kropkacom
08.01.18, 14:30
W wątku obok padła taka (miej więcej) myśl, że jak zamknąć ludziom sklepy to ludzie pójdą w tym czasie do kina lub (to dodam od siebie) pojadą na wycieczkę jednodniową na przykład. Serio? Magia 500+? Czy tylko myślenie na zasadzie prostych schematów, które nie pokrywają się z zastaną rzeczywistością? Osobiście, jak w ostatni weekend była na maksa okropna pogoda to nie jechałam do CH, ale też nie poszłam do kina. O wycieczce nie wspomnę. Pojechałam tylko do córki do szpitala i cieszyłam się, że w drodze mogę jeszcze dokupić dla niej, to co jej się w ostatniej chwili przypomniało, w sklepie. Jak człowiek, bez kombinowania. Jak chcę spędzić aktywnie weekend lub kulturalnie to otwarte sklepy mi nie przeszkadzają. Wręcz na odwrót. To ja ematki?