Dziecko na studiach - moje refleksje

02.10.19, 22:44
Dziwi mnie mnóstwo rzeczy...
- akademiki nadal nie pokrywają zapotrzebowania studentów na mieszkanie, są dostępne dla osób z bardzo niskimi dochodami
- wlasna lazienka w pokoju studenta jest luksusem
- lektoraty trwają przewaznie tylko 4 semestry, a w-f tylko rok
- nie ma stołówek studenckich
- nie ma doplat do akademikow, tak jak to bylo kiedyś
- podreczniki trzeba kupić
NIe twierdzę że tak jest zawsze i wszędzie, ale tak to wygląda na pewnej dużej i znanej uczelni z tradycjami, która chwali sie, że jest na czele w rankingach
Nasze państwo głośno mówi o wsparciu dla rodzin, ale w żaden sposób nie wspiera rodzin, które utrzymują studiujące dzieci (tak jak np w Niemczech), przez co studia dzienne stają się elitarne i dostępne tylko dla zamożniejszych... Podliczylam koszty utrzymania syna i wychodzi mi ok 3000 zl miesięcznie i jestem tym faktem bardzo zaskoczona, tym bardziej że nie będą to żadne luksusy...
    • taki-sobie-nick Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 02.10.19, 22:59
      Niedługo matki będą żądały zwrotu pieniędzy za samochód, którym dowożą dzieci do szkoły. tongue_out tongue_out

      Własna łazienka jest luksusem, a co, mają akademik przebudowywać dla twojego syna?

      Na co ci idą te 3000?
      • double-facepalm Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 14:52
        taki-sobie-nick napisała:

        > Niedługo matki będą żądały zwrotu pieniędzy za samochód, którym dowożą dzieci d
        > o szkoły. tongue_out tongue_out
        >
        > Własna łazienka jest luksusem, a co, mają akademik przebudowywać dla twojego sy
        > na?
        >
        > Na co ci idą te 3000?
        pokoj w mieszkaniu studenckim+jedzenie+reszta kosztow, sprawdz sobie ceny wynajmu np w Warszawie czy w Poznaniu i nie mędrkuj.
        • double-facepalm Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 14:59
          byl tu watek o przezyciu na pierwszym roku trudnych dziennych studiow w Warszawie za 1000zł, wyszlo na to, że 1800-2000 to minimum.
        • little_fish Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 17:16
          He, he, he, - sorry, że wtrącę - student musi mieć 3000 żeby przeżyć. Pracownik z pensją minimalną czy młody nauczyciel da radę za połowę tego
          • gryzelda71 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 17:33
            Bo na studiach nauczy się jak żyć za mniejwink
            • double-facepalm Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 19:39
              No ale ma
              ona dziubdziusiowi nie chce standardu obnizac
          • 1unia4 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 16:05
            little_fish napisała:

            > He, he, he, - sorry, że wtrącę - student musi mieć 3000 żeby przeżyć. Pracownik
            > z pensją minimalną czy młody nauczyciel da radę za połowę tego

            Chyba niezupełnie W związku z krótszym czasem pracy można spokojnie dorabiać W wątku obok ktoś pisał,że spokojnie inkasuje 100 zł za h.
            • little_fish Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 16:24
              Każdy? Ten od ew też?
              • 1unia4 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 17:38
                Oczywiście że nie każdy Ale każdy chce podwyżki i zarabiać więcej Wykształcenie nauczycieli od ew.tez jest nieco inne
                Nie będę powielala tego co już zostało powiedziane
                Nauczyciele nie powinni każdy zarabiać tyle samo itp
                • little_fish Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 19:08
                  Ale ja nie piszę teraz o żądaniu podwyżki, tylko, że młody nauczyciel musi za tyle przeżyć. Ten od ew korepetycji raczej nie udziela, trudno mu też pracować w dwóch szkołach.
                  Ale podoba mi się podejście - płaćmy mało, mogą sobie dorobić. Można stosować też w innych branżach.
                  • 1unia4 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 20:57
                    A który młody pracownik zarabia tak żeby się utrzymać?
                    Owszem pewnie gdzieś są,Ale zasadniczo jak się nie ma doświadczenia to się guzik zarabia
                    I nie-nie mam podejścia "płacimy mało mogo sobie dorobić "
                    To jest odwrotnie-ty POMIMO ,że zarabiasz mało masz takie godz pracy,że spokojnie dorobisz
                    Inni po 8 H pracy ( plus droga) mogą zaczac dorabiać ok 18.00..A gdzie własne życie?
                    Jakby przeliczyć pensje na godzinę , nauczyciele absolutnie nie mają źle
                    • little_fish Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 21:06
                      Ja nie zarabiam mało. No, ale nie pracuję 28 godzin w tygodniu.
                      I absolutnie nie chodziło mi o to, by w kolejnym wątku poruszać kwestię zarobków nauczycieli. Napisałam przecież o pracownikach z pensją minimalną.
                      Naprawdę uważasz za normalną rzecz, że młody pracujący człowiek nie może się samodzielnie utrzymać? Nie mówię o żadnych luksusach...
                      • little_fish Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 21:07
                        Nie pracuję 18 godzin w tygodniu. Palec mi się omskął...
                        • heidelbeere1 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 30.05.20, 19:29
                          A kto pracuje 18 godzin w tygodniu? Chyba nie wiesz na czym polega praca nauczyciela. Myśląc w ten sposób, trzeba uznać, że piosenkarka pracuje 4 godziny w tygodniu- podczas koncertu. A aktor 2 godziny dziennie i to wieczorem, cały dzień ma wolny.
                      • 1unia4 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 21:26
                        Nie -nie uważam,że to normalne Ale tak jest
                  • taki-sobie-nick Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 07.11.19, 21:58
                    Podobno tak robi wielu restauratorów, na zasadzie "dorobi na napiwkach".
                    • minniemouse Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 19.02.20, 03:56
                      na jakich napiwkach? ma zyc z pensji. na jaka sie zgodzil przy podpisywaniu umowy.
                      a jak mu sie nie podoba to niech zmieni prace - bo przeciez nikt mu nie kaze byc kelnerem.
                      w PL napiwkow sie przeciez nie daje.
                      z jakiej racji kelner ma miec, a taki z macdonalda nie? albo taki ze sklepu obuwniczego?

                      Minnie
                      • ppo Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 09.03.21, 20:22
                        Tylko buraki i dziady nie dają napiwków.
        • pantegramm Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 14.01.20, 09:11
          > pokoj w mieszkaniu studenckim+jedzenie+reszta kosztow, sprawdz sobie ceny wynajmu np w Warszawie czy w Poznaniu i nie mędrkuj

          Mieszkam w Warszawie od urodzenia, od kilku lat utrzymuję się sama i nadal cena 3000 zł za utrzymanie studenta jest zwyczajnie na moje oko zawyżona. Aktualnie z chłopakiem wydajemy na utrzymanie tutaj 2000-2500 zł/msc na osobę (nie licząc samochodu, który jest IMO w Warszawie kompletnie zbędny i ja używam komunikacji, ale dla mojego chłopaka to narzędzie pracy), gdzie w skład tej kwoty wchodzi jeszcze drogie leczenie za kilkaset zł / msc i 700 zł/msc kredytu.
          Wynajmujemy 50m2 mieszkanie z 2 pokojami w nowym budownictwie i bardzo fajnym standardzie, a warto podkreślić, że w Wawie studenci mają na wszystko zniżki: 50% na komunikację, zniżki w barach mlecznych, na wejściówki do klubów itd, więc jest jeszcze łatwiej ciąć koszta.

          Oczywiście, jeśli ktoś się sugeruje wyszukanymi w Internecie cenami wynajmu mieszkań zaraz obok uczelni - które są najdroższe ze względu na atrakcyjną lokalizację i wszystko zaokrągla w górę to tak może wyjść. Faktycznie na portalach z ogłoszeniami nie brakuje pokoi w cenie 1500 zł/msc, gdzie my mamy za tyle całe mieszkanie. Dobra cena za pokój to 700-900 zł/msc, tylko to zazwyczaj nie będzie najlepsza lokalizacja ani standard.

          Jeszcze lepszym wyjściem dla studenta są akademiki, gdzie za pokój płaci się 300-600 zł, a studenci mają w cenie bez limitu Internet, wodę, prąd itd. Warto rozważyć studia na drugim końcu Polski, bo w przydziale akademika liczą dochody i odległość od domu, jak się jest z daleka, to się akademik na pewno dostanie.

          Ale przede wszystkim to szanowny przyszły student, jeśli nie jest z rodziny Kulczyków, to powinien ruszyć dupę i sam zarobić na swoje utrzymanie -.- Od zdania matur do rozpoczęcia studiów jest aż pół roku wolnego, nawet pracując za minimalną po 1500 zł/msc można zarobić na pierwszy semestr utrzymania na studiach, potem dorabiać w weekendy / ubiegać się o stypendium. Inaczej jest też, jak rodzice dokładają 500 zł/msc studentowi niż kilka razy tyle, bo on większość sam zarobił.

          Na moich studiach większość osób pracowała w wakacje (łącznie ze mną), do tego stypendia, potem od 3 roku praca dorywcza w zawodzie i można się utrzymać. Jedna dziewczyna wzięła kredyt studencki na utrzymanie, to też godna rozważenia opcja. Najlepszy na roku kolega ze stypendium naukowym w każde wakacje zbierał truskawki w Holandii, by nie obciążać finansowo rodziców - więc jak widać można.
        • zosia_1 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 13.08.20, 19:36
          Wiadomo jakie są ceny wynajmu. Czy student I roku musi mieć całe mieszkanie na wyłączność?
      • inocom To pewnie jakiś inwalida. 03.12.19, 20:25
        taki-sobie-nick napisała:

        > Niedługo matki będą żądały zwrotu pieniędzy za samochód, którym dowożą dzieci d
        > o szkoły. tongue_out tongue_out
        >
        > Własna łazienka jest luksusem, a co, mają akademik przebudowywać dla twojego sy
        > na?
        >
        > Na co ci idą te 3000?

        To pewnie jakiś inwalida.
        Człowiek dorosły na siebie pracuje.
        • milka_milka Re: To pewnie jakiś inwalida. 16.12.19, 12:30
          Na studiach od pierwszego roku?
        • tapatik Re: To pewnie jakiś inwalida. 16.12.19, 16:52
          Na dziennych z pracą może być problem. Zależy jeszcze jakie studia.
        • aleatoria Re: To pewnie jakiś inwalida. 02.06.20, 21:03
          U mnie na studiach na pierwszym i drugim roku nie było szans, żeby pracować. Zbyt dużo nauki, bardzo dużo zajęć, bywało, że i w soboty (mimo że to studia dzienne). Na późniejszych latach niby jest łatwiej, ale to też zależy od planu zajęć, jeśli zaczynasz zajęcia rano i kończysz wieczorem (wiadomo, z dziurami, ale przecież nie pójdziesz do pracy na 2 godziny), i tak przez cały tydzień, to może się okazać, że o pracę ciężko. Sama zaczęłam pracować na czwartym roku, a nie miałam wolnego dnia w ciągu tygodnia wcześniej niż w drugim semestrze na piątym roku (był to bodajże czwartek).

          Pominę fakt, że większość ofert "pracy" dla studentów to były bezpłatne staże albo wolontariaty. Mam nadzieję, że choć trochę się to zmieniło.

          Nie twierdzę absolutnie, że nie da się dorabiać na studiach, ale trzeba to dostosować do sytuacji. Jeśli już ktoś idzie na studia dzienne, to moim zdaniem jego priorytetem powinna być nauka. Inaczej studia to marnowanie czasu i wyjdzie kolejna sfrustrowana jednostka twierdząca, że niczego się na studiach nie nauczyła.
      • czemublokujecie_mikonto Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.03.20, 10:43
        Mnie 3 tys. to idą na perfumy niszowe i jeszcze mi brakuje. No ale wolę wydać na perfumy niż na alko czy prochy jak niektórzy. Nawet nie wiecie ile można zaoszczędzić na kokainie i później na leczeniu smile W Londynie prochami potrafią częstować na piętrze w autobusie! Durnowate potrafią się złakomić na darmowe prochy, a młode głupie na seks na pastylkach albo płynach.
    • profes79 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 02.10.19, 23:00
      - podreczniki trzeba kupić
      To dopiero zdziwienie, nie?

      - akademiki nadal nie pokrywają zapotrzebowania studentów na mieszkanie, są dostępne dla osób z bardzo niskimi dochodami
      - wlasna lazienka w pokoju studenta jest luksusem
      Jak student chce jednoosobowego pokoju z własną łazienką to zawsze może wynająć. Standard akademików i tak się regularnie poprawia tyle, że w ślad za poprawą tegoż standardu idzie nieuchronny wzrost cen. Akademiki nie są też z gumy; UW ma 2500 miejsc w akademikach na ponad 30 tysięcy studentów stacjonarnych
      - nie ma dopłat do akademików, tak jak to bylo kiedyś
      Jest coś co się nazywa stypendium socjalne
      - nie ma stołówek studenckich
      A to już zależy od miasta; u mnie niby była ale co z tego skoro od siedziby wydziału byłą dobre pół godziny drogi komunikacją miejską...

      Generalnie zdziwienie jakbyś od kilkunastu przynajmniej lat nie miała okazji poznać realiów uczelnianych w Polsce...
      • mamkaantka Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 02.10.19, 23:06
        Proponuje byś nie przyjmowała darmowych podręczników w szkole podstawowej i zakupiła własne, no i zrezygnowała z 500+ i 300+ ... Co za chamstwo na tym forum Tylko czubek wlasnego nosa widoczny....
        • taki-sobie-nick Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 02.10.19, 23:14
          Przypominam, że obowiązek szkolny dotyczy dzieci do 18. roku życia. Rozumiem, że jeśli syn zechce zostać profesorem, to powinniśmy mu do czasu zdobycia profesury fundować podręczniki? I wyprawki?
        • srebrnarybka Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 02.10.19, 23:17
          W czasie studiów nie czyta się wyłącznie jednego podręcznika, tylko bardzo wiele literatury dostępnej w bibliotekach. Nie trzeba mieć podręcznika na własność. To nie szkółka.
        • makurokurosek Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 02.10.19, 23:25
          "Proponuje byś nie przyjmowała darmowych podręczników w szkole podstawowej i zakupiła własne, no i zrezygnowała z 500+ i 300+ ... Co za chamstwo na tym forum Tylko czubek wlasnego nosa widoczny...."

          Twój dorosły syn nie wie, że istnieją biblioteki.
        • gryzelda71 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 07:47
          Tylko 3 lata gimnazjum nie płaciłam za podręczniki a pińcet mam od lipca także.....
        • banowanyzaprawde1 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 08:20
          mamkaantka napisała:

          Co za chamstwo na tym forum T
          > ylko czubek wlasnego nosa widoczny....

          Co potwierdziłaś własnym wpisem.
        • kama265 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 14:36
          lol. zawsze płaciłam za podręczniki i nie załapałam się na żadne plusy a syn jest na studiach (4 rok teraz). jezu ale ten PiS wyhodował stado roszczeniowych suwerenów big_grin ciekawe jak sobie z tym poradzą big_grin
          • hipinka Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 22:05
            no nie?
          • little_fish Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 05.10.19, 09:40
            Ciekawe, jak przebrnęli przez liceum? Przecież tam też podręczniki płatne...
      • cauliflowerpl Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 07:11
        "To dopiero zdziwienie, nie?"

        Na mojej polibudzie była "podręcznikarnia", miała kilkadziesiąt egzemplarzy każdej książki i wypożyczało się na cały semestr. Przez 7 lat kupiłam tylko te podręczniki, które chciałam mieć dla siebie bo przedmiot był wyjątkowo interesujący.


        Poza tym wszystko było tak, jak autorka opisuje i brak łazienki w pokoju to był jeden ze smaczków mieszkania w akademiku big_grin Podobnie jak wspólna kuchnia.
        Acha, i w środę na stołówce był zawsze kurczak. Podejrzewam, że dalej jest, bo za czasów mojego ojca też był.
        Raz nam podali kurczaka we wtorek tośmy w panikę wpadli, bo kolokwium miało być w czwartek czyli pojutrze, a tu się nagle okazało, że dziś środa a nie wtorek i kolokwium jest jutro big_grin

        Nie wróciłabym, wystarczy, ale to były czasy...
        • bajgla Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 12:19
          cauliflowerpl napisała:

          > "To dopiero zdziwienie, nie?"

          > Acha, i w środę na stołówce był zawsze kurczak. Podejrzewam, że dalej jest, bo
          > za czasów mojego ojca też był.

          Ten sam?
          • cauliflowerpl Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 12:32
            Nie, ale z tej samej linii genetycznej.
          • majenkir Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 15:53
            big_grinbig_grinbig_grin
        • ponis1990 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 18:57
          Kumpela wspólną kuchnie wspomina bardzo miło, jako pierwsze miejsce integracji studentów;d Ja nie mieszkałam w akademiku. Podręczniki się kserowało
        • chlodne_dlonie Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 19:16
          cauliflowerpl napisała:

          > W środę na stołówce był zawsze kurczak. Podejrzewam, że dalej jest, bo
          > za czasów mojego ojca też był.
          > Raz nam podali kurczaka we wtorek tośmy w panikę wpadli, bo kolokwium miało być
          > w czwartek czyli pojutrze, a tu się nagle okazało, że dziś środa a nie wtorek
          > i kolokwium jest jutro big_grin

          LOL
          Przypomniałaś mi coś - odliczanie dni tygodnia według menu znam z wakacyjnych wyjazdów nad Bałtyk z Dziadkami. Tam poniedziałki były dorszowe, czwartki bigosowe a najlepsze w całym tygodniu były niedzielne poranki - z ciastem drożdżowym smarowanym masełkiem i kakao.. Mniaaaaamm smile
          Dzięki za przywołanie wspomnień!
      • livia.kalina Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 08:45
        „Podręczniki trzeba kupić”

        - ja przez całe studia, włącznie z doktoranckimi, nie kupiłam ani jednego podręcznika, używałam tylko tych z biblioteki. Zresztą, może z wyłączeniem pracowni fizycznych, do żadnego z przedmiotów nie było jednego podręcznika tylko zestaw kilkunastu książek do wyboru.
    • iwoniaw Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 02.10.19, 23:02
      A kiedy niby akademiki były dostępne dla wszystkich, a podręczników nie trzeba było kupować? I ile wf-u obowiązkowego byś uznała za stosowne (jak rozumiem nie rozmawiamy o studiach na AWF-ie?)
      • marusia.00 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 12:09
        No nigdy akademiki nie były dostępne dla wszystkich ale też uważam, że na przestrzeni kilkudziesięciu lat powinno się coś z tym zrobić. Rozumiem, że uczelniom brakuje na to funduszy ale nie uznawajmy tego za normę.

        Wf u mojego syna jest dla chętnych i uważam to za słuszne. Śmieszne jest zmuszać dorosłych ludzi do uprawiania spory, rozliczać z obecności itd.
      • chlodne_dlonie Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 19:39
        Akademiki nie były powszechne w latach 90-tych, więc mieszkałam 'na stancji' - w pokoiku 1,8 x 2,5 m przy starszych paniach przez dwa lata a kolejne już na większym metrażu (choć to akurat było drugorzędne dla mnie) u dziewczyny (30 plus), z którą potem przez dłuższy czas utrzymywałam miły kontakt. Teraz moja córa raczej też na akademik by się nie załapała, ale i nie sprawdzała, bo zostało niejako przyjęte, że wynajmuje się ze znajomymi osobne mieszkania, więc trzeba zacisnąć pasa i płacić za ten luksus wink
        Podręczniki w większości trzeba było kserować, czasem coś można było wypożyczyć (rzadko), a kilka takich, które uznałam przydatne na dłużej kupiłam. Córa na razie kupuje, do biblioteki się wybiera (podobno.. wink ).
        Stołówki jako takiej nie było na mojej uczelni, czasem wpadało się do baru mlecznego nieopodal głownego budynku uczelni, ale przede wszystkim gotowało się samemu a tuż po powrocie z weekendu w domu - odgrzewało obiady od Mamy smile
        Córa, póki co, jada 'na mieście'..
        ..koszty..? Moi Rodzice płacili za moją stancję, bilety kolejowe do domu (poczatkowo dwa razy w miesiącu, od drugiego/trzeciego roku rzadziej - co 5-6 tygodni), dawali jedzenie na wynos i czasem coś ekstra. Reszta (zakupy codzienne, kosmetyki, ciuchy itd.) należała do mnie - miałam stypendium naukowe i dużo pracowałam, bo był popyt na moje umiejętności (które formalnie dopiero nabywałam studiując wink ). Bardzo mnie cieszyła ta moja względna samodzielność. Córa, póki co, nie zamierza pracować, chyba, że dorywczo w czasie wakacji, ale ma skupić się na studiowaniu (..oby!!), zatem całokształt pokrywamy my. Ile finalnie to wyniesie, okaże się w praniu, ale wstępnie - niestety - zakładam, że mniej niż 3 tysiące z pewnością nie.
        Wykształcenie kosztuje, a studiowanie poza domem - jeszcze więcej.
        Nic nowego, mam nadzieję, że podołamy.
        • chlodne_dlonie Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 19:43
          A jeszcze co do lektoratów i WF-u - za moich czasów było dokładnie tak jak piszesz: 4 semestry lektoratu i rok obowiązkowego WF-u - potem były opcjonalne zajęcia typu basen, siatka, kosz czy - za dopłatą (a może raczej ze zniżką studencką wink ) jazda konna. Korzystałam jako zapalona koniara chętnie - tyle, że taka opcja byłą dostępna jedynie przez rok.
          Jak będzie to rozwiązane u Młodej, muszę dopytać - nie wiem, przyznaję.
          • little_fish Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 23:11
            U nas WF był obowiązkowy przez 2 lata, ale dyscyplinę można było wybrać
            • taki-sobie-nick Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 23:14
              A co było do wyboru?
              • little_fish Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 09:12
                Basen, aerobik, siatkówka, koszykówka, tzw. ogólnorozwojówka, łyżwy/wrotki, konie chyba też, bo jedna z koleżanek jeździła, ale to chyba na trochę innych zasadach. Może coś jeszcze, ale nie pamiętam, to było ćwierć wieku temu. Dyscyplinę wybierało się na rok, potem można było zmienić
                • ashleigh41 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 09:33
                  Dorosly czlowiek moze sobie sam decydowac czy w ogole chce jakas aktywnosc fizyczna a nie miec ja obowiazkowo. Uczelnia powinna miec porzadny gym/fitness club dla chetnych.
                  • little_fish Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 09:53
                    Jeśli tak bardzo mu ta narzucona aktywność przeszkadza, to studia obowiązkowe nie są, można wybrać, czy się chce na nie iść
                    • gryzelda71 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 10:08
                      No na awefie to faktycznie
                    • ashleigh41 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 10:11
                      Studia sa dla doroslych ludzi ktorzy wybieraja konkretny kierunek a traktuje sie ich jak dzieci ktorzy musza miec wf obowiazkowo nawet jesli nie jest on w ogole zwiazany z tym co studiuja. Idiotyzm.
                  • mikams75 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 09:57
                    ale to samo mozna powiedziec o innych zajechach na uczelni - mozna nie chodzic ale nie mozna sie pozniej dzwic, ze sie nie ma zaliczenia np. z zajec praktycznych w labolatorium.
                    • ashleigh41 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 10:14
                      mikams75 napisała:

                      > ale to samo mozna powiedziec o innych zajechach na uczelni - mozna nie chodzic
                      > ale nie mozna sie pozniej dzwic, ze sie nie ma zaliczenia np. z zajec praktyczn
                      > ych w labolatorium.

                      Tyle ze jesli ktos studiuje np filozofie to nie bedzie mial zajec w labolatorium. Po co wiec ten wf dla doroslego czlowieka ktory studiuje jakikolwiek kierunek z tym nie zwiazany i nie ma ochoty ma jakiekolwiek aktywnosci fizyczne.
                      • little_fish Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 10:50
                        W labolatorium to raczej nikt nie będzie miał zajęć.
                        • mikams75 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 11:52
                          musialas sie czepnac litery?
                          • little_fish Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 11:54
                            Nie musiałam. Ale rozbawiło mnie to.
                      • bergamotka77 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 10:52
                        ja tak nie uwazam. Wiekszosc panienek nie skalalaby sie zdanym sportem z obawy przed spoceniem wiec przynajmniej uczelnia dba, aby sie troche ruszaly dla zdrowia. Inns sparwa ze to bylo u nas na UW fatalnie rozwiazane i na fajne zajecia nigdy nie bylo szans sie dostac np. konie czy taniec.
                        • ichi51e Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 12:09
                          Studenci filozofii tez pewnie z wfu nie sa zachwyceni... albo matematycy... informatycy... w sumie poza tymi co z definicji wybrali studia sportowe nie widze nikogo kto by byl tak znudzony zeby mu sie chcialo w siate pograc...
                          • bywalec.hoteli Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 27.10.19, 17:07
                            Oj dziecko, jak bardzo się mylisz. Nie zdajesz sobie sprawy jak wiele studentek i studentek obecnie gra w siatkę - dodatkowo.
                            • double-facepalm Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.11.19, 11:49
                              bywalec.hoteli napisał:

                              > Oj dziecko, jak bardzo się mylisz. Nie zdajesz sobie sprawy jak wiele studentek
                              > i studentek obecnie gra w siatkę - dodatkowo.
                              >
                              Dość trudno zabukowac wolne boisko, fakt, ale nadal to maly odsetek absolutnie wszystkich osób studiujących.
                            • bywalec.hoteli Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.11.19, 17:19
                              smile
                        • chlodne_dlonie Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 15:39
                          >Inns sparwa ze to bylo u nas na UW fatalnie rozwiazane i na fajne zajecia nigdy nie bylo szans sie dostac np. konie czy taniec.

                          Hmm, ja właśnie studiując na UW przez rok jeździłam konno w Podkowie - do dziś miło wspominam smile
                        • ppo Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 09.03.21, 20:35
                          Panienka potliwa załatwi sobie stałe zwolnienie lekarskie. To żaden problem. Dorosłych ludzi do niczego się nie zmusi. Tak jak zakazy palenia nie wyeliminują palaczy, a policja i więzienie nie zlikwidują przestępczości.
                      • ichi51e Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 11:53
                        A po co ten lektorat z jezyka? Tez strata czasu
                        • memphis90 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 05.10.19, 09:08
                          U nas egzaminy końcowe, specjalizacyjne wymagały egzaminu z języka. Wiec lektorat był uzasadniony.
                          • ppo Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 22.01.20, 11:07
                            Jak się nie uprawia sportu to jest się słabym, chorowitym i przedwcześnie się umiera. A podatnik za studia zapłacił i życzy sobie, aby absolwent zdążył zwrócić to w podatkach.
                        • heidelbeere1 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 30.05.20, 19:40
                          To chyba miał być żart? Chyba, że uważasz, że należy pozamykać się na kontakty z innymi krajami.
                      • bywalec.hoteli Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 27.10.19, 17:05
                        Bo w zdrowym ciele zdrowy duch! Miałem 4 semestry WF na studiach, uważam, ze to dużo za mało.
                  • sumire Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 10:00
                    Najma, studenci zwykle mogą sobie wybrać, do jakiej sekcji chcą należeć - u mnie na UJ były różne, od pływalni po judo - cała zabawa to zwykle godzina czy dwie tygodniowo, walory ma głównie towarzyskie, a zaliczenie to formalność. Nikomu to szczególnie nie przeszkadzało, dla większości to była przyjemna odskocznia od arcynudnych wykładów.
                    • ashleigh41 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 10:15
                      Do tego sluzy gym/fitness club a to ze mozna sobie wybrac jest bez znaczenia. Obowiazkowy wf na studiach to idiotyzm, jeden z wielu ale mozna zaklinac rzeczywistosc.
                      • sumire Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 10:24
                        Za "gym" trzeba zapłacić, wiesz.
                        • ashleigh41 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 10:39
                          sumire napisała:

                          > Za "gym" trzeba zapłacić, wiesz.

                          Dlatego studenci powinni miec go bezplatnie wiesz.
                        • chococaffe Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 10:40
                          Wiesz, uczelnię zbudowanie "gym" kosztuje tyle samo, bezwzględu na to czy studenci sa tam przymusowo czy dobrowolnie.
                          • ashleigh41 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 10:44
                            chococaffe napisała:

                            > Wiesz, uczelnię zbudowanie "gym" kosztuje tyle samo, bezwzględu na to czy stude
                            > nci sa tam przymusowo czy dobrowolnie.

                            Akurat na tym uczelnia moze zarobic otwierajac go dla dla public ktora bedzie placic.
                            • little_fish Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 10:51
                              Gym dla public, to jest pomysł!
                            • chococaffe Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 10:55
                              Raczej nie public tylko dla pracowników uczlni, ewentualnie członków ich rodzin i byc może za mała opłatą- tak jak często to się dzieje na świecie.

                              I tak finansowo jest bardziej do przodu niż zmuszając dorosłych ludzi do określonego typu wysiłku (za darmo)
                              • ashleigh41 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 11:16
                                chococaffe napisała:

                                > Raczej nie public tylko dla pracowników uczlni, ewentualnie członków ich rodzin
                                > i byc może za mała opłatą- tak jak często to się dzieje na świecie.

                                Akurat czesto to takie gym sa otwarte dla public za normalne oplaty.
                          • sumire Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 10:52
                            Z ciekawości sprawdziłam - UJ ma siłownię smile a te sekcje sportowe, które ma obecnie, są całkiem fajne. Dziubdziuś może sobie nawet wioślarstwo wybrać. Nie wiem, o co robić dramat.
                            • chococaffe Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 10:56
                              Ale niech sobie wybiera co chce. Istotą problemu jest to, że rodzic dorosłego dziecka oczekuje, że uczelnia będzie to dorosłe dziecko zmuszała do wuefu.
                              • sumire Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 11:10
                                O rany, ale jakież to jest zmuszanie? Przeżyłam ten nieszczęsny wuef na studiach. Jedną godzinę tygodniowo turlaliśmy się po macie, inni chodzili popływać, paru chłopaków haratało w siatkówkę. Nikt nie cierpiał. Obecność czasami sprawdzano, a czasami nie. Na koniec semestru szło się do trenera z indeksem, a ten hurtowo wpisywał "zal" i po sprawie.
                                Serio, jeśli dziubdziuś zmuszony do jednej godziny ruchu to taki problem, to co będzie, jak zostanie zmuszony do kampanii wrześniowej, która jest nieporównanie bardziej kłopotliwa?...
                                • ashleigh41 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 11:14
                                  Marnowanie czasu.
                                  • sumire Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 11:21
                                    Mhm, bo studenci zwykle spędzają czas szalenie produktywnie big_grin
                                    • ashleigh41 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 11:45
                                      sumire napisała:

                                      > Mhm, bo studenci zwykle spędzają czas szalenie produktywnie big_grin

                                      Zalezy, tak czy inaczej to jest strata czasu
                                      • little_fish Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 11:57
                                        Po dwudziestu latach pracy w zawodzie zgodnym z ukończonym kierunkiem studiów stwierdzam, że takich strat czasu było znacznie więcej. Ten wf to chociaż pożyteczny był
                                        • sumire Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 12:18
                                          A pewnie. Na przykład trzygodzinne okienko w środku dnia, które się spędzało na piwie - no dobra, za tą możliwością to akurat jako dorosła tęsknię czasami wink Albo zajęcia, które absolutnie niczemu nie służyły i w sumie istniały chyba tylko po to, żeby pracownikowi naukowemu dać cokolwiek do roboty przed emeryturą. Faceta usypiał jego własny głos.
                                    • heidelbeere1 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 30.05.20, 19:42
                                      big_grin
                                  • ichi51e Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 11:56
                                    Pewnie ruch to strata czasu. I kasy. Dla lansiarzy...
                                • profes79 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 12:12
                                  I tu jest clue problemu - zal to zal i z głowy. Gorzej jak obecność jest sprawdzana, aktywność jest sprawdzana a zajęcia są wciśnięte między inne (miałem tak) albo co gorsza sa np. na 9 a kolejne zajęcia na 12 czy 14....Nie miałem jakiejś odrazy do zajęć niemniej jednak potrafiły one mocno kolidować z normalnym tokiem zajęć. I to jeszcze pół biedy jak zajęciami był tenis stołowy jak u mnie - ćwiczący judo wychodzili z sali treningowej dosłownie spływając potem. A prysznice? Jakie prysznice?
                                  • cauliflowerpl Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 05.10.19, 15:30
                                    Ja mialam koszykowke o 7 rano. Ze sprawdzaniem obecnosci i panem od wfu ktory chyba wielokrotnie dostal w glowe pilka lekarska.
                                • arwena_11 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 05.10.19, 14:55
                                  Pamiętam, że mieliśmy wybór - basen, siatkówka, kosz i coś tam jeszcze. Zajęcia były popołudniu - chyba 2h. Na siatkę chodziliśmy sporą grupą. Był fajny trener - najpierw grzecznie rozgrywaliśmy mecze w podziale na płeć, a potem zostawali ci co chcieli i graliśmy do wieczora. Czasami trener wychodził wcześniej i sami zamykaliśmy salę, a klucz chowaliśmy to takiej skrzynki przed wejściem. Fajnie było.

                                  W tej chwili syn mnie uszczęśliwił informacją, że potrzebuje kasę na wpisowe do "klubów" - zapisał się na siatkówkę, wędrówki po górach, sporty zimowe, badmintona i dodatkowo na siłownię ( to jedno wiem że 120 funtów za rok )
                          • memphis90 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 05.10.19, 09:13
                            Jeszcze więcej kosztuje ją utrzymanie kadry i pracowników, którzy nadzorują dorosłych ludzi, czy przyszli na obowiązkową silownię i czy odpowiednio wysoko fikają nogą.
                      • ichi51e Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 11:55
                        Ale na uniwersytecie mozna tez sie zapisac na zagle. Najwiekszy plus tego uniwersyteckiego sportu jest ze jest tani/za darmo a nie ze bulisz za niego 200zeta miesiecznie.
                    • memphis90 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 05.10.19, 09:11
                      To mieliście fajnie. U nas narzucony z góry termin, godzina i rodzaj zajęć (gimnastyka na materacach lub siłownia - decydowal prowadzący). Basen, konie, fitness - he, he, chciałoby się!
                      • betty_bum Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 05.10.19, 15:49
                        Na Uniwersytecie Warszawskim można teraz w ramach wf, zapisać się na taniec na rurze😉
                        • ppo Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 22.01.20, 11:13
                          Bardzo przydatny fakultet! Wszak nie dla wszystkich magistrów jest praca w zawodzie.
                • allegropajew Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.03.20, 07:40
                  A ja miałem WF przez trzy lata, a na czwartym roku wojsko.
                  Ale za to kierownikiem sekcji siatkówki był Edward Skorek (tak, tak, kapitan drużyny Wagnera w Montrealu).
                  Gościula
      • konsta-is-me Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 06.10.19, 21:53
        Tez mnie ten WF rozsmieszyl.
      • minniemouse Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 19.02.20, 04:01
        iwoniaw napisała:

        > A kiedy niby akademiki były dostępne dla wszystkich, a podręczników nie trzeba
        > było kupować?


        jak w sklepach towaru nie było. (i btw dlatego nie było)


        Minnie
    • taki-sobie-nick Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 02.10.19, 23:03
      Co do standardu: istnieją akademiki PRYWATNE. Nie, dopłat do nich nie ma, bo są PRYWATNE właśnie.
      • grey_delphinum Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 02.10.19, 23:18
        Napiszę szczerze, ze ubawiły mnie Twoje rozkminki 🙂
        przypominam, ze studia nie są obowiązkowe, jak kogos nie stac, zawsze moze isc do pracy.
    • amast Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 02.10.19, 23:18
      Można wziąć kredyt studencki. Tak jak np. w Niemczech.
      I cieszyć się, że nie trzeba płacić czesnego.
      • rosabell Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 18:07
        Jaki kredyt masz na mysli? Bo nic o tym nie wiem. Jest wsparcie socjalne zalezne od dochodu rodziny i polowe tego trzeba splacic jako kredyt. Ale nie mozna tego wziac, tylko zlozyc bardzo skomplikowany wniosek o dochodach i wydatkach rodziny i albo przyznaja albo nie.
        • szmytka1 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 18:46
          Kredyt studencki to byl juz. 20 lat temu jak ja srudiowalam. Nie nowosc. Z 5 lat temu nadal byl, bo kuzynka brala.
        • kolteta Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 24.10.19, 07:34
          Kredyt studencki to nie wsparcie socjalne a zwyczajny kredyt w banku, ktory splacasz po zakonczeniu studiow.
    • chococaffe Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 02.10.19, 23:21
      lektoraty trwają przewaznie tylko 4 semestry, a w-f tylko rok

      Po nauce jednego języka przez co najmniej 9 lat i drugiego 6 lat, lektorat 2 letni to więcej niż dużo - z takim przygotowaniem student ma narzędzia do samodzielnej pracy nad rozwijaniem języka.

      Bieganie jest za darmo, siłownie na świezym powietrzu są za darmo, gimanstyka jest za darmo, w internecie jets mnóstwo programów treningowych - naprawdę dorosły czlowiek potrzebuje wf w systemie szkolnym????
      • hanusinamama Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 00:23
        Poza tym są AZSy....
      • lamerka Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 19.02.20, 02:53
        I te 4 semestry lektoratow byly tez za prl.
        Mialy one sluzyc poglebieniu znajomosci jezyka pod katem studiowanego kierunku ( slownictwo specjalistyczne).
    • alicia033 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 02.10.19, 23:22
      jak to daaaaaaawno temu mawiała matka Marii Janion: "za darmo umarło, poszło do nieba i wzięło drabinkę ze sobą".
    • makurokurosek Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 02.10.19, 23:22
      "- akademiki nadal nie pokrywają zapotrzebowania studentów na mieszkanie, są dostępne dla osób z bardzo niskimi dochodami
      - wlasna lazienka w pokoju studenta jest luksusem"

      Akademik to nie luksusowy hotel.

      "- lektoraty trwają przewaznie tylko 4 semestry, a w-f tylko rok"

      Przypominam, że nauka języka obcego zaczyna się od 1 klasy sp, czyli do matury to 12 lat nauki + 2 lata na studiach , to chyba wystarczająco aby język opanować na sensownym poziomie, a jeżeli ktoś mimo tylu lat nauki go nie opanował to szanse na to że dodatkowy rok coś w tym temacie zmieni jest śmieszne.

      "- nie ma stołówek studenckich"
      studenci to nie ułomy i potrafią sobie obiad ugotować, na mieście też większość knajp oferuje duże rabaty dla studentów no i zostają jeszcze bary mleczne

      "- nie ma doplat do akademikow, tak jak to bylo kiedyś"
      Ceny akademików są dość niskie trudno aby do kwoty 300- 350 zł były jeszcze jakieś dopłaty

      "- podreczniki trzeba kupić"

      Można skorzystać z biblioteki zarówno uczelnianej jak i miejskiej , pożyczyć od znajomych lub kupić używane

      " Podliczylam koszty utrzymania syna i wychodzi mi ok 3000 zl miesięcznie i jestem tym faktem bardzo zaskoczona, tym bardziej że nie będą to żadne luksusy..."

      Rozumiem, że taka kwota wynika z wynajęcia mieszkania, może więc zamiast wynajmować mieszkanie należy wynająć mu pokój w mieszkaniu studenckim.

      • droch Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 02.10.19, 23:43
        > > wlasna lazienka w pokoju studenta jest luksusem
        > Akademik to nie luksusowy hotel.

        Na pewno piszesz o łazience w pokoju, a nie o basenie, fitnessie i szwajcarze w liberii?
        • makurokurosek Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 00:08
          Na pewno mówisz o akademiku który kosztuje 350 zł za miesiąc, a nie 350 za dzień ?
          Jeszcze raz napisze akademik to nie hotel, oczekiwanie standardów hotelowych za cenę 12 zł/dobę jest po prostu śmieszne.
          Raczej nie mieszkasz w mieście studenckim skoro nie wiesz ile kosztuje tu doba hotelowa.
          • droch Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 00:28
            > > Na pewno piszesz o łazience w pokoju, a nie o basenie, fitnessie i szwajcarze w liberii?
            > Na pewno mówisz o akademiku który kosztuje 350 zł za miesiąc, a nie 350 za dzień ?

            Nieładnie odpowiadać pytaniem na pytanie.

            Zapewniam jednak Ciebie, że to co płacą studenci, to nie pokrywa w całości kosztów funkcjonowania akademika.
            Druga sprawa, w moim DS z lat studenckich za miejsce w dwójce należy obecnie wybecalować ponad 500 złotych. A wcale nie jest to najdroższy DS uczelni.
            No i jeszcze trzecia kwestia, da się na mieście znaleźć hostele z łazienką w pokoju od 40-45 zł za dobę/os.

            Składając powyższe do kupki, Twoja teoria zrównująca pokój z łazienką w akademiku z *luksusowym* hotelem została skompromitowana. Doszczętnie, chociaż nie mam wielkich nadziei, że zgodzisz się z przedstawionymi argumentami.
            • makurokurosek Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 00:55
              "No i jeszcze trzecia kwestia, da się na mieście znaleźć hostele z łazienką w pokoju od 40-45 zł za dobę/os.
              "

              45x30 = 1350 miesięcznie, a nie 350 czy 500.

              Za 350 czy 500 zł miesięcznie to w mieście studenckim typu Poznań, Warszawa to nawet ze znalezieniem miejsca w pokoju studenckim może być ciężko. Hostele w tej ceni to może w jakimś Pcimiu
              • droch Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 01:21
                > 45x30 = 1350 miesięcznie, a nie 350 czy 500.

                Nie rozpatruj trzeciej kwestii w oderwaniu od pierwszej, wtedy rachunki staną się mniej oczywiste.
                Przykład ze strony PW:

                Jednostki określone w ust. 1 są jednostkami samofinansującymi, pokrywającymi koszty swej działalności z osiąganych przychodów, którymi są:
                opłaty studentów za korzystanie z zakwaterowania w domach studenckich;
                opłaty za wynajem pomieszczeń;
                dofinansowanie z Funduszu Pomocy Materialnej dla Studentów i Doktorantów - dotyczy tylko finansowania remontów;
                inne przychody;


                W szczególności akademik może pozyskać z ministerstwa dotację np. na remont instalacji itp.
            • kannama19 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 19:05
              Hostel to łazienka w pokoju często dzielona z 8-10 osobami
              • angelina7-83 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 18.12.19, 20:35
                Ja mieszkałam w Szkolnym Schronisku Młodzieżowym w Gdańsku. Obecnie cena za dobę wynosi 24 zł wraz ze śniadaniem (pokój 3-4 osobowy).
                Łazienka wspólna (oddzielna dla płci) na piętrze korytarza. Dodam, że z łazienki nikt non stop nie korzysta, więc co za problem wziąć prysznic, kiedy przed i po nas ktoś też z tego prysznica będzie korzystał. Przecież każdy używa klapki. W pokoju jest umywalka.
                Nocleg od poniedziałku do czwartku i można jechać do domu.

                W obiekcie tym jest wspólna kuchnia, więc osoba zaradna może sobie coś przygotować. Na mieście są bary, gdzie dwudaniowy obiad kosztuje 14 zł.

                Książki są w bibliotece. Czasami taniej wychodziło kserowanie niż kupowanie nowej, zwłaszcza tych z języków obcych. Dwa, można sobie zrobić w PDF w wersji e-booka i nosić nie trzeba.


                Autorka wątku chyba apartament chce synowi wynająć i pakiet w restauracji.
    • chococaffe Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 02.10.19, 23:23
      p.s. są stołowki studenckie , są biblioteki.
    • marusia_ogoniok_102 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 02.10.19, 23:23
      >a w-f tylko rok

      I Bogu dzięki wink Jak skończyłam wf po pierwszym roku to aż wątek na ematce założyłam ze szczęścia tongue_out
      • cauliflowerpl Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 11:08
        Ja jal zaczynalam drugi kierunek to mi przepisywali oceny z pierwszego. I uznalam, ze jak czegos mi nie przepisza to moge powtarzac matme, moge fizyke, ale powtorki WFu nie zniese.
    • aerra Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 02.10.19, 23:49
      Masz genialnego 12-latka, który poszedł na studia, ale nie umie ogarnąć sobie jedzenia, nie umie korzystać z bibliotek/czytelni/ksero i internetu oraz musi być zmuszany do aktywności fizycznej na wfie?
      Bo to chyba nie o dorosłym człowieku?
      • ichi51e Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 08:40
        Lajkuje
        • ponis1990 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 19:07
          Też lajkuję. Studiowałam dziennie i praktycznie za nic nie płaciłam (ok, nie byłam w akademiku, ale podręczniki można było wypożyczyć/skserować). Oczekiwanie, że podręczniki będą refundowane, skoro studia nie są obowiązkowe, jest śmieszne. No i zawsze są jakieś typendia dla najlepszych/ socjalne też
          • double-facepalm Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.11.19, 11:53
            Stypendium za wyniki jest od drugiego roku, socjalne (od początku czyli powiedzmy faktycznie od stycznia, teraz w wątasku mielismy pazdziernik jest dla tych co udowodnia jakies razace ubostwo/biede, za moich czasów otrzymywały tylko osoby mające rodziców kombinujacych z szara strefa (np udający bezrobotnych rolników etc) lub faktycznie z rodzin na garnuszku mops. Nie masz sie czym chwalić.
      • gosiaczek1182 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 13.01.20, 08:41
        Jak to czytam to mi się słabo robi. Nie dość, że obecna młodzież jest roszczeniowa to wygląda na to że i matki takie są. Tragedia. Już widzę autorkę z dorosłym synkiem, któremu podtyka obiadek od nos i "sugeruje" która dziewczyna jest odpowiedniejsza.
    • aankaa Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 00:03

      Dziwi mnie mnóstwo rzeczy...
      wlasna lazienka w pokoju studenta jest luksusem
      podreczniki trzeba kupić


      Marceli Szpak

      za pół roku zapłaczesz jak dziecię zażąda sfinansowania antykoncepcji bo automat w recepcji przyjmuje gotówkę/kartę tongue_out
      • aankaa Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 00:11
        Nasze państwo głośno mówi o wsparciu dla rodzin, ale w żaden sposób nie wspiera rodzin, które utrzymują studiujące dzieci (tak jak np w Niemczech), przez co studia dzienne stają się elitarne i dostępne tylko dla zamożniejszych... Podliczylam koszty utrzymania syna i wychodzi mi ok 3000 zl miesięcznie i jestem tym faktem bardzo zaskoczona, tym bardziej że nie będą to żadne luksusy...


        owszem, wspiera wink ale tylko podstawówka, później zacznie myśleć
        studia nie są obowiązkowe, ba ! powinny być elitarne żeby nie produkować rocznie tysięcy magistrów (nie daj boże licencjatów) gotowania na gazie/zbierania liści/itp żądnych pracy za godziwe pieniądze, bo studia wink skończyli
        utrzymanie 2 studentów nie kosztowało mnie 6 tys
    • bergamotka77 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 00:04
      A co Ciętak dziwi? Zawsze tak było. Rozumiem że nie studiowałas że się tak dziwisz? Studia są dla dorosłych ludzi przypominam. Nie muszą być na garnuszku rodziców, mogą legalnie dorabiać.
      • bergamotka77 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 00:06
        Ciesz się że nie płacisz za same studia.
    • mamtrzykoty Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 00:05
      Studia dzienne dla zamożnych??
      Przecież są darmowe!

      Ty naprawdę tak za synusiem chodzisz krok w krok i o wszystko sama zabiegasz i sprawdzasz, czy synuś ma łazienkę, czy nie, i podręczniki mu kupujesz? A biblioteka? Nie umie sam z biblioteki skorzystać?
      Akademik przecież grosze kosztuje, jakich jeszcze dopłat chcesz?


      • double-facepalm Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 15:03
        tak na serio, to mlodym osobom z niezamoznych domow bardziej oplaca sie studiowac wieczorowo, bo grafik zajec jest lepiej ulozony, a na koszty zycia trzeba jednak zarobic tak czy inaczej (watkodajka ma srodki na utrzymanie dziubdziusiecia, wiec biadoli od czapy).
    • majenkir Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 00:12
      Poczatki zawsze sa drogie, potem sie unormuje wink. Podreczniki kupujesz przeciez raz na semestr, urzadzasz sie w akademiku (kilka wycieczek do Ikei smile) raz w roku. Stolowki ciesz sie, ze nie ma, bo pewnie i tak by tam nie chodzil, a placic trzeba tongue_out (jak u nas). Za sama nauke placisz?
      • little_fish Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 00:26
        Z tego co pamiętam akademiki w Polsce są z grubsza urządzone. Z tej Ikei to kubek i miskę trzeba przywieźć 😉
        • majenkir Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 00:58
          Akademiki wszedzie sa z grubsza urzadzone wink. Ale posciel, lampki, lampeczki, dekoracje i tysiac innych niepotrzebnych rzeczy trzeba jednak kupic wink.
          • little_fish Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 01:04
            Za moich czasów w akademiku była i pościel i lampki, a dekoracje nie bardzo było gdzie umieszczać 😂 ale to było jednak ćwierć wieku temu (😱), więc może się coś zmieniło 😉
            • droch Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 01:24
              > Za moich czasów w akademiku była i pościel i lampki [...]

              Za moich również, a nawet jak komuś dany model pościeli/lampki nie odpowiadał, to raczej przywoził swój z rodzinnego domu. Zaoszczędzone środki można było wydać znacznie efektywniej smile
              • majenkir Re: 03.10.19, 01:27
                droch napisał:
                >Zaoszczędzone środki można było wydać znacznie efektywniej smile


                Alkohol tez jest za moje big_grinbig_grin
            • majenkir Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 16:03
              A jeszcze zapomnialam o lodowkach, dywanach, materacach memory foam, kocach, kocykach i poduszkach.
              A teraz mam dwoje dzieci na studiach, jak sie zwala do domu na wakacje, to te wszystkie klamoty zjada sie z nimi big_grinbig_grin
              • cauliflowerpl Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 17:08
                Ja mam wciąż taki sen, że zbliża się koniec roku i trzeba ten burdel przewieźć do domu a ja nie mam samochodu.
                • majenkir Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 18:49
                  Jest u Was u haul czy cos w tym stylu? u nas widze wielu ludzi wynajmuje do przewiezienia studenta.
                  • cauliflowerpl Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 20:36
                    Nie mam pojęcia, podejrzewam, że usługi transportowe w tak niewielkim zakresie nie są zbyt drogie. Ale studiowałam 15 lat temu w Lublinie, wtedy głównie na rodziców się liczyło (a'propos niezależności hehe).
          • myelegans Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 02.07.20, 23:50
            zeby tylko ten akademik i stolowke trzeba bylo placic.... ehhh. czesne tu wykancza
    • aankaa Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 00:14
      ps. oby "antek" z nicka nie przeczytał twoich wypocin
    • hanusinamama Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 00:20
      Studiowałam prawie 20 lat temu i: akadamiki nie były dostępne dla wszystkich, własna łazienka w pokoju studenta (takie cudo w akademiku widziałam w Estonii), no ja WF miałam 4 lata smile, była stołówka ale licha, nie było dopłat do akademików. I tak podreczniki sie kupowało. Co ty bys chciała zeby ci panstwo jeszcze podreczniki dawało??? I za żarcie bąbelka oddawało???
      • little_fish Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 00:29
        Ja studiowałam trochę ponad 20 lat temu, wf miałam 2 lata, za to lektorat przez 4. Na piętrze w akademiku przypadało jakieś 20 osób na prysznic. Jakie to były cudowne czasy 😁
        • double-facepalm Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 14:58
          15 lat temu nawet w prywatnych pierońsko drogich akademikach byly np. max 2 lazienki na 6 pokoi 1osobowych.
          lektorat przez 4 semestry (nikt nie każe brać jakiegoś totalnie nowego jezyka typu chiński od zupełniusieniuskich podstaw). mamusi dziubdziusia marzy sie zeby jeszcze ktos za jej nieogara licencjat+magisterke napisal i egzaminy przez te kilka lat na wszystkich stopniach studiow pozdawal, za free.
      • berdebul Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 15:58
        Studiowałam naście lat temu, większość podręczników pisali nasi wykładowcy, wiec dostawaliśmy pdf za free + dostęp z biblioteki do papierowych wydań. Takie cuda. W Polsce. Plus skrypty do wielu przedmiotów. Książki z opisem laboratoriów itd.
        • snakelilith Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 16:10
          berdebul napisała:

          > Studiowałam naście lat temu, większość podręczników pisali nasi wykładowcy, wie
          > c dostawaliśmy pdf za free + dostęp z biblioteki do papierowych wydań. Takie cu
          > da. W Polsce.

          Pdf za free? To po co pisać akademicki podręcznik, by rozdawać go za darmo? U mnie w De wykładowcy też byli autorami niektórych podręczników i u niektórych na kupno ksiażki dostawało się co najwyżej niewielką zniżkę.
          • heca7 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 17:30
            Jak ktoś wykłada na uczelni A to daje swoim studentom pdf. A jak ktoś studiuje na uczelni B gdzie tą samą rzecz wykłada inny człowiek korzystający z podręcznika tamtego pierwszego to jego studenci muszą książkę kupić. O i tyle.
            • alicia033 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 18:27
              heca7 napisała:

              > A jak ktoś studiuje na uczelni B gdzie tą samą rzecz wykłada inny człowiek korzystający z podręcznika tamtego pierwszego to jego studenci muszą książkę kupić. O i tyle.

              studiowałam otóż na uczelni A. Miałam zajęcia z profesorem z tejże uczelni, autorem podręcznika, obowiązującego oczywiście na egzaminie. O żadnym dzieleniu się nim ze studentami nie było mowy. Wręcz przeciwnie, na pierwszym wykładzie (corocznie) ów profesor mówił, że podręcznik należy kupić w nowym wydaniu, bo poprzednie to już nieaktualne są. Oczywiście była to kompletna ściema, kolejne wydania jeśli zawierały jakieś zmiany, to korektorskie.
              • heca7 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 19:15
                Przecież to zależy od wykładowcy. Jeden udostępnia a inny nie.
                My za to kserowalismy całe podręczniki bo ich nie było. Nigdzie, w bibliotece uniwersyteckiej było kilka czy kilkanaście, ktoś miał w domu po krewnym, ktoś dorwał w antykwariacie. Jakaś masakra to była na pierwszym roku. Potem wydawnictwa się ocknely i było lepiej.
              • berdebul Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 22:36
                Swoim studentom tez udostępniam za free materiały własne. Każdy powinien miec do tego dostęp, bo jest to robione za publiczne pieniądze.
            • hanusinamama Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 12:26
              Ja miałam podreczniki do matmy pisane przez mojego wykłądowce i sie je kupowało. Akutrat te nie kosztowały duzo. Nie widzę powodu aby dostawać cokowliek free.
              • grazbed Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 12:42
                Słyszałam, że na uczelni mojego dziecka funkcjonuje "Szlachetna Paczka"smile
                Studenci starszych lat udostępniają młodziakom w sieci materiały, z których sami korzystali.
                Nie znam szczegółów tj. zakresu i kręgu osób, których ta szlachetność dotyczy ale inicjatywa fajna
            • ira_08 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 05.10.19, 08:53
              Fajnie w sumie. Ja miałam babsko, które wymagało NA WYKŁADZIE najnowszego wydania swojego podręcznika. Podpisanego, co by się studenci nie wymieniali.
              • droch Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 05.10.19, 09:05
                Oczywiście, nie znalazł się nikt, kto poinformowałby o tym dziekana? Bo jak u nas raz wykładowca sprawdził wbrew regulaminowi studiów obecność na wykładzie, to po przerwie listę wycofał.
              • berdebul Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 05.10.19, 18:50
                To jest śmieszne, autorzy dostają grosze. Wiec ganianie studentów, żeby masowo kupowali książki, to nieporozumienie.
                • ppo Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 09.03.21, 21:00
                  Nie znasz takich co się na każdy grosz połaszczą?
          • berdebul Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 20:59
            Żeby kształcić. Ksiazka tez była śmiesznie tania, a nie ma lepszego podręcznika do termodynamiki. Napisana przez ideowca, ktory rozkminia jak się pływa w szamponie.
        • hanusinamama Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 12:25
          No to gratuluje. U mnie wieksozsc trzeba sie było uczyc z ksiazek. Mozna było wyporzyczac, kto chciał kupował. Tak do laborek mielismy darmowe materiały. Pamietam ze mielismy tez darmowy skrypt do inzynierii procesowej...z błędami smile
    • srubokretka Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 04:18
      >Dziwi mnie mnóstwo rzeczy...

      -nadal nie ma krat w oknach. Niektore dziubusie spuszczone z krotkiej smyczy probuja latac. Odlot konczy sie zazwyczaj katastrofa lotnicza.
      Pal licho wlasna lazienke.
      • niu13 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 04:52
        Ja tam się bardzo cieszę, że mój jest wreszcie na studiach i nie muszę nigdy więcej chodzić na wywiadówki! Tzn. zacznę chodzić do młodszego, ale teraz mam 4 lata przerwy. Chodzi gdzie chce, kasę ustala do spółki ze mną, o książkach pierwsze słyszę, żeby miał kupować, wfu nie ogarniam, akademik go nie dotyczy, uczy się wreszcie tylko tego, co mu pasuje. Żyć nie umierać!
        • gryzelda71 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 07:39
          Dziecko na studiach w innym mieście to pełnia szczęściawink
          • cauliflowerpl Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 08:26
            Zawsze myslalam, ze moi rodzice mi tlukli do glowy, ze na studia trzeba isc do innego miasta dla mojego dobra. Ze szkola zycia itd...
            Wlasnie do mnie dotarlo, co naprawde mieli na mysli 😂
            • gryzelda71 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 08:28
              Wiesz jak się cieszyłam,ze w rodzinnym mieście nie ma TEGO kierunkubig_grin
            • majenkir Re: 03.10.19, 15:49
              cauliflowerpl napisała:

              > Zawsze myslalam, ze moi rodzice mi tlukli do glowy, ze na studia trzeba isc do
              > innego miasta dla mojego dobra. Ze szkola zycia itd...
              > Wlasnie do mnie dotarlo, co naprawde mieli na mysli 😂


              Az tak Cie mieli dosyc? big_grinwink

              Ja moim mowilam zeby sie nie wypruwac sie za daleko i tak tez zrobili smile.
              Nie rozumiem idei wyjazdu dla wyjazdu....
              • gryzelda71 Re: 03.10.19, 15:52
                A ja rozumiem.
              • sumire Re: 03.10.19, 16:08
                Dla dziecka wyjazd ma same plusy - nie trzeba przecież wyjeżdżać 600 km od domu...
                To fajne, nagle zyskujesz totalną swobodę; masz 19 lat, nikt cię nie kontroluje, cudowne to jest smile Fakt, musisz sama zadbać o jedzenie, pranie i takie tam, ale jeśli masz ochotę zamówić pizzę na śniadanie, to nikt słowa nie powie. O życiu towarzyskim nie wspominam wink
                Pewnie wygodniej studiować w domu, ale samodzielność jest nie do przecenienia.
                • majenkir Re: 03.10.19, 16:37
                  sumire napisała:
                  > Pewnie wygodniej studiować w domu, ale samodzielność jest nie do przecenienia.


                  Samodzielnosc? Samodzielnosc to jest wtedy kiedy sie samemu rachunki placi wink.
                  Moi tez mysleli, ze nagle sa samodzielni, a rodzice i tak placa za doslownie wszystko wink.

                  Ale z obserwacji faktycznie widze, ze najdalej (naprawde najdalej - z Massachusetts do Kaliforni wink) wyjechaly dzieciaki, ktore byly w domu na bardzo krotkiej smyczy.
                  • sumire Re: 03.10.19, 17:10
                    Nie tylko wtedy. Wtedy, gdy nikt ci nie podstawia obiadu pod nos ani nie zapewnia zapasu czystych ubrań, również. No i nawet studenci finansowani przez starych prędzej czy później przekonują się, jak to jest, gdy się w dwa tygodnie wyda kasę, która miała starczyć na miesiąc smile a poprosić o więcej głupio...
                    • majenkir Re: 03.10.19, 19:01
                      sumire napisała:
                      > Wtedy, gdy nikt ci nie podstawia obiadu pod nos ani nie zapewn
                      > ia zapasu czystych ubrań, również. No i nawet studenci finansowani przez staryc
                      > h prędzej czy później przekonują się, jak to jest, gdy się w dwa tygodnie wyda
                      > kasę, która miała starczyć na miesiąc smile a poprosić o więcej głupio...


                      Moim w domu to juz dawno nikt nie podstawial obiadu big_grin, wiec mozliwosc jedzenia na stolowce to dla nich upgrade wink, z czego zreszta (szczegolnie corka) i tak nie korzystaja za bardzo. Pranie tez przywoza do domu, bo na uczelni nie dosyc, ze kosztuje, to jeszcze trzeba siedziec w pralni i pilnowac, bo jak nie, to nastepny wywali ci to wszystko na podloge wink.
                      Kase na razie maja, a i prosic za bardzo nie musza, bo tata co rusz stowke dorzuca wink.
                  • ppo Re: 09.03.21, 21:04
                    A co to za różnica, czy Ci płacą rodzice, państwo czy szef? Nie przeceniaj wartosci swojej pracy. Prawdopodobnie istnieje ona tylko po to, żebyś miał zajęcie i z nudów głupot nie robił.
                • cauliflowerpl Re: 03.10.19, 16:59
                  Jeśli ma się ten luksus, że rodzice człowieka utrzymują, to studia poza domem są czymś, czego się już chyba więcej w życiu nie uświadczy. A już akademik to absolutny hardkor.
                  Jedyne, co człowiek musi to się uczyć.
                  Pamiętam jak się z kumplami uczyliśmy matmy w czwartki, bo któraś tam grupa jeszcze w piątek miała zajęcia, uczyliśmy się, uczyli i nagle padało hasło: "Dobra, starczy tego. Polewamy?" big_grin
                  Akademik rozwiązywał też problem tych podręczników, których brakło w podręcznikarni.
                  No i starsze roczniki pod ręką były na wagę złota. Przecież na laboratoriach rok w rok było to samo, na niektórych egzaminach również.

                  Ale nie, nigdy więcej. Na wszystko jest czas w życiu, jak człowiek miał te 20 lat to był czas właśnie na to. Teraz bardziej sobie cenię własne pieniądze i komfort mieszkania samej i w dodatku na powierzchni większej niż 15 metrów kwadratowych.
                  • cauliflowerpl Re: 03.10.19, 17:05
                    A, mieliśmy na piętrze chłopaka, do którego matka dzwoniła CO WIECZÓR przez dobre pierwsze 4 miesiące big_grin a były to czasy kiedy dzwoniło się do akademika i przełączali na piętro i ktoś tam odbierał i wołał delikwenta. Co ciekawe to był fajny, samodzielny chłopak, biedak był mocno zażenowany z tego powodu. Potem przestała.
                    • majenkir Re: 03.10.19, 19:03
                      No to teraz jest lepiej, ja textuje z dzieciakami codziennie smile.
                    • marusia.00 Re: 03.10.19, 23:48
                      cauliflowerpl napisała:

                      > A, mieliśmy na piętrze chłopaka, do którego matka dzwoniła CO WIECZÓR przez dob
                      > re pierwsze 4 miesiące big_grin a były to czasy kiedy dzwoniło się do akademika i prz
                      > ełączali na piętro i ktoś tam odbierał i wołał delikwenta. Co ciekawe to był fa
                      > jny, samodzielny chłopak, biedak był mocno zażenowany z tego powodu. Potem prze
                      > stała.

                      Właśnie jestem na etapie powstrzymywania się przed codziennym wydzwanianiem big_grin
                      Dziwnie mi bez niego w domu a z drugiej strony cieszę się że wyjechał, jest spokój wink

                    • anomalia_pogodowa81 Re: 24.10.19, 11:16
                      Zabił ją, jak nic.
              • cauliflowerpl Re: 03.10.19, 16:51
                Mało tego, uparcie twierdzili, że na studiach trzeba mieszkać w akademiku.
                Mieli rację smile Wiedzieli z doświadczenia w końcu.
                • cauliflowerpl Re: 03.10.19, 16:51
                  Ponadto ja jestem z pipidówy i u nas zwyczajnie nie było wyższej uczelni.
                • little_fish Re: 03.10.19, 17:21
                  O tak, ja też to usłyszałam. Jestem jedynaczką, całe życie własny pokój. I na pierwszym roku studiów przyznano mi miejsce w akademiku w pokoju pięcioosobowym! Do dzisiaj jestem wdzięczna tym, którzy namówili mnie, żeby chociaż spróbować 😉
                  • cauliflowerpl Re: 03.10.19, 17:27
                    Moja mama miała odwrotnie: w akademiku pierwszy raz miała własne łóżko wink Jak to się rzeczywistość potrafi zmienić z jednego pokolenia na drugie.
                  • sumire Re: 03.10.19, 18:15
                    Ha... Miałam podobnie, wypieszczona jedynaczka nagle musiała dzielić przestrzeń z innymi (nie mieszkałam w akademiku, ale w mieszkaniu studenckim, właściwie w kilku). Najpierw to był horror, potem to polubiłam (acz nie wiem, jak moja wątroba dała temu radę - imprezy były huczne, po sto osób przychodziło - do jednego mieszkania!). Zawsze było z kim pogadać, komu się wyryczeć po przejściach z kolejnym chłopakiem, gotowaliśmy razem, zakuwaliśmy razem, jakieś tam romanse były... Kiedy po studiach przeniosłam się do mieszkania, które było już w całości dla mnie, pierwszą noc przeryczałam, tak się bałam sama mieszkać big_grin
                    Teraz już bym tak nie dała rady, ale bardzo się cieszę, że się tak zdarzyło.
                    • cauliflowerpl Re: 03.10.19, 19:16
                      Ja w samotność dorosłości wkroczyłam stopniowo: jako stary wyjadacz (robiłam drugi kierunek, w dodatku dwa lata w rok) dostałam w akademiku JEDYNKĘ!!!
                      Miałam więc spokój, ale wystarczyło otworzyć drzwi... wink
        • marusia.00 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 23:22
          niu13 napisała:

          > i nie muszę nigdy wi
          > ęcej chodzić na wywiadówki! Tzn. zacznę chodzić do młodszego, ale teraz mam 4 l
          > ata przerwy.
          Dobrze rozumiem, że masz przedszkolaka i studenta ? big_grin
          Ja też..... nie wiem jak przeżyję kolejne wywiadówki wink
          • niu13 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 05.10.19, 18:36
            Ja zamierzam udawać babcię oddelegowaną do wnusia, kompletnie nie zorientowaną w temacie- rozważ ten patenr😉
            • marusia.00 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 16.10.19, 16:55
              Rozważę big_grin
              Jak na razie nie udzielam się w plu i w szkole też nie będę. Oddaję pole młodszym, napalonym i zaangażowanym w życie klasy matkom. Ja już to raz przerabiałam i mnie to już nie kręci. Chociaż wtedy też nie kręciło ale wydawało mi się że tak trzeba wink
          • ppo Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 09.03.21, 21:09
            Dziewczyny jesteście? No to gratuluję zdrowia. Choć mężczyzna też nie każdy tak by mógł...
    • aaa-aaa-pl Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 06:54
      "Dziecko " w tytule wiele wyjaśnia...
    • frey.a86 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 06:57
      Ja pod koniec studiów kupiłam komplet używanych książek do wszystkich przedmiotów za jakieś 500zł, a potem sprzedałam je za 600zł i byłam przeszczęśliwa, że zarobiłam stówkę. smile

      Polecam olx, forum uczelniane i tablice ogłoszeń w budynku uniwersytetu. Sporo osób sprzedaje podręczniki.
    • gryzelda71 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 07:19
      Za co wychodzę ci 3 tysie?
      Nie ma uczelnia biblioteki?
      Nie ma sekcji sportowych?
      Nie ma w pobliżu taniego baru?
      Ja tam sobie chwalę bezpłatność studiów.
    • banowanyzaprawde1 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 08:13
      Na studiach nie ma dzieci. Studiują już dorosłe osobniki.
      • majenkir Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 15:50
        Alescie sie uczepili tego dziecka. Dla matki to zawsze dziecko, nawet 50-letnie.
    • ichi51e Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 08:35
      Podrecznikow za darmo nie daja???
      No ludzie zawsze trzeba bylo kupic albo skserowac...
      Akademiki zawsze byly dla ludzi z poza okolicy minimum zyciowe zapewnily...
      Na studiach lektorat juz powinien byc dodatkiem z jezykiem dla specjalistow a nie kursem jezyka za darmo
      Stolowka studencka? Nie przypominam sobie... byl bar mleczny
    • anahera Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 08:52
      Zaskocze Cie: w takiej np Australii tez pokoje nie maja swoich lazienek (w aktualnie mi znanym jest 16 prysznicow na 90 pokoi, rozlozone na 8 lazienek) a za podreczniki trzeba placic jesli nie chce sie korzystac z bibliotecznych. Wiekszosc podrecznikow waha sie w cenie od 100-300 dolarow od sztuki.

      Aha - a dzienne studia wcale nie sa calkowicie darmowe - panstwo pokrywa 80%, studentowi zostaje jakies 10tys AUD za kazdy rok nauki.

      Takze ten tego ten...niekonieczne w Polsce jest tak zle, powiedzialabym ze standard. Nie wypowiadam sie oczywiscie o jakosci studiow bo nigdy w Polsce nie studiowalam wiec po prostu nie wiem.
      • arwena_11 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 11:56
        W Anglii są pokoje z łazienkami - tylko odpowiednio kosztują. Właśnie zapłaciłam za akademik syna - jednoosobowy pokój z łazienką ok 140 funtów za tydzień.
        • landora Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 12:16
          Są i takie i takie. Ja w Anglii miałam pokój bez łazienki, łazienki były dwie na piętro, czyli na jakieś 10-12 osób. Pryszniców było w nich 4, o ile dobrze pamiętam.
          • arwena_11 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 12:25
            No są - kwestia ceny
            • berdebul Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 16:01
              Zależy od uczelni. Niektóre maja akademiki tylko w formie pojedynczych pokoi z łazienkami.
            • majenkir Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 18:54
              U nas z kolei cena jest ta sama, najgorsze pokoje (z lazienkami w korytarzu) sa dla studentow pierwszego roku, a im wyzej, tym lepiej smile.
        • taki-sobie-nick Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 22:43
          Co się synalek będzie z kolegami męczył i do łazienki biegał. Mamusia zapłaci. tongue_out tongue_out
          • marusia.00 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 03.10.19, 23:13
            I słusznie, to cos złego że płaci jak ją stać ? tongue_out
          • arwena_11 Re: Dziecko na studiach - moje refleksje 04.10.19, 11:04
            Prywatną łazienkę uważam za podstawę i na tym nie będę oszczędzać.
Pełna wersja