pani-nick
16.05.19, 08:54
Powiedzmy, że o terminie urlopu będziemy wiedzieli z mężem dzień przed urlopem - jakoś w lipcu albo sierpniu, czyli szczyt.
Chcielibyśmy polecieć gdzieś sami. Najlepiej na południe Europy, żeby za daleko od dzieci nie wybywać i mieć możliwość awaryjnego powrotu w miarę szybko (bez względu na koszty powrotu, liczą się po prostu możliwości logistyczne).
I teraz wymarzyłam sobie, że po prostu udamy się na lotnisko (myślałam o berlińskich) / wejdziemy sobie na stronę biura podróży i i sobie coś tam znajdziemy, bo nie będziemy w zasadzie ograniczeni czasowo i marudowo. Ma to jakikolwiek sens?