albo co...
Obawiam sie, ze proces uczlowieczania czlowieka w kwestii traktowania psow, potrwa wieki :l.
Zanim dotrze, ze PSA SIE NA NOC Z DOMU NIE WYPUSZCZA - JEGO SIE WYRZUCA.
Ze uwiezienie przy budzie jrst okrutnym, podłym obyczajem, spuścizna najgorszej ciemnoty .
Ze sa rasy, rasy i rasy. I zanim sie wezmie psa, trzeba sie zastanowic, co ja dam temu kundlowi, a nie co on ma zrobic dla mnie.
ze sa rasy pierwotne, molosy, ze te psy nie chca mieszkac w domu (raczej; znalam osobiscie kaukaza Yeti, ktory kocham dom, mizianie i zlodziei)
Ze znakomita wiwkszosc psow kepiej sie bedzie czula w tej cholernej, mitycznej kawalerce, do ktorej wraca czlowiwk, niz w ogromnym i pustym kojcu.
Ze jesli chce sie stroza - to najlepszym wyborem bedzie mastif tybetanski np. ALE jesli opiekun nie jest doawiadczonym opiekunem, to niech zamontuje raczej alarm, a nie kozaczy z psem.
Mozna tak wymieniac i wymieniac.
Moj wujek odkupil za wodke pokrocznego pudla, ktory siedzial skuty przy budzie na wsi.
Edukacja, edukacja, powtarzanie do wyrzygu pewnych oczywistosci.
Moze nadejdzie cywilizacja