mama0208
02.08.19, 20:10
Mam ostatnio dylematy związane z pracą i ogarnianie od września całego zamieszania związanego ze szkołą, przedszkolem, zajęciami dodatkowymi itp. moich dzieci.
Doszło do tego, że po 27 latach pracy zastanawiam się czy jest sens kontynuować zatrudnienie czy raczej odejść z pracy. Zarobki moje nie przekraczają 3 tyś zł. W roku szkolnym po wyjściu z pracy jadę po dzieci. W domu jedzenie "na szybko" (nieraz jemy w aucie) żeby zdążyć do szkoły muzycznej 3-4 razy w tygodniu. Są też inne zajęcia starszego dziecka /9 lat/ jak basen, język obcy. Młodsze dziecko ostatni rok w przedszkolu. Też chce chodzić na sportowe zajęcia dodatkowe . Ma duże problemy logopedyczne. Zajęcia w przedszkolu są tylko 2 razy po 15 minut. Nie przynoszą oczekiwanych skutków a szkoła za rok. I co tu począć? Już nawet nie wspomnę, że jest tyle dni wakacji, ferii że nie mamy z kim zostawić dzieci. Za rok będzie gorzej bo trzeba zapewnić opiekę w wakacje dla dwójki dzieci. Sam obóz czy kolonie dla dzieci to koszt 3200 za 2 tygodnie. Mąż dobrze zarabia. Moje dochody były tylko jako dodatek do wczasów 2 razy w roku. Co byście zrobiły na moim miejscu? Lata do emerytury już mam wypracowane. Zresztą przy takich zarobkach prognoza emerytury wynosi 1300 zł. Mam wrażenie, że nasze życie to non stop gonitwa. Będzie kiedyś lepiej?