dziennik-niecodziennik Re: SOR - pytanie. 30.03.19, 21:46 Na nocnej i świątecznej opiece lekarskiej bylam dwa razy: raz z dzieckiem rzygajacym jak kot na zastrzyk z metoclopramidu i raz z mezem z dlonia przebita gwozdziem na wylot na zastrzyk przeciwtezcowy. Dwa razy lekarz z NiSOZ przyjechal do domu - raz do babci (zejsciowe cisnienie, brak kontaktu) i raz do mamy (zawroty glowy, brak kontaktu). Karetkę wzywalam dwa razy: raz jak mama umierała i raz do siebie (ciaza i ciśnienie ponad 200/130). Odpowiedz Link Zgłoś
dziennik-niecodziennik Re: SOR - pytanie. 30.03.19, 21:51 A, przepraszam, raz wezwano karetke do mnie, bo mialam bardzo ostra reakcje alergiczna i sie dusilam. Odpowiedz Link Zgłoś
ruscello Re: SOR - pytanie. 30.03.19, 21:37 Wybity bark - zajęli się mną ok; naderwane więzadła w kolanie - nie panowałam nad nogą, a musiałam dojść 2 razy kilkadziesiąt metrów na badanie i zostałam po drodze na podłodze; rozlany wyrostek - odsyłali mnie do domu, aż jakiś znudzony chirurg powiedział, że na dyżurze może mnie otworzyć i sprawdzić. Z nudów na sor nie jeżdżę Odpowiedz Link Zgłoś
mamolka1 Re: SOR - pytanie. 30.03.19, 22:06 4 razy.. - z najstarszym jak wyrżnął na mokrej podłodze w hipermarkecie i guz na czole rósł mu w błyskawicznym tempie - z nie moim dzieckiem ( syn z kolegą wybrali się na rowery i w okolicach mojej roboty kolega spadł z roweru i złamał rękę ) - na oddziale wzięli młodego na oględziny a ja w tym czasie ściagałam do szpitala jego mamę - z koleżanką którą użądliła osa i się okazało, że silnie uczulona. Z auta ją prawie wyniosłam, na sorze najpierw nas zlekceważyli a chwilę później dziewczynę reanimowali - z najmłodszym jak zleciał na placu zabaw z takiego bujaka na sprężynie - miał wtedy rok i myślałam, że mu strzelił obojczyk, na szczęście okazał się tylko mocno stłuczony.. Odpowiedz Link Zgłoś
bei Re: SOR - pytanie. 30.03.19, 22:10 Dziecko włożyło palec w otwór w zabawce plastikowej, kontuzja kolana. Wcześniej, gdy SOR-ów nie było przyjeżdżało się po prostu na izbę przyjęć, nie było tłoków, najdłuższa kolejka to 5 osób. Oddziałów pogotowia było o wiele, wiele więcej, chorzy mogli tez sami przyjeżdżać do punku pogotowia ratunkowego. Odpowiedz Link Zgłoś
yuka12 Re: SOR - pytanie. 31.03.19, 17:49 W moim rodzinnym mieście była IP, ze dwa czy 3 punkty pogotowia i w każdej przychodni wieczorna pomoc lekarska (od 16:00 do 20:00) i sobotnie dyżury lekarskie. Więc jak się przyjeżdżało z wpl na ip, to czesto witały pustki 😁. Dzisiaj po 18.00 można jechać na SOR lub nocną pomoc, wszystko w jednym miejscu, nawet w jednym budynku, przy lokalnym szpitalu. W dodatku do lekarzy trudno się dostać, mąż próbował się po południu się dostać (syn miał wypadek, trzeba było go obejrzeć), nie miał szans, więc pojechali na SOR. A tam pełno ludzi. Na szczęście ulitowali się nad młodym (płakał z bólu, wyglądało na złamanie), jednak teść kiedyś przesiedział kilkanaście godzin zanim go obejrzano i przyjęto na oddział. Odpowiedz Link Zgłoś
jak_matrioszka Re: SOR - pytanie. 30.03.19, 22:12 Tezy razy. Raz wysłał mnie lekarz pierwszego kontaktu, pojechałam prosto od niego z rozpoznaniem do szpitala. Nie majac pojecia któredy wejść, weszłam przez przyszpitalny oddział pogotowia ratunkowego, razem z ludźmi "z ulicy". Mój lekarz miał racje, spedziłam tydzień w szpitalu. Drugim razem najpierw zadzwoniłam na pogotowie i opisałam symptomy. Pielegniarka stwierdziła, że chca mnie zobaczyć i spytała czy wysłać karetke, czy sama przyjade. Zawiózł mnie Książe Małżonek, a niecała godzine później jechałam karetka na sygnale do szpitala. Tydzień w szpitalu i tydzień w domu opieki. Trzeci raz prosto z pracy, a dokładniej w czasie pracy. Poszłam, lekarz stwierdził konieczność specjalnego badania, którego nie mogli przeprowadzić na miejscu i chciał mnie wysłać taksówka do szpitala w innym mieście. Podziekowałam i powiedziałam że sama pojade. Wróciłam do pracy, dopracowałam do końca zmiany i potem pojechałam do wskazanego szpitala. Zoperowali mnie tego samego dnia, wyszłam dzień później, na zwolnieniu dwa miesiace. Poczucia zagrożenia życia nie miałam w żadnym przypadku, w żadnym też bym nie przeżyła gdyby nie pomoc lekarska. Od możliwej śmierci dzieliło mnie od kilku godzin do kilku dób. Odpowiedz Link Zgłoś
jak_matrioszka Re: SOR - pytanie. 30.03.19, 23:41 Miało być bez szczegółów Ja pochodze z rodziny, gdzie lekceważenie wszelkich objawów i chorób ma wielopokoleniowa tradycje. Dziadek miał zawał w wieku 75+, podziekowałam sasiadowi za propozycje podwiezienia do szpitala i pojechał sam, na rowerze. To, że ja sie autem rozbijam to już naprawde duży postep i w sumie zasługa Ksiecia Małżonka, bo ja bym pieszo poszła (nie lubie rowerem jeździć). Odpowiedz Link Zgłoś
joanna05 Re: SOR - pytanie. 30.03.19, 22:20 Nigdy. A też miałam złamany palec w piątek wieczorem oraz nagłe kłopoty z zębami. Ale za każdym razem jechałam do specjalisty - prywatnie ortopeda z RTG w gabinecie oraz weekendowa pomoc dentystyczna. I tak zamierzam robić, póki się da - oby nigdy na SOR. Odpowiedz Link Zgłoś
zurekgirl Re: SOR - pytanie. 30.03.19, 22:43 Zapalenie nerek z goraczka 40 stopni przez 3 dni. Poszlam, bo GP nie mial czasu mnie przyjac. W dziecinstwie zlamana reka. I tyle. Za to moja corka chyba lubi szpitale, szczegolnie w nocy. Raz zlamala dwa palce u stopy. Raz glowa ja bolala tak, ze zasypiala z bolu (wyobrazalam sobie tetniaka, przyczyny bolu nie znaleziono). Raz naskoczyla na pionek i na stopie wywalilo tetniacego siniaka wielkosci piesci. Raz robilismy z niej samolocik i wyrwalismy lokiec (podobno czesto dzieci z takim urazem zagladaja). Raz myslalam, ze ma krup, kaslala i lapala bezdech. I raz odeslali nas z przychodni, bo lekarz nie mial czasu. Z kaszlem i goraczka. W poczekalni przypadki od otwartych zlaman do "nie ma apetytu". W UK nie czepiam sie czasu oczekiwania, zazwyczaj czekam 4 godziny, czasem zostawiaja nas na obserwacji cala noc. Wierze, ze otwarte zlamanie jest wazniejsze niz zlamany palec. Ale widzialam tez dziewczynke z rozcieciem nad brwia wielkosci drugiej brwi, krew sie lala, dziewczynka czekala dluzej niz my z tymi polamanymi paluchami. Odpowiedz Link Zgłoś
jak_matrioszka Re: SOR - pytanie. 30.03.19, 23:48 Ach, przypomniałaś mi wizyte z dzieckiem. Młodsza zacieła sie w palec przy obieraniu mango, nie można było zobaczyć jak głeboko, bo krew sie lała i zasłaniała. Po kilkunastu minutach samodzielnego opatrywania końcu spakowałam ja do auta i pojechałam na pogotowie z reka w reczniku i torbie foliowej. Przyjeli szybko, bo kolejki nie było, opatrzyli i wróciłyśmy do domu. Odpowiedz Link Zgłoś
ivanova Re: SOR - pytanie. 30.03.19, 22:45 - plamienie w ciąży - upadek w ciąży (dość mocno się wyrabalam) - spuchnięta, obolała kostka (jakieś zakażenie się wdało) - raz z urazem mechanicznym oka (oberwałam gałęzią) Z dziećmi- raz karetka z zapaleniem krtani u trzylatki, raz bez sensu bo durna pediatra dała skierowanie przy zapaleniu oskrzeli u roczniaka że niby ma duszności ( w szpitalu się okazało że duszności nie ma ale ma bez sensu dawki leków dobrane- jak dla 3 kg dziecka a nie 10 kg), raz z nastolatkiem że skręcona kostką (spuchła bardzo mocno, obawiałam się że złamał coś) Odpowiedz Link Zgłoś
spirit_of_africa Re: SOR - pytanie. 30.03.19, 22:50 1. w liceum. Był weekend dostałam straszliwego bólu żołądka. Po tym jak mi przez pare godzin nic nie pomogło tata wziął mnie na SOR. Potem się okazało ze miałam nadżerki.2.na studiach złamany palec u stopy. Uczyłam się do pozna i złamał się o 2:00 w nocy wiec nie było wyboru. 3. Na studiach. Dostałam strasznych duszności wieczorem na tle alergicznym. Mąż był 2 razy: raz złamany palec u stopy, drugi raz rozciął sobie brodę myjąc kocia kuwetę. Córka raz gdy postanowiła uczcić ukończenie 3msc życia pierdyknieciem z kanapy. Odpowiedz Link Zgłoś
lalkaika Re: SOR - pytanie. 30.03.19, 23:08 myslalam ,ze zapytasz czy z rowerem mozna Odpowiedz Link Zgłoś
me-lissa Re: SOR - pytanie. 30.03.19, 23:16 Jako dziecko - potworny ból brzucha, rodzice myśleli że symuluję ale kiedy zemdlałam wezwali pogotowie. Drugi raz w ciąży ok 15 tyg - skurcze, dostałam lekki ochrzan że zawracam głowę, faktycznie w ciąży byłam „lekko” przewrażliwiona; z 9 miesięczną młodą kiedy miała wypadek pod opieką babci, zostałyśmy ponad tydzień w szpitalu, niedawno z młodą z silnym bólem brzucha Odpowiedz Link Zgłoś
danaide Re: SOR - pytanie. 30.03.19, 23:21 Ło ematko. Widzę, że wszyscy tu przyszli na wyścigi zapewniać, że nie oni robią te tłumy na SORach przez które ludzie umierają. Chyba problemy na SORach mają teraz w mediach zielone światło i absolutny priorytet, bo dziś znalazłam info o 21latce w ciąży, która na SORze dostała udaru. Ja czasem jeżdzę. W sprawach, które wymykają się klasyfikacji i nie mogą IMHO czekać na lekarza ogólnego + specjalistę. Zwłaszcza, że dziecko same z matką. Swego czasu dzwoniłam na pogotowie, podawałam objawy i jak dostałam opierdziel, to olewałam sprawę, a jak zalecano wizytę to jechałam. Czasem SOR, czasem NPL, czasem pogotowie, które nic nie ma, ale człowieka poogląda (NPL oficjalnie tam nie było, a i kolejek żadnych też). Ostatnio byłam z dzieckiem (ból głowy uszu i brzucha) na SOR, bo dzień wcześniej na NPL skądinąd przemiła lekarka uznała, że dziecko anemiczne, a na SOR jednak uznano, że to wysiękowe zapalenie ucha. Z sobą ostatnio z kilkudniowym bólem brzucha, nie mijającym po lekach jakie zapisał mi lekarz. Byłam też z poharataną na Bulwarach Wiślanych ręką, łbem, którym walnęłam na ulicy w trafo przy światłach, pękniętą rogówką, zerwanych achillesem, kręgosłupem, którym nie mogłam ruszyć i krwotokiem międzyokresowym, po którym zaliczyłam zjazd i tu zabrała mnie karetka, ale na swoje usprawiedliwienie mogę dodać, że zasłabłam w kolejce do lekarza prywatnego i to na jego wyzwanie wyjechałam. Dziecko z uszami, raz bolącym brzuchem albo uderzeniami w głowę. I raz coś wpadło do oka i nie wyłaziło, SOR w szpitalu dziecięcym w Barcelonie, szczerze polecam Odpowiedz Link Zgłoś
jak_matrioszka Re: SOR - pytanie. 30.03.19, 23:59 W sumie to wszyscy jadacy na SOR uważaja że maja powód, wiec czego oczekujesz? Czasem moga sie mylić, innym razem maja racje, a kolejke robia bo tam sa, bez wzgledu na to co im jest. Odpowiedz Link Zgłoś
danaide Re: SOR - pytanie. 31.03.19, 00:16 Ja? No właśnie kolejek Koniecznie lektura, woda, coś na ząb i siedzimy (często z córką). Przy czym na NPL czy w pogotowiu bywa sprawnie, nawet papierologii czasem nie ma. Teraz wszedł triage - taki napis widziałam na gabinecie, selekcja zapewne źle się kojarzy, więc mamy ąębątą. Ludziom to jeszcze nie w smak, niektórzy ludzie w poczekalniach strasznie gardłują, narzekając na ten system. Nie wiem jak działa on w placówkach, o których ostatnio głośno w mediach. No i pytanie kto robi triage - jak z ryzykiem błędu. Odpowiedz Link Zgłoś
jak_matrioszka Re: SOR - pytanie. 31.03.19, 00:33 W Norwegii też jest coś jak triage. Można zadzwonić i powiedza czy wogóle do nich jechać, a po przyjeździe najpierw wstepny wywiad i jeśli nie priorytet a jest kolejka to albo sie czeka, albo wchodzi od razu. To że sie czeka wiem tylko z domysłu, bo widziałam ludzi siedzacych w poczekalni, ja po wywiadzie już do poczekalni nie wróciłam. A przygotowana byłam: komórka załadowana i abonament na internet duży I tylko znajomego ciut wystraszyłam, bo graliśmy i powiedziałam że ide na chwile na badanie i zaraz wracam (sadzac po ilości ludzi w poczekalni, a nie znajac systemu priorytetów) a wróciłam na sieć po kilku godzinach. Odpowiedz Link Zgłoś
flegma_tyczka Re: SOR - pytanie. 31.03.19, 16:47 Uprawiasz sport, że masz tyle urazów? Odpowiedz Link Zgłoś
danaide Re: SOR - pytanie. 31.03.19, 22:16 Siatkówka między 10 a 26 rż. Przez sport do kalectwa Oko rozwaliło mi dziecko. A czasem po prostu się zagapię Odpowiedz Link Zgłoś
obrus_w_paski Re: SOR - pytanie. 30.03.19, 23:24 -o 3 w nocu wdepnęłam bosa noga w szklanke, bylam trzezwa. Lekarz wrzeszczał na mnie za obudzenie i postanowił, ze znieczulenie do szycia mi zupełnie niepotrzebne - przecięłam sobie palec (nie polecam otwierania plastikowego opakowania ogromym nożem). Tez w nocy. Pokrzyczalam z bolu, zakleilam kilkoma plastrami i poszłam spać. Następnego dnia był jakiś dziej wolny, pościel cała we krwi. poszłam na tutejszy sor prywatny. Założyli mi kilka szwow, dali szczepionkę, bo był brudny, antybiotyki, lekarz przesympatyczny. Odpowiedz Link Zgłoś
ga-ti Re: SOR - pytanie. 30.03.19, 23:32 Z dzieckiem gdy wymiotowało pół nocy i cały dzień, sobota była, trafiliśmy chwilę przed odwodnieniem. Z dzieckiem małym gdy temperatura nie chciała spadać, odporna na przeciwgorączkowe specyfiki. Z dzieckiem, gdy zraniło się w podniebienie, krew się lała. Z mężem z koszmarnym bólem kręgosłupa, który nie mijał, a nasilał się bardzo, koło północy schodził na czterech z łóżka. Odpowiedz Link Zgłoś
majenkir Re: SOR - pytanie. 30.03.19, 23:48 3 razy: 2 razy z atakiem astmy raz po poison ivy, bylam w ciazy i cala spuchlam Odpowiedz Link Zgłoś
redheadfreaq Re: SOR - pytanie. 30.03.19, 23:51 Właśnie jestem. Ostre zapalenie zatok od kilku dni leczone antybiotykiem, dziś przestałam czuć kawałek twarzy, najbliższa możliwa wizyta u laryngologa - we wtorek. Wcześniej - krwawienie we wczesnej ciąży, dawno temu z okazji urazów ortopedycznych. Odpowiedz Link Zgłoś
jak_matrioszka Re: SOR - pytanie. 31.03.19, 00:35 Zdrowiej! I chociaż napisz czy Ci twarz uruchomili na tym SORze Odpowiedz Link Zgłoś
redheadfreaq Re: SOR - pytanie. 31.03.19, 14:30 Dziękuję! Czekałam 12 godzin, zrobiono rentgen i błyskawicznie wykonano punkcję, bo wszystko było zalane. Na SORze było piekło - jeden laryngolog i jeden lekarz od wszystkiego innego (głównie urazy). Ciężko mieć pretensje do kogokolwiek poza systemem Odpowiedz Link Zgłoś
kosmos_pierzasty Re: SOR - pytanie. 31.03.19, 00:24 Z córką, jak sobie mocno rozcięła rękę. Z mamą, jak upadła i rozwaliła sobie głowę. Z mężem, jak sobie na głowę przewrócił maszt i też rozciął. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: SOR - pytanie. 31.03.19, 03:41 Z synem: 1. szyć wargę 2. zaopatrzyć złamany palec 3. wpisać na oddział z powodu biegunki (syn był w stanie, że nie trzymał pionu, miał 4 lata, wysłał nas lekarz pomocy weekendowej, na oddział został wpisany i zapięty do kroplówki w ciągu kwadransa) 4. jako z niemowlakiem, z powodu kaszlu, wysłał nas też lekarz. Okazało się, że dziecku nic nie było. Z córką: ze złamaną ręką. Odpowiedz Link Zgłoś
saskia44 Re: SOR - pytanie. 31.03.19, 06:13 Raz, skrecona stopa, spuchnieta, sina i ogromny bol, srodek tygodnia, ok 6 wieczorem. I tak musialabym sie tam udac bo lekarz w przychodni x-ray nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
princy-mincy Re: SOR - pytanie. 31.03.19, 09:11 Jako dziecko byłam kilka razy, ale wtedy to się nazywało ostry dyżur. Powody prozaiczne, aczkolwiek nie dało się czekać do zwykłego lekarza- dwa razy rozcięta głowa i zakładanie szwów (oczywiście w sobotę wieczorem, raz czekałam z mamą kilka godzin na to szycie, bo była jakaś feralna noc i co chwilę przywozili ludzi rannych w różnych wypadkach). Kilka razy jechałam też jako nastolatka, grałam w siatkówkę i na treningu wybity palec/ palce. Wtedy też jechało się na ostry dyżur. Z moimi dziećmi byłam ze dwa razy na opiece doraźnej (silny ból ucha w weekend), raz z synem na SOR bo przytrzasnęł sobie palce drzwiami. Spuchły mu okropnie i dwoma nie mógł ruszać, myśleliśmy że złamane (niedzielny poranek, nie będę czekać do poniedziałku). Nie uważam, by to były nieuzasadnione przypadki,na szczęście nie było też zagrożenia życia i nie oburzało mnie czekanie. Odpowiedz Link Zgłoś
sumire Re: SOR - pytanie. 31.03.19, 09:21 Dwa razy. Raz mnie przywiozła karetka ze złamaną nogą. Drugi raz przywiozła mnie karetka, bo zaczęłam się dusić w pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
ficus_carica Re: SOR - pytanie. 31.03.19, 10:51 Ze sobą raz. Zapalenie wyrostka robaczkowego. Odpowiedz Link Zgłoś
zonda-m Re: SOR - pytanie. 31.03.19, 10:52 Nigdy. Ani ze sobą ani z innym członkiem rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka_kak Re: SOR - pytanie. 31.03.19, 14:47 Raz, o 1 w nocy na lindleya. Pacjenci byli obsługiwani na bieżąco. Zrobili mi dużo badań, i dlatego tam siedziałam dość długo. Mówiłam panom, że nie mam problemu, aby przyjść rano, bo nic memu życiu nie zagrazalo (przyszłam że skomplikowanym złamaniem), ale zrobili od razu. Wiezli nas takim śmiesznym samochodziki pomiędzy budynkami i uruchamuali jakąś maszynę do badań w środku no nocy dla mnie. W związku z tym byłam tam jakoś od 1 do 4 w nocy i robiliśmy z bratem za helpdesk dla zagubionych staruszków, którzy nie wiedzieli, dokąd iść, gdzie się zgłosić i co teraz zrobić. Koło 3 panowie z gipsowni zamówili sobie pizze . Nikt się nie obrażal, bo tłumów nie było, ale i tak gipsowali prawie cały czas. Na sor nie narzekam. Gorzej, że potem mnie na oddział położyli, masakra. Odpowiedz Link Zgłoś