mary_lu
09.03.20, 13:43
Na pewno nie trafię do wszystkich. Pewnie nie zrozumieją mnie przede wszystkim ci, którzy najbardziej się ciskają.
Ale może wytłumaczycie komuś z rodziny, może ktoś kto i tak rozumiał sytuację wtrąci się w trakcie jakiejś jatki albo wspomoże atakowany personel dobrym słowem.
Personel medyczny nie przejdzie na pracę zdalną. Nie rozdwoi się. Nie dostawi łóżek. Są zarządzenia marszałków województw dotyczące wyłączenia oddziałów, przeniesienia personelu. Mamy przygotowane skierowania do pracy jak w czasie katastrofy czy wojny. Nie pouciekamy na zwolnienia, nie weźmiemy urlopu, nie zostawimy pacjentów, kolegów. Już teraz zajmujemy się podejrzeniami koronawirusa. Jeśli rozhula się u nas jak we Włoszech, w byle fartuchach i maseczkach będziemy spędzać godziny i dni wśród najciężej chorych, mając prawie pewność zachorowania.
Większość z nas ma w bagażnikach aut pod pracą torbę z ciuchami na kilka dni. Załatwiamy ewentualną awaryjną opiekę dla dzieci, dla starych rodziców, obciążonych różnymi schorzeniami małżonków.
Nie wściekamy się, nie atakujmy. Minimalizujmy zagrożenia, współpracujmy.