Dodaj do ulubionych

Troski ostateczne

05.10.19, 23:03
Śmierć, samotność, brak sensu, utrata wolności. Jak sobie z nimi radzicie? Właśnie zaatakowały mnie wszystkie na raz. Wiek średni znaczy. Za to rodzicom odpuściłam wink
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: Troski ostateczne 05.10.19, 23:05
      Ale że własna śmierć?
      • ewiedzma Re: Troski ostateczne 05.10.19, 23:11
        Między innymi.
        • alpepe Re: Troski ostateczne 05.10.19, 23:14
          Byleby szybko
          • ewiedzma Re: Troski ostateczne 05.10.19, 23:17
            Oho, też masz kryzys?
            • alpepe Re: Troski ostateczne 05.10.19, 23:22
              Nie. Raczej nie, tylko takie ogólne przemyślenia na ten temat.
              • jola-kotka Re: Troski ostateczne 06.10.19, 00:15
                Rozumiem ze szybko czyli bezbolesnie w kilka sekund? Nie ze szybko czyli niedlugo?
                • alpepe Re: Troski ostateczne 06.10.19, 01:21
                  i tak i tak nie byłoby źle w gruncie rzeczy, córki już starsze, poradziłyby sobie.
                  • pani-nick Re: Troski ostateczne 07.10.19, 21:10
                    Nie denerwuj mię kobieto!
    • mamalgosia Re: Troski ostateczne 05.10.19, 23:22
      Zupelnie sobie nie radze.
      Zagluszam na chwile - w pracy, dobrym czasem z bliskimi, czytaniem ksiazek.
      Ale generalnie coraz trudniej.
      Bo przede mna juz tylko pozegnania szeroko rozumiane
      • ewiedzma Re: Troski ostateczne 05.10.19, 23:33
        Ja też zagłuszam na różne sposoby nieuchronność tych pożegnań, ale z drugiej strony szkoda mi czasu na zagłuszacze, bo jest jednak cenny.
        • mamalgosia Re: Troski ostateczne 06.10.19, 00:27
          Dlatego wybieram cenne zagluszacze
          • ewiedzma Re: Troski ostateczne 06.10.19, 00:32
            To ma sens smile Mnie niestety w tej chwili ciągnie do jakichkolwiek.
            • mamalgosia Re: Troski ostateczne 06.10.19, 00:34
              Te "jakiekolwiek" sa o tyle lepsze, ze znieczulaja chociaz na chwile. Ja niestety nie pije, nie pale, ani nie cpam
              • ewiedzma Re: Troski ostateczne 06.10.19, 00:57
                Też nie pije, nie palę, ani nie cpam i nie mam zamiaru tego zmieniać. Juz wolę, żeby bolało. Uciekam w książki, seriale i sport. Chciałabym poświęcać więcej czasu na relacje, ale zawsze byłam dość mocno introwertyczna i tu mam konflikt.
                • rosapulchra-0 Re: Troski ostateczne 06.10.19, 03:58
                  Nałogi są straszne - niszczą nie tylko samego nałogowca, ale przede wszystkim najbliższą rodzinę.
                  Ja w opisanej przez ciebie szukam towarzystwa, żeby się wygadać, wypłakać, wykrzyczeć.
        • boogiecat Re: Troski ostateczne 08.10.19, 17:40
          Moze pomoze ci zyciowa prowizorka à la Mysliwski, ten facet jest dobry na wszystko: « Jestesmy mlodzi na razie, jestesmy wolni na razie i wogole jestesmy na razie. »

          Taka swiadomosc tymczasowosci, jezeli wogole ja do siebie dopuszczamy, albo jak nas chamsko napadnie, wcale nie musi miec negatywnego wydzwieku- dla mnie jest wrecz potrzebna do szczesliwego/pelnego zycia w terazniejszosci.
          Jak wszystko jest na razie, to na razie nie ma sie o co martwicwink
    • mid.week Re: Troski ostateczne 06.10.19, 03:36
      Śmierć nie jest przerażająca, widze ja jak wakacje od zapasow z zyciem. Moze to przywilej tych, ktorym nie uklada sie jedwabiscie? Doskwiera mi z cala pewnością brak sensu. Nie czuję aby moja praca zmieniala swiat na lepszy a bardzo tego potrzebuje. Przygarnelam psa i codziennie kiedy z nim wychodze staram sie myśleć ze jemu akurat swiat odmienilam znacząco. Biore udział w roznych akcjach ktore maja dla mnie wartość, daja mi poczucie wykonania czegos sensownego. A bez akcyjnie to chocby zbieram walajace sie w trawniku szklo, zeby nikt sie tym nie pociął. Moglabym tak pracowac - sprzatajac swiat i robiac rozne wolontariaty, tylko ciezko byloby mi sie z tego utrzymać, eiec pozostaje realizowac sie w czasie wolnym.
      Poczucie braku wolnosci zawsze u mnie sie wiazalo z pracą - zbytnie narzucanie sposobu wykonywania obowiazkow, restrykcyjne pilnowanie minut wejscia i wyjscia itp, to nie dla mnie. Z każdej takiej firmy uciekalam szybko.
      • fabryka.lodow.napatyku Re: Troski ostateczne 06.10.19, 03:43
        troski ostateczne mialam w drugiej polowie lat 30. teraz z ustesknieniem czekam na emerytue, czyli wolnosc finansowa I dzieciowa, ktora chyba jednak nigdy nie nastapi. A teraz tylko jestem wsciekla, ze musze zapitalac bez sensu, bo uwazam, ze praca odbiera nam czas na wszelkie przyjemnosci tego zycia.
        • fabryka.lodow.napatyku Re: Troski ostateczne 06.10.19, 03:47
          dodam jeszcze, ze nie umiem wyluzowac, latwo zmienic pracy, pomimo ze bardzo potrzebuje I zmiany pracy jak I ludzi, to od lat tkwie w tym samym
          • milva24 Re: Troski ostateczne 06.10.19, 09:35
            Mam tak samo, niestety.
          • mid.week Re: Troski ostateczne 06.10.19, 11:31
            Ja też nie umiem. Każda zmiana wiąże się u mnie z ogromnym stresem i najchętniej tkwiłabym w znanym otoczeniu. Ale kiedyś tak dałam się "gotować" niczym słynna żaba i dojechałam do przystanku "Psychiatra". Rok czasu wygrzebywałam się z kompletnego poczucia brak wartości, lęków i wszystkich psychosomatycznych objawów jakie organizm potrafi zafundować kiedy się go nie słucha w porę. Nadal boję się zmian i to nie jest niestety tak że przefruwam z pracy do pracy niczym motylek z kwiatka na listek. Ale teraz wiem że stres związany z szukaniem czegoś nowego to nic w porównaniu z tym czym może się skończyć kiśnięcie w chorym środowisku.
      • aguar Re: Troski ostateczne 06.10.19, 10:23
        "Poczucie braku wolnosci zawsze u mnie sie wiazalo z pracą - zbytnie narzucanie sposobu wykonywania obowiazkow"
        To ja też zawsze tak miałam. I zawsze dziwiłam się kobietom, które wolą pójść do pracy niż "siedzieć" z dzieckiem, bo w tym drugim przypadku mimo dostrajania się do potrzeb dziecka, bycia do jego dyspozycji 24h/dobę ciągle czułam się kapitanem na tym statkusmile
        • fawiarina Re: Troski ostateczne 06.10.19, 11:15
          A ja zazdroszczę takim jak ty. Całe życie urządziłam sobie pod to, żeby przez kilka lat "siedzieć w domu z dzieckiem", a po kilku miesiącach od porodu nie mogłam wytrzymać tej orki. Dobijało mnie to potwornie, odbijało się na moich relacjach z córką, koszmar. Wytrzymałam aż dwa lata, ale tylko dlatego, że nie miałam opieki dla dziecka wcześniej. Uciekłam do pracy z ogromną przyjemnością...
      • fawiarina Re: Troski ostateczne 06.10.19, 11:20
        Jedna z moich prac zmienia świat na lepsze, choć nie moimi rękoma. I tylko to mi daje siłę, żeby zapitalać tyle, ile zapitalam, za tak niewielkie pieniądze. Gdybym miała wyłącznie orać w biurze, to miałabym depresję. A tak trzymam się kupy, mimo tego orania, bo jakieś tam poczucie sensu jest.
        Jak nie miałam córki, to brak sensu mnie dobijał. Odkąd ją mam lecę siłą totalnego rozpędu, bo ciągle trzeba coś zdążyć, zrobić, naprawić, posprzątać, pobawić, pojechać, załatwić, ogarnąć, postanowić... I tak od świtu do nocy. Przyjdzie moment, gdy dziecko dorośnie, a mnie znów złapie jesienny spleen.
    • bo_gna Re: Troski ostateczne 06.10.19, 23:19
      Znajdź hobby, rób coś dobrego dla innych (np. wolontariat w hospicjum), żyj chwilą która jest - to przejdzie
    • babcia.stefa Re: Troski ostateczne 07.10.19, 08:03
      Śmierci niezbyt, choroby i niedołężności - tak.

      Z brakiem sensu pogodziłam się dawno temu. Przyjmuję do wiadomości, że życie ludzkie nie ma żadnego głębszego, nadrzędnego sensu, a praca większości ludzi jest w najlepszym razie neutralna, w najgorszym - szkodliwa z punktu widzenia wkładu w dobrostan społeczeństwa (większość prac związanych z finansami, sprzedażą, reklamą). "W neoliberalnym kapitalizmie każdy jest o dwie faktury od czegoś bardzo złego". Nie zmienię tego. Czasem mam wyrzuty sumienia, że to własnie moje pokolenie tak spieprzyło świat.

      Jakieś kawałki wolności sobie wyskrobuję. Dzięki rezygnacji z etatu mam jakieś resztki decyzyjności co do tego, co i kiedy robię, nie mam wrażenia wiszenia na czyimś widzimisiu, a takie miałam lęki w korpo, gdzie co chwila były sytuacje typu: w poniedziałek opowiadamy, jaki projekt X jest ważny i kluczowy, w piątek jest info, że projekt X zostaje skasowany i 2 działy dostają zwolnienia, bo ktoś daleko za oceanem tak sobie z czwartku na piątek wymyślił.

      Ciągle jeszcze umiem się cieszyć fajnymi rzeczami: podróżami, dobrym jedzeniem, winem, książkami, filmami, czasem spędzanym z moim małżonkiem. Mówię sobie wtedy, że właśnie takie chwile to właśnie sens życia i robię wszystko, żeby było ich jak najwięcej.
    • madame_edith Re: Troski ostateczne 07.10.19, 11:27
      Nie radzę sobie zupełnie.
    • wapaha Re: Troski ostateczne 07.10.19, 11:40
      Smierc, samotnosc, utrata wolnosci - ewidentnie dotycza rzeczy namacalnych, zaleźnych w duzej mierze od człowieka i jego materialnosci. Ale brak sensu? Hm. Czy to jesienna melancholia czy juz depresja?
      Sciskam
    • fredzia098 Re: Troski ostateczne 07.10.19, 11:41
      Po co zastanawiać się nad sensem życia? Cieszę się chwilą, tym co mam, drobnostkami. Korzystam z życia ile mogę, nie rozpaczam że umrę, lubię siebie, w razie ciężkiej choroby lub totalnej samotności skończę swoje życie i tyle. Po co się zadręczać tym co nieuniknione. Ciesz się tym co tu i teraz, każdą drobnostka.
    • asfiksja Re: Troski ostateczne 07.10.19, 15:53
      Nie pomogę, u mnie śmierć+samotność+brak sensu zawsze wiązały się ze zwiększeniem wolności. Tzn. mogłam więcej (tyle, że nie było już po co).
    • nenia1 Re: Troski ostateczne 07.10.19, 16:14
      Dopóki mam ręce, nogi, sprawną głowę, jedzenie w lodów, buty na zimę i dach nad głową jakoś sobie radzę, po prostu doszłam do wniosku, że być może szukanie sensu jest potrzebą czysto ludzką, co nie znaczy przecież, że sens ten istnieje. Więc zamiast szukać czegoś czego może nie ma, rozmyślać o tym, czego i tak nie zmienię, staram się żyć tu i teraz i wyciskać ile się da, i tak w sumie moim zdaniem za mało odważna jestem, ale mam pewien plan na dalsze zmiany, kiełkuje w każdym razie. A wracając do twojego pytania, jak to śpiewają często hip-hopowcy, życie jest trudne, życie jest ciężkie, więc co w sumie zostaje. Żyć jak się da najlepiej, starać się być dobrym dla innych, pomagać innym, wiele nie możemy, ale coś tam możemy, ja lubię pomagać zwierzętom, bo zwierzęta na ogół są zauważalnie wdzięczne i mam zwrotnie satysfakcję smile
      Czasem też walczę z przeznaczeniem wyciągając jakiegoś topiącego się robaczka z wody, albo ratując jakąś biedę z różnych opresji i to tyle. A jeszcze lubię karmić innych, ludzi i zwierzęta, zimą stoją u mnie wory z ziarnami dla ptaków, dokarmiam koty, króliki, kozy, bardzo to lubię robić, w dzieleniu się jedzeniem jest dla mnie coś magicznego.
    • kosmos_pierzasty Re: Troski ostateczne 07.10.19, 18:36
      Śmierci się boję od pewnego czasu. Zdarza się że o niej rozmyśla lub czytam.
      Reszta wymienionych spraw od dość dawna mnie nie męczy. Żyję bardziej spontanicznie, czuję się wystarczająco wolna. Pogodziłam się, że jedno życie nie ma jakiegoś wielkiego sensu, ale ma sporo małych sensików 😊 i jak one wszystkie przeplatają się ze sobą wzajemnie z cudzymi też, to czasem pojawia się duży sens. I myślę, że często nie zdajemy sobie sprawy z wielu związków przyczynowo-skutkowych w życiu.
    • aniorek Re: Troski ostateczne 07.10.19, 21:28
      na codzien podchodze do tego bardzo na luzie, po prostu skupiam sie na tym co tu i teraz. tylko czasem, zwykle pozno wieczorem, gdy wszyscy juz spia, sciska mnie w gardle, gdy pomysle, ze kiedys bede musiala pozegnac sie z moimi dziecmi na zawsze.
    • aankaa Re: Troski ostateczne 07.10.19, 21:43
      osiągnęłam poziom totalnego wdupiemania
      dzieci odchowane, samodzielne, w pracy nie muszę udowadniać, że beze mnie padną (bo padną big_grin przynajmniej na początku)
      starszych, niedołężnych, wymagających opieki krewnych już nie mam

      żyję tu i teraz na totalnym luzie

      czego i wam życzę smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka