Dodaj do ulubionych

Praca ponad wszystko...

05.05.19, 09:07
Po przeczytaniu iluś tam wcześniejszych wątków naszła mnie refleksja: a mianowicie, wiele wśród Was podporządkowuje swoje całe życie pracy. Pisała forumka, która ma bardzo silne miesiączki i mimo to wyjeżdża w podróże służbowe, czuje się z tym niekomfortowo. Kolejna, że w czasie bardzo silnego krwawienia siedzi w pracy, mimo, że pobrudziła sobie nie tylko bieliznę ale również spodnie oraz krzesło w pracy. Nie można po prostu zgłosić przełożonemu złe samopoczucie i wziąć pół dnia urlopu? Zaobserwowane w pobliżu: moja bliska koleżanka: też bardzo silne miesiączki, endometrioza, anemia, dolecza się żelazem "bez recepty" mimo, że wie, że ma bardzo kiepskie wyniki krwi, i chodzi tak do pracy, bo boi się brać L4. Inna znajoma, dzieci lat 10 i 13...niejednokrotnie wysyłane do szkoły na antybiotykach bo ona MUSI do pracy. Czy praca jest taka ważna by podporządkować jej całkowicie wszystko? Chodzić chora miesiącami, wysyłać do szkoły chore dzieci albo chodzić do pracy z silną miesiączką, krwawieniami, bólami? Coraz bardziej się dziwię, bo już kilka(naście) takich przypadków zaobserwowałam. W życiu bym nie wysłała chorego dziecka do szkoły, ani nie poszła do pracy sama będąc chora, tym bardziej z dolegliwościami, które nie pozwalałyby mi normalnie pracować.
Obserwuj wątek
    • kachaa17 Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 09:14
      Praca daje chleb. Ludzie boją się utraty pracy i dlatego tak robią. Nie chodzi o to, że jest najważniejsza. Są firmy gdzie L4 jest niemile widziane - myślę, że takich miejsc jest dużo.
    • lot_w_kosmos Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 09:17
      Serio chciałabyś żyć w świecie, gdzie każdy co chwilę rzuca pracę, bo rozwolnienia dostał i musi się komfortowo wypróżnić, bez presji???
      Spróbuj to sobie wyobrazić.
      Toż to wizja apokaliptyczna.
      • frey.a86 Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 09:49
        Prawda? Założę się, że autorka albo wcale nie pracuje albo wykonuje średnio potrzebną "pracę biurową". Już widzę reakcję, jakby do pracy z powodu miesiączki nie przyszła np. lekarka do której czeka się miesiącami albo nauczycielka dziecka brała co miesiąc kilka dni zwolnienia.
        • ad.a6 Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 10:11
          Jak najbardziej pracuję. Zajmuję się eksportem. Praca 7-15. A i owszem, zdarzyło się, że na prośbę szefostwa o pozostanie dłużej, odpowiedziałam, że niestety nie, ale mam umówioną wizytę u stomatologa. Co do L4, ja mówię o KONIECZNYCH przypadkach. I nie, nie pracowałabym w firmie, gdzie jedyną motywacją do pracy jest strach przed jej utratą bez powodu. Bo L4 z przyczyn koniecznych (brałam 2 razy w ciągu 5 lat pracy) nie jest przyczyną by pracownika zwolnić.
          • pani-nick Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 10:49
            Agencja celna.
      • milka_milka Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 09:53
        Akurat rozwolnienie jak najbardziej kwalifikuje chorego do pozostania w domu.
        • saskia44 Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 10:08
          Ale biegunek raczej nie ma sie regularnie jak miesiaczek. Jesli osoba ma regularne srednio co 28 dni silne krwawienia ktore przeszkadzaja w pracy to powinna jak najszybciej skonsultowac sie z lekarzem w celu wyeliminowania tego, tak ze wzgledu na prace I inne aspekty zycia jak I ze wzgldu na zdrowie.
          • milka_milka Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 10:16
            Oczywiście. Dlatego pisałam, że akurat rozwolnienie kwalifikuje do zostania w domu.
        • lot_w_kosmos Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 10:11
          Milka Milka.
          Droga ematko.
          Rozwolnienie to przykład.
          Tylko, zaprawdę przykład.
          Paniała?
          • ad.a6 Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 10:14
            No właśnie, miesiączka to też przykład. A widzę, że jak napisałam o silnym krwawieniu jako o przykładzie, to teraz wszystkie będą myśleć, że biorę zwolnienie na miesiączkę. I właśnie przez takie siłaczki "L4 jest u nas niemile widziane" normalni pracownicy z rozsądnym podejściem do zwolnień lekarskich (np raz do roku) są postrzegani jako lenie i nieroby. Lub chodzą z grypą, anemią czy innymi chorobami w imię pracy.
            • saskia44 Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 10:47
              ad.a6 napisał(a):

              > No właśnie, miesiączka to też przykład.

              Ale przyklad na co? Silne krwawienie co 28 dni I wolne z tego powodu to moze byc problem w pracy. Jesli pracownik wykonuje malo istotne prace to pewnie nikt nie zauwazy ale zazwyczaj jednak pracownik jest w pracy potrzebny I jego praca musi byc wykonana.
              Jesli pracownik zachowuje raz na jakis czas co sie zdarza przeciez I bedzie w pracy nieobecny to swiat sie nie zawali i pracodawca nie bedzie krzywo patrzyl. Jesli jednak to sie zdarzac bedzie czesto albo wrecz regularnie to stanie sie probkematyczne.
          • milka_milka Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 10:15
            Owszem, ale nietrafiony. I tyle.
            • ad.a6 Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 10:23
              Może nietrafiony. Chodziło mi o kontekst "bycia siłaczką" w imię tego, by pokazać tym biorącym zwolnienia, że "ja dam radę i nie muszę brać zwolnienia, tak jak ty, leniu". Ludzie sami sobie to robią. I nie mówię o nadużywaniu zwolnień. Ale z pewnością w razie bardzo złego samopoczucia nie wahałabym się wziąć L4, choćby na czas wykonania niezbędnych badań, by trochę się doleczyć, wypocząć, bardziej zadbać o dietę. Natomiast nigdy nie zrozumiem (jak w przypadku tej koleżanki), że ona nigdy nie ma czasu na siebie, na badania, na to by się wyspać, a na wizytę do lekarza czy badania zamienia się z kimś z pracy (pracuje na zmiany). W życiu bym się nie bawiła w takie kombinacje tylko położyła L4.
              • tt-tka Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 10:29
                Wiemy, wiemy. Jak ci kasa szla, to "przez dwa lata ani jednego zwolnienia", chodzilas do pracy z biegunka, a jak sie rozstawalas z pracodawca, czy tez on z toba, to "180 dni zwolnienia na rwe kulszowa nabyta wskutek permanentnego zdenerwowania" big_grin
                • lot_w_kosmos Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 11:52
                  Tt-tka, przyłoż sobie zimnny kompres,, bo ci się styki przegrzewają smile
                  • tt-tka Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 12:01
                    Dzieki, ale porada zbedna. jest wystarczajaco zimno.
              • saskia44 Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 10:56
                ad.a6 napisał(a):

                I nie mówię o nadużywaniu zwolnień.

                A ktos mowi?
                Ja pracuje 8-16 od pon do pt. W pracy musze byc, musze wykonac okreslone zadania I zazwyczaj w okreslonym czasie (dluzszym krotszym zalezy). Do pracy nie ide gdy z lozka wstac nie moge. Nie musze isc do lekarza po zwolnienie bo na pierwsze 7 dni nie potrzeba.
                Do wykonania badan, testow czy wizyte u lekarza ma prawo wyjsc w ciagu godzin pracy I mam to 100% platne. Wiadomo ze nie zajmie mi to calego dnia a kilka godzin. Tak samo mam prawo wyjsc do dentysty.
                Nie naduzywam tego, chora w domu nie bylam chyba ze 3 lata a wtedy to tylko niezbedny okres czyli 4 dni. Zdarzylo mi sie wyjsc do dentysty w godzinach pracy, 2 razy ale to dlatego ze moj dentysta pracuje do 4 tak jak ja wiec nie mialam inne mozliwosci.
                To co ty napisalas czyli zwolnienie lekarskie na zrobienie badan czy zmiane diety to jest naduzywanie jak najbardziej
                • yva-na Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 12:05
                  Nie pracujesz w Polsce, prawda?
                  • saskia44 Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 12:10
                    yva-na napisała:

                    > Nie pracujesz w Polsce, prawda?

                    Szczesliwie nie. Tylko jakie ma to znaczenie? To ze ja moge sobie sama usprawiedlic pierwsze 7 dni choroby? Roznicy nie ma zadnej bo moge to zrobic z powodu kataru albo silnego przeziebienia z goraczka, tak jak w pl tyle ze nie musze isc do lekarza.
                    • yva-na Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 13:02
                      To jest różnica.
              • pade Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 12:08
                Ja się akurat z Adą zgadzam.
                Dlaczego? Bo koleżanka z pracy, bardzo fajna dziewczyna zresztą, co i rusz przychodziła do pracy z jelitówką, zapaleniem gardła, zatok, wszystko na tle wirusowym, ja od niej łapałam, zarażałam całą rodzinę i było zajefajnieuncertain
                Bo ona nie lubi brać zwolnień. Bo kto ją zastąpi? A to już pracodawca powinien tak zorganizować pracę, by w razie zwolnienia, wypadku, poważnej choroby ktoś tego pracownika mógł zastąpić. A nie oszczędzać a potem olaboga firma się wali.
                Dlaczego? Bo "przechodzenie" niektórych chorób może skutkować konsekwencjami, które ważą na późniejszym życiu. To nie jest straszenie, mam dwa przykłady w najbliższej rodzinie. Albo nie da się już odzyskać w pełni zdrowia, albo odzyskanie kosztuje tyle czasu i pieniędzy, że poświęcanie się dla pracy wychodzi na tym tle blado. Bardzo blado.
                • saskia44 Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 12:12
                  Ale jak co i rusz? Jak czesto dorosla osoba lapie wirusowki?
                  • pade Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 12:16
                    Raz na trzy/cztery miesiące. Czy ja mam wpływ na odporność drugiego człowieka?
                    • saskia44 Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 12:18
                      pade napisała:

                      > Raz na trzy/cztery miesiące. Czy ja mam wpływ na odporność drugiego człowieka?
                      >

                      To oznacza ze cos jest nie tak i taka osoba powinna byc diagnozowana w kierunku zaburzen ukladu odpornisciowego co powinien zasugerowac pracodawca .
                      • pade Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 14:50
                        Nieprawda, interniści twierdzą, że kilkukrotne zachorowania w ciągu roku są normą. Ci interniści, z którymi pracowałam.
                        • saskia44 Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 20:20
                          pade napisała:

                          > Nieprawda, interniści twierdzą, że kilkukrotne zachorowania w ciągu roku są nor
                          > mą. Ci interniści, z którymi pracowałam.
                          >

                          Tiaaa, dla przedszkolakow to owszem.
                          • katja.katja Re: Praca ponad wszystko... 06.05.19, 11:57
                            I tu się z Tobą zgadzam. Coś jest na rzeczy. Może HIV?
                          • pade Re: Praca ponad wszystko... 06.05.19, 12:00
                            Saskia, wybacz, bardziej wierzę internistom, niż Tobie.
                            • saskia44 Re: Praca ponad wszystko... 06.05.19, 12:02
                              pade napisała:

                              > Saskia, wybacz, bardziej wierzę internistom, niż Tobie.
                              >

                              😂
                      • katja.katja Re: Praca ponad wszystko... 06.05.19, 11:57
                        Dokładnie. Ja mam wirusówki raz na 10 lat. Pozostali z mojego otoczenia nieco częściej - tak średnio raz do roku.
                • yva-na Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 13:05
                  Potwierdzam, przechozone przeziębienia i grypy nie dadzą o sobie zapomnieć. To jest głupota i brak odpowiedzialnoci a nie heroizm.
                  • memphis90 Re: Praca ponad wszystko... 10.05.19, 09:10
                    Przeziębienie to nie grypa. Z przeziębieniem nie trzeba brać L4 i leżeć tydzień w łóżku.
      • yuka12 Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 11:02
        Są pracę, ze przy rozwolnieniu i/lub wymiotach MUSISZ wziąć L4 i wrócić do pracy po 24-48 godzin od ustąpienia objawów.
        Podobnie przy silnym przeziębieniu- jest zakaz przychodzenia do pracy.
        Tak jest we wszelkich zawodach, w których podstawą jest stały kontakt/opieka nad ludźmi ze słabszym systemem odpornościowym np. pielęgniarki pediatryczne, opiekunowie ludzi starszych itp.. itd.
        Niestety często zakaz jest łamany- a bo co tam jakaś biegunka i jakiś zwykły katar, do pracy trzeba przyjść, pieniędzy szkoda, nie ma kto pracować. Co czasami dla podopiecznych może się skończyć fatalnie. Widziałam sama zresztą, ci może spowodować zwykłe przeziębienie u takich osób.
        Więc jestem zwolennikiem zostania w domu na te dwa najgorsze dni, żeby ograniczyć ryzyko roznoszenia infekcji.
        Podobnie przy b.złym samopoczuciu.
        • saskia44 Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 11:07
          Nie kazdy pracuje z osobami ktore maja oslabiony system odpornosciowy. Poza tym jesli ktos ma biegunke wymioty czy silne przeziebienie to zazwyczaj nie moze pracowac wiec sila rzeczy zoataje w domu.
          Jednak sa osoby ktore z byle kichna i do pracy nie ida.
      • rosapulchra-0 Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 20:13
        lot_w_kosmos napisała:

        > Serio chciałabyś żyć w świecie, gdzie każdy co chwilę rzuca pracę, bo rozwolnie
        > nia dostał i musi się komfortowo wypróżnić, bez presji???
        > Spróbuj to sobie wyobrazić.
        > Toż to wizja apokaliptyczna.

        U mnie w pracy m.in. rozwolnienie jest powodem do wysłania do domu. Wrócić do pracy można, gdy minie 48 godzin od zakończenia biegunki.
        • lot_w_kosmos Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 20:25
          Ematki tradycyjnie nie czają bazy....
          Napisałam "rzucanie pracy"
          A nie " branie wolnego "
          Kurde.... Ludzue, czy wy rozumiecie co czytacie?
      • 3-mamuska Re: Praca ponad wszystko... 06.05.19, 09:41
        lot_w_kosmos napisała:

        > Serio chciałabyś żyć w świecie, gdzie każdy co chwilę rzuca pracę, bo rozwolnie
        > nia dostał i musi się komfortowo wypróżnić, bez presji???
        > Spróbuj to sobie wyobrazić.
        > Toż to wizja apokaliptyczna.


        Serio porównujesz wypróżniania które następuje w toalecie do brudnych ciuchów krzesła od krwi?
        I siedzenie x godzina taka umazana krwią?
        • katja.katja Re: Praca ponad wszystko... 06.05.19, 11:58
          Dorosła kobita mająca średnio od 15 lat okres tak się obfajdała jak nastolatka?
    • lauren6 Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 09:19
      To musi być straszne gdy twoim życiem rządzi miesiączka. Takie stany się leczy, a nie oczekuje, że społeczeństwo będzie się co miesiąc zrzucić na L4 takiej pani.
      • pade Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 12:11
        W niektórych przypadkach nie da się leczyć. Dla mnie taka miesiączka była normą. Ginekolodzy twierdzili, ze taka moja uroda. Mogą zapisać pigułki, ale ups, nie mogę brać hormonów. I co wtedy?
        Nie, społeczeństwo się na mnie nie zrzucało, ale dojazd do pracy w pierwsze trzy dni miesiączki był dla mnie horrorem.
        • saskia44 Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 12:26
          Tyle ze to sa jednostkowe przypadki.
        • lauren6 Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 20:01
          Pade, nie piszę tego konkretnie o Tobie, bo wiele kobiet jest w podobnej sytuacji i będzie czytać ten wątek.

          Antykoncepcję powinien dobierać ginekolog i tylko ginekolog. Lekarze innych specjalizacji po prostu się nie znają. Zawsze łatwiej jest powiedzieć kobiecie, że nie powinna w ogóle brać hormonów, niż powiedzieć jakie konkretnie hormony mogą jej zaszkodzić, a jakie nie. Weź jeszcze poprawkę na to, że w Polsce mamy od groma "lekarzy z sumieniem ", którzy wcisną pacjentce każdy kit byle jej nie przepisać antykoncepcji.

          Tym razem najma ma rację: na prawdę jest niewiele kobiet (a raczej: na szczęście) w wieku rozrodczym, którym nie wolno brać absolutnie żadnych tabletek anty. Gdy czytam to forum to odnoszę wrażenie, że co druga pisząca ma zakaz brania hormonów od lekarza. Co jest totalną bzdurą, bo aż tak chorowitym społeczeństwem nie jesteśmy.

          Wracając do meritum: mnie również lekarz innej specjalizacji powiedział, że absolutnie nie wolno mi brać tabletek anty. Poszłam z tą diagnozą do ginekologa, który wysmiał tamtego lekarza. Owszem tradycyjnych tabletek, dwuskładnikowych brać nie mogę, ale jednoskladnikowe (czyli te, które zatrzymują miesiaczkę) jak najbardziej tak.

          Dlatego czytajacym ten wątek radzę znaleźć dobrego ginekologa (nie jakiegoś religijnego oszołoma), który będzie potrafił je leczyć, a nie wzruszy ramionami i skaże na niską jakość życia w związku z bardzo bolesnym miesiaczkami. Mamy XXI wiek i na prawdę nie trzeba cierpieć.
          • pade Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 20:05
            Jasne, tylko ja mam przeciwwskazania. I to ginekolodzy nie przepisywali mi pigułek. Takie przypadki jak mój nie są wcale takie rzadkie.
            • pade Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 20:07
              I jeszcze jedno. Wystarczy mieć kogoś w rodzinie z zakrzepicą, rakiem piersi, albo być po żółtaczce, tak jak ja. Wtedy branie hormonów to ogromne ryzyko.
              • rosapulchra-0 Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 20:22
                Dokładnie, ja również należę do takich przypadków, gdzie mam zabronione branie hormonów. I takich osób jest znacznie więcej (sama znam kilka kobiet) niż klepie loren, która wiedzę czerpie z nie wiadomo skąd.
              • saskia44 Re: Praca ponad wszystko... 06.05.19, 09:30
                pade napisała:

                > I jeszcze jedno. Wystarczy mieć kogoś w rodzinie z zakrzepicą, rakiem piersi, a
                > lbo być po żółtaczce, tak jak ja. Wtedy branie hormonów to ogromne ryzyko.
                >
                Niekoniecznie.
              • lauren6 Re: Praca ponad wszystko... 06.05.19, 10:15
                > Wystarczy mieć kogoś w rodzinie z zakrzepicą, rakiem piersi

                Co to znaczy "mieć w rodzinie"? Nawet po rodzicach masz tylko 50% genów czyli jesteś zupełnie innym człowiekiem i możesz chorować na inne choroby. A już kierowanie się tym na co chorowali jacyś pociotkowie to kosmos.
                • brenya78 Re: Praca ponad wszystko... 06.05.19, 10:32
                  Jakimś jednak cudem w wywiadzie lekarskim zawsze pytają o choroby w rodzinie. 50% genów mówisz? A pozostałe 50% to od kogo?
                  • saskia44 Re: Praca ponad wszystko... 06.05.19, 11:04
                    brenya78 napisała:

                    > Jakimś jednak cudem w wywiadzie lekarskim zawsze pytają o choroby w rodzinie.

                    Pytaja bo wybor antykoncepcji zalezy od stanu roznych czynnikow miedzy innymi wieku kobiety, jej stylu zycia, jej zdrowia i historii zdrowia oraz od historii chorob wsrod najblizszych krewnych. To nie znaczy ze nastapi odmowa przepisania antykoncepcji hormonalnej kobiecie np 20-letniej zdrowej tylko dlatego ze jej matka choruje na zakrzepice albo nadcisnienie ale moze zostac odradzona kobiecie ktorej matka na to choruje a ona ma np 40 lat, pali i jest otyla.
                  • yva-na Re: Praca ponad wszystko... 06.05.19, 11:17
                    może laueren6 akceptuje tylko jednego rodzica? Dziecko dziedziczy geny równo po obojgu - 50%+50%
                  • memphis90 Re: Praca ponad wszystko... 10.05.19, 09:14
                    No od drugiego rodzica.
                • pade Re: Praca ponad wszystko... 06.05.19, 12:03
                  Wiesz co, dziękuj bogu, że na nic poważniejszego od zapalenia oskrzeli nie chorowałaś. Skąd taki wniosek?
                  Bo poważniejsze choroby wymagają wywiadu rodzinnego. Lekarz, który takiego wywiadu nie robi, jest nieodpowiedzialny.
              • katja.katja Re: Praca ponad wszystko... 06.05.19, 12:01
                To możesz się jeszcze wyłyżeczkować, wtedy już nigdy nie będziesz mieć miesiączek. Oczywiście po docelowej liczbie dzieci.
                • katriel Re: Praca ponad wszystko... 09.05.19, 01:43
                  > To możesz się jeszcze wyłyżeczkować, wtedy już nigdy nie będziesz mieć miesiączek.

                  ???
                  Nie pokręciło ci się coś?
                  • katja.katja Re: Praca ponad wszystko... 09.05.19, 07:44
                    Może jakaś inna nazwa, ale jest taki zabieg, któraś z Was sama mówiła, bodaj w Pytaniu na Śniadanie było o tym zabiegu. Poddajesz się mu i już nie masz okresu.
              • memphis90 Re: Praca ponad wszystko... 10.05.19, 09:13
                No nie, nie wystarczy "mieć w rodzinie", a już na pewno nie "po zoltaczce", żeby mieć przeciwwskazania.
          • saskia44 Re: Praca ponad wszystko... 06.05.19, 09:29
            lauren6 napisała:


            > Antykoncepcję powinien dobierać ginekolog i tylko ginekolog. Lekarze innych specjalizacji po prostu się nie znają.

            ??? A co ma do tego antykoncepcja? Poza tym jesli juz o niej mowa to rodzaj antykoncepcji wybiera kobieta. Ja wybralam sterylizacje, I dlatego bede miec spotkanie z ginekologiem (pierwsze od 20 lat albo wiecej) ale w innym przypadku bylby to lekarz rodzinny z przychodni zreszta spotkanie w tej sprawie mialam wlasnie z takim lekarzem a ze wybralam ta metode to dalej juz ginekolog. Gdybym wybrala spirale to ginekologa bym na oczy nie widziala.


            Zawsze łatwiej jest powiedzieć kobiecie, że
            > nie powinna w ogóle brać hormonów, niż powiedzieć jakie konkretnie hormony mog
            > ą jej zaszkodzić, a jakie nie.

            Jesli chodzi o antykoncepcje hormonalna to wiadomo jakie hormony wchodza w sklad, tu nie ma zbyt wielu opcji. Ja mam zalecenie unikania hormonalnej antykoncecji I dlatego wybralam sterylizacje.


            > Tym razem najma ma rację: na prawdę jest niewiele kobiet (a raczej: na szczęści
            > e) w wieku rozrodczym, którym nie wolno brać absolutnie żadnych tabletek anty.

            Niczego takiego nie napisalam. Skad ty to wzielas? Owszem, w przypadku mlodych kobiet raczej niewiele znajdzie sie takich ktore nie beda mogly stosowac metod hormonalnych ale w przypadku obfitych miesiaczek to nie musi byc rozwiazaniem problemu.
            • lauren6 Re: Praca ponad wszystko... 06.05.19, 10:19
              Sterylizacja spowodowała, że nie masz miesiączek?
              To jest wątek o miesiączkach, więc kogo obchodzi to, że cośtam sobie podwiązałaś?
              • saskia44 Re: Praca ponad wszystko... 06.05.19, 10:32
                lauren6 napisała:

                > Sterylizacja spowodowała, że nie masz miesiączek?


                A czy ja napisalam ze mam jakikolwiek problem z miesiaczkami? Moje sa ok, nigdy obfitych nie mialam ani nie mam I wlasnie szukalam metody antykoncepcyjnej i bralam dwie opcje pod uwage, spirala albo sterylizacja. Spirala niestety czesto powoduje obfite miesiaczki wiec ja wykluczylam. Wiec tak w tym watku ma to znaczenie ze wybralam 'podwiazywanie'. A hormony nie sa dla wszystkich i nie zawsze rozwiazuja problem. Poza tym to kobieta decyduje o metodzie nie tylko antykoncecji ale takze jako pacjent wybiera opcje rozwiazania swojego problemu.
                • pade Re: Praca ponad wszystko... 06.05.19, 12:05
                  Jak zwykle, wypowiedź w stylu "coś tam wiem, ale nie do końca, ale się wypowiem".
                  Jeszcze brakuje "a u nas w UK-eju to..."
                  • saskia44 Re: Praca ponad wszystko... 06.05.19, 12:10
                    Ale ty pade nie wiesz zbyt wiele, wierzysz internistom ktorzy ci bzdury wnawiaja. No coz, brakuje a u nas w Polszy to wciaz ten sam beton i zacofanie...
        • mokka39 Re: Praca ponad wszystko... 06.05.19, 22:02
          też tak mam i też nie mogę brać hormonów ze względu na obrzęk limfatyczny
          • katja.katja Re: Praca ponad wszystko... 09.05.19, 07:48
            Czyli w sumie dobrze, że nie masz nikogo bo z antykoncepcją byłby problem.
    • 35wcieniu Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 09:21
      Jak tam limity na szampon do wlosow? Moze gdybys pracowala wiecej nie bylabys sknerą dekady?

      Przypominam: To jest trollisko, ktore swego czasu zaslynelo watkiem, w ktorym kazalo facetowi sciac wlosy zeby zaoszczedzic na myciu. Nie dajcie sie podpuszczac.
      • sumire Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 11:00
        Ciekawe, co u niego smile
        • tt-tka Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 11:22
          sumire napisała:

          > Ciekawe, co u niego smile

          U eksa ad.y6 ? Ostatnie wiadomosci byly takie, ze znowu dlugowlosy smile, nadal pracuje, wynajmuje mieszkanie, jest wysylany na zamiejscowe szkolenia i ma czas na przyjemnosci (watek "znowu on") - wyglada na to, ze odetchnal i zlapal wiatr w zagle po tym, kiedy stal sie wolny tongue_out
          • rosapulchra-0 Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 20:23
            I spotyka się z jakąś grubą! Ada długo tego przeżyć nie mogła.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 09:22
      Myślę, że źle wnioskujesz.
      To nie praca ponad wszystko tylko zdrowe podejście: dlaczego mam tracić dzień urlopu, bo mam okres.
      Co za różnica czy źle się czujesz w pracy czy w domu. O ile nie umierasz i nie potrzebujesz leżeć, to szkoda urlopu. Co innego L4, tylko np. ja jestem za leniwa, żeby iść do lekarza.
      • kokosowy15 Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 12:09
        Źle czujesz się w pracy i prawidłowo wykonujesz swoje obowiązki? Zazdroszczę takiej pracy. U mnie w firmie pracownik miał obowiązek zgłoszenia złego samopoczucia, także psychicznego, przed rozpoczęciem pracy. Był wtedy kierowany do lekarza lubprzydzielalem mu pracę "wypoczynkowa"
    • pani-nick Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 09:34
      Na ostatnim etacie - 1 dzień zwolnienia lekarskiego oznaczał zabranie całej premii motywacyjnej - 500 zł netto (5 lat temu). Wiec nawet dość poważny zabieg ginekologiczny ustawiłam sobie na piątek, wzięłam w piątek dzień urlopu i mimo, ze lekarz wcisnął mi siła 2tyg zwolnienie, schowałam je i w poniedziałek byłam w pracy. Czasem sytuacja życiowa zmusza do takich zachowań, a czasem charakter prymuski.
      • obrus_w_paski Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 12:55
        Jezu co za koszmar. Premia motywacyjna zależna od zwolnienia LEKARSKIEGO- to przecież sie nadaje do sądu pracy??
        I pomyśleć, ze u mnie nie dość ze nikt w pracy, łącznie z szefowa nie ma prawa się pytać co mo się stało, to jeszcze dostaje od firmy kwiaty (by default) + ochotniczy prezent od współpracowników. Wielka korporacja.

        pani-nick napisała:

        > Na ostatnim etacie - 1 dzień zwolnienia lekarskiego oznaczał zabranie całej pre
        > mii motywacyjnej - 500 zł netto (5 lat temu). Wiec nawet dość poważny zabieg gi
        > nekologiczny ustawiłam sobie na piątek, wzięłam w piątek dzień urlopu i mimo, z
        > e lekarz wcisnął mi siła 2tyg zwolnienie, schowałam je i w poniedziałek byłam w
        > pracy. Czasem sytuacja życiowa zmusza do takich zachowań, a czasem charakter p
        > rymuski.
        • pani-nick Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 13:05
          Hehe smile to tez spora firma - z oddziałami w kilku krajach UE 🤷‍♀️
          Z tego co wiem, jakiś czas temu zmieniono regulamin wynagrodzeń. Ale znając dyrekcje, to bardziej wynik tego, ze ludzie jeśli się już pochorowali, to ciągnęli zwolnienie lekarskie cały miesiąc. Bo przeciez i tak premii nie dostawali, a przy l4 liczyło im się 80% ich średniego wynagrodzenia, z uwzględnieniem tych dodatków.
          Ale wiem - masakra. Na samo wspomnienie - brrrr
        • iberka Re: Praca ponad wszystko... 10.05.19, 09:27
          Tak mają w biedronkach......Dlatego w sezonie chorobowym siedzą kochające kasjerki uncertain
    • saskia44 Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 09:48
      ???? Ja pracuje bo musze zarabiac , a ty?
      Problem zdrowowtny ktory przeszkadza regularnie pracowac nalezy jak nakszybciej usunac. Nalezy tez to zrobic ze wzgledu na siebie, wlasne zdrowie.
      Owszem, praca jest wazna. Gdyby dziecko (odpukac) musialo byc w szpitalu to bylabym przy nim a nie w pracy ale z silnym krwawieniem co miesiac ide do pracy i do lekarza zeby jak najszybciej pozbyc sie problemu.
    • kosmos_pierzasty Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 10:35
      Myślę, że tak podchodzą osoby, które nie za bardzo mają inne wyjście.
    • makadamia32 Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 10:39
      Ztą miesiączką to chodzi o mnie smile. Jestem lekarzem i przełożeni na pewno by zrozumieli sytuację i wysłali mnie do domu. Mnie było po prostu wstyd, ktoś może pomyśleć niechluja, nie zmienia podpasek albo nie potrafi o siebie zadbać, a ja mam po prostu bardzo obfite miesiączki po mojej mamie. Jestem przebadana wzdłuż i wszersz i wszystko jest OK. Mam super pracę, super przełożonych akurat w pracy odnajduję się w 100% smile. Z miesiączką nie iść do pracy? ja nie odczuwam ządnych bóli, zdanych słabości, czuję się w te dni normalnie, więc do pracy po prostu idę. Teraz mam w szafeczce przygotowane na zmianę spodobnie w razie W.
      • miruka Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 10:46
        Przede wszystkim myślę o współpracownikach, ktoś moja prace będzie musiał wykonać, nie chce być stawiana przez nich w takiej sytuacji, więc nie czyń drugiemu... , oczywiście czasem nie ma wyjscia, ale oby było tego jak najmniej
      • b.bujak Re: Praca ponad wszystko... 06.05.19, 21:42
        makadamia32 napisała:

        > Ztą miesiączką to chodzi o mnie smile

        a z tymi podróżami o mnie smile

        ... chyba... bo nie pisałam, że czuję się niekomfortowo

        ale jeśli już tak to nazywać to brak komfortu jest zjawiskiem subiektywnym - perspektywa tłumaczenia pracodawcy, że właśnie wyrzucił w błoto parę tysięcy na samolot, hotel i inne wydatki związane z podróżą plus organizacja wyjazdu w innym terminie jest dla mnie dużo bardziej niekomfortowa, niż zabezpieczenie się na krwawienie miesiączkowe, tym bardziej , że mam już przećwiczone metody nawet na wersję hard;
      • mokka39 Re: Praca ponad wszystko... 06.05.19, 22:07
        a ja nie dość że mam obfite, to czuję się tragicznie. Straszne zmęczenie, wręcz usypiam na siedząco, rozdrażnienie, wzrost obrzęków, ryczę z byle powodu, mam intensywne bóle. Też przebadana i też nie wiadomo od czego.
        • katja.katja Re: Praca ponad wszystko... 09.05.19, 07:47
          Na obrzęki pij na tydzień przed pokrzywę 2-3 razy dziennie.
    • cruella_demon Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 11:02
      Ty się dobrze czujesz?
      Żaden lekarz nie wystawi L4 z powodu miesiączki, to nie choroba.
      Jak komuś obfite krwawienia przeszkadzają, to niech idzie do ginekologa. W dzisiejszych czasach można nawet wcale nie mieć miesiączki jak się chce.
      • roks30 Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 11:14
        Ludzie są zmuszani do chodzenia do pracy nawet chorym ponieważ zabiera im się premię nawet za 1 dzień L4. Poza tym większość pracujących jest trzymana na krótkiej smyczy bo ma kredyty mieszkaniowe.
        • ad.a6 Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 11:29
          No właśnie o takich pracowników mi chodzi. Powinni iść na L4 bo stan zdrowia by tego wymagał, ale chodzą do pracy bo się boją. Jak tu ktoś wyżej napisał "L4 jest niemile widziane". Wskażcie mi miejsce pracy, gdzie zwolnienie lekarskie jest mile widziane.... pewnie nigdzie. Ale liczy się zdroworozsądkowe podejście do tematu. Jestem chora, podle się czuję = idę do lekarza i biorę L4. Choćby przez 2-3 najgorsze dni. Ale u zdecydowanej większości jest strach. Nikt, naprawdę nikt, nie zatrzymałby mnie w pracy, gdzie panuje terror, że do pracy chodzi się z gorączką, byle tylko pracę utrzymać. Same wspieracie takich Januszy biznesu, którzy pozwalają sobie coraz bardziej.
          • tt-tka Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 11:46
            ad.a6 napisał(a):


            > Same wspieracie takich Januszy biznesu
            > , którzy pozwalają sobie coraz bardziej.

            ...napisala ad.a6 "slabo mi, zalewam sie lzami, wygladam jak zmora, cala noc nie spalam", ale do pracy chodzila, bo placili. Na zwolnienie (polroczne !) szla juz na wymowieniu.
        • saskia44 Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 11:44
          roks30 napisała:

          > Ludzie są zmuszani do chodzenia do pracy nawet chorym ponieważ zabiera im się p
          > remię nawet za 1 dzień L4. Poza tym większość pracujących jest trzymana na krót
          > kiej smyczy bo ma kredyty mieszkaniowe.

          Taki jest ten swiat w ktorym zyjemy , a drugiej strony jest mnostwo ludzi ktorzy naduzywaja zwolnien lekarskich. Biznes to biznes nie lubi strat.
    • maaria33 Miesiączka ponad wszystko 05.05.19, 12:01
      Nie pozwoliłabym, żeby miesiączka zarządzała moim życiem i wszystko musiałabym jej podporządkować. Na szczęście mamy XXI wiek , lekarzy itp.
    • yva-na Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 12:13
      Ja byłam taką siłaczką. Przez 8 lat ani razu nie byłam na zwolnieniu ze względu na chorobę swoją czy dziecka. Przez cały okres przedszkolny tylko 2 razy odebrałam dziecko z przedszkola, jak padł system i wyszłam wcześniej do domu.
    • rosapulchra-0 Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 20:11
      Ty zdaje się, żyjesz z korepetycji, więc nie ma co porównywać twojej sytuacji do sytuacji innych osób, szczególnie tych zatrudnionych na etat.
      • ad.a6 Re: Praca ponad wszystko... 05.05.19, 20:25
        Niestety, ale masz nieaktualne dane. Od kilku lat pracuję na etat (specjalista ds. eksportu), po godzinach działalność gospodarcza. I to nie zmienia faktu, że jeśli się źle czuję lub mam po południu coś do załatwienia poza domem, zajęcia odmawiam. Jeszcze nikt się z tego powodu nie oburzył.
    • hanusinamama Re: Praca ponad wszystko... 06.05.19, 10:41
      Tzn ze co: mam okresnie idę do pracy?? A moze na rentę?
    • kropka_kom Re: Praca ponad wszystko... 06.05.19, 11:23
      też tego nie rozumiem, brałam L4 na dziecko, migreny, bóle kręgosłupa...wychodziłam z pracy szybciej jak musiałam lub się źle czułam...pracowałam.i w korpo i budżetówce..w korpo koleżanka twierdziła ze będę musiala siedzieć zawsze dłużej...nie musiałam i nie było problemu...po prostu niektórzy tak chcą...200 % normy..
      • ad.a6 Re: Praca ponad wszystko... 06.05.19, 12:01
        Właśnie tak jest. Siłaczki i tyle. I nie mówię tutaj o nadużywaniu L4. I przez takie siłaczki pracodawcy patrzą na te "normalne" osoby jak na nierobów. Mało tego: same siłaczki patrzą na nie jak na wrogów. "No jak to nie możesz zostać?" "No jak to nie odbierzesz klienta wieczorem z lotniska?" NORMALNIE, PRACUJĘ DO 15.
    • mikams75 Re: Praca ponad wszystko... 06.05.19, 20:03
      nie tylko to co, opisujesz (co jest dla mie niejako zrozumiale, ludzie boja sie utraty pracy, zarobkow, niesplaconych kredytow, narastajacych dlugow itp.) ale ja zauwazylam, ze jest grono ludzi wartosciujace ludzi wg pracy. Osoba dawno niewidziana nie pyta, jak zdrowie, ale gdzie teraz pracujesz, czy dobrze zarabiasz. Dla mnie nieco dziwne. A jedna znam taka, widuje srednio raz do roku i zamiast dzien dobry uzywa "pracujesz?".
    • mgla_jedwabna Re: Praca ponad wszystko... 06.05.19, 20:43
      Chory dziesięciolatek chyba może zostać sam w domu, trzynastolatek tym bardziej.
      • mikams75 Re: Praca ponad wszystko... 06.05.19, 21:31
        ja bym nie zostawila 10latka z wysoka goraczka samego, a nie uwazam, zebym byla nadgorliwa.
    • mandarinka Re: Praca ponad wszystko... 07.05.19, 17:19
      Jak ktoś ma tak silne miesiączki to przede wszystkim powinien się porządnie zbadać, bo może coś być nie tak. Wzięcie urlopu raz na jakiś czas nie załatwi sprawy.
      Wszystko też zależy od miejsca pracy, w niektórych takie rzeczy są bardzo źle widziane (niestety), w niektórych sami chorych odsyłają do domu
      • mikams75 Re: Praca ponad wszystko... 07.05.19, 17:59
        urlop z okazji miesiaczki? toz to niewiele by mi zostalo na prawdziwy odpoczynek!
        • mandarinka Re: Praca ponad wszystko... 08.05.19, 13:19
          Z rozpędu ten urlop mi wleciał, chodziło mi o dzień wolny po prostu (nż, czy zwolnienie, nie ma znaczenia, bardziej chodziło mi o to, że to rozwiązanie doraźne).
          • kitjensen Re: Praca ponad wszystko... 08.05.19, 22:30
            co do tabletek antykoncepcyjnych, mieszkam za granica tutaj zadnych wywiadow sie nie robi dostalam je na zatrzymanie miesiaczki bo mialam dlugie i dostalam zator w nodze...okazalo sie ze mama miala zylaki i mam sklonnosc..nie pomyslalam o tym ani ja ani lekarz ...
      • katja.katja Re: Praca ponad wszystko... 09.05.19, 07:46
        Załóż własną firmę i wtedy zobacz z czym naprawdę wiążę się częsta nieobecność pracownika.
    • bywalec.hoteli Re: Praca ponad wszystko... 09.05.19, 09:49
      Czy to jest wątek o podporządkowaniu życia pracy czy też o silnych miesiączkach ?
    • milamala Re: Praca ponad wszystko... 10.05.19, 01:18
      Nie dziw sie autorko watku. Niektorzy sa po prostu idealnymi kandydatami/tkami na niewolnikow. Zawsze zwarci i gotowi do pracy, a miesiaczka to nie choroba, w dzisiejszych czasach nawet mozna jej nie miec, wiec, czego nie zrobi dla pracy czlowiek o mentalnosci niewolnika. W koncu mamy XXI wiek. Wszystko mozna.
    • katie3001 Re: Praca ponad wszystko... 10.05.19, 07:31
      A propos pracy ponad wszystko. Chyba nie warto. Pracuje kilkanascie lat w jednej instytucji. W lipcu zeszłego roku poszłam na zwolnienie (ciąża), postanowiłam wrócić na początku sierpnia tego roku (dziecko niecałe 6 miesięcy) bo osoby z którymi pracuje z koncem sierpnia idą na emeryturę. No i się dowiedziałam, ze od czerwca dotychczasowe obowiązki i tych osób przejmują nowo zatrudnione osoby. A ja będę robiła co innego (praca mniej ambitna, o po prostu wpukiwanie dokumentów do systemu). Stanowisko to same, pensja oczywiscie tez - ale całe moje ustalenia z mężem (on idzie na rodzielski) są psu na budę. Mogłam siedzieć rok z dzieckiem i wrócilabym dokładnie do tego samego.
      • saskia44 Re: Praca ponad wszystko... 10.05.19, 07:41
        Skoro poszlas na zwolnienie z powodu ciazy to nic dziwnego ze po poworocie z macierzynskiego nie dostalas bardziej odpowiedzialnej pracy, zachodzi powazna obawa ze nie bedzie cie czesto bo wiadomo ze katarki dzieci to ciezkie choroby a po antybiotyku trzeba zostac w domu minimum tydzien.
        • katja.katja Re: Praca ponad wszystko... 10.05.19, 07:52
          Dokładnie. W Polsce normą jest "L-4" od pierwszego trymestru. Jak piszę o tym co babska zawsze wyskakują, że przecież są zawody fizyczne gdzie faktycznie trudno jest pracować z brzuchem. Tu mamy Paniusię pracującą za biurkiem w instytucji i też źle.
          Kiedyś pod innym nickiem wlazłam na ukryte forum wink dla ciążówek. Udawałam, że do pracy mam pół godziny autobusem, praca biurowa i czy nie iść na L-4. Odpowiedź była jedna smile
          A ile tamtejszych Pań na L-4 podróżowało w tym czasie za granicę, jedna nawet na drugą półkulę do rodziny smile "Bo jak nie teraz to kiedy". Tak, tak smile
        • katie3001 Re: Praca ponad wszystko... 10.05.19, 07:54
          Tylko nie jestem samotną matką. Moje dziecko ma dwoje rodziców. Mąż idzie na rodzicielski. I jest nas dwoje do chodzenia na zwolnienia. Mogę zrozumieć pracodawcę ale czy to nie dyskrymionacja? Poza tym jest mi po prostu przykro. Będę wykonywać obowiązki osób bez wykształcenia wyższego, czasami nawet bez kierunkowego. Jak zaczynałam tam pracę to zaczynałam od rzeczy ciekawszych i ambitniejszych. Poza tym, ze moja przełozona nie pozwoli mi juz tego działu wyjść. I dodatkowe kursy, egzaminy, znajmość dwóch języków (stopień sredniozawaansowany) jest bez znaczenia. A w instytucji państwowej takich osób jest mało. A i nie jestem wąską specjalistką....po prostu żal bo swoją pracę najzwyczajniej w świecie lubiłam. Jasne mogę zmienić....ale takich pieniędzy na wejscie nigdzie nie dostanę.
          • katja.katja Re: Praca ponad wszystko... 10.05.19, 08:21
            Nie, jeśli potrzebują pracownika dyspozycyjnego to nie jest to dyskryminacja.
            Za macierzyństwo się płaci - wszędzie, chyba, że ktoś faktycznie jest super specjalistą w swojej dziedzinie lub olewa dziecko zostawiając je opiekunkom od najmłodszych lat.
            Nie można mieć ciastka i zjeść ciastka. Ile masz lat, że nie posiadasz tej cennej wiedzy?
          • saskia44 Re: Praca ponad wszystko... 10.05.19, 08:24
            Zwolnienia na ciaze i katarki dzieci maja swoja cene.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka