Dodaj do ulubionych

No to zdechło.

11.11.19, 22:22
Napisałam pierwsza, bo miałyscie rację, takie niedopowiedzenia są bez sensu. Albo w lewo albo w prawo. Dialog:

Ja: Przepraszam, że się nie odzywam, ale przedstawiłeś mi ostatnio swój tak bardzo zaplanowany kalendarz, który uwzględniał wszystkich tylko nie moją osobę, że postanowiłam ci nie przeszkadzać. A że koncertowe milczenie dwóch stron jest dziecinnie głupie to właśnie wyjaśniam powód swojej ciszy.

On: Myślałem, że traktujemy się poważnie.

Ja: Ja też, w tym się zgadzamy. A uważasz, że nie traktuje cie poważnie? Gdyby tak było tej rozmowy by nie było.

Cisza... Kurtyna... Hrabina dobrze czuła, że lepiej niech wcześniej zdechnie niż ma tracić czas. No co to kur... a za chłop, że nie podejmie dialogu.
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: No to zdechło. 11.11.19, 22:29
      Twój tekst otwierający jest pasywno-agresywny, zawiera focha i ma wywołać poczucie winy. Idź na jakąś skuteczną terapię, bo zachowujesz się jak 19-latka.
      • hrabina_niczyja Re: No to zdechło. 11.11.19, 22:39
        Tak wiem, powinnam pana łaskawie przeprosić, że jak mogłam strzelić focha jak on taki zajęty. Wiadomo, że kobiecie nic chcieć nie wolno i spokojnie z uśmiechem ma tylko słuchać jakie pan ma plany i tylko potulnie kiwać głową tak tak kochanie to ja tu pójdę i usiądę cicho w kąciku. Weź Triss proszę cię, ty takie teksty? Oczywiście, że miał zasygnalizować, że dałeś gościu dupy, mam focha, ale jednak się do ciebie odzywam. Tak czy owak facet powinien podnieść rękawice i temat wyjaśnić niezależnie od tekstu wyjściowego z fochem czy nie. Temu jak widać nie zależy skoro milczy.
        • triss_merigold6 Re: No to zdechło. 11.11.19, 22:42
          Zachowuj się jak dorosła, to będziesz traktowana poważnie.
        • bigzaganiacz Re: No to zdechło. 11.11.19, 22:46
          ty? Oczywiście, że miał zasygnalizować, że dałeś gościu dupy, mam focha, ale jednak się do ciebie odzywam.


          Aha , no coz widac nie xaslugiwal na taki diament
        • kosmos_pierzasty Re: No to zdechło. 11.11.19, 22:50
          hrabina_niczyja napisała:

          > Tak wiem, powinnam pana łaskawie przeprosić, że jak mogłam strzelić focha jak o
          > n taki zajęty.
          Ale Triss nic takiego nie powiedziała... Nie trzeba tu było przeprosin żadnych, ale jasnego komunikatu. Wg mnie tu mogło wcale powodu do focha nie być, a zwykłe nieporozumienie. Podkręciłaś trochę na zapas.

          Wiadomo, że kobiecie nic chcieć nie wolno i spokojnie z uśmieche
          > m ma tylko słuchać jakie pan ma plany i tylko potulnie kiwać głową tak tak koch
          > anie to ja tu pójdę i usiądę cicho w kąciku.
          No coś Ty.

          >Oczywiście, że miał zasygnalizować, że dałeś gościu dupy,
          Czy aby na pewno dał?

          > mam focha,
          Czy aby uzasadnionego?

          ale j
          > ednak się do ciebie odzywam.
          Łaskawie... uncertain

          >Tak czy owak facet powinien podnieść rękawice
          Może warto zapomnieć o tych metaforach rodem ze średedniowiecza. Wy nie mieliście się pojedynkować, a dogadać... Jak dorośli ludzi w XXI wieku (ze wszystkimi jego zdobyczami).

          i te
          > mat wyjaśnić niezależnie od tekstu wyjściowego z fochem czy nie.
          Niekoniecznie niezależnie. Właśnie "teksty", słowa, tak czy inaczej dobrane sprawiają, że z kimś się chce gadać, albo niekoniecznie. Szczególnie na początku znajomości, na etapie, gdzie właściwie się ludzie dopiero poznają

          Temu jak widać
          > nie zależy skoro milczy.
          No dziecinada. Sorry, Hrabina, lubię Cię, ale tak to wygląda.

          Nie chcę wcale powiedzieć, że on wspaniały, Ty do niczego. Nie, może jest odwrotnie, a może jesteście wspaniali oboje smile tylko dogadać się nie możecie. Na podstawie tego, co o nim piszesz, ja nie wiem, co on jest wart. Dla mnie nic, co napisałaś, ani go nie przekreśla, ani nie rozstrzyga, że to tzw. porządny facet. I jeszcze jedno... nie przyszło Ci do głowy, że ktoś z jego otoczenia mógł natrafić na Twoje wątki o nim na ematce?
          • hrabina_niczyja Re: No to zdechło. 11.11.19, 22:58
            Nie Kosmos, mi już od jakiegoś czasu chodziło, że to jest kolejny typ, który jest dobrze jak jest dobrze, bo kobieta wpisuje się w jego plany i oczekiwania, a spróbuj tylko strzelić focha i niech Ci coś nie pasuje. Pewne rzeczy się widzi, słyszy i czuje. To nie jest tak, że na początku to kobiety mają latać, aż im buty spadną. Chcesz przykład? Wrócił z wyjazdu, gadka szmatka, moja też szmatka. Minęły 2 dni i coś mnie tknelo. Pytam, wróciłeś? Tak, ale wydaje mi się, że ty za mną nie tęsknisz. Cycki mi opadły. Tłumacze to skoro wróciłeś to chyba ty powinieneś wyjść z inicjatywą spotkania prawda? No prawda, temat się zamknął. Ale... No właśnie, to nie tak.
            • kosmos_pierzasty Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:03
              Problem polega na tym, że tylko Ty widzisz całość, a jednocześnie nie sposób, żebyś była obiektywna. My znamy tylko Twoje relacje, jakieś fragmenciki całości, przepuszczone przez Twój filtr. Jeśli faktycznie miałaś być jedynie zapchajdziurą, to pies mu buźkę lizał. Zrobiłabym sobie na Twoim miejscu przerwę od facetów i zastanowiła, co jest nie tak. Był taki odcinek Seksu w wielkim mieście, o schematach...
              • grey.heart34 Re: No to zdechło. 12.11.19, 09:03
                Czy ten z Jonem Bon Jovi smile ?
                • kosmos_pierzasty Re: No to zdechło. 12.11.19, 10:57
                  A... Bon Jovi to był w Ally McBeal. W Seksie też? To nie pamiętam smile Ale to o powtarzaniu i przełamywaniu schematów zapadło mi w pamięć, bo wówczas było dla mnie jak oświecenie big_grin
            • iberka Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:12
              Ale Ty podobno focha nie strzeliłaś 🤣
            • snakelilith Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:37
              hrabina_niczyja napisała:

              > Nie Kosmos, mi już od jakiegoś czasu chodziło, że to jest kolejny typ, który je
              > st dobrze jak jest dobrze, bo kobieta wpisuje się w jego plany i oczekiwania, a
              > spróbuj tylko strzelić focha i niech Ci coś nie pasuje.

              Zastanów się czy to co napisałaś jest faktycznie prawdą, czy tylko twoją obawą przed kolejną porażką. Być może bowiem jako sparzone dziecko doszukujesz się czegoś, czego nie ma, bo jest tylko twoją zmarą powstałą w przewrażliwionej fantazji. Powiedziałaś mu w ogóle, że chcesz spędzić z nim weekend, czy chodzi ci tylko o to, by on pokazał, że chce spędzić ten weekend z tobą? To drugie to nie jest bowiem partnerstwo, to póba wymuszenia własnej woli, chęć kontroli, zaborczość. Naprawdę chcesz znowu walkę o to, kto ma grać, także w tym nowym związku, rolę bardziej kochanego dziecka?
              • hrabina_niczyja Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:46
                Tak, w październiku planował weekendy z dziećmi. Gra się toczyła albo o 1 listopada albo 11. Ustaliliśmy, że 1 będzie lepszy, kolejny dla nas. Pojedzie na groby, od razu zgranie dzieciaki na trzy dni, ja też wyjeżdżam i widzimy się w niedzielę wieczorem. W niedzielę wróciłam wcześniej, pan wiedział, że wróciłam i o 23 przypomniał sobie, że chyba mieliśmy się spotkać. To mu napisałam to mogłeś przyjechać wracając. Nie mógł, sąsiad miał problem z dziewczyną. Ja już byłam z takim co dużo obiecywał tylko mało robił.
            • mebloscianka_dziadka_franka Re: No to zdechło. 12.11.19, 08:28
              A może on sobie myśli: o nie, kolejna typiara, która nie potrafi normalnie powiedzieć o co jej chodzi, tylko strzela focha, a ja mam się domyślać.
            • dziennik-niecodziennik Re: No to zdechło. 12.11.19, 10:20
              > Tłumacze to skoro wróciłeś to chyba ty powinieneś wyjść z inicjatywą spotkania prawda?

              a mi sie wydaja ze za bardzo sie przejmujesz tym co "wypada" i co "powinienes", a za mało okazujesz po prostu przywiązania do faceta. Oczywiscie o ile coś tam do niego czujesz.
            • znowu.to.samo Re: No to zdechło. 12.11.19, 13:03
              Ten facet jakiś bezjajeczny...olej go.
              Jak trzeba mu tłumaczyć takie rzeczy to sorrry, koleś nie rokuje
              • barbibarbi Re: No to zdechło. 12.11.19, 19:51
                Też tak uważam, nie widzę niczego złego ani infantylnego w tym dialogu, poza tym, że on nie podejmuje dyskusji. Nie widzę dostatecznego zaangażowania ze strony pana, nie zależy mu na tyle mocno aby można było z nim wiązać poważne plany. On jest z kategorii - jest baba to jest, nie ma to nie ma, na drzewo z takim.
        • aqua48 Re: No to zdechło. 12.11.19, 08:23
          hrabina_niczyja napisała:

          > Tak wiem, powinnam pana łaskawie przeprosić, że jak mogłam strzelić focha jak o
          > n taki zajęty.

          Nie, nie powinnaś ani przepraszać, ani strzelać focha.

          > Wiadomo, że kobiecie nic chcieć nie wolno i spokojnie z uśmieche
          > m ma tylko słuchać jakie pan ma plany i tylko potulnie kiwać głową

          Nikt tego nie twierdzi, wręcz przeciwnie kobieta ma prawo mieć swoje plany i swoje życie. Tak samo jak mężczyzna.

          > Oczywiście, że miał zasygnalizować, że dałeś gościu dupy, mam focha, ale j
          > ednak się do ciebie odzywam.

          W ten sposób skreśliłaś się sama. Łaskę robisz że się odzywasz z pretensjami? Kto chce mieć do czynienia z osoba która tak się zachowuje - rozdziela łaski i głaski i daje klapsy? Odzywasz się bo chcesz, lub nie odzywasz, bo jesteś równie zajęta. Czasy audiencji przed tronem minęły.
        • m_incubo Re: No to zdechło. 12.11.19, 11:26
          Raczej nie. Ty nie powinnaś zachowywać się jak nabzdyczona, urażona panienka i nie grać w grę dla nastolatków pt. "domyśl się, a jak się domyślisz to natychmiast przeproś".
          Jak ten gość mimo majtek jest normalny, to będzie spieprzał aż się zakurzy.
      • kosmos_pierzasty Re: No to zdechło. 11.11.19, 22:39
        triss_merigold6 napisała:

        > Twój tekst otwierający jest pasywno-agresywny, zawiera focha i ma wywołać poczu
        > cie winy.

        To samo pomyślałam niestety. To nie był dorosły i "poważny" komunikat. Co nie znaczy, że pan jest dorosły i poważny. Może wcale nie jest.
      • cruella_demon Re: No to zdechło. 11.11.19, 22:39
        Najpierw niech upora się z matką potworem, z którą nadal bawi się w kotka i myszkę. Jak ma stworzyć normalny związek, jak nadal nie odcięła pępowiny.
      • hanusinamama Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:33
        Triss nie bede ci pisać kto sie tu leczyć powinien...
    • krisdevalnor Re: No to zdechło. 11.11.19, 22:30
      No ale zupelnie nic nie odpowiedzial? Odlozyl sluchawke czy jak?
      • triss_merigold6 Re: No to zdechło. 11.11.19, 22:34
        Ona napisała. Teraz typ siedzi i zastanawia się co to było.
        • iberka Re: No to zdechło. 11.11.19, 22:44
          😂 zastanawia się czy na pewno sexił z pełnoletnią osobą czy z gimnazjalistką.
      • baltycki Re: No to zdechło. 11.11.19, 22:34
        krisdevalnor napisał(a):

        > No ale zupelnie nic nie odpowiedzial? Odlozyl sluchawke czy jak?

        Napisałam pierwsza,
    • starczy_tego Re: No to zdechło. 11.11.19, 22:32
      To ten od majtek?
    • arista80 Re: No to zdechło. 11.11.19, 22:33
      Tekst jak z harlequina.
    • snakelilith Re: No to zdechło. 11.11.19, 22:34
      Histeryzujesz jak nastolatka nabuzowana hormonami. Czego ty właściwie chcesz? By zabił dla ciebie smoka, wywalił w powietrze tonę fajerwerków i podarował ci całe królestwo? Bo jeżeli o takie "poważne" traktowanie ci chodzi, to szukaj wśród 20-taków, a nie u faceta po przejściach. Nie uważasz, że on też może chcieć, by ktoś mu zaufał, dał czas, nie wyciągał wniosków z doopy przy byle problemiku i nie od razu zawalał fochami? Zaczęłaś jednak rozmowę pasywną agresją ("postanowiłam ci nie przeszkadzać") i oczekujesz, że on będzie szczęśliwy, że w ogóle się odezwałaś. Dziecinada.
      • hrabina_niczyja Re: No to zdechło. 11.11.19, 22:44
        A ty nie rozumiesz, że kobieta po przejściach też może chcieć, żeby ktoś pokazał, że można mu zaufać, dał jej poczucie bezpieczeństwa i nie zawalał fochami, bo raz nie odebrała telefonu? I może ten ktoś łaskawie sam by się odezwał? Tylko kobieta jest od uszczesliwiania? Bo mi się wydaje, że pole do rozmowy było niezależnie od tonu rozmowy. Ton byl jaki był, w kontekście jego zachowania wcześniej odpowiedni. Jak widać to zachowanie i pana zajetość jakiś powód ma skoro milczy. A poważnie to chyba dwie strony powinny się traktować. Z rozmowy wynika, że tylko ja powinnam być poważna.
        • snakelilith Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:21
          Nakręcasz się. Jak ci ten facet nie odpowiada, bo za mało o ciebie walczy, to odejdź. Ta relacja jest jeszcze na tyle świeża, że oboje przeżyjecie bez bólu. Ale moim zdaniem za bardzo wrzucasz w tę nową relacją swoje negatywne doświadczenia z przeszłości i to jest nie fair w stosunku do tego faceta. On nie jest tym, który cię skrzywdził i on nie jest też twoim terapeutą, którego zadaniem jest to, byś odzyskała zaufanie do facetów. To jest nowa gra i w tej nie masz żadnych przywilejów z powodu wcześniejszych deficytów. Twoje fochy są zresztą bezpodstawne, bo interpretujesz w jego zachowanie złą intencję, choć tyle osób ci napisało, że nic takiego tam nie ma. On może być teraz po prostu skołowany i robi to, co uważa za najlepsze w sytuacji, kiedy kobiety zaczynają histeryzować, czyli nic, bo boi się, ża każdym słowem pogorszy sytuację i może nawet nie rozumieć, o co ci dokładnie chodzi. Wypij więc coś mocnego i odczekaj dzień, dwa, bo teraz jesteś zamroczona i nie potrafisz opanować emocji.
          • fawiarina Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:27
            O, tu się zgadzam. 10/10
            • umi Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:32
              Tez sie zgadzam.
          • aqua48 Re: No to zdechło. 12.11.19, 08:29
            snakelilith napisała:

            > za bardzo wrzucasz w tę nową relacją swoje negatywne doświadcze
            > nia z przeszłości i to jest nie fair w stosunku do tego faceta. On nie jest tym
            > , który cię skrzywdził i on nie jest też twoim terapeutą, którego zadaniem jes
            > t to, byś odzyskała zaufanie do facetów. To jest nowa gra i w tej nie masz żadn
            > ych przywilejów z powodu wcześniejszych deficytów.

            Całkowicie się z tym zgadzam.
          • m_incubo Re: No to zdechło. 12.11.19, 11:33
            Dobra rada.
        • sham-anka Re: No to zdechło. 12.11.19, 03:53
          Może, ale mogłaś zagaić "jedna rzecz mnie zastanawia, nie widziałam miejsca dla siebie w twoim kalendarzu i nie wiem, jak mam to interpretować". To samo ale daje możliwość normalnej rozmowy. Jak byś sama zareagowała gdybyś dostała taki tekst jaki panu wysłałaś?
          Nie wiem czy widziałaś "The Kominsky Method", drugi sezon - właśnie jestem na świeżo i tam była para o podobnym stażu i się rozpadło, bo pan walnął poważną gafę, ale potem sobie porozmawiali i wyjaśnili dlaczego panią tak ruszyło to co pan zrobił. Może obejrzyj w ramach materiału szkoleniowego, poza tym, że to bardzo fajny serial jest.
        • odzyskanaka Re: No to zdechło. 12.11.19, 07:52
          "A ty nie rozumiesz, że kobieta po przejściach też może chcieć, żeby ktoś pokazał, że można mu zaufać, dał jej poczucie bezpieczeństwa i nie zawalał fochami, bo raz nie odebrała telefonu?"

          Po pierwsze may równouprawnienie.
          Po drugie, dziecko, on TEŻ jest po przejściach, może nawet większych niż Ty.
          Jesteś tak skoncentrowana na sobie, że nawet nie chce Ci się pomyśleć jak sytuacja wygląda po drugiej stronie. Kogo Ty chcesz? Partnera do życia czy kogoś, kto Cię wyleczy z Twoich lęków i kompleksów? Bo wiesz, mam złą wiadomość - SAMA musisz się wyleczyć. Nikt tego za Ciebie nie zrobi.

          "Z rozmowy wynika, że tylko ja powinnam być poważna. "

          Nie, z rozmowy wynika, ze powinnaś w końcu ZACZĄĆ być poważna. I to raczej dla kolejnego pretendenta do tytułu hrabiego, bo na miejscu obecnego znalazłabym bardziej dojrzały emocjonalnie egzemplarz.
      • jola-kotka Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:01
        Swietnie napisane. Autorko wez tekst wyzej dobrze przemysl sobie. Lepiej nie mozna bylo ci tego wytlumaczyc.
    • bo_gna Re: No to zdechło. 11.11.19, 22:34
      Napij się piwka i idź spać, jutro też jest dzień.
      • bo_gna Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:14
        Dobra rada nie rozwiązuj konfliktów drogą smsa, w głowie rodzą się różne interpretacje słów, analizuje się te słowa jeden po drugim, powinien jutro zadzwonić i powinnaś odebrać i najlepiej umówić się na spotkanie i wszystko jeszcze raz obgadać.
        • 3-mamuska Re: No to zdechło. 12.11.19, 01:01
          Dokładne nigdy nie rozwiązuje się ważnych spraw pisząc.
          Bo treść nie oddaje mimiki twarzy, gestów i tonu głosu. I każdy tekst pisany odbiorca może interpretować inaczej.
          Są suche literki i ciężko czasem wyłapać co autor miał na myli.

          Uważam ze należało chociaż zadzwonić.
          Poza tym wyjaśnić o co ci chodzi dokładnie.
          Ze jesteś zła bo byliście umówieni a on zapomniał/miał ważniejsze sprawy czy tez nie dał znać jak mu się plany zmieniły. I nie lubisz być wystawiana do wiatru.
        • rosapulchra-0 Re: No to zdechło. 12.11.19, 05:05
          To prawda. Słowo pisane może zostać zupełnie inaczej zinterpretowane niż powiedziane plus gest, mimika twarzy itp.
          No i ja nie widzę powodu, dla którego to pan miałby pierwszy zadzwonić do niej. Na miejscu hrabiny jutro sama bym zadzwoniła i umówiła się na rozmowę. Ale na spokojną i wyjaśniającą rozmowę. Bez pretensji, fochów i niedomówień.
    • bigzaganiacz Re: No to zdechło. 11.11.19, 22:35
      Jak ma wiecej niz 15 lat a zdaje sie ze ma to na takie dramaty starszej pani zachowujacej sie jak gimnazjalistka ma wywalone
    • iimpala Re: No to zdechło. 11.11.19, 22:35
      najwyraźniej nie traktował poważnie twojej osoby...
      Jakby do mnie tak chlop napisał to tez nie chciałabym gadać z jego osobą.
      • maslova Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:21

        > Jakby do mnie tak chlop napisał to tez nie chciałabym gadać z jego osobą.

        Z kim???
        • fawiarina Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:28
          Osobą, nie słyszysz? Z psem pogada, z kotem, ale z osobą jego już nie.
          • waleria30 Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:36
            Dokladnie to jej osoba z jego osoba nie pogada wink
            • daniela34 Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:45
              I tak dwie osoby zamiast spotkać się osobiście, będą sobie spędzać czas osobno.
              • waleria30 Re: No to zdechło. 12.11.19, 00:07
                Smutne, Hrabina sie zapiekla w sobie, on pewnie bierze na przeczekanie. A moglo byc fajnie...
                • hrabina_niczyja Re: No to zdechło. 12.11.19, 00:20
                  Yhy, mogło. Tak, macie rację mogło. Pytanie tylko czemu tylko mi miało zależeć na tym fajnie.
                  • rozalia_olaboga Re: No to zdechło. 12.11.19, 00:22
                    A komu ma zależeć na tym, żeby Tobie było fajnie? smile
                    Kwaśne winogrona, co nie? wink
                  • 3-mamuska Re: No to zdechło. 12.11.19, 01:03
                    hrabina_niczyja napisała:

                    > Yhy, mogło. Tak, macie rację mogło. Pytanie tylko czemu tylko mi miało zależeć
                    > na tym fajnie.


                    Mam wrażenie ze za dużo romansów ktoś czytał lub oglądał.
                    Wystarczyło wyjaśnić co ci nie psuje a nie tylko oczekiwać i czekać aż on się domyśli.
                  • rosapulchra-0 Re: No to zdechło. 12.11.19, 05:09
                    Nie waż w ten sposób intencji, ani jego, ani swoich. Nie dość, że pogarszasz swoje samopoczucie, to jeszcze, prawdopodobnie krzywdzisz faceta, który nie rozumie, o co ten foch. Szkoda, że od razu mu nie powiedziałaś, że nie podoba ci się jego plan na najbliższe pół roku.
        • iimpala Re: No to zdechło. 12.11.19, 12:20
          jak to "z kim"? no, przeciez to osoba hrabiny tak napisała. O sobie, żeby nie było wątpliwosci - bo widzę, że masz...czy tam twoja osoba ma
    • ewiedzma Re: No to zdechło. 11.11.19, 22:40
      O rany, nie mogłaś zadzwonić i porozmawiać jak człowiek? Też bym tak zareagowała na takie gierki.
    • iberka Re: No to zdechło. 11.11.19, 22:41
      Jak mogłaś być taką........i pisać zamiast zachować się jak dorosła kobieta i oddzwonić 🤦🤦🤦🤦
    • reinadelafiesta Re: No to zdechło. 11.11.19, 22:42
      Czy gdyby Cię nie brał poważnie, to mówiłby co zamierza robić na Wielkanoc?
    • jola-kotka Re: No to zdechło. 11.11.19, 22:43
      Jakiego dialogu? To jest atak.
      • hrabina_niczyja Re: No to zdechło. 11.11.19, 22:51
        A uważasz, że nawet jak to jest atak to wypadałoby temat wyjasnić skoro baba się odezwała w takim tonie? Bo ja bym się odezwała bardziej i temat wyjaśniła. I nie uważam, że to jest atak, to jest komunikat mam gościu focha i mówię ci dlaczego, bo nie bierzesz mnie pod uwagę w swoim życiu. Nie mylilam się, tak mi się właśnie wydawało, że z tym panem będzie grało jak ja się ładnie dostosuję, bez oczekiwań i chcenia i jeszcze ładnie będę panu co rano wiadomości pisać. Tak, to ten typ. Wielu facetów podejmowało rozmowę po takim jak to szumie zwiesz ataku wiele rzeczy można było wyjaśnić. Ale oni swego czasu chcieli.
        • elenelda Re: No to zdechło. 11.11.19, 22:55
          Ile masz lat? Brzmisz jak gimnazjalistka.
        • iberka Re: No to zdechło. 11.11.19, 22:56
          Dziecko, ogarnij się. Będziesz tak, że wprost nie wierzę.
          • iberka Re: No to zdechło. 11.11.19, 22:57
            *bredzisz.
        • kosmos_pierzasty Re: No to zdechło. 11.11.19, 22:56
          hrabina_niczyja napisała:

          Nie mylilam się, tak mi się
          > właśnie wydawało, że z tym panem będzie grało jak ja się ładnie dostosuję, bez
          > oczekiwań i chcenia i jeszcze ładnie będę panu co rano wiadomości pisać. Tak,
          > to ten typ.

          Jeśli tak, to wręcz należało go kopnąć samodzielnie i z własnej inicjatywy i lepiej, żeby sobie poszedł w siną dal...
          • jola-kotka Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:04
            Ja jeszcze do tego co tu zacytowane. Jaki to typ to ty tego nie wiesz. Bo droga autorko ty masz w glowie jakis szczeniecy uklad. A masz doczynienie z czlowiekiem z obowiazkami itd. No wez przestan blagam.
            • hrabina_niczyja Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:32
              Nie Jola wcale. Spędzam z człowiekiem dni i noce, rozmawiam, widzę jaka ma opinie o pewnych sytuacjach i nie wiem. A domyślać się choć trochę mogę? A sprawdzić kolesia w różnych sytuacjach na początku mogę? Czy może biedak nie uniesie i umrze? No weź przestań błagam.
              • jola-kotka Re: No to zdechło. 12.11.19, 03:49
                A w jakich sytuacjach chcesz go sprawdzac bo przynam ze to brzmi niepokojaco. Nie wiem ja mam inne widac podejscie do takich spraw. Nic na goraco, spokojnie , wszystko samo wyjdzie. Uwazam ze takie " sprawdzanie" to gra a one nigdy nie maja dobrego wplywu na zwiazek. Zycie samo weryfikuje ale trzeba mu dac czas. Wszystkie decyzje na hura sa czesto decyzjami zlymi bo podejmowanymi pod wplywem emocji. Ale to jest twoje zycie i twoje decyzje. Tyle tylko ze szkoda bo nie dajesz szansy sobie na to aby pewne kwetie rozwijaly sie powoli, spokojnie, przrciez to w tym wszystkim jest najfajniejsze.
        • jola-kotka Re: No to zdechło. 11.11.19, 22:58
          Sa faceci do ktorych nie tedy droga. Atakowani wola przeczekac i pogadac jak emocje opadna. Bardzo dobra taktyka aby kogos nie zranic. Zeby nie padlo cos co normalnie by nie padlo. Ja uwazam ze nie powinno to sie tak skonczyc. Moze dlatego ze z twojego opisu facet bardzo przypominal mi mojego meza. Chcialam zeby wam sie udalo. Przykre. Moze warto jeszcze raz zaczac i innym tonem pogadac ale nie pisac. Bo to nie jest forma komunikacji na rozwiazywanie problemow.
          • hrabina_niczyja Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:11
            A widzisz, to ja też tak mam, wolę się nie odzywać niż powiedzieć za dużo, dlatego się wycofałam i nie odzywałam. Uważam, że w związkach każdy tak kobieta jak i mężczyzna ma prawo wyrazić swoje zdanie w niekoniecznie ćwierkający sposób. I zakomunikować problem też. Stąd mój ton wypowiedzi, fakt, że jeszcze mi nie przeszło wkurzenie. Natomiast ja bym rozmowę pociągnęła. I mój dialog wyglądał by tak:

            On: Przepraszam, że się nie odzywam, ale przedstawiłeś mi ostatnio swój tak bardzo zaplanowany kalendarz, który uwzględniał wszystkich tylko nie moją osobę, że postanowiłam ci nie przeszkadzać. A że koncertowe milczenie dwóch stron jest dziecinnie głupie to właśnie wyjaśniam powód swojej ciszy.
            Ja: Naprawdę tak to odebrałeś? Przepraszam, nie sądziłam, że możesz poczuć się źle z tym. To nie tak, że ja ciebie nie zauważam, ale wiele spraw się nawarstwilo i muszę je jakoś ogarnąć. Dlaczego mi nie powiedziałeś od razu? Itd.

            I w ten deseń. Czujesz różnice? Bo mi zależy, on tylko oczekuje. Teraz ruch z Pana strony.
            • masz_ci_los Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:16
              Tylko pamiętaj, że on nie jest Twoim klonem. To, że Ty byś zrobiła tak i siak, nie znaczy, że on powinien zrobić identycznie a jak nie to znaczy, że ma Cię gdzieś. Nie. Widzę u Was ogólnie dobrą wolę dwóch stron, ale jakieś duże problemy z komunikacją i (chyba wzajemne) nadinterpretacje.
            • iberka Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:17
              Zacznij pisać bajki
            • kosmos_pierzasty Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:19
              Ale brak ćwierkania nie musi oznaczać manipulacji. Twój sms to była manipulacja w czystej postaci...
            • kosmos_pierzasty Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:23
              I ta odpowiedź, którą mu tutaj włożyłaś w usta to jest taka z kolei nieco pantoflarska tongue_out Ja nie mówię, że nie jest ok, ale jednak tylko pewna grupa facetów tak lub podobnie by ci zareagowała. I jest sporo innych dopuszczalnych wariantów. Dla mnie np. mógłby oddzwonić i pogadać jak człowiek, wprost, zamiast odbijać piłeczkę sms-em. I każda pewnie miałaby własną wizję, jak taka wymiana zdań "powinna" wyglądać...
              • hrabina_niczyja Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:37
                A ja nie uważam, że jak ludziom na sobie zależy to są pantoflami. Wręcz przeciwnie uważam, że w relacjach nie ma walki i przeciągania liny, facet nie może też być zimny i zamknięty, a właśnie otwarty, na dialog i problemy też. Dl mnie też powinien zrobić inaczej, ale zrobił jak zrobił, a dla mnie do dupy zrobił. I kurde! A czy ja muszę nawet to co według mnie do dupy jest tolerować? No nie muszę. Czy ja muszę się zastanawiać czy to Ja powinnam tak czy inaczej? Nie, ja nic nie muszę, tak jak i on nie musi. Ale ja mogę chcieć, pytanie czy on chce.
                • kosmos_pierzasty Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:47
                  Jasne, że nie musisz. Nic nie musisz. Tyle, że jeśli chcesz związku z kimś, to można rozważyć, co działa tak, że ten związek ma większe szanse, a co tak, że te szanse maleją. I to samo dotyczy drugiej strony, żeby nie było. Ale oczywiście nic takiego nie musisz brać pod uwagę. Możesz mieć focha jakiego chcesz i jak długo chcesz i z jakiego powodu chcesz.

                  A jak Ty chcesz "pantofla", który będzie wpatrzony w Ciebie bezkrytycznie, to może szukaj raczej wśród młodszych, a nie takich po przejściach. Bp ci drudzy już inaczej patrzą na rzeczywistość. A Ty? Ty jesteś bezkrytycznie w niego wpatrzona? Tak jak byś chciała, żeby on był w ciebie? No też chyba nie...
                • jola-kotka Re: No to zdechło. 12.11.19, 00:15
                  Mozesz tez byc sama i tak bedzie bo z twoim podejsciem no to zaden koles nie bedzie ok.
                  • pani_tau Re: No to zdechło. 12.11.19, 07:50
                    jola-kotka napisała:

                    > Mozesz tez byc sama i tak bedzie bo z twoim podejsciem no to zaden koles nie be
                    > dzie ok.

                    Od kolesi to akurat lepiej trzymać się z daleka.
        • rosapulchra-0 Re: No to zdechło. 12.11.19, 05:54
          hrabina_niczyja napisała:

          > A uważasz, że nawet jak to jest atak to wypadałoby temat wyjasnić skoro baba si
          > ę odezwała w takim tonie?

          Po pierwsze nie jesteś babą, tylko kobietą. Po drugie foch był zupełnie niepotrzebny, od razu powinnaś wyjaśnić sytuację, a nie oczekiwać od faceta, że się domyśli, o co ci chodzi.

          Bo ja bym się odezwała bardziej i temat wyjaśniła. I
          > nie uważam, że to jest atak, to jest komunikat mam gościu focha i mówię ci dlac
          > zego, bo nie bierzesz mnie pod uwagę w swoim życiu.



          Nie mylilam się, tak mi się
          > właśnie wydawało, że z tym panem będzie grało jak ja się ładnie dostosuję, bez
          > oczekiwań i chcenia i jeszcze ładnie będę panu co rano wiadomości pisać. Tak,
          > to ten typ. Wielu facetów podejmowało rozmowę po takim jak to szumie zwiesz ata
          > ku wiele rzeczy można było wyjaśnić. Ale oni swego czasu chcieli.

          To dlaczego tego nie wyjaśniłaś od razu? Naprawdę uważasz, że zrobienie koncertowego focha spowoduje, że drugiej stronie zachce się cokolwiek wyjaśniać? Wiesz może z jakiego powodu facet rozstał się z żoną? Może ona podobnie postępowała i on już miał tego dość?
          A porównywanie go do eksów jest po prostu.. niedojrzałe.
        • odzyskanaka Re: No to zdechło. 12.11.19, 07:57
          "A uważasz, że nawet jak to jest atak to wypadałoby temat wyjasnić skoro baba się odezwała w takim tonie? "

          Ja nie uważam. Jakby do mnie ktoś po strzeleniu bezzasadnego focha wyjechał z takim tekstem, chłop czy baba, spuściłabym na drzewo.

          "Bo ja bym się odezwała bardziej i temat wyjaśniła."

          Jaaaaasne... big_grin Właśnie to pokazałaś big_grin
        • m_incubo Re: No to zdechło. 12.11.19, 20:08
          hrabina_niczyja napisała:

          > Wielu facetów podejmowało rozmowę po takim jak to szumie zwiesz ata
          > ku
          Ale oni swego czasu chcieli.

          Ale chyba jednak po którymś razie im się odechciewało.
          Foszki to chyba jest twój stały schemat, bardzo męczące zachowanie po czasie dłuższym niż 5 tygodni...
    • kosmos_pierzasty Re: No to zdechło. 11.11.19, 22:54
      A... I wcale nie jest powiedziane, że zdechło na amen. Może tak, może nie.
      • hrabina_niczyja Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:02
        Zdechło zdechło. Panu się wydaje, że czego ona chce i jak może się nie odzywać i dlatego nie traktuje mnie poważnie. Ja nie jestem typem kobiety, która jak ma focha i jej przykro i krew się buzuje, że ktoś ma ja w dupie będzie siedzieć i się zastanawiać jak to ładnie ubrać w słowa, żeby Pana nie urazić. Zobaczymy co zrobi dalej, ale na moje? Nic nie zrobi.
        • triss_merigold6 Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:06
          Chcesz się dogadać, zostać przeproszona czy odegrać za swoją urazę?
          • hrabina_niczyja Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:13
            Ja? Ja niczego nie oczekuję. Cokolwiek on zrobi to będzie jasna i klarowna sytuacja.
            • triss_merigold6 Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:16
              Cokolwiek zrobi, zinterpretujesz to kompletnie z d...y.
              • hrabina_niczyja Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:21
                I tu się mylisz. Jak zachowa się jak chłop, któremu zależy i podejmie rozmowę, a nie jak siusiumajtek, który przyniesie kwiatki, żeby sobie jeszcze kilka razy pogruchać to zinterpretuje to odpowiednio. A potem będę patrzeć czy za słowami idą czyny.
                • odzyskanaka Re: No to zdechło. 12.11.19, 08:03
                  "Jak zachowa się jak chłop, któremu zależy i podejmie rozmowę, "

                  Jesteś coraz bardziej zabawna smile
                  On się zachował jak chłop. Tylko Ty, zamiast zachować się jak kobieta, zachowujesz się jak siusiumajtka. Poniekąd Cię rozumiem, też miałam taki etap, że strzelałam fochy, oczekiwałam, że facet będzie za mną jak pies biegał, przepraszał za wszystko, co mi się wymyśliło na jego temat, itd. Tylko ja wtedy miałam jakieś 15-16 lat i robiłam to wobec moich rówieśników wink
            • iberka Re: No to zdechło. 12.11.19, 06:26
              Czyli Ty fochy strzelasz, Ty milczysz, Ty atakujesz, a Pan ma wykonywać ruchy, których Ty oczekujesz.....a których on nie przewidział, bo jest człowiekiem - nie Bogiem.
        • kosmos_pierzasty Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:07
          A jak zrobi? Skoro on Cię lekceważy i oczekuje od Ciebie dostosowania, jak piszesz, to też chyba dobrze by było się ustosunkować, odstosunkować wink
          Zastanów się, co to jest za człowiek, a na ile Twoja opinia o nim zależy od emocji, które targają Tobą w danym momencie. Bo teraz mówisz, że właściwie, to on jest do spławienia... Jest czy nie. Żeby nie było tak, że będziesz jak chorągiewka na wietrze - przyjdzie z czekoladkami, to zapomnisz o sprawie, i będziecie znów snuć plany na kolejne 10 lat. A potem znów się poczujesz lekceważona i tak w kółko.
          • hrabina_niczyja Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:14
            Nie, ani czekoladki ani kwiatki. To jest wstęp do rozmowy. Bez rozmowy to ja sobie czekoladki zjem, a kwiatki wstawię do wazoni i niczego w temacie nie zmieni.
        • hasty Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:08
          I tak trzymaj!
        • rexona_sport Re: No to zdechło. 12.11.19, 09:48
          Dorosła kobita najpierw nie odbiera telefonu a po paru dniach wysyła jakieś nastolatkowe smsy - chyba wystarczy żeby pan się pokapowal ze należy wiać.
      • hrabina_niczyja Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:04
        Aaa i wiesz, faceciki, które sypią mi słowami, bo ty za mną nie tęsknisz albo myślałem, że traktujemy się poważnie, a sami siedzą i czekają na ruch kobiety to jakieś bezjajeczne śniadania są.
        • jola-kotka Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:06
          Ile ty masz lat?
        • triss_merigold6 Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:07
          Biedak pewnie jest zdezorientowany.
          • arista80 Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:11
            Po takim dziwnym tekscie tez bym byla.
            • triss_merigold6 Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:15
              Ja też, gdyby typ z którym sypiam od 5 tygodni, jest miło i można zacząć się przyzwyczajać, ale mam też swoje życie i plany, nagle zaczął się histerycznie miotać z wyrzutami.
              • arista80 Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:22
                Dla mnie przede wszystkim ton wypowiedzi jest odpychajacy. Taka agresja polaczona z fochem.
              • hrabina_niczyja Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:23
                To teraz mi Triss odpowiedz, on ze swoim tekstem myślałem, że traktujemy się poważnie się nie miota? No to skoro traktujemy się poważnie to wyrzuty są też częścią tej powagi i oczekiwania też. No bądźmy konsekwentne.
                • iberka Re: No to zdechło. 12.11.19, 06:28
                  Traktujemy się poważnie, czyli oddzwaniamy (!), rozmawiamy, wyjaśniamy, komunikujemy się, a nie liczymy na romantyczne uniesienia, których tylko On ma być sprawcą.
                • rosapulchra-0 Re: No to zdechło. 12.11.19, 06:32
                  Nie, żadne fochy czy wyrzuty nie są poważne.
        • kosmos_pierzasty Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:08
          No teksty słabe. Nie wiem, czy bezjajeczne, ale z pewnością wyświechtane.
      • homohominilupus Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:06
        Noo, tez mam takie wrażenie.
        Przecież jego odpowiedź nic takiego nie sugeruje.
    • riki_i Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:08
      hrabina_niczyja napisała:


      > Cisza... Kurtyna... Hrabina dobrze czuła, że lepiej niech wcześniej zdechnie ni
      > ż ma tracić czas.

      Przynajmniej nick masz znowu aktualny.
      • hrabina_niczyja Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:15
        To fakt 😂
    • umi Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:08
      1. Dorosli ludzie do siebie dzwonia. Smsy sa dla dzieci.
      2. Smsa mozna uzyc w drodze wyjatku, jak nie jestes pewna rozmowy (czyli boisz sie, ze w emocjach cos palniesz i wolisz napisac. Pisanie pozwala na chwile namyslu i nie zagryzienie sie pod wplywem emocji. Wiec jesli o to chodzilo, to dobrze zrobilas).
      3. Jak juz tak zrobilas, to przestan sie nakrecac i daj facetowi przemyslec i spokojnie odpisac. Za dobry ten zwiazek, czy jak? To wyglada tak, jakbys sie bala, ze go nie uciagniesz, wiec za wczasu robisz wszystko, zeby go s.przyc zanim sie zaangazujesz.
      4. Jakby facet sie nie dal splawic, to pocwicz komunikacje. Skoro jest po rozwodzie, to NA PEWNO ma wady. Zona mu nie zwiala bez powodu (alternatywnie - on nie rozwalil dziecku rodziny bez powodu). Z czyms tam sobie nie radzi zwiazkowo na 100%. Jak sie nie nauczysz komunikowac, to tego nie uciagneisz, bo sie pozagryzacie.
      5. Jak sie nie da rady w tym wieku dogadac z jedna baba, z ktora chcial budowac zwiazek, to sie nie przejmuj. Wady ukryte musialy byc duzo wieksze niz sie z zewnatrz wydawalo. Ale nie nakrecaj sie czarnowidztwem. Na tym etapie bardziej wyglada na to, ze sie nie umieliscie skomunikowac.

      Trzymam kciuki za dogadanie sie.
    • madi138 Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:15
      Co z wami ematki?! Facet zaplanował sobie następne pół roku, pomijając w tych planach swoją partnerkę. Nawet święta ma zamiar spędzić bez niej i nie widzi w tym nic dziwnego. No to co za związek i jaką właściwie rolę pełni w jego życiu Hrabina?! I która nie strzeliłaby focha w takiej sytuacji, bo ja na pewno tongue_out
      • triss_merigold6 Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:18
        Jaką qrde partnerkę? Spotykają się raptem z 5 tygodni.
        • barattolina Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:22
          Ja po pięciu tygodniach to ja już mieszkałam u swojego obecnego faceta i znałam jego dzieci.
          A jesteśmy razem trzy lata i jest super.
          Nie siej defetyzmu.
          • hrabina_niczyja Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:25
            Dokładnie. Tym bardziej, że pan jasno napisał, że traktujemy się poważnie. No to albo we dwoje traktujemy się poważnie albo tylko ja pana mam traktować poważnie.
            • arista80 Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:30
              Ja rodzicow mojego poznalam po' trzech tyg, ale jako kolezanka. Jako oficjalna dziewczyna weszlam do rodziny po 2 mies.
            • pani_tau Re: No to zdechło. 12.11.19, 07:59
              hrabina_niczyja napisała:

              > Dokładnie. Tym bardziej, że pan jasno napisał, że traktujemy się poważnie. No t
              > o albo we dwoje traktujemy się poważnie albo tylko ja pana mam traktować poważn
              > ie.
              Dla każdego "na poważnie" oznacza co innego. Na przykład dla mojego znajomego "na poważnie" oznacza, że on ma zamiar ożenić się z kobietą, która w tym celu wybrał. Kobieta ma spełniać określone warunki m.in. akceptować schemat małżeństwa a la USA w latach pięćdziesiątych. Jeśli nie akceptuje to jest niepoważna i niedojrzała i doprawdy trudno, żeby sobie nią głowę zawracał.
          • kosmos_pierzasty Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:30
            barattolina napisała:

            > Ja po pięciu tygodniach to ja już mieszkałam u swojego obecnego faceta i znałam
            > jego dzieci.


            Kurczę, nie wszyscy działają jak błyskawica w relacjach. I nie ma w tym nic złego.
            • barattolina Re: No to zdechło. 12.11.19, 19:45
              Każdy związek ma swoje tempo. Jedni się spasują szybciej inni wolniej. Każda droga jest dobra, jeśli prowadzi do sukcesu. Nie ma co generalizować.

              Przyznam, że bardzo trudno czyta mi się ten wątek, a w szczególności wypowiedzi hrabiny, która uparcie obstaje przy swoim pomimo tego, co my tu piszemy.
              Naprawdę szkoda tej szansy uncertain
              Zmarnowanej w tak głupi jednak trzeba powiedzieć sposób.
        • 3-mamuska Re: No to zdechło. 12.11.19, 01:12
          triss_merigold6 napisała:

          > Jaką qrde partnerkę? Spotykają się raptem z 5 tygodni.


          Do świat czy Wielkanocy to już nie będzie 5 tygodni.
          Myśle ze facet traktuje ja poważnie jak sam napisał ale tylko do seksu.
          Czyli kiedy mam czas na poważnie się spotkamy i jak dorośli poważnie się pobzykamy.
          A potem każdy będzie żył własnym życiem aż się znowu zachce.
        • lily_evans11 Re: No to zdechło. 12.11.19, 05:22
          Triss, to na co jej ktoś, kto ciągle ma ważniejsze sprawy? BTW te wątki to doskonała ilustracja, dlaczego dla wolnej osoby bez zobowiązań ta dzieciata to jednak słabszy partner...
          • triss_merigold6 Re: No to zdechło. 12.11.19, 07:01
            Hello, znają się od września. Wczoraj był 11 listopada.
            Nie minęły 2 nawet miesiące, ledwo się znają, a pani chce być naj naj, na pierwszym miejscu, żeby z nią spędzanie świąt ustalać i koniecznie niespieszne śniadanie, bo uroiła sobie wizję z komedii romantycznych.
            Strzela fochy, atakuje jakimiś dziwnymi tekstami, miota się od fascynacji do totalnego zniechęcenia etc.
            Parę tygodni znajomości to za krótko, żeby grafik głównie pod panią czy pana nowego układać, jeśli są inne zobowiązania i kręgi towarzysko-rodzinne. Pan ma swoje życie, a z Hrabina dopiero zaczął się spotykać i pewnie zaraz skończy, bo po co mu baba miotajaca się w emocjach nastolatki.
            • lily_evans11 Re: No to zdechło. 12.11.19, 07:54
              Zazwyczaj, jak zaczynalam sie z kims spotkać, to obydwie strony chciały spędzać możliwie dużo czasu że sobą i tak to jakoś normalnie zazwyczaj działa. O ile wycofanie się przed świętami z rodzinką laski, z którą się jest 2 czy 3 miesiące doskonale rozumiem, o tyle normalna para chce że sobą pobyć i spędzać weekendy. Tak to za mojej młodości działałotongue_out.
              • ritual2019 Re: No to zdechło. 12.11.19, 08:17
                Wlasnie, swieta z rodzina jeszcze nie ale wspolny wyjazd na wakacje w tym czasie jak najbardziej. Oraz mozliwie jak najwiecej czasu i to wlasnie w weekendy bo w ciagu tygodnia oboje pracuja i sa zajeci. Tu tego nie ma niestety. Jasne z uplywem czasu troche 'separacji' robi dobrze ale na poczatku zwiazku to najgorsze co mozna zrobic. Dla strony czujacej to odseparowanie, brak czasu, niedosyt jest to trudne wyzwanie i takie odczucia wlasnie sie pojawiaja.
              • memphis90 Re: No to zdechło. 12.11.19, 15:26
                Ale w te dwa weekendy pan akurat nie może, bo nie jest studentem w okresie przerwy świątecznej, tylko rozwodnikiem z eks-żoną, pracą i dziećmi.
              • tairo Re: No to zdechło. 12.11.19, 16:03
                A jak myślisz, po co pan hrabinie referował, kiedy i co ma do zrobienia? Żeby sobie pokłapać gębą, czy może jednak po to, żeby ją wciągnąć w układanie planów?
                Oraz nie wiem jak dla ciebie, ale dla mnie "spędzić razem weekend" nie jest jednoznaczne tylko i wyłącznie z przylepieniem się do faceta w piątek po pracy i wyjściem w poniedziałek do pracy.
            • 3-mamuska Re: No to zdechło. 12.11.19, 12:16
              triss_merigold6 napisała:

              > Hello, znają się od września. Wczoraj był 11 listopada.
              > Nie minęły 2 nawet miesiące, ledwo się znają, a pani chce być naj naj, na pierw
              > szym miejscu, żeby z nią spędzanie świąt ustalać i koniecznie niespieszne śniad
              > anie, bo uroiła sobie wizję z komedii romantycznych.
              > Strzela fochy, atakuje jakimiś dziwnymi tekstami, miota się od fascynacji do to
              > talnego zniechęcenia etc.
              > Parę tygodni znajomości to za krótko, żeby grafik głównie pod panią czy pana no
              > wego układać, jeśli są inne zobowiązania i kręgi towarzysko-rodzinne. Pan ma sw
              > oje życie, a z Hrabina dopiero zaczął się spotykać i pewnie zaraz skończy, bo p
              > o co mu baba miotajaca się w emocjach nastolatki.


              Tez się zachowujesz jak dziecko zupełnie jak autorka. Co 2 weekend to bycie najważniejsza?
            • konsta-is-me Re: No to zdechło. 13.11.19, 01:41
              Tym bardziej na poczatku powinni sie starac.
              Nie kazdy jest sztywna, snieta ryba jak ty, ktora "sypia raptem od 5 tygodni i ew.aczyna sie przyzwyczajac"
      • umi Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:18
        Zeby miec pewnosc, ze pominal trzeba by z nim pogadac i miec czarno na bialym. Dla mnei oni za krotko sie znaja, zeby ryzykowac domysly. Poza tym facet jest uzywany. Bez powodu nie wrocil na rynek. Z wczesniejszych wpisow wynikalo, ze wykazuje inicjatywe i sie stara. Szkoda go skreslac jednym fochem. Jakby sie potwierdzilo, to wtedy tak. Ale sie musi potwierdzic.
      • iberka Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:24
        Gdzie Ty tu partnerkę widzisz?
        • hrabina_niczyja Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:26
          iberka napisała:

          > Gdzie Ty tu partnerkę widzisz?

          A czytać umiesz? To wróć do odpowiedzi Pana. Jak poważnie to chyba nie jak kochankę nie?
          • iberka Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:30
            Dla mnie partnerka, to jest w oficjalnym związku. U Was było bzykanie i mgliste "plany".
          • ewiedzma Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:35
            hrabina_niczyja napisała:

            > Jak poważnie to chyba nie jak koch
            > ankę nie?

            Znowu nadinterpretacja. Poważnie moze po prostu znaczyc: jak dorośli ludzie. Tylko tyle. Nic nie mówi o stopniu zaawansowania relacji. A Ty zaraz o poważnych deklaracjach.
            • kermicia Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:38
              Niekoniecznie deklaracjach, ale też do panny do bzykania nikt tak nie powie.
          • kornelia_sowa Re: No to zdechło. 12.11.19, 15:08
            No, różnie to może być hrabina.
            Dla Pana "traktujemy się poważnie" może znaczyć "jesteśmy dorośli i rozumiemy że kilkukrotne bzykanko plus kilka miłych gestów nie oznacza od razu "I odtąd wszystko tylko z Tobą bejbe"

            Nie znamy pana. Ty w sumie też.

            Mam wrażenie, że bardzo dużo kobiet tylko w słowach deklaruje , że seks nie od razu oznacza dla nich związek. Większość zakochuje się z miejsca jak pensjonarki.

            Może sobie to wszystko po prostu wyjasnijcie. Twarzą w twarz.
            Bo Ty oczekujesz że on Cię będzie szanował i traktował jak należy. A sama demonstracyjne strzelasz zadem i nie odbierasz telefonu.
            Było powiedzieć
            "Słucham tak Panie od majtek twoich planów i się zastanawiam, czy znajdziemy czas na to żeby pobyć razem. W ten weekend wyjeżdżasz w następny coś tam. Chcę wiedzieć na czym stoję. Dając mi majtki, dałeś wrażenie że niektóre weekendy będą też tylko dla nas."
            Byłaś zbyt dumna , żeby okazać że chcesz łikendowtylkowedwoje A on może z tych , co to dla nich tak oczywiste, że aż o tym nie wspomna(że wyjeżdża na sylwia, ale i owszem z tobą)
            • jolie Re: No to zdechło. 12.11.19, 16:16
              Mądre słowa. Pytanie, jaką definicję sytuacji ma pan (ponoć nie wykluczył 3. dziecka) i czy to jest ta sama definicja sytuacji, jaką ma Hrabina. No i niestety- czy facet nie gra na kilka frontów, bo tego też nie wiadomo.
              • tairo Re: No to zdechło. 12.11.19, 16:27
                > No i niestety- czy facet nie gra na kilka frontów, bo tego też nie wiadomo.

                Nie wiadomo też, czy hrabina nie gra na kilka frontów, ale oczywiście nie omieszkałaś spróbować zrobić z pana cwaniaka-oszusta nie mając do tego żadnych podstaw.
                • jolie Re: No to zdechło. 12.11.19, 16:36
                  Nie wiem, sądząc po emocjach, jakie wywołuje facet od majtek, nie miałaby chyba czasu i ochoty na spotykanie się z innym gościem. Oczywiście sądzę wg siebie - jak ktoś mi się spodobał, to koncentrowałam się na nim (emocje blokowały mnie na innych facetów- może też jestem nienormalna i zaburzona).
      • kosmos_pierzasty Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:28
        Ale to chyba raczej Hrabina zdecydowała, że chce święta spędzić z rodziną. On po prostu uznał, że rodzinne święta to jeszcze nie teraz. Imo całkiem rozsądnie.
        • jola-kotka Re: No to zdechło. 12.11.19, 00:18
          Dokladnie.
      • memphis90 Re: No to zdechło. 12.11.19, 15:20
        >Nawet święta ma zamiar spędzić bez niej i nie >widzi w tym nic dziwnego
        Ale co Ty opowiadasz? Przecież zaprosił ja na wspólny zagraniczny wyjazd, nie chcial tylko spędzać Wigilii z rodziną Hrabiny. A ona wówczas nic na to nie odpowiedziała, tylko sobie pomyślała (niestety nie wiemy co).
      • m_incubo Re: No to zdechło. 12.11.19, 20:12
        Oni się znają miesiąc, helouuu! Jakie święta?? Jaki związek? Ludzie...
        • 3-mamuska Re: No to zdechło. 13.11.19, 00:21
          m_incubo napisała:

          > Oni się znają miesiąc, helouuu! Jakie święta?? Jaki związek? Ludzie...


          Jaki miesiąc?
    • barattolina Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:19
      Jprdl, hrabina.
      Ratuj sytuacje i do niego zadzwoń !
      Co ty gadasz, jakie zdechnięcie ?
      Nie umiecie się dogadać i być może źle wszystko zinterpetowalas.
      A jeśli nie to się zapytaj wprost i nie snuj domysłów.
      Ogarnij się wreszcie i zacznij z nim rozmawiać jak dorosły człowiek.
      • hrabina_niczyja Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:28
        W życiu. Napisałam i wystarczy. Pole do rozmowy miał i ma. Pytanie czy chce. Jak chce to pomyśli, ochłonie i zadzwoni. Jak nie to będę spokojnie żyła nie miotając się jak leszcz z siatce.
        • barattolina Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:41
          Jak ty mnie wkurzasz !
          Aż mi was szkoda, oboje.
          Jedna się uparła na amen, a drugi nie wie o co chodzi.

          Dzisas.
          • jola-kotka Re: No to zdechło. 12.11.19, 00:22
            Dobra dajmy spokoj. Laska wyraznie zwiazku stalego nie chce. Rajcuje ja sama zabawa w zdobywanie. Zaraz bedzie nastepny pan i nastepny watek tym razem bedziemy rozkminiac czy facet jest ok bo sniadanie zrobil postawil w jadalni na stole i zaprosil a nie brzybiegl z taca do lozka i z roza w ustach. Dziewczyna odstawia dziecinade i tyle. Mysli ze zwiazki doroslych ludzi to sa takie jak zaczasow gdy miala nascie lat.
            • snakelilith Re: No to zdechło. 12.11.19, 00:29
              jola-kotka napisała:

              > Dobra dajmy spokoj. Laska wyraznie zwiazku stalego nie chce. Rajcuje ja sama za
              > bawa w zdobywanie.

              Chyba nie do końca. Czytając odpowiedzi hrabiny ma się wrażenie, że wyraża jakby taką samosprawdzającą się przepowiednię - "no musiało tak się stać, bo to kolejny lekceważący mnie koleś". W teorii więzi takie zachowanie nazywa się stylem lękowo-ambiwalentnym, ona chce mocno tego związku, ale panicznie boi się straty i porzucenia, dlatego dopatruje się każdego cienia, rzekomo świadczącego o osłabieniu zainteresowania z jego strony. Przy tym pokazują się silne negatywne emocje i potrzeba dowodów, że jest kochaną/ważną/pożądaną. To trochę przymus, a nie zła wola z jej strony, to są bowiem zachowania kształtujące się w dzieciństwie i utrwalane w kolejnych bliskich relacjach. Jej brakuje jednak refleksji, bo tak nie musi zostać na zawsze.
              • kosmos_pierzasty Re: No to zdechło. 12.11.19, 00:34
                Wszystko fajnie, tyle, że my tu nie wiemy, jaki ten facet naprawdę jest. Bo może jeszcze jest tak, że choć reakcje Hrabiny są jakie są, to powody do tych reakcji są jak najbardziej realne i że nie rzucałaby się tak, gdyby wszystko gładko się toczyło. Czy nie jest możliwe, że znów związała się z jakimś świrem? To jest wszystko dość zagmatwane.
              • jola-kotka Re: No to zdechło. 12.11.19, 00:36
                Mozesz miec racje ale to swiadczy, ze ona nie ma szans na dluzsza relacje bo zameczy faceta, kazdy predzej czy pozniej zwieje. Terapia a dopieto zwiazek. Tak wiem terapia to klasyk itd. Tylko jak inaczej. No nie da sie bo watpie zeby cos takiego sama zwalczyla.
            • hrabina_niczyja Re: No to zdechło. 12.11.19, 00:34
              Dziecinade to odstawiasz ty siedząc na kolanach pana męża, który cię głaszcze po główce i karmi łyżeczka. Oby nigdy nie odszedł, bo dopiero się załamiesz. Takich z róża w zębach naprawdę nie ma. Chociaż nie, wróć, jeden mi kiedyś wyskoczył w ramach przeprosin. Nie zadziałało.
              • jola-kotka Re: No to zdechło. 12.11.19, 00:39
                A ty co bedziesz mnie teraz atakowac ? Mojego meza? Zycze ci z calego serca czlowieka u twojego boku ktory w chorobie bedzie cie ta lyzeczka karmil. Bo widzisz to bylo tak albo ta lyzeczka albo smierc. Nie bede tego dalej komentowac.Przeczytaj co napisalas i przemyl odnosnie wlasnych relacji z ludzmi.
              • snakelilith Re: No to zdechło. 12.11.19, 00:45
                hrabina_niczyja napisała:

                > Dziecinade to odstawiasz ty siedząc na kolanach pana męża, który cię głaszcze p
                > o główce i karmi łyżeczka. Oby nigdy nie odszedł, bo dopiero się załamiesz. Tak
                > ich z róża w zębach naprawdę nie ma. Chociaż nie, wróć, jeden mi kiedyś wyskocz
                > ył w ramach przeprosin. Nie zadziałało.

                Ale w przeciwieństwie do ciebie, u joli obie strony grają tę samą grę od lat i są z tego zadowolone. Niechby i układ perwersyjny, ale znalazły się dwie osoby, które po relacji oczekują tego samego. A ty walisz głową w mur i chcesz przepchnąć swoje schematy, które do tej pory nie okazały się dla ciebie w związkach korzystne.
              • iberka Re: No to zdechło. 12.11.19, 06:32
                🤦
        • cosmetic.wipes Re: No to zdechło. 12.11.19, 10:40
          hrabina_niczyja napisała:

          > W życiu. Napisałam i wystarczy.


          Moja 16-letnia córka wyrosła takich tekstów jakieś dwa lata temu.
          • folivora Re: No to zdechło. 13.11.19, 23:19
            O no, czytam ten wątek i tak sobie myślę: jeju, zachowywałam się dokładnie tak samo w swojej relacji... z kolegą z klasy jak mieliśmy 15 lat!
    • masz_ci_los Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:29
      Strasznie kręcisz: raz twierdzisz, że nie masz focha, raz – że jak najbardziej masz i chciałaś mu go zasygnalizować... Później że nie chodziło o focha, ale o przemyślaną decyzję, by milczeć i nie palnąć głupstwa w emocjach. O rany, można się pogubić w tym wszystkim. Wydaje mi się, że działasz pod wpływem silnych emocji (nadzieje związane z panem? urażona duma? lęk, że nie wyjdzie?), a później te działania starasz się sobie zracjonalizować na różne sposoby. Emocje też mocno Ci zaburzają ogląd sytuacji.
      • jola-kotka Re: No to zdechło. 12.11.19, 00:23
        Wszystko pomylilas. Ona miala focha i napisala o tym do faceta a wycofala sie wczesniej, czekala, nie meczyla zeby w zlosci nie powiedziec czegos czego bedzie zalowac. Dwa rozne czasy, przeszly i terazniejszy.
    • kermicia Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:33
      Kobieto nic nie zdechło! On napisał, że traktuje Cię poważnie. Nie napisałby tak, gdyby smsowal już z łóżka innej pani. To jest do uratowania tylko wyjdź z tej swojej singlowej strefy komfortu i kur*a zadzwoń do niego. Jeśli ci zależy, to bądź miła i dogadaj się bo póki co wygląda na to że masz doczepione do stóp granatu i tak sobie chodzisz po waszych sprawach.
      • hrabina_niczyja Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:41
        Zaraz zaraz, on napisał myślałem, że traktujemy się poważnie. Nie, że ja ciebie traktuje poważnie i czemu ty myślisz, że jest inaczej--to raz. Dwa, to kur*a też mu telefonu nie ukradli i zadzwonić mógł.
        • kermicia Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:50
          Kowalski, analiza.
          Co się zmieniło od czasu poprzedniego postu? On przysłał jednego SMS-a, obiektywnie spokojnego, wyważonego i z jasnym komunikatem. Ty natomiast dwa najeżone negatywnymi emocjami chaotyczne przekazy, z których nic nie wynikło.
          On pewnie postanowił temat przemyśleć i dać ci ochłonąć, bo może wie z doświadczenia jak się gada z nabuzowana kobietą. Natomiast ty właśnie przekreślasz wasza znajomość. Dlaczego?
          Rozwiązanie: zabiły cię twoje własne emocje, a nie ten pan.

          Oczywiście, że nic nie musisz. Nikt niczego nie musi, ale ludzie w związkach po prostu chcą się dogadywać i nie zawsze czuć panami sytuacji.
          • snakelilith Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:57
            Dokładnie. Ona walczy o dominację. On ma robić tak, jak ona sobie zażyczy, bo w poprzednim związku było odwrotnie. To nie związek i nie miłość, to zadośćuczynienie za jej wcześniejsze krzywdy.
        • snakelilith Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:54
          hrabina_niczyja napisała:

          > Zaraz zaraz, on napisał myślałem, że traktujemy się poważnie. Nie, że ja ciebie
          > traktuje poważnie i czemu ty myślisz, że jest inaczej--to raz. Dwa, to kur*a t
          > eż mu telefonu nie ukradli i zadzwonić mógł.

          O kur*a dziewczyno trzepnij się w łeb, bo odpływasz na całego. Ty jesteś jednym wielkim kompleksem, który jak trzylatek wali matkę łopatką po głowie i jednocześnie wymaga zapewnienia o miłości oraz królweskiego traktowania. Zrozum w końcu, że to ty dałaś ciała i go agresywnie zaatakowałaś. W sumie jak nie oddzwoni to lepiej dla niego, ty by zbudować dorosłą relację musiałabyś pójść chyba najpierw na terapię. A najgorsze jest to, że nie jesteś zdolna do refleksji i tkwisz w tym toksycznym schemacie na upartego.
        • rozalia_olaboga Re: No to zdechło. 12.11.19, 00:02
          Niestety rozpoznaję swoją postawę w Tobie. Niestety. Łatwo mi nie było w stosunkach damski-męskich, i dalej nie jest, mimo że mam męża. Baaaardzo pomogła mi książka "Chcę być kochana tak, jak chcę" Katarzyny Miller. Świetnie opisuje mechanizm "a teraz wjeżdża rycerz na białym koniu i o mnie zabiega, ja mam focha, ale jemu tak strasznie zależy, tak błaga, a ja czuję się doceniona". Jak ktoś napisał wyżej - tobie nie chodzi tylko o to, żeby spędzić z nim weekend, tylko o to, żeby on Ci pokazał, jak bardzo chce spędzić z Tobą weekend.

          Chyab wiem co mi zaraz napiszesz, ale daj spokój. Sobie robisz krzywdę, nie nam. Przemysl sobie swoje podejście do związków, bo pewnie ten nie jest ostatni.. I przeczytaj tę książkę.
          • hrabina_niczyja Re: No to zdechło. 12.11.19, 00:14
            Mylisz się, mi zupełnie nie o to chodzi. Jeżeli widzę, że komuś na mnie zależy też pokazuje, że mi zależy i fochow nie strzelam. Rycerzy na białym koniu nie ma, nikt mnie o nic błagać nie musi. Zwyczajnie, wystarczy, żeby widząc dzieci, byla żonę, kolegów, znajomych widzial też mnie. Bez tych wszystkich ja ciebie błagam. I bez tych wszystkich, bo ja muszę znajomych na obiad, dzieci, pogadać z była, ogarnąć pracę, jechać po auto, pogadać z Hanka, bo ma focha i Mietek mnie prosił i jeszcze zrobić szereg rezerwacji, bo a to narty, a to weekend z siostrzeńcem, a to święta i ferie z dziećmi. Tyle i aż tyle. A ja gdzie? Nie Rozalia, ja umiem rozróżnić faceta zaangażowanego od takiego co siedzi i niech ona się uśmiecha.
            • kermicia Re: No to zdechło. 12.11.19, 00:18
              No to po co te cyrki z milczeniem, smsami i wątkami tutaj? Jeśli jest tak, jak teraz piszesz, to przecież trzeba się było pożegnać na etapie tamtej rozmowy, zabrać sukienki, oddać klucze. W jakim celu tutaj wszystkie palimy klawiatury?
              • hrabina_niczyja Re: No to zdechło. 12.11.19, 00:23
                Bo dorośli ludzie nie zabierają sukienek i nie oddają kluczy w emocjach. Dorośli ludzie siadają i się zastanawiają co dalej i czy warto. Na resztę będzie czas.
                • kermicia Re: No to zdechło. 12.11.19, 00:34
                  Acha. No to zastanowiłaś się?
            • rozalia_olaboga Re: No to zdechło. 12.11.19, 00:38
              Ależ ja co do meritum się zgadzam. Uważam, że jeśli by mu zależało, to znalazłby dla Ciebie czas w każdy weekend, a wyjazd po samochód zamieniłby się w romantyczną wyprawę.
              Natomiast twoje zachowanie, rozkminy i styl komunikacji - nie idź tą drogą, serio. To może zepsuc każdy związek, nawet najlepiej rokujacy.
              Jeśli nie odebrałas telefonu - oddzwon, a nie strzelaj focha, że przecież mogl zadzwonić jeszcze raz. Jeśli uważasz, że nie traktuje Cie poważnie - zerwij z nim, albo powiedz mu to, nie pisz smsow, litości! A jeśli już napisałaś, nie analizuj każdego jego słowa - czy napisał, że traktujecie siebie nawzajem poważnie, czy ze on Ciebie poważnie traktuje... Wygląda na to, że z tego związku nic nie będzie, więc nie popełnia tych samych błędów w kolejnych.
              I nie pisz o sobie "moja osoba", to bardzo pretensjonalne smile
            • snakelilith Re: No to zdechło. 12.11.19, 00:40
              hrabina_niczyja napisała:

              > Zwyczajnie, wystarczy, żeby widząc dzieci, byla żonę, kolegów, znajomych widzial też mnie.

              Nie ma żadnych dowodów na to, że on cię nie widzi. Jeden weekend spędzony z innymi ludźmi nie znaczy bowiem, że nie jesteś mu ważna. Domagasz się jednak, by być u niego na pierwszym miejscu i by stawiał cię na piedestale, co może z czasem nastąpić, ale błagam, wy znacie się dopiero 5 tygodni! Nie pomyślałaś, że to, co on sobie zaplanował, to jakieś dawno odstawione upierdliwości i obowiązki, a ciebie traktuje jako coś wyjątkowego i nie chce cię tym zanudzać? Jezu, przestań być rzepem, pozwól się kochać i dobrze traktować w czasie do tego przeznaczonym, musisz przelepiać się do jego gaci nawet jak idzie do toalety? Naprawdę myślisz, że to dowód miłości? Jeżeli tak, to się mylisz. Daj mu dziewczyno możliwość by za tobą zatęsknił.
            • mika_p Re: No to zdechło. 12.11.19, 00:57
              > Zwyczajnie, wystarczy, żeby widząc dzieci, byla żonę, kolegów, znajomych widzial też mnie.

              Dwa razy odmówiłaś rozmowy, skąd wiesz, że nie dotyczyła planów na weekend? Planów z tobą? Odezwałaś się dopiero po weekendzie.
        • odzyskanaka Re: No to zdechło. 12.11.19, 08:15
          "Zaraz zaraz, on napisał myślałem, że traktujemy się poważnie."

          Widzisz?

          Nie, że ja ciebie traktuje poważnie i czemu ty myślisz, że jest inaczej--to raz."

          Bo on ma czasy gimnazjum za sobą? W przeciwieństwie do Ciebie, jak widać.

          "Dwa, to kur*a też mu telefonu nie ukradli i zadzwonić mógł. "

          Ty też.

    • fawiarina Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:45
      Pogubiłam się. Myślałam, że masz dystans do tej sytuacji, że po prostu dobrze się bawisz i że to jest dla ciebie kochanek, który może rokuje na coś więcej, ale jeśli nie, to świat się nie zawali.
      Ale ty tymczasem chyba sporo sobie obiecałaś po tej znajomości.
      Facet jest dorosły, ma dzieci, nie ożeni się z tobą za chwilę. Normalne, że na jego liście priorytetów nie jesteś numerem jeden. Ja bym czuła się zaniepokojona, gdyby ktoś mnie zrobił numerem jeden po tak krótkim czasie. Miałabym czerwone ledy w głowie.
      Ochłoń, bo coś wpadłaś w sidła silnych emocji. Ja bym na jego miejscu miała oczy jak spodki, bo serio nie wiadomo WTF po takiej akcji.
      • iberka Re: No to zdechło. 12.11.19, 06:34
        Jaki dystans? smile Już po pierwszym poście "kupił mi majtki, dał klucze" itd. widać było, że ona wpadła po uszy,a on robi tak jak jemu wygodnie.
        • fawiarina Re: No to zdechło. 12.11.19, 20:21
          Nie mam czuja. Po tonie wypowiedzi myślałam, że ma wywalone na to, co z tego będzie i czy w ogóle. Ale to jakaś moja projekcja była.
          • jolie Re: No to zdechło. 12.11.19, 20:56
            Przecież ton wypowiedzi wskazywał na zaangażowanie Hrabiny i plany. Nawet o dziecku i ewentualnym samotnym jego wychowaniu była mowa (dziwne, że z gościem już dzieciatym, ale w sumie dowiódł płodności). I żeby nie było- nie wyśmiewam planu posiadania dziecka samego w sobie, rozumiem takie pragnienia.
    • mikams75 Re: No to zdechło. 11.11.19, 23:48
      jak ci tak buzuje jak dzisiaj za kazdym razem jak cos jest nie tak to ja wroze ci dluuugie staropanienstwo....
    • agonyaunt Re: No to zdechło. 12.11.19, 00:07
      A ja wiem jak możesz rozwiązać wszystkie swoje problemy: naucz się normalnie rozmawiać z ludźmi. Naucz się otwartym tekstem komunikować o co Ci chodzi. Bo tego nie umiesz i to Cię męczy. Dlaczego nie zapytałaś po prostu "zrobimy coś razem w święta"? Proste, nieagresywne, bezpośrednie i nie daje drugiej stronie szans na to, żeby się zjeżyła. Pisanie o sobie per "moja osoba" świadczy o tym, że próbujesz się odseparować mentalnie od sytuacji. Nie jesteś Ty, bo Ty masz emocje, których nie chcesz pokazać, więc pojawia się ktoś trzeci, "twoja osoba", bohaterka zastępcza, bardzo przydatna jak się nie chce usłyszeć czegoś nieprzyjemnego. A Ty sobie uciekasz. Nie tylko teraz, ale chyba w innych sytuacjach też, prawda? Dobrze pamiętam jak to zachwycałaś się innym facetem, który się odszczekał Twojej matce?

      Myślę, że powinnaś sobie sporo rzeczy poukładać zanim wpakujesz się w następny związek. Dopieścić poczucie własnej wartości, tak, żebyś nie musiała uciekać się do fochów zamiast normalnej rozmowy. Tak, żebyś w sytuacji jak z majtkowym umiała od razu powiedzieć "zaraz, zaraz, a ja?" zamiast kulić ogon i przez kilka dni rozkminiać dlaczego o Tobie zapomniał.

      • korag100 Re: No to zdechło. 12.11.19, 00:42
        Nie czytałam wszystkich odpowiedzi ale hrabina zachowuje się jak ja przed terapia. Zero swobody w związku, zero prywatności. Partner nie może mieć gorszego dnia bo moje jest najważniejsze. A jak nie stawia mnie na świeczniku to jest nic nie warty. Żeby nie być niesprawiedliwa to się bierze z dzieciństwa. Toksyczna matka i maz pantoflarz. I tak ma być. Zakodowane że facet nie ma przestrzeni bo głupot narobi. I jeszcze ja się poświęcam ile sił choć to bez sensu więc i on musi. Zaborczosc i egocentryzm. Mnie zajęło dobre 2 lata na zrozumieniu. Tak się nie da żyć w związku.
        • jola-kotka Re: No to zdechło. 12.11.19, 00:46
          To jest idealnie napisane do tego co napisala snake. Mamy calosc sedno problemu i recepte na niego. Jestescie niesamowite dziewczyny.
          • iberka Re: No to zdechło. 12.11.19, 06:36
            Tylko my to wszystko widzimy, a hrabina - nie.
        • 3-mamuska Re: No to zdechło. 12.11.19, 01:32
          korag100 napisała:

          > Nie czytałam wszystkich odpowiedzi ale hrabina zachowuje się jak ja przed terap
          > ia. Zero swobody w związku, zero prywatności. Partner nie może mieć gorszego dn
          > ia bo moje jest najważniejsze. A jak nie stawia mnie na świeczniku to jest nic
          > nie warty. Żeby nie być niesprawiedliwa to się bierze z dzieciństwa. Toksyczna
          > matka i maz pantoflarz. I tak ma być. Zakodowane że facet nie ma przestrzeni b
          > o głupot narobi. I jeszcze ja się poświęcam ile sił choć to bez sensu więc i on
          > musi. Zaborczosc i egocentryzm. Mnie zajęło dobre 2 lata na zrozumieniu. Tak s
          > ię nie da żyć w związku.


          Wiesz może i trochę w tym racji.
          Jednak okazując kolejne pół roku i nie brać jej pod uwagę to trochę chore.
          Może mieć własne życie, ale zawsze trzeba znaleść balans.
          A nie dzieci,była żona, kolega, Kolezanka, praca auto a gdzieś na szarym końcu niby kobieta z kobieta z która sypia i myśli ze traktuje ja poważnie?
          Dla mnie nie traktuje jej poważnie stawiając ja na końcu kolejki.
          • snakelilith Re: No to zdechło. 12.11.19, 02:03
            Przestań bredzić. Gdzie ty widzisz to na "szarym końcu"? Mielisz tylko jęzorem, by upewnić autorkę w jej irracjonalnych lękach. Przecież on zaplanował tylko święta z dziećmi, bo święta generalnie robi się dla dzieci. Dla niego samego mogą one nie mieć większego znaczenia W między czasie przecież jednak do niej dzwonił i mogą spotykać się pomiędzy świętami. Naprawdę po 5 tygodniach znajomości musi planować rodzinne święta z "nową mamusią"?
            • hrabina_niczyja Re: No to zdechło. 12.11.19, 02:24
              Ty przestań bredzić, bo zrobiłaś na mnie najazd jak radziecki napastnik. On nie planował świąt z dziećmi, planuje je sam. Czaisz różnice? No i tak między czasie dzwonił. Jak dla ciebie związek telefoniczny wystarcza spoko, dla mnie nie. I tak, możemy się spotykać między swietami, pytanie tylko kiedy skoro pan ma weekendy zajęte, ten obecny też zajęty tylko nie wiadomo czym na razie, bo stwierdzenie chyba pojadę po auto to jeszcze nie pewniak. Pytanie też co z sylwestrem. Ahh, już wiem, na pewno zadzwoni.
              • snakelilith Re: No to zdechło. 12.11.19, 02:41
                Próbowałam ci coś wyjaśnić, może nakłonić do refleksji, ale nie chcesz. Wiesz co? Siedź sobie jak zamówiona i nieodebrana w tej wieży, fochuj się, tup nóżkami i czekaj, nawet do końca życia. Jak ty nie potrafisz zapytać fagasa co robi w sylwestra i zaproponować mu coś, bo to dla ciebie brak honoru i korona ci spadnie, to nikt inny za ciebie tego nie zrobi. I tak w ogóle hobby sobie znajdź i może jakiś tam znajomych, albo wyjazd sobie zabookuj, to nie będziesz się nudziła czekając na niego.
              • jola-kotka Re: No to zdechło. 12.11.19, 03:55
                Tylko ze jak czesto sie ze snake nie zgadzam to tutaj popieram kazde jej slowo i wiele osob w tym watku uwaza podobnie. Moze czas wyjsc ze skorupy wlasnego zacietrzewienia i przemyslec pewne sprawy. Moja intuicja mi mowi ze ten facet jest ok tylko potrzebuje czasu i pewnosci co u mnie by bylo na plus.
            • 3-mamuska Re: No to zdechło. 12.11.19, 12:25
              snakelilith napisała:

              > Przestań bredzić. Gdzie ty widzisz to na "szarym końcu"? Mielisz tylko jęzorem
              > , by upewnić autorkę w jej irracjonalnych lękach. Przecież on zaplanował tylko
              > święta z dziećmi, bo święta generalnie robi się dla dzieci. Dla niego samego mo
              > gą one nie mieć większego znaczenia W między czasie przecież jednak do niej dz
              > wonił i mogą spotykać się pomiędzy świętami. Naprawdę po 5 tygodniach znajomośc
              > i musi planować rodzinne święta z "nową mamusią"?


              Może trochę grzeczniej bo mielisz jęzorem to ty przekonana o swojej zajebistości na każdy temat.

              Na szarym bo to nie chodzi tylko o święta a o weekendy , i o jakich świętach mówisz 11.11 czy BN bo do tych drugich jeszcze trochę czasu i zupełnie sytuacja może się zmienić.
              • snakelilith Re: No to zdechło. 12.11.19, 12:39
                3-mamuska napisała:


                > Może trochę grzeczniej bo mielisz jęzorem to ty przekonana o swojej zajebistośc
                > i na każdy temat.
                >
                > Na szarym bo to nie chodzi tylko o święta a o weekendy , i o jakich świętach mó
                > wisz 11.11 czy BN bo do tych drugich jeszcze trochę czasu i zupełnie sytuacja m
                > oże się zmienić.
                >

                No, dużo wiem, dużo potrafię, dużo pojmuję, dlatego w życiu nie miałam większych problemów z komunikacją z facetami i po kilku fajnych, mniej lub bardziej rozrywkowych związkach od wielu lat żyję w udanym małżeństwie z odpowiednim facetem. Ale twojego bełkotu jednak nie rozumiem, może nie jestem jednak aż tak zajebista jak myślałam. big_grin
          • odzyskanaka Re: No to zdechło. 12.11.19, 08:23
            "Jednak okazując kolejne pół roku i nie brać jej pod uwagę to trochę chore."

            Ale ustalmy sobie - przedstawienie planów, jakie JA mam do wykonania, czytaj - MOJE zobowiązania, MOJE działania z tych zobowiązań wynikające, MOJE plany dotyczące pozostałego czasu - nie oznaczają zupełnie nie brania pod uwagę partnera in spe.
            Przykład:
            Oboje z mężem mamy dość napięty grafik, są dzieci, psy i chomiki, ja muszę mieć w związku z tym wszystko zaplanowane do przodu żeby się nie zapętlić (logistyka to podstawa), robię więc sobie rozpiskę co, gdzie i kiedy mam do zrobienia - moja praca, moje zajęcia takie tylko dla mnie, rzeczy, które ja z dzieciakami ogarniam - i przekazuję mężowi.
            Czy to oznacza, że ja go nie uwzględniam w planach?
            NIE. Po prostu on wpisuje mi swoje obowiązki zawodowe i okołodzieciowe, swoje zajęcia takie tylko dla niego. I w zderzeniu naszych grafików wychodzi nam kiedy mamy szansę wyskoczyć we 2 na weekend albo wyjść do kina.
            Dzięki temu mamy wszystko poukładane, nie ma codziennego zastanawiania się kto-co-gdzie, jest większy spokój i luz psychiczny.
            • 3-mamuska Re: No to zdechło. 12.11.19, 12:36
              Zupełnie mieszasz pojęcia.
              Co innego małżeństwo które musi ogarnąć a co innego pani na randki.
              I ty męża widujesz w sypialni. Ona może tylko w weekendy o czym pan wie i robi swoje rzeczy w weekend kiedy to jest jedyny dostępny dla nich termin.

              Narazie to ja widzę tak ok ten weekend nie bo dzieci ,następny kumpel a w Nastony jadę po auto. W tygodniu z racji zobowiązań z praca się nie mogę pojawić, ale w okolicy po nowym roku będę miał dla pani dostępny termin.
              Bo świta oczywiście są dla rodziny ? Tylko jakiej rodziny byłej żony?
              Bo nie sadze ze dzieci spędza świata bez matki.
              • triss_merigold6 Re: No to zdechło. 12.11.19, 12:42
                Przecież wcześniej z zachwytem opisywała jak po pracy jedzie do pana i wychodzi rano, ma swoje rzeczy u niego w szafie więc ma mnóstwo czasu - jak to samotna - nie tylko w weekendy.
                Pan ma jakąś rodzinę, z którą spędza święta. Nie widzę powodu dla którego miałby w listopadzie, po 6 tygodniach znajomości, proponować zabranie do rodziny pani, z którą znajomość dopiero się rozwija.
                • ritual2019 Re: No to zdechło. 12.11.19, 13:06
                  Zauwazylas ze on nie ma zamiaru spedzic swiat ze swoja rodzina?
                  • netlii Re: No to zdechło. 12.11.19, 13:27
                    Ona z kolei proponowała mu wizje spędzenia świąt ze swoją rodziną (za wcześnie, w sumie nie wiem po co - żeby udowodnić skonfliktowanej części na pokaz, że jest coś "warta" i zademonstrować nowy okaz chłopa?). On się nie zgodził, wyszedł z kontrpropozycją między wierszami, że on to poleciałby wygrzać stare kości, która nie spotkała sie z entuzjazmem. Ja bym to odczytała, że skoro nie jest zainteresowana spędzeniem tego czasu w ten sposób to ja nie będę inwazyjna i nie będę odrywać osoby zakorzenionej od rodziny od rodzinnego spędzania świąt BN z szacunku dla jej autonomii. Sama se polece i popije drinki na Kanarach czy gdzie tam mnie zdolności budżetowe poniosą.
                • ck2 Re: No to zdechło. 12.11.19, 23:35
                  Jedni mają mnóstwo czasu nie tylko w weekendy, inni sikają po nogach ze szczęścia, że znajdują 10 minut dla siebie rano w kiblu. Taki lajf.
              • lauren6 Re: No to zdechło. 12.11.19, 12:48
                Zaraz, moment. Przecież pan jako pierwszy wyszedł z rozmową o świętach i zaprosił hrabinę na świąteczny wyjazd:

                "hrabina_niczyja Re: Milczenie, czyli facet od majtek ma wady 11.11.19, 19:40
                Zapytałam, a w zasadzie on zapytał jak spędzam święta. On miał pomysł wyjechać, ja zaprosiłam go do rodziny, bo mam zaproszenie. On stwierdził, że głupio by się czuł, ja swoje pomyślałam i tyle było w temacie. Po czasie padło, że mogę jechać z nim, powiedziałam ok i tyle."

                Potem hrabina urządza akcję "foch", a następnie smsową dramę "mam focha, bo nie uwzględniasz mnie w swoich planach". Każdy człowiek w takim momencie miałby w głowie jedno wielkie: WTF.
                • snakelilith Re: No to zdechło. 12.11.19, 13:04
                  lauren6 napisała:

                  > Zaraz, moment. Przecież pan jako pierwszy wyszedł z rozmową o świętach i zapros
                  > ił hrabinę na świąteczny wyjazd:
                  >
                  > "hrabina_niczyja Re: Milczenie, czyli facet od majtek ma wady 11.11.19, 19:40
                  > Zapytałam, a w zasadzie on zapytał jak spędzam święta. On miał pomysł wyjechać,
                  > ja zaprosiłam go do rodziny, bo mam zaproszenie. On stwierdził, że głupio by s
                  > ię czuł, ja swoje pomyślałam i tyle było w temacie. Po czasie padło, że mogę je
                  > chać z nim, powiedziałam ok i tyle."

                  A pan miał być telepatą i wiedzieć co hrabina "sobie pomyślała". uncertain OJP. Ona się podtyka o własne nogi, przerwaca i użala, że on ją popchnął.
                • cruella_demon Re: No to zdechło. 12.11.19, 13:06
                  Jeżeli facet ma jakieś resztki instynktu samozachowawczego, to powinien spierniczać gdzie pieprz rośnie.
              • memphis90 Re: No to zdechło. 12.11.19, 15:39
                >Ona może tylko w weekendy o czym >pan wie i
                Ale co Ty wymyslasz? Przecież Hrabina kilkakrotnie pisała, że widują się co wieczór w tygodniu. Całe nocki do rana też były, bo przecież majtki jej kupowal. Tyle że ona chciała śniadanko do łóżka i to już, natychmiast, koniecznie w ten weekend.
          • memphis90 Re: No to zdechło. 12.11.19, 15:35
            >Jednak okazując kolejne pół roku i nie >brać jej pod uwagę to trochę chore.
            PRZECIEŻ ZAPROSIŁ JĄ NA WYJAZD NA ŚWIĘTA!!! A ONA NIC NIE POWIEDZIAŁA, TYLKO SOBIE POMYŚLAŁA (nie wiemy co).
            • ritual2019 Re: No to zdechło. 12.11.19, 15:59
              Ona w tamtym watku juz w pierwszych kilku postach tobie wlasnie wyjasnila ze robil plany odnosnie siebie, dzieci I znajomych ale nie uwzgledniajac jej.
              • triss_merigold6 Re: No to zdechło. 12.11.19, 16:05
                Tylko po rozłożeniu owych planów na czynniki pierwsze okazało się, że:
                - przez owe 6 tygodni spędził z Hrabina dużo czasu, w tym w weekendy
                - zaplanował raptem część weekendu na pojechanie po samochód i weekend za 2 tygodnie na dzieci + zaproszenie znajomych.
    • fornita111 Re: No to zdechło. 12.11.19, 00:52
      Bosh, jestes potworem! Ale forum ozywilas, to sie ceni wink
      • fornita111 Re: No to zdechło. 12.11.19, 00:56
        A tak w ogole to wez sie zdiagnozuj, to pomaga. Takie miotanie sie od milosci do nienawisci mi sie z borderline kojarzy. Przed chwila pan byl idealem i broniac go naskakiwalas na forumki, teraz pan juz jest pacanem niedojrzalym. A to w tobie tkwi problem.
        • iberka Re: No to zdechło. 12.11.19, 06:39
          Ha! Borderline przeszło mi przez myśl smile
          • cruella_demon Re: No to zdechło. 12.11.19, 13:04
            Mi też.
    • hrabina_niczyja Re: No to zdechło. 12.11.19, 02:02
      Zaraz, zaraz, bo jakoś tak pędzicie i coraz nowsze historie się tworzą. Naprawdę dla was tygodniowe bzykanie jest ok? A kobieta, która oczekuje, że wreszcie jeden cały weekend koleś spędzi z nią i będzie dla niej jest widzimisię, idź na terapię, do kibla z nim chodzisz i generalnie to ty masz problem? No to weźcie wy się ogarnijcie, bo historie z czapy.
      Otóż wyjasniajac: znamy się od początku września, w tym czasie pan był na tygodniowym wyjeździe, przed wyjazdem miał dzieci, po powrocie też od razu pojechał do dzieci, tylko do mnie jechał 2 dni. W tym czasie pan był też na spotkaniu studenckim i u sąsiada na męskiej popijawie. Na urodzinach córki też był. I mamie pomoc również. Weekendy przypadające jemu też były dla niego i dzieci, w tym zeszły weekend. Naprawdę ciągnę się za nim jak gumka w gaciach? Nie sądzę. Koleś ma dużą przestrzeń i swobodę. Nie wiszę na nim, nie strzelam fochami co chwila i staram się odnaleźć w tej sytuacji, bo łatwa nie jest. Nie pytam też czemu mi urywa rozmowę w pół zdania bez żadnego muszę lecieć, chociaż też mnie czasami strzela, bo napisać pogadamy później, buziak chyba można. Ale do k.. y nędzy po tych 2 miesiącach to chyba jeden cały weekend i to długi to można kobiecie wygospodarować, a nie tak dziobać trochę w poniedziałek, trochę w środę i trochę w niedzielę, a jak się uda to trochę w piątek i niech się cieszy. Tak między wyjazdami, dziećmi i zgrają kolesi. A w grudniu pojedzie na narty, potem na święta, a tu jeszcze dzieciaki no i zrobi się luty, a w lutym ferie i mamy marzec, będzie Wielkanoc i tak długo można. Nie kupuje tego, bo tylko idiotka siedziałaby zadowolona, bo kiedyś tam pan się ogarnie i łaskawie na nią zerknie. Inaczej jest desperatka, wariatka i powinna się leczyć. I jakbyście nie zauważyły to panu też się coś w życiu zmieniło i chyba swoje priorytety też powinien sobie poprzestawiać, tym bardziej, że dzieci akurat ciężko wypchnąć. To może kolesi? A może na narty nie jechać? No coś za coś. Jak widać dobro pana ma się świetnie i trzeba rozumieć. Sorry, ja już dawno swoje dobro stawiam ponad beznadziejne relacje, w których trzeba tylko na paluszkach stąpać. Taki efekt tej mojej terapii, na którą mnie tak wysyłacie.
      • fornita111 Re: No to zdechło. 12.11.19, 02:21
        Bylo nie robic sobie z niego w glowie idealu i ksiecia z bajki i nie windowac oczekiwan. To teraz jest dramaaaat. Nie goscia wina, ze ci nie chce dawac tego, co sobie zamarzylas. Ostrzegaly cie forumki, ze podarowanie majtek nie swiadczy o big love jak chcialas to widziec. Niejedna ci pisala, ze to tylko rekreacyjne bzykanie moze byc z jego strony. Zreszta ani bzykacz, ani facet szukajacy zwiazku z kims takim jak ty nie wytrzyma jak sie nie zmienisz...
        • hrabina_niczyja Re: No to zdechło. 12.11.19, 02:29
          Bo ty byłaś w mojej głowie, następna z misją widzenia dramatu tam gdzie go nie ma. I nie martw się, jak nie wytrzymają ze mną pójdą do ciebie, ty każdego misia przytulisz. Współczucia, że masz problem z tym, że istnieją kobiety, które czegoś mogą oczekiwać, a jak im nie dadzą to umieją odejść i nie zastanawiają się co tu zrobić, żeby tylko misia nie urazić.
          • fornita111 Re: No to zdechło. 12.11.19, 02:47
            Po co mi misie, ja nie prowadze schroniska dla misiow big_grin I czego sie ciskasz? To moja wina, ze ci z facetami nie wychodzi, ze mnie atakujesz? Lepiej sie poczulas? To fajnie smile
          • jola-kotka Re: No to zdechło. 12.11.19, 03:38
            Ale widzisz co ty robisz? Jak ci sie cos nie podoba nawet tutaj w odpowiedziach to zaczynasz atakowac. Wnioski mozna wyciagnac jedne. Jak ci sie nie podoba w relacji z panem tez tak reagujesz co zreszta mamy w poscie startowym. Nizej snake pisze po co nam zawracasz du... .
            Jesli ty nie bedziesz przyjmowac bez tego rzucania sie argumentow drugiej strony to nigdy nie zbudujesz z nikim relacji na dluzej. Nikt nie lubi byc tak traktowany. Teraz apropo ze pan sobie zaplanowal. Serio uwazasz ze mozna wpisac w notesik spotkanie z kobieta? Tak to dziala? Przeciez on nie wie kiedy ty bedzieszmogla , chciala itd. Zalozyl pewnie ze to wyjdzie spontanicznie. Nie mozesz tez wymagac ze facet ktory ma dzieci zrezygnuje ze spotkan z nimi czy swiat dla kogos kogo zna kilka tygodni albo ze bedzie zaraz lecial i przedstawial im nowa ciocie. Ja nie rozumiem tego podejscia twojego do tematu. Piszesz ze ty teraz swoje wymagania stawiasz na pierwszym miejscu. Naprawde liczysz ze jakis facet ktory nie ma 20 lat , ktory przezyl kawalek zycia ma jakies tam negatywne doswiadczenia w innym zwiazku bedzie chodzil jak zegarek i tylko te twoje wymagania spelnial? Zostawiajac cale dotychczasowe swoje zycie? Przeciez to nie jest zwiazek dlugi ktory moze swiadczyc juz ze warto z tego czy tamtego dla niego zrezygnowac. Koles zamknie pewne furtki, spali mosty a tobie za tydzien cos kolejny raz sie nie spodoba i zostanie z czym? Zacznij myslec za was dwoje , tak zeby uklad mezczyzna i kobieta dawal radosc wam obojgu. Jesli bedziesz myslec tylko o wlasnym dobru nie bedziesz miala partnera . I to nie jest atak czy krytyka ciebie to sa realia. Ja tez bym chciala zeby moj maz nie wolal fo naszego domu raz lub dwa razy w tygodniu swoich kumplipomimo ze ich lubie ale sie dra i pija 😀i nie gral kilka godzin z nimi na kompie. Nie lubie tego ale wiem ze on tak no i ok tak musi byc . Moj maz nie lubi tez czegos tam pewnie nie lubi co ja robie ale akceptuje. Nie ma zwiazku bez rezygnacji z wlasnych potrzeb dla drugiej strony.
            • 3-mamuska Re: No to zdechło. 13.11.19, 00:29
              Nie mozesz tez wymagac ze facet ktory ma dzieci zrezygnuje ze spotkan z nimi czy swiat dla kogos kogo zna kilka tygodni albo ze bedzie zaraz lecial i przedstawial im nowa ciocie.

              On nie spędza świąt z dziećmi.
              Dlatego uważam ze napadłyście na nią a wciąż mieszacie fakty.
              Czepiliście się świat z dziećmi choć on tego nie deklaruje.
              I tego ze ona jest zła a spędza z nim czas.
              Może jej uwiera ze pan początkowo wykazywał więcej chęci a teraz nagle nie ma czasu.
              • snakelilith Re: No to zdechło. 13.11.19, 00:36
                3-mamuska napisała:

                >
                > Może jej uwiera ze pan początkowo wykazywał więcej chęci a teraz nagle nie ma c
                > zasu.

                To ty jeszcze nie wiesz? big_grin Facet jest brutalem maltretującym rodzinę, egoistą, gburem i niesłownym chamem, ogólnie nie rokuje i nie rokował zupełnie. więc twoje dywagacje na temat pierdół w wypowiedziach innych są musztardą po obiedzie. big_grin
          • iberka Re: No to zdechło. 12.11.19, 06:47
            I Ty niby jesteś taka? Odchodzisz godnie? 😂
            Ach, odchodzisz jak nie dostaniesz tego co chcesz. No tak, zabierasz zabawki i szukasz nowej piaskownicy.
          • cosmetic.wipes Re: No to zdechło. 12.11.19, 10:51
            hrabina_niczyja napisała:

            > istnieją kobiety, które cz
            > egoś mogą oczekiwać,


            Cieszymy się, że jesteś kobietą mająca oczekiwania. Szkoda tylko, że nie umiesz ich jasno i na spokojnie zakomunikować.
            Bardzo niewielu jest na świecie wróżów, którzy mają zdolności telepatyczne.
        • 3-mamuska Re: No to zdechło. 12.11.19, 12:47
          fornita111 napisała:

          > Bylo nie robic sobie z niego w glowie idealu i ksiecia z bajki i nie windowac o
          > czekiwan. To teraz jest dramaaaat. Nie goscia wina, ze ci nie chce dawac tego,
          > co sobie zamarzylas. Ostrzegaly cie forumki, ze podarowanie majtek nie swiadczy
          > o big love jak chcialas to widziec. Niejedna ci pisala, ze to tylko rekreacyjn
          > e bzykanie moze byc z jego strony. Zreszta ani bzykacz, ani facet szukajacy zwi
          > azku z kims takim jak ty nie wytrzyma jak sie nie zmienisz...



          Przecież ona nie zrobiła z niego księcia koleją co myśle ze wie gdzie ja swędzi.
          Ona chciała choć 1 weekend w miesiącu z panem spędzić może dla samego bzykania ,bo było fajnie i frustracja z braku seksu rośnie 😋

          A pan niedawno odzyskał wolność i mu palma odbiła z jakiegoś powodu się z żona rozstał może tak samo traktował małżonkę, ze moje pragnienia hobby są na 1 miejscu a ty poczekaj aż znajdę czas. A to tak nie działa jak się chce być z kimś to się szuka kompromisów. Sorry on się z nią nie spotka bo jedzie po auto? Jakiś grat jest pierwszym miejscu w kolejce u pana w kalendarzu niż kobieta która traktuje poważnie?

          Gdyby na nim wysłała oczekiwała by każdego weekendu I wieczoru w tygodniu.

          Oczekiwanie raz na jakiś czas spotkania to normalne.
          • tairo Re: No to zdechło. 12.11.19, 13:29
            > Przecież ona nie zrobiła z niego księcia koleją co myśle ze wie gdzie ja swędzi.

            Przecież dokładnie to z niego zrobiła.

            > Ona chciała choć 1 weekend w miesiącu z panem spędzić może dla samego bzykania ,bo było fajnie
            > i frustracja z braku seksu rośnie 😋

            No to mogła paszczę otworzyć i mu powiedzieć, że chce z nim spędzić weekend, ale nie, ona wolała strzelić focha.

            > Sorry on się z nią nie spotka bo jedzie po auto?

            Wskaż, gdzie było, że się nie spotka, bo jedzie po auto?
            Czy nie przypadkiem to hrabina strzeliła focha, że skoro on kawałek weekendu chce spędzić jadąc po auto, to już Się Nie Liczy, bo to już nie będzie cały weekend z nią?
            Czy nie przypadkiem to hrabina ani słowem się nie odezwała, że może po to auto pojechać z nim, mogliby sobie zrobić fajny wyjazdowy weekend przy okazji rzeczy, którą i tak trzeba załatwić?

            > Gdyby na nim wysłała oczekiwała by każdego weekendu I wieczoru w tygodniu.

            Gdyby na nim nie wisiała, nie strzelałaby focha, że w kilkutygodniowej znajomości pan nie rzucił jeszcze wszystkiego, żeby w każdy wieczór i weekend być do dyspozycji hrabiny/

            > Oczekiwanie raz na jakiś czas spotkania to normalne.

            Przecież podobno się widują w tygodniu często?
            Oraz: jeszcze normalniejsze jest raz na jakiś czas zaproponowanie spotkania, a nie tylko siedzenie i czekanie, aż ta druga osoba się domyśli i zorganizuje.
            • memphis90 Re: No to zdechło. 12.11.19, 15:44
              Wg Hrabiny poniedziałek, środa, piątek i niedziela. Rzeczywoscie, gość unika jej jak może.
              • tairo Re: No to zdechło. 12.11.19, 16:05
                No wiesz, ale nie przewidział rhomantycznego łykędu od piątku do wtorku tylko we dwoje, więc się nie liczy.
              • 3-mamuska Re: No to zdechło. 13.11.19, 00:33
                memphis90 napisała:

                > Wg Hrabiny poniedziałek, środa, piątek i niedziela. Rzeczywoscie, gość unika je
                > j jak może.
                >

                Ja to odczytałam tak ze jednym tygodniu w poniedziałek ,innego we wtorek a jeszcze w następnym w środę. Itd. A nie tyle raz w 1 tygodniu się widzieli.
                I podejrzewam tez ze takie spotkania to raczej szynka kolacja łóżko bo następnego dnia do pracy.
                A może od tamtej pory pan zmienił zupełnie liczbę spotkań i przez osiągnie 2 tygodnie nie miał czasu, do tego brak czasu w weekendy. Auto dzieci kumple z popijawa.
                Dlatego dostała obuchem w głowę po pierwszej euforii. I akurat rozumiem frustracje.
      • snakelilith Re: No to zdechło. 12.11.19, 02:26
        Powiedziałaś mu w ogóle, że chcesz spędzić z nim cały weeked, czy czekasz aż on się domyśli? To co opisujesz nie zmienia kompletnie sytuacji, że chcesz by ci coś tam udowodnił i nawiązał z tobą relację na twoich warunkach. Wybacz, ale jeżeli on tak często w tym czasie był na wyjazdach i innych imprezach, to wy praktycznie nie macie jeszcze kompletnie żadnej głębszej relacji, a jedynie byliście kilka razy ze sobą w łóżku. Dla niego inne terminy, takie jak urodziny córki, pomoc mamie, studenckie spotkanie i weekendy z dziećmi też są najwyraźniej ważne, a ty chcesz by on wybierał i rezygnował, bo akurat ty masz 3 dniowy weekend i chcesz go w tym czasie tylko dla siebie. 2 miesiące dziewczyno, jak zliczysz spotkania, to pewnie tylko kilka dni. A koledzy? No cóż, oni są dłużej w jego życiu i "bros before hoes". Gdyby mnie ktoś w tym czasie przypierał do muru, to bym na wszelki wypadek zrezygnowała, a ty wyciągasz już wnioski, że nie jesteś dla niego ważna. A prawda jest taka, że pewnie JESZCZE nie jesteś, bo to jest za krótko. Może w grudniu zmieni plany, bo staniesz się ważniejsza. Albo znajdź sobie innego, takiego który nie ma rodziny, kumpli i hobby, ale nie fochuj faceta z innym stylem życia, bo to jest całkiem bez sensu.
        • hrabina_niczyja Re: No to zdechło. 12.11.19, 02:31
          Ależ nic mi nie musi udowadniać. Ja też nie muszę udawać, że mi się to podoba.
          • snakelilith Re: No to zdechło. 12.11.19, 02:43
            No i dobrze. Jesteś uratowana. Tylko nie wiadomo po co zawracałaś nam na forum tym doopę.
          • zadz.iora Re: No to zdechło. 12.11.19, 10:57
            Boszzz. Jesteś identyczna jak moja matka, pod względem komunikacji i bliższych relacji. Królowa na ziarnku grochu, co to "nie będzie się zniżać do poziomu X czy Y", bo KAŻDY facet powinien wiedzieć, żeby zachowywać się w sposób Z. Zero prawdziwej komunikacji, rozmowy o oczekiwaniach, wieczny pasywno-agresywny foch lub atak, jak ktoś próbuje wbić do głowy (bo tłumaczenia na nic się zdają), że facet nie będzie czytał jej w myślach i za to obrywał. Czytam ten wątek i mam autentycznego wku..wa już - kolejna honorata co to zawsze wszystko wie lepiej, z igły robi widły, a potem płacze sama po kontach, bo nie rozumie "jak on tak mógł".

            Pół forum coś Ci próbuje pokazać, przemówić do rozsądku, nakłonić do odwrócenia tego diamentowego lustra na siebie choć raz. Efekt jest jeden: jeden napastliwy wpis za drugim, a może też cichy foch?, bo ktoś się z Twoją wizją świata nie zgadza.

            Na koniec napiszę jedno: to, że ktoś wiele w życiu przeszedł, że go przetargało, a niejeden facet zawiódł zaufanie czy skrzywdził, to żadna wymówka, żeby potem pół życia w taki paskudny sposób bronić się przed ewentualną, kolejną klęską - już wtedy stawiasz się w straconej pozycji przegranego, który projektuje możliwe zakończenie relacji na drugą osobę, w międzyczasie odstraszając "normalnych" wynikającym z tego gniewem, fochem i bóg wie czym jeszcze. To nie są i nigdy nie będą konstruktywne narzędzia komunikacji/radzenia sobie z własnymi niedostatkami (które każdy przecież, wiadomo, ma).

            PS moja matula w wieku 60+ skończyła sama na kanapie w salonie i do dziś nie może zrozumieć czemu. Kocham ją, chociaż do cholery doprowadza mnie ten jej zakuty łeb (bo generalnie przecież "fajna z niej babka", a jakże). Efekt jest taki, że już tłumaczyć podstaw komunikacji dłużej się nie chce, próbuję do niej wpadać na kawki i zapewnić jej tym samym minimum "rozrywki" i kontaktu z 2gim człowiekiem, bo przez wiele, wiele lat skutecznie zadbała, żeby nikomu innemu na dłuższą metę się nie chciało. Niestety idziesz w tym samym kierunku.
            • jola-kotka Re: No to zdechło. 12.11.19, 12:09
              👍
      • mrs.solis Re: No to zdechło. 12.11.19, 03:38
        Podpowiem ci rozwiazanie. Potrzebujesz drugiego pana tylko na weekendy. W podobnej do ciebie sytuacji tak wlasnie zrobilam 😜
      • sowka.szara Re: No to zdechło. 12.11.19, 04:51
        hrabina_niczyja napisała:

        > Zaraz, zaraz, bo jakoś tak pędzicie i coraz nowsze historie się tworzą. Naprawd
        > ę dla was tygodniowe bzykanie jest ok? A kobieta, która oczekuje, że wreszcie j
        > eden cały weekend koleś spędzi z nią i będzie dla niej jest widzimisię,

        Ja w ogóle twojego smsa nie odebrałam jako "chcę z tobą spędzić weekend". Brzmi to jak zwykła manipulacja i walka o władzę "mam na ciebie focha, a teraz łaskawie daję ci szansę żebyś coś z tym zrobił" i jeszcze brzmi to jakbyś miała pretensje że spędza czas z dziećmi a nie z tobą. Tak, wiem że nie masz takich pretensji, ale tego nie da się zawrzeć w 160 znakach, dlatego smsowe sygnalizowanie focha jest słabe.

        Nie wiem co to za facet, czy traktuje cię poważnie czy nie ale na pewno nie poddaje się takiej tresurze.
      • mimbla125 Re: No to zdechło. 12.11.19, 05:14
        Problem nie jest w Twoich oczekiwaniach, tylko w tym, że zamiast je komunikować jak dorosły człowiek, Ty strzelasz focha, roztrząsasz, i piszesz na forum, zamiast powiedzieć facetowi, czego chcesz.
      • lily_evans11 Re: No to zdechło. 12.11.19, 05:25
        Znajdź se wolnego domatora.
        Szczerze, nie chciałabym chłopa, który każdy weekend ma zaplanowany po kokardę i nie umie chwilę spokojnie na du... posiedzieć.
      • lucerka Re: No to zdechło. 12.11.19, 05:48
        Hrabina, mam podobny schemat uczuciowy do Twojego i dobrze wiem jak to jest kiedy facetowi zależy. Czuje i doświadczam tego, że jestem dla męża na pierwszym miejscu. Mój były mąż niedawno się zakochał - on dzieci i ona dzieci - Tak planował, aby mieć dla niej czas. Zainteresowanie faceta po prostu się czuje. Ten gościu nie uwzględnia Cię w planach. To jest jasny komunikat z jego strony. Niestety.
        • inka754 Re: No to zdechło. 12.11.19, 08:01
          Ja też rozumiem hrabinę. Spotykałam się kiedyś z facetem który o ile na początku miał dla mnie zawsze czas, to później jakoś nigdy nie miał (dla innych ten czas miał). Też urywał rozmowę wpół zdania, bo już musiał lecieć. Wiem jak to boli i frustruje. Ciężko się też z nim rozmawiało tzn. nie bardzo chciał rozmawiać, żeby cokolwiek wyjaśniać. Miły, rozmowny i "czasowy" robił się tylko wtedy kiedy zaczynało mu zależeć tzn. wtedy kiedy mówiłam mu że z nami koniec. Ja jak głupia dawałam mu kolejną szansę, a po miesiącu on robił to samo. I tak bujaliśmy się kilka ładnych lat. Współczuję hrabinie i rozumiem ją. Notoryczny brak czasu dla partnera zawsze i wszędzie kojarzył mi się będzie z toksycznym związkiem, bo prawda jest taka że jak mężczyźnie zależy na kobiecie/kobiecie na mężczyźnie to chce tą osobę w miarę możliwości widzieć jak najczęściej.
          • jolie Re: No to zdechło. 12.11.19, 08:59
            Ja się z tym zgadzam. I nie twierdzę, że temu facetowi nie zależy, nie znam jego punktu widzenia i nie spotykałam sie z dzieciatymi, ale sprawdziło mi się, że to, o czym mówiła już moja babcia - jak trafisz na właściwego, to wszystko będzie dosyć proste.
            • grey.heart34 Re: No to zdechło. 12.11.19, 10:04
              "o czym mówiła już moja babcia - jak trafisz na właściwego, to wszystko będzie dosyć proste"
              Coś w tym jest.
              • kosmos_pierzasty Re: No to zdechło. 12.11.19, 11:01
                Też zgadzam się z babcią. Dlatego ja również rozgraniczyłabym dwie kwestie:
                1) problemy Hrabiny (sorry Hrabina, ale tak to z boku wygląda niestety, zresztą może nie gniewaj się, bo po takich doświadczeniach z matką i z mężem jak Ty miałaś, mało kto wyszedłby z tego niepoharatany)
                2) kim jest ten facet i czy nadaje się tylko do spuszczenia na drzewo - a możliwe, że tak, choć tak do końca to nie wiadomo big_grin
              • memphis90 Re: No to zdechło. 12.11.19, 15:50
                Nie, niewiele w tym jest, chyba, że ma się niebywale szczęście i trafi się na egzemplarz będący policyjnym negocjatorem o ekstremalnie wysokich kompetencjach miękkich. Związek to jest dwoje ludzi, każdy z innym charakterem, bagażem, wadami i brakami. Może byc dwoje naprawde fajnych, zaangażowanych ludzi "stworzonych dla siebie", ale jak będą mieć umiejętności komunikacji na poziomie Hrabiny, to koncertowo wszystko spier...lą.
                • jolie Re: No to zdechło. 12.11.19, 16:21
                  Żuraw i czapla? Dwoje zaangażowanych ludzi, którzy się nie komunikują? Dla mnie to oznacza, że jednak są słabo zaangażowani (albo jedna ze stron o wiele mniej) albo nie do końca są samotni.
                • grey.heart34 Re: No to zdechło. 12.11.19, 16:23
                  "Nie, niewiele w tym jest"
                  No nie zgadzam się z tym. Moim zdaniem, jeśli mamy dwoje ludzi - tak jak sama napisałaś - "naprawdę fajnych i zaangażowanych" to wszystko się robi samo.
                  To był oczywiście duuuuży skrót myślowy, ale jeżeli ludzie naprawdę chcą obopólnie z sobą być, są właśnie zaangażowani - to jest tak jak powiedziała Katarzyna Miller: "w szczęśliwym domu śmieci same się wynoszą".
                  A jeśli od początku trzeba się szarpać z mozołem o byle co i we wszystkim upatruje przeszkód to albo przyjrzeć się sobie uważnie albo może to po prostu nie to.
                  • snakelilith Re: No to zdechło. 12.11.19, 16:39
                    grey.heart34 napisała:

                    to jest tak jak powiedziała Katarzyna
                    > Miller: "w szczęśliwym domu śmieci same się wynoszą".
                    > A jeśli od początku trzeba się szarpać z mozołem o byle co i we wszystkim upatr
                    > uje przeszkód to albo przyjrzeć się sobie uważnie albo może to po prostu nie to
                    > .

                    Według moich doświadczeń jest zupełnie odwrotnie. Na początku znajomości jest wprawdzie chemia i na wiele przymyka się oko, ale tematów do nieporozumień jest więcej, bo ludzie się nie znają. Dopiero z czasem osiąga się stan w którym śmiecie sam się wynoszą. Ale na boginię, nie po kilku tygodniach znajmości, kiedy ludzie są sobie praktycznie obcy. A tu mamy sytuację, w której kobieta wymaga, by facetowi zależało tak, jakby należała do jego życia już od wielu lat i on znał ją na wylot. No nie zna, więc nie może być jeszcze tak ważna jak jego dzieci, matka, czy nawet kumple, tym bardziej, gdy on nie należy do typu zakochującego się błyskawicznie po uszy. Co zresztą jest dobrą oznaką, bo faceci w typie uczuciowy Speedy Gonzales szybko mogą zmienić też obiekt swojej adoracji.
                    • jolie Re: No to zdechło. 12.11.19, 17:02
                      Ale skąd wiesz jakiego to typu facet? Tego nie wie nikt z tu piszących. Ja mam akurat takie doświadczenia, że jak były wątpliwości, przeszkody i dylematy to było właśnie nie to. I nie byłam szczęśliwa. Jak jest u Hrabiny - jeszcze nie wiadomo. Ale zgadzam się, że warto otwarcie się komunikować i nauczyć artykułować oczekiwania.
                      • snakelilith Re: No to zdechło. 12.11.19, 17:14
                        "Ale skąd wiesz jakiego to typu facet?"

                        Nie wiem jaki jest facet. Dopuszczam jednak myśl, że może być z kategorii wolniej się zakochujących i wtedy z jego rzekomo mniej zaangażowanego zachowania nie należy wyciągać wniosków, że nie traktuje jej poważnie. To możliwość, opcja, którą należy sprawdzić na rzeczywistości, znaczy rozmawiać o swoich wątpliwościach. I nie wykluczam przecież, że oni do siebie nie pasują. Chyba w pierwszym poście do hrabiny napisłam, że jak on jej nie odpowiada, to może odejść, ale może wcale nie jest tak, że facet coś tam źle robi, tylko dziewczynie zaciął się automatyczny system i wyrzuca "error" bez względu na to, co on mówi i robi.
                        • tairo Re: No to zdechło. 12.11.19, 18:10
                          Może też być z tych całkiem szybko się zakochujących, tylko nie wyrażających tego płomiennymi deklaracjami miłości po grób ani owijaniem się jak bluszcz wokół partnerki, a raczej zadbaniem o taki codzienny komfort.
                          W końcu nieprzyzwoicie szybko według wielu forumek dał jej klucze i pomyślał o tym, że jak w dzień roboczy u niego zostanie na noc, to przydadzą jej się czyste majtki, w których następnego dnia pójdzie do pracy.
                    • 3-mamuska Re: No to zdechło. 13.11.19, 01:00
                      Według moich doświadczeń jest zupełnie odwrotnie.


                      Bzdura,jak się chce z kimś spędzać czas i czuje się ze to to ,nie trzeba na nic przymykać oczy i nie ma nieporozumień.
                      Jak się poznaje kogoś o podobnych planach , marzeniach czy priorytetach to wszystko przychodzi naturalnie. I nie trzeba się ustawiać w związku
                      Szarpanie się i ustawienie w związku to jest u ludzi którzy są niedopasowani.
                      A z jakiś powodów chcą być razem, i musza się dotrzeć. Najwidoczniej nie poznałaś nikogo takiego.

                      U nas jest tak ze od początku i do dziś tak ze np. Mąż dzwoni z pracy w ciągu dnia i mówi „wiesz jedzmy do kina” śmieje się do niego „a ten co myślałaś o tym samym”?
                      I tak mamy w wielu przypadkach.

                      Nie musiałam się docierać ustawiać czy kłócić bo w wielu kwestach od początku się zgadzaliśmy.

                      Wystarczy w miejsce pana wstawić Kolezanka /przyjaciółka i ciekawe czy taki samo byście odpowiadały o braku czas na kawę czy drinka z przyjaciółka.
      • iberka Re: No to zdechło. 12.11.19, 06:45
        Po raz kolejny czytam, że "dzieci, znowu dzieci, koledzy, dzieci" i jeszcze mama - czyli ma czas dla tych, którzy w jego życiu są od zawsze/ od wielu lat, a Ty musisz nagiąć swoje plany do niego. Robisz wyrzuty, a niby rozumiesz, że ma życie poza Tobą i nie rzuci wszystkiego w cholerę, żeby z Tobą jadać śniadanka i paradować po rodzinnych imprezach.
        Dostałaś majtki i klucze, bo poważnie potraktował fakt posiadania jednej kochanki. Wygodnie, spokojnie no ale Ty chcesz więcej.......dał palec (no dobra, ten między nogami) to niech da wszystko , a resztę wyrzuci.
      • umi Re: No to zdechło. 12.11.19, 07:36
        Od wrzesnia, to sa dwa miesiace. Jakby Ci tu... dziewczyny Ci radza dobrze. Po pierwsze, za szybko sie angazujesz. Dwa miesiace to jest za krotko na cokolwiek powaznego. Po drugie, widac, ze dostalas w tylek od zycia i teraz reagujesz asekuracyjnie na autopilocie.

        Nie wiem, czy facet jest normalny, czy jest ruchaczem i sciekiem. Tego sie na forum nie da stwierdzic. Natomiast wedlug mnie zle sie komunikujecie. Plus ja tez jestem z tej grupy, ktora jakby ktos tak cisnal po tak krotkim czasie, to by zwiala. I kiedys zwialam, jako duzo mlodsza osoba, singielka bez bagazu negatywnych doswiadczen, wlasnie od chlopaka, ktory reagowal podobnie do Ciebie. Byl OK i traktowalam go powaznie, ale takiego podejscia nie dalo sie wytrzymac. Tez mial problemy z komunikacja i zalapaniem, ze ja mu w myslach nie czytam. Fochal sie i widac bylo, ze bal sie zranienia. U faceta to duzo gorzej, Ty jestes baba.. ale jednak. Pomoc zranionej osobie, z ktora chodzi sie w zwiazek jest trudna. Im wieksze zranienie, tym latwiej sie wylozyc. Ja nie czulam sie na silach go prostowac, ten Twoj tez moze sie nie poczuc. Bo jednak jak sie czlowiek wylozy, to doklada swoja cegielke do stertki nieszczesc. Wiec moze posluchaj rad (zwlaszcza snake i jolki) i wez cos z tego.

        Chyba, ze Ci intuicja mowi, ze to sciek i mozesz (samej sobie, nie forum) szczerze powiedziec, ze to nie leki i strach przed zawiedzeniem sie, tylko Twoje wlasne przeczucie, ze cos jest porzadnie nie tak. Kobiety intuicje maja dobra i jak im sie wydaje, to czesto im sie dobrze wydaje. W takiej sytuacji faktycznie zwiewaj.
        • triss_merigold6 Re: No to zdechło. 12.11.19, 07:42
          Kierowanie się intuicją przez kogoś o tak zaburzonym rozpoznawaniu własnych emocji tylko wprowadzi w błąd.
          Hrabinie wydaje się, że unosi się godnościowo, wymaga dobrego uczciwego traktowania, nie pozwala na lekceważenie, a to tylko miotanie się zranionego, niedokochanego dziecka, które by chciało, żeby ktoś wypełnił pustkę uczuciowa.
          • umi Re: No to zdechło. 12.11.19, 07:55
            Moze i tak, ale jesli jej na prawde cos nie pasuje - nie to, co pisze na forum, tylko to, co jej faktycznie nie gra, a czego nie umie nazwac wlasnie przez te problemy emocjonalne, to jest duza szansa, ze jednak ma racje.
            Ale ogolnie zgadzam sie z tym, ze jest pogubiona. Szkoda, bo wydaje sie fajna babka i na prawde sie angazuje. Jesli facet jest uczciwy, to trzymam kciuki, zeby to razem ogarneli. Jesli zlamas, to niech spada na drzewo suspicious
            • triss_merigold6 Re: No to zdechło. 12.11.19, 08:07
              Nie musi być złamasem, żeby z pewnym zdziwieniem i zażenowaniem odpuścić sobie znajomość z Hrabiną. Mój stary do dziś pamięta stalkerkę tj. laskę z którą spotkał się dwa razy, nawet nie zdążyli iść do łóżka, a panna zaczęła oczekiwać sms-ów co godzinę, myślenia o niej i robiła wyrzuty.
              • hrabina_niczyja Re: No to zdechło. 12.11.19, 08:59
                Twój stary i jego stalkerka to jeszcze nie wszyscy ludzie na ziemi. Nie musi być złamasem, ale może prawda? A znajomość ze mną to on już odpuścił. I bądźmy dorosłe pytanie jak powód tego opuszczenia ma na imię, bo mi się widzi, że tu bardziej niż brak czasu i te dzieci, które to na pierwszym miejscu muszą być i czekają ojcowskiej wizyty to chyba najmniejszy problem w tej relacji.
                • triss_merigold6 Re: No to zdechło. 12.11.19, 09:07
                  Czy mozesz nie operować emocjami na wysokim C?
                  Nie twierdzę, że facet postrzegał Cię poważnie i długoplanowo, natomiast Ty nie masz podstaw, żeby podejrzewać go o inwestowanie czasu w inną panią.
                  • hrabina_niczyja Re: No to zdechło. 12.11.19, 09:14
                    A uważasz, że nie mam bo? Otóż moja droga dorosła, pełnoletnia 2 razy kobieta, spędzająca czas z tym człowiekiem i rozmawiająca doskonale wie czy podstawy ma czy nie ma. Otóż jakieś mam, ale definitywnie też nie twierdzę, że słuszne. Czas, wszystko się wyjaśni z czasem.
                    • triss_merigold6 Re: No to zdechło. 12.11.19, 09:29
                      Jeszcze kilka dni temu nie miałaś wątpliwości.
                  • jolie Re: No to zdechło. 12.11.19, 09:19
                    Ale Triss, to Ty z reguły piszesz o brzytwie Ockhama...
                • ritual2019 Re: No to zdechło. 12.11.19, 09:11
                  Niekoniecznie to kobieta. To typ faceta ktory chce byc w zwiazku a jednoczesnie chce zyc jakby byl single. Tak sie nie da niestety. I tak jego dzieci czy praca to najmniejszy problem w tym wszystkim, cala reszta jego zachowania jest.
                  • triss_merigold6 Re: No to zdechło. 12.11.19, 09:17
                    Ona go zna od kilku tygodni. Po kilku tygodniach tylko bardzo młodzi ludzie uważają, że są w związku, a Hrabina i jej amant młodzi nie są.
                    • ritual2019 Re: No to zdechło. 12.11.19, 09:41
                      Nie, ludzie uwazaja ze sa w zwiazku kiedy deklaruja ze chca w nim byc i dzialaja w taki sposob bo to idzie w parze.
                    • 3-mamuska Re: No to zdechło. 13.11.19, 01:14
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Ona go zna od kilku tygodni. Po kilku tygodniach tylko bardzo młodzi ludzie uwa
                      > żają, że są w związku, a Hrabina i jej amant młodzi nie są.

                      Chyba odwrotnie.
                      Co według ciebie jest definicja w związku? Sex, spędzanie razem czasu? Czy dopiero wspólny dom i kredyt?
                      Akurat oni są w związku. Dorosłych ludzi po przejściach.
                      • ck2 Re: No to zdechło. 13.11.19, 10:01
                        Złapanie na dziecko, dopiero wtedy jest związek. suspicious
                  • tairo Re: No to zdechło. 12.11.19, 12:22
                    Bzdura.
                    To dorosły facet, który chce być w związku, ale MA OBOWIĄZKI i swoje życie, którego nie chce momentalnie rzucić w kąt, więc świeży związek musi wpasować pomiędzy nimi, a z czasem będzie dla niego robił więcej miejsca.
                • 3-mamuska Re: No to zdechło. 13.11.19, 01:06
                  hrabina_niczyja napisała:

                  > Twój stary i jego stalkerka to jeszcze nie wszyscy ludzie na ziemi. Nie musi by
                  > ć złamasem, ale może prawda? A znajomość ze mną to on już odpuścił. I bądźmy do
                  > rosłe pytanie jak powód tego opuszczenia ma na imię, bo mi się widzi, że tu bar
                  > dziej niż brak czasu i te dzieci, które to na pierwszym miejscu muszą być i cze
                  > kają ojcowskiej wizyty to chyba najmniejszy problem w tej relacji.


                  Może coś w tym jest, bo ci pisały ze musi być wprawiony w boju skoro od razu gacie kupuje.
                  Wiec możliwe. I po 2 miesiącach nagle zaczyna robić chore uniki a auto odbiera 3 dni to jest coś na rzeczy.

                  Ale formuki wiedza ze facet kryształowy a ty jesteś zaburzona.
                  Owszem cześć rzeczy powinnaś zmienić.
                  Takie napastliwe smsy. Czy to ze nie oddzwaniasz. I nie powiesz w prost o co chodzi.
                  Ale facet tez dziwny się wydaje.
                  • lauren6 Re: No to zdechło. 13.11.19, 07:21
                    Forumki od razu widziały, że facet nie rokuje. Po prostu to, że jest manipulantem, kłamcą, fatalnym ojcem, fatalnym ex partnerem zaczęło hrabinie przeszkadzać gdy nie zaprosił jej na wycieczkę po samochód.
                    • triss_merigold6 Re: No to zdechło. 13.11.19, 07:28
                      Dokładnie 30.10 była panem zachwycona i mieli plany na przyszłość, a ciut wcześniej gestu z majtkami, kluczy do mieszkania i uwagi o smutku broniła jak niepodległości.

                      IMO nic z tego, co pisze Hrabina nie jest miarodajne, bo kobiecina ma problem z odróżnieniem własnych schiz, emocji, pragnień przefiltrowanych przez urazy etc. od rzeczywistych zachowań innych ludzi.
                      • hrabina_niczyja Re: No to zdechło. 13.11.19, 08:59
                        No widzisz jak w kilka dni można dużo zobaczyć? To może zamiast kłapać bez sensu i tworzyć wątek na prawie 700 postów należałoby uznać, że niektórzy ludzie tak mają, że nie fiksują się po pierwszej randce na pierdołach i nie uciekają od razu, bo ktoś im niepodległość dupy zawłaszczył kupując majtki. A jednak w tej wielkiej euforii i zachwyci całkiem sporo poważniejszych zarzutów znaleźć potrafią. Odejść też potrafią jakbyś nie zauważyła i nie siedzą godzinami myśląc jak tu panu napisać, żeby zadowolony był. I tak by nie był. Nikt nie będzie jak ma tylko własną wizję związku, świata i zachowań ludzi.
                    • lauren6 Re: No to zdechło. 13.11.19, 07:29
                      Ty sobie przejrzyj poprzednie wątki hrabiny i poczytaj co pisała o byłej żonie misia. W tym wątku jest już biedną kobietą doprowadzoną do ostateczności. Nic dziwnego, że przez kilka dni również sam miś przeszedł przemianę od ideału do potwora 😂
                      • jolie Re: No to zdechło. 13.11.19, 07:55
                        Lauren, ja zgadzałam się z każdym punktem w Twoim podsumowaniu faceta (a zdradził go smutek w oczach), zresztą wcześniej nie podobały mi się teksty Hrabiny o wysyłaniu żony do pracy i wątpiłam w zaangażowane ojcostwo. Ale: zarówno ja, jak i Ty pisałyśmy z dystansu, Hrabina pewnie chciała, żeby było dobrze. I dlatego się teraz miota, to w sumie ludzkie. Piszę w sumie oczywistości. Chciałaby czegoś stałego, a gość mocny w gębie pewnie ją urabiał. Dla seksu pewnie. Możliwe, że jest bardzo atrakcyjną fizycznie kobietą (tego nie wiemy). Po co jej jeszcze dowalać?
                        • triss_merigold6 Re: No to zdechło. 13.11.19, 08:08
                          Teksty o wysłaniu żony do pracy mogły być i często są inicjatywą samotnej i bezdzietnej pani, która misiowi chce zaprezentować się w korzystnym świetle. Są dość typowe.

                          Od razu wiele forumek pisało, że gość sprawia wrażenie wytrawnego ruchacza, na co Hrabina reagowała dzikimi piskami, że nie, bo to przejawy troski wrażliwości na jej, Hrabiny, potrzeby i że zazdroszczą jej szczęścia.
                          • jolie Re: No to zdechło. 13.11.19, 08:20
                            Pewnie zagłuszała głosy intuicji. Też tak czasem robiłam, oczywiście ze szkodą dla siebie. A pozytywne nastawienie na początku relacji jest całkiem normalne.
                            • ja_tez Re: No to zdechło. 13.11.19, 08:43
                              Skoro widziałaś tyle wad u niego, to dlaczego nie zakonczyłas znajomości, tylko chciałaś ją jeszcze bardziej zaciesnic?
                              • hrabina_niczyja Re: No to zdechło. 13.11.19, 09:02
                                Bo wcześniej tych wad tyle mi nie objawił? Wiesz, nie wszystko wszyscy i od razu mówią, bo i czas na to jest ograniczony.
          • hrabina_niczyja Re: No to zdechło. 12.11.19, 08:47
            Akurat Triss pozwól łaskawie, że pokieruje się intuicja własną niż anonimowych bab na forum. I dobrze by było, żebyście przestały traktować mnie jak wariatke.
            • ichi51e Re: No to zdechło. 12.11.19, 09:22
              Sama sie przestan zachowywac jak nawiedzona to moze bedzie nam latwiej
      • ritual2019 Re: No to zdechło. 12.11.19, 07:40
        Hrabino, pamietaj ze czesc tych ktore to pisza myslalyby tak samo jak ty a druga czesc to frustratki ktore siedza cicho byle spodnie wracaly do domu.
        Oczywiscie ze panu powinny sie priorytety zmienic. Jesli on nie widzi potrzeby spedzenia z toba jak najwiecej mozliwie czasu zwlaszcza na poczatku zwiazku to slabo albo wcale rokuje. Wiadomo czas z dziecmi powienien byc dla niego bardzo wazny ale cala reszta powinna zejsc na dalszy plan czyli dzieci i ty na rowni a reszta dalej na liscie priorytwyow. Tak nie jest a to swiadczy o egoizmie faceta.
        • triss_merigold6 Re: No to zdechło. 12.11.19, 07:59
          Powinny mu się zmienić priorytety tylko dlatego, że miło spędził z panią czas na imprezie i kilku randkach i pani zdjęła majtki? Potrzeba trochę więcej czasu, żeby mocno dorosłemu człowiekowi zaczęło zależeć i żeby powstała jakaś więź.
          Eee... dzieci na równi z jakąś koleżanką poznaną we wrześniu, dobrze się czujesz?
          • ritual2019 Re: No to zdechło. 12.11.19, 08:27
            Jasne, frustracja level high. Dorosly czlowiekowi i to dojrzaly powinien wiedziec czego chce i umiec to okreslic ale nie tylko slowami ale takze czynami. I tak jesli ma ochote tylko czasem sie spotkac to powinien to powiedziec a jesli chce zwiazku to zachowywac sie tak jakby tego chcial. W jego przypadku slowa nie ida w parze z czynami.
          • hrabina_niczyja Re: No to zdechło. 12.11.19, 08:50
            A to może napisz jeszcze jak tworzyć więź jak się nie ma czasu dla drugiej osoby co? Bo ja nie bardzo widzę tworzenie więzi w zwykle dni tygodnia po pracy. I może napisz kiedy twój stary i ty zmieniliscie priorytety, żeby spedzic ze soba sobote . Po roku? Jakoś nie sądzę.
            • triss_merigold6 Re: No to zdechło. 12.11.19, 08:55
              Lol. Czas, czas. My się znamy 20 lat.
            • inka754 Re: No to zdechło. 12.11.19, 08:56
              Nie słuchaj tych, którzy radzą ci żebyś siedziała na wycieraczce u pana, bo może kiedyś otworzy drzwi i cię wpuści.
              • ichi51e Re: No to zdechło. 12.11.19, 09:10
                A kto tu cos takiego radzi?
                • inka754 Re: No to zdechło. 12.11.19, 09:22
                  A nie?
              • umi Re: No to zdechło. 12.11.19, 10:02
                Nie o wycieraczke chodzi, tylko jasne komunikaty. To jest FACET. Nie kobieta (bo wyzej jest wytkniete pisanie o babie, wiec daruje sobie kolokwializmy suspicious). On sie NIE DOMYSLA. Tak z definicji. Inne polaczenia w mozgu (mniej) i te sprawy.
                Dopiero jak mu sie jasno i bez fochow zakomunikuje, czego sie chce, wtedy mozna wycignac wnioski, czy traktuje powaznie, czy nie.
              • mikams75 Re: No to zdechło. 12.11.19, 10:14
                alez nikt nie radzi siedzenia na wycieraczce tylko zajecia sie soba, wowczas pan sam sie zjawi na wycieraczce u niej a jak nie, to trudno, miala racje.
            • iberka Re: No to zdechło. 12.11.19, 09:04
              Czyli Ty tylko w weekendy? Tych jest generalnie mniej niż zwykłych dni tygodnia.....no i życie weekendowe nijak ma się do rzeczywistości.
            • kandyzowana3x Re: No to zdechło. 12.11.19, 09:04
              Ale po co caly ten dramat. Ty nie chcesz jego, on nie chce ciebie I wszystko gra.
            • dziennik-niecodziennik Re: No to zdechło. 12.11.19, 11:11
              przeciez to nie ma znaczenia czy to jest weekend, czy w tygodniu po pracy. różnie bywa. ważne zeby ten czas jakos znajdowac.
              ja sie z moim chlopem pol roku widywałam tylko w weekendy, od soboty po poludniu do niedzieli po poludniu. w tygodniu to sobie mogliśmy przez telefon porozmawiac. dalo rade. nie zebym polecała, ale jak sie chce szukac tego porozumienia - to sie je znajdzie.
            • memphis90 Re: No to zdechło. 12.11.19, 16:39
              >Bo ja nie bardzo widzę tworzenie >więzi w zwykle dni tygodnia po >pracy.
              Mój mąż przez pierwsze 2 lata mieszkal w innym miescie. W pierwszym roku widywalismy się może raz na m-c, raz w tyg rozmawialiśmy przez telefon (to były czasy przedkomórkowe), jak zostaliśmy już parą na poważnie - wizyty raz w tygodniu, tel też raz w tyg, bo to były spore koszty . Potem 3 albo 4 lata mieszkał w moim miescie, widywalismy się średnio 2 - 3 x w tyg. Potem na 2 lata wyjechał kilkaset (!!!) km ode mnie, widywalismy się na weekendy, ale też nie każdy, bo nie miałam serca go tak gonić z jednego końca Polski na drugi co weekend. Jakoś udalo nam się stworzyć więź.

              >I może napisz kiedy twój stary i ty >zmieniliscie priorytety, żeby spedzic >ze soba sobot
              Wtedy, kiedy wyjechał na 2 lata na drugi koniec Polski. Wtedy weekendy stały się całe dla niego.

              Jesteśmy razem 20 lat, po ślubie 12.
        • lauren6 Re: No to zdechło. 12.11.19, 08:15
          Jak pisałyśmy, żeby tak szybko się nie angażowała w nowy związek z facetem, którego tak na prawdę nie zna to byłyśmy zazdrośnicami.

          Jak teraz doradzamy baranka w ścianę na otrzeźwienie i pogadanie z facetem jak dorosła osoba z dorosłą, a nie sfochowana siusiumajtka, to jesteśmy frustratkami.

          Zdecydujcie się w końcu na jedną wersję epitetów panie niezależne singielki 🤭
        • inka754 Re: No to zdechło. 12.11.19, 08:22
          Druga rzecz to to, że pan przez jakiś czas bombardował hrabinę "miłością", a po chwili nie ma dla niej czasu. Nie dziwię się, że czuje się pogubiona.
          • jolie Re: No to zdechło. 12.11.19, 08:47
            Ale to raczej klasyka manipulacji i urabiania. Najpierw plany (łącznie z 3. dzieckiem), a później chłodnik. Cóż, może to tylko problem z komunikacją, może...
            • inka754 Re: No to zdechło. 12.11.19, 08:53
              Dokładnie, to samo twierdziłam od początku.
          • umi Re: No to zdechło. 12.11.19, 10:08
            Mnie to tez troche nie gra. Ale z drugiej strony mogli sie w tym konkretnym punkcie nie dogadac. Hrabina mialaby jasnosc, gdyby z nim porozmawiala normalnie jak to widzi. I gdyby sie wtedy zaczal wykrecac po tej wczesniejszej bliskosci. Wtedy byloby jasne, ze ma cos... tego, z glowa. I jest do leczenia, tudziez dlaczego ozna go pogonila. Ale nie da sie stwierdzic, czy facet jest zaburzony po tak krotkim czasie i bez normalnych rozmow.
            No, chyba, ze wlasnie intuicyjnie.
            • umi Re: No to zdechło. 12.11.19, 10:10
              * mialo byc: zona go pogonila
        • tairo Re: No to zdechło. 12.11.19, 12:26
          Weź ty przeczytaj, co ona do niego komunikuje i zastanów się przez chwilę, jak z pana strony wyglądają priorytety hrabiny, które nagle i niespodziewanie się zmieniły - zamiast zacząć uczestniczyć w dyskusji o planach, słuchała cierpiętniczo bez słowa, potem jak zadzwonił, to go spławiła, że jest zajęta, następny raz nawet nie odebrała, a teraz po kilku dniach milczenia wyskoczyła na niego z fochem, że On Się Nie Domyślił.
          • ichi51e Re: No to zdechło. 12.11.19, 12:35
            “ pan przedstawił mi plan na w sumie to pół roku do przodu. Otóż pan w ten weekend być może pojedzie po samochód, bo w przyszły ma dzieci, musi porozmawiać z była co do świąt, bo on chce wyjechać w ciepłe kraje, a z dziećmi wyjedzie na Wielkanoc, musi zaprosić znajomych na obiad i chyba zaprosi ich jak będą dzieci itd. Posluchałam w milczeniu,. W środę dzwonił, byłam zajęta, nie mam czasu i generalnie to po wtorku wszystko mi opadło, ochota na spotkanie też. Wieczorem dzwonił kolejny raz, nie odebrałam, nie oddzwoniłam. W czwartek cisza, piątek aż do dziś też cisza. Ja milczę, bo i co tu więcej powiedzieć, że jego kalendarz nie przewiduje mojej osoby? ”
            • ichi51e Re: No to zdechło. 12.11.19, 12:35
              Az w koncu napisala z fochem...
        • anorektycznazdzira Re: No to zdechło. 13.11.19, 05:27
          LOL. Priorytety powinny mu się zmienić po trzech seksach big_grinbig_grin
          Jasne.
          Facet jest na początku początku być może związku, na jego miejscu spokojnie obserwowałabym, jak się ta relacja rozwija, a nie zmieniała priorytety. Sytuacją Ci się pomerdała z licealną wielką miłością, dla której się wszystko rzuca i poświęca już w drugim tygodniu obozu.
      • mikams75 Re: No to zdechło. 12.11.19, 10:11
        a ty bys zrezygnowala z wyjazdu ze starymi przyjaciolmi, wyjazdu zaplanowanego miesiace temu, bo wiadomo, ze zgarniecie grupy roznych ludzi nie jest takie proste, tylko dlatego, ze swiezo poznany koles powinien byc na piedestale? Bo ja nie.
        Nie zrezygowalabym z pomocy najblizszej rodzinie czy spotkan, w ktorych uczestnicze od lat. Nie oddalabym calej siebie nowo poznanemu kolesiowi ot tak natychmiast. Na etapie budowania relacji. Powoli bym go wciagala w moj swiat i zaznajamiala sie z jego otoczeniem. Ale nie rzucilabym niczego dla nowej relacji i nie oczekiwalabym tego od drugiej strony.
        Rada dla Ciebie - musisz miec swoje sprawy, grono przyjaciol i byc zajeta czym innym poza budowaniem relacji z facetem. Odrobina niedostepnosci zadziala na faceta, pozwoli mu zatesknic. Wowczas sam powie - ej, a kiedy bedzie wreszcie weekend dla nas? Trzeba mu pozwolic na to a nie samemu sie upraszac o uwage i weekend a jak nie dziala, to foch.
        • pani_tau Re: No to zdechło. 12.11.19, 10:19
          No i znowu to samo: pokaż, że ci średnio na nim zależy, bądź niedostępna, to sam się będzie dopominał o twoje towarzystwo. A hrabinie wypominacie dziecinne zagrania.
          • triss_merigold6 Re: No to zdechło. 12.11.19, 10:23
            Po prostu nie bądź desperatką, którą trzeba nieustannie głaskać i nie inwestuj emocjonalnie calej siebie w typa, którego właściwie nie znasz.
          • mikams75 Re: No to zdechło. 12.11.19, 10:59
            czemu zaraz na pokaz? na pokaz sie umawiac z innymi? bez przesady, jak sie normalnie funkcjonowalo zanim sie poznalo faceta, tak samo sie funkcjonuje pozniej.
          • lauren6 Re: No to zdechło. 12.11.19, 11:05
            Takie zagrywki z partnerem mają może i sens, ale w związkach z dłuższym stażem. W przypadku znajomości nie trwającej nawet 2 miesiące to prosta recepta by faceta przepłoszyć.
            • mikams75 Re: No to zdechło. 12.11.19, 11:06
              to jaka masz recepte?
          • snakelilith Re: No to zdechło. 12.11.19, 11:29
            Ależ to nieprawda! NIkt nie zaleca jej bycia niedostępną. Wręcz przeciwnie, jak tak bardzo chce spędzić z nim cały romantyczny weekend, albo sylwestra, to niech do diaska mu to zaproponuje, a nie czeka by to ON się domyślił. Ale ona rzuca focha, bo on po 5 tygodniach nie czyta w jej myślach. Sama nie wyraża swojego zaanagażowania, a oczekuje by on się angażował. Zająć sobą ma się nie dla jego wygody, a by przestała się miotać we własnych nierealistycznych oczekiwaniach i natręctwach. Ludzie, 5 tygodni! Matko, w łóżku po dobrym seksie na hormonach myśli się różne rzeczy i może planuje już wspólną przyszłość, ślub i budowę domu, a potem wschodzi słońce i człowiek trzeźwieje, bo pośpiech bywa w sprawach związkowych złym doradcą i trzeba dać sobie samej na wstrzymanie.
            • triss_merigold6 Re: No to zdechło. 12.11.19, 11:36
              Dokładnie.
              Pan proponował jakiś wspólny wyjazd i jakiegoś sylwestra, qzwa co jej szkodzilo po prostu zapytać "Słuchaj, rozmawialiśmy o..., wspomniałeś, że fajnie by było..., czy proponujesz coś konkretnego etc.".
        • ritual2019 Re: No to zdechło. 12.11.19, 10:41
          mikams75 napisała:

          > a ty bys zrezygnowala z wyjazdu ze starymi przyjaciolmi, wyjazdu zaplanowanego
          > miesiace temu, bo wiadomo, ze zgarniecie grupy roznych ludzi nie jest takie pro
          > ste, tylko dlatego, ze swiezo poznany koles powinien byc na piedestale? Bo ja n
          > ie.


          A musial rezygnowac? Problem jest we wlasciwym balansie, przykladowo bylem z kumplami kilka dni wiec teraz spedze weekend z toba w dodatku zeobimy cos specjalnego. Nie wybiore sie na kolejne spedzanie czasu z kumplami itp szybko bo ok mam prawo do przestrzeni ale potrzebuje spedzic wiecej czasu z hrabina.


          > Rada dla Ciebie - musisz miec swoje sprawy, grono przyjaciol i byc zajeta czym
          > innym poza budowaniem relacji z facetem.

          Glupia rada. Budowanie zwiazku nie polega na zyciu osobno i umiejscowaniu tej poznanej osoby ma ostatnich pozycjach na liscie. Jest odwrotnie, poznajac kogos i deklarujac gotowosc na powazny zwiazek priorytety sie zmieniaja i to wlasnie ta osoba staje sie wazna I spedza sie z nia czas. I nie, nie 100% ale 80-90% . Nie ma rezygnowac z silowni ale jesli spedzal dwa weekendy w miesiecu z kuplami to owszem, naturalnie juz tego nie bedzie chcial I spedzi z nimi weekend raz na pol roku albo raz w roku a jesli chce czesciej to zabierze hrabine.
          • kosmos_pierzasty Re: No to zdechło. 12.11.19, 10:54
            Nie, nie jest to głupia rada. Choćby dlatego, że mając własne sprawy, własne zainteresowania i priorytety, łatwiej jest ocenić potencjalnego partnera. Jak nie ma innych punktów zaczepienia to ta nadzieja na udany związek wypełnia wszystkie wolne miejsca w życiu i traci się proporcje, trudniej przyjrzeć się temu, co naprawdę dzieje się z facetem.
            A układ symbiotyczny nie jest jedynym możliwym, dla wielu osób nawet jest wielce niepożądany niezależnie od siły uczucia.
          • mikams75 Re: No to zdechło. 12.11.19, 11:06
            a czemu wg twoich priorytetow ma nie rezygnowac z silowni (np. 2-3 razy w tygodniu zamiast 5) a ma rezygnowac ze spotkan z kumplami? Widzisz, juz sie pojawia roznica w priorytetach, kobita moze uwazac inaczej. A wystarczy lekko dopasowac grafik np. silownia we wtorek i czwartek, a nie poniedzialek i sroda, bo hrabina ma we wtorek i czwartek kurs japonskiego. Problem sie pojawia, jak hrabina nie ma japonskiego czy innych wlasnych zajec w weekend i jest znudzona sama soba i wymaga ciaglej atencji.
            • ritual2019 Re: No to zdechło. 12.11.19, 11:59
              mikams75 napisała:


              Widzisz, juz sie pojawia
              > roznica w priorytetach, kobita moze uwazac inaczej. A wystarczy lekko dopasowac
              > grafik np. silownia we wtorek i czwartek, a nie poniedzialek i sroda, bo hrabi
              > na ma we wtorek i czwartek kurs japonskiego. Problem sie pojawia, jak hrabina n
              > ie ma japonskiego czy innych wlasnych zajec w weekend i jest znudzona sama soba
              > i wymaga ciaglej atencji.

              A jesli pan bedzie miala silownie 4 x a tygodniu plus dwa weekendy w miesiacu a pozostale dwa z dziecmi to hrabina powinna cos sobie znalezc i zyc swoim zyciem bo w koncu 3 wieczory (jak dobrze pojdzie I nic innego nie wypadnie) w tygodniu powinny ja zadowolic. Pewnie cie zaskocze ale w normalnych zwiazkach gdy dwoje ludzi chce ze soba byc tak to nie wyglada, nawet po dlugim cassie bycia razem pary spedzaja ze soba wiecej czasu. W zwiazkach w ktorych kazdy zyje swoim zyciem jest zazwyczaj frustracja, niezdrowe relacje i zdrady.
              • triss_merigold6 Re: No to zdechło. 12.11.19, 12:07
                Na razie można oznaczyć zupełnie inny obraz pana:
                17.10 Hrabia napisala, że poznała pana 3 tygodnie temu, czyli pod koniec września i zdążyli spotkać się kilka razy.
                30.10 pisała o spotkaniach właściwie codziennie i że byli na wycieczce weekendowej.
                11.11 strzeliła mega focha.
                Znają się 6 tygodni w porywach do 7.
              • snakelilith Re: No to zdechło. 12.11.19, 12:25
                Ale oni nie są jeszcze w związku, a przynajmniej nie w takim, w którym zmienia się plany przygotowane jeszcze przed poznaniem nowej osoby. Bajdurzysz sobie tu siłownię 4 razy w tygodniu, a prawda jest tak, że pan do tej pory miał czas dla autorki. Przecież sama pisała,. że spędzili ze sobą "noce i dnie". Tylko nie tak, jak ona by tego chciała. Czego niestety mu jasno nie komunikuje, a jedynie zeżra w siebie frustrację, że on przychodzi w piątek, a ona wolałaby cały weekend i po kilku tygodniach radosnego bzykania wybucha fochem, bo jego plany wyjazdów bez niej są dla niej dowodem, że nie jest traktowana poważnie. Najwidoczniej słowo poważnie znaczy dla nich co innego, dla niej pierwsza faza zauroczenia to już obietnica stałego związku z absolutnym pierwszeństwem, a dla niego może być tylko ekskluzywną relacją erotyczną z potencjałem na przyszłość. Z potencjałem, a nie gwarancją. Coś, co można rozwijać i z czasem uwzględniać w dalszych planach. W ogóle źle to widzę, bo ona nie da rady być z facetem z takim ogonem rodzinnym i towarzyskim. Zawsze będzie czuła się niedowartościowana.
              • mikams75 Re: No to zdechło. 12.11.19, 13:23
                nie, hrabina ma sobie nie znajdywac czegos, bo pan ma inne zajecia, ma je po prostu miec dla lepszego wlasnego samopoczucia tak w ogole. Z czasem moga isc co jakis czas razem na silownie, czy facet moze sie zainteresowac japonskim albo moga odkryc, ze oboje uwielbiaja wspinaczke. Naprawde nie ma co sie fochowac i wymagac rezygnacji z dotychczasowego zycia ze wzgledu na ledwo poznana druga osobe.
                Mozna sie nagiac ale ja nie widze w tym przypadku, zeby facet nic nie robil.
                • ritual2019 Re: No to zdechło. 12.11.19, 13:32
                  Co znaczy dla wlasnego samopoczucia? Nie kazdy chce sie uczyc japonskiego (twoj przyklad) ani miec kazdy dzien wypelniony po pracy zeby sie dobrze czuc. Niektorzy chca byc w zwiazku I spedzac czas z druga osoba czesciej niz 3 wieczory w tygodniu.
                  • tairo Re: No to zdechło. 12.11.19, 13:38
                    No cóż, to tacy powinni szukać singla-domatora bez zainteresowań i znajomych, za to wyposażonego w kryształową kulę i świętą cierpliwość.
                  • triss_merigold6 Re: No to zdechło. 12.11.19, 13:53
                    Stop, stop. W ciągu 6 (sześciu) tygodni znajomości, 3 wieczory w tygodniu to bardzo dużo. Hrabina ledwo zdążyła się rozebrać, a oczekiwania ma jak narzeczona po zapowiedziach.
                  • mikams75 Re: No to zdechło. 12.11.19, 13:59
                    ten japonski to byl przyklad, mozna robic cokolwiek, chocby lezec do gory brzuchem z ksiazka czy trolowac na forum. Codzienne siedzenie i gapienie sie w sciane jeszcze nikomu dobrze na glowe nie zrobilo.
                  • malia Re: No to zdechło. 12.11.19, 16:14
                    W związku. A gdzie tu napisano o jakimś związku?
                    Tu jeden problem polega na braku umiejętności rozmowy.
                    A drugi ( może i wynikające z pierwszego) z różnego postrzegania świata.
                    Facet poznał kobietę, w łóżku było im dobrze, podobała mu się, to dał jej klucz i kupił majtki z myślą - bzykanie jest fajne, dobrze jest mieć z kimś pogadać, poznamy się, zobaczymy co się z tego wykluje.
                    Hrabina poznała faceta - w łóżku było im dobrze, zakup majtek i klucze do mieszkania pana odczytała (po tygodniu znajomości) jako deklarację związku i zapowiedź, że będą żyli długo i szczęśliwie.
                    To po prostu była znajomość, która w nic się jeszcze nie rozwinęła. I jej chcenie spędzania
                    całego czasu na tym etapie nie miało racji bytu.
                    • grey.heart34 Re: No to zdechło. 12.11.19, 16:28
                      Też tak myślę, że Hrabina się szybko zaangażowała i poczuła jak w związku - i stąd racjonalne w tym kontekście wymogi wspólnych planów.
                      A facet po rozwodzie niekoniecznie pali się zaraz do związku, teraz chce trochę skorzystać z nowego wolnego życia. Zresztą, sama Hrabina pisała, że on chyba kogoś tam jeszcze ma.
      • zuleyka.z.talgaru Re: No to zdechło. 12.11.19, 21:12

        hrabina_niczyja Re: Milczenie, czyli facet od majtek ma wady 11.11.19, 19:40
        Zapytałam, a w zasadzie on zapytał jak spędzam święta. On miał pomysł wyjechać, ja zaprosiłam go do rodziny, bo mam zaproszenie. On stwierdził, że głupio by się czuł, ja swoje pomyślałam i tyle było w temacie. Po czasie padło, że mogę jechać z nim, powiedziałam ok i tyle.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka