Jestem konkretną babka. Moja mama bierze to za nieuprzejmosc.
I dziś na wizycie w US (kontrola dot rozliczenia sprzedaży nieruchomości sprzed 5 lat) wiedząc że wszystkie papiery many ok, byłam poprostu RZECZOWA. Żadne tiu tiu tiu, tylko rzeczowe krótkie i jasne info. Zawalił US. Tym bardziej nie czułam się zobligowana do bycia "przepraszam, że żyje".
Kobieta nas obsługujaca miała problem, że musi sama skserowac dokumentacje wyjaśniająca. Ogólnie robiła wrażenie, że nie jest szczęśliwa, że taka mamy.
Nie miala zielonego pojęcia jak się czyta akt notarialny, jak liczy udziały w nieruchomości no pytała ewidentnie o coś o czym pojęcia bladego nie miala.
Ja tłumaczyłam. Widząc jej karpi wzrok, poprosiłam o maila z pytaniami. Oburzyla sie, bo nie wiedziala o co spytać.
Wiec sama zaproponowałam że jej wytłumaczę pisemnie żeby miała czas ogarnąć. Pominelam fakt, że weszłam tam i powiedziałam że jestem pełnomocnikiem brata i nie zostałam poproszona o pełnomocnictwo 😂
I clou
Moja mama: jesusiku bądź miła. (jakbym nie była).
Na koniec - wychodzę z US, patrzę moje auto zastawione. Mówię mamie, że ma zaczekać. A ona : ale ci zrobisz?! Ja: wejdę i spytam czyje to cudo.
Ona przerażona. Ja weszłam. Stanęłam w pełnej sali urzędu, spytałam kto jeździ.. Facet zaczerwienienil się, przeprosił 5 razy i przeparkowal. Mama - zaimponilam jej