Dodaj do ulubionych

Dziecko na studiach - moje refleksje

02.10.19, 22:44
Dziwi mnie mnóstwo rzeczy...
- akademiki nadal nie pokrywają zapotrzebowania studentów na mieszkanie, są dostępne dla osób z bardzo niskimi dochodami
- wlasna lazienka w pokoju studenta jest luksusem
- lektoraty trwają przewaznie tylko 4 semestry, a w-f tylko rok
- nie ma stołówek studenckich
- nie ma doplat do akademikow, tak jak to bylo kiedyś
- podreczniki trzeba kupić
NIe twierdzę że tak jest zawsze i wszędzie, ale tak to wygląda na pewnej dużej i znanej uczelni z tradycjami, która chwali sie, że jest na czele w rankingach
Nasze państwo głośno mówi o wsparciu dla rodzin, ale w żaden sposób nie wspiera rodzin, które utrzymują studiujące dzieci (tak jak np w Niemczech), przez co studia dzienne stają się elitarne i dostępne tylko dla zamożniejszych... Podliczylam koszty utrzymania syna i wychodzi mi ok 3000 zl miesięcznie i jestem tym faktem bardzo zaskoczona, tym bardziej że nie będą to żadne luksusy...
Obserwuj wątek
      • double-facepalm Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 14:52
        taki-sobie-nick napisała:

        > Niedługo matki będą żądały zwrotu pieniędzy za samochód, którym dowożą dzieci d
        > o szkoły. tongue_out tongue_out
        >
        > Własna łazienka jest luksusem, a co, mają akademik przebudowywać dla twojego sy
        > na?
        >
        > Na co ci idą te 3000?
        pokoj w mieszkaniu studenckim+jedzenie+reszta kosztow, sprawdz sobie ceny wynajmu np w Warszawie czy w Poznaniu i nie mędrkuj.
        • pantegramm Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 14.01.20, 09:11
          > pokoj w mieszkaniu studenckim+jedzenie+reszta kosztow, sprawdz sobie ceny wynajmu np w Warszawie czy w Poznaniu i nie mędrkuj

          Mieszkam w Warszawie od urodzenia, od kilku lat utrzymuję się sama i nadal cena 3000 zł za utrzymanie studenta jest zwyczajnie na moje oko zawyżona. Aktualnie z chłopakiem wydajemy na utrzymanie tutaj 2000-2500 zł/msc na osobę (nie licząc samochodu, który jest IMO w Warszawie kompletnie zbędny i ja używam komunikacji, ale dla mojego chłopaka to narzędzie pracy), gdzie w skład tej kwoty wchodzi jeszcze drogie leczenie za kilkaset zł / msc i 700 zł/msc kredytu.
          Wynajmujemy 50m2 mieszkanie z 2 pokojami w nowym budownictwie i bardzo fajnym standardzie, a warto podkreślić, że w Wawie studenci mają na wszystko zniżki: 50% na komunikację, zniżki w barach mlecznych, na wejściówki do klubów itd, więc jest jeszcze łatwiej ciąć koszta.

          Oczywiście, jeśli ktoś się sugeruje wyszukanymi w Internecie cenami wynajmu mieszkań zaraz obok uczelni - które są najdroższe ze względu na atrakcyjną lokalizację i wszystko zaokrągla w górę to tak może wyjść. Faktycznie na portalach z ogłoszeniami nie brakuje pokoi w cenie 1500 zł/msc, gdzie my mamy za tyle całe mieszkanie. Dobra cena za pokój to 700-900 zł/msc, tylko to zazwyczaj nie będzie najlepsza lokalizacja ani standard.

          Jeszcze lepszym wyjściem dla studenta są akademiki, gdzie za pokój płaci się 300-600 zł, a studenci mają w cenie bez limitu Internet, wodę, prąd itd. Warto rozważyć studia na drugim końcu Polski, bo w przydziale akademika liczą dochody i odległość od domu, jak się jest z daleka, to się akademik na pewno dostanie.

          Ale przede wszystkim to szanowny przyszły student, jeśli nie jest z rodziny Kulczyków, to powinien ruszyć dupę i sam zarobić na swoje utrzymanie -.- Od zdania matur do rozpoczęcia studiów jest aż pół roku wolnego, nawet pracując za minimalną po 1500 zł/msc można zarobić na pierwszy semestr utrzymania na studiach, potem dorabiać w weekendy / ubiegać się o stypendium. Inaczej jest też, jak rodzice dokładają 500 zł/msc studentowi niż kilka razy tyle, bo on większość sam zarobił.

          Na moich studiach większość osób pracowała w wakacje (łącznie ze mną), do tego stypendia, potem od 3 roku praca dorywcza w zawodzie i można się utrzymać. Jedna dziewczyna wzięła kredyt studencki na utrzymanie, to też godna rozważenia opcja. Najlepszy na roku kolega ze stypendium naukowym w każde wakacje zbierał truskawki w Holandii, by nie obciążać finansowo rodziców - więc jak widać można.
      • inocom To pewnie jakiś inwalida. 03.12.19, 20:25
        taki-sobie-nick napisała:

        > Niedługo matki będą żądały zwrotu pieniędzy za samochód, którym dowożą dzieci d
        > o szkoły. tongue_out tongue_out
        >
        > Własna łazienka jest luksusem, a co, mają akademik przebudowywać dla twojego sy
        > na?
        >
        > Na co ci idą te 3000?

        To pewnie jakiś inwalida.
        Człowiek dorosły na siebie pracuje.


        --
        Szerszeń może mieć około 4,5 cm długości, 7,5-centymetrową rozpiętość skrzydeł i 6-centymetrowe żądło. W jednym gnieździe mogą żyć nawet tysiące owadów. Żądła wstrzykują toksyny, które prowadzą do wstrząsu anafilaktycznego, ciężkiego stanu nagłego, który charakteryzuje się szybkim obniżeniem ciśnienia tętniczego, stanowiąc realne zagrożenie dla życia.
        • milka_milka Re: To pewnie jakiś inwalida. 16.12.19, 12:30
          Na studiach od pierwszego roku?

          --
          Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
    • profes79 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 02.10.19, 23:00
      - podreczniki trzeba kupić
      To dopiero zdziwienie, nie?

      - akademiki nadal nie pokrywają zapotrzebowania studentów na mieszkanie, są dostępne dla osób z bardzo niskimi dochodami
      - wlasna lazienka w pokoju studenta jest luksusem
      Jak student chce jednoosobowego pokoju z własną łazienką to zawsze może wynająć. Standard akademików i tak się regularnie poprawia tyle, że w ślad za poprawą tegoż standardu idzie nieuchronny wzrost cen. Akademiki nie są też z gumy; UW ma 2500 miejsc w akademikach na ponad 30 tysięcy studentów stacjonarnych
      - nie ma dopłat do akademików, tak jak to bylo kiedyś
      Jest coś co się nazywa stypendium socjalne
      - nie ma stołówek studenckich
      A to już zależy od miasta; u mnie niby była ale co z tego skoro od siedziby wydziału byłą dobre pół godziny drogi komunikacją miejską...

      Generalnie zdziwienie jakbyś od kilkunastu przynajmniej lat nie miała okazji poznać realiów uczelnianych w Polsce...

      --
      Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
    • iwoniaw Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 02.10.19, 23:02
      A kiedy niby akademiki były dostępne dla wszystkich, a podręczników nie trzeba było kupować? I ile wf-u obowiązkowego byś uznała za stosowne (jak rozumiem nie rozmawiamy o studiach na AWF-ie?)


      --
      "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
      • marusia.00 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 12:09
        No nigdy akademiki nie były dostępne dla wszystkich ale też uważam, że na przestrzeni kilkudziesięciu lat powinno się coś z tym zrobić. Rozumiem, że uczelniom brakuje na to funduszy ale nie uznawajmy tego za normę.

        Wf u mojego syna jest dla chętnych i uważam to za słuszne. Śmieszne jest zmuszać dorosłych ludzi do uprawiania spory, rozliczać z obecności itd.
      • chlodne_dlonie Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 19:39
        Akademiki nie były powszechne w latach 90-tych, więc mieszkałam 'na stancji' - w pokoiku 1,8 x 2,5 m przy starszych paniach przez dwa lata a kolejne już na większym metrażu (choć to akurat było drugorzędne dla mnie) u dziewczyny (30 plus), z którą potem przez dłuższy czas utrzymywałam miły kontakt. Teraz moja córa raczej też na akademik by się nie załapała, ale i nie sprawdzała, bo zostało niejako przyjęte, że wynajmuje się ze znajomymi osobne mieszkania, więc trzeba zacisnąć pasa i płacić za ten luksus wink
        Podręczniki w większości trzeba było kserować, czasem coś można było wypożyczyć (rzadko), a kilka takich, które uznałam przydatne na dłużej kupiłam. Córa na razie kupuje, do biblioteki się wybiera (podobno.. wink ).
        Stołówki jako takiej nie było na mojej uczelni, czasem wpadało się do baru mlecznego nieopodal głownego budynku uczelni, ale przede wszystkim gotowało się samemu a tuż po powrocie z weekendu w domu - odgrzewało obiady od Mamy smile
        Córa, póki co, jada 'na mieście'..
        ..koszty..? Moi Rodzice płacili za moją stancję, bilety kolejowe do domu (poczatkowo dwa razy w miesiącu, od drugiego/trzeciego roku rzadziej - co 5-6 tygodni), dawali jedzenie na wynos i czasem coś ekstra. Reszta (zakupy codzienne, kosmetyki, ciuchy itd.) należała do mnie - miałam stypendium naukowe i dużo pracowałam, bo był popyt na moje umiejętności (które formalnie dopiero nabywałam studiując wink ). Bardzo mnie cieszyła ta moja względna samodzielność. Córa, póki co, nie zamierza pracować, chyba, że dorywczo w czasie wakacji, ale ma skupić się na studiowaniu (..oby!!), zatem całokształt pokrywamy my. Ile finalnie to wyniesie, okaże się w praniu, ale wstępnie - niestety - zakładam, że mniej niż 3 tysiące z pewnością nie.
        Wykształcenie kosztuje, a studiowanie poza domem - jeszcze więcej.
        Nic nowego, mam nadzieję, że podołamy.


        --
        Together is me
        Only me

        And now, weak or strong, I can only go
        And I believe that there are flowers yet to be opened in the world
        Even if I feel something in me died
    • chococaffe Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 02.10.19, 23:21
      lektoraty trwają przewaznie tylko 4 semestry, a w-f tylko rok

      Po nauce jednego języka przez co najmniej 9 lat i drugiego 6 lat, lektorat 2 letni to więcej niż dużo - z takim przygotowaniem student ma narzędzia do samodzielnej pracy nad rozwijaniem języka.

      Bieganie jest za darmo, siłownie na świezym powietrzu są za darmo, gimanstyka jest za darmo, w internecie jets mnóstwo programów treningowych - naprawdę dorosły czlowiek potrzebuje wf w systemie szkolnym????
    • alicia033 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 02.10.19, 23:22
      jak to daaaaaaawno temu mawiała matka Marii Janion: "za darmo umarło, poszło do nieba i wzięło drabinkę ze sobą".


      --
      45rtg o muzykach:
      "Do czynności grania na instrumencie nie trzeba nic, poza sprawnością manualną i ewentualnie oddechową. Nawet słuch nie jest potrzebny, chyba że do skrzypiec, albo puzonu. Wciska się określone klawisze, albo progi i gra muzyka."
    • makurokurosek Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 02.10.19, 23:22
      "- akademiki nadal nie pokrywają zapotrzebowania studentów na mieszkanie, są dostępne dla osób z bardzo niskimi dochodami
      - wlasna lazienka w pokoju studenta jest luksusem"

      Akademik to nie luksusowy hotel.

      "- lektoraty trwają przewaznie tylko 4 semestry, a w-f tylko rok"

      Przypominam, że nauka języka obcego zaczyna się od 1 klasy sp, czyli do matury to 12 lat nauki + 2 lata na studiach , to chyba wystarczająco aby język opanować na sensownym poziomie, a jeżeli ktoś mimo tylu lat nauki go nie opanował to szanse na to że dodatkowy rok coś w tym temacie zmieni jest śmieszne.

      "- nie ma stołówek studenckich"
      studenci to nie ułomy i potrafią sobie obiad ugotować, na mieście też większość knajp oferuje duże rabaty dla studentów no i zostają jeszcze bary mleczne

      "- nie ma doplat do akademikow, tak jak to bylo kiedyś"
      Ceny akademików są dość niskie trudno aby do kwoty 300- 350 zł były jeszcze jakieś dopłaty

      "- podreczniki trzeba kupić"

      Można skorzystać z biblioteki zarówno uczelnianej jak i miejskiej , pożyczyć od znajomych lub kupić używane

      " Podliczylam koszty utrzymania syna i wychodzi mi ok 3000 zl miesięcznie i jestem tym faktem bardzo zaskoczona, tym bardziej że nie będą to żadne luksusy..."

      Rozumiem, że taka kwota wynika z wynajęcia mieszkania, może więc zamiast wynajmować mieszkanie należy wynająć mu pokój w mieszkaniu studenckim.

        • makurokurosek Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 00:08
          Na pewno mówisz o akademiku który kosztuje 350 zł za miesiąc, a nie 350 za dzień ?
          Jeszcze raz napisze akademik to nie hotel, oczekiwanie standardów hotelowych za cenę 12 zł/dobę jest po prostu śmieszne.
          Raczej nie mieszkasz w mieście studenckim skoro nie wiesz ile kosztuje tu doba hotelowa.
          • droch Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 00:28
            > > Na pewno piszesz o łazience w pokoju, a nie o basenie, fitnessie i szwajcarze w liberii?
            > Na pewno mówisz o akademiku który kosztuje 350 zł za miesiąc, a nie 350 za dzień ?

            Nieładnie odpowiadać pytaniem na pytanie.

            Zapewniam jednak Ciebie, że to co płacą studenci, to nie pokrywa w całości kosztów funkcjonowania akademika.
            Druga sprawa, w moim DS z lat studenckich za miejsce w dwójce należy obecnie wybecalować ponad 500 złotych. A wcale nie jest to najdroższy DS uczelni.
            No i jeszcze trzecia kwestia, da się na mieście znaleźć hostele z łazienką w pokoju od 40-45 zł za dobę/os.

            Składając powyższe do kupki, Twoja teoria zrównująca pokój z łazienką w akademiku z *luksusowym* hotelem została skompromitowana. Doszczętnie, chociaż nie mam wielkich nadziei, że zgodzisz się z przedstawionymi argumentami.
            • makurokurosek Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 00:55
              "No i jeszcze trzecia kwestia, da się na mieście znaleźć hostele z łazienką w pokoju od 40-45 zł za dobę/os.
              "

              45x30 = 1350 miesięcznie, a nie 350 czy 500.

              Za 350 czy 500 zł miesięcznie to w mieście studenckim typu Poznań, Warszawa to nawet ze znalezieniem miejsca w pokoju studenckim może być ciężko. Hostele w tej ceni to może w jakimś Pcimiu
              • droch Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 01:21
                > 45x30 = 1350 miesięcznie, a nie 350 czy 500.

                Nie rozpatruj trzeciej kwestii w oderwaniu od pierwszej, wtedy rachunki staną się mniej oczywiste.
                Przykład ze strony PW:

                Jednostki określone w ust. 1 są jednostkami samofinansującymi, pokrywającymi koszty swej działalności z osiąganych przychodów, którymi są:
                opłaty studentów za korzystanie z zakwaterowania w domach studenckich;
                opłaty za wynajem pomieszczeń;
                dofinansowanie z Funduszu Pomocy Materialnej dla Studentów i Doktorantów - dotyczy tylko finansowania remontów;
                inne przychody;


                W szczególności akademik może pozyskać z ministerstwa dotację np. na remont instalacji itp.
              • angelina7-83 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 18.12.19, 20:35
                Ja mieszkałam w Szkolnym Schronisku Młodzieżowym w Gdańsku. Obecnie cena za dobę wynosi 24 zł wraz ze śniadaniem (pokój 3-4 osobowy).
                Łazienka wspólna (oddzielna dla płci) na piętrze korytarza. Dodam, że z łazienki nikt non stop nie korzysta, więc co za problem wziąć prysznic, kiedy przed i po nas ktoś też z tego prysznica będzie korzystał. Przecież każdy używa klapki. W pokoju jest umywalka.
                Nocleg od poniedziałku do czwartku i można jechać do domu.

                W obiekcie tym jest wspólna kuchnia, więc osoba zaradna może sobie coś przygotować. Na mieście są bary, gdzie dwudaniowy obiad kosztuje 14 zł.

                Książki są w bibliotece. Czasami taniej wychodziło kserowanie niż kupowanie nowej, zwłaszcza tych z języków obcych. Dwa, można sobie zrobić w PDF w wersji e-booka i nosić nie trzeba.


                Autorka wątku chyba apartament chce synowi wynająć i pakiet w restauracji.
    • aerra Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 02.10.19, 23:49
      Masz genialnego 12-latka, który poszedł na studia, ale nie umie ogarnąć sobie jedzenia, nie umie korzystać z bibliotek/czytelni/ksero i internetu oraz musi być zmuszany do aktywności fizycznej na wfie?
      Bo to chyba nie o dorosłym człowieku?

      --
      super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
      <*>
        • ponis1990 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 19:07
          Też lajkuję. Studiowałam dziennie i praktycznie za nic nie płaciłam (ok, nie byłam w akademiku, ale podręczniki można było wypożyczyć/skserować). Oczekiwanie, że podręczniki będą refundowane, skoro studia nie są obowiązkowe, jest śmieszne. No i zawsze są jakieś typendia dla najlepszych/ socjalne też

          --
          Lubię placki
          • double-facepalm Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.11.19, 11:53
            Stypendium za wyniki jest od drugiego roku, socjalne (od początku czyli powiedzmy faktycznie od stycznia, teraz w wątasku mielismy pazdziernik jest dla tych co udowodnia jakies razace ubostwo/biede, za moich czasów otrzymywały tylko osoby mające rodziców kombinujacych z szara strefa (np udający bezrobotnych rolników etc) lub faktycznie z rodzin na garnuszku mops. Nie masz sie czym chwalić.
      • gosiaczek1182 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 13.01.20, 08:41
        Jak to czytam to mi się słabo robi. Nie dość, że obecna młodzież jest roszczeniowa to wygląda na to że i matki takie są. Tragedia. Już widzę autorkę z dorosłym synkiem, któremu podtyka obiadek od nos i "sugeruje" która dziewczyna jest odpowiedniejsza.
    • aankaa Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 00:03

      Dziwi mnie mnóstwo rzeczy...
      wlasna lazienka w pokoju studenta jest luksusem
      podreczniki trzeba kupić


      Marceli Szpak

      za pół roku zapłaczesz jak dziecię zażąda sfinansowania antykoncepcji bo automat w recepcji przyjmuje gotówkę/kartę tongue_out


      --
      jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
      • aankaa Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 00:11
        Nasze państwo głośno mówi o wsparciu dla rodzin, ale w żaden sposób nie wspiera rodzin, które utrzymują studiujące dzieci (tak jak np w Niemczech), przez co studia dzienne stają się elitarne i dostępne tylko dla zamożniejszych... Podliczylam koszty utrzymania syna i wychodzi mi ok 3000 zl miesięcznie i jestem tym faktem bardzo zaskoczona, tym bardziej że nie będą to żadne luksusy...


        owszem, wspiera wink ale tylko podstawówka, później zacznie myśleć
        studia nie są obowiązkowe, ba ! powinny być elitarne żeby nie produkować rocznie tysięcy magistrów (nie daj boże licencjatów) gotowania na gazie/zbierania liści/itp żądnych pracy za godziwe pieniądze, bo studia wink skończyli
        utrzymanie 2 studentów nie kosztowało mnie 6 tys

        --
        jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
    • bergamotka77 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 00:04
      A co Ciętak dziwi? Zawsze tak było. Rozumiem że nie studiowałas że się tak dziwisz? Studia są dla dorosłych ludzi przypominam. Nie muszą być na garnuszku rodziców, mogą legalnie dorabiać.

      --
      bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

      morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
    • mamtrzykoty Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 00:05
      Studia dzienne dla zamożnych??
      Przecież są darmowe!

      Ty naprawdę tak za synusiem chodzisz krok w krok i o wszystko sama zabiegasz i sprawdzasz, czy synuś ma łazienkę, czy nie, i podręczniki mu kupujesz? A biblioteka? Nie umie sam z biblioteki skorzystać?
      Akademik przecież grosze kosztuje, jakich jeszcze dopłat chcesz?


    • majenkir Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 00:12
      Poczatki zawsze sa drogie, potem sie unormuje wink. Podreczniki kupujesz przeciez raz na semestr, urzadzasz sie w akademiku (kilka wycieczek do Ikei smile) raz w roku. Stolowki ciesz sie, ze nie ma, bo pewnie i tak by tam nie chodzil, a placic trzeba tongue_out (jak u nas). Za sama nauke placisz?

      --
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
      Abby&Prada
    • hanusinamama Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 00:20
      Studiowałam prawie 20 lat temu i: akadamiki nie były dostępne dla wszystkich, własna łazienka w pokoju studenta (takie cudo w akademiku widziałam w Estonii), no ja WF miałam 4 lata smile, była stołówka ale licha, nie było dopłat do akademików. I tak podreczniki sie kupowało. Co ty bys chciała zeby ci panstwo jeszcze podreczniki dawało??? I za żarcie bąbelka oddawało???
        • double-facepalm Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 14:58
          15 lat temu nawet w prywatnych pierońsko drogich akademikach byly np. max 2 lazienki na 6 pokoi 1osobowych.
          lektorat przez 4 semestry (nikt nie każe brać jakiegoś totalnie nowego jezyka typu chiński od zupełniusieniuskich podstaw). mamusi dziubdziusia marzy sie zeby jeszcze ktos za jej nieogara licencjat+magisterke napisal i egzaminy przez te kilka lat na wszystkich stopniach studiow pozdawal, za free.
      • berdebul Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 15:58
        Studiowałam naście lat temu, większość podręczników pisali nasi wykładowcy, wiec dostawaliśmy pdf za free + dostęp z biblioteki do papierowych wydań. Takie cuda. W Polsce. Plus skrypty do wielu przedmiotów. Książki z opisem laboratoriów itd.
        • snakelilith Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 16:10
          berdebul napisała:

          > Studiowałam naście lat temu, większość podręczników pisali nasi wykładowcy, wie
          > c dostawaliśmy pdf za free + dostęp z biblioteki do papierowych wydań. Takie cu
          > da. W Polsce.

          Pdf za free? To po co pisać akademicki podręcznik, by rozdawać go za darmo? U mnie w De wykładowcy też byli autorami niektórych podręczników i u niektórych na kupno ksiażki dostawało się co najwyżej niewielką zniżkę.
          • heca7 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 17:30
            Jak ktoś wykłada na uczelni A to daje swoim studentom pdf. A jak ktoś studiuje na uczelni B gdzie tą samą rzecz wykłada inny człowiek korzystający z podręcznika tamtego pierwszego to jego studenci muszą książkę kupić. O i tyle.

            --
            Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
            • alicia033 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 18:27
              heca7 napisała:

              > A jak ktoś studiuje na uczelni B gdzie tą samą rzecz wykłada inny człowiek korzystający z podręcznika tamtego pierwszego to jego studenci muszą książkę kupić. O i tyle.

              studiowałam otóż na uczelni A. Miałam zajęcia z profesorem z tejże uczelni, autorem podręcznika, obowiązującego oczywiście na egzaminie. O żadnym dzieleniu się nim ze studentami nie było mowy. Wręcz przeciwnie, na pierwszym wykładzie (corocznie) ów profesor mówił, że podręcznik należy kupić w nowym wydaniu, bo poprzednie to już nieaktualne są. Oczywiście była to kompletna ściema, kolejne wydania jeśli zawierały jakieś zmiany, to korektorskie.





              --
              45rtg o muzykach:
              "Do czynności grania na instrumencie nie trzeba nic, poza sprawnością manualną i ewentualnie oddechową. Nawet słuch nie jest potrzebny, chyba że do skrzypiec, albo puzonu. Wciska się określone klawisze, albo progi i gra muzyka."