Dodaj do ulubionych

Kobieta-bluszcz

11.03.19, 13:53
..albo mezczyzna-bluszcz.

Znacie, albo znalyscie takie przypadki w otoczeniu?
Jak sie to objawia(lo)?

Nie zdarza sie to wyjatkowo czesto, ale ze sa takie egzemplarze- wiedzialem. Sam mialem taka jako zdaje sie 18 czy 19 latek.
Pamietam, ze bylo lato. Wakacje. I - na przyklad -spedzilismy wiekszosc dnia razem. Dzien wczesniej podobnie. Bylismy tu, tam, spacer, u niej, u mnie. Mieszkalismy bardzo niedaleko (piechota w niecale 5min).
Nie bylem moze jakos wybitnie zmeczony wspolnym przebywaniem, ale chcialem "nadrobic" pare innych rzeczy. Na odchodnym ona sie pyta "to o ktorej jutro sie widzimy?". "Emm.. mam pare rzeczy do zrobienia, podejde po Ciebie jutro jakos popoludniu, wczesnym popoludniem nawet".
Ona: "poludniem?? a czemu tak pozno?"..
Ja, malo asertywnie i ulegajaco: "no moze takim pozniejszym ranem w sumie".
Ona: "ok".
Nastepnego dnia 9 rano dzwonek do drzwi - a tam ona z bananem na twarzy, jakby nigdy nic "no czesc smile smile - i wchodzi".

No i tez kwestia skali pewnie. To co kolega moze uwazac za normalne zachowanie, zwykla chec przebywania razem, dla mnie to juz bluszcz (albo odwrotnie).

Dopiero nie tak dawno, pare lat temu, przegladajac na signlowskim portalu profile, zauwazylem, ze kobiety tez czasami pisza, ze "nie szukaja faceta-bluszcza". Rzadko, ale bylo pare przypadkow. No ewidentnie maja jakies doswiadczenia na tyle silne, ze o tym wspominaja. I wtedy do mnie dotarlo, ze w druga strone widocznie tez pewnie sie zdarza.
Nie ze nie wierzylem ze tak moze byc, tylko jakos o tym nie pomyslalem wczesniej.

Znacie, znalyscie takie przypadki?
Obserwuj wątek
    • thea19 Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 14:29
      lepiej opowiadaj jak tam randka
      • saskia44 Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 14:34
        No wlasnie a nie rozkminiaj staroci.
        • no_easy_way_out Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 14:59
          Staroci -ale tu nie chodzi o mnie , serio smile
          Ogolnie pytam.
          Przyklad wlasny-archiwalny byl wlasnie tylko tym -przykladem o co mi chodzi w pytaniu.
      • no_easy_way_out Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 15:25
        Dzizas, forum to jednak ma pamiec.. smile
        Strach sie bac.

        No tak, spotkalismy sie wtedy. Nawet nie bylo krotko -pare godzin. Kawa, dluzszy spacer, pub.
        W planie przypominam byl dylemat- przyznac juz czu jeszcze nie, zem jest tata. I to dziecka, ktoremu daleko do doroslosci. No i ze swiadomoscia, ze po przyznaniu najprawdopodobniejszy ciag dalszy taki- ze to tyle, pozamiatane.
        Przyznaje -chyba po cichu mialem dziwna nadzieje (?), ze cos bedzie mocno nie ok z jej strony. Prymitywne zachowanie, niekonczace sie opowiesc o bylych, duzy egocentryzm, zupelnie inny wyglad niz ze zdjec albo, no nie wiem, cokolwiek, cos mocno zniechecajacego.
        Wiec wiadomo -mnieszy zal, ze nic z tego, gdybym i ja doznal rozczarowania. Jakies takie psychologiczne cos.
        Ale nic takiego nie bylo.
        Oczywiscie zawsze sie mozna u kazdego czegos przyczepic, ale nic powaznego, dyskwalifikujacego ja z mojej strony.

        Ale wracajac do mojego przynania sie do winy bycia tata- tak, powiedzialem. Jak juz sie widzielismy pare godzin.
        Nie poplakala sie, nie bylo niczego brzmiacego jak nawet namiastka pretensji, zadnego poczucia sie oszukana, nie uciekla.
        Normalnie rozmawialismy dalej jeszcze jakis czas.
        Potem kazdy pojechal w swoja strone, do siebie. Mieszkamy sporo od siebie, spotkalismy sie w pol drogi.

        Nie chce smecic o szczegolach, ktore nikogo specjalnie nie interesuja.
        Wyczerpujacy meldunek?
        • saskia44 Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 15:40
          Macie contact, spotkacie sie jeszcze?
          • no_easy_way_out Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 16:18
            Mhm
            Wczoraj smile
            • memphis90 Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 17:31
              No to opowiadaj.
        • thea19 Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 16:57
          a jest nadzieja na rozwinięcie relacji czy nic z tego?
        • bergamotka77 Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 21:45
          No i co dalej bylo easy? Ciekawie opowiadasz.
    • aqua48 Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 14:36
      Tak, w czasach studenckich znałam takiego chłopaka. Obiektywnie był miły i sympatyczny, ale chciał się spotykać codziennie, jak odmawiałam to było marudzenie dlaczego nie, bo ja mu się przecież tak bardzo podobam i on by chciał oraz wypytywanie, a co to ja w czasie spędzanym bez niego będę robić. Zarzucał mnie kompletnie niechcianymi prezentami w dużych ilościach, co mnie krępowało. Tragedia. Spotkaliśmy się tylko kilka razy (3-5), a on po ROKU kompletnego niewidzenia spytał czy nadal może mieć nadzieję na poważny związek...ufff.
    • milamala Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 15:05
      Zdarzaja sie tacy namolni ludzie, ja trzymam sie od takich z daleka. Natychmiast ucinam kontaakty, bo sie boje, ze potem sobie nie poradze jak to pojdzie dalej.
      • cauliflowerpl Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 15:23
        O dokladnie. Jak ktos sie tak zachowuje na poczatku znajomosci to od razu oczyma duszy widze przyszlego stalkera.
        • iwoniaw Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 20:45
          Mam dokładnie tak samo. Toż to człowiek się dusić zaczyna przy góra trzeciej takiej akcji w tygodniu, wyobrażanie sobie, do czego to może prowadzić, skutecznie mobilizuje do ucięcia kontaktu.
    • cauliflowerpl Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 15:22
      Wyrwalam chwasta na etapie jakos trzeciej randki.
      Zadzwonil raz do mnie o 7:30 rano z tekstem, ze odwolali mu zajecia na uczelni i moze bysmy sie spotkali bo on sie nie moze doczekac.
      Nie doczekal sie.
      • no_easy_way_out Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 15:26
        Heh smile
        co mu powiedzialas?
        • cauliflowerpl Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 15:34
          Że śpię.
          "Zerwalam" z nim przez telefon jak po raz n-ty zadzwonil z propozycja, tym razem jazdy na plaze. Powiedzialam mu, ze nie tylko nie chce jechac na plaze ale w ogole czego z nim nie chce.

          Hahaha to w ogole jaja byly. Ja bylam wtedy na Erazmusie, on studiowal tutaj a mieszkal chyba ze stara ciotka z Opus Dei. Podczas naszej pierwszej randki chcial podjechac do domu po jakies notatki, w zwiazku z czym musialam:
          - wykonac gluchy telefon zeby sprawdzic, czy ciotka jest
          - schowac sie w samochodzie bo jak dojezdzalismy to ciotka sie wylonila zza rogu
          Bo ona nie mogla wiedziec, ze 20latek ma randke. Ciekawe, co by ciotka powiedziala na fakt, ze mial te randke z 26 letnia Polka big_grin
          A jak po mnie przyjechal to przywital mnie slowami "czesc, podoba Ci sie moj samochod?"

          O rety, dzieki Ci za ten watek, usmialam sie na samo wspomnienie tego typka big_grin
          • cauliflowerpl Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 15:34
            * w ogole niczego
            • no_easy_way_out Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 15:44
              smile
              Ty 26, on 20?
              no to w tej sytuacji ten tekst o samochodzie nawet mnie tak mocno nie dziwi suspicious

              Spytalbym sie, co takiego w nim poczatkowo widzialas, ale mysle, ze odpowiedz jest oczywista smile
              I nie chodzi o to, ze ujal Cie dojrzaloscia jak na swoj wiek big_grin
              • cauliflowerpl Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 16:05
                Ja go poznalam na imprezie, na ktorej bylam kompletnie nawalona.
                Ladny byl, nie powiem.
                Dalam mu numer telefonu, zadzwonil na drugi dzien, to sie z nim spotkalam i zaczelam sobie zadawac to samo pytanie. No ale dobra.
                Jak sie umowilismy na druga randke to padalo i wprosil sie do mnie. Grzeczni bylismy, bo wspollokatorki byly w domu a poza tym na drugiej randce sie wtedy nie bzykalam i jal wyszedl PO TRZECH GODZINACH!!! To sie rozplakalam. Dziewczyny w szoku, co on mi zrobil, a ja na to, ze wlasnie zmarnowalam 3 godziny mojego zycia na palanta, ktory w kolko powtarzal mi trzy te same komplementy. Biedaczysko nie mogl uwierzyc, ze spotyka sie z Polka, blondynka i do tego inzynierem i caly czas to powtarzal. Nie bylam niestety na tyle asertywna, zeby go wykopac.

                No i trzeciej randki juz nie bylo.
    • heca7 Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 15:37
      Mój mąż spędził dwa lata w takim związku. Poznał dziewczynę przez naszego wspólnego znajomego, w którego grupie na studiach to dziewczę było. Kiedy było już po wszystkim kolega przyznał się mężowi, że w grupie dawali mu 2 miesiące z nią, nie więcej (zrobili zakłady). A on dwa lata wytrzymał. Doszło do tego, że teściowie wyłączyli telefon żeby nie wydzwaniała (to było 25 lat temu) i schowali aparat. Dzwoniła regularnie co 2 godziny i sprawdzała gdzie jest. Jeśli nie odebrał zaczynała dzwonić ciągle a potem darła się, że ją zdradza. Nigdzie bez niej oprócz pracy i studiów nie mógł wyjść. Jak ze znajomymi to razem z nią. Kiedyś miał 2 tygodnie cichych dni a właściwie cichy urlop wink Bo na Okęciu kiedy szli do odprawy spotkali koleżankę szkolną , która była wtedy stewardessą. Koleżanka zamieniła z nimi parę słów i poszła. Awantura trwała przez cały lot do Tunezji (teraz pewnie by ich wysadzili) a potem dwa tygodnie focha - bo on na pewno z nią sypia big_grin Potrafiła zjawić się u niego w pracy lub przejechać pod domem aby sprawdzić czy samochód stoi. Ponieważ znaliśmy się z mężem dużo wcześniej i mieliśmy sporadyczny kontakt w tym czasie to część szczegółów tego związku znam z własnych obserwacji, o części opowiadali mi później wspólni znajomi no i mąż. Po kilku latach zadzwoniła do męża w związku z jego zawodem i kiedy dowiedziała się, że jest żonaty i to ze mną to wysyczała- zdradzałeś mnie z nią na pewno (sama to słyszałam bo była na głośnomówiącym).
      • no_easy_way_out Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 15:47
        >Kiedy było już po wszystkim kolega przyznał się mężowi, że w grupie dawali mu 2 miesiące z nią, nie więcej (zrobili zakłady).

        LOL smile
        dobre ,dobre smile (Teraz, z boku - wtedy jemu raczej do smiechu nie bylo )
        Az mi sie przypomnialo jakiego typu zaklady my robilismy jeszcze w liceum... nie, to nawet na forum sie nie nadaje tongue_out
        • heca7 Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 15:58
          Pamiętam też dwie takie sytuacje. Jechaliśmy we dwójkę pod namiot na Mazury. Był jakiś objazd, chcieliśmy pojechać inną drogą, na mapie (20 lat temu ponad) wyglądała na utwardzoną. I owszem ale po 200 metrach okazała się utwardzona kocimi łbami wink No nic , jedziemy, zęby dzwonią ale ewidentnie zbliżamy się do drogi głównej. W pewnym momencie mój mąż (wtedy facet) mówi- nie wierzę, że można być tak spokojnym! Patrzę pytająco (ja prowadziłam) a on - X darłaby by się na mnie od początku, że to moja wina. Wtedy w ogóle jeździliśmy raczej moim samochodem bo on miał malucha. I kiedyś zauważył, że nie używam klaksonu- X cisnęła bez przerwy i wyzywała innych kierowców kiedy prowadziła. Generalnie miała lekkie problemy z panowaniem nad sobą.
          • wilan.an Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 16:10
            To chyba nie bluszcz tylko patologiczna zazdrośnica.🤔
            • chatgris01 Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 20:29
              Na borderkę wygląda. Bluszcz faktycznie nie.
          • sofia_87 Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 16:13
            W jakim jesteś wieku? Mój kolega tez chyba był z X jakies 10 lat temu smile, miałam podobna sytuacje, jechaliśmy ze znajomymi na wakacje, droga powiatowa trzeciej kategorii (gps poprowadzil smile), na tylnych siedzeniach spia dziewczyny, ja prowadze, kolega siedzi obok, ponieważ dziewczyny spaly, to jechałam zygzaczkiem, omijając wertepy i powstrzymując glosny smiech z tej sytuacji. Wtedy kolega wspomniał o swojej eks, która miała podobne zachowania jak ta "Wasza" na drodze
            • heca7 Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 16:25
              W tym roku kończę 45, mąż rok starszy wink Ale panna była w światku warszawskim znana, jej pierwszy mąż (ten co dzwonił do teściów był drugi) był radnym i był uzależniony od seksu.
              • sofia_87 Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 17:05
                To nie ta, ta kolegi 32 lata, jak my oboje smile
                I tez z Warszawy, to może rodzina smile
          • no_easy_way_out Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 16:15
            To juz nie tylko bluszcz- tu sa inne, wg. mnie duzo powazniejsze psychoproblemy.
            Jak jeszcze sobie cos przypomnisz -pisz wiecej.
            Po tym co piszesz przypominaja mi sie wypisz-wymaluj - 2 inne egzemplarze bardzo podobnego zachowania. Znam tylko z opowiesci, ale wiarygodne sa. To najwyrazniej taki typ. Jednen z egzemplarzy to facet, drugi to kobieta. I tu i tu mowa o kims , kto juz mial kolo 30-tki wtedy, czyli no dorosla osoba.
            A - co do skrajnej zazdrosci, ktora wczesniej opisalas, te dzownienie co 2h na przyklad a jak nie odbiera to zdradza. Tez znam. I tez z opowiesci. Nawet znalem osobiscie obie osoby.
            Ona miala dzieci z poprzedniego malzenstwa, wiec czasami kontakt z jej ex mezem, ojcem dzieci.
            Np. on (Ex maz) przychodzil po nie, ale ten drugi on (ten nowy, zazdrosny) zdarzyc sie moglo, ze nie byl wtedy w domu.
            Efekt? Ustalenie bylo, ze w mieszkaniu sa ustawione kamery. Sa poloczone jakimis apkami z smartfonami. Ustalone bylo, nakazane wrecz, ze jak on (ex -maz) wchodzi do domu po dzieci, to wszytko musi byc wszystko widac. Tam w smartfonie (tego nowego), przez te apke. Gdy raz na pare chwil jej ex zniknal z zasiegu kamery, a nadal byl w domu (dzieci caly czas tez w domu) to byl big bang - larmo, wyrzuty, slowny atak, i cichce dni i mocno naruszone "zaufanie". No wszystko chyba poza fizyczna przemoca. To nie zart.
            Najlepsze, ze ona sie na to godzila, bo "ona tez jest zazdrosna, wiec musi byc konsekwentna i to akceptowac".
            Tak, tez byla zazdrosna, tez za mocno, ale nie az tak, zeby kamery i ustalone scisle zasady gdzie wolno byc a gdzie nie w stosunku do kamer (!!).
            Wiem, gdybym tu nie byl juz dluzej, zostalbym pewnie uznany za trolla z taka historyjka. I nawet nie dziwie sie.
            Ta para juz nie jest razem. Z dobrych wiesci -oboje pod tym wzgledem znormalnieli, ona (wg mnie) bardziej.
            • cauliflowerpl Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 17:05
              Masakra...
            • jowita771 Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 22:22
              Znam podobnego faceta, jego dziewczyna nie może podać ręki innemu, bo on zaraz robi awanturę, na gorąco, przy ludziach.
              • rosapulchra-0 Re: Kobieta-bluszcz 12.03.19, 01:11
                Mój mąż osiem lat stracił z taką jedną patologiczną zazdrośnicą. Awantury były o wszystko, że pojechał do matki sam i nie wiadomo co z tą matką ROBIŁ? Że jadąc samochodem, zmieniał pas i patrzył w boczne lusterko, a na linii jego wzroku szła kobieta, więc się d.mi ogląda i kolejna awantura gotowa. Gdy sprzedawczyni podała mu rachunek i resztę, a z usmiechem je przyjął, to miał awanturę za to, że się uprzejmie uśmiechnął. Itd. itp.
                • iwoniaw Re: Kobieta-bluszcz 12.03.19, 09:45
                  O, to ja znam takiego faceta. Z tym, że jego żona się poddała terrorowi - zrezygnowała z pracy (ona pracowała jako sprzedawczyni w sklepie; jak łatwo się domyślić, wszyscy klienci płci męskiej przychodzili tam wyłącznie po to, by się umówić na schadzkę, a ona wyrażała swą gotowość, skoro nie bluzgała na nich z oburzeniem, lecz odpowiadała na ich pytania i - o zgrozo! - np. uśmiechnęła się czasem albo sama coś powiedziała "bez żadnego powodu"...). IMO gość jest chory, jego projekcje, jak to każdy facet w promieniu kilometra od jego żony nie myśli o niczym innym jak o przyprawieniu mu rogów, są po prostu humorystyczne, biorąc pod uwagę choćby atrakcyjność owej żony (miła dziewczyna, ale ani jakaś specjalnie towarzyska - raczej dość zahukana, ani piękna).
      • saskia44 Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 16:00
        Nie wiem czy to pod bluszcz mozna podciagnac czy jednak pod niekontrolowana chorobliwa potrzebe kontroli.
      • daniela34 Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 16:03
        Jezu! Jakim cudem wytrzymał z nią 2 lata??? Będzie kandydatem na męczennika czy co??? To już nie jest kobieta-bluszcz, to podpada pod chorobę psychiczną
        • heca7 Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 16:20
          To dodam coś jeszcze wink
          Po kolejnych paru latach jakiś facet zadzwonił do moich teściów. I przedstawił się jako znajomy ze studiów męża. Poprosił teściów o jego nowy numer. Teściowa nie uznała tego za podejrzane i podała komórkę męża. Po czym... zadzwoniła X! W jakim celu? Ano okazało się, że ten facet to jej mąż i specjalnie go podpuściła bo jej teściowie by numeru nie podali. A chciała kupić działkę budowlaną niedaleko moich teściów od ojca naszego przyjaciela akurat. I żądała od mojego męża aby przez tegoż kolegę wpłynął na jego ojca w celu obniżenia ceny big_grin Przyjaciel poinformowany o tym telefonie stwierdził podobnie jak jego ojciec, że od świrów należy trzymać się z daleka i ceny nie opuścił.
      • znowu.to.samo Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 17:54
        Eeee to już ciężka psychopatka. No długo wytrzymał.
    • bei Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 17:24
      Mnie partner, partnerka- bluszcz niekoniecznie kojarzy się z ilością spędzanego czasu, ale z niezaradnością partnera.
      Podporządkowywaniem poglądów i wartości pod aktualną relację (pod poglądy i wartości partnera), chwiejność poglądów, niezdolność decydowania, wykorzystywanie partnera. To, ze ktoś chce spędzać dużo czasu z partnerem nie musi być sokiem bluszcza, ale jakość tych spotkań jest już wiążąca diagnozę😊
      Tak, miałam kiedyś styczność z bluszczem. To, ze wciąż radził się w każdej sprawie było bardzo nużące i stresujące. Nie chciałam być odpowiedzialną za każdy jego krok.
      • chatgris01 Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 20:34
        Mnie się tak samo kojarzy. Tamte przykłady dzwoniących co 2 godziny czy filmujących to jakieś control freaki, nie bluszcze...
      • chatgris01 Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 20:39
        Bluszcze to tzw. osobowości zależne: drmax.pl/blog-porady/kobieta-bluszcz-co-sprawia-ze-nie-moze-zyc-bez-mezczyzny/

        www.mp.pl/pacjent/psychiatria/zaburzenia_osobowosci/71292,osobowosc-zalezna
    • solejrolia Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 20:03
      Tak spotykałam się z kims takim, i to nawet długo bylismy z sobą.
      Nie dość, że był bluszczem, to był zaborczy i zazdrosny.
      Wszystko przez jego niskie poczucie wartości i brak pewności siebie, a chciał mieć nad wszystkim kontrolę.
      W dodatku to ON mnie rzucił! Ha! Serio!
      Bo zaczęłam naciskać na slub, a dla niego "to takie trudne, byc razem, czy żyć osobno...." big_grin
      E, teraz myślę, że rodzice postawili go wtedy do pionu, bo jednak byliśmy bardzo młodzi.
      (A rodziców ma super! Jak niedawno ich spotkałam , to szczerze się wyściskaliśmysmile Teściów ewentualnych miałabym świetnych)
      Jak potem, po rozstaniu z nim, szukałam faceta/ umawiałam się z kimś, to bacznie zwracałam uwagę, żeby facet był jego przeciwieństwem.
      Udało się, ten został moim mężem wink
    • jowita771 Re: Kobieta-bluszcz 11.03.19, 22:12
      Takim całkiem bluszczem to on nie był, ale Twoja historia z panną o 9 rano przypomniała mi mojego pierwszego chłopaka. Miałam jakieś 17 lat i postanowiłam z nim zerwać. Drążył, dlaczego, więc powiedziałam, zgodnie z prawdą, że zakochałam się w kimś innym. Chłopak się rozpłakał i wyszedł. Na drugi dzień dzwoni domofon - on. Wchodzi, jak gdyby wczorajszej rozmowy nie było. No to ja od nowa całą rozmowę, chłopak się rozpłakał i wyszedł. Następnego dnia dzwoni domofon. To samo, co poprzedniego dnia. I tak parę razy dzień świstaka. Wreszcie zaczęłam popołudniami wychodzić z domu, żeby mnie nie zastał. Zaczynały się wakacje, udało mi się go unikać do wyjazdu. Po powrocie zobaczyłam go i przeszłam na druga stronę ulicy, bo się wystraszyłam, że całe zerwanie na nic. Na wszelki wypadek popołudnie spędziłam poza domem, ale za to jak wróciłam, czekała na mnie niespodzianka - był i przyniósł liścik, w którym napisał, że ze mną zrywa.
      • aandzia43 Re: Kobieta-bluszcz 12.03.19, 12:57
        czekała na mnie niespodz
        > ianka - był i przyniósł liścik, w którym napisał, że ze mną zrywa.

        Dobre big_grin Jak dalece można wypierać z pamięci nawet świeże wydarzenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka