Oto fragment fejsbukowego posta Manueli:
"(...)jeśli jeden niedogotowany nietoperz w zupie może zabić miliony ludzi, to dlaczego nie zalegalizować ayahuaski?(...)
No doprawdy, bardzo logiczna implikacja...
"(...)Nikomu krzywdy nie robi. Tylko ten kto ją wypił porzyga się i posra. Środek, który nie uzależnia, a wręcz leczy uzależnienia. Może nietoperze patrzą na świat słuszniej, do góry nogami. Inaczej nie da się wytłumaczyć histerii wokół psychodelików. Psychodeliki to kurna nie wóda, hera i opium...(...)"
Manuela, mocno potępiająca swojego dozorcę-alkoholika, swojego sąsiada - którego czerwonawą twarz utożsamia z alkoholem i w ogóle wszystkich Polaków za nadmierne spożycie, zachęca do brania PSYCHODELIKÓW? :o
Muszę wam wyznać, że pierwszy raz spotkam się z hasłem "ayahuaska" i musiałam sobie wyguglować co to.
Psychodeliki zawsze kojarzyły mi się z czymś równoznacznym z narkotykami - czyli z czymś bardzo złym, a Gretkowska kojarzyła mi się z barwną, lekko nawiedzoną, ale TRZEŹWĄ postacią.
W której części się pomyliłam?
Ktoś to w ogóle kiedyś próbował?
Podobno ematka wie wszystko...
PS
Możecie równie dobrze pisać, co dziś na obiad. To jest wątek na odstresowanie.
PS 2
Byłam dziś w aptece (baj de łej, oprócz mnie nie było tam nikogo) i zapytałam pani farmaceutki, czy istnieje coś do nawilżania śluzówki nosa, bo jestem alergikiem i mnie w tym nosie ciągle swędzi, a chciałabym uniknąć ciągłego pocierania.
"NIE MA!" - fuknęła arogancko, wzbudzając we mnie poczucie, że jestem nawiedzoną kretynką, której w obliczu paniki totalnie odbiło, a swoją odbitą palmę, próbuję uleczyć onanizując się kontaktem z farmaceutką i zakupami w jej aptece.
Wiem, że jest tu dużo alergiczek, więc ponawiam pytanie, bo z tej apteki czempręczej uciekłam:
jest coś takiego do nosa, czy nie ma?