arabelax 22.05.18, 17:41 Jak poradziłyscie sobie wiedząc, że mamie zostało parę miesięcy życia? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
arabelax Re: Smierc mamy 22.05.18, 18:32 O mojej mamie. Mama jest chora. Literowka Odpowiedz Link Zgłoś
nutella_fan Re: Smierc mamy 22.05.18, 20:37 Boże, współczuję... Chyba bym się modliła, mi akurat to pomaga. Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: Smierc mamy 22.05.18, 17:49 Tak samo jak poradzilam sobie gdy sie dowiedzialam , ze moj dziadek ma trzy miesiace zycia. Wcale. Zyjesz normalnie. Przychodzi tenmomenti sie okazuje ze wiedza o tych trzech miesiacach na nicsie nie zdala ze na smierc bliskiej osoby nie da sie przygotowac. Odpowiedz Link Zgłoś
redheadfreaq Re: Smierc mamy 22.05.18, 18:40 Śmiem twierdzić, że śmierć dziadka jest nieporównywalna do śmierci rodzica. Odpowiedz Link Zgłoś
ginger.ale Re: Smierc mamy 22.05.18, 18:47 Śmiem twierdzić, że zależy dla kogo.. Śmierć babci czy dziadka może być b.traumatyczna niż ojca, jeśli dziadkowie Cię wychowali, a ojciec miał wywalone na życie rodzinne. Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: Smierc mamy 22.05.18, 19:33 Pewnie masz racje aczkolwiek chodzilo o mechanizm nie konkretna osobe . Matka, dziadek, ojciec jesli bardzo kochasz to ten mechanizm jest taki sam, nie da sie przygotowac na smierc bliskiej osoby nawet jak sie wie mniej wiecej kiedy ona nastapi. Odpowiedz Link Zgłoś
aqua48 Re: Smierc mamy 22.05.18, 17:56 arabelax napisał: > Jak poradziłyscie sobie wiedząc, że mamie zostało parę miesięcy życia? Było ciężko. Wzięliśmy Mamę do nas bo nie była już w stanie mieszkać sama. Starałam się zrobić wszystko co mogłam bez większego dla siebie i swojej rodziny uszczerbku by te ostanie miesiące spędziła w miarę wygodnie i godnie oraz na tyle bez bólu na ile się dało. Załatwiłam też pielęgniarkę z hospicjum domowego, która do nas przychodziła dwa razy w tygodniu lub potem w miarę potrzeb, bez jej fachowej pomocy byłoby mi bardzo, bardzo trudno. Zgromadziłam wokół niej rodzinę i przyjaciół, mówiłam Jej że Ją kocham. Dużo miłych chwil z Nią wtedy spędziłam. Pozałatwiałyśmy też w tym czasie sprawy materialne. Odpowiedz Link Zgłoś
glowa_do_wycierania Re: Smierc mamy 22.05.18, 17:58 Bardzo mi przykro. W takim momencie nie skupiamy się na sobie. To jest czas, żeby być obecnym i postawić w centrum uwagi osobę chorą. Na radzenie sobie przyjdzie czas. Odpowiedz Link Zgłoś
aqua48 Re: Smierc mamy 22.05.18, 18:05 glowa_do_wycierania napisała: > W takim momencie nie skupiamy się na sobie. To jest czas, że > by być obecnym i postawić w centrum uwagi osobę chorą. Nie, nie jest tak, życie toczy się mimo tragedii i musi się toczyć w miarę możności (względnie) normalnie. Na sobie też trzeba się trochę skupić, by potem nie odchorować tego czasu poświęconego choremu. W roku i czasie w którym umarła moja Mama moje dzieci zdawały egzaminy i zmieniały szkoły, podejmowały ważne dla nich decyzje i nie mogłam tego odłożyć. Musiałam dopilnować wszystkiego. Odpowiedz Link Zgłoś
glowa_do_wycierania Re: Smierc mamy 22.05.18, 18:15 Pisałam bardziej o sferze emocjonalnej - żeby zaoferować swoją uwagę, miłość i zaopiekować pod korek. Masz absolutną rację, że odklejenie się od realiów życia nie jest wskazane, w żadnej, nawet najbardziej dramatycznej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
aqua48 Re: Smierc mamy 22.05.18, 18:42 glowa_do_wycierania napisała: > Pisałam bardziej o sferze emocjonalnej - żeby zaoferować swoją uwagę, miłość i > zaopiekować pod korek. Uwaga z tym korkiem by nie wystrzelił. Należy robić tylko i aż, to co się może i akceptuje i nadal zachować dla siebie, swoich dzieci i męża należną im nawet w tak trudnej sytuacji część emocji. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Smierc mamy 22.05.18, 18:06 Nie mam pojęcia, nie miałam takiej sytuacji, mama zmarła nagle. To musi być bardzo bardzo trudne, ale chyba dobrze jest żyć tak, jakby się tego nie wiedziało. Zwłaszcza, że nie ma tutaj przewidywać 100% pewnych - teść mojej siostry przeżył taką diagnozę (chociaż u niego mówiono o tygodniach) o niemal cztery lata i żyje nadal. Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: Smierc mamy 22.05.18, 18:15 tu była mowa o przerzutach do mózgu, ciężko 4 lata... Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Smierc mamy 22.05.18, 18:08 Przytulam. Myślę, że ze świadomością, że śmierć bliskiej osoby jest nieuchronna i bardzo, bardzo bliska nie można sobie poradzić. Bądź z mamą jak najwięcej. I jeśli to możliwe, uporządkujcie sprawy majątkowo-formalne. Odpowiedz Link Zgłoś
aqua48 Re: Smierc mamy 22.05.18, 18:14 morekac napisała: > Myślę, że ze świadomością, że śmierć bliskiej osoby jest nieuchronn > a i bardzo, bardzo bliska nie można sobie poradzić. Poradzić? Można sobie poradzić, ale cierpi się tak samo jak w przypadku gdy śmierć jest nagła...Warto dać sobie pozwolenie na ból, strach, łzy, a nawet czasami na złość. Paradoksalnie to nic złego. Odpowiedz Link Zgłoś
blablanie Re: Smierc mamy 22.05.18, 23:45 Oj nie tak samo, ponieważ przy nagłej śmierci nie ma kilku miesięcy patrzenia na męki ukochanej osoby, to naprawdę zmienia człowieka i psychicznie jest niemal nie do zniesienia...wiem o czym piszę, niestety... Odpowiedz Link Zgłoś
maadzik3 Re: Smierc mamy 22.05.18, 19:25 Przytulam mocno. Cóż tu można powiedzieć. Siły życzę. Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Smierc mamy 22.05.18, 19:27 Nie sadze aby byly jakies gotowe recepty i ktos moze je podac. Wiem ze w ciezkich momentach mojego zycia pomagaly mi przyjaciolki i wspieraly dobrym slowem. To wiele mimo wszystko daje. Zycze ci duzo sil. Odpowiedz Link Zgłoś
a_s82 Re: Smierc mamy 22.05.18, 19:54 Moja Mama od chwili kiedy dowiedzieliśmy się, ze jest przerzut żyła ponad pół roku. Ja bylam wtedy w ciąży. Najpierw była pełna mobilizacja, byłam na każde zawołanie, załatwiłam pomoc dochodząca i starałam się żyć "normalnie" (między wizytami u lekarzy i w szpitalach). Niestety ostatni miesiąc był już koszmarem, na który nie za bardzo można się przygotować. Bardzo Ci współczuje i mam nadzieje, ze masz wokół siebie bliskich, ze nie jesteście z tym same. To bardzo duże obciążenie dla jednej osoby... Odpowiedz Link Zgłoś
solejrolia Re: Smierc mamy 22.05.18, 19:36 Współczuję. Na śmierć bliskiej osoby nie da się przygotować. Przytulam.... Odpowiedz Link Zgłoś
zosia_1 Re: Smierc mamy 22.05.18, 19:50 Przepraszam, najpierw napisałam, a później doczytałam rozwinięcie. Współczuję. To ciężkie doświadczenie życiowe 😞 Odpowiedz Link Zgłoś
mamma_2012 Re: Smierc mamy 22.05.18, 20:16 Nie wiem, tego nikt nie wie. Ale i tak zrobiłaś już wiele dopuszczając do siebie taką myśl. Warto najpierw uporządkować wszystkie ziemskie sprawy, a potem bez tych obciążeń brać co się da ze wspólnych chwil, a ile ich będzie nikt nie przewidzi. Trzymaj się! Odpowiedz Link Zgłoś
misoune Re: Smierc mamy 22.05.18, 20:39 Normalnie. Piszę to ja, której siostra zmarła rok temu na ciężki nowotwór zostawiając 20-letniego syna i 8 letnią córkę. Przeży w pełni ten czas, pogodzić się z tym, powiedzieć wszystko sobie, oswoić, przygotowywać pewne aspekty prawne, poporządkować. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Smierc mamy 22.05.18, 21:02 Bardzo ciężki okres was czeka niestety. Ja bym sie pewnie skupiłam na mamie, była z nia tworzyła miłe wspomnienia na ile to możliwe. Rodzine przyjaciół nich mama wie ze nie jest sama Przytulam. Gdy umiera bardzo ciezka chora osoba odczuwa się smutek ,zal ,rozpacz ale tez pewnego rodzaju ulgę ze juz nie cierpi ze juz ma spokoj, pozniej przychodzi tęsknota. Trzeba niestety przejść wszystkie etapy. Gdy umierał syn koleznka, codzienne ktoś był u nich, donosił jedzenie woził młodsze dzieci do szkoły, na noc przychodziła pielęgniarka , bo miał juz epizody zatrzymania akcji serca. Odwiedził ich tez pan z zakładu pogrzebowego z panią z organizacji dla chorych dzieci , na spokojnie (na ile to możliwe )omówili szczegóły, wybrali zdjecie do kościoła do auta i na książeczki oraz do filmu który był puszczony juz po pogrzebie. Wszędzie wisiały jego zdjęcia z tych Szczęśliwice chwili podczas stypy. Był odczytany list ze wspomnieniami na jego temat. Zorganizowane były kwiaty stypa i jedzenie. Moze się to wydawać straszne ,ale po śmierci zupełnie nie mieli do tego głowy i nie trzeba było na szybko coś tam organizować. Bardzo zaangażowana sie kobieta ze szkoły chłopca ktora w ten sam sposób straciła 5 lat w zdaniem dziekco i chyba wiedziała na jakiej pomocy się skupić do czego nie ma głowy rodzina. Odpowiedz Link Zgłoś
lulkak Re: Smierc mamy 22.05.18, 20:58 Skupić się na tym co tu i teraz, wytyczać małe cele które mamie ułatwią „życie”w chorobie, dadzą drobne przyjemności, namiastkę zwykłej codzienności. Starać się nie myśleć o tym co ma końcu tej drogi jest. Na tyle jak to możliwe. Dopinac cele krótkoterminowe. Rozmawiać z mama o wszystkim o czym sama chce. O chorobie na tyle ile sama chce- da się to wyczuć. Dbać o komfort życia mamy, robić drobne przyjemności, skorzystać z pomocy HD w ostatnim czasie dla komfortu chorej. Przytulam z całego serca. Minęło prawie 6 lat a nadal ciężko to wspominać. Odpowiedz Link Zgłoś
ira_08 Re: Smierc mamy 22.05.18, 21:01 Moja nie miała aż tyle czasu Bądź przy niej po prostu, pomóż w czym możesz. I trzymaj się. Odpowiedz Link Zgłoś
bei Re: Smierc mamy 22.05.18, 21:13 Nie poradziłam sobie. Miałam mniej czasu, tylko 11 dni. Ale gdybym miała kilka lat- to tez byłaby ta sama rozpacz. Przytulam....bądź przy Niej. Staraj się o drobne i większe przyjemności, mów, ze kochasz, doceniaj głośno. Pokaz siłę, by łatwiej Jej było zostawić Cię....jesteście wierzące? wówczas możesz mówić o spotkaniu w Jej raju..... Odpowiedz Link Zgłoś
kornelia_sowa Re: Smierc mamy 23.05.18, 00:36 Przytulam. Moja Mama zmarla nagle. W jednej godzinie zyla a w kolejnej juz nie. Badz przy Niej. Odpowiedz Link Zgłoś
tmk123 Re: Smierc mamy 23.05.18, 00:56 Ja sobie nie poradziałam. Beczałam w nocy w poduszkę tak, żeby mama nie usłyszała. Byłam za głupia i za smarkata, żeby jakoś Jej powiedzieć, że umiera. W ostatnim miesiacu przyjechała jej siostra i to pozwoliło mi nie zawalic studiów. Kilka razyy spóźniłam się z morfiną. Jak umierała rozmawiałam z koleżanką. 30 lat temu, a ciagle mam wyrzuty sumienia Odpowiedz Link Zgłoś
turzyca Re: Smierc mamy 23.05.18, 01:54 Ja mam rady pragmatyczne. 1. Uporzadkowac sprawy majatkowe, jesli nie jest to cos zupelnie oczywistego. Dla mnie proby przesledzenia, co ja wlasciwie dziedzicze - czesci dokumentow brakowalo, do tego numery ksiag wieczystych sie zmienily, nie moglam ustalic, co bylo nabywane, co zbywane - to byl koszmar. Takze dlatego ze ze smutku bylam mocno oglupiala. 2. Na juz, na dzis, na teraz - usiasc nad albumem ze zdjeciami, polozyc dyktafon, utrwalic opowiesci. 3. Zawczasu przygotowac sie do pogrzebu i zaloby, w sensie powiedzmy materialnym. To brzmi okrutnie, ale jest najlepsza rada, jaka dostalam. Kupowanie czarnych rajstop, krawatow itp jest trudne, ale naprawde latwiejsze wczesniej niz po tym dniu. To samo dotyczy miejsca na cmentarzu, wyboru wienca itd. I jednak jakos pomaga oswoic smierc. 4. Zorientuj sie juz teraz, jak wygladaja sprawy medyczne, opiekuncze itd. Jakie masz opcje, gdzie sa hospicja, kto jest polecany do opieki i np. nie boi sie przepisac morfiny, ale tez zastanow sie, co np. z lozkiem. Bo z lozkiem wypozyczanym z hospicjum jest ten problem, ze zazwyczaj dostajesz je dopiero po zapisaniu chorego do hospicjum czyli po wypisaniu ze szpitala. Normalne lozka do opieki nad osoba lezaca nadaja sie bardzo zle. Zastanow sie, jak to wszystko zorganizowac, zeby bylo jak najlepiej. I koniecznie umow sie z kims, zeby Cie nauczyl, jak pracowac z lezacym chorym. Bo zlym podnoszeniem mozesz sobie jednym ruchem zalatwic kregoslup, trzeba miec wlasciwa technike. Pewne rzeczy mozesz zaczac cwiczyc juz teraz - ja widze, jak pielegniarka z mojej rodziny podnosi swoje wnuki, zawsze z zachowaniem zasad ochrony kregoslupa, tak ma to zautomatyzowane, ze nawet piec kilo podnosi prawidlowo. Odpowiedz Link Zgłoś
71tosia Re: Smierc mamy 23.05.18, 07:08 wspolczuje. Zastanow sie co mamie mogloby sprawic przyjemnosc? Moze jezeli jeszcze stan zdrowia pozwala - odwiedźcie miejsca ktore zawsze chciala zobaczyc, zrobcie to oczym zawsze marzyla - troche jak w tym filmie 'Choć goni nas czas'. Na razie mama zyje i dobrze by bylo by to bylo ciagle pelne zycie. By te ostanie 3 miesiace nie byly czekaniem na to co nieuchronne. Jezeli mama jest w bardzo zlej kondycji psychicznej pomysl nad antydepresantami. Rob duzo zdjec, fimow - to troche bedzie pomagac pozniej. ps Ze spraw organizacyjnych, trzeba juz teraz zaczac sie rozgladc za pomoca w opiece nad chora, do osoby w stanie terminalnym bedzie trudno znalezc kogos z dnia na dzien. Trzeba sie tez zorientowac czy w okolicy jest jakis osrodek opieki paliatywnej i pogadac z personelem, o tym jakie mozesz miec problemy i jak je bedziesz mogla rozwiazac. Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: Smierc mamy 23.05.18, 07:51 Nie obraź się, ale to o mamie powinnas pomyśleć. Jak ona radzi sobie z tym, że zostało jej parę miesięcy życia i co możesz zrobic, by jej ułatwić odejście? Jeżeli zrobisz wszystko, ile można i trzeba, to sama łatwiej zniesiesz tę tragedię. Oczywiście wiele zalezy od tego, czy mama wie, co ja czeka, czy nie wie (albo woli nie wiedzieć). W obu przypadkach po prostu bądź dla nie wsparciem psychicznym, jakiego potrzebuje. Jesli jej to dasz, a ona będzie w stanie to przyjąć (pisze tak, bo nie wiem, o jaką chorobę chodzi, wiadomo, że bywają rózne stany psychiczne), to zostanie Ci wiele dobrych wspomnień z tej pomocy, bliskości. I po okresie żałoby te wspomnienia będą Ci pociechą. Odpowiedz Link Zgłoś
green_agula Re: Smierc mamy 23.05.18, 08:18 co znaczy poradziłyście? że nie zwiariowałam tak ale czy sie da przygotowac - nie, zal i pustka zawsze zostanie u mnie taty nie ma juz 2 lata a czasem wieczorem jak leze w łóżku to mi łzy pociekną u nas była diagnoza ze moze przeżyć 2 dni a może i pół roku- zmarł po 2 tygodniach Odpowiedz Link Zgłoś
bo1 Re: Smierc mamy 23.05.18, 08:38 Trudno sobie z tym poradzić, ale nie było wyjścia. Dla mnie najgorsza była może nie tyle sama śmierć, co chwila, w której okazało się ponad wszelką wątpliwość, że nic, absolutnie nic nie można zrobić, że nie ma ratunku. Wtedy schodzi z człowieka powietrze. To zabranie nadziei i poczucie bezsilności obezwładnia, wykańcza psychicznie, a nawet fizycznie. Trzeba było jednak wziąć się w garść, zapewnić chorej maksimum komfortu i zniwelować ból - to było najważniejsze. Przy okazji przekonałam się, jak często ludzie nie umieją rozmawiać z kimś, komu ktoś umiera. Unikają tematu - trudnego i takiego nieoswojonego. Odpowiedz Link Zgłoś
princy-mincy Re: Smierc mamy 23.05.18, 09:25 Mogę Ci powiedzieć, jak było u nas. Babcia miała zdiagnozowanego raka w styczniu, no ale wiekowa była, miała juz 87 lat. Od czerwca (gdy zmarł dziadek) któraś z trzech córek (w tym moja mama), zawsze była u babci w domu, dzień i noc, bo babcia miała gorsze i lepsze momenty. Pilnowały jedzenia, mycia, brania leków. Było im łatwiej o tyle, że były we trzy, więc się zmieniały. Każda była u babci 3-4 dni i miała tydzień wolnego, gdy opiekę przejmowały pozostałe siostry. To bardzo dużo im dawało, mogłby odpocząć, odespać (babcia często budziła się w nocy), wrócić do swoich spraw. Moja mama załatwiła łóżko z materacem na odleżyny, wypożyczyła z jakiegoś sklepu. Babcia od początku pod opieką hospicjum domowego, pielęgniarka przychodziła co jakiś czas, lekarz, który nie miał oporów zapisać babci plastry morfinowe. Wiadomo było, że babci pozostało tylko kilka miesięcy życia, żadne leczenie nie wchodziło w grę. Moja mama po prostu siedziała z babcią, puszczała babci z internetu stare niemieckie piosenki (babcia wychowała się w Niemczech), oglądały zdjęcia, dużo rozmawiały. Babcia dużo spała, na końcu nawet 3-4 drzemki dziennie, taka była słaba. Czas między drzemkami to była godzina, czasami połtorej. Jeszcze przed śmiercią wszystkie szczegóły pogrzebu zostały omówione z samą babcią. Babcia pokazała, jaką chce mieć sukienkę, chciała kremacji, jak dziadek, chciała urnę z kwiatami (kochała kwiaty). Prosiła, by nie przedłużać jej życia za wszelką cenę, nie chciała umierać w szpitalu, chciała odejść u siebie w domu. Mimo tych wszystkich rozmów, przygotowań i pewności, że babcia umrze to i tak nikt z nas, zwłaszcza jej córki nie były gotowe na odejście babci. Babcia zmarła kilka dni przed Bożym Narodzeniem, to były dla nas okropne święta. Pogrzeb był straszny- szaro, zimno, buro, ponuro. Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: Smierc mamy 23.05.18, 09:34 > któraś z trzech córek (w tym moja mama), zawsze była u babci w domu, dzień i noc (..)Pilnowały jedzenia, mycia, brania leków. Było im łatwiej o tyle, że były we trzy, więc się zmieniały. Każda była u babci 3-4 dni i miała tydzień wolnego, gdy opiekę przejmowały pozostałe siostry. Zastanawiam się, jak to możliwe. Wszystkie 3 córki były niepracujące? Odpowiedz Link Zgłoś
princy-mincy Re: Smierc mamy 23.05.18, 09:37 Jedna na rencie, jedna na emeryturze, moja mama ma wolny zawód, mogła tak sobie zorganizować pracę, by czwartek i piątek pracować zdalnie z domu babci (brała laptop, telefon z internetem)+ weekend. Ale mowa o babci, która miała w chwili śmierci 88 lat a jej córki były po 60. Odpowiedz Link Zgłoś
misoune Re: Smierc mamy 23.05.18, 18:47 No właśnie, to oczywiste od początku. Napisałaś wyraźnie o 87-letniej umierającj, a ematka oczywiście policzyć nie umie.... Odpowiedz Link Zgłoś