beataj1
06.02.19, 17:41
Tak sobie myślę.
Fundusz kościelny ma być zapłatą za to że kiedys tam państwo dekretem zabrało kościołowi bajątek który jak wadomo należał mu się w woli boskiej.
Ok - powiedzmy że jest w tym jakiś sens.
Ja się pytam dlaczego nikt do tej pory nie policzył czy państwo polskie powinno jesze płacić ten haracz.
W sensie obliczyć:
wartość odebranego majątku to X (potem doliczyć zmianę wartości wynikającą z inflacji)
następnie odjąć kasę wypłacaną kaościołowi przez dziesięciolecia
odjąć wartość masowo i często nieuczciwie "odzyskanego" w ostatnich latach majątku i sprawdzić czy my jako obywatele jesteśmy jeszcze winni jakis haracz czy już mamy z nimi spokój. I ewentualną prognozę że przy tych nakładach spłacimy ich do 2025 np.
Bo mam nieodparte wrażenie, ze Polska oddaje tą kasę kościołowi, oddaje i oddaje. Oni odzyskują co się da, a i tak pokrzywdzeni wciąż bez zmian.
Ja wiem, że w definicji tej religii idzie szlachetność przez cierpienie ale serio, ile można?
Są gdzieś takie wyliczenia?