Dodaj do ulubionych

Śmierdząca sprawa

06.02.18, 19:29
Przeczytałam wątek o psie i bąkach i przypomniało mi się że podobnym temacie miałam założyć wątek. Słuchajcie koleżanka ma psa który tak strasznie pierdzi a cuchnie to tak że wymiotować się chce. W sumie u niej w gościach nic mi do tego udaję że nie czuję albo wietrzymy, bo co tu począć. Ale koleżance raz pozwoliłam przyjść z nim i teraz często wpada po spacerze bez zapowiedzi na kawę ot bez powodu. No fajnie tylko pies nie dość że puszcza te bąki to lata po kanapach łóżkach jak u siebie w domu i zdążył zniszczyć kilka drobiazgów. Uważacie że to normalne takie przychodzenie z psem w gości? Same praktykujecie? Ja bym nie mogła zwłaszcza tam gdzie są małe dzieci.
Obserwuj wątek
    • kkalipso Re: Śmierdząca sprawa 06.02.18, 19:34
      Dodam że pies z tych niskich ale masywny. Śmiejemy się że waży więcej niż starsza córkasmile
    • stolikowa Re: Śmierdząca sprawa 06.02.18, 19:37
      No bez jaj...też mam takich znajomych. Raz wpadli ze swoim owczarkiem. Zniszczenia w ogrodzie i salonie. Od tamtej pory ich nie zapraszam. Ludzie nie mają wyobraźni
    • berdebul Re: Śmierdząca sprawa 06.02.18, 19:39
      Jeżeli ktoś nas zaprasza z psem to tak. Nie wpadam bez zapowiedzi z psem, pies nie niszczy, nie biega po kanapach (cudzych). Spaliłabym się ze wstydu, gdyby pies niszczył w gościach.
      Bąki to kwestia diety.
    • cosmetic.wipes Re: Śmierdząca sprawa 06.02.18, 19:40
      Mam alergię na ludzi tak zrośniętych ze swoim zwierzętami, że muszą je ciągać na spotkania towarzyskie.
    • triss_merigold6 Re: Śmierdząca sprawa 06.02.18, 19:42
      Umiesz mówić, prawda? Powiedz więc koleżance wyraźnie: Nie przychodź z psem. Nie. W ogóle nie przychodź bez zapowiedzi.
      • kkalipso Re: Śmierdząca sprawa 06.02.18, 19:56
        Daj spokój mam problem aż mi się czasem ryczeć chce z bezsilności. Daję jej wyraźnie do zrozumienia że ani niezapowiedziane wizyty mnie radują ani jej pies. Na przykład jesteśmy z inną koleżanką i marudzę że była u mnie ciocia na niezapowiedzianej wizycie bo telefonu nie odbierałam. Ględzę że tym program mi popsuła i w piżamach zastała, na dodatek nie miałam czym poczęstować. Ta za dwa dni z mężem bez zapowiedzi puka z ciastem w ręku i od drzwi tłumaczy się że oni byli na spacerze i zaszli, tel. nei wzięli ale ciasto już takuncertain Czuję się osaczona. Brak mi słów. Jak ktoś pamięta to ta samo co po pogrzebie mnie towarzystwem uroczyła.

        Problem w tym że nie potrafię jej powiedzieć - to dziwna osoba, ale bardzo w porządku znamy się od lat.
        • triss_merigold6 Re: Śmierdząca sprawa 06.02.18, 20:06
          Nie dawaj do zrozumienia tylko powiedz wprost. To działa.
        • cosmetic.wipes Re: Śmierdząca sprawa 06.02.18, 20:09
          Ale dlaczego "dajesz jej do zrozumienia"? Triss dobrze prawi - komunikacja bez owijania w bawełnę ma największą skuteczność.
          • kkalipso Re: Śmierdząca sprawa 06.02.18, 20:12
            Łatwo mówić.
            • cosmetic.wipes Re: Śmierdząca sprawa 06.02.18, 20:14
              Owszem łatwo. Jestem zwolenniczką jasnego wyrażania myśli.
            • kanna Re: Śmierdząca sprawa 06.02.18, 21:00
              Oj tam, oj tam.. dajcie dziewczynie wybrać: albo powie, co chce, albo smród i pies na łóżkach.
              Każdy ma prawo wybrać sam, co woli :p
    • diona78 Re: Śmierdząca sprawa 06.02.18, 19:43
      Jak nie masz odwagi wprost, to powiedz, że chyba jesteś uczulona bo po każdej wizycie się drapiesz, kichasz, łzawisz itp..
      • kkalipso Re: Śmierdząca sprawa 06.02.18, 20:10
        Mam w planach zwalić na najmłodszą - nie mam innego wyjścia.
        • goodnightmoon Re: Śmierdząca sprawa 07.02.18, 15:28
          Ale jesteś od tej koleżanki zależna finansowo, czy to szefowa twoja? Naprawdę nie rozumiem, dlaczego nie można dziewczynie powiedzieć wprost, że ci to przeszkadza, tylko wymyślać jakieś bajki.
    • wiosennaburza1 Re: Śmierdząca sprawa 06.02.18, 19:44
      spacerując z moim psem zdarza nam się wstępować do znajomych. pies czeka uwiązany przy ogrodzeniu ( bo to jakoś latem to życie towarzyskie uprawiamy). owszem, gospodarze zapraszają i psa. puszczam go luzem tylko w jednym domu. bo tam, wiem z całą pewnością - nie przeszkadza jego smrodek ( jest już stary i zdarza mu się produkować broń biologiczną ), jego głuchota ( nie słyszy kiedy go wołają), jego nieposkromiony apetyt ( usiądzie przed jedzącym człowiekiem i od czasu do czasu wali go łapą - czyli " daj, cholera jasna, daj mi to ciastko bo ja tu z głodu mrę!).
      nikogo więcej na takie przyjemności nie narażam. psów skaczących po meblach do domu nie wpuszczam. pies niszczący cokolwiek w gościach to dla mnie rzecz niewyobrażalna. aczkolwiek zdarzyła mi się znajoma z jorkiem, ten słodki psiaczek zniszczył mi krzew warty 350 zł. a zrobił to w 5 minut. ja zniknęłam na praę minut w domu a psinka "bawiła się" malutkim, świeżo posadzonym krzaczkiem. jego pani była zachwycona łobuzerią pupila
      • kkalipso Re: Śmierdząca sprawa 06.02.18, 20:03
        O ja cię .....
      • thea19 Re: Śmierdząca sprawa 07.02.18, 07:54
        a co to byl za krzew?
        • wiosennaburza1 Re: Śmierdząca sprawa 07.02.18, 18:21
          taka formowana azalia. nazwy nie pamiętam, miała ok. 50 cm i formę mega gęstego drzewka. słodka psinka uformowała ją na nowo - na formę jednego przekrzywionego habazia który i tak potem usechł.
      • 1matka-polka Re: Śmierdząca sprawa 07.02.18, 09:14
        Tez jestem ciekawa co to za krzew?
    • koronka2012 Re: Śmierdząca sprawa 06.02.18, 19:54
      Uważam za nienormalne zarówno przychodzenie z psem jak i zaciskanie zębów i nie powiedzenie koleżance jasno, że mi to przeszkadza. Umawiałabym się wyłącznie na mieście, wąchanie psich pierdów u niej to też żadna przyjemność.
      • kkalipso Re: Śmierdząca sprawa 06.02.18, 20:02
        Na wytłumaczenie mam to że koleżanka przeszła bardzo ciężki okres w życiu zaraz po tym jak się otrząsnęła zdechł jej dwuletni pies którego uwielbiała. Jakiś czas temu kupiła tego ponad rok chyba ma nowy tej samej rasy. Dla niej to jak dziecko. Jak ja niby mam jej zwrócić uwagę. Zaciskam zęby bo warta jest tego choć mi nie pasuje.
        • cosmetic.wipes Re: Śmierdząca sprawa 06.02.18, 20:12
          kkalipso napisała:

          > Zaciskam zęby bo warta jest tego choć
          > mi nie pasuje.
          >

          No cóż, więc zaciskaj i nadal wąchaj psie pierdy.
        • kanga_roo Re: Śmierdząca sprawa 07.02.18, 08:12
          jakby Ci obce dziecko w butach skakało po kanapach, też byś nic nie powiedziała? pół życia mam psy, znajomi też, ale o czymś takim nie słyszałam.
        • koronka2012 Re: Śmierdząca sprawa 07.02.18, 22:39
          kkalipso napisała:

          > Na wytłumaczenie mam to że koleżanka przeszła bardzo ciężki okres w życiu zaraz
          > po tym jak się otrząsnęła zdechł jej dwuletni pies którego uwielbiała.

          NIc nie tłumaczy bezmyślności.

          > Dla niej to jak dziecko. Jak ja niby mam jej zwrócić uwagę.

          Normalnie, paszczą.

          Zaciskam zęby bo warta jest tego choć > mi nie pasuje.

          No to cierp dalej, cóż ci innego pozostaje.
          Tylko co ma wspólnego wąchanie psich pierdów z jej wartością? nie trzeba tego robić żeby nadal utrzymywać kontakt.
    • misoune Re: Śmierdząca sprawa 06.02.18, 20:13
      Współczuję Ci, to ciężki temat.
      Łatwo radzić, żebyś koleżankę odprawiła, wbrew pozorom, to nie jest fajne tak komuś wyjechać i można tu sobie gadać o asertywności. Jakby każdy tę asertywność w życiu stosował, to na świecie nie byłoby rodzin , ani przyjaciół...
      Do mnie kiedyś przyjechali zmajomi zrośnięci ze swoim pieskiem. Weszli do domu, a piesek w 3 sekundy oblecial dom, poskakał po czysciutkich kanapach, na których polegujemy w samych gaciach całą rodziną, wyturlał się w puszystym dywanie shaggy...., otrząsnął się wrzucając mnóstwo sierści ....
      I mnie w tym momencie oswieciło : krzyknęłam omdlewajaco, kichając przy tym obficie, że mam kosznarnw uczulenie na psią sierść 😂
      Uwierzyli, piesełka zostawili na dworze i nigdy więcej z nim nie przyjechali.
      Tobie doprawdy nie wiem co poradzić....
      • konsta-is-me Re: Śmierdząca sprawa 06.02.18, 20:20
        To prawda, latwo sie mowi "powiedz otwarcie, powiedz asertywnie" i... nie miej zadnych przyjaciol..
        Ciekawe, czy te same ematki bylyby rownie zachwycone, gdyby im kazdy wygarnual, co mysli?
        Tez bym zwalila na alergie.
        Osobiscie chodze z psem tylko na zaproszenie, to samo w druga strone.
        • daisy Re: Śmierdząca sprawa 06.02.18, 20:27
          Owszem, nie wpuściłam kiedyś ludzi z psem do domu. Stali już w drzwiach. Jakoś nadal chcą się spotykać, ale ja już ich nie zapraszam.
          • konsta-is-me Re: Śmierdząca sprawa 06.02.18, 20:38
            Ok, ale jak sama piszesz, nie masz juz tych znajomych.
            • daisy Re: Śmierdząca sprawa 07.02.18, 00:30
              Nie, dlaczego? Mam. Tylko już do domu ich nie zapraszam.
              • konsta-is-me Re: Śmierdząca sprawa 07.02.18, 19:04
                A nie mozna jakos posrodku?
                Sama jestem totalna psiara, ale moge zrozumiec, ze ktos nie chce bym przychodzila z psem.
                Wtedy przychodze bez psa, przeciez nie musze go zabierac w gosci, bo niby po co.
                Problem rozwiazany.
        • ortolann Re: Śmierdząca sprawa 07.02.18, 09:20
          Ale nie trzeba od razu wygarniać. Naprawdę, wszystko da się powiedzieć spokojnie, delikatnie i kulturalnie, a przy tym konkretnie. Asertywność to nie jest chamówa. Warto się tego nauczyć.
          A poza tym, wychodzę z założenia, że dlaczego ja mam się stresować czyjąś reakcją na moje słowa, skoro ten ktoś nie ma najmniejszych skrupułów, żeby mi robić jakąś nieuprzejmość (celowo albo niechcący, ale skoro już daje się komuś do zrozumienia, to uważam, że nie ma co się certolić).
        • zona_mi Re: Śmierdząca sprawa 07.02.18, 10:46
          konsta-is-me napisała:

          > Ciekawe, czy te same ematki bylyby rownie zachwycone, gdyby im kazdy wygarnual,
          > co mysli?

          Asertywność to nie umiejętność chamskiego wygarnięcia, tylko uczciwe i spokojne postawienie sprawy. Zadbanie o siebie, bez obrażania innych.
          Nie jest obraźliwy tekst w rodzaju: proszę, byś nie przychodziła z psem, bo przeszkadza mi jego zapach, szczególnie, że zostaje na meblach - prawda?
          Nie jest też pewnie przyjemny dla właścicielki psa, ale z pewnością nie chamski.
          Chamskie jest ładowanie się do kogoś bez zapowiedzi i i ze śmierdzącym psem, którego się nie chce/nie umie pilnować.

          I też podejrzewam, że to nie do końca problem w psie, tylko w nietaktownej koleżance.
          Dlatego te ucieczki w "a, bo śmierdzi", "a, bo alergia" to tylko niepotrzebne kombinowanie.

          Ale rozumiem, że niektórzy wybierają dłuższy dyskomfort wąchania i znoszenia nagłych wizyt, niż krótszy - postawienia sprawy grzecznie i jasno. Co kto woli.


          • konsta-is-me Re: Śmierdząca sprawa 07.02.18, 19:13
            Uwazam ze wizyta z psem jest nie tyle chamska, co raczej bezmyslna.
            Przeciez to zadna przyjemność - trzeba pilnowac psa, ktory niekoniecznie dobrze sie czujew innym otoczeniu, moze narobic szkod-bez sensu.
            Jeszcze rozumiem jakis spontan, albo - nie wiem, zbieg okoliczności, ale po co isc z psem do kogos?
            Osobiscie odwiedzalam zabierajac psa, tylko na wyrazne zaproszenie gospodarzy - z reguly tez psiarza😉
            Ktos nie pomyslal, po prostu.
            • zona_mi Re: Śmierdząca sprawa 07.02.18, 19:23
              > Przeciez to zadna przyjemność - trzeba pilnowac psa,

              Tutaj, jak widać, ten problem nie występuje.

              > Ktos nie pomyslal, po prostu.

              Gospodyni? Żeby wyartykułować swój stosunek do tych wizyt?

              I trochę się koleżance nie dziwię (poza tym, że nie przyszłoby mi do głowy z założenia tak się zachowywać) - staram się nie reagować na sugestywne sugestie, bo zdarza się, że domyślę się czegoś innego, niż ktoś sobie wyobrażał.
              Reaguję na komunikaty wprost.
              • zona_mi Re: Śmierdząca sprawa 07.02.18, 19:27
                > zdarza się, że domyślę się czegoś innego, niż ktoś sobie wyobrażał.

                Jak koleżanka autorki wątku z ciastem - dostała sygnał, że kiedyś tam autorka była zaskoczona wizytą, to przyszła z ciastem.

                Serio, często nie da się załatwić sprawy inaczej, niż asertywnie - w prawdziwym tego słowa rozumieniu.
        • koronka2012 Re: Śmierdząca sprawa 07.02.18, 22:41
          konsta-is-me napisała:

          > To prawda, latwo sie mowi "powiedz otwarcie, powiedz asertywnie" i... nie miej
          > zadnych przyjaciol..

          Wierutna bzdura. Asertywność nie polega na tym, żeby zrywać kontakty tylko tak ułożyć relacje, żeby odpowiadały one obu stronom. I szczere powiedzenie, że wizyty bez uprzedzenia nam nie odpowiadają nie jest równoznaczne z utratą znajomych i przyjaciół.
    • lauren6 Re: Śmierdząca sprawa 06.02.18, 20:17
      Nie pozwalam przychodzić do mojego domu ze zwierzętami. Polecam nauczyć się asertywności.
    • vi_san Re: Śmierdząca sprawa 06.02.18, 20:35
      Absolutnie niedopuszczalne. I pisze to jako zakamieniała psiara. I dzieci w domu nie mają znaczenia. Także nie ze względu na psie aromaty.
      1. Nigdy nie przychodzi się nieumawianym, nie zaproszonym.
      2. Nigdy nawet jeśli jest się zaproszonym to nie przyprowadza się swoich zwierząt, dzieci, teściów itd.
      3. Jeśli już się z kimś [psem, dzieckiem] przyszło to się tegoż pilnuje.
      Ja mojego psa traktuję jak członka rodziny. U mnie w domu - może się wylegiwać na kanapie. Natomiast jeśli już gdzieś z nim idziemy - to pies jest trzymany krótko przy nodze, nie pozwalam mu na skakanie po meblach, czy demolkę. Owszem, była jedna "szkoda" w gościach - mój pupil to owczarek niemiecki i kiedyś u koleżanki "wachlując ogonem strącił wazonik. Strasznie mi było głupio, chciałam jej to odkupić, ale koleżanka jęknęła z zachwytem "Rany, jak ja tego paskudztwa nie znosiłam! A od teściowej i nie wypadało mi wyrzucić! Uwielbiam twojego psa!". A mimo to i tak było mi strasznie wstyd, za ulubieńca - choć nie z jego "złej woli" itd...
      • kkalipso Re: Śmierdząca sprawa 06.02.18, 20:53
        Strasznie mi było głupio, chciałam jej
        > to odkupić, ale koleżanka jęknęła z zachwytem "Rany, jak ja tego paskudztwa ni
        > e znosiłam! A od teściowej i nie wypadało mi wyrzucić! Uwielbiam twojego psa!".
        > A mimo to i tak było mi strasznie wstyd, za ulubieńca - choć nie z jego "złej
        > woli" itd...


        Widzisz ja też jak pogryzł mój nowy lipstick pachnęłam ręką i udałam że nie szkodzi, jutro kupię nowy. Myślałam że "zmądrzeją". Za pierwszym razem jak "zwędził" małej smoczek usłyszałam- "wyparzysz sobie" a potem kiedy sytuacja się powtórzyła po prostu psu oddałam coby dać do zrozumienia że już się nie nadaje. Maskara....
        • vi_san Re: Śmierdząca sprawa 06.02.18, 21:15
          No nie, to całkiem co innego. Pies JEDNORAZOWO i przypadkiem stłukł wazonik stojący na niskiej szafeczce. Plus - przeprosiłam i zasadniczo z psem nie chadzam. A jeśli już [zaproszona z psem!] idę, to pupila pilnuję sto razy bardziej i wolę mu "profilaktycznie" dać komendę "siad", by właśnie do żadnych szkód przypadkowych nie dopuścić. Nie wyobrażam sobie by mój pies w ramach "zabawy" coś nie swojego brał do pyska - koniec i kropka. Na spacery zresztą zawsze zabieram mu jego zabawki, więc tym bardziej. Jak wspomniałam - ów wazonik stłukł tylko machając ogonem, no, przypadek zupełny. A i tak JA się z tym źle czuję. Zresztą pomimo, że mój pupil jest grzeczny i dobrze ułożony - nie przyszłoby mi do głowy ciągać go na kawki do kogoś! Bo wszak ani to przyjemność dla gospodarzy [tak, nie wszyscy muszą lubić psy!], ani dla mnie [bo muszę ciągle uważać na ulubieńca], ani wreszcie dla niego, bo pomimo, że potrafi grzecznie "warować" przez całą wizytę - to dla niego śmiertelnie nudne i żadna frajda.
          Nie rozumiem takich ludzi jak opisujesz...
        • lauren6 Re: Śmierdząca sprawa 06.02.18, 21:15
          Zaprawdę powiadam, nie ma ofiar...

          Pozwolilaś tej pani i jej psu wejść sobie na głowę. Pierdzenie psa w tej całej sytuacji jest najmniejszym problemem. Najwiekszy problem masz ze samą sobą, bo nie umiesz stawiać ludziom granic. Jeśli nie radzisz sobie teraz z chamska koleżanką to jak poradzisz sobie ze stawianiem granic własnym dzieciom?
    • yuka12 Re: Śmierdząca sprawa 06.02.18, 21:26
      Wiesz, ja nie naleze do super asertywnych osob, ale jakiekolwiek zwierze lub dziecko odwiedzajace nasz dom i niszczace wlasnosc lub zagrazajace w jakikolwiek sposob dzieciom (smoczek opisany ponizej- a gdyby chcial go wyrwac z reki czy buzi malej), budza we mnie lwice. Przychodzisz w gosci, zachowuj sie jak gosc a nie najezdzca. Zdarzylo mi sie zwracac uwage kolegom i kolezankom dzieci, a jak ktores nie szanuje zasad, nie moze przychodzic. Podobnie ze znajomymi. Zreszta ja mam REALNA i silna alergie na siersc psow, wiec akurat z tym nie mamy problemow.
    • lady-z-gaga Re: Śmierdząca sprawa 07.02.18, 09:18
      Najpierw przemyśl, czy przeszkadza Ci pies i jego smrod, czy fakt, że koleżanka wpada niezapowiedziana i w ogole nie liczy się z twoimi potrzebami. W dzisiejszych czasach fenomen wizyt bez zapowiedzi mocno mnie zadziwia, ale to w sumie zależy, gdzie kto mieszka i jakie w jego środowisku panują obyczaje. Jesli masz własny dom, to jako matka małego dziecka (dobrze pamiętam? smile masz przechlapane - koleżanki, ciotki, pociotki wiedzą, że jesteś zawsze w domu i będą Cię nachodzić, dopóki stanowczo nie zakomunikujesz, że sobie nie życzysz. A to nie jest łatwe ani przyjemne, rozumiem.
      Jeżeli mieszkasz w bloku, a nie jesteś asertywna, to wyjątkowo doradzałabym to, co na ematce jest normalne wink czyli nie reagowanie na dzwonek. Jak ktoś raz i drugi pocałuje klamkę, to się nauczy.
      Natomiast jeśli takie wizyty Ci nie przeszkadzają, a przeszkadza pies, to niestety musisz koleżance to powiedzieć, bo jak ma się sama domyśleć, skoro do tej pory pozwalałaś? jeśli dziewczyna ma trochę oleju w głowie, to się nie obrazi. A jesli nie ma, to czy na pewno potrzebna Ci koleżanka bez oleju w głowie i bez kultury? wink
      • konsta-is-me Re: Śmierdząca sprawa 07.02.18, 14:03
        E tam, ja zrozumialam, ze przeszkadza tylko pies, a kolezanka jest ok.
        • lady-z-gaga Re: Śmierdząca sprawa 07.02.18, 14:11
          No chyba jednak nie smile

          "Daję jej wyraźnie do zrozumienia że ani niezapowiedziane wizyty mnie radują ani jej pies. Na przykład jesteśmy z inną koleżanką i marudzę że była u mnie ciocia na niezapowiedzianej wizycie bo telefonu nie odbierałam. Ględzę że tym program mi popsuła i w piżamach zastała, na dodatek nie miałam czym poczęstować. Ta za dwa dni z mężem bez zapowiedzi puka z ciastem w ręku i od drzwi tłumaczy się że oni byli na spacerze i zaszli, tel. nei wzięli ale ciasto już takuncertain Czuję się osaczona. Brak mi słów. "
    • zuleyka.z.talgaru Re: Śmierdząca sprawa 07.02.18, 11:44
      W Twoim wieku to już fajnie umieć jednak wypowiadać się bez owijania w bawełnę smile także powiedz koleżance wprost.
    • goodnightmoon Re: Śmierdząca sprawa 07.02.18, 15:23
      Uważam, że to nie jest normalne i nie rozumiem, dlaczego na to pozwalasz.
    • kkalipso Re: Śmierdząca sprawa 07.02.18, 20:38
      Dziękuję za każdą za każdy wpis i dobrą radę. Postaram się z tego wybrnąć bez fochów koleżanki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka