Dodaj do ulubionych

Przemijanie...

07.08.18, 21:56
Smutny to wątek w ten letni czas, ale cóż....rodzina mi się starzeje. Jednej z ciotek zostało już niewiele czasu, byłam dziś u niej, straszne. Taką fajną kobitką była. Zawsze pełna energii, wszędzie jej było pełno, miła, życzliwa, nie słyszałam, żeby o kimś źle się wyrażała. A dziś - chudziuteńka, skurczona, słaby z nią kontakt. Straszne to wszystko. I bez sensu. Tak cholernie krótkie to życie. Córka mojej bliskiej koleżanki umiera. W kwietniu odszedł bliski przyjaciel mojego męża. Przeraża mnie to wszystko. Nie wyobrażam sobie, że najprawdopodobniej będę musiała pochować matkę, uczestniczyć w pożegnaniu starszych członków rodziny. Nie chcę tej pustki, która po nich zostanie. Bez sensu...przepraszam, wyżalić się chciałam.
Obserwuj wątek
    • kochamjesien Re: Przemijanie... 07.08.18, 21:59
      Mam to samo, przytulam
    • butch_cassidy Re: Przemijanie... 07.08.18, 22:00
      Fajną masz rodzinę, skoro masz takie podejście. Ciesz się z tego.

      Mnie przeraża, jak umierają ludzie młodzi... "Córka mojej bliskiej koleżanki umiera". To zdanie już mnie ścięło, choć nie znam osoby, i nie wiem, co się dzieje sad
      W przypadku mocno starszych - taka kolej rzeczy... normalne.
      • katja.katja Re: Przemijanie... 07.08.18, 22:32
        Może i kolej rzeczy, ale jak jest demencja czy inne choroby z tego kręgu, a jeszcze śmierć nie jest nagła to ta kolej rzeczy mocno obciąża bliskich, zwłaszcza jak z opieką są problemy.
        • butch_cassidy Re: Przemijanie... 08.08.18, 10:13
          Ależ oczywiście. Coś wiem na ten temat. Tyle, że nie o takiej sytuacji mowa w oście startowym, o ile się zorientowałam. W takiej, o jakiej piszesz, człowiek czuje oczywiście żałobę, gdy nadchodzi kres, ale i ulgę.
    • mumio75 Re: Przemijanie... 07.08.18, 22:05
      Też tak czuję, chyba lepiej nie myśleć o tym, co ma być i tak będzie.
    • nutella_fan Re: Przemijanie... 07.08.18, 22:09
      Ja cię rozumiem. Ale nie umiem pocieszyć.
    • nutella_fan Re: Przemijanie... 07.08.18, 22:10
      Najbardziej straszne to co napisałaś, że córka koleżanki umiera..... Najgorsze dla mnie, chyba nie do przejścia. To byłaby dla mnie samej śmierć od razu również.
    • jola-kotka Re: Przemijanie... 07.08.18, 22:19
      A wiesz co zauwazylam, ze smierc kogos takiego z ktorym sie nie mieszkalo , to tu i teraz do pogrzebu nawet jak to jest ktos bliski a potem zycie toczy sie dalej , malo sie o tej osobie mowi, malo sie pamieta sa tylko takie chwile kiedy wracasz do tej osoby myslami. Ostatnio o tym wlasnie myslalam i ze to przykre jest najbardziej w tym wszystkim.
      • anahera Re: Przemijanie... 08.08.18, 09:14
        3 lata temu zmarl maz mojej najblizszej przyjaciolki i najmadrzejsza rada jaka wtedy uslyszalam od klientki ktora tez mlodo meza stracila to bylo zeby nie unikac mowienia o nim, ze dla niej to bylo najtrudniejsze ze ludzie omijali temat, bali sie przy niej o nim mowic. I faktycznie, od razu zobaczylam ze dla przyjaciolki bardzo wazne jest aby ludzie nie unikali rozmow o jej zmarlym mezu. Rozmawiamy, wspominamy, wtracamy ze kiedys to powiedzial czy ta potrawe szczegolnie lubil. I widze ze dla niej to bardzo wazne.
      • konsta-is-me Re: Przemijanie... 10.08.18, 01:57
        Nie.
        Ja, jako nastolatka bywalam u swoich dziadkow (mieszkali w i nnym miescie) zawsze myslalam "moze to ostatni raz kiedy tu jestem".
        I chcialam sie na zapas ponapawac atmosfera, zapachem, pamięcią dziecinstwa, tej radosci.
        I tzeczywiscie - w koncu byl.
        I tak zegnalam sie z dziecinstwem.
        Moja mama tez b wczesnie zmarla.
        I tez czulam ze moje dziecinstwo sie konczy.
        I sie skonczylo b. wczesnie.
        I to jest parszywe.
    • kolibeer2 Re: Przemijanie... 07.08.18, 22:19
      ja mam 40 lat, a pochowałam już oboje rodziców, przy czym śmierć ojca witaliśmy wszyscy z ulgą (ciężki nowotwór) - wyrwa w sercu jest tak ogromna, że po kilku latach nie dało się tego zasklepić sad
      śmierć mamy była niespodziewana, do tej pory po 3 latach w to nie wierzę, często się łapię na myśli, że zadzwonię, coś jej tam powiem, a potem się łapię na myśli, że przecież jej już nie ma...
      jakoś nie mogę się pogodzić, że życie płynie
      • bergamotka77 Re: Przemijanie... 07.08.18, 22:24
        Ja przezylam tak smierc ukochanej babci 4 lata temu. Wydawalo mi sie jest niezniszczalna a tu bum, zwykle zapalenie pluc ja zabralo...Myślę o niej czesto i wiem, ze czuwa z góry.
        • akseinga3 Re: Przemijanie... 07.08.18, 22:34
          Jak ja tesknie za czasami kiedy zyli wszyscy dziadkowie. Wtedy smierc czy powazna choroba byly czyms nierealnym. A teraz ... szkoda gadac. Nie mam juz ukochanej babci a mama jest ciezko chora. Jakos ciezko mi odnalezc w tym sens. Mialam wspaniala rodzine a teraz jest nas coraz mniej. Niby wiem, ze takie jest zycie, ale boli bardzo .

      • arabelax Re: Przemijanie... 08.08.18, 21:14
        bardzo Ci współczuję. też mam 40 lat i mama ma raka bardzo rozsianego już bez opcji leczenia, a tato właśnie zaczyna kolejna chemioterapie
    • katja.katja Re: Przemijanie... 07.08.18, 22:30
      Bardzo dobrze Cię rozumiem, w ciągu roku byłam już na dwóch pogrzebach (jeden dalsza rodzina, drugi - bliższa), a teraz szykuje się kolejny (miesiąc, góra dwa na tę chwilę - oby nie dłużej). Przeżyłam horror z opieką, chorobami, organizowaniem opieki (inne miasto) , do tego kradzież niestety i różne tymczasowe opiekunki, którym się kleiło do rączek i jeszcze użeranie się z członkiem rodziny, który widział to wszystko inaczej bo przecież "X normalnie gada przez telefon, co ja wymyślam" i inne atrakcje.
      Na chwilę obecną jestem wypalona starością, chorobami starczymi. Marzy mi się życie.
      Nie chcę się już gapić na choroby, starość, czuć smród pampersów i wysłuchiwać głupich demencyjnych rojeń.
      Wszystko to odbiło się też na moim zdrowiu.

      • hosta_73 Re: Przemijanie... 07.08.18, 23:59
        katja.katja napisała:

        > Przeżyłam horror z opieką, chorobami, organizo
        > waniem opieki

        Miałam podobnie i tez to byl dla mnie horror. Choc dopiero teraz, patrząc wstecz tak to nazywam. Wtedy, gdy musiałam, spinałam poślady i robiłam to co trzeba, choc czasem beczałam z frustracji i bezsilności. Marzyłam o wolnym weekendzie. Ba, wieczorze nawet.

        > Na chwilę obecną jestem wypalona starością, chorobami starczymi. Marzy mi się życie.
        > Nie chcę się już gapić na choroby, starość, czuć smród pampersów i wysłuchiwać
        > głupich demencyjnych rojeń.

        To też rozumiem. Bedzie lepiej, zobaczysz. Przez pierwsze miesiące nie docierało do mnie, że mogę wyjść po południu do koleżanki i się po prostu "zasiedzieć", ze możemy wyjechać na cały dzień lub weekend, nie potrafiłam sie wyluzować. Po prawie roku, na wakacjach cisnęły mi sie do oczu łzy. Z ulgi, że to juz wszystko za mną, z żalu nad sobą bo dotarło do mnie, że to byl horror, i z żalu nad rodzicami, ze musieli tak sie męczyć. Teraz juz te uczucia troche przyblakły ale nigdy, nigdy nie zapomnę smrodu pampersa i widoku i smrodu odleżyn ("pamiątki ze szpitala")

        > Wszystko to odbiło się też na moim zdrowiu.

        Współczuję (ja tylko nadwyrężyłam trochę kręgosłup).

        Za bardzo sie rozpisałam, sorry.
        • katja.katja Re: Przemijanie... 08.08.18, 09:24
          W moim przypadku szpital szybko "pozbył" się chorego, po kilku dniach, chory tak dawał czadu, że nawet inni pacjenci z tej samej sali się na niego skarżyli. Najlepsze, że wypisali niby w stanie, że może chodzić, a już nie wstał z łóżka. Byle się pozbyć problemu.
          Żadnej też pomocy od państwa, jak nie jesteś mega dziadem to nic Ci nie przysługuje, opiekunki z MOPS - pełnopłatne, kradły. Nie jest tak, że jak MOPS to takie osoby są bardziej pewne, uczciwe niż te np. ze zwykłego ogłoszenia.
          Brzydzę się teraz takimi osobami, dowiedziałam się przy okazji, że to normalny proceder, że okradają zdemenciałych pacjentów "dorabiając" sobie do pensji, podobnież też pielęgniarki PCK (to już nie ja osobiście, ale inna osoba którą to spotkało).
          I jeszcze brak pieniędzy co też się liczy, w takich sytuacjach widać, jakie mendy otaczają chorego człowieka i na kogo naprawdę można liczyć i ile trzeba mieć szczęścia/intuicji by trafić na odpowiednią osobę.
      • dzikka Re: Przemijanie... 08.08.18, 09:37
        Współczuję. Może to straszne co powiem, ale Bóg pobłogosławił moich rodziców w miarę szybka śmiercią. Obydwoje nie wrócili ze szpitala. Niemniej przez te 2 tyg u taty i tydzień u mamy najgorsza była myśl: co oni czują? co myślą? I ciesze się w tym nieszczęściu, że ominęła ich oraz nas, ich dzieci ta tzw, opieka całodobowa, bo do sprawności fizycznej już na pewno by nie wrócilisad
    • inka40plus Re: Przemijanie... 07.08.18, 22:32
      Aż się wzruszylam... do łez...
      Też tak mam czasem.
      Na szczęście lub nieszczęście ten świat pędzi jak szalony i takich chwil refleksji mam stety lub niestety mało. Dla mnie to może i dobrze bo jestem nadwrazliwa.
      I przeżywam każda stratę okropnie
      Bliskich, dalszych, znajomych, zwierząt....

      Tak mam.

      Ściskam Cię.
    • wheels.of.fire Re: Przemijanie... 08.08.18, 00:05
      Mam to samo, chowałem już kolegów.

      lannntana napisała:

      > Smutny to wątek w ten letni czas, ale cóż....rodzina mi się starzeje. Jednej z
      > ciotek zostało już niewiele czasu, byłam dziś u niej, straszne. Taką fajną kobi
      > tką była. Zawsze pełna energii, wszędzie jej było pełno, miła, życzliwa, nie sł
      > yszałam, żeby o kimś źle się wyrażała. A dziś - chudziuteńka, skurczona, słaby
      > z nią kontakt. Straszne to wszystko. I bez sensu. Tak cholernie krótkie to życi
      > e. Córka mojej bliskiej koleżanki umiera. W kwietniu odszedł bliski przyjaciel
      > mojego męża. Przeraża mnie to wszystko. Nie wyobrażam sobie, że najprawdopodobn
      > iej będę musiała pochować matkę, uczestniczyć w pożegnaniu starszych członków r
      > odziny. Nie chcę tej pustki, która po nich zostanie. Bez sensu...przepraszam, w
      > yżalić się chciałam.
    • dzikka Re: Przemijanie... 08.08.18, 09:45
      To straszne....
      jestem w podobnym staniesad Tylko u nas tak zawsze falowo to idziesad. osiem lat temu w ciągu tygodnia dwa pogrzeby: mój tata i moja teściowa.
      W tym roku, w czasie Wielkanocy dzwoni brat, ze zmarła jego teściowa. Szok, bo nie chorowała. Moja mama, która spędzała u mnie święta powiedziała: "to teraz moja kolej, tylko ja zostałam". Niby takie gadanie...Zmarła dokładnie 3 tygodnie późniejsad Miesiąc po pogrzebie mamy jechałam na pogrzeb mojej mamy chrzestnej. Na stypie seniorzy rodu w wieku lat 40-kilku....
      • hosta_73 Re: Przemijanie... 08.08.18, 15:54
        Współczuję 😞
        To prawda, że nieszczęścia lubią chodzić parami, często zdarza się jakaś czarna seria...
    • konsta-is-me Re: Przemijanie... 10.08.18, 02:00
      Wiekszosc mojej rodziny zmarla.
      A mam 40 lat.
      Zostal ojciec i jeden wuj.
      No i kuzyni/kuzynki ale ze wszyscy mieszkaja daleko rzadko ich widuje.
      I co zrobic?
    • caponata75 Re: Przemijanie... 10.08.18, 04:37
      Właśnie umiera moja mama. Od ponad pół roku chodziła po lekarzach prosząc o diagnozę. Trzy miesiące temu powiedzalam jej wprost, że muszą szukać nowotworu. Diagnozę dostała dwa dni remu. Jest bardzo ciężko. Rycze cały czas, w sklepie, odprowadzając dziecko do przedszkola. W nocy mam natłok myśli. To takie niesprawiedliwe! To wstrętne co powiem, ale moja zdemenciala teściowa cieszy się świętym zdrowiem fizycznym. Mama jest bardzo aktywna, sprawna psychicznie, kocha wnuki ponad wszystko, ale to ona musi odejść. Jestem strasznie rozgoryczona. Za tydzień lecę do Polski, by towarzyszyć jej w umieraniu.
      • ginger.ale Re: Przemijanie... 10.08.18, 08:21
        Trzymaj się caponata. sad
      • akseinga3 Re: Przemijanie... 10.08.18, 09:48
        Rozumiem co czujesz. Moja tesciowa cale zycie imprezowala. Nie interesuja jej ani dzieci ani wnuki. Wypila morze alko. I zdrowiusienka i zadowolona z zycia. A moja mama najlepszy czlowiek jakiego znam boryka sie w wieku 62 lat z ciezka choroba.Los jest cholernie niesprawiedliwysad
        • riki_i Re: Przemijanie... 10.08.18, 16:52
          akseinga3 napisał(a):

          > Rozumiem co czujesz. Moja tesciowa cale zycie imprezowala. Nie interesuja jej a
          > ni dzieci ani wnuki. Wypila morze alko. I zdrowiusienka i zadowolona z zycia.

          Do czasu, do czasu.... zobaczysz
      • hosta_73 Re: Przemijanie... 10.08.18, 10:40
        Współczuję. Leć i bądź przy niej.
        • butch_cassidy Re: Przemijanie... 10.08.18, 11:18
          Także bardzo współczuję sad
      • arabelax Re: Przemijanie... 10.08.18, 11:24
        dużo siły życzę i współczuję. moja mama też umiera teraz. pod koniec kwietnia dowiedziałam się jak bardzo chora jest, a rak był już tak rozsiany, że nie ma już opcji leczenia.
        te pierwsze tygodnie to tak jak Ty ciągły płacz. teraz jakbym trochę sytuację oswoila, ale oczywiście są bardzo ciężkie dni. mam leki na uspokojenie. pomysl też o nich jeżeli jeszcze nie masz. jak będziesz bardziej stabilna to łatwiej będzie cieszyć się ostatnimi chwilami z mamą. ja żyję teraz dniem i cieszę się z tych, które nam zostały razem.
        • caponata75 Re: Przemijanie... 10.08.18, 21:34
          Dziękuję Wam za te słowa.
          • arabelax Re: Przemijanie... 10.08.18, 23:51
            wykorzystaj też ten czas. inni giną nagle w wypadku, a my teraz jakby przygotowujemy się, mimo, że nigdy nie da się na śmierć przygotować. ja pytałam mamę o wiele rzeczy jak była bardziej świadoma, mam zdjęcia, nagrania jak wspominamy coś. może to dziwnie brzmi, ale chcę mieć zachowany jej głos i te nasze rozmowy już w szpitalu. wzięłam przepisy na coś co zawsze lubiłam. pomysl o co chciałabyś ja jeszcze zapytać. mimo, że taka kolej rzeczy, że rodzice przed nami odchodzą, to trudno z tym się pogodzic. smutne bardzo to wszystko.
            • ginger.ale Re: Przemijanie... 11.08.18, 10:41
              Pamiętam Twój wätek arabelax, podziwiam jak się ogarnęłaś z tak ciężką sytuacją. Dużo siły życzę.
              • arabelax Re: Przemijanie... 12.08.18, 01:41
                dalej są ciężkie dni, ale muszę przetrwać to wszystko. boję się tego, co później. mama jest już w hospicjum, a tato zaczął chemio i radio terapię.
      • katja.katja Re: Przemijanie... 10.08.18, 14:30
        Współczuję.
    • chocolate-cakes Re: Przemijanie... 10.08.18, 10:44
      To samo...
      Byłam w szpitalu u wujka, nie poznałam go sad
      Choroba tak go wyniszczyła. Stan jest tragiczny. Ciocia nie żyje od kilku lat.

      Dalsza znajoma zginęła na przejściu dla pieszych, zostawiła dwoje dzieci sad
      Wszyscy są w szoku.

      Ja się też nie mogę pozbierać, non stop o tym od dwóch dni myślę sad
    • gosiablo Re: Przemijanie... 11.08.18, 00:09
      Moja mama odchodzi, kwestia raczej tygodni niż miesięcy. Walczyliśmy z rakiem płuc prawie półtora roku. Kocham ją bardzo, po diagnozie przeżyłam szok, ale teraz z ulgą przyjmę jej odejście bo ostatnie miesiące są koszmarne sad
      Ma przerzuty do mózgu i jest małym dzieckiem sad
      Opiekujemy się nią w domu przy pomocy hospicjum domowego, ale i tak łatwo nie jest.
      Jakie mam przemyślenia? Cieszyć się życiem, tu i teraz, nie odkładać za wiele na później, nie szukać problemów tam gdzie ich nie ma.
      • katja.katja Re: Przemijanie... 11.08.18, 09:01
        U nas podobnie (choć bez opieki hospicjum), wszyscy czekamy na śmierć jak na zbawienie. Wszyscy już mają dość sad
        Modlę się żeby było po wszystkim do miesiąca lub dwóch bo wszyscy się wykończymy. Dzień śmierci będzie dniem ulgi.
        • gosiablo Re: Przemijanie... 11.08.18, 09:23
          Bez hospicjum już by pewnie nie żyła, postawili kroplówkami na na nogi, dobrali dobrze dawki sterydów i mama otrzeźwiała.
          Niestety wszystko wraca ze zdwojoną siłą sad
          Mam tak jak Ty, chyba choroba mamy mnie wypaliła psychicznie i fizycznie.
          Myślę o tym co zrobię PO.
          • katja.katja Re: Przemijanie... 11.08.18, 09:34
            Rozumiem Cię, trzymam kciuki by wszystko jak najszybciej i możliwie bezboleśnie skończyło się to dla Twojej mamy.
            My nie mamy pomocy domowego hospicjum - chodzi o bardzo starą osobę, bez rozpoznanego raka tylko wiele chorób wynikających z wieku plus demencja. Zorganizowanie opieki w domu jest trudne. Nie ma żadnej pomocy, za wszystko trzeba płacić.
            NFZ refunduje jedną niecałą paczkę pampersów, podczas gdy jedna paczka starcza mniej więcej na 2-3 dni, taka pomoc państwa. A wiadomo ile wynosi przeciętna emerytura.
            Powoli przestaję oceniać ludzi na których pluje prasa, że zostawiają na okres świąt staruszków w szpitalach, może to i patologia, a raczej wycieńczenie rodziny, której nie stać na płatną opiekę, a cały rok się mordują i nikt im nie pomaga.
            • gosiablo Re: Przemijanie... 11.08.18, 10:28
              katja
              Wiem o czym mówisz, dwa lata temu opiekowałam się przez pół roku męża ciocią. Miała 90 lat i była w podobnym stanie jak opisujesz swoją chorą. O pomocy hospicjum nie było mowy.
              Było ciężko, jakoś przeżyliśmy, teraz moja mama, zupełnie nie czas na umieranie bo ma dopiero 62 lata.
              Ja mam takie wrażenie jakbym żyła w zupełnie innym świecie, ludzie jadą na wakacje, malują paznokcie, a dla mnie wszystko jest dziwne, bo ciągle lekarstwa, lekarze, i nie kończące się myśli, że to wszystko nie ma sensu bo i tak umrzemy.
              • katja.katja Re: Przemijanie... 11.08.18, 10:47
                Mam podobne odczucia. Młoda jeszcze Twoja mama.
                Tak swoją drogą ciekawe dlaczego hospicja nie obejmują opieką także osób w podeszłym wieku, które są przecież w podobnym stanie.
        • barbibarbi Re: Przemijanie... 11.08.18, 14:30
          Lekarze z domowego hospicjum sami czasami sugerują, aby w ostatnim stadium nie ratować na siłę, chodzi głównie o kroplówki i reanimacje. Przedłużenie życia o np. tydzień wydaje się dobrą rzeczą, ale nie wtedy, gdy człowiek jest już jedną nogą po drugiej stronie, cierpi, niewiele do niego dociera - to tortury a nie życie, dlatego nie trzeba się upierać przy kroplówkach i reanimowaniu do samego końca.
          • riki_i Re: Przemijanie... 11.08.18, 15:34
            Jest morfina. Co prawda przy zastrzykach z morfiny to już za bardzo nie ma kontaktu, niestety .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka