsca zamieszkania. Przynajmniej u mnie.

                        Swoją drogą, czemu tak czule wyrażasz się o tym miejscu? Czy naprawdę MUSISZ pisać "ryneczek"? Zapewne się nie zastanowiłaś, bo się przyzwyczaiłaś i nie pomyślałaś, że może być inaczej.

                        Może rano są tanie produkty, które potem zostaną wykupione przez emerytów-konkurencję?
                  • taki-sobie-nick Nie wszyscy. Raz jeden, raz drugi 10.12.17, 20:43
                    a23a23 napisał(a):

                    > Ja nie oceniam, tylko się dziwię.

                    A i owszem, oceniasz.

                    Nie wszyscy mają codzienne wizyty u lekarzy. Raz jeden emeryt, raz drugi.
                    • a23a23 Re: Nie wszyscy. Raz jeden, raz drugi 10.12.17, 21:37
                      >A i owszem, oceniasz.
                      Nie oceniam. Napisałam, że nie rozumiem zjawiska i dziwię się, dlaczego ludzie (bo to nie tylko o emerytów chodzi) nie zadbają o podwyższenie swojego komfortu przez nieco lepsze planowanie swoich działań. Gdzie tutaj widzisz ocenę?

                      >Nie wszyscy mają codzienne wizyty u lekarzy. Raz jeden emeryt, raz drugi.
                      I to raz jeden, raz drugi powoduje tak liczną nadreprezentację starszej populacji w środkach komunikacji miejskiej w godzinach porannego szczytu. Oczywiście wszyscy mają wizyty równo na 8, co powoduje, że o 10 w autobusie są głónie studenci. Logiczne.
                      • taki-sobie-nick To znaczy ilu emerytów ma prawo wsiąść 10.12.17, 22:30
                        do twojego autobusu/tramwaju?

                        I dlaczego zakładasz, że MOGĄ o innej porze? Weź zrób może sondę.

                        I ile wynosi ta "liczna reprezentacja"?
                        • a23a23 Re: To znaczy ilu emerytów ma prawo wsiąść 11.12.17, 00:52
                          Wszyscy mają prawo wsiąść. Wszyscy. Ale żaden z nich nie ma "prawa" narzekać w tej sytuacji na tłok i niewychowane g... którym się studiować zachciało.
                          • taki-sobie-nick Ale ja pytam o liczbę 11.12.17, 01:02
                            a23a23 napisał(a):

                            > Wszyscy mają prawo wsiąść. Wszyscy.

                            Nie, nie, mnie chodziło o liczbę. Dwóch ma prawo? Dziesięciu? A może liczysz procent od liczby miejsc siedzących w autobusie?




                            Ale żaden z nich nie ma "prawa" narzekać w
                            > tej sytuacji na tłok i niewychowane g... którym się studiować zachciało.

                            Co do niewychowanego g... - istotnie, żaden nie ma. To chamstwo. Co do narzekania na tłok - każdy ma prawo narzekać tak samo jak i Ty.

                            • a23a23 Re: Ale ja pytam o liczbę 11.12.17, 01:14
                              > Wszyscy mają prawo wsiąść. Wszyscy.
                              Wszyscy emeryci mają prawo wsiąść. To konkretna liczba - ale zmienia się codziennie, więc pozostanę przy jej opisowej postaci.

                              >Co do narzekania na tłok - każdy ma prawo narzekać tak samo jak i Ty.
                              Nie - jeśli pcha się w niego na swoje własne życzenie.
                              • taki-sobie-nick Re: Ale ja pytam o liczbę 11.12.17, 01:18

                                > >Co do narzekania na tłok - każdy ma prawo narzekać tak samo jak i Ty.
                                > Nie - jeśli pcha się w niego na swoje własne życzenie.

                                Tak. Może statystycznie duża ilość głupich studentów chodzi na ósmą, chociaż mogłaby sobie wybrać grupę późniejszą, ale wybrzydza, bo jej się wykładowca późniejszej grupy nie podoba. tongue_out
                                • a23a23 Re: Ale ja pytam o liczbę 11.12.17, 01:31
                                  >Tak. Może statystycznie duża ilość głupich studentów chodzi na ósmą, chociaż mogłaby sobie wybrać grupę późniejszą, ale wybrzydza, bo jej się wykładowca późniejszej grupy nie podoba.

                                  Co liczby studentów w grupie wcześniejszej nie zmienia.
                                  • taki-sobie-nick Re: Ale ja pytam o liczbę 11.12.17, 01:33
                                    a23a23 napisał(a):

                                    > >Tak. Może statystycznie duża ilość głupich studentów chodzi na ósmą, choci
                                    > aż mogłaby sobie wybrać grupę późniejszą, ale wybrzydza, bo jej się wykładowca
                                    > późniejszej grupy nie podoba.
                                    >
                                    > Co liczby studentów w grupie wcześniejszej nie zmienia.

                                    Jak to nie?


                                    • a23a23 Re: Ale ja pytam o liczbę 11.12.17, 01:36
                                      >Jak to nie?

                                      Liczba możliwych miejsc do zapisania się we wszystkich jest równa liczbie studentów. I który z nich wybierze konkretnie którą godzinę nie zmienia liczby studentów w porannej grupie.
                                      • taki-sobie-nick Re: Ale ja pytam o liczbę 11.12.17, 01:39
                                        a23a23 napisał(a):

                                        > >Jak to nie?
                                        >
                                        > Liczba możliwych miejsc do zapisania się we wszystkich jest równa liczbie stude
                                        > ntów. I który z nich wybierze konkretnie którą godzinę nie zmienia liczby stude
                                        > ntów w porannej grupie.

                                        A wykłady albo złośliwe jeżdżenie na ósmą rano do biblioteki? tongue_out
                                        • a23a23 Re: Ale ja pytam o liczbę 11.12.17, 01:43
                                          >A wykłady albo złośliwe jeżdżenie na ósmą rano do biblioteki?

                                          Wykłady to dla mnie normalne zajęcia były - często z listą smile
                                          A wyprawa do biblioteki w godzinach porannego szczytu mieści się w tych samych kategoriach co wyprawa po marchewkę na rynek po drugiej stronie miasta o 8 rano bo tam podobno mniej pryskana.
                                          • taki-sobie-nick Re: Ale ja pytam o liczbę 11.12.17, 01:47
                                            wyprawa po marchewkę na rynek po drugiej stronie miasta o 8 rano
                                            > bo tam podobno mniej pryskana.

                                            A skąd ty wiesz, że te emerytki jeździły akurat po marchewkę, akurat dlatego, że mniej pryskana?



                                            A nawet gdyby - wszak to dbanie o własne zdrowie.
                                            • a23a23 Re: Ale ja pytam o liczbę 11.12.17, 01:54
                                              >A skąd ty wiesz, że te emerytki jeździły akurat po marchewkę, akurat dlatego, że mniej pryskana?

                                              Już pół żartem, pół serio - takie wyprawy robiła moja sąsiadka, po czym chwaliła się wszystkim swoimi zdobyczami (a marchewka z tej samej giełdy co wszędzie). Więc jeśli dbanie o własne zdrowie, to tylko placebo smile

                                              A takie wyprawy po marchewkę w godzinach porannego szczytu należą do tej samej kategorii co konieczna podróż do biblioteki właśnie w tej godzinie przez studenta smile
                                              • taki-sobie-nick Re: Ale ja pytam o liczbę 11.12.17, 20:29
                                                Nie, bo bibioteka oferuje to samo o każdej porze, a marchewka była - nawet jeśli rzekomo - mniej pryskana. Placebo ponoć działa znakomicie.
                                          • sta-fraszka Re: Ale ja pytam o liczbę 11.12.17, 22:33
                                            Ja jezdzilam rano do uniwersyteckiej biblioteki na moim kampusie, bo pozniej nie mozna bylo sobie miejsca do siedzenia znalezc.
                      • lodomeria Re: Nie wszyscy. Raz jeden, raz drugi 11.12.17, 00:15
                        Przywołam dwóch klasyków:
                        You are in denial!
                        Prawda Cię wyzwoli!
              • danaide Re: Jak to na emerytów nie? 10.12.17, 16:23
                No nie jest. Ale skoro jest polityka bezproblemowego zapisywania emerytów na poranne godziny lekarskie to co się dziwić. Albo - wstałaś o piątej, bo tak działa Twój zegar biologiczny. Ileż można się kisić w chałupie? A może właśnie trzeba podjechać do własnego dziecka, które idzie do roboty, żeby zostać z jego dzieckiem? Przecież teraz do 60+ się pracuje, a kto pracuje a kto nie pracuje nikt na czole wypisane nie ma.
                • a23a23 Re: Jak to na emerytów nie? 10.12.17, 17:12
                  Wybacz, ale nie rozumiem co znaczy - kisić się w chałupie. To jest jakiś przymus, żeby wyjść ileś godzin od wstania z łóżka? I jeśli jechaliby do wnuków, to raczej przed szczytem komunikacyjnym, w który to szczyt powinny wpaść ich dzieci.
                  Z resztą, nie ma to znaczenia - bo możliwych powodów zaraz podasz mi milion. Najczęstszym prawdziwym jest wyprawa na ryneczek, "żeby wszystkiego/najładniejszego" nie wykupili. Coś dziwnie go nie wymieniłaś wśród tej wyliczanki... Oczywiście w wyprawie na zakupy nie ma nic złego, ale już tak ładnie się nie wpisuje w Twoją piękną wizję uciśnionego emeryta.
                  I jeszcze raz - ja nie chcę nikomu niczego zabraniać, tylko zastanawiam się czemu nie próbują inaczej zorganizować dnia, tak, żeby mieć wyższy komfort. Może czasem kosztem zmiany przyzwyczajeń, ale wszyscy żyjąc w społeczeństwie godzimy się na jakieś kompromisy.
                  • danaide Re: Jak to na emerytów nie? 10.12.17, 19:24
                    Nie wymieniłam, bo nie jestem emerytkąsmile Wyobraziłam sobie te prawdopodobne powody, ale dziękuję za uświadomienie. Ale fakt, mnie nie gryzie, tak jak Ciebie. A jak Ciebie gryzie - tudzież gryzie innego emeryta/matkę/ematkę/studenta jadącego w tłoku to moja odpowiedź jest jedna: naprawdę nie ma przymusu dojeżdżania do pracy środkami masowej komunikacji i nie ma powodu traktowania jej jak autobusu/tramwaju/metra/pociągu pracowniczego. Są inne środki komunikacji - samochód, motor, rower, samolot - jak komuś źle to niech się przesiądzie. I w przypadku roszczeniowych współpasażerów zdarzało mi się już ten argument stosować.
                    • a23a23 Re: Jak to na emerytów nie? 10.12.17, 21:32
                      Ale wymieniłaś inne powody (mimo ze jak piszesz - emerytką nie jesteś), które dużo lepiej pasowały pod tezę. Tylko takie potrafiłaś sobie wyobrazić? Ot, słaba manipulacja i tyle.

                      Nie jestem roszczeniowym pasażerem - głównie dlatego, że tak staram się układać sobie plan dnia, żeby było mi jak najwygodniej. I przez to unikam sytuacji konfliktowych - czy to w czasach studenckich kiedy codziennie korzystałam z autobusów/tramwajów czy teraz kiedy w prawie 100% poruszam się własnym autem.
                      I tak - dziwi mnie ten sport polegający na pchaniu się w tłum.
                      • taki-sobie-nick Kup tym emerytom auta 10.12.17, 22:33

                        > Nie jestem roszczeniowym pasażerem - głównie dlatego, że tak staram się układać
                        > sobie plan dnia, żeby było mi jak najwygodniej.

                        Ale wiesz, nie każdy może.

                        Poruszasz się własnym autem? To skąd wiesz o nadreprezentacji emerytów w komunikacji?

                        Kup tym emerytom auta. A nie, wtedy będziesz jojczeć na korki.
                        • a23a23 Re: Kup tym emerytom auta 11.12.17, 00:00
                          >Ale wiesz, nie każdy może.
                          Właśnie o to mi chodzi - nie każdy tak może. Więc po pierwsze w celu poprawy swoje komfortu, a po drugie jakiegoś rodzaju solidarności społecznej ci którzy mogą, powinni rozważyć przejazd w innych godzinach. Wtedy i im, i tym którzy muszą byłoby wygodniej. Naprawdę tego nie rozumiesz?

                          >Poruszasz się własnym autem? To skąd wiesz o nadreprezentacji emerytów w komunikacji?
                          Teraz tak, co nie znaczy, że tak było zawsze. Najeździłam się zbiorkomem sporo - i stosunkowo wcześnie doszłam do tego, że mając zajęcia na 8 wolałam przyjechać na uczelnię na 7 (przed porannym szczytem) i przez tę godzinę pouczyć się w bibliotece. I przypadkiem tramwaj dziwnie mocno pustoszał z emerytek z okolicach bazarku, a nie w okolicach dużej przychodni (chociaż też ofc). A wieczorem często przeczekiwałam drugi szczyt w podobny sposób.
                          • danaide Re: Kup tym emerytom auta 11.12.17, 00:24
                            To chyba Ty jedna nie rozumiesz, że jeżdżenie zbiorkomem nie jest jakąś szaloną atrakcją tylko koniecznością. Nawet przy niskich dochodach raczej nikt poza bezdomnymi nie jeździ od pętli do pętli, tak tylko żeby posiedzieć i pospać sobie w cieple.
                            • a23a23 Re: Kup tym emerytom auta 11.12.17, 00:50
                              I w związku z tym tą konieczność trzeba uczynić jak najbardziej uciążliwą dla wszystkich. I ładować się w tłum ludzi biegnących do pracy i do szkoły. Z innej beczki - próbować przejechać autem przez centrum miasta o 15 w drodze na zakupy, które równie dobrze można zrobić o 20. I narzekać przy tym na wszystko. Narzekać. Narzekać i patrzeć na wszystkich wilkiem.
                              • taki-sobie-nick Wiesz co, może wstąp do wojska? 11.12.17, 01:04
                                Najwyraźniej lubisz innym organizować czas/zajęcia.

                                A po co próbowałaś przejechać przez miasto o 15? Tak sobie, żeby powiększyć korki? tongue_out

                                Gdyby wszyscy robili zakupy o 20, korek byłby o 20 i gdybyś akurat musiała gdzieś dojechać o tej godzinie, tobyś jojczała.
                                • a23a23 Re: Wiesz co, może wstąp do wojska? 11.12.17, 01:12
                                  Tak, wiesz co, masz rację - przekonałaś mnie big_grin . Przez to że "wszyscy" pchają się w określone miejsca o określonych godzinach mogę z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć kiedy mi będzie wygodnie. Tak - dla mnie to lepiej, że ludzie nie potrafią planować.
                                  • taki-sobie-nick Re: Wiesz co, może wstąp do wojska? 11.12.17, 01:21
                                    a23a23 napisał(a):

                                    > Tak, wiesz co, masz rację - przekonałaś mnie big_grin . Przez to że "wszyscy" pchają
                                    > się w określone miejsca o określonych godzinach mogę z dużym prawdopodobieństwe
                                    > m przewidzieć kiedy mi będzie wygodnie. Tak - dla mnie to lepiej, że ludzie nie
                                    > potrafią planować.

                                    Dobrze, nie wstępuj do wojska. Zgłoś do ratusza projekt "Planowanie podróży komunikacją przez różne grupy społeczeństwa ze szczególnym uwzględnieniem emerytów".
                                    • a23a23 Re: Wiesz co, może wstąp do wojska? 11.12.17, 01:33
                                      Ale po co? Przecież przekonałaś mnie, że nie powinnam big_grin
                          • taki-sobie-nick W ogóle to nie odpowiedziałaś na moje pytania 11.12.17, 00:55
                            1.
                            Nadreprezentacja emerytów to jaki procent?

                            2. Jaka liczba emerytów ma prawo jeździć w godzinach szczytu?

                            3. Skąd wiesz, że dany emeryt nie musi? Może faktycznie musi jechać na ten bazar (skąd wam się biorą te czułe zdrobnienia: bazarek, ryneczek), bo rano jest cośtam tanio, emeryt ma mało pieniędzy, jak nie pojedzie, to konkurencja wykupi?

                            4. Jakie powody są twoim zdaniem dość ważkie, by emeryt jechał w godzinach szczytu? Jak na razie za takowy uznałaś leczenie, czy wyłącznie?

                            • a23a23 Re: W ogóle to nie odpowiedziałaś na moje pytania 11.12.17, 01:06
                              Nie, nie dogadamy się.
                              Takich rozważań nie prowadzi się na konkretnych przypadkach a na poziomie statystyki.
                              Statystycznie - nie każdy emeryt musi jechać w godzinach szczytu. Nie każdy ma umówioną wizytę na tą konkretną godzinę.
                              A stopniowalność powodów - dlatego ciągle podkreślam, że chodzi też o ich własny komfort. Przecież lepiej podróżuje się, kiedy nie ma się w około tłumu upchniętych ludzi (chyba, że ktoś lubi tłum - to wtedy rzeczywiście taka podróż może mu sprawiać przyjemność).

                              • taki-sobie-nick Wiesz co, idź do klubu seniora 11.12.17, 01:09
                                i tam to wyłóż. Albo przynajmniej zapytaj, czemu się ZŁOŚLIWIE pchają.

                                • taki-sobie-nick A co do biletu dla seniora 11.12.17, 01:10
                                  to prawie darmowe (40 zł/rok) są od 70 roku życia (mówię o Warszawie, nie wiem, jak gdzie indziej). Zostańcie sobie honorowymi dawcami krwi, to też będziecie mieli darmowe bilety, i to wcześniej niż w 70 roku życia. tongue_out
                                  • a23a23 Re: A co do biletu dla seniora 11.12.17, 01:22
                                    Ale ja nie mam nic do tego, że bilety są darmowe. Jeśli to by ode mnie zależało - komunikacja miejska byłaby darmowa dla wszystkich. Czytałam kiedyś dane z jednego z dużych miast w Polsce - koszt wprowadzenia do obiegu biletów, obsługi automatów do ich sprzedaży i samych automatów oraz kontrolerów stanowił 50% kosztów funkcjonowania komunikacji zbiorowej. Miasta i tak muszą dokładać się do zbiorkomu - wyliczenia były takie, że gdyby była darmowa dla wszystkich ale jednocześnie nie byłoby kosztów związanych z obsługą biletów, to miasto z budżetu dokładałoby tyle samo. Z tym, że nie wiem czy to prawda, bo nie sprawdzałam tego sama, a opieram się tylko na wyliczeniach dziennikarza.
                                    • taki-sobie-nick Re: A co do biletu dla seniora 11.12.17, 01:25
                                      a23a23 napisał(a):

                                      > Ale ja nie mam nic do tego, że bilety są darmowe.


                                      Ale ja przez internet nie widzę, czy masz, poza tym to była uwaga ogólna.

                                      O tych biletach słyszałam coś podobnego.
                                      • a23a23 Re: A co do biletu dla seniora 11.12.17, 01:32
                                        Proponowałaś mi kartę HDK skoro zazdroszczę darmowych przejazdów, więc napisałam, że wg mnie w ogóle powinny być darmowe.
                                        • taki-sobie-nick Re: A co do biletu dla seniora 11.12.17, 01:34
                                          a23a23 napisał(a):

                                          > Proponowałaś mi kartę HDK skoro zazdroszczę darmowych przejazdów

                                          To była ogólna uwaga, to znaczy NIE DO CIEBIE PERSONALNIE, tylko do większej liczby osób.
                                          • taki-sobie-nick Re: A co do biletu dla seniora 11.12.17, 01:36
                                            taki-sobie-nick napisała:

                                            > a23a23 napisał(a):
                                            >
                                            > > Proponowałaś mi kartę HDK skoro zazdroszczę darmowych przejazdów
                                            >
                                            > To była ogólna uwaga, to znaczy NIE DO CIEBIE PERSONALNIE, tylko do większej li
                                            > czby osób.

                                            Kartę HDK to sobie sama chciałam wyrobić, tylko nie mogę oddawać krwi.
                                            • a23a23 Re: A co do biletu dla seniora 11.12.17, 01:47
                                              >Kartę HDK to sobie sama chciałam wyrobić, tylko nie mogę oddawać krwi.

                                              Ja też się niestety jako HDK nie kwalifikuję. Za to może kiedyś komuś mój szpik się przyda (chociaż nie życzę choroby mojemu genetycznemu bliźniakowi smile )
                                          • a23a23 Re: A co do biletu dla seniora 11.12.17, 01:39
                                            >To była ogólna uwaga, to znaczy NIE DO CIEBIE PERSONALNIE, tylko do większej liczby osób.

                                            Drzewko - odpowiadałaś mi, więc zrozumiałam, że do mnie. Jeśli nie, to ok, nie było sprawy. Ale bilety i tak uważam, że powinny być darmowe smile
                      • danaide Re: Jak to na emerytów nie? 10.12.17, 22:57
                        Tak, tylko takie; nie mam nic lepszego do robienia w weekend niż przekonywanie roszczeniowych panienek, które mają 100%ową kontrolę nad życiem (zresztą zgodnie z obowiązującą filozofią, jesteś kowalem i te sprawy), że nie ma co się wyżywać nad ludźmi, którzy nie jeżdżą dla sportu tylko z konieczności zbiorkomem; wyżywać tylko dlatego, że resztkę empatii przesłania projekcja braku emerytury za lat dziesiąt.
                        • a23a23 Re: Jak to na emerytów nie? 11.12.17, 00:04
                          Mam taką kontrolę nad swoim życiem jak każdy inny. A mimo to jakoś zupełnym przypadkiem udaje mi się popadać mniej w konfliktowe sytuacje w przestrzeni miejskiej. Cud po prostu. I na nikim się nie wyżywam, raczej po prostu nie rozumiem tego co robią. I ze smutkiem stwierdzam, że jeszcze nam bardzo daleko do społeczeństwa obywatelskiego.

                          A wycieczki personalne to jak widać Twoja specjalność - gdy brak argumentów, to kopiemy po kostkach.
                          • danaide Re: Jak to na emerytów nie? 11.12.17, 00:20
                            Rozumiem. Twoja energia schodzi na unikanie jeśli nie innych ludzi to przynajmniej tłumów i dziwisz się, że inni nie mają na to sił i czasu albo przynajmniej takiej potrzeby, a ponieważ nie mają na to sił i czasu, a zwłaszcza potrzeby to znaczy, że nie mogą się mianować częścią społeczeństwa obywatelskiego.
                            Nic nie rozumiem.

                            Ty tak masz. Inni nie mają. Nie muszą.
                            • a23a23 Re: Jak to na emerytów nie? 11.12.17, 00:47
                              Tak, masz rację - nie rozumiesz, albo udajesz, że nie rozumiesz. Podobnie jak ludzie nie rozumieją, że samo posiadanie fotelika w samochodzie nie upoważnia do stawania na miejscach dla rodziców z małymi dziećmi.
                              A część mojej energii poświęcam na to, żeby optymalnie zaplanować to, co mam do zrobienia - żeby i mi i ludziom w moim otoczeniu żyło się chociaż trochę łatwiej. Co w tym złego według Ciebie?
                              • taki-sobie-nick Re: Jak to na emerytów nie? 11.12.17, 00:58
                                Co w tym złego według Ciebie?

                                Rozpędzasz się i ustalasz grafik nie tylko sobie, ale też innym, w tym wypadku emerytom.

                                Jest jeszcze kilka grup, co do których WYDAJE CI SIĘ, że mają mnóstwo czasu i mogą dysponować nim dowolnie.


                                Na szczęście np. bezrobotni nie są rozpoznawalni na pierwszy rzut oka, więc nie marudzisz, jak ci złośliwie wsiadają w godzinach szczytu. tongue_out

                                Mam pytanie poza tematem: mieszkasz w Warszawie?
                                • a23a23 Re: Jak to na emerytów nie? 11.12.17, 01:16
                                  Nikomu nie ustalam grafiku. Nie rozumiem tylko dlaczego zamiast chociaż trochę sobie i innym ułatwić, ludzie tkwią w ciągle tych samych schematach.

                                  Nie, nie Warszawa.
                                  • taki-sobie-nick Re: Jak to na emerytów nie? 11.12.17, 01:19
                                    a23a23 napisał(a):

                                    > Nikomu nie ustalam grafiku. Nie rozumiem tylko dlaczego zamiast chociaż trochę
                                    > sobie i innym ułatwić, ludzie tkwią w ciągle tych samych schematach.


                                    Ale akurat schematy emerytów ci przeszkadzają? Ciekawe.

                                    • a23a23 Re: Jak to na emerytów nie? 11.12.17, 01:27
                                      Piszę o emerytach, bo od tego się zaczęło.
                                      Pisałam też o zupełnie innych grupach. I cały czas mi chodzi o to, że nie myślimy o tym jako społeczeństwo jak nasze działania wpływają na innych. I czy możemy coś zrobić (często niewielkim wysiłkiem) żeby wszystkim żyło się lepiej.
                                      A jeśli coś mi przeszkadza to narzekanie - wieczne narzekanie zamiast zastanowienia się czy na pewno nie da się pewnych rzeczy zorganizować inaczej.
                              • danaide Re: Jak to na emerytów nie? 11.12.17, 01:07
                                Nic. Ja też planuję. Ale powiedzmy, że dziś nie mogłabym sobie pozwolić na wytracanie czasu u znajomych i na mieście, żeby się nie pchać w godziny szczytu po zakończeniu pracy. A były takie lata i miejsca że to robiłam, bo system komunikacji miejskiej był jeszcze gorszy niż w Polsce. Też mnie kupa ludzi wkurza. Ale nie psioczę od razu na całą grupę społeczną skoro wkurzyły mnie określone jednostki z poszczególnych grup.
                                • a23a23 Re: Jak to na emerytów nie? 11.12.17, 01:24
                                  Ale przecież cały czas o tym piszę - Ty nie możesz sobie pozwolić na to, żeby po pracy nie wracać w godzinach szczytu. Ja mogę tak zaplanować dzień, żeby się do tego szczytu nie dokładać. I przez to w pewien sposób zyskujemy. I im więcej osób by tak myślało, to życie w miastach byłoby bardziej znośne.
                                  • taki-sobie-nick Re: Jak to na emerytów nie? 11.12.17, 01:27
                                    Ja mogę tak zaplanować dzień, żeby się
                                    > do tego szczytu nie dokładać. I przez to w pewien sposób zyskujemy. I im więcej
                                    > osób by tak myślało, to życie w miastach byłoby bardziej znośne.

                                    Yhy. Jest tego więcej. Niektórzy mogą nie pluć na chodnik, nie bluzgać, nie wrzeszczeć i mówić "przepraszam" jak kogoś potrącą, a nie dopiero wtedy, kiedy ten ktoś zareaguje. Uwaga ogólna, absolutnie nie do Ciebie.
                                    • a23a23 Re: Jak to na emerytów nie? 11.12.17, 01:41
                                      >Yhy. Jest tego więcej. Niektórzy mogą nie pluć na chodnik, nie bluzgać, nie wrzeszczeć i mówić >"przepraszam" jak kogoś potrącą, a nie dopiero wtedy, kiedy ten ktoś zareaguje. Uwaga ogólna, >absolutnie nie do Ciebie.

                                      Oczywiście, że tak.
                        • ichi51e Re: Jak to na emerytów nie? 11.12.17, 07:39
                          Oj tam trzeba bylo po prostu wstac godzine wczesniej i zamiast na 8 na ryneczek pojechac o 7! Problem z glowy a emeryci robia to zlosliwie. suspicious
              • fifiriffi Re: Jak to na emerytów nie? 10.12.17, 22:08
                a23a23 napisał(a):

                > Nie pytałam o to, co się komuś wydaje - ale czy według Ciebie usilne pchanie si
                > ę w poranny szczyt komunikacyjny jest rozsądnym wyborem z punktu widzenia takie
                > go emeryta? I rozsądny biorąc pod uwagę jego własną wygodę (tylko i wyłącznie),
                > a nie to co usiłuje się w takiej narracji wkładać - że ma "ustąpić" młodszym i
                > nie zajmować sobą miejsca. Naprawdę rano jest tak bardzo wygodnie? W tłumie sp
                > ieszących się, zdenerwowanych osób?



                sporo tych emerytów "popie#rdala" z rana do pracy własnie, bo nie jest w stanie wyżyć ze swojej emeryturki. Pamiętaj o tym, jak bedziesz tez rano ! w szczycie leciała do roboty na emeryturze.
                • a23a23 Re: Jak to na emerytów nie? 10.12.17, 22:17
                  Cytujesz, ale chyba nie rozumiesz co cytujesz. Więc jeszcze raz - czy według Ciebie rozsądnym wyborem jest pchanie się w tłum ludzi wtedy kiedy się nie musi? I robi się to tylko dlatego, żeby udowodnić, że można i nikt nie będzie mi mówił, co mam robić?
                  A moje pokolenie raczej emerytur się nie doczeka - a jeśli już to na poziomie pozwalającym na zakup dwóch bochenków chleba. Więc mam świadomość, że albo będę pracować do śmierci albo wypracuję sobie pasywny dochód - tak czy inaczej, takie personalne ataki nie robią na mnie żadnego wrażenia.
                  • taki-sobie-nick Ale skąd wiesz, że dany emeryt nie musi? 10.12.17, 22:29
                    I robi to tylko dlatego, żeby udowodnić, że można i nikt nie będzie mu mówi
                    > ł, co ma robić? [strawestowany cytat]

                    Ma taki transparent "Wsiadam na złość młodym, żeby był większy tłok" czy jak?


                    Robiłaś jakieś sondy wśród tych emerytów? "Przepraszam, po co Pan/i jedzie? A czy mógłby/mogłaby Pani o innej porze?" Na grupie reprezentatywnej oczywiście.

                    Czy ty po prostu wiesz lepiej, bo pracujący ex definitione wie lepiej od emeryta?
            • woman_in_love emeryci jeżdżą za darmo, ale te bilety powinny 10.12.17, 17:21
              być za darmo tylko POZA godzinami szczytu. Muszą coś załatwić w godzinach szczytu? Niech płacą jak każdy inny. Inaczej pisząc, jeśli są za darmo, czyli na koszt reszty społeczeństwa, to tak, jak najbardziej to interes reszty społeczeństwa dowiedzieć się "dlaczego jadę o tej godzinie".
              • jem.gluten.i.cukier Re: emeryci jeżdżą za darmo, ale te bilety powinn 10.12.17, 17:29
                Proponuję jeszcze wprowadzić opłaty dla kierowców - pchasz się w godzinach szczytu autem to płać za przejazd drogą, a nie tak za darmo. Za darmo pojedź sobie później.
                • woman_in_love Re: emeryci jeżdżą za darmo, ale te bilety powinn 10.12.17, 17:35
                  Żadna analogia, bo za drogi w mieście nie płaci się biletu.
                  Za komunikację darmo powinno być jak najbardziej, ale nie w godzinach szczytu i wtedy sobie jeździj do woli.
                  • danaide Re: emeryci jeżdżą za darmo, ale te bilety powinn 10.12.17, 19:25
                    Woman - wrócimy do rozmowy jak będziesz emerytką, zgoda?
                    • woman_in_love Re: emeryci jeżdżą za darmo, ale te bilety powinn 10.12.17, 19:42
                      Jako osoba młoda mam 100% pewność, że na emeryturze:
                      1) będę mieć głodową i wielokrotnie niższą emeryturę niż obecni emeryci,
                      2) oczywiście nie dostanę wcześniejszej emerytury jak wielu cwaniaków którzy przeszli na nią w okresie transformacji w wieku 50-paru lat, co więcej, nawet nie będę mieć wieku emerytalnego jak ci, którzy przechodzą na nią teraz,
                      3) będę mieć o wiele gorszy dostęp do służby zdrowia i komunikacji niż obecni emeryci,
                      4) i tak dalej i dalej.

                      W związku z tym uważam, że sprawiedliwe społeczne jest, by już dziś zaczęto odbierać pewne prawa i przywileje obecnym emerytom, by starczyło ich na jak najdłużej, jak największej liczbie ludzi. Może i ja się wtedy załapię na jakieś ochłapy. I nie widzę nic bulwersującego w tym, że emeryt, któremu się bardzo śpieszy raz w miesiącu zapłaci za swój bilet (jak wszyscy inni), a poza godzinami szczytu będzie mieć za free. Wątpię czy ja załapię się na tak korzystny system i obstawiam coś w najlepszym razie w stylu 2 darmowe przejazdy w miesiącu.
                      • danaide Re: emeryci jeżdżą za darmo, ale te bilety powinn 10.12.17, 20:49
                        Nobel z ekonomii, jak nic big_grin
                        • woman_in_love Re: emeryci jeżdżą za darmo, ale te bilety powinn 10.12.17, 23:02
                          Tusk dostanie - w końcu podwyższył wiek emerytalny.
                          • lodomeria Re: emeryci jeżdżą za darmo, ale te bilety powinn 11.12.17, 00:01
                            Kto nie podwyższył?
                      • danaide Re: emeryci jeżdżą za darmo, ale te bilety powinn 11.12.17, 00:30
                        Mimo wszystko gdy pomyślę ile obecni emeryci dostali przez lata pracy i co dostają na emeryturze - nie zazdroszczę im. Mam w głowie wizję niemieckiego emeryta na wakacjach na emeryturze (rozumiem, że ta wizja też już nieco trąci myszką) czy np. belgijskiego, który płacił przez lata wyższą składkę na ubezpieczenie zdrowotne i teraz ma opiekę jak ta lala. A nasz statystyczny co? Pojedzie na rynek, do supermarketu i do lekarza na nfz.
                        • a23a23 Re: emeryci jeżdżą za darmo, ale te bilety powinn 11.12.17, 00:54
                          Ale to jest problem polegający na tym, że jesteśmy biedniejszym społeczeństwem, a nie że mamy tylko biedniejszych emerytów. Ty też mniej zarabiasz niż Twój odpowiednik na zachodzie. I co z tego w tej konkretnej sytuacji wynika?
            • 3-mamuska Re: Jak to na emerytów nie? 12.12.17, 00:21
              jem.gluten.i.cukier napisał(a):

              > Jeśli mogę wybrać godziny, w których coś załatwiam to wybieram takie, jakie mi
              > odpowiadają, a nie takie, jakie się jakiejś paniusi wydają odpowiednie. I niczy
              > j interes, dlaczego jadę o tej godzinie. właśnie o tym pisałam - starszy człowi
              > ek ma się dostosować, bo przecież nie ma prawa mieć innych zajęć, ma masę czasu
              > i powinien żyć tak, żeby jaśnie państwu zejść z oczu i nie przeszkadzać.
              >


              A jeśli takim starszym ludziom odpowiadają wszystkie godziny a mino to z uporem maniaka jadą w taki h gdzie osoby pracujące mogą cos załatwić.
              To to jest rosądne czy nie?

              Ja pamietam za dzieciaka ze babcie i dziadkowie zawsze jeździli autobusem tym przed 8 oni na działki uczniowie do szkoły i były wojny o krzesła.
              Jakby nie mogli pojechać tym o 8 gdzie jechał niamal pusty .
              • lodomeria Re: Jak to na emerytów nie? 12.12.17, 01:31
                Źle lokujesz przyczynę problemu, a jeszcze jeśli jako jedyne rozwiązanie widzisz dyskryminację pewnej grupy społecznej TYLKO ze względu na wiek, to już naprawdę, zimny prysznic, bo jakieś totalitarne rozwiązania proponujesz.

                Popatrz sobie, jak na świecie jest rozwiązywany ten problem: rejonizacja do szkół, nawet prywatnych, umożliwianie pracy zdalnej (jeden-dwa dni w tygodniu to w pewnych krajach powoli robi się norma), elastyczne godziny rozpoczęcia pracy, ułatwianie rowerowania, metro, tam gdzie się nie da metra tramwaje i buspasy, ograniczanie samochodów w centrach, tak, żeby przepustowość dla transportu publicznego była jak największa.

                Ty proponujesz niezmienianie niczego, tylko postawienie ochotników Maciorewicza, żeby ludziom dowodziki sprawdzali przed skorzystaniem ze zbiorkomu.
                • woman_in_love Re: Jak to na emerytów nie? 12.12.17, 01:55
                  I bilety darmowe poza godzinami szczytu.
                  • lodomeria Re: Jak to na emerytów nie? 12.12.17, 02:16
                    No właśnie.

                    Albo w ogóle darmowe bilety w centrach miast.
              • jem.gluten.i.cukier Re: Jak to na emerytów nie? 12.12.17, 09:59
                Widocznie im nie odpowiadają!!!
          • taki-sobie-nick Osobom w jakim przedziale wiekowym 10.12.17, 20:40
            wolno wsiadać w godzinach porannego szczytu?

            Emeryci, wbrew Twojej opinii, nie są obrani z rozumu i jeśli dokądś jadą o danej porze, to całkiem możliwe, że MUSZĄ.
            • woman_in_love Re: Osobom w jakim przedziale wiekowym 10.12.17, 21:58
              wszystkim, którzy zapłacą za bilet, wiec emeryci też mogą, ale już nie za darmo
          • ichi51e Re: Jak to na emerytów nie? 11.12.17, 07:33
            nikt nie jezdzi autobusem w godzinach szytu dla sportu. Kupiles bilet mozesz jechac kiedy potrzebujesz. Kiedys ztm mialo bilet pozaszczytowy wycofali sie z tego a szkoda bo moze dla kogos te 40gr robiloby roznice (nie emerytowi ani studentowi - oni maja ulgowe)
    • taki-sobie-nick To ja pojadę po obywatelach ogólnie 09.12.17, 22:57
      Lezie mi taka krowa* (albo osioł), ja mam w rękach ciężkie zakupy, a jaśniepaństwo nie raczy skręcić 20 cm, musi mnie potrącić.

      Czy ci ludzie nie mają wyczucia przestrzeni i nie kojarzą, że jak polezą dalej prosto, to potrącą współprzechodnia? A może im to nie przeszkadza?

      *Bez dzieci w żadnym wieku.
      • taki-sobie-nick Re: To ja pojadę po obywatelach ogólnie 09.12.17, 22:57

        > *Bez dzieci w żadnym wieku.
        Osioł też bez dzieci.
      • jem.gluten.i.cukier Re: To ja pojadę po obywatelach ogólnie 10.12.17, 15:14
        Najgorsi sa smartfonowcy - idę z wózkiem prawą stroną chodnika, a taki mi włazi na wózek , bo wgapiony w telefon i nie ma pojęcia, co się dookoła dzieje.
        • martishia7 Re: To ja pojadę po obywatelach ogólnie 10.12.17, 15:17
          Haha, dzisiaj na pana wydałam dźwięk jak struś pędziwiatr, bo lazł na czołowe z moim wózkiem big_grin
          • jem.gluten.i.cukier Re: To ja pojadę po obywatelach ogólnie 10.12.17, 15:44
            Ja nie wydaję dźwięków, wózek mam typu pojazd pancerny, mnie i dziecku nic nie będzie smile
            • martishia7 Re: To ja pojadę po obywatelach ogólnie 10.12.17, 16:17
              Mała spała, szkoda mi ją było budzić big_grin
    • livia.kalina Re: po matkach wszystkim się łatwo jedzie 09.12.17, 23:00
      Bo matka to z definicji kobieta. A kobieta w patriarchalnym społeczeństwie zawsze ma przekichane.
      • lodomeria Re: po matkach wszystkim się łatwo jedzie 11.12.17, 00:12
        Ja bym powiedziała, że nawet taka pół kobieta: seksualnie raczej niedostępna, a nawet jeśli, to pozostaje kwestia dziecka. Bycie miłym dla takiej po prostu się ewolucyjnie nie opłaca.

        Ten wielki kult maryjny, te wszystkie Maryjki z Dzieciątkiem, to przecież właśnie wprowadzenie do kultury tych najsłabszych i najbardziej wymagających pomocy było. Z perspektywy kilkuset lat widać, że skutek przyniosło, ale paradoksalnie w najbardziej religijnych środowiskach nadal z macierzyństwem mają wielki problem.
    • owmordke Re: po matkach wszystkim się łatwo jedzie 09.12.17, 23:02
      Od lat wiadomo ze "matka zawsze winna". Czy to autyzm czy schizofrenia, czy korki na miescie i kolejki w sklepach - matka zawsze winna.
      • whitney85 Re: po matkach wszystkim się łatwo jedzie 10.12.17, 21:24
        Wiem wiem, szkoda że nic tu się nie zmienia. I że kobietom bardzo chętnie jadą inne kobiety.
        • owmordke Re: po matkach wszystkim się łatwo jedzie 11.12.17, 19:20
          Zeby to zmienic trzeba pracy u podstaw.
    • aj.riszka Re: po matkach wszystkim się łatwo jedzie 09.12.17, 23:12
      No...i drugiego nie bedzie! Nie ma mowy!
    • lauren6 Re: po matkach wszystkim się łatwo jedzie 09.12.17, 23:14
      Wczoraj miałam taką sytuację, że jakieś babsko się do mnie przyczepiło gdy jechałam z wózkiem. Miała pecha, bo trafiła na ematkę. Założę się, że teraz prędko nie zaczepi innej matki.
      • jem.gluten.i.cukier Re: po matkach wszystkim się łatwo jedzie 10.12.17, 15:16
        Ale o co się przyczepiło? Mnie jedna groziła policja, bo niemowlę w wózku płakało.
        • lauren6 Re: po matkach wszystkim się łatwo jedzie 10.12.17, 15:18
          Bo przechodziłam po złej stronie przejścia dla pieszych big_grin
          • jem.gluten.i.cukier Re: po matkach wszystkim się łatwo jedzie 10.12.17, 15:25
            Jak szłaś po angielsku pod prąd to się nie dziwię, też mnie szlag trafiasmile a jeszcze bardziej mnie trafia, jak idzie jakaś grupa ławą przez całą szerokość przejścia. Ostatnio był wielki foch, bo porozjeżdżałam panienki z wycieczki szkolnej. Jak jestem bez wózka to w takiej sytuacji idę z szeroko rozstawionymi łokciami.
    • bergamotka77 Re: po matkach wszystkim się łatwo jedzie 10.12.17, 00:25
      Co za debi8lny list. Matka matce wilczyca jak zwykle.
    • ichi51e Re: po matkach wszystkim się łatwo jedzie 10.12.17, 02:29
      O jezu wszystko przeszkadza - tak to jest jak sie jest nieasertuwa sierota. Ktos blokuje droge w sklepie? Trzeba powiedziec przepraszam. W autobusie nogi trzymac pod soba zwlaszcza jak na sie nowe buty. A najlepsze te pretensje ze W kawiarni dla dzieci pustki - niech wpadnie po poludniu to sie zdziwi...
      • mail-na-gazecie Re: po matkach wszystkim się łatwo jedzie 10.12.17, 19:36
        Muszę się zgodzić, pie... i tyle. Takiej zawsze wiatr w oczy wink
    • muchy_w_nosie Re: po matkach wszystkim się łatwo jedzie 10.12.17, 09:58
      Wczoraj przeczytalam 2 linijki i mnie szlak trafił, że znowu matki, dzieci, koty ... zamknęłam szybko bo temat mi się już przejadł .... w dodatku zauwazyłam u siebie pewne zmiany ... jak kiedyś dbałam o to żeby mohe dziecko się zachowywało w lokalach, tak teraz mam to w DUPIE! I tak nie dogodzisz, niech się drze, a jak ktoś zwraca uwagę to mowie synu głośniej bo cię nie słyszę wink
    • danaide Re: po matkach wszystkim się łatwo jedzie 10.12.17, 16:26
      Generalnie słowo "przepraszam" stało się słowem deficytowym. Tymczasem błyskawicznie rozładowuje konflikt i powoduje pozytywne reakcje mimo wózków, tobołów, rowerów i czego tam chcieć. Wiem, bo testuję w bojowych warunkach miejskich. Ludzie do tego stopnia się już słowa "przepraszam" nie spodziewają, że w pierwszej chwili głupieją i nie wiedzą co odpowiedzieć...
    • anorektycznazdzira Re: po matkach wszystkim się łatwo jedzie 10.12.17, 21:24
      O pardon, na emerytów nie ma hejtu?! Na nastolatków?!
      Raczysz żartować chyba?

      Co zaś do matek, to oczywiście są różne, jedne się przejmują innymi osobami i dobrym wychowaniem, inne wcale- ale ogólnie wiadomo, że jak matka to na specjalnym prawie. Nie pisz, że tak nie jest, bo jest. No i te, które są raczej chamskie lub raczej tępe zachowują się czasami katastrofalnie- właśnie dlatego, że kto co im powie jak one matki.
      Jest to oczywiście rzadkość i mniejszość, co nie zmienia faktu, że jest.
      • jem.gluten.i.cukier Re: po matkach wszystkim się łatwo jedzie 10.12.17, 21:30
        Sadzę, że ludzie, ktorzy sa chamscy zachowują sie po prostu chamsko niezależnie od tego, czy mają dzieci. Ten sam człowiek będzie chamskim rodzicem, jak zaparkuje to w nosie ma, czy da się przejść, jak pali to peta ciśnie pod nogi, a po psie nie posprząta. Cham jest chamem. I owszem, część chamów to matki.
        A tak właściwie to gdzie matki są na specjalnych prawach?
    • fifiriffi Re: po matkach wszystkim się łatwo jedzie 10.12.17, 21:44
      nie no serio, jak żyję, nie widziałam.A już tyle wszystkiego u jednej osoby???
      Jaaak? nie da sie w markecie przejechać? powiedzieć "przepraszam"? nie wierze big_grin
      Wózkiem po butach? ok... ale przeciez nie celowo. Ufff, dobrze, że zaznaczyla, że w markecie była 21 big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka