Dodaj do ulubionych

Relacje w rodzinie

10.09.20, 23:39
Czy Waszym zdaniem, jest możliwe, żeby relacja dorosłej pasierbicy i macochy, układała się dobrze, jeśli ojciec zostawił jej matkę dla tej właśnie macochy?

Kilka faktów:
- ojciec odszedł od matki dziewczyny, gdy ta miała ok 7 lat,
- małżeństwo wisiało na włosku od ok 2 lat, nowa ani była gwoździem do trumny, ogólnie spora afera w rodzinie i towarzystwie,
- ojciec nigdy nie zerwał kontaktów z córką i dziecko przez lata bywało w domu macochy i ojca na weekendy, jeździło z nimi i młodszą przyrodnią siostrą na wakacje,
- dziecko grzeczne, macocha miła, jakoś to szło
- zdarzały się incydenty zazdrości, nie o siostrę a właśnie o macochę ale to ewidentnie spowodowane podburzaniem matki typu.: jestes dla ojca najważniejszą kobietą w życiu - do 10 latki ! , to Ty powinnaś chodzić z tatą za rękę na spacerach a nie ona.
- ogólnie matka niepogodzona z rozwodem, nadal mówi i myśli o sobie jak o żonie - prawowitej, tej połączonej przez Boga - publicznie takie rzeczy opowiada tzn. w rodzinie, na spotkaniach. Nie chce słyszeć o psychologu.
- małą zatruwała nienawiścią do macochy, nazywała ją niefajnie przy dziecku , naśmiewała się.

Mała jest coraz starsza ma już 14 lat, niewiele się zmieniło. Relacja w jej weekendowym domu ogólnie dobra. Nie daje się już aż tak wciągać w schizy matki. Ogólnie ukrywa przed matką fakty, z powodu których ta, by dostała fijoła i knuła. Ale jednocześnie u ojca bywa rzadziej, zwłaszcza w wakacje. Weekendy chętnie ale dłuższe pobyty typu tydzień czy dwa to już od 2 lat nie chce. Jest starsza ma więcej swoich spraw ale też chyba woli polenić się w domu a u ojca jest aktywniej. To maniacy aktywności, w każdy wolny dzień gdzieś wyjeżdżają, zwiedzają, chodzą na basen, plażę itd.

Ogólnie pytam - czy Waszym zdaniem , z Waszych doświadczeń, obserwacji, jest możliwe że relacja w tej rodzinie będzie na tyle normalna, że córka będzie ze swoją rodziną, (mężem, dziećmi) np. spędzać święta z ojcem i macochą ? wpadać na niedzielne obiadki ? Czy jednak górę weźmie żal za rozbite małżeństwo rodziców. Macocha go raczej nie rozbiła, no ale łatwiej winić obcą osobę, niż kochanego ojca.
Co myślicie ?

Jestem siostrą ojca. Kontakt mam z każdą ze stron. Żal mi było mojej byłej szwagierki ale jednocześnie wiem, że to małżeństwo było słabe. Nikt tam szczęśliwy nie był, jej wystarczyło bezpieczeństwo finansowe. Jemu brakowało wszystkiego. Nie usprawiedliwiam brata, inaczej to powinien zakończyć ale no stało się. Drugie małżeństwo ma udane, tylko bratanicy mi żal, bo jednak dom rozbity.
Ja się obawiam, że młoda dorastają zerwie kontakt z ojcem i macochą, ale nie dlatego że bedzie tak chciała, tylko dla świętego spokoju, żeby matki nie denerwować.
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 02:20
      Imo - dobra relacja doroslej pasierbicy i macochy jest jak najbardziej mozliwa. Dorosla, niezalezna osoba kontaktuje sie, jak i z kim chce.
      Natomiast dla podrastajacej nastolatki to moze byc bardzo trudne, z wielu powodow. Matka, inne nawyki, inne upodobania (np co do spedzania wolnego czasu), inne potrzeby, zainteresowania, towarzystwo... widze tu role dla ojca i macochy taka - rozluznienie kontaktow przez nastolatke nie powinno byc odbierane jako niechec czy ucieczka, po prostu oni juz nie sa i nie beda jedyna alternatywa na weekendy, swieta, wakacje. Maja zapewnic, ze zawsze jest w ich domu mile widziana, zostawic nietkniety jej kat czy co tam u nich miala swojego, ale nie naciskac.
      • ajaksiowa Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 07:35
        Ty jako Ciotka też możesz mieć wpływ na postrzeganie macochy przez bratanicę👍
      • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 16:26
        Mała wie że zawsze jest mile widziana i u nich i u mnie. Dzięki wielkie.
        • nangaparbat3 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 19:06
          To tak ci się może wydawać, warto od czasu do czasu ponowić zaproszenie i absolutnie nie obrażać się ani nie czuć dotkniętą, jeśli nie skorzysta.
          • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 19:28
            Rozumiem, tylko w tym przypadku akurat naprawdę mała wie, Widujemy się regularnie, ja z młodą mamy wspólnego konia, kochamy jeździectwo i się tam spotykamy.
            U swojego ojca czuje się normalnie, jak u siebie, przynajmniej tak to wygląda. Bratowa jest dla niej miła, serdeczna. Młoda do niej też zawsze grzeczna. Zdarza jej się odmówić przyjazdu ale myślę że to z powodu tego, że lubi być sama, taki typ. Była bratowa sporo pracuje. Wieczorami chodzi na spotkania branżowe. Młoda ma wolną chatę i chyba to jej odpowiada. W jej wieku o tym marzyłam wink
            • nangaparbat3 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 20:19
              No właśnie, taki wiek.
    • triss_merigold6 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 07:43
      Jest możliwe, dlaczego nie, ale nie projektowalabym już wspólnych niedzielnych obiadów za 15 lat.
      Natomiast na dłuższe pobyty nastolatki bym nie naciskała, chyba że byłyby w formie wyjazdów wakacyjno-feryjnych. 14-latka ma dużo lekcji, dużo zajęć, koleżanki, potrzebę odpoczynku i życia towarzyskiego rówieśniczego.
    • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 07:52
      Ja jestem taka pierwsza żona 🤣🤣🤣. Z tymże u nas powodem rozpadu nie najlepszego małżeństwa była właśnie "macocha" (swoją drogą dziwne określenie, jeśli matka żyje), ale tak naprawdę winny odejściu jest pan. A więc moje dziecko spędza czas z nową rodzina ojca, może lubić, kogo tam chce etc. Ale ja w przeciwieństwie do Twojej bratowej pogodziłam się z rozwodem. Szkoda tylko, że nie nastąpił ze dwa lata wcześniej. Tak więc w sumie największą ofiarą opisanej sytuacji jest właśnie brązowa. Ale tylko ona sama może sobie pomoc, zmieniając nastawienie.
      • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 07:53
        Bratowa, tak autokorekta 🙈
      • gaga-sie Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 11:43
        Sorry, ale nie pogodzilas się z tym, to widać w twoich wypowiedziach.
        • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 11:48
          Tak I Ty wiesz to. 🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️. Ty też się nie pogodziłaś. Nie wiem co prawda z czym, ale Ci napisze, aby napisać. Taka arogancja ematkowa. Wiem lepiej od Ciebie.
          • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 13:45
            A to nie ty pisałaś ze z exem chciałaś przed ołtarzem podczas komunii dziecka jak mąz i żona stać??
            • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:11
              Nie. Widać czytanie ze zrozumieniem jest trudne. Chodziło o co innego w tamtym wątku, który zresztą lekko zmasakrowała swoimi wydumanymi wnioskami. Bądź łaskawa nie przypisywac ludziom intencji ani nie dopisywac im życiorysów. A najlepiej mnie wygaś i nie wypisuj już bzdur pid moimi postami.
              • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:26
                Z tego co pamietam to wiecej osob zrozumiało to w ten sposób...
                • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:28
                  No to źle zrozumiało. Ale generalnie analfabetyzm się szerzy. Tam nawet część "zrozumiała", że mieszkam z nowym partnerem, a eks jest już po drugim ślubie.
            • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 19:54
              hanusinamama napisała:

              > A to nie ty pisałaś ze z exem chciałaś przed ołtarzem podczas komunii dziecka j
              > ak mąz i żona stać??
              >

              🤣🤣🤣🤦‍♀️🤦‍♀️
              Jak zwykle ematka nie zrozumiała i sobie dopowiedziała.
            • fitfood1664 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 20:04
              pewnie nie jak mąż i żona ale jak rodzice wspólnego dziecka, cóż, niektórym nie przyjdzie to do głowy...
              • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 21:06
                O, to to! Rodzice innych dzieci i ksiądz i tak wiedzieli, że jesteśmy po rozwodzie, a co niektórzy, że mamy nowych partnerów.
              • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 21:09
                Nie, nie, nie,,,ona pisała ze przed ołtarzem jako małżenstwo przed Bogie mieli stać. Poszukaj sobie watku. Maniana była bo ona nie chciała nexi na komuni dziecka. W kosciele ona jest nadal jej męzem i ona chciała jak ze ślubym w ławce stać.
                • nangaparbat3 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 21:41
                  Jak nie mają unieważnienia - takie są fakty. Trudna sprawa. Ale w końcu pan wziął ten kościelny ślub, to ma konsekwencje.
                  • igge Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 13:05
                    😀moja mama kochana też w sumie więc na pogrzebie ojca mojego w kościele była jego żoną prawowitą😀?
                    Wykosztowała się na dwa piękne wieńce.
                    Macocha wdowa podeszła do naszej ławki i życzliwie zapytała czy to moja teściowa obok? big_grin ( teściowa to w dudzie miała mojego ojca, brak kondolencji nawet). Odpowiedziałam, że to mama i wyraz twarzy macochy bezcenny, zmyła się w sekundę.
                    Piszę to bez złośliwości, po prostu takie niezręczne sytuacje zdarzają się, do śmiechu mi wtedy akurat nie było ale komizm sytuacyjny zaistniał. Chwaliła potem do mnie macocha te nasze wieńce, że najpiękniejsze ( bo byłysmile ). Mama w domu potem skwitowała, że ex kosztował ją (pogrzebowo) tyle i tyle wink
                    To też było trochę komiczne i mama miała tego świadomość. Wyrywała się na ten pogrzeb, chciała zerknąć na rodzinę exa, w sumie wolelibyśmy byli by sobie darowała, chciałam spokojnie na ojcu się skupić, ale przecież nie zabronię. Mama z pokolenia stawiających się obowiązkowo na każdy możliwy pogrzeb wśród rodziny ( nawet najdalszej)/znajomych/ sąsiadów/ nawet 400 km od miejsca zamieszkania.

                    • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 13:56
                      To mama nie wiedziała, że mąż po rozwodzie to już osoba obca? ☺️
                • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 21:59
                  Wiesz lepiej ode mnie? Nie chciałam Nexii, bo uważam, że kochanka obok małżonki sakramentalnej w kosciele, a która to kochanka była powodem rozpadu małżeństwa sakramentalnego, to wyjątkowo niesmaczny widok. A i moja córka tej pani w tym dniu oglądać nie chciała. To było jej święto i jej rodziców.
                • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 02:33
                  hanusinamama napisała:

                  > Nie, nie, nie,,,ona pisała ze przed ołtarzem jako małżenstwo przed Bogie mieli
                  > stać. Poszukaj sobie watku. Maniana była bo ona nie chciała nexi na komuni dzie
                  > cka. W kosciele ona jest nadal jej męzem i ona chciała jak ze ślubym w ławce st
                  > ać.
                  >

                  Chodziło ze zostali połączeni w kościele a zgodnie z prawem kościelnym bierze się ślub raz w życiu na całe życie.
                  Wiec stawać za dzieckiem w trakcie komunii w trójkąciku ,jest nie ma miejscu.



                  Normalny ojciec nie jest przyklejony do nowej partnerki plastrem i powinien mieć na uwadze dziecko i jego ważny dzień ,a nie samopoczucie dorosłej kobiety. Zreszta dorosła kobieta powinna sama wysłać ojca do dziecka ,żeby spędził z nim dzień.
                  I powinna zrozumieć ze jej parter ma bagaż życiowy w postaci dziecka .które wymaga jego obecności.

                  Matka jaczy i jest wredna ,ale nowa babka odcina ojca od dziecka to wtedy jest ok . Bo ona księżniczka jest najważniejsza. I nie daj Boże żeby parter poświecił trochę czasu wyłącznie córce.

                  Kochana ciocia mi zarzuciła ze jestem rozkapryszona księżniczka a co robi nexisa?
                  Tez tupie nóżka bo ona musi pchać wszędzie swoje 4 litery czy ktoś ja chce czy nie.

                  Nie no cudnie.
                  • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 06:54

                    Chodziło ze zostali połączeni w kościele a zgodnie z prawem kościelnym bierze się ślub raz w życiu na całe życie.
                    Wiec stawać za dzieckiem w trakcie komunii w trójkąciku ,jest nie ma miejscu.


                    Ale nie przetłumaczysz... I jeszcze zaraz będzie, że wciąż nie przerobiłam etc. A w ogóle to jestem taka sama jawnogrzesznica co mój eks (chociaż Katechizm KK mówi wyraźnie co innego, ale ematki, zwłaszcza te niewierzące, wiedzą przecież lepiej).

                    A do autorki watku: nie przejmuj się relacjami aktualnej bratowej z bratanica, bo są ok. Bratowa niestety odfrunęła, choć można zrozumieć jej ból, ale aktualnie niszczy przede wszystkim siebie. Oby nie ocknela się na emeryturze, jak już naprawdę będzie za późno.
                    • ola5488 Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 08:13
                      annajustyna napisała:

                      > Ale nie przetłumaczysz... I jeszcze zaraz będzie, że wciąż nie przerobiłam etc.
                      > A w ogóle to jestem taka sama jawnogrzesznica co mój eks (chociaż Katechizm KK
                      > mówi wyraźnie co innego, ale ematki, zwłaszcza te niewierzące, wiedzą przecież
                      > lepiej).

                      Nie wiem jaka jest Twoja sytuacja, ale sytuacja w KK jest dosyć jasna: osoby po rozwodzie cywilnym będące w kolejnych związkach (nie platonicznych) popełniają grzech ciężki.

                      To tak formalnie, natomiast nie warto swojego życia poddawać pod osąd forum...
                      • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 08:27
                        I temu ja nie zaprzeczam. Ale okoliczności wejścia osoby porzuconej, która bez tego porzucenia i uprzedniej zdrady nie chciałaby rozwodu, są nieco innej niż zdradzacza. Do tego do chichi wiara w Miłosierdzie i Sprawiedliwość Boską. Stąd np mój arcybiskup diecezji optuje za możliwością udzielania komunii takim osobom jak ja.
                        • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 08:29
                          Wejścia w nowy związek.

                          I absolutnie nie chciałam osądu forum, forum wie po prostu lepiej, zwłaszcza ta niewierzącą bądź niekatolicka część forum, nieznająca aktualnego stanowiska KK w pewnych kwestiach. Ewentualnie znająca stanowisko środowisk konserwatywnych, świętszych od papieża.
                          • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 22:21
                            annajustyna napisała:

                            > Wejścia w nowy związek.
                            >
                            > I absolutnie nie chciałam osądu forum, forum wie po prostu lepiej, zwłaszcza ta
                            > niewierzącą bądź niekatolicka część forum, nieznająca aktualnego stanowiska KK
                            > w pewnych kwestiach. Ewentualnie znająca stanowisko środowisk konserwatywnych,
                            > świętszych od papieża.

                            Wiesz ja ma KK daleko w odwłoku ( sorry ze słowo)
                            Ale po prostu rozumiem niezręczność sytuacji. Taka ludzka niezręczność.
                            Uważam ze jak się jest rodzicem dziecka to się staje przy tym dziecku czy to w dniu komunii, ślubu czy w szpitalu jako rodziny rodzic.
                            A nie ciągać za sobą ogon.
                            Zgodę na zabieg podpisują rodzice ,nie małżonkowie rodziców. Na intensywna terapie tez wpuszczaj rodziców ,a nie kolejne 2 obce genetycznie dziecku osoby. (Jeśli dziecko ma i rodzice się interesują)


                            Są po prostu sytuacje w życiu ,gdzie nie ciągnie się siłę swojej drugiej nowej połówki. Zwłaszcza jeśli rzecz dotyczy „byłej” rodziny. A nowa osoba jest powiewem rozpadu. I to w trakcie epidemii.
                            Każdy dorosły to rozumie.
                            • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 13.09.20, 12:31
                              Dokładnie tak, jak piszesz. Tym bardziej że ta pani już parę tygodni wcześniej podpytywała naszą córkę, czy ma przyjść, a odpowiedź była nie. Mój partner też czułby się niezręcznie, więc nie był. A i ja czułam się lepiej będąc tylko z byłym mężem, bo mogliśmy się skupić na naszej córce.
            • nangaparbat3 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 21:39
              Może jak ojciec i matka?
              Bo kto miałby stać?
              • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 21:59
                Hanusinamama wie przecież I tak lepiej.
        • igge Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 20:56
          W tym wątku to nieistotne
          Oraz to tylko annajustyna wie jak naprawdę jest i kropka.
          • znowu.to.samo Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 10:50
            Ja tu widzę prerensje do ex, że ona się "nie pogodziła z rozwodem"
            Sorry miała i ma do tego prawo.
            Bo prawda jest taka że jednak przeżyła z byłym mężem kawałek życia, mieli wspólne dzieci sprawy, plany. Zdaje mi się że nikt pana do zamążpójścia nie zmuszał. Czy było to małżeństwo udane czy nie, nie nam oceniać. Autorka wątku ma swoją wersję, ja bym chętnie posłuchała wersji ex

            Faktem jest że powodem rozbicia małżeństwa była neksia. A to wybaczcie ale jest jedną z najbardziej upokarzających sytuacji, jakie mogą spotkać kobietę. Niektóre szybko się z tym godzą i idą dalej, inne mają poczucie krzywdy do końca życia. Ale uważam że nie wolno mieć do ex o to pretensji
            • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 22:26
              Dokładnie.
    • sasanka5 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 07:59
      "Ogólnie pytam - czy Waszym zdaniem , z Waszych doświadczeń, obserwacji, jest możliwe że relacja w tej rodzinie będzie na tyle normalną."

      A co to jest kryterium normalności? Opisz proszę. Czy to z góry określoną ilość spotkań, kontaktów z daną osobą w określonym czasie? Czy fakt że nie ma sprzeczek przesądza o tym że to już wystarczy by było dobrze?

      Uwielbiam takie podejście. Przyszło dziecko na weekend, dostało obiad, nie sprawiało kłopotów, nic tylko na fb wrzucić "szczęśliwą rodzinkę"
      • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 16:32
        sasanka5 napisała:

        > "Ogólnie pytam - czy Waszym zdaniem , z Waszych doświadczeń, obserwacji, jest m
        > ożliwe że relacja w tej rodzinie będzie na tyle normalną."
        >
        > A co to jest kryterium normalności? Opisz proszę. Czy to z góry określoną ilość
        > spotkań, kontaktów z daną osobą w określonym czasie? Czy fakt że nie ma sprzec
        > zek przesądza o tym że to już wystarczy by było dobrze?

        Normalna przeciętność. Kazda rodzina ma pewne inne normy. Dla mnie to - widywanie się dwa, trzy razy w miesiącu. Wpadanie z dziećmi do domu rodziców , w tym wypadku dziadka i jego żony, na kawę, nieraz weekendowy obiad. Spędzanie choć jednego dnia świąt wspólnie a jak wyjazd, to małe spotkanie przed świętami - życzenia, prezenty. Wspólne celebrowanie uroczystości typu urodziny, imieniny, rocznice itd.
        No u nas tak to wygląda.

        > Uwielbiam takie podejście. Przyszło dziecko na weekend, dostało obiad, nie spra
        > wiało kłopotów, nic tylko na fb wrzucić "szczęśliwą rodzinkę"

        Może Ty.
        U nich jest inaczej.
        Uwielbiam dopowiadanie sobie historii o obcych ludziach.
    • bywalec.hoteli Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 08:15
      Smutne ze ludzie się tak nie potrafią dogadać i żyć ze sobą dobrze
      • triss_merigold6 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 08:16
        I że nie ma pokoju na świecie.
        • igge Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 21:01
          big_grin big_grin big_grin
          Triss, jednak Cię nie wygaszamsmile
      • lilia.z.doliny Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 10:03
        Tak, to bardzo przykre. Serce sie kraje
        • daniela34 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 10:29
          Dajcie spokój, bo mi się łzy cisną do oczu...życie to pasmo udręk i cierpienia
          • lilia.z.doliny Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 10:41
            big_grin
            I bywa takie nieprzyjemne! I nieorzewidywalne!
            Ot, łobuzy i huncwoty nie potrafią się dogadac
            • bywalec.hoteli Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 11:34
              big_grin
              Zamiast się miłować to rojbruja
              • malia Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 13:02
                Warsztaty miłości powinni mieć
                • igge Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 21:04
                  smile
                  Już, o ile pamiętam, kolejne warsztaty na 26 września obiecanewink
                  • igge Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 21:05
                    A ja cholera wyjeżdżamsad
    • smillla Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 08:27
      Nie widzę tu wielkiego problemu. Poza chyba Twoim problemem, czyli chęcią przeciągnięcia genów na stronę ojcowską. Wymarzyłaś sobie, że dziewczyna ma być bardziej związana z ojcem, ma z nim spędzać święta, ma być idylla, i tylko ta eks-szwagierka powinna zniknąć z powierzchni ziemi...
      Kobieto, uspokój się.
      Jest ok. Dziewczynka mieszka z mamą, bywa u ojca, nikt z nikim się nie kłóci, relacje przyzwoite. A ty z jakąś swoją dziwną chęcią rządzenia w cudzej rodzinie i "ulepszania" czegoś, co jest dobre, wytwarzasz problemy, napuszczasz jednych na drugich, szukasz dziury w całym. Nie masz własnych spraw?
      Jeśli nie, to wolontariat czeka.
      • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 16:43
        smillla napisała:

        > Nie widzę tu wielkiego problemu. Poza chyba Twoim problemem, czyli chęcią przec
        > iągnięcia genów na stronę ojcowską. Wymarzyłaś sobie, że dziewczyna ma być bard
        > ziej związana z ojcem, ma z nim spędzać święta, ma być idylla, i tylko ta eks-s
        > zwagierka powinna zniknąć z powierzchni ziemi...

        Oj błędnie mnie oceniłaś. Tyle czasu co poświęciłam szwagierce, to tylko ja wiem. Wspierałam, pomagałam. Ale mam wrażenie że to nic nie dało. Widać niektórzy wolą życie cierpiętnicy. Serio.
        Mała jest moją chrześnicą, jest mi bardzo bliska. Więc miałam spięcia z jej matką, jak byłam świadkiem jej złych zachowań. Takie świństwa potrafiła mówić o ojcu i tej ...piiiik...piiiik , że mała się potem tam bała pójść. Albo jak była u ojca to ta dzwoniła, i wypytywała matkę, czy "wszystko w porządku", "czy nic się jej złego nie dzieje" - takie sugerowanie, żeby uważała, bo może jej coś grozić.
        Okropnie moja bratowa się zachowywała, potem jej trochę minęło i nadszedł etap wyśmiewania, zazwyczaj macochy.

        > Kobieto, uspokój się.
        > Jest ok. Dziewczynka mieszka z mamą, bywa u ojca, nikt z nikim się nie kłóci, r
        > elacje przyzwoite. A ty z jakąś swoją dziwną chęcią rządzenia w cudzej rodzinie
        > i "ulepszania" czegoś, co jest dobre, wytwarzasz problemy, napuszczasz jednych
        > na drugich, szukasz dziury w całym. Nie masz własnych spraw?
        > Jeśli nie, to wolontariat czeka.
        Mała jest mi bliska. Mój brat, według Twoich standardów też "wtrąca " się w moje życie . Po prostu dbamy o siebie i się troszczymy. Jesteśmy zżytą rodziną, rozmawiamy o swoich problemach w gronie rodzinnym i bardzo się wspieramy.
        Wiem, że niektórych to dziwi ale nam jest ok.
        • konsta-is-me Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 17:01
          Odczep sie od bylej bratowej.
          Ma prawo dzwonic do corki i pytac o co chce.
          Moze to cie zdziwi ale dla nich to jest ok.
          A ze ty masz paranoje to juz twoj problem.
          Widac golym okiem jak bardzo nie lubisz eksi i koniecznie chcesz na sile przeciagnac bratanice "do siebie".
          Co i jak mowi o bylym to ich sprawa, nie twoja.
          Ona ma prawo decydowac kiedy i jak czesto spedza z kim obiadki, i -uwaga, normalne jest ze woli je spedzac z matka!
          • konsta-is-me Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 17:03
            P.S.-rzeczywiscie, jak ktos zauwazyl, dziwaczne i jakies niezdrowe jest nazywanie nexi "macocha"....
            Dziewczyna MA matke, z czym, jak widac, mie możesz sie pogodzic...
          • triss_merigold6 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 17:26
            Byłoby uprzejmie, gdyby nie zawracała córce d...y w czasie, gdy ta jest u ojca. Jeśli dziewczynka jest bezpieczna, nakarmiona, ma gdzie spać w cywilizowanych warunkach i ma proponowane stosowne do wieku rozrywki, to pani nie powinna się wtrącać.
            • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 20:02
              triss_merigold6 napisała:

              > Byłoby uprzejmie, gdyby nie zawracała córce d...y w czasie, gdy ta jest u ojca.
              > Jeśli dziewczynka jest bezpieczna, nakarmiona, ma gdzie spać w cywilizowanych
              > warunkach i ma proponowane stosowne do wieku rozrywki, to pani nie powinna się
              > wtrącać.


              Czyli ojciec nie ma prawa dzwonić do córki ,gdy ta jest w domu z matką 🤦‍♀️🤣🤣
              Może rozmawiać z dzieckiem tylko, wtedy go przebywa w jego domu?
              Jasne absurd goni absurd...
            • igge Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 21:25
              Fakt. Masz rację triss.
              Ale jest matką i może robić co chce, to robi.
              Dziewczynka pewnie zawsze wybierać będzie lojalność względem matki i już.
          • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 19:18
            konsta-is-me napisała:

            > Odczep sie od bylej bratowej.
            > Ma prawo dzwonic do corki i pytac o co chce.
            > Moze to cie zdziwi ale dla nich to jest ok.

            Nie jest a raczej nie było, nie dla małej. Gdy była młodsza, siadał jej humor po każdym telefonie matki. Sama potem nie ładowała telefonu, żeby nie mieć kontaktu albo nie zabierała go na wyjścia. Było to łatwe bo była mała i jeszcze nie była przyklejona do telefonu.
            Serio uważasz, że takie zachowania matki, wobec dziecka, są ok ? że nie są krzywdzące?

            > A ze ty masz paranoje to juz twoj problem.
            > Widac golym okiem jak bardzo nie lubisz eksi i koniecznie chcesz na sile przeci
            > agnac bratanice "do siebie".

            Nie że jej nie lubię, po prostu po 7 latach straciłam do niej cierpliwość.
            Bratanicy nie muszę przeciągać do siebie, bo szczęśliwie mamy stały kontakt przez wspólną pasję, którą zresztą ja ją zaraziłam gdy była mała. Jesteśmy w jeden stajni.

            > Co i jak mowi o bylym to ich sprawa, nie twoja.

            No okazało się że nie tylko ich/jej, również sądu rodzinnego. Bratowa musiała przystopować.

            > Ona ma prawo decydowac kiedy i jak czesto spedza z kim obiadki, i -uwaga, norma
            > lne jest ze woli je spedzac z matka!

            Nie woli big_grin uspokój się z tym wykrzyknikiem big_grin tzn. lubi zwyczajnie, w końcu to jej matka ale narzeka na nią ojcu, jak pewnie matce na ojca. Zwłaszcza na nudne wyjazdy z matką. Matkę się kocha i wybacza wszystko, przynajmniej do jakiegoś wieku. Potem ludzie zaczynają widzieć wady rodziców, podobno to jest moment gdy człowiek staje się dorosły. Oczywiście ojca to też dotyczy. Tyle że w tym przypadku ojciec nie sączył nienawiści do jej głowy.
        • igge Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 21:21
          Nikogo nie dziwi. Niepotrzebnie ten lekki ton wyższości chyba.
          Jak Wam jest ok to oksmile
          Fajnie, że troszczysz się też o bratanicę. Te konie razem i w ogóle. Była szwagierka ( " cierpiętnica" jak ją nazywasz z wyboru) jest mimo upływu lat nadal poraniona widać i cóż, relacje małej z ojcem/ macochą jakoś tam trochę widać cierpią na tym, niewiele możesz akurat Ty zmienić, co mogłaś mówisz pomagałaś.
          Matka dziecka to matka dziecka, będzie chciała coś zmienić to zmieni z własnej inicjatywy.
          Ty skup się na okazywaniu bliskości i ciepła, zainteresowania, zaangażowania dziecku, w wymiarze, które dziecku i tylko dziecku odpowiada. Mała za chwilę będzie miała swój świat, swoje klocki, swoje grono rówieśników dużo ważniejsze od Ciebie. Z nimi czas będzie wolała spędzać, nie z rodziną. Nie musi powielać Twojego ideału i modelu relacji rodzinnych.
          Musi czuć, że jest ważna dla Was i macie zawsze dla niej czas i zasoby, że ma w Was oparcie/ wsparcie, jest częścią Twojej rodziny nie tylko Twojego brata rodziny. Tyle możesz zrobić, nie więcej.
      • igge Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 21:07
        Mi w tej opisywanej przez autorkę sytuacji podobają się kontakty z ojcem.
    • aqua48 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 08:46
      Czy dobre relacje są możliwe? Są. ale to zależy od starań obu stron. Czy dorosła córka zechce spędzać święta z ojcem? A to zależy jak będą te święta wyglądały i czy nie będzie miała poczucia winy zostawiając w tym czasie matkę samą. A może dla świętego spokoju nie będzie spędzać świąt z żadnym z rodziców, by uniknąć wyrzutów, ze jest z tym drugim? Może przecież spędzać je z mężem i dziećmi, a może z teściami? Czy będzie chciała wpadać na niedzielne obiadki? Może sama będzie na nie zapraszać. Krótko mówiąc - szklanej kuli nikt nie ma. Wszystko jest możliwe.
    • ggrruu Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 08:52
      Z tego co piszesz to relacje i teraz są dobre. 14 lat to jest po prostu wiek kiedy nastolatki mają swoje życie i nie są zainteresowane tak mocno spędzaniem czasu z rodzicami. Taki etap rozwoju, że to zaszczyt jak małolat znajdzie czas smile więc nie ma powodu żeby w przyszłości było źle
    • agata_abbott Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 08:57
      Napisze z perspektywy takiej córki. wprawdzie „macocha” nie odbiła ojca mojej matce, ale matka długo miała schizy i była, ciagle zreszta jest, zazdrosna o ojca. Da się spędzać czassmile
      • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 09:24
        Moja ma schizy do dziś. Po 40 latach. Tak można sobie życie... Dlatego tu też uważam bratową (tę pierwszą) za najbardziej pokrzywdzona, także częściowo przez siebie samą.
        • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 11:25
          Pokrzywdzone w takich układach są zawsze dzieci...matka sącząca jad dziecku do ucha niszczy je...
          • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 11:33
            Dziecko ma szanse powiedziec matce ostro, co o tym mysli. Postawic sie, co nie jest oczywiscie latwe. Na nia (matke) zas juz zapadl wyrok.
            • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 11:58
              Jaki wyrok?
              • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 12:05
                Porzucona, zgorzkniała, miotająca się i nieszczęśliwa. I - według opisu autorki - tkwiąca w tym. Najlepsza droga, by życie przeszło jej koło nosa. A czas ucieka.
                • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 12:12
                  To nie wyrok. To od niej zalezy co ze swoim zyciem zrobi. To zgorzknienie i cala reszta to wybor a nie wyrok.
                  • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 12:18
                    Wyrok w pewnym sensie wydany przez nią samą.
            • agata_abbott Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 12:21
              Ma szansę? Niekoniecznie.
              Myśmy z moim bratem stosowali różne taktyki. Unikanie mówienia o ojcu (co jest trudne, bo w pewnym momencie trzeba zacząć ukrywać fakt np. wyjazdu do jego miasta), ignorowanie tematu, mówienie wprost, że się nie chce wchodzić w polemikę. Czasem któremuś z nas się ulewało i zaczynaliśmy dyskutować. Matka nakręcała wtedy histerię, przestawała słuchać, rzucała absurdalnymi oskarżeniami i naprawdę przykrymi tekstami - nie tylko pod adresem ojca, ale również naszym. Mimo upływu lat temat co jakis czas wraca jak bumerang. Więc nie, to nie jest takie proste "powiedzieć matce co o tym myśli".
              • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 12:40
                Oczywiście, że nie jest proste. I wiem, co mówię, bo mam podobna schizę u mojej matki jak Wy u swojej.
            • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 13:46
              Na dziecko czasami też...niestety przejmuje zachowania matki. Matka nie pogodziła sie z roweodem i czesto bywa ze i córka robi to samo...
              • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:08
                Do mnie pijesz? Obsesję się leczy...
                • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:12
                  A skąd ja mam wiedzieć czy ty sie pogodziłaś z rozwodem rodziców. Pisze, ze takie sączenie jadu i wałkowanie tematu czesto u dziecka pozostawia ślad. Znam 30 latkę, która ma do własnej matki żal ze ta zostawiła ojca i smiała mieć nowy, szczęsliwy związek. A matka odeszła jak córka była juz prawie dorosła...
                  • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:19
                    Ja mam "pretensje", że moja mama bardziej nie myślała o sobie. Tylko założyła, że się "uwiesi" na mnie. I do siebie też, że jej że ćwierć wieku temu z tego powodu draki nie zrobiłam...
            • igge Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 21:35
              A tutaj akurat annajustyna nie masz racji.
              Postawić się?
              I co dalej?
              • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 21:54
                Nie wiem. Tak postawić, żeby matką to wstrząsnęło. Sama w odpowiednim momencie tego nie umiałam...
        • agata_abbott Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 12:18
          U mnie (mojej matki) będzie jakieś 15 lat od rozwodu...uncertain
          • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 12:41
            U mojej prawie 40...☹️
            • igge Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 21:43
              U mojej ok 40 i odrobinę może ją ostatnio usatysfakcjonowało, że ojciec wreszcie leży w grobie i chyba mniejszy żal już wreszcie za to, co jej zrobił jak miał 25 lat.
              Ale życie już bez niego ( rozwódka z dzieckiem ok 23 plus roku życia) miała całkiem całkiem udane i szczęśliwe.
              • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 21:55
                Moja niestety nie... Mój tatuś zafundował jej takie atrakcje jak choćby SB na karku.
          • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 17:13
            Dzięki Agata i Annajustyna, za głos ze strony pasierbic.
            Mnie właśnie martwi to, że mała nigdy nie będzie miała spokoju. Że zawsze będzie musiała ukrywać przed matką część swojego życia, tłumaczyć się z niego. Tak jak u Agaty było.
            • jolie Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 18:10
              Ale to naprawdę nie twoja sprawa i nie twoje dziecko. Ewidentnie stajesz po jednej stronie, a brat to dorosły facet, nie musisz nad nim kwoczyć. Taki stopień zaangażowania w życie dorosłego chłopa i jego rodziny jest dla mnie dziwaczny.
              • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 19:36
                jolie napisała:

                > Ale to naprawdę nie twoja sprawa i nie twoje dziecko. Ewidentnie stajesz po jed
                > nej stronie, a brat to dorosły facet, nie musisz nad nim kwoczyć. Taki stopień
                > zaangażowania w życie dorosłego chłopa i jego rodziny jest dla mnie dziwaczny.

                U nas to normalne, wszyscy się sobą interesujemy i się o siebie troszczymy. Ty się swoją pasierbicą, chrześnicą byś nie przejmowała ? I oczywiście że zależy mi , żeby młoda była związana z naszą rodziną. Tak samo jak mojemu bratu zależy by moje dzieci były związane z rodziną, naszymi rodzicami.
                • jolie Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 19:43
                  Nie mam ani pasierbicy, ani chrześnicy. A gdybym miała, to jednak nie byłyby to tak ważne osoby jak moje dzieci. I widzę różnicę między troską a dziwną symbiozą i życie życiem innych. Udusiłabym się w takiej rodzinie.
                  • igge Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 21:51
                    Są rodziny gdzie ludzie mocno dorośli i dzieciaci codziennie dzwonią ( i nie są to krótkie telefony) do rodziców plus oddzielnie do brata/ siostry/ pełnoletnich nie mieszkających już z nimi dzieci.
                    Mnie by to trochę dusiło. Za mało przestrzeni. Ale widzę, że to ta kurczę TROSKA i bliskość i wielopokoleniowe nawyki.
                    I generalnie wszyscy happy, z przyjemnością tym obowiązkowym codziennym kontaktom się oddają. Dziecko pełnoletnie tylko czasem rzuci słuchawką albo odetnie matkę. Ale może to taki bunt przeciwko nadmiarowi kontroli, zbyt wielu oczekiwaniom?
                    Można mieć model przegięcia w drugą stronę i mimo tego poczucie troski i bliskości. Różnie bywa.
                • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 20:09
                  anna_miau napisał(a):

                  > jolie napisała:
                  >
                  > > Ale to naprawdę nie twoja sprawa i nie twoje dziecko. Ewidentnie stajesz
                  > po jed
                  > > nej stronie, a brat to dorosły facet, nie musisz nad nim kwoczyć. Taki st
                  > opień
                  > > zaangażowania w życie dorosłego chłopa i jego rodziny jest dla mnie dziwa
                  > czny.
                  >
                  > U nas to normalne, wszyscy się sobą interesujemy i się o siebie troszczymy. Ty
                  > się swoją pasierbicą, chrześnicą byś nie przejmowała ? I oczywiście że zależy m
                  > i , żeby młoda była związana z naszą rodziną. Tak samo jak mojemu bratu zależy
                  > by moje dzieci były związane z rodziną, naszymi rodzicami.
                  >
                  >


                  Nie to nie jest normalne wtrącasz się tam gdzie nie trzeba.
                  Daj im spokój.
                  Córka będzie chciała to będzie przychodzić ,matka ma prawo mówić córce co chce nie twój interes.
                  Nie dziwie się ze kobieta jest wściekała a zdzirę.
                  To jej prawo tobie nic do tego.
                  A dziewczynka będzie sama decydować.

                  Jakoś matka dziewczynki wracać się nie może, a ty pełną „gębą„ możesz?
                  Pomimo ze to nie dotyczy twojego dziecka , a brat jest dorosły?
                  • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 21:23
                    Mimo wszystko dla matki dziewczynki byłoby łatwiej, gdyby nie myślała w kategoriach zdzira etc. Jest nowa sytuacja I trzeba z niej jak najlepiej wybrnąć.
                    • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 22:33
                      annajustyna napisała:

                      > Mimo wszystko dla matki dziewczynki byłoby łatwiej, gdyby nie myślała w kategor
                      > iach zdzira etc. Jest nowa sytuacja I trzeba z niej jak najlepiej wybrnąć.

                      Wiesz powinna i powinna spróbować ułożyć sobie życie dla własnego dobra. Bo nie dość ze straciła z takim h..jem x lat to teraz dalej traci życie przez niego. Może gdyby udało jej się skutecznie zemścić poczuła by satysfakcję i ruszyła do przodu. Może ale to jej życie jej odczucia.


                      Ja jak narazie nie muszę się martwić ale pomimo uważam ze...
                      Serio dla mnie każda baba która związała się z żonatym jest zdzirą ,a on skończonym fiutkiem.
                      Dziwę się ze panie chętnie wchodzą w związek z oszustem. Dla którego nie ma zasad moralnych nie przekonuje mnie ,bo był nieszczęśliwy.
                      Gdy się jest nieszczęśliwym odchodzi się i układa relacje z dzieckiem na normalnej stopie ,a dopiero potem szuka się szczęścia i miłości.
                      Mogę nazwać nowa żonę/partnerka czy kobietą osobę która wchodzi w związek z wolna już osoba.
      • igge Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 21:34
        Też tak uważam. Da się spędzać czas.
    • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 09:17
      Ja się obawiam, że młoda dorastają zerwie kontakt z ojcem i macochą, ale nie dlatego że bedzie tak chciała, tylko dla świętego spokoju, żeby matki nie denerwować.

      A to jest bardzo dziwne i niepokojace. Niestety sa kobiety ktore po rozstaniu nie sa w stanie ruszyc ze swoim zyciem i znajduja jakas dziwna przyjemnosc w rozdrapywaniu rany nie zdajac sobie sprawy ze dzialaja na szkode swoja i dziecka/ci. Tego nie zmienisz.
      Ojciec i jego nowa partnerka moga wspierac ta dziewczyne, nie oceniac, nie krytykowac, dac poczucie ze ich dom jej jej domem i zawsze znajdzie w nim wsparcie. To wczesna nastolatka, przed nia dlugi proces dojrzewania a relacje rodzinne o jakich piszesz to odlegla przyszlosc. Kiedy dojrzeje bedzie miala inne spojrzenie na relacje, na postepowanie osob z jej otoczenia i to jest zupelnie naturalne ale jakie ono bedzie tego nie przewidzisz. To zreszta tez moze sie zmiemic pod wplywem jej doswiadczenia zyciowego. Na razie dac dziewczynie wsparcie i zrozumienie, nie oceniac, nie krytykowac i nie naciskac.
    • pyza-wedrowniczka Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 09:57
      Znam podobną historię z dorosłymi już dziećmi. Ojciec zostawił matkę dla innej, do tego wyprowadził się potem 200 km od domu. Matka z wiadomych powodów o ojcu dobrze nie mówiła, no ale nie ograniczała mu kontaktów. Dorosłe teraz już dzieci mają dobrą relację z ojcem i macochą, jeżdżą na święta, na weekendy itp. Ale ojciec po prostu fajny facet, zależało mu na dzieciach (w końcu rozwiódł się z matką nie z nimi).
      • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 17:23
        Pozytywnie smile
      • laura.palmer Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 17:51
        pyza-wedrowniczka napisała:

        Ale
        > ojciec po prostu fajny facet

        Fajny facet nie rozwala rodziny, bo poznał nową panią. wink
        • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 18:29
          I rozwód zawsze też jest częściowo choćby z dziećmi.
          • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 19:37
            Często głównie za sprawą matek.
            • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 20:11
              anna_miau napisał(a):

              > Często głównie za sprawą matek.
              >
              Jasne może raczej penisa faceta ,który go swędzi i nie może utrzymać w spodniach.
              Myślisz ze to wina matki, ze tatuś za nowa spódniczką wyprowadził się 200 km?
            • zona_glusia Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 21:14
              Przeprowadzając się 200 km od miejsca zamieszkania dzieci ojciec częściowo rozwodzi się z dziećmi.
            • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 21:20
              Nieprawda. Samo to, że ojciec nie mieszka już razem z dzieckiem ku temu wystarczy.
    • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 10:05
      Uważaj, bo moze na forum jest twoja była szwagierka. Bardzo podobnie pisała ale od drugiej strony....
      • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 17:25
        hanusinamama napisała:

        > Uważaj, bo moze na forum jest twoja była szwagierka. Bardzo podobnie pisała ale
        > od drugiej strony....
        >

        A już mam to gdzieś, trochę straciłam do niej cierpliwość. Moim zdaniem jednak krzywdzi małą tym zachowaniem.
    • ciszej.tam Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 10:13
      Generalnie to oczywiście że córka jest najważniejszą osobą w życiu ojca, co w tym dziwnego?

      Moje starsze dziecko ma macochę, z tego co wiem akceptuje ją. Wątpię natomiast żeby wpadało z pasją na jakieś nudne obiadki do kogokolwiek w przyszłości.
      • aragorna71 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 10:19
        Ciekawe, dlaczego moja pasierbica wpada prawie w kazdy weekend na nudne obiadki i jeszcze swojego chlopaka ciagnie smile


        ciszej.tam napisała:

        Wątpię natomiast
        > żeby wpadało z pasją na jakieś nudne obiadki do kogokolwiek w przyszłości.
        • ciszej.tam Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 13:49
          Może wszyscy lubicie taką formę spędzania czasu z rodziną? Nie wszyscy jednak lubią.
          • aragorna71 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:06
            my nie lubimy tak czesto, ona lubi przyjezdzac.
            • ciszej.tam Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 16:01
              No wierzę, dlaczego nie?
              Moje dziecko lubi wieczory filmowe z ojcem i jego żoną, i na pewno będzie lubić też w przyszłości.
              Fajnie że lubicie spędzać czas razem.
              • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 20:15
                ciszej.tam napisała:

                > No wierzę, dlaczego nie?
                > Moje dziecko lubi wieczory filmowe z ojcem i jego żoną, i na pewno będzie lubić
                > też w przyszłości.
                > Fajnie że lubicie spędzać czas razem.


                Niekoniecznie ,może będzie wolała chodzić na randki i do kina z chłopakiem czy koleżankami. A nie kwitnąć na kanapie ze „startymi”.
                • ciszej.tam Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 20:39
                  Ale ty mówisz o moim dziecku czy autorki wątku? Moje jest dorosłe. I niekoniecznie co tydzień ale chętnie się rozwali na kanapie z moim eksem i macochą bo taka mają formułę spędzania czasu i to im odpowiada.

                  Z tym, że u nas ani ciotki się nie wtrącały ani nikt nie wieszał psów na neksi. Neksia zrobiła parę idiotyzmow w kontaktach z dzieckiem, dziecko schłodziło się wówczas mocno, ale generalnie są dość dogadani.

                  Rodzeństwo obojga rodziców zajmowało się swoim życiem i miłym spędzaniem czasu z rodzinnymi dziećmi, może to pomogło.
        • igge Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 21:59
          Ja wpadałam na kawkę. Mieszkanko macocha załatwiła swojej rodzinie tuż przy uczelni mojej, wtedy wpadałam często. Generalnie w życiu rzadko i szkoda, że rzadko. Lubiłam i lubię ich.
      • orchidea19 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 10:30
        "Generalnie to oczywiście że córka jest najważniejszą osobą w życiu ojca, co w tym dziwnego?"
        Ty chcesz tak myśleć.
        Z pewnością córka jest bardzo ważna, ale jeśli ma żonę, z którą tworzy szczęśliwy związek, jego żona tez jest bardzo ważna. Która jest ważniejsza?
        Chyba nie jest tu właściwe jakiekolwiek stopniowanie, bo to zupełnie co innego: facet ma żonę i ma córkę.
        Inne płaszczyzny uczuć: jedną kocha jak rodzic, drugą jako partnerkę, z którą dzieli swoje życie.
        • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 11:01
          Jakies kompletny absurd. Relacje rodzica z dziecmi sa zupelnie inne niz z patnerem/ka. To jak dla matki najwazniejszym mezczyzna jest syn. WTF?
          Jak w ogole mozna to rozlatrywac pod tym katem?

          • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 11:14
            Istnieją niestety takie matki...
          • igge Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 22:04
            Dla mnie, jeśli juž muszę oceniać, najważniejsze kobiety trzy męża są trzy: matka, żona, córka. Powinna też być siostra.
            Moim zdaniem zaniedbuje matkę. Na córce też bardziej mógłby się skupiać. Siostra to w ogóle nie rozumiem dlaczego niemal zero kontaktu. Gdybym miała siostrę, na pewno chciałabym z nią się widywać.
            • igge Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 22:06
              Dla mnie najważniejszymi facetami są mąż i syn. Powinien też być brat.
        • ciszej.tam Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 13:48
          Idk każdy ma po swojemu ale relacja z dziećmi to trochę co innego niż z partnerem z którym można się przecież rozstać (stąd zresztą biorą się ewentualni next I neksie, oraz ich problemy z relacją z pasierbami, nieprawdaż?)
          Dziwnym byłby dla mnie rodzic czy rodzeństwo rodzica deklarujący twardo, że dziecko nie jest najważniejszą osobą w tegoż rodzica życiu.

          Nie wspominając o tym, że dorośli ludzie mają więcej dystansu do różnych uczuciowych deklaracji niż 10 latki. A przynajmniej dobrze by było gdyby mieli.
          • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 17:38
            Kompletnie źle myślisz. Nie chce mi się powtarzać po innych. Wyżej dokładnie to wytłumaczyli.
            Ta matka o której piszę - bardzo źle robiła, powtarzając małej, "że jest NAJWAŻNIEJSZA", bo pomijając że ojciec ma dwie córki, to porównywanie pozycji żony i córki jest mieszaniem w głowie kilkuletniemu dziecku. Mała próbowała konkurować z macochą - siadała między nimi, próbowała wymusić miejsce w aucie , z przodu koło ojca, dużo tego typu zachowań.... no smutne to było. Powoli to odkręcili, ale matce udało się małej w głowie namieszać.
            • nangaparbat3 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 19:13
              Naprawdę niepotrzebnie przypisujesz źródła tych zachowań szwagierce. Dzieci miewają swoje pomysły, swoje uczucia, przeżywają swoje wewnętrzne konflikty, walczą o uwagę ważnych osób na różne sposoby. Zamiast doszukiwać się wpływu szwagierki, lepiej pamiętać, ze dziecko to dziecko. I teraz, czternastoletnie, też.
              Nawiasem - next przyjaciółki właziła partnerowi na kolana jak tylko przychodziła w odwiedziny córka z pierwszego małżeństwa. Wcale nie ma pewności, kto u Twego brata prowokował te akcje, całkiem możliwe, że bratowa. To są czasem delikatne gesty, dla obserwatora niezauważalne, dla silnie zaaangażowanego emocjonalnie dziecka - owszem.
              Nie wiemy, jak było, dawno było, po co to rozkminiasz po latach?
              • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 20:01
                nangaparbat3 napisała:

                > Naprawdę niepotrzebnie przypisujesz źródła tych zachowań szwagierce. Dzieci mie
                > wają swoje pomysły, swoje uczucia, przeżywają swoje wewnętrzne konflikty, walcz
                > ą o uwagę ważnych osób na różne sposoby.
                I przyznałabym Ci rację, gdyby była szwagierka nie dawała popisów przy mnie.
                Przez pierwsze lata, często u niej bywałam, nie chciałam, żeby czuła że się od nich odsuwam po rozwodzie. Wspierałam, zabierałam małą na atrakcje, żeby szwagierka miała chwilę "dla siebie". Chcę napisać, że byłam na tyle blisko, że widziałam zachowania szwagierki i słyszałam co i jak mówi, nie zważając czy dziecko słyszy.

                > Nawiasem - next przyjaciółki właziła partnerowi na kolana jak tylko przychodził
                > a w odwiedziny córka z pierwszego małżeństwa. Wcale nie ma pewności, kto u Tweg
                > o brata prowokował te akcje, całkiem możliwe, że bratowa. To są czasem delikatn
                > e gesty, dla obserwatora niezauważalne, dla silnie zaaangażowanego emocjonalnie
                > dziecka - owszem.

                to akurat chore, ale tez słyszałam o podobnych przypadkach, chyba nawet tu na forum.

                > Nie wiemy, jak było, dawno było, po co to rozkminiasz po latach?

                Nie rozkminiam. Pisałam o tym, żeby wytłumaczyć dziewczynom pewne zawiłości, żeby przybliżyć sytuację.
    • aragorna71 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 10:21
      Mysle, ze powodem moze byc lojalnosc wobec matki, ktora nie potrafi odpuscic i saczy jad. Moze ojciec tez nie potrafil w corka szczerze porozmawiac a przyjal postawe czas wszystko rozwiaze. Moim zdaniem sympatii juz nie bedzie, chociaz moze jak mloda zalozy rodzine to wiecej zrozumie.
    • 12gram Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 11:00
      Jak najbardziej dobre relacje sa możliwe, ale nie są gwarantowane. Równie dobrze dziewczyna może dorastając zerwać kontakty z wszystkimi i nie chcieć się kontaktować, przyjąć retorykę matki że musi się czuć pokrzywdzoną ofiarą i nienawidzić ojca, albo odrzucić to nastawienie i jako dorosla mieć z ojcem dobre relacje.
      To zalezy od emocjonalności dziewczyny no i od tego czy ojciec jest człowiekiem dojrzałym który stabilnie i dojrzale rozmawia z dzieckiem i mądrze wspiera w rozwiązywaniu jej młodzieńczych problemów.
      Z znanego mi przypadku gdzie matka mocno judziła przeciw ojcu -dzieci długo były pod jej wpływem i uważały matkę za ofiarę a ojca za ucieleśnienie zła. Ale jak już dorosły, wyszły z domu do innych ludzi, popatrzyły na rodziców z boku, to zbliżając się do 30tki doceniły ojca a odcięły się od matki chcącej im narzucać kogo mają lubić. Trochę to trwało ale matka spadła z piedestału.
      Młoda potrzebuje mądrych i stabilnych emocjonalnie ludzi w swoim otoczeniu. Którzy nie bedą wywierać na nią presji a ktorych relacje będzie mogła obserwować jako fajne, pełne, życzliwe dla niej.

      Nie kieruj się lękami. One prowadza na manowce, człowiek zaczyna się za bardzo starać albo napierać na innych i relacje się stają sztuczne.
      Bądź po prostu fajna ciotka do której młoda zawsze może wpaść i pogadać i nie zostanie od razu oceniana i szufladkowana.



      • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 17:40
        Dzięki bardzo.
    • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 11:16
      Nie jest ,z tego względu ze ta kobieta to obca osoba , a młoda ma swoje życie swojej sprawy.
      Już zaczyna się relacja rozluźniać, sami do tego doprowadzili ciągając nastolatkę w weekendy, bo to ona ma się dostosować jakby nie mogli posiedzieć trochę w domu.
      Woli być u siebie na swoich warunkach.

      A dlaczego miałby spędzać święta u macochy/obcej kobiety ?
      Będzie mieć matkę i teściowa do odskoczenie.

      Ma więcej swoich spraw jak pozna poważnego chłopaka to dopiero przestanie przychodzić, bo będzie woleć spędzać z nim czas.
      Nie wiem czemu wpadłaś na pomysł latania na niedzielne obiadki ?


      Ogólnie uważam ze relacja się mocno rozluźni najwidoczniej ojciec nie zadbał żeby córka dobrze się tam czuła ma się dostosować do ich trybu życia ,a to każdego może zniechęcić. Bo nie biorą pod uwagę jej potrzeb np. Chęci do odpoczynku po całym aktywnym tygodniu.
      Jeśli relacje są tylko poprawne nie będzie chętnie siedząc czasu u macochy. Bo i po co?

      I nie ma to nic wspólnego z matka. A jak dotrze do niej ze tatuś poleciał do zdziwry to i z nim będzie słabo.

      Takie życie.
      • aragorna71 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 11:24
        ale bredziszsmile
        • a.n.i.a.78 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 11:38
          dokładnie..
        • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 11:42
          Trochę prawdy w tym jest.
          • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 11:48
            Ani troche jak zawsze gdy cos skleci. Belkot.
      • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 12:55
        Ale to o czym piszesz dotyczy wszystkich dorastających dzieci. Wolą spedzic czas z rówieśnikami czy chłopakiem...niz z rodzicami. nie wazne czy z matką czy ojcem i macochą. Wiec tak samo bedzie uciekać od matki...a jak matka, z tych sączących jad to sie moze skonczyc na tym ze bedzie woleć obiadki z ojcem niz z mamusią...
        • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 15:33
          hanusinamama napisała:

          > Ale to o czym piszesz dotyczy wszystkich dorastających dzieci. Wolą spedzic cza
          > s z rówieśnikami czy chłopakiem...niz z rodzicami. nie wazne czy z matką czy oj
          > cem i macochą. Wiec tak samo bedzie uciekać od matki...a jak matka, z tych sącz
          > ących jad to sie moze skonczyc na tym ze bedzie woleć obiadki z ojcem niz z mam
          > usią...
          >

          Dokaldnie widać ze zna się na dzieciach. Jak świnia na gwiazdach.
      • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 17:42
        Boże, 3mamuśka jakie bzdury piszesz to głowa mała. Nie chce mi się odpowiadać na post tak uprzedzonej, zgorzkniałej baby. Ty ewidentnie masz jakąś traumę za sobą.
    • jolie Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 12:12
      Gdybym ja była na miejscu córki, raczej nigdy macochy w takim układzie bym nie zaakceptowała. To byłaby obca osoba, z którą nic mnie nie łączy (nie, ojciec w moim rozumieniu nie łączyłby mnie z nią ). Obiadki i wyjazdy miałabym raczej gdzieś, zwłaszcza w wieku 14 lat. Podejrzewam, że moja relacja z ojcem znacznie by się ochłodziła. Gdybam, mój ojciec jest z matką do dziś.
      • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 12:14
        Wlasnie, gdybasz.
        • jolie Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 12:17
          Owszem, gdybam, ale siebie znam na pewno lepiej od ciebie.
          • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 12:25
            jolie napisała:

            > Owszem, gdybam, ale siebie znam na pewno lepiej od ciebie.

            Jako kilkuletnie dziecko mialabys zupelnie inna perspektywe na nowy zwiazek ojca, takoz jako nastolatka a potem osoba dorosla. Nie wiesz jakby cie takie doswiadczenia uksztaltowaly wiec gdybasz.
            • jolie Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 12:34
              Ciekawe, że pouczasz i również gdybasz, bo napisałam, co myślę nie po twojej linii czyli patchworku jako wiecznej szczęśliwości. Jako kilkuletnie dziecko mogłabym być jeszcze bardziej źle nastawiona do osoby, która zabrała mi rodzica z domu i codzienności. Oczywiście istnieje duże ryzyko, że stłumiłabym te negatywne emocje, żeby zadowolić innych i dostać jakaś nawet szczątkową uwagę od rodzica nie mieszkającego ze mną, owszem.
              • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 12:42
                jolie napisała:

                > Ciekawe, że pouczasz

                ??? Chyba nie wiesz co to slowo oznacza. Poprostu nie wiesz co bys czula bo nie bylas w takiej sytuacji, piszesz z perspektywy osoby doroslej ktorej rodzice sa razem. Jesli jestes w zwiazku i masz dzieci to takze ma wplyw ma twoja opinie.
                • jolie Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 13:18
                  A ty jesteś ta jedyna i obiektywna? Ciekawe. W swojej arogancji już się zagalopowałaś.
                  • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 15:57
                    jolie napisała:

                    > A ty jesteś ta jedyna i obiektywna? Ciekawe. W swojej arogancji już się zagalop
                    > owałaś.

                    Dokładnie wszystko wiedząca i ekspert w każdej dziedzinie. 🤣
                    • jolie Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 16:10
                      Na pewno ekspertka od związków i seksu. ROTFL
              • ggrruu Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 15:55
                Ale tak właśnie często jest. Przecież u nas ex faceta nie tylko go zostawiła ale odwaliła liczne akcje znane na forum, a dzieci chcą mieć z nią mimo wszytko relację. To nie jest tak, że jak rodzic rozwala rodzinę to dziecko przestaje go kochać
                • igge Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 22:38
                  Oczywiście, że nie.
            • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 15:39
              raadhiyah2020 napisała:

              > jolie napisała:
              >
              > > Owszem, gdybam, ale siebie znam na pewno lepiej od ciebie.
              >
              > Jako kilkuletnie dziecko mialabys zupelnie inna perspektywe na nowy zwiazek ojc
              > a, takoz jako nastolatka a potem osoba dorosla. Nie wiesz jakby cie takie dosw
              > iadczenia uksztaltowaly wiec gdybasz.


              No właśnie o ile małe dziecko dostosować się musi i jakoś tak wsiąka w te relacje.

              To nastolatka może zobaczyć zrozumcie przez kogo i dlaczego rozpadł się związek.
              Małe dzieci nie interesuje miłosne życie rodziców nastolatek wchodzącą w pierwsze związki miłości już tak. I zrozumie ze ojciec z macocha skrzywdzili jej matkę.

              Młoda może ogólnie się odsunąć od rodziny bo z jednej strony jęczącą matka z drugiej „puszczalski” tatuś. I zdzirą z nowym bachorkiem któremu ojciec poświęcał więcej czasu a ja ciągali na wyprawy czy miała ochotę czy nie.
              • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 17:56
                3-mamuska napisała:
                >
                >
                > No właśnie o ile małe dziecko dostosować się musi i jakoś tak wsiąka w te rela
                > cje.
                >
                > To nastolatka może zobaczyć zrozumcie przez kogo i dlaczego rozpadł się związek

                Mała od początku wie, bo moja niezrównoważona jednak szwagierka, nie widziała nic niewłaściwego w tym, żeby poinformować niespełna 7 letnią córkę, że tatuś woli się łajdaczyć z inną babą, zamiast spędzac czas z nią. I jeszcze dużo gorszych rzeczy jej mówiła płacząc rzewnie i odstawiając dramę. Kilka razy interweniowałam, stawiałam szwagierkę do pionu, masakra była. A dziecko płakało tylko gdy matka dramy odstawiała.


                > Małe dzieci nie interesuje miłosne życie rodziców nastolatek wchodzącą w pierws
                > ze związki miłości już tak. I zrozumie ze ojciec z macocha skrzywdzili jej matk
                > ę.
                Matka dawno jej to uświadomiła.

                > Młoda może ogólnie się odsunąć od rodziny bo z jednej strony jęczącą matka z dr
                > ugiej „puszczalski” tatuś. I zdzirą z nowym bachorkiem któremu ojciec poświęcał
                > więcej czasu a ja ciągali na wyprawy czy miała ochotę czy nie.
                >
                Siostrę kocha akurat bardzo, przepadają za sobą.
                • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 22:48
                  U nas to eks przedstawił swojej wtedy 6-letniej córkę "koleżankę" (tak ja sam określił. Żeby było bardziej kabaretowo trzymał ją wtedy na kolanach (koleżankę, nie córkę). A że odszedł do innej pani nie ukrywałam, nawet psycholodzy to odradzają. Ale zawsze podkreślałam, że to że pani ukradła tatusia, tylko tatuś podjął decyzję o odejściu.
                  • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 11:27
                    Nie pani ukradła... Zaraz pogryzę mój telefon 😬
              • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 09:51
                3-mamuska napisała:


                > Młoda może ogólnie się odsunąć od rodziny bo z jednej strony jęczącą matka z dr
                > ugiej „puszczalski” tatuś. I zdzirą z nowym bachorkiem któremu ojciec poświęcał
                > więcej czasu a ja ciągali na wyprawy czy miała ochotę czy nie

                Stary cie zdradza?
            • igge Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 22:26
              Miałam sama perspektywę dziecka, małego też. Lubiłam już pisałam nową rodzinę ojca. Na obiadkach nie bywałam. Macocha była w porządku wobec mnie raczej ale chemii nie było chyba. Miała swoje dziecko jedynaka. Kawkę czasem pijaliśmy, z chlopakiem ówczesnym, z mężem. Świąt razem brak. Inne zwyczaje świąteczne, nikt mnie nie zapraszał nigdy. Miałam zresztą do obskoczenia teściów i rodzinę teściów czasem dalszą i mamę swoją, z ewentualną rodziną. Dopiero na samej końcówce życia ojca, jeździliśmy regularnie w święta, w Wigilię do domu opieki jego. Bardzo cieszę się, że chociaż wtedy. Widział nas w drzwiach i od razu gromko kolędy zaczynał śpiewać z nami 😍
              Z jakąkolwiek rodziną dalszą i liczną ojca, babcią, siostrą jego, dziećmi ich, kuzynami - absolutne ZERO jakichkolwiek kontaktów. Chyba nawet niespecjalnie miałam szansę ich poznać, polubić. Obrazili się mocno jak na wesele zaprosiłam wszystkich bliskich i najdalszych znajomych/ rodzinę. A ich nie, tylko na ślub. Bo to obcy ludzie, fizycznie do mnie tylko może podobni.
      • aragorna71 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 12:18
        a jakby mama odeszla od ojca do innego pana?

        jolie napisała:

        > Gdybym ja była na miejscu córki, raczej nigdy macochy w takim układzie bym nie
        > zaakceptowała. To byłaby obca osoba, z którą nic mnie nie łączy (nie, ojciec w
        > moim rozumieniu nie łączyłby mnie z nią ). Obiadki i wyjazdy miałabym raczej gd
        > zieś, zwłaszcza w wieku 14 lat. Podejrzewam, że moja relacja z ojcem znacznie b
        > y się ochłodziła. Gdybam, mój ojciec jest z matką do dziś.
        • jolie Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 12:20
          Pewnie byłoby tak samo, a możliwe, że gorzej, bo ja z ojcem od dziecka miałam lepsze relacje.
          • aragorna71 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 12:31
            czyli nie dajesz rodzicom szans na szczescie? Maja tkwic w nieudanym zwiazku bo.... dzieci.
            • jolie Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 12:36
              Dziecko (zwłaszcza małe) nie myśli w ten sposób. A nastolatek jest w okresie negacji rodzica.
              • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 12:43
                Nie mysli ale ty jako osoba dorosla tak myslisz i wlasnie potwierdzilas to co wyzej napisalam
            • olena.s Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 13:40
              Dziecko jest wyborem. Decydując się na nie ograniczasz swoje prawo przyszłych wyborów życiowych.
              • aragorna71 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 13:48
                a jak myslisz, czy dzieci czuja/widza, ze miedzy rodzicami jest zle? Nawet na tym forum czytalam "marzylam, aby wreszcie sie rozstali"
                • olena.s Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 13:58
                  Myślę, że jest różnie. Myśę, że czasem nie ma dobrych rozwiązań, tylko złe i gorsze. Myślę też, że dorośli bardzo często samousprawiedliwiają się w ten sposób.
                  • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:24
                    A czemu jaą sie usprawieldliwiać? To ze jesteś rodzicem nie znaczy ze juz nie masz prawa do szczęscia. Czemu ma sie tłumaczyć ze chce życ inaczej? Ludziom sie drogi rozchodzą.
                    • olena.s Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:29
                      Niech się rozchodzą i dwieście razy na tydzień i niech się nie usprawiedliwiają - ale niech nie powołują bezmyślnie dzieci na świat.
                      • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:34
                        Ale moze powoływali myślnie smile Tylko po 10 latach zmieniło im sie sporo w zyciu. Moze przestali kcohać małżonka. Kocham męża...ale nie jestem w stanie powiedzieć ze będę go kcohac za 10 lat. Jak juz masz z kimś dziecko to kaplica? Juz na zawsze, nie wazne czy sie kochacie, czy chcecie tego samego?
                        • olena.s Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:44
                          Jak się powołuje na świat człowieka, to się nie ma prawa do pełni dozwolonego prawem egoizmu. Po prostu musi się na szali uczciwie położyć dziecięcą psychikę, która się dopiero kształtuje. Więc zamiast stu procent swobody wyboru masz powiedzmy 60.
                          • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:49
                            Ja tam biore tez pod uwage czego uczę dziecka. Jakich relacji w związku. Bo zycie pod jdnym dachem z kims z kim życ nie chce...ale jesteśmy razem bo "dzieci mamy" to chyba ostatnia rzecz jaką bym chciała córkom pokazac. Dzieci to czują, doskonale wiedzą czy żyja w szczelsiwej czy udawanej rodzinie. Rozumiem, ze zostałaś zostawiona przez męża?
                          • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 09:54
                            olena.s napisała:

                            > Jak się powołuje na świat człowieka, to się nie ma prawa do pełni dozwolonego p
                            > rawem egoizmu. Po prostu musi się na szali uczciwie położyć dziecięcą psychikę,
                            > która się dopiero kształtuje. Więc zamiast stu procent swobody wyboru masz pow
                            > iedzmy 60.


                            Ale nadal go masz. Ludzie sie rozstaja, pomimo ze maja dzieci. Trwanie w zwiazku tylko dla dobra dzieci nie jest wcale pozytywne dla dzieci, dla doroslych tym bardziej.
                            • olena.s Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 11:54
                              Nie rozumiem tych binarnych reakcji forumowych. Mówię, że kiedy dziecko się ma, to maleje zakres wyboru, bo moim zdaniem, poprzez urodzenie dziecka, zobowiązujemy się , że to dziecko i jego dobro będzie naszym priorytetem. Ciekawe, gdzie z tego wynika absolutna nierozerwalność małżeństwa i konieczność funkcjonowania w każdych warunkach, łącznie z codziennym katowaniem?
                              W mojej ocenie oznacza to uczciwe postawienie sobie pytania, czy wybór mojego zysku, tu i teraz, nie będzie stanowił dla dziecka paskarskiej ceny. Ceny, dodajmy, którą dziecko będzie płaciło latami, jeżeli nie do końca życia. Drugie w kolejce jest zaś pytanie o to, jak możemy ponoszona przez dziecko cenę zminimalizować.
                              • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 12:36
                                olena.s napisała:

                                >
                                > W mojej ocenie oznacza to uczciwe postawienie sobie pytania, czy wybór mojego z
                                > ysku, tu i teraz, nie będzie stanowił dla dziecka paskarskiej ceny. Ceny, dodaj
                                > my, którą dziecko będzie płaciło latami, jeżeli nie do końca życia.

                                Nigdy nie ma sie pewnosci czy decyzje jaka podejmuje sie tu i teraz bedzie wlasciwa i kto poniesie wieksze konsekwencje. Jesli decydujemy zostac w zwiazku dla dobra dziecka po latach mozna uznac ze to jednak nie byla wlasciwa decyzja podobnie jak mozna uznac ze rozstanie nia nie bylo. Obie opcje moga byc poztywne jak i negatywne dla dziecka, w obu przypadkach dziecko moze placic a moze nie. To zalezy od wielu czynnikow. Decyzja o pozostaniu w niesatysfakcjonujacym zwiazku dla dobra dziecka moze miec negatywne konsekwencje dla rodzicow tak jak decyzja o rozsatniu. Jednak nie musi. Gdy sie decyzje podejmuje tego nie wiadomo. To jest zawsze ryzyko.
                                Bardzo trudne jest ustalenie priorytetow, wydaje sie ze dzieci sa oczywistym priorytetem ale do jakiego stopnia, poziomu? Rodzice nadal maja uczucia ktore sa wazne, czasem moga byc wazniejsze niz uczucia dzieci. Wiekszosc rodzicow chce jak najlepiej dla swoich dzieci, chce zapewnic im bezpieczenstwo, dac wsparcie itd i zdaje sobie sprawe ze rodzina jest do tego najlepszym srodkiem ale relacje miedzy rodzicami sa kluczem, jesli sa zepsute to moze nie dzialac. Pytanie jak bardzo sa zepsute i czy mozna je naprawic na tyle zeby w miare sprawnie dzialaly do pelnoletnosci dzieci? Na to trzeba odpowiedziec bardzo szczerze i na podstawie tego podjac decyzje. I ta decyzja moze byc jednak oparta na nas jako priorytecie a nie dziecku.
                              • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 15:51
                                Czyli masz dziecko, nie jestes szczęsliwa w związku...bo po latach przestaliście sie rozumieć (tak świat to nie bajki Disneya) i co ciagniecie dalej bo sa dzieci? Nie kochasz męża, mąz ciebie...zyjcie tak sobie dalej udajać dom?
                                • igge Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 17:38
                                  Hanusinamama Ty teoretyzujesz prawda? To ja też poteoretyzuję, tak jak Ty.smile
                                  Hipotetycznie, gdybyśmy postanowili wziąć rozwód z mężem kilka lat temu, kiedy dzieci były mniejsze bo np nie kochalibyśmy się już bez szans na poprawę, a dzieciom, szczególnie młodszemu bardzo zależałoby na tacie - teraz myślę ( kiedyś miałam wcześniej identyczne jak ty mocne zdanie na nie) - że rozważyłabym pozostanie w małżeństwie w związku mimo wygaśnięcia uczuć plus czegoś tam jeszcze mocno na niekorzyść. Dlaczego? Bo znam męża ( ewentualnego kandydata na ex) jak łysego konia, lubię go i ma to mocne, raczej nienaruszalne fundamenty. Ojcem jest dobrym. Jest też od zawsze przyjacielem ( nieważne że kochankiem, plus kręci mnie i podziwiam go i milion innych rzeczy) i w sytuacji wypalenia uczuć plus innych okoliczności przyrody - wierzę, że przyjaciółmi nadal byśmy pozostali i nadal miło byłoby razem wychowywać nasze ( nienasze) dzieci. Dla tych dzieci byłoby mniej idealnie nie mieć kochających się rodziców ale chyba i tak lepiej mieć nadal ten sam dom. Dwojkę nas w nim. Oczywiście zmian wiele musiałoby zaistnieć. ( W organizacji domu/ rodziny/ małżeństwa/ związku).

                                  W razie rozwodu wierzę( ale nie wiem na pewno) minimalizowalibyśmy oboje plus dziadkowie cenę do zapłacenia za rozwód nadzych dzieci.
                                  Tyle teoria.
                                  • igge Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 17:43
                                    Aha, dom nie byłby wcale UDAWANY w tej hipotetycznej sytuacji przykrej. Byłby to jak najbardziej PRAWDZIWY dom.
                                    Nie wiem wtedy zupelnie co z seksem takich ludzi. Na pewno poza domem, z innymi partnerami, o ile w ogóle.
                                    Znam panie koło siedemdziesiątki, od minimum 20 lat i dłużej bez seksu ( z partnerem/ partnerami bo nie wiem autoerotyce czyjejś) i jakoś żyją, funkcjonują, z zewnątrz wygląda, że nieźle.
                                  • igge Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 17:45
                                    Naszych
                                • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 18:11
                                  hanusinamama napisała:

                                  > Czyli masz dziecko, nie jestes szczęsliwa w związku...bo po latach przestaliści
                                  > e sie rozumieć (tak świat to nie bajki Disneya) i co ciagniecie dalej bo sa dzi
                                  > eci? Nie kochasz męża, mąz ciebie...zyjcie tak sobie dalej udajać dom?
                                  >


                                  Popadasz ze skrajności w skrajność.

                                  Można się rozwieść zanim się bzyka na boku inna babeczkę jak tak ci złe w związku.
                                  Ustabilizować relacje z dzieckiem po rozstaniu, a zwłaszcza emocje dziecka. Poczucie bezpieczeństwa u dziecka ,relacje z nim. Uzyskać Jakoś stabilność. Rozmawiać z dzieckiem na temat ewentualnych przyszłych partnerów /relacji. Ze taka jest możliwość ze ktoś kiedyś będzie w życiu taty/mamy.

                                  Nie wypchać dziecku tuż po wyprowadzce/ rozwodzie macochy, co jest kuriozalne jeśli dziecko wciąż ma matkę. I rodzinkę partnerki ojca jako kogoś z rodziny dziecka. To jest tylko partnerka/żona ojca. Nie dziecka.
                                  Zostawić trochę miejsca w swoim życiu na wyłączne relacje z dzieckiem ,na wyjście z dzieckiem tylko tym dzieckiem do kina ,wycieczkę czy basen. Czy choćby zostanie w domu.

                                  Znam kobietkę która jest z facetem ,on ma dwóch synów, maja wspólną już teraz około 2-latkę.
                                  I raz na jakiś czas partnerka z córka jadą na cały dzień/weekend do jej siostry.
                                  A facet spędza z chłopcami dzień lub dwa.
                                  Robią to wszystko co chłopaki robią ,a nie da się robić z roczną wtedy gdy z nią rozmawiałam dziewczynką. Choćby rzucanie poduszkami.
                                  Szaleją gotują/zamawiają pizzę , grają w pikę i gry. Jadą na wycieczkę w plener. Ona mówi ze synowie potrzebują jego uwagi bez niej w pobliżu i małej. On poświęca czas małej, gdy chłopcy są z matka ,wiec uczciwe jest ze czasem chłopcy maja tatę tylko i wyłącznie dla siebie.
                                  A ona ma siostrę pogadają o rzeczach których chłopa nie interesują. Oglądają romantyczne komedie ,robią sobie spa w domu. Ciocia nacieszy się mała.
                                  Spędzają tez czas wszyscy razem. Ale daje im przestrzeń. Uważam ze to bardzo dojrzałe z jej strony.
                                  Tak samo jak rodzice potrzebują wyjścia bez dzieci, faceci męskich wypadów ,kobiety babskich wieczorów.

                                  Nie na wszystkie uroczyście rodzinne nawet tu na forum partnerzy jadą razem.
                                  Tak jak są wesela bez dzieci. Każdy potrzebuje swojej przestrzeni.
                                  Tak wyglądają poukładane relacje.
                                  Chłopcy potrzebowali trochę czasu żeby np. nauczyć się jej słuchać co do jedzenia /snu.
                                  Ale ona nie robiła z tego wielkiej sprawy ,bo oni musza bo teraz ona jest z ich tata. Wiedziała ze dla chłopców może być to trudne. Nie wymaga tez mówienia macocho/ ciociu ,mówią po imieniu, Aż się jej miło słuchało. Taka bardzo spokojna zrównoważona wyluzowana kobieta. Jest pewna miłości faceta do niej i do córki i nie musi konkurować z 2 chłopców o jego uwagę.
                                  Nie była tez powodem rozpadu związku. Wiec gdy zaczęła się spotykać to nie za każdym razem widywała chłopców ,gdy ci byli u ojca.
                                  I myśle ze chłopcy będą mili dobre relacje z nimi.
                                  • igge Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 18:54
                                    Podoba mi się ta rodzina, o której piszesz tu 3-mamuska.
                                    Generalnie układy są różne i warianty, nie ma 1 modelu najlepszego rodziny dla dziecka/ dzieci ( i dorosłych).
                                    Przydaje się elastyczność i odpowiedzialność/troska o niepełnoletnich i rodzinę partnera. Można wszystko starać się łączyć i razem robić ale można też oddzielać i tę przestrzeń, jak tlen każdemu potrzebną, każdemu jakoś organizować oddzielną i w mniejszych podgrupach, dwójkach. W różnym czasie. Wymiennie. W miarę sprawiedliwie. O ile czasu starczy. I chęci, možliwości obiektywnych.
                                    Wiadomo, że zawsze tylko o dzieciach nie da się myśleć nawet przy dobrych chęciach i dorośli też mają swoje potrzeby, uczucia.
                              • igge Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 17:21
                                No i właśnie bardzo szczerze PODZIWIAM ludzi ( i kobiety i mężczyzn), którzy tę rolę rodziców traktują poważnie i SĄ W STANIE wznieść się na wyżyny ZMINIMALIZOWANIA ponoszonej przez dziecko ceny rozstania dorosłych. Znam takich teraz dwójkę. Płeć nieistotna. Przyczyny rozwodów też. Różowo to chyba nigdy nie jest. Oni dają radę z korzyścią dla syna i córki.
                        • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 17:24
                          hanusinamama napisała:

                          > Ale moze powoływali myślnie smile Tylko po 10 latach zmieniło im sie sporo w zyciu
                          > . Moze przestali kcohać małżonka. Kocham męża...ale nie jestem w stanie powiedz
                          > ieć ze będę go kcohac za 10 lat. Jak juz masz z kimś dziecko to kaplica? Juz na
                          > zawsze, nie wazne czy sie kochacie, czy chcecie tego samego?
                          >


                          Ciekawe czy byś była zadowolona gdyby ci syn/córka współmałżonka do domu przyprowadzała i kazała ci z nim mieszkać i kochać jak własne dziecko bo to rodzina.
                          • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 20:07
                            Nie wiem czy jak własne. Zyje sie razem. Mam znajomych po rozwodach. Jakos czesc z nich ułożyła sobie zycie i tak sie dogadują ze nie ma problemu.
                            Od kolezanki odszedł mąz, ma nową żonę. najpierw miała wkurw ze obca baba sie bedzie jej dzieckiem zajmowac...ale sama powiedziała, ze dla dziecka lepiej wiecej osob do opieki niz za mało. Nie mowi nic córce o żonie exa. Córka z nimi jezdzi na wakacje. Tamta jej nie matkuje a kolezanka nie nastawia...dzieciak zadowolony.
                            Ona ma partnera, ktorego dziecko tez zaakceptowało. No nie ejst idealnie pt" mamusia i tatuś razem do grobowej deski"...ale sama powiedziała, ze teraz dziecko ma lepiej niz jak rodzice sie kłocili....
                          • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 20:12
                            3-mamuska napisała:
                            >
                            > Ciekawe czy byś była zadowolona gdyby ci syn/córka współmałżonka do domu przy
                            > prowadzała i kazała ci z nim mieszkać i kochać jak własne dziecko bo to rodzina
                            > .
                            Przetłumacz na polski big_grin
                            • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 20:18
                              Mąz przyprowadza syna/córkę i masz ją kochac....chyba
                          • igge Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 22:43
                            Nie rozumiem tego porównania?
              • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 13:51
                Na zawsze czy tylko do 18?? Przypominam ze ojciec i matka mają jedno zycie. Mają poswiecic je dla "dobra" dzieci? Nie wiem czy wychowywanie sie w domu, w ktorym tatuś jest z mamusią dla dobra dzieci a nie dlatego ze chce jest takie zdrowe dla tych dzieci...
                • olena.s Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:04
                  Do momentu, kiedy dziecko jest samodzielną psychicznie jednostką. Sorry gregory, jak się tego nie jest w stanie wziąć na klatę, to moim zdaniem dzieci się mieć nie powinno, zwłaszcza w kulturach zdominowanych przez rodziny nuklearne, w których niestety każda skucha bardzo silnie rezonuje.
                  • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:15
                    Wiesz ile dzieci sie wychowuje w rodzinach po rozwodach? Juz nie demonizowałabym. Tu nie rozwód robi krzywde rodzicom, tylko to jak ci rodzice ten rozwód przechodzą, co mówią dziecku. Dla bycie z wiązku gdzie nie ma miłości, tylko "dla dorbra dzieci" jest bardzo niezdrowymj środowiskiem do życia. Juz pomijam, ze to jest oszukiwanie siebie i innych. Czego sie takie dziecko uczy?Jaki wzorce wynosi z domu? Mam wrażenie, ze niektore dziewczyny chciałaby wraz z urodzeniem dziecka przyspawać faceta do siebie. Kocha, nie kocha, szczęsliwy, nie jest szczeliwy...ma trwać na miejscu. Kurła jakby facet był ze mną tylko dla dorba dzieci...to bym miała do niego żal ze mi marnuje zycie.
                    • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:16
                      Nie no, rozwód to samo dobro 🤣🤣🤣
                      • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:21
                        Jezeli ludzie sie nie kochają to tak. Jest duzo lepszy niz zycie w kłamstwie...Chciałabys aby twój mąz nadal nim był mimo ze ciebie nie kocha? Dla dobra dziecka? Ani tobie ani dziecku nic dobrego by to nie dało...nie da sie kochać za 2 osoby
                        • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:24
                          A co w ogóle znaczy, że nie kocha? Na pewnym etapie to już bardziej szacunek, tkliwość, wspólne wspomnienia i cele.
                          • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:25
                            Natomiast wkurza mnie, że taki "gagatek" często buduję sobie szczęście kosztem drugiego małżonka. Ja np nie raz leciałam z językiem na wierzchu po córkę, bo pan małżonek miał rzekomo mityng. A też miałabym co robić w tym czasie w pracy.
                            • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:28
                              To juz kwestia wywiązywania sie z roli ojca...pytanie czy przed rozwodem był ojcem roku.
                              • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:49
                                Nie, był ojcem minimalistycznym.
                                • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:50
                                  No wiec czego oczekiwałaś po rozwodzie? I serio chciałabys aby był z wami nie kochając ciebie? Tylko dla dziecka. nie szkoda by ci było twojego włąsnego życia?
                          • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:28
                            nie sorry ale same wspolnienia nie wystarczają do spedzenia kolejnych 15 lat razem. Jak sie do kogoś juz nic nie czuje to nie ma co pudrować trupa wspomnieniami.
                        • aragorna71 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:28
                          ja sobie tego tez nie wyobrazam, zyc pod jednym dachem, sapc w jednym lozko z facetem, ktory mnie nie kocha ani nawet nie szanuje, tylko dlatego, ze dzieci.Bylaby to najwieksza krzywda jaka bym sobie zrobila.
                          • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 18:54
                            aragorna71 napisała:

                            > ja sobie tego tez nie wyobrazam, zyc pod jednym dachem, sapc w jednym lozko z f
                            > acetem, ktory mnie nie kocha ani nawet nie szanuje, tylko dlatego, ze dzieci.By
                            > laby to najwieksza krzywda jaka bym sobie zrobila.

                            A kto powiedział ze nie szanuje?
                            Myślisz ze szalonej miłości stateczny w waszym życiu do 80-siątki?

                            Spać można w oddzielnych łóżkach ,nawet kochające małżeństwa śpią oddzielnie.
                            Wszystko siedzi w głowie.
                            Po prostu całość opiera się na „ja sobie tego nie wyobrażam” a każdy żyje według swoich uczuć myśli i potrzeb.
                        • igge Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 23:07
                          Jakby nie kochał ale kasę na dom dokładał, dom pucował dalej, pranie robił, zakupy rozkładał, rosół wstawiał, zmywarę opróżniał, dziecko woził na konie - może zostać😉
                          Nie będę upierać się przy rozwodzie chyba, że jemu by zależało.
                          • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 21:37
                            A ja bym czuła ze mi życie przez palce ucieka.
                            • igge Re: Relacje w rodzinie 13.09.20, 12:21
                              Rozumiem hanusinamamasmile
                              Może teraz tak mogę żartować ( młodsza myślałam jak Ty) bo jestem niemal zgrzybiałą staruszkątongue_out
                              Bo może wreszcie jestem nasycona mega uczuciami swoimi i tymi, które od obiektu uczuć dostałam i miałam masę czasu nimi się nacieszyć.
                              Nie żebym się wyrywała, ale może inna wersja życia i skupienie na czymś innym i pewne braki w sferze relacyjno-uczuciowej byłyby miłą i akceptowalną opcją???
                              Wolę koncentrować się na jednej, aktualnie najważniejszej sferze życia w danym czasie, myślę, że zmiana tej sfery życia byłaby teraz może ok, oczywiście gdyby wystąpiła sytuacja przymusowa i niezależna ode mnie.
                              Ja już nie umiem mieć poczucia, że mi życie przez palce ucieka bo mam ( nieco przedwczesnewink ) mocne poczucie i to już od dłuższego czasu, że miałam dobre, spełnione, szczęśliwe życie, które tak jakoś wyszło i tyle. Teraz każdy dzień, rok to bonus i gratis i wisienka na torcie.
                              Co nie jest równoznaczne z końcem obowiązków rodzicielskich. Bo akurat u nas występuje obiektywna specyficzna sytuacja sprawnościowo- zdrowotna, która zapewnia mi raczej extra obowiąxki do śmiercitongue_out
                              Obym się myliła. Jestem dobrej myśli ale faktów nie zmienię.
                    • jolie Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:28
                      >Mam wrażenie, ze niektore dziewczyny chciałaby wraz z urodzeniem dziecka przyspawać faceta do siebie. Kocha, nie kocha, szczęsliwy, nie jest szczeliwy...ma trwać na miejscu.

                      Co ma piernik do wiatraka? Można się rozstać, jak jest źle. Tylko po co mieć dzieci z kimś, kto jest obojętny czy mierzi? Rozstawanie się, gdy pojawi się ktoś inny na horyzoncie jest słabe. A dzieci i tak nie obchodzą powody i okoliczności rozstania rodziców.
                      • aragorna71 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:29
                        dzieci ma sie zazwyczaj wczesniej a czesto sa powodem zawarcia malzenstwasmile zanim ktos zacznie mierzic
                        • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:33
                          Rodziłam pierwsze 9 lat temu. Byłam inną osobą.
                      • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:31
                        Ale mozna miec dzieci jak sie kocha. A po 10 latach przestaje sie kochać. czasmia kocha sie i szanuje drugą osobe 5 lat, czasami 10 a czasmi 30....Serio zakłądanie ze miłośc jest do grobej deski jest naiwne. Tak chciałabym aby moj mąz mnie kochał zawsze...ale czy tak będzie? Czy ja nadal będę jego kcohać za 10 lat? 10-20 lat to szmat czasu....Jak rodzice dogadują sie sensownie po rozwodzie, wyjasnia dzieciom ze czasmai miłośc sie konczy, ze teraz kazde z nich będzie szczęsliwe osobno (a nie "mamusia teraz jest w odchłani rozpaczy bo tatuś sie wyprowadził") to tak, mozna normalnie zyc po rozwodzie.
                        • jolie Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:44
                          >Serio zakłądanie ze miłośc jest do grobej deski jest naiwne.

                          I po raz kolejny - co ma piernik do wiatraka? Rzucasz jakimiś ogólnikami nie na temat i mieszasz różne sprawy - racjonalizacje wyborów i decyzji dorosłych i uczucia dziecka. Dziecko ma w nosie, że miłość rodziców się skończyła, ono kocha nadal oboje. Na nic w życiu nie ma gwarancji, nie tylko na miłość do grobowej deski, będziemy teraz przerzucać się truizmami? Od charakteru dziecka też sporo zależy, jak przyjmie macochę/ojczyma, ale nie ma tu lepszych i gorszych reakcji dziecka moim zdaniem.
                          • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:47
                            Czyli co...dla dziecka poprostu najlepiej jak rodzice żyją pod jednym dachem. A czy sie kochają czy nienawidzą nie ma znaczenia. Znam taką rodzinę...
                            • jolie Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 15:18
                              Dla dziecka najlepiej, gdy wychowują go ludzie, którzy się kochają (niekoniecznie małżeństwo) i są odpowiedzialni. I naprawdę nie rozumiem konieczności pisania tych komunałów nie na temat. Naskoczyłaś na mnie, bo śmiałam stwierdzić, że miałabym gdzieś macochę JAKO DZIECKO i wytoczyłaś działa pt. każdy ma prawo do szczęścia, córki mają wiedzieć, że nic nie jest na zawsze, itd. Ja chciałabym przekazać synom, że warto być odpowiedzialnym i żeby 1000 razy zastanowili się, czy chcą mieć dziecko akurat z tą osobą (jeśli będą chcieli mieć dzieci). I że w życiu bywa też trudno, czasami każde rozwiązanie jest złe, każde kogoś zrani, trzeba chronić to, co jest bardziej bezbronne. Jako macocha decyzję o tym, jak mają wyglądać moje kontakty z dziećmi partnera pozostawiłabym dzieciom/dziecku. Możliwe, że nie chcieliby/nie chciałoby mnie znać.
                              • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 15:26
                                Komunałem jest pisanie ze "Dla dziecka najlepiej, gdy wychowują go ludzie, którzy się kochają". Tak wiemy, ale świat nie ejst idealny
                                • jolie Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 15:28
                                  No jest to komunałem, co przecież już to napisałam. Po co wyważasz drzwi do lasu?
                              • igge Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 23:20
                                Ja teraz już nie mam z macochą kontaktów, mniej więcej od momentu domu opieki ojca.
                                Jako dziecku było mi chyba obojętne czy kontakty z ojcem są sam na sam np w kawiarni na mieście, pod jego pracą.
                                Czy w jego gabinecie w pracy u niego.
                                Czy u nich w domu. Czy u mnie w mieszkaniu. Czy u mojej matki w domu.
                                Możliwe najmniej przyjemnie bywało u mojej mamy bo była hmmm mało uprzejma😉 dla ex.
                                Gdybym jako dziecko nie chciała macochy znać - spotykałabym ojca tylko w kafejkach itp i tyle.
                              • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 10:08
                                jolie napisała:

                                >Ja chciałabym pr zekazać synom, że warto być odpowiedzialnym i żeby 1000 razy zastanowili się, czy chcą mieć dziecko akurat z tą osobą

                                Mogliby zastanawiac sie i 2000 razy i dojsc do wniosku ze to wlasciwa osoba i bylaby nia a po jakims czasie okazaloby sie ze jednak nie jest, oni nie sa wlasciwi dla siebie. Wtedy ludzie sie zazwyczaj rozstaja, jesli sa odpowiedzialni i maja dzieci to sa najtrudniejsze decyzje. A dzieci wcale nie musza z tego powodu cierpiec bo to zalezy od postawy rodzicow. Nastawienie dzieci do nowych partnerow rodzicow tez zalezy od rodzicow i ich postawy wobec dziecka. Kochac nowych partnerow nie musza ale nienawidzic czy nie lubic tez nie.
                                • jolie Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 11:00
                                  > Kochac nowych partnerow nie musza ale nienawidzic czy nie lubic tez nie.

                                  I tym się różnimy - ja uważam, że jak najbardziej mogą mieć nowych partnerów gdzieś czy nawet ich nie lubić. Dziecko nie ma żadnego obowiązku w zadowalaniu rodzica z nowym partnerem swoimi pozytywnymi uczuciami względem obcej dla nich osoby. Oczywiście w drugą stronę też jest wszystko możliwe - że będą za sobą przepadać.
                                  • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 11:18
                                    jolie napisała:

                                    >
                                    Dziecko nie ma żadnego obowiązku w zadowalaniu rodzica z nowym partnerem swoimi pozytywnymi uczuciami względem obcej dla nich osoby.

                                    To w ogole nie chodzi o zadowalanie rodzica, to jest kwestia relacji dziecka z partnerem/ka rodzica i dotyczy jego bo to one ma byc zadowolone. Jesli jest nastawione anty dla zasady albo przez drugiego rodzica to jest to na jego niekorzysc. A nowy partner matki czy ojca po jakims czasie przestaje byc obca osoba.
                                    • jolie Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 11:25
                                      A jakim prawem ty decydujesz, co jest na dziecka korzyść albo nie? Tłumiona złość jest taka korzystna? Od kiedy? Pomijam już fakt, że dziecko nieletnie jest zależne od rodzica i jest z góry na słabszej pozycji. Nowy partner/partnerka to jest obca osoba czy tego chcesz, czy nie.
                                      • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 11:36
                                        jolie napisała:

                                        > A jakim prawem ty decydujesz, co jest na dziecka korzyść albo nie?

                                        A co nie moge? Decyduje o tobie albo twoich dzieciach? Masz problem z argumentami q dyskusji to ja zakoncz a odpowiadaj w idiotyczny sposob.

                                        Tłumiona zło
                                        > ść jest taka korzystna? Od kiedy? Pomijam już fakt, że dziecko nieletnie jest z
                                        > ależne od rodzica i jest z góry na słabszej pozycji

                                        Dziecko nie musi czuc zadnej zlosci i wyobraz spbie ze tak sie czesto dzieje. A jesli czuje to jest alert dla rodzicow i powinni zrobic wszystko zeby dziecko przestalo tak czuc. Tlumienie negatywnych odczuc jak i ciagle dawanie im upustu nie jest korzystane dla nikogo.


                                        . Nowy partner/partnerka to
                                        > jest obca osoba czy tego chcesz, czy nie.

                                        Czy tego chcesz czy nie to po jakims czasie przestaje nia byc a co gorsze dla ciebie bywa ze staje sie bardzo bliska osoba.
                                        • jolie Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 11:46
                                          > A co nie moge?

                                          A możesz. Ale to przemocowe.

                                          I jakie "co gorsze dla ciebie"? Ja nie mam macochy ani ojczyma i jest mi z tym świetniesmile.
                                          • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 12:08
                                            jolie napisała:

                                            > > A co nie moge?
                                            >
                                            > A możesz. Ale to przemocowe.

                                            😀😀😀 bo tobie nie po drodze z inna opinia niz twoja wlasna.

                                            >
                                            > I jakie "co gorsze dla ciebie"? Ja nie mam macochy ani ojczyma i jest mi z tym
                                            > świetniesmile.

                                            Co gorsza dla twojego toku myslenia i postrzegania pewnych rzeczy.
                                            • jolie Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 12:20
                                              Tak, oczywiście, na pewno zmieniłabym zdanie oraz swoje postrzeganie mojej osobistej sytuacji, bo ktoś inny/anonimowy nick z forum pokochał swoją macochę. Mój światopogląd runąłby w gruzach big_grin big_grin big_grin
                                              • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 12:40
                                                jolie napisała:

                                                > Tak, oczywiście, na pewno zmieniłabym zdanie oraz swoje postrzeganie mojej osob
                                                > istej sytuacji, bo ktoś inny/anonimowy nick z forum pokochał swoją macochę. Mój
                                                > światopogląd runąłby w gruzach big_grin big_grin big_grin

                                                Twoj poglad moglby byc zupelnie inny gdybys doswiadczyla tego jako dziecko i od tego zaczela sie dyakusja i na tym sie konczy.
                                                Z perpsektywy doroslej osoby ktora tego nie doswiadczyla mozesz tylko gdybac.
                                              • igge Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 18:29
                                                Forum to mniej czy bardziej anonimowe internetowe byty fakt.
                                                Światopoglądu ani swojej oceny, szczególnie własnej sytuacji nikt nie zmienia. Bo sama o niej wiesz najwięcej, forum zniekształca. Ale oprócz rozrywki i okazji do marnowania czasuwink forum , mi przynajmniej, daje szansę poszerzenia swojego doświadczenia i ocen o coś, co bez forum nie wpadłoby mi do głowytongue_out
                                                I nie chodzi mi tylko o mycie szczoty do kibla w zmywarce.
                                                Nawet osoby z forum, których nie lubię za bardzo mają ten potencjał.
                                                Powyższe to takie luźne uwagismile
                                                Własnych opini trzeba się trzymać zgoda. Ale trzeba zachować czujność bo zdarza się po lekturze forum opinie modyfikowaćwink
                                                Pozdrowienia
                                          • igge Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 18:14
                                            Wiele dzieci jednak tak czy siak ma ojczyma czy macochę. Chcą czy nie.
                                      • igge Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 18:12
                                        Początkowo, na starcie obca. Potem może już nie być obca.
                                    • igge Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 18:11
                                      No ale, żeby przestał być obcą osobą, to rodzic musi być konsekwentny, asertywny, stanowczy i NARZUCIĆ to swojemu dziecku. Jeśli dziecko przejawia np jak ja, nieuzasadnioną niczym konkretnym niechęć do wybranka/ wybranki - to nieświadomie utrudnia rodzicowi swojemu wejście w ten nowy związek. Sobie też pewnie niechcący utrudnia bo odbiera sobie szansę na hipotetycznego ojczyma czy macochę, na nową, potencjalnie dobrą relację, życzliwą osobę bliską w miarę.
                                  • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 21:39
                                    A czemu zakładasz ze nie bedą lubić nowego partnera. Kolezanki dziecko spedziło weekend z ojcem i jego nową żona...a po tygodniu przyszła i ze łzami przeprosiła, ze tak dobrze sie tam bawiła. Pamietam jak mi koleżanka wyła ze skrzywdziła dziecko. Ze jej własne dziecko czuło sie winne ze fajnie sie bawiło z ojcem i nexią.
                                    • igge Re: Relacje w rodzinie 13.09.20, 12:33
                                      To wyżej to do mnie?
                                      Nie zakładam, że zupełnie nie będą lubić.
                                      Nie chciałabym by moje dzieci miały poczucie winy. W zasadzie z żadnego powodu bo jest to okropna rzecz. Robienie i czucie tego co się chce robić i czuć bez bycia uwikłanym w poczucie winy wobec najbliższych to podstawa.
                                      ( nie dotyczy to zdradzaczywink )
                                • igge Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 18:00
                                  Zgadzam się. Aczkolwiek ja jako dziecko małe NIEZALEŻNIE od mojej matki działań czy działań jej ewentualnych kandydatów na partnerów - NIE CIERPIAŁAM ICH. Mogli cuda na kiju dla mnie wywijać i guzik - nie lubiłam, werbalizowałam to, mamusia była " moja" i tylko moja i ewentualny zachwycony nią pan ( była młodziutką rozwódką i bardzo atrakcyjną towarzyską uśmiechniętą szczupłą wysoką niebieskooką jasną blondynką) musiał znosić moje ( niewielkie?) fochy i dąsy i życzenia, fanaberie ( typu, że jak pan ciągnął sanki ze mną po górach to matka moja choć jednym palcem ale musiała też trzymać sznurek sankowy). Próbowałam też jako maluch doradzać i narzucać jej wybór konkretnego pana z zalotników na wczasach ( np nieważne, że pan z brzuszkiem i niepodobający się mamie ale za to miał mojego fajnego kolegę maluszka synka, więc namawiałam matkę, żeby to z tym właśnie panem na te sanki czy do innej kawiarni chodzić)
                                  Nastawienie dzieci ( małych?) nie tylko zależy od rodziców dzieci i ich postawy. Nie zależy też koniecznie od postawy tych nowych partnerów rodzica. Czy kandydatów na stałego partnera.
                                  Chyba nie byłam jedynym niesprawiedliwym upierdliwym bachorem pod tym względem na świecie?
                                  Pomarańczy też nie chciałam twardo przyjmować w prezencie bo obdarowywana przez matki " wielbicieli" też bywałam. Próby znaczy się były.
                                  • igge Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 18:01
                                    Byłam jako maluch zaborcza i zazdrosna o matkę chybawink
                                    Choć tych cech nie lubię bardzo teraz.
                      • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:36
                        Właśnie. To nie pudrowanie trupa, to sraczka za nowym obiektem.
                        • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:38
                          Dla ciebie sraczka. Dla niego zycie z zoną której sie nie kocha to pudrowanie trupa. jak widac drogi sie rozeszły. Zamiast rozdrapywac rany, trzeba iśc swoją ścieżką.
                        • aragorna71 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:48
                          ale wyobraz sobie teoretycznie, ze wiesz, iz maz nie kocha ciebie i nawet ma nowa babe.
                          On mowi, ok dla dzieci dalej mozemy grac role szczesliwej rodzinki. Dobrze bys sie z tym czula? Splabys z nim w jednym lozku, gotowala obiadki, jezdzila z nim na urlop?
                          • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:48
                            Ty o jakiejś chorej sytuacji...
                            • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:51
                              Nie czemu. Masz pretensje ze odszedł do innej...no wiec nie odchodzi. Zostaje. nawet sie z nią nie spotyka..ale ją kcoha a nie ciebie. Przeciez to ksozmar? W wariatkowei mozna skonczyć.
                          • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 17:29
                            aragorna71 napisała:

                            > ale wyobraz sobie teoretycznie, ze wiesz, iz maz nie kocha ciebie i nawet ma no
                            > wa babe.
                            > On mowi, ok dla dzieci dalej mozemy grac role szczesliwej rodzinki. Dobrze bys
                            > sie z tym czula? Splabys z nim w jednym lozku, gotowala obiadki, jezdzila z nim
                            > na urlop?



                            Widać ze ematka płynie oj płynie.

                            Tu nie chodzi o życie na siłę dla dziecka.

                            HAHAH NO WŁAŚNIE NIE ŻYĆ NA SIŁE DLA DZIECKA ,ALE ZMUSZAĆ DZIECKO DO POKOCHANIA MACOCHY.

                            Ty nie możesz żyć z kimś kogo nie lubisz/kochasz pod jednym dachem, a dziecko bo niepełnoletnie musi 🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️
                            Macochę ojczyma.
                            • triss_merigold6 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 17:34
                              A kto mówi o kochaniu? Relacje można mieć uprzejme i życzliwe, bez natężenia uczuć jak wobec rodziców.
                              • igge Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 23:22
                                O, to to właśnie
                            • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 20:09
                              A kto tu pisał o kochaniu macochy?? Ale juz nowy partner mamusi to prawie jak tatuś co??
                              • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 22:30
                                Nie. Chociaż moja córka twierdzi, że to jej drugi tata. Sama tak uznała.
                                • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 15:52
                                  I ty tak to przedstawiasz...zona twojego ex to obca baba, a twój partner to drugi ojciec..sorry ale słabe to jest
                                  • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 16:28
                                    Nie, nie przedstawiam tego tak. Czytanie ze zrozumieniem boli.
                            • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 10:12
                              3-mamuska napisała:


                              > HAHAH NO WŁAŚNIE NIE ŻYĆ NA SIŁE DLA DZIECKA ,ALE ZMUSZAĆ DZIECKO DO POKOCHANI
                              > A MACOCHY.

                              Nie musi pokochac macochy czy ojczyma, wystarczy ze polubi.

                              > Ty nie możesz żyć z kimś kogo nie lubisz/kochasz pod jednym dachem, a dziecko
                              > bo niepełnoletnie musi 🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️
                              > Macochę ojczyma.

                              Umknela ci istota - relacja miedzy malzonkami/partnerami to zueplnie co innego niz miedzy dziecmi I ich partnerami.
                    • olena.s Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:33
                      Starsznie się ciskasz. Coś cię uwiera etycznie?
                      • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:36
                        Do kogo piszesz?
                      • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:37
                        Nie rozumiem pytania smile. Nie nie jestem nexią jeżeli ci o to chodzi. Jestem pierwszą żoną mojego męża, ona jest moim pierwszym mężem. Wychodziłam za mąz z miłości, dzieci robiliśmy z miłości...ale czy ona bedzie miedzy nami za 10 lat. Nie wiem. Mam nadzieje...ale może być różnie. Mąz/żona to nie rzecz nabyta na zawsze. Nie mam aktu właśności na resztę życia mojego męża.
                    • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 17:26
                      Wiesz ile dzieci sie wychowuje w rodzinach po rozwodach? Juz nie demonizowałabym.

                      Nie rozwód ,ale zmuszanie dziecka do relacji z osoba z którą dziecko relacji mieć nic chce a już napewno nie nazywać rodzina.
                      • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 20:11
                        Jakie zmuszanie? Wystarczy ze bedzie to trakotwac normalnie i nie bedzie trzeba zmuszać. Poza tym to nie zmuszanie dzieciom mąci w głowie...a sączenie jadu na nową zone tatusia. Po co? Dziecka to nie powinno dotyczyć. Pytanie czy dziecko nie chce czy mamusia drukuje w dziecko ze nie chce.
                        • jolie Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 20:28
                          >nie zmuszanie dzieciom mąci w głowie...a sączenie jadu na nową zone tatusia. Po co?

                          A skąd Ty możesz wiedzieć, jak jest u absolutnie wszystkich dzieci? Bo ja wierzę, że jak najbardziej może być i tak, że matka nie musi nic sączyć, a dziecko i tak ma żal. I ten żal kiedyś wypłynie- np. w okresie dojrzewania, jeżeli wcześniej był stłumiony.
                          • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 15:54
                            A mamusia tylko czeka na ten żal zeby exowi w ten spoób dowalić za to ze ją zostawił. Satysfakcja gwarantowana co?
                            • jolie Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 16:25
                              A skąd ja mam wiedzieć? Ale skoro tak twierdzisz...
                            • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 21:42
                              NO pamietam jak kolezanka na studiach po kryjomu z macochą sie umawiała na kawe i zakupy, bo mama jakby sie dowiedziała to by na zawał zeszła i nigdy jej tego nie przebaczyła (zawsze się śmialiśmy, ze jak zejdzie na zawał to juz przebaczac nie będzie miał kto).
                              • igge Re: Relacje w rodzinie 13.09.20, 12:34
                                sad
                              • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 13.09.20, 12:40
                                Ja dostałam w twarz, jak wyszło, że telefonowałam z moim ojcem tuż po rozpadzie mojego małżeństwa. No jak ja śmiałam, no jak, przecież to jej były mąż!!!
                        • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 22:54
                          hanusinamama napisała:

                          > Jakie zmuszanie? Wystarczy ze bedzie to trakotwac normalnie i nie bedzie trzeba
                          > zmuszać. Poza tym to nie zmuszanie dzieciom mąci w głowie...a sączenie jadu na
                          > nową zone tatusia. Po co? Dziecka to nie powinno dotyczyć. Pytanie czy dziecko
                          > nie chce czy mamusia drukuje w dziecko ze nie chce.
                          >

                          Wiesz moja matka mi nic nie sączyła mieszkała sobie w Anglii i miała co robić.
                          Żyłam z tata i tak jego baby nie lubiłam, znaczy denerwował mnie jej sposób bycia po prostu.
                          Nie ma wymogu lubić wszystkich na świecie.
                      • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 20:53
                        3-mamuska napisała:
                        >
                        > Nie rozwód ,ale zmuszanie dziecka do relacji z osoba z którą dziecko relacji m
                        > ieć nic chce a już napewno nie nazywać rodzina.
                        >
                        A w tym wątku jest o tym mowa ?
                        Ktoś zmusza małą do czegoś ?
                        Ma dobrą relację ze swoją macochą, od początku było ok.
                        JA jako ciotka zastanawiam się tu, i pytam, czy jest możliwe, że w gdy dorośnie będzie miała dobre relacje z ojcem i macochą.
                        Teraz to pytanie wydaje mi się absurdalne. Wiem że jest to możliwe a po wpisach pasierbic, utwierdziłam się w przekonaniu, że gdy człowiek dorasta patrzy na rodzica realnie i widzi jego wszystkie błędy. Tak, na matkę też.
                      • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 10:22
                        3-mamuska napisała:

                        >
                        > Nie rozwód ,ale zmuszanie dziecka do relacji z osoba z którą dziecko relacji m
                        > ieć nic chce a już napewno nie nazywać rodzina.
                        >

                        Oczywiscie bo jedno saczy jad ktory powoduje takie reakcje u dziecka.
                        Tak sie wlasnie dzieje gdy pary nie potrafia rozstac sie w sposob cywilizowany. Zranione uczucia sa naturalne i nikt nie odbiera prawa ich miec ale dzieci sie do tego nie miesza, dzieci sie przed tym chroni. Nawet jesli odszedl do innej czy matka do innego to nalezy zrobic wszystko zeby dziecko nie winilo rodzica bo to nie spowoduje ze para wroci do siebe i bedzie jakby sie nic nie stalo a zatruje realcje i dziecku wcale lepiej nie bedzie. A z perspektywy osoby doroslej czesto widzi sie decyzje rodzicow zupelnie inaczej.
                        • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 10:37
                          A odejście do innej pani jest Twoim zdaniem cywilizowanym rozstaniem?
                          • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 10:59
                            annajustyna napisała:

                            > A odejście do innej pani jest Twoim zdaniem cywilizowanym rozstaniem?

                            To jest powod, proces rozstania oraz pozniejsze reakcje to co innego.
                          • igge Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 19:01
                            Zdrada
                            Nawet bez odejścia. Zdrada jest wielkim zranieniem i już.
                          • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 21:44
                            Nie jest. Ale co poradzisz? masz dwa wyjscia: życ swoim życiem i być szczęsliwą albo rozpamiętywac i być nieszczęśliwą.
                            • igge Re: Relacje w rodzinie 13.09.20, 12:39
                              Zgadzam się z tą alternatywą. Tylko rozpamiętywanie i bycie nieszczęśliwą to takie coś, nad którym ludzie ( często? Czasami?) nie mają swojej włarzy i kontroli , wręcz świadomości nawet. I jest to trudne pozbyć się takiego balastu. Nawet dla tylko swojego dobra ( i dobra dzieci).
                              Czas niby leczy rany. Tylko chyba za wolno.
                              • igge Re: Relacje w rodzinie 13.09.20, 12:39
                                Władzy
              • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:24
                olena.s napisała:

                > Dziecko jest wyborem. Decydując się na nie ograniczasz swoje prawo przyszłych w
                > yborów życiowych.

                Oczywiscie, ze ograniczaja ale do pewnego stopnia, w pewnym zakresie.
                • olena.s Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 16:54
                  Tak. Ale ograniczają. I każdy sam musi zdecydować, jaki z tą odpowiedzialnością wybór podjąć.
            • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 16:18
              aragorna71 napisała:

              > czyli nie dajesz rodzicom szans na szczescie? Maja tkwic w nieudanym zwiazku bo
              > .... dzieci.


              Daje ,co nie oznacza ze ma pałać miłością i biegać na niedzielne obiadki do obcej baby.
              Ja sama mojemu ojcu powiedziałam ze ma sobie znaleść miłość , a mieszkałam z nim sama.(mama była w UK)
              Znalazł 2 lata po rozstaniu , to ja właśnie byłam dorastającą dziewczyna i ta kobieta była dla mnie obca nie chodziłam do niej. Nie podobało mi się jej sposób bycia , wolałam spędzać czas z rówieśnikami kuzynkami i później z chłopakiem niż z ojcem i nią.
              Z ojcem widywałam się w naszym domu.
              Na szczęście nie przyszło mu do głowy jej przyprowadzać do nas.
              A mojego syna tez nie poznała żadna babcia dla niego ,pomimo ze kilka lat byli w związku i na moim weselu tez nie była. Bo dla mnie obcy człowiek. Tato był tego dnia dla mnie.
              Raz byliśmy na wspólnej wycieczce potem nad woda zjedliśmy coś ,ona tato ja i mój chłopak a późniejszy mąż. Totalnie obojętna mi była.
              To tak w skrócie jakieś 8 lat.
              W szpitalu jej nie wpuścili do nieprzytomnego taty.
              Na pogrzebie taty tez nie była. Wszystko załatwiła
              mama ,bo figurowała jako żona.
              Choć nie wiem czy gdzieś z tylu nie stała.
              Nie znała tez rodzeństwa taty.0
              • pyza-wedrowniczka Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 16:54
                Tylko wiesz, to nie jest do końca normalne. Zazwyczaj ludzie będący w związku chcą ze sobą zamieszkać i jakoś wprowadzić partnera do rodziny. Nie chowają partnera w szafiei nie robią potajemnych spotkań, tylko normalnie zjawiają się z nim na imprezach rodzinnych, jeżdżą na urlopy itp.
                Nie zaproszenie ojca będącego w stałym związku na ślub z osobą towarzyszącą to już dla mnie w ogóle nie do pomyślenia. Znajomi czy kuzyni też czasami przyprowadzają "obce baby" na wesela.
                • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 23:01
                  pyza-wedrowniczka napisała:

                  > Tylko wiesz, to nie jest do końca normalne. Zazwyczaj ludzie będący w związku c
                  > hcą ze sobą zamieszkać i jakoś wprowadzić partnera do rodziny. Nie chowają part
                  > nera w szafiei nie robią potajemnych spotkań, tylko normalnie zjawiają się z ni
                  > m na imprezach rodzinnych, jeżdżą na urlopy itp.
                  > Nie zaproszenie ojca będącego w stałym związku na ślub z osobą towarzyszącą to
                  > już dla mnie w ogóle nie do pomyślenia. Znajomi czy kuzyni też czasami przyprow
                  > adzają "obce baby" na wesela.


                  Ale o i się nie ukrywali.
                  Żyli sobie w naszym miasteczku ,chodzi na potańcówki do starszych ludzi ,na pikniki. Znała cześć znajomych ojca.
                  Mi było z nią nie po drodze, rodzina taty daleko.
                  Cześć braci już zmarła.
                  Na wesele zapraszałam rodzinę , ona moją rodzina nie jest. To ze mój ojciec z nie sypiał nie czyni ją częścią mojej rodziny, która chce widzieć na swoim weselu.
                  Ojciec z nią nie mieszkał ,a jednanie bywał. Krócej dłużej może się sparzył nie chciał poważnego związku . Może dlatego, nie podchodziłam do niej poważnie jako partnerki ojca. Nie zrobił nic w sprawie dokończona rozwodu , wiec wiesz...
              • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 21:23
                3-mamuska napisała:

                > Z ojcem widywałam się w naszym domu.
                > Na szczęście nie przyszło mu do głowy jej przyprowadzać do nas.
                > A mojego syna tez nie poznała żadna babcia dla niego ,pomimo ze kilka lat byli
                > w związku i na moim weselu tez nie była. Bo dla mnie obcy człowiek.

                Chamstwo i brak klasy. Ale dobrze że byłaś szczera, przynajmniej wiadomo skąd twoje traumy i nienawiść do next.

                Tato był t
                > ego dnia dla mnie.

                Mała , sfochowana dziewczynka. Tatusia na ślubie potrzebuje na własność.

                > W szpitalu jej nie wpuścili do nieprzytomnego taty.

                domyślam się że Ty i twoja porzucona matka jej nie wpuściłyście , w końcu była okazja do zemsty wink

                > Na pogrzebie taty tez nie była. Wszystko załatwiła
                > mama ,bo figurowała jako żona.
                > Choć nie wiem czy gdzieś z tylu nie stała.

                No brawo, chamstwo nawet nad grobem.
                • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 22:30
                  Dlaczego chamstwo zaraz?
                  • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 12:06
                    annajustyna napisała:

                    > Dlaczego chamstwo zaraz?


                    No bo wiesz wszyscy powinni się kochać ,szkoda ze szwagierki, tej byłej nie zapraszają na niedzielne obiadki.
                    • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 12:40
                      3-mamuska napisała:


                      > No bo wiesz wszyscy powinni się kochać ,szkoda ze szwagierki, tej byłej nie zap
                      > raszają na niedzielne obiadki.
                      >
                      >
                      Moze by zaprosili gdyby chciala skorzystac.
                      • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 13:54
                        Może to ona powinna ich? 🙄
                        • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 14:11
                          annajustyna napisała:

                          > Może to ona powinna ich? 🙄

                          Moze. Tak, czasem bywa ze relacje sa calkiem ok. Oczywiscie rzadko ale bywa.
                • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 23:13
                  anna_miau napisał(a):

                  > 3-mamuska napisała:
                  >
                  > > Z ojcem widywałam się w naszym domu.
                  > > Na szczęście nie przyszło mu do głowy jej przyprowadzać do nas.
                  > > A mojego syna tez nie poznała żadna babcia dla niego ,pomimo ze kilka lat
                  > byli
                  > > w związku i na moim weselu tez nie była. Bo dla mnie obcy człowiek.
                  >
                  > Chamstwo i brak klasy. Ale dobrze że byłaś szczera, przynajmniej wiadomo skąd t
                  > woje traumy i nienawiść do next.

                  Mam każdego z kim sypia matka /ojciec /teraz wchodzące w dostaliście dzieci traktować jak rodzine?
                  Chyba ci się coś pomyliło.
                  >
                  > Tato był t
                  > > ego dnia dla mnie.
                  >
                  > Mała , sfochowana dziewczynka. Tatusia na ślubie potrzebuje na własność.

                  🤣🤣🤣🤣
                  Jasne tato wolał myc sam przeżyć dzień emocji ze mną niż niańczyć ja bo ona tam nikogo nie znała.

                  >
                  > > W szpitalu jej nie wpuścili do nieprzytomnego taty.
                  >
                  > domyślam się że Ty i twoja porzucona matka jej nie wpuściłyście , w końcu była
                  > okazja do zemsty wink

                  Pudło kochana, NIE WPUŚCILI LEKARZE TO BYŁA INTENSYWNA TERAPIA NIE WPUSZCZALI WSZYSTKICH Z ULICY.

                  Matka przyjechała w nocy z lotniska weszła do ojca o 23 przyjechała do domu a on o 1 w nocy zmarł.
                  Wiec nie było jak się mścić.
                  >
                  > > Na pogrzebie taty tez nie była. Wszystko załatwiła
                  > > mama ,bo figurowała jako żona.
                  > > Choć nie wiem czy gdzieś z tylu nie stała.
                  >
                  > No brawo, chamstwo nawet nad grobem.
                  >
                  >

                  Serio myślisz ze miałam siłę biegać za nią po cmentarzu i odganiać?
                  🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️

                  Wszystkie papiery dostała żona, wojsko kontaktowało się z małżonka. To ja z mamą załatwiliśmy wszystko ,nie miałam siły się zastanawiać nad jakoś tak kobietą, serio była ostatnia osoba o której myślałam z małym dzieckiem przy piersi i pogrzebie ojca.
          • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 12:56
            I rodzice nie moga miec swojego zycia?? prawa do szczęścia?? Jeszcze rozumiem myslenie takie u 13 latki ale u dorosłej kobiety....
            • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 13:00
              Mogą, ale niekoniecznie kosztem dzieci...
              • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 13:49
                Jak kosztem?? Małzeństwo to niest przyspawanie do drugiej osoby. Dla zakłądanie ze to jest na zawsze, zebym nie wiem co sie nie rozstaniemy jest chore...kazdy ma swoje życie. Jedno. Ma prawo do szczęscia. Masa dziecki wychowuje sie z rozwiedzionych rodzinach. Jak rodzice podejdą do tego rozsądnie to dziecku krzywda sie nie dzieje....trzymanie faceta przy sobie "dla dobra dzieci" jest chore. Czego to uczy? Jak masz dzieci nie masz prawa być szczęsliwym, małżeństwo to wyrok?
                • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:06
                  Gdzie Ty to wyczytałaś w mojej wypowiedzi?
                • berdebul Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 16:01
                  Jak chcesz mieć dzieci, to należy je mieć z kimś, z kim się te +/- 18 lat wytrzyma. Każdy rozwód zostawia ślad i jest trudny dla dziecka.
                  • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 20:12
                    NO ale jak nie wytrzymujesz to co? Mozesz zakłądac ze tak bedzie ale pewności nie ma. Na siłe?
                  • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 11:02
                    berdebul napisała:

                    > Jak chcesz mieć dzieci, to należy je mieć z kimś, z kim się te +/- 18 lat wytrz
                    > yma. Każdy rozwód zostawia ślad i jest trudny dla dziecka.

                    18 lat to minimum bo to w przypadku gdy dziecko jest jedno. Gdy jest dwoje lub wiecej czas sie wydluza do 20+ a to jest dlugi okres czasu i wiele sie moze zmienic i czesto zmienia.
            • jolie Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 13:23
              Ojojoj, zaraz się zapowietrzysz. Prawo do szczęścia, bla, bla, bla. Ja również mam takie prawo i mam prawo mieć swoją definicję tego szczęścia. A to, jaką byłabym dorosłą osobą miałoby związek z tym, co przeżyłam jako dziecko. Ale przyzwyczaiłam się, że wszystko interpretujesz dosłownie i na opak.
              • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 13:50
                Zrzucanie swoich niepowodzeń na rodziców tez jest chore...Skoro jesteś dorosła to wiesz ze mało który związek jest na zawsze. Ludzie sie rozchodzą, zakochują na nowo....bywa.
                • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:07
                  Bo ludzie są często niedojrzali i rozkapryszeni jak małe dzieci. A małżeństwo jest dla odpowiedzialnych ludzi.
                  • aragorna71 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:11
                    malo tych odpowiedzialnych jesli co 3 malzenstwo sie rozwodzi, na tym forum tez duzo rozwiedzionych w kolejnych zwiazkach i z dziecmi.
                    • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:17
                      Niestety. Pół biedy jak czegoś się nauczyli i wyciągnęli wnioski...
                      • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:20
                        Ale jakie?? Ja roziwedziona nie jestem...a nie uwazam, ze małzeństwo musi być na zawsze. Uwazam, ze zycie razem kiedy wzajemnie nie ma juz uczucia, kiedy ma sie dość jest okrutne. MOi dziadkowie tacy odpowiedizalni, nienawidzą sie ale zyją razem. Masakra. jestem 10 lat po slubie...ale nie wiem czy za 10 nadal bedziemy małżęństwem. Nie uwazam małżeństwa albo męża jako rzeczy nabytych na zawsze. Ludzie mają prawo do szczęścia, do życia po swojemu.
                  • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:18
                    Piszesz jak naiwna 16latka. Czyli co odpwoiedzialna osoba która juz nie kocha małżonka i nie ejst z nim szczęśliwa z tego rozsądku i odpowiedzialności ma tak spedzić reszte życia? Bo tak wypada? Ludzie sie zakochują i odkochują. Przez jakis czas idą razem przez życie, potem sie zmieniają priorytety, wymagania...potrzeby.
                    • olena.s Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:38
                      Odpowiedzialna osoba musi przy każdej swojej istotnej decyzji życiowej wziąć pod uwagę interesy istoty, którą stworzyła. I to nie za pomocą banałów 'wszyscy się rozwodzą się i nic, a ja mam prawo do szczęścia, bla bla bla, mam tylko jedno życie'.
                      • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:46
                        MOja najlepsza przyjaciółka z podstawówki żyła w takim domu "zostanmy razem dla dziecka". Masakra, dziekuje bardzo. W zyciu bym czegoś takiego dziecku nie zafundowała. Pamietam, ze jako dziecko uważałam to jako dramat, a rodzice ni żarli sie jakoś spektakularnie. Nie wszyscy ale sporo par sie rozchodzi. krzywde robi darcie szat z tego pwoodu a nie samo rozstanie. Uwazam, ze matkia która sie pozbiera i jest szczęsliwa swoim życiem, po rozwodzie - jest lepszym wzorem dla dziecka niż taka która tkwi w związku z rozsądku, "bo mamy dzieci". Ale to zalezy co chcesz dzieciom przekazać. Czy to ze małżenstwo i rodzicielstwo to kajdany ? Ja bym sie bała ze nie zostanę babcią...
                        • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 17:21
                          MOja najlepsza przyjaciółka z podstawówki żyła w takim domu "zostanmy razem dla dziecka". Masakra, dziekuje bardzo. W zyciu bym czegoś takiego dziecku nie zafundowała.

                          A ty nie rozumiesz różnicy między zostali razem dla dziecka ,a wybrali odpowiednia osobę na współmałżonka, a jeszcze rozwiedli się i zmuszają dzieci do uczuć do obcych im ludzi?
                          • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 20:13
                            A czemu ty sie upierasz ze zmuszają? kto tu pisał o zmuszaniu? Jak ludzie po rozwodzie sie dogadują normalnie to nie ma zmusza bo i czemu?
                            • igge Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 23:35
                              Do uczuć nie da się zmusić. Rozumiem, że uważasz, że próbują zmuszać? Narzucają obecność czyjąś czy swoje uczucia dzieciom?
                              Mój rodzic całe życie pragnął bym nienawidziła drugiego rodzica i pudło, nie udało się. Do uczucia nienawiści nie da się chyba zmusić.
                            • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 12:10
                              hanusinamama napisała:

                              > A czemu ty sie upierasz ze zmuszają? kto tu pisał o zmuszaniu? Jak ludzie po r
                              > ozwodzie sie dogadują normalnie to nie ma zmusza bo i czemu?
                              >

                              No np. Mamusia poznała wielka miłość i zaraz jest taki facet rodziną ,spędzają wolny czas, dzieci musza być grzeczne i miłe bo przecież nie wypada żeby dziecko zrobiło focha i nie było grzeczne do partnera matki co nie?
                              Dziecko musi się ciszyć ze widzi na komunii i codziennie rano w kuchni i musi się grzeczne przywitać. A mamusia nawet nie zapytała czy dziecka nie krępuje obcy facet w ich domu nocami zwłaszcza nastolatki.
                              • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 12:47
                                3-mamuska napisała:


                                > No np. Mamusia poznała wielka miłość i zaraz jest taki facet rodziną ,spędzają
                                > wolny czas, dzieci musza być grzeczne i miłe bo przecież nie wypada żeby dziec
                                > ko zrobiło focha i nie było grzeczne do partnera matki co nie?


                                A dlaczego mialoby zachowywac sie niekulturalnie w stosunku do partnera matki, partnerki ojca czy kogolwiek? Pozwalasz swoim dzieciom na takie zachowania? Kukturalne, cywilizowane zachowanie nie oznacza bycia zmuszanym do kochania tej osoby. Moje dzieci nie kochaja mojego partnera ale go lubia bo nie maja powodow zeby bylo inaczej. Natomiast kulturalnego zachowania wymagam zawsze w stosunku do wszystkich.


                                > Dziecko musi się ciszyć ze widzi na komunii i codziennie rano w kuchni i musi s
                                > ię grzeczne przywitać. A mamusia nawet nie zapytała czy dziecka nie krępuje ob
                                > cy facet w ich domu nocami zwłaszcza nastolatki.

                                😀 moja corka miala 16 lat gdy poznala mojego partnera, obecnie mieszkamy razem i nie pytalam jej czy jej nie krepuje jego obecnosc, a juz nocami tym bardziej, nie spedzamy ich we wspolnej sypialni.
                                • igge Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 19:06
                                  To było dawno ale nie pamiętam, żeby matka wymagała ode mnie wielkiej kultury i okazywania szacunku czybwręcz sympatii wobec ewentualnych partnerów. Mała byłam. Albo może kurczaki taka kulturalna od małegowink ???
                                  Jakieś strofowanie bym chyba zapamiętała. Albo zjebkębig_grin
                                  Mama do najdelikatniejszych i trzymających mnie pod kloszem matek nie należaławink
                      • ciszej.tam Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 20:19
                        Jestem dzieckiem ludzi którzy się nie rozwiedli.
                        Wspaniałe to było dzieciństwo, cały czas pseudoterapeutyzowac ten cudowny związek i zachodzić w głowę czemu nie możemy po prostu mieć wesoło jak inni ludzie.

                        Pełna rodzina na siłę to jedna z najgorszych opcji dla dzieci.
                        Dzieci, nawet małe, widzą i słyszą, poza tym często są barometrami emocji dorosłych.

                        Wszyscy ci lmfao "odpowiedzialni" rodzice pozostający z kimś kogo nie znoszą "dla dobra dzieci" robią tym dzieciom zwyczajnie krzywdę na całe życie.

                        • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 12:12
                          Pełna rodzina na siłę to jedna z najgorszych opcji dla dzieci.
                          Dzieci, nawet małe, widzą i słyszą, poza tym często są barometrami emocji dorosłych.

                          Wszyscy ci lmfao "odpowiedzialni" rodzice pozostający z kimś kogo nie znoszą "dla dobra dzieci" robią tym dzieciom zwyczajnie krzywdę na całe życie.

                          No właśnie dzieci dużo widza i słyszą.
                          Niekoniecznie musza to być odgłosy seksu czy obściskiwanie się matki z obcym facetem.
                          Czy tez ojca z obca kobietą.
                          • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 12:49
                            3-mamuska napisała:


                            > No właśnie dzieci dużo widza i słyszą.
                            > Niekoniecznie musza to być odgłosy seksu czy obściskiwanie się matki z obcym f
                            > acetem.
                            > Czy tez ojca z obca kobietą.

                            A dlaczego nie? Rodzice ktorzy sa w nowych zwiazkach nie musza ukrywac przed dziecmi tego ze darza uczuciami swoich partnerow. Po czasie te osoby przestaja byc obce.
                          • igge Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 19:11
                            Znam pana, który twierdził i wierzył zawsze, że dzieci absolutnie nie mogą słyszeć i nie słyszą odgłosów seksu z sypialni rodziców.
                            Bo np oglądają głośno wciągającą bajkę 3 pokoje dalej czy po prostu śpią u siebie.
                            I niestety, mylił siębig_grin tongue_out
                    • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:50
                      Nie zakłada się rodziny z osobą, w której jest się zakochanym, tylko którą się kocha.
                      • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:53
                        Ale mozna przestać kochać. dziewczyno ile ty masz lat? Ludzie sie kochają...i przestają. Akurat miłośc to mało trwałe uczucie. Niektorzy sie tak dobierają, ze po latach nadal chca być razem, nie wszystkim sie udaje.
                • jolie Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:20
                  O co ci znowu chodzi? Jakich niepowodzeń? Bardzo ci nie w smak, że najprawdopodobniej miałabym macochę gdzieś? Tak, miałabym i już. To byłaby obca osoba i tyle. I miałabym żal, że do niej ojciec się przeprowadził i wybrał ją, a nie mnie. Pewnie gdyby rodzice się rozstali, gdy byłam bardzo mała, byłoby trochę inaczej, inaczej, gdy byłabym dzieckiem szkolnym, inaczej nastolatką ze swoim rozumem. Piszę z perspektywy dziecka, a ty bredzisz, że jestem dorosła. Dorośli ludzie mają większy dystans do wszystkiego, racjonalizują emocje. Dziecko często tego nie potrafi.
                  • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:22
                    Nie wiem...ja nie gdybam jakbym traktowała macochę której nie mam. Moze dobrze, moze źłe. Zalezy jak rodzice by sie rozwidli i jak do siebie odnosili po rozwodzie.
                  • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 11:09
                    jolie napisała:

                    I miałabym żal, że do niej ojciec się przeprowadził i wybrał ją, a nie mnie.

                    No i wyszlo szydlo z worka. A gdyby nie przeprowadzil sie do innej kobiety a np innego kraju bo tak chcial to mialabys taki sam zal bo wybral ten kraj albo prace a nie ciebie?


                    >Dorośli ludzie mają większy dystans do wszystkiego, racjonalizują emocje.

                    Ciebie i mamuski to nie dotyczy.
                    • jolie Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 11:17
                      Szydło z worka, jasne. Moim celem życiowym jako DZIECKA byłoby zadowalanie rodzica i innej obcej osoby. Ale zgodzę się, że to częste - stłumić negatywne uczucia, żeby dostać od odchodzącego rodzica ochłapy uwagi, które mi zostały.
                      • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 11:20
                        jolie napisała:

                        > Szydło z worka, jasne. Moim celem życiowym jako DZIECKA byłoby zadowalanie rodz
                        > ica i innej obcej osoby.
                        Ale zgodzę się, że to częste - stłumić negatywne uczu
                        > cia, żeby dostać od odchodzącego rodzica ochłapy uwagi, które mi zostały.

                        I wyszlo szydlo jeszcze bardziej. Mamuska tez pisala o ojcu tylko dla siebie na slubie. Swiadczy to o glebokiej niedojrzalosci emocjonalnej.
                        • jolie Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 11:28
                          Dziecko jak najbardziej może być niedojrzałe emocjonalnie.Ma do tego pełne prawo, uczy się dojrzałości. Ty za to masz problem, żeby perspektywę dziecka przyjąć i piszesz politpoprawne truizmy.
                          • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 11:39
                            jolie napisała:

                            > Dziecko jak najbardziej może być niedojrzałe emocjonalnie.

                            Ale ty I mamuska dziecmi nie jestescie. Mamuska dzieckiem nie bedac zachowala sie jak mala rozkapryszona dziewczynka i nadal tak sie zachowuje i ty podobnie.
                            Tatus jest tylko moj, moj, z zadna zdzira nie bede sie nim dzielic...
                            Jest wiele dzieci ktore maja bardziej dojrzala postawe niz ty i mamuska
                            • jolie Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 11:59
                              >Ale ty I mamuska dziecmi nie jestescie.

                              No i co z tego? Wypowiadam się z perspektywy dziecka, tylko nie po twojej myśli i to cię drażni. Jako dorosła osoba nie miałabym czasu na rozkminy dotyczące życia moich rozwiedzionych rodziców oraz analizy wstecz, bo żyłabym swoimi sprawami. Ale całkiem możliwe, że nie miałabym żadnych relacji z macochą czy ojczymem, bo nie byłoby między nami żadnej więzi. I ten brak więzi były konsekwencją wyborów, do których miałabym pełne prawo. I, co pewnie dla ciebie niewyobrażalne, nie miałabym żadnego poczucia straty z tego powodu. I nie ma to żadnego związku z poziomem dojrzałości lub jej brakiem. Ty w swojej arogancji uważasz, że wiesz lepiej, co dla kogo dobre, co kto ma czuć w danej sytuacji, które uczucia są lepsze, a które gorsze. Bądź łaskawa wypowiadać się tylko i wyłącznie za siebie, nie masz monopolu na prawdę.
                              • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 12:06
                                jolie napisała:

                                . Bądź łaskawa wypowiadać się tylko i wyłącznie za siebie, nie masz monopolu na prawdę.

                                Ty tez nie. I nie ty sie nie wypowiadasz z perspektywy dziecka a wlasnej perspektywy jako doroslej osoby ktora dla zasady czylaby gleboka niechec do nowego partnera ojca albo matki. To wynika z pewnych cech charakteru, bardzo niefajnych.
                                • jolie Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 12:16
                                  >Ty tez nie.

                                  A gdzie ja coś takiego napisałam? To ty formułujesz prawdy objawione nawiedzonym i wyższościowym tonem tak jakbyś siedziała w głowach innych.

                                  >To wynika z pewnych cech charakteru, bardzo niefajnych.

                                  Ad personam? Nie krępuj się. Przecież słyniesz ze szczerości.
                                • olena.s Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 12:27
                                  >czylaby gleboka niechec do nowego partnera ojca albo matki. To wynika z pewnych cech charakteru
                                  <
                                  No jednak nie.
                                  Po pierwsze, jeżeli dom nie jest skrajnie zły, to dziecko siłą rzeczy niechętnie podchodzi do osoby, którą rodzic wybrał sobie zamiast niego, rozwalając wcześniej istniejący układ.
                                  Zapewne inna jest sytuacja kiedy ludzie rozstają się uczciwie - strona aktywna odchodzi OD a, nie DO (czyli nie łapie się nowej gałęzi). Ale obawiam się, że to są przypadki znacznie rzadsze.
                                  Po drugie, moim zdaniem, im bardziej decyzja jest jednostronna i im bardziej w grę wchodzą takie dodatkowe niszczące czynniki jak zdrada, oszustwo, romans, tym bardziej to strona aktywna ma obowiązek stawania na uszach, aby rozstanie uczynić jak najmniej bolesnym i kosztownym, tak dla dziecka, jak i dla strony porzucanej.
                                  • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 12:54
                                    olena.s napisała:


                                    > Po pierwsze, jeżeli dom nie jest skrajnie zły, to dziecko siłą rzeczy niechętni
                                    > e podchodzi do osoby, którą rodzic wybrał sobie zamiast niego, rozwalając wcześ
                                    > niej istniejący układ.


                                    Moze podchodzic niechetnie i jesli tak jest to rola rodzicow jest rozwiazanie tego problemu bo taka niechec zwlaszcza na dluzszy dystans bedzie miala negatywny wplyw na dziecko. Uklady sie czasem rozwalaja, to jednak rodzice musza ogarnac i dziecku odpowiednio przedstawic.

                                    > Zapewne inna jest sytuacja kiedy ludzie rozstają się uczciwie - strona aktywna
                                    > odchodzi OD a, nie DO (czyli nie łapie się nowej gałęzi). Ale obawiam się, że t
                                    > o są przypadki znacznie rzadsze.

                                    Niechec jak widac moze zaistniec takze gdy odeszlo sie OD a po jakims czasie zwiazalo Z.

                                    > Po drugie, moim zdaniem, im bardziej decyzja jest jednostronna i im bardziej w
                                    > grę wchodzą takie dodatkowe niszczące czynniki jak zdrada, oszustwo, romans, ty
                                    > m bardziej to strona aktywna ma obowiązek stawania na uszach, aby rozstanie ucz
                                    > ynić jak najmniej bolesnym i kosztownym, tak dla dziecka, jak i dla strony porz
                                    > ucanej.

                                    Zgadzam sie.
                                    • olena.s Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 13:24
                                      >Układy sie czasem rozwalaja, to jednak rodzice musza ogarnac i dziecku odpowiednio przedstawic.<
                                      Nie. Jeżeli ktoś został zdradzony, oszukany i finalnie odkopany, to się to zrobić nie da, nawet jakby generalnie był święty. Bo do wyboru jest stoicyzm i tabu (kamienna twarz, brak reakcji plus "to nie sa tematy dla dzieci") lub - kłamstwo. Można uzyskać ukrywanie uczuć przez dziecko, też kiepska sytuacja. Moim zdaniem maksimum, jakiego zdroworozsądkowo można oczekiwać w takiej sytuacji od strony stratnej to nieangażowanie się i nieprzeszkadzanie przez stronę pokrzywdzoną. Strona krzywdząca zaś musi się wykazać maksimum uwazności i powściągliwości w pchaniu nowego partnera dziecku, plus uporem w narracji "nawet jeżeli ja mamie/tacie nawaliłem, to nie nawalę tobie, i razem z mamą będziemy zawsze o ciebie dbać bo cię razem kochamy". Czyli, niestety, strona krzyw dząca musi jawnie i otwarcie przyjąć na siebie winę, co jest bardzo, bardzo trudne i bardzo, bardzo rzadkie.

                                      "Niechec jak widac moze zaistniec takze gdy odeszlo sie OD ".
                                      Jeżeli mowa o niespodziewanym ataku niechęci u trzynastolatki, to sorry, ale trzynastolatki tak po prostu mają. Zaczynają ostro kwestionować i ostro kozaczyć - tu padło na macochę, częściej pada na rodziców (zwłaszcza bliższego dziecku) szkołę i system.
                                      Pomijając tę kwestię, niechęć oczywiście może się pojawić, bo macocha/ojczym jest symbolem czegoś, co jest stratą oraz symbolem bycia innym niż ogół, czego dzieci na ogół chcą unikać. Plus wiele dzieci fantazjuje w klimacie "Mania czy Ania" na temat powrotu rodziców do jednego domu i happily ever after, a tu osoba nowej partnerki/partnera/partnerów jest oczywistą przeszkodą.

                                      Pokusiłabym się jednak o hipotezę, że jeżeli nowy związek pojawia się sporo po rozstaniu i po tym, jak dziecko emocjonalnie poukłada sobie układ oddzielnie żyjących rodziców, to niechęć ma krótszy żywot i jest słabsza niż w alternatywnych wersjach.


                                      • ola5488 Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 13:35
                                        olena.s napisała:

                                        > Nie. Jeżeli ktoś został zdradzony, oszukany i finalnie odkopany, to się to zrob
                                        > ić nie da, nawet jakby generalnie był święty. Bo do wyboru jest stoicyzm i tabu
                                        > (kamienna twarz, brak reakcji plus "to nie sa tematy dla dzieci") lub - kłams
                                        > two. Można uzyskać ukrywanie uczuć przez dziecko, też kiepska sytuacja. Moim zd
                                        > aniem maksimum, jakiego zdroworozsądkowo można oczekiwać w takiej sytuacji od s
                                        > trony stratnej to nieangażowanie się i nieprzeszkadzanie przez stronę pokrzywdz
                                        > oną. Strona krzywdząca zaś musi się wykazać maksimum uwazności i powściągliwoś
                                        > ci w pchaniu nowego partnera dziecku, plus uporem w narracji "nawet jeżeli ja m
                                        > amie/tacie nawaliłem, to nie nawalę tobie, i razem z mamą będziemy zawsze o cie
                                        > bie dbać bo cię razem kochamy". Czyli, niestety, strona krzyw dząca musi jawni
                                        > e i otwarcie przyjąć na siebie winę, co jest bardzo, bardzo trudne i bardzo, ba
                                        > rdzo rzadkie.

                                        Bardzo mądrze napisane. Zgadzam się z tym.
                                      • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 13:46
                                        olena.s napisała:

                                        > Moim zdp aniem maksimum, jakiego zdroworozsądkowo można oczekiwać w takiej sytuacji od s> trony stratnej to nieangażowanie się i nieprzeszkadzanie przez stronę pokrzywdz
                                        > oną.

                                        Co jest wlasnie ogarnieciem sytuacji. A dziecku trzeba przedstawic sytuacje w jakis sposob, mniejszy problem z mlodymi wiekszy z nieco starszymi. Jednak nie ma opcji nic nie mowimy, trzeba podjac decyzje co mowimy. Rzadko (choc zdarza sie) zdarza ze ktos odchodzi nagle do innej osoby a wiadomosc o tym spada jak grom. Zazwyczaj o romansie osoba pokrzywdzona dowiaduje sie wczesniej. Emocje i uczucia jakie temu towarzysza sa zazwyczaj (nie zawsze) silne i negatywne ale wlasnie dla dobra dziecka trzeba mu sytuacje przedstawic i drame ograniczyc jak najbardziej to mozliwe. To trudne ale dla dobra dziecka konieczne. Pomimo ze jest sie strona pokrzywdzona niekoniecznie trzeba dziecku powiedziec co druga strona robila, bo to ma wplyw ma postezeganie rodzica i znowu dla dobra dziecka po rozstaniu te relacje powinny pozostac jak najlepsze i to powinno byc priorytetem. Owszem strona pokrzywdzona znowu bedzie jeszcze bardziej pokrzywdzona ale dobre relacje dziecka z rodzicami sa wazniejsze.

                                        Strona krzywdząca zaś musi się wykazać maksimum uwazności i powściągliwoś
                                        > ci w pchaniu nowego partnera dziecku, plus uporem w narracji "nawet jeżeli ja m
                                        > amie/tacie nawaliłem, to nie nawalę tobie, i razem z mamą będziemy zawsze o cie
                                        > bie dbać bo cię razem kochamy". Czyli, niestety, strona krzyw dząca musi jawni
                                        > e i otwarcie przyjąć na siebie winę, co jest bardzo, bardzo trudne i bardzo, ba
                                        > rdzo rzadkie.

                                        Nie wiem jak jest to rzadkie, zgadzam sie ze jest to trudne. Dlatego tak jak napisalam wyzej niestety ale obie strony musza w tym wziac udzial.



                                        > Jeżeli mowa o niespodziewanym ataku niechęci u trzynastolatki, to sorry, ale tr
                                        > zynastolatki tak po prostu mają.

                                        Nie, mowa o tym ze czasem nie ma znaczenia ze odeszlo sie OD ale nie DO bo nowy paryner/ka pojawiaja sie pozniej a dziecko moze czuc do nich niechec pomimo ze nie byli przyczyna rozwalenia ukladu. Czasem to moze byc kwestia wieku a czasem to charakteru sa jeszcze przypadki ze strona nazwijmy to pokrzywdzona bierze aktywny uklad w kreowaniu niecheci zwlaszcza jesli nie pogodzila sie z rozstaniem.
                                        • jolie Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 14:07
                                          >Pomimo ze jest sie strona pokrzywdzona niekoniecznie trzeba dziecku powiedziec co druga strona robila, bo to ma wplyw ma postezeganie rodzica i znowu dla dobra dziecka po rozstaniu te relacje powinny pozostac jak najlepsze i to powinno byc priorytetem.

                                          Rozumiem, że tak zrobiłaś w swoim życiu? Czy to twoje fantazje i mówienie innym, co mają czuć i robić?

                                          • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 14:10
                                            A ty znowu to samo? Masz problem z argumentami w dyskusji? Czy ja mowie tobie albo komus konkretmemu co ma czuc? Dyskusja jest o tobie? Idz moze przewietrz sie bo jestes irytujaca.
                                            • jolie Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 14:14
                                              Ja nie mam problemu z argumentami, to ty teoretyzujesz aż miło, a mi to zarzucałaś. Normalnie kabaret big_grin. Z mojej strony EOT Picusiu Teoretyku.
                                          • igge Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 21:27
                                            Jabym uważając jak raadhi, że dobre relacje z obojgiem rodziców są najważniejsze, jednak opierała rozmowę z dzieckiem, jako strona pokrzywdzona/ krzywdząca na prawdzie jako fundamencie plus jakiejś formie życzliwości trudnej dla ex partnera bo jesteśmy nadal rodzicami wspólnie. Nie traktowałabym dziecka jak przyjaciólki i nie wylewała swoich emocji na nie i nie ujawniała szczegółów sprawy/ zdrady/ okoliczności i unikała nienawistnych słów o ex partnerze ale nazwałabym rzeczy po imieniu, nie mieszając dziecku w głowie i nie odbierając prawa do dobrych/ zlych uczuć względem expartnera. Podkreśliłabym, że wszyscy popełniamy błędy i lub zdarza się źle, bardzo źle postąpić i nie usprawiedliwiałabym na siłę partnera ale dała nadzieję na przyszlość i nieuchronność naszych kontaktów i poprawnych / neutralnych/ obojętnych relacji doroslych i dobrych częstych bliskich relacji każdego z rodziców z dzieckiem.
                                            Tyle teorii.
                                            • olena.s Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 23:04
                                              Moim zdaniem istotnym elementem wychowania dziecka w ogóle (ale przydatnym także w omawianym kontekście) jest zaproponowanie tezy, w którą zresztą osobiście mocno wierzę: ludzie niekoniecznie są dobrzy albo źli. Natomiast na pewno w róznym czasie i okolicznościach bywają dobrzy albo źli. Dobrzy ludzie robią czasem złe rzeczy. Źli ludzie robią czasem rzeczy dobre. Z faktu, że któreś z rodziców (ale też przeciez przyjaciel, nauczyciel, znajomy) postąpiło jak palant nie musi wynikać, że ogólnie i totalnie jest ono palantem dozgonnym.
                                              Moim zdaniem takie postawienie sprawy ułatwia dziecku odnalezienie się w nowej sytuacji. No i pozwala mu swobodnie tego rodzica/przyjaciela/nauczyciela kochać/lubić, nie będąc jednocześnie zmuszonym do usprawiedliwienia każdego czynu. Dziecko może ten czyn swobodnie oceniać, ale ma tez przestrzeń do wybaczenia sprawcy.
                                              • igge Re: Relacje w rodzinie 13.09.20, 12:52
                                                Dokładniesmile 100/100

                                                Ale można przesadzić z takim podejściem w konkretnej sytuacji , rozmawiając z dzieckiem o konkretnej osobie, w stronę taką, że dziecko nagle poczuje się, że może nie ma całkowitego i niepodważalnego prawa do swojej własnej np radykalnej złej negatywnej oceny danej osoby czy danego postępowania tej osoby. U nas było tak raz. Chodziło o dyrektora szkoły dziecka.
                                                Mniejsza o to co zmalował. Tłumaczyliśmy dziecku, że ma niełatwą pracę, dużo obowiązków.
                                                A we wszystkim trzeba mieć umiarbig_grin W byciu fair wobec dyrekcji przez dziecko nielubianej takżewink Bo dziecko tego dnia miało profesjonalną terapię akurat i zdaje się poświęciło godzinę tam na ponowne obsmarowywanie dyrektora swojego. I wróciło z terapii radosne i radośnie nam zakomumikowało, że w dudzie z dyrektorem i jego licznymi trudnymi obowiązkami bo ono dziecko MA PRAWO DO CAŁEGO WACHLARZA UCZUĆbig_grin tongue_out
                                                Czyli dyrekcja miała i ma przechlapane u dzieckawink
                                                Mimo naszych pedagogicznych z mężem wysiłków i studzenia uczuć. Czasem widać dziecko, nawet duże, musi mieć świat czarno- biały i błędów ewentualnych nie wybacza.
                                                • igge Re: Relacje w rodzinie 13.09.20, 12:54
                                                  Zakomunikowało
                                        • olena.s Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 14:22
                                          >silne i negatywne ale wlasnie dla dobra dziecka trzeba mu sytuacje przedstawic i drame ograniczyc jak najbardziej to mozliwe. <
                                          Dowcip polega niestety na tym, że "ograniczenie jak najbardziej możliwe" i tak nie postawi odchodzącej i zdradzającej połówki w aureoli i wśród pląsających na łące jednorożców. A odchodzący często absurdalnie na to właśnie liczą.
                                          >Owszem strona pokrzywdzona znowu bedzie jeszcze bardziej pokrzywdzona<
                                          A więc, jak mówię, to wymaga bycia świętym oraz, moim zdaniem, nierozsądnym. Mozna nie dzielić się z dzieckiem opiniami o tym, kim jest nowy fagas/dziunia ukochanego małżonka/małżonki, jasne, ale czymś zupełnie innym jest kwestia, czy pozycjonujemy się jako "tata/mama postanowił/a odejść, bo uważa, że będzie szczęśliwsza/y z kimś innym" - co jest prawdą, zapewne rozwodnioną i pozbawioną goryczy, ale jednak rudymentarną prawdą, czy jako "nikt nie jest winny, a pani Gosia/pan Rysio jest na pewno w dechę i powinnoś dziecko go/ją lubić" - co jest jednak i kłamstwem i żądaniem. W moim światopoglądzie wychowawczym nie ma na kłamstwo miejsca. Bo jeżeli oszwabi się dziecko w takiej sprawie, to potem, już całkiem poza sprawami z eksem, dziecko najprawdopodobniej nie będzie kłamiącemu ufało. A to jest ryzyko, którego ja osobiście bym nie przyjęła.

                                          "Nie, mowa o tym ze czasem nie ma znaczenia ze odeszlo sie OD ale nie DO bo nowy paryner/ka pojawiaja sie pozniej a dziecko moze czuc do nich niechec pomimo ze nie byli przyczyna rozwalenia ukladu."

                                          A nie. Uważam, że niechęć do niewinnego nexta/nexi jest a)mniej prawdopodobna, b) słabsza. Może się oczywiscie pojawić i to jest ryzyko życiowe podejmowane przez drugich małżonków (nawet poślubiających wdowę/wdowca). Ale każda decyzja jest podjęciem jakiegoś ryzyka, a dorośli są jednak - dorośli.
                                          • igge Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 21:39
                                            Znałam faceta zdradzacza, który opowiadał, że jego córeczka ma teraz wręcz lepiej po rozwodzie ( i mając tatusia z nową panią i jej rodziną regularnie) bo ma WIĘCEJ ludzi, wokół, którzy o nią się troszczą i których lubi. Dodatkowo pan kuriozalnie uważał, że po rozwodzie on jako ojciec ma dużo więcej czasu dla dziecka i czasu sam na sam z dzieckiem gdzie to on wszystko przy dziecku robi ( wydaje mi się, że kontakty byly natychmiast z nonstop byłą kochanką u boku z jego dzieckiem) bo jak był w związku z żoną, to żona monopolizowała trochę opiekę nad malutkim dzieckiem.
                                            Dla mnie to trochę słabe były takie rozkminy bo dziecko wymagało małe długiej terapii i pytało serio ciągle czemu ta pani kochanka nie zabrała sobie jednego z singli braci tatusia zamiast jej taty.
                            • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 12:21
                              raadhiyah2020 napisała:

                              > jolie napisała:
                              >
                              > > Dziecko jak najbardziej może być niedojrzałe emocjonalnie.
                              >
                              > Ale ty I mamuska dziecmi nie jestescie. Mamuska dzieckiem nie bedac zachowala s
                              > ie jak mala rozkapryszona dziewczynka i nadal tak sie zachowuje i ty podobnie.
                              > Tatus jest tylko moj, moj, z zadna zdzira nie bede sie nim dzielic...
                              > Jest wiele dzieci ktore maja bardziej dojrzala postawe niz ty i mamuska



                              Jakbyś nie zauważyła odpowiemy z perspektywy dziecka nie dorosłego.

                              Nie rozumiesz ze na ślubie nie zapraszałam nikogo bo wypada ( jak to właśnie ematki myślą) ze głupotą jest zaprasza niemal obcych ludzi bo wypada.

                              Zapraszałam rodzine z którą chciałam spędzić ten wyjątkowy dla mnie wtedy czas.
                              Ale ci nie przyszło ci do pustej główki ,jak rozumiem ty zapraszasz wszystkich jak leci.

                              Gdyby tato chciał ja w rodzinnym gronie przyprowadziliby ja na inne uroczystości, rodzinne imprezy dużo wczesnej okazja była wielokrotnie.
                              Nie chciał nie przyprowadzał, do jej rodziny tez nie chodził. Dotarło????
                              Nie traktował jej jak życiowej partnerki a ja ja miałam traktować jak macochę? 🤣🤣🤣🤣🤣
                        • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 11:42
                          raadhiyah2020 napisała:

                          > jolie napisała:
                          >
                          > > Szydło z worka, jasne. Moim celem życiowym jako DZIECKA byłoby zadowalani
                          > e rodz
                          > > ica i innej obcej osoby.
                          > Ale zgodzę się, że to częste - stłumić negatywne uczu
                          > > cia, żeby dostać od odchodzącego rodzica ochłapy uwagi, które mi zostały.
                          >
                          > I wyszlo szydlo jeszcze bardziej. Mamuska tez pisala o ojcu tylko dla siebie na
                          > slubie. Swiadczy to o glebokiej niedojrzalosci emocjonalnej.


                          Ale ty g... pia jesteś.

                          Mój tato sam zdecydował ,nie przyprowadzał jej na inne rodzinne imprezy.
                          Dlatego normalką było ze na ślubie jej nie będzie.
                          Nie wziął rozwodu z mama, wiec o czymś to czymś świadczyło.
                          Chciał się skoncentrować tego dnia na rodzinie, nie na niej. Nie chciał być uwięziony przy stoliku żeby dotrzymywać jej towarzystwa w nieznanym środowisku.
                          To nie była osoba z która tworzył rodzine.
                          A nie chciał jej zostawiać samej i rozmawiać z kimś a niekoniecznie chciał żeby ona była świadkiem o czym rozwijają.


                          Ja mam takie samo podejście gdybym została sama nie chciałabym w życiu ,w domu ,obok dzieci nowego „tatusia” moje życie erotyczne zostało by za drzwiami.
                          Taki partner byłby tylko na wyjścia /seks.
                          Po co mi ktoś w domu to jest mój azyl od świata.

                          Ja jej na ślubie nie chciałam , ale gdyby ojciec chciał to bym słowem sienie powiedziała. Tak i innym gościom nie mówiłam z kim przyjdą.
                          Ja mu nigdy złego słowa nie powiedziałam na nią, zawsze była grzeczna dzień dobry , chwile kiła słów tyle. Nie pokazywałam fochów nic.
                          Ale to nie była osoba z która ja chciałam spędzać czas. A ojciec chodząc po rodzinie wolał być sam.
                          Z tego co wiem do jej rodziny tez nie chodził znał tylko córkę i wnuka bo wpadli do matki.

                          Moje dzieci też nie znają moich znajomych ,bo ich to nie interesuje jak ktoś jest przychodzą ze szkoły dzień dobry i idą do siebie.


                          Widzisz mój tato taki był ze gdyby przyszedł z nią to by z nią spędzał czas rozmawiał tańczył , jako osoba jej towarzysząca między nieznanymi jej ludźmi. Nie zostawił by jej na środku parkietu i nie obtańcowywał ciotek .Ja jej nie chciałam na ślubie bo to nie rodzina ,on jej nie chciał bo nie była jego życiowa partnerka ,wiec nie wiem o co ci chodzi .
                          Mamy chyba wybór? Jak trzymana blisko siebie inne osoby.
                          A nie nie zrozumiesz dla ciebie każda przygodna panienka twojego syna, kochanka męża to rodzina bo panowie z nimi seks uprawiają.🤣🤣🤣🤣
                          Ciakwe czy pani z agencji tez zostaje TOWJĄ rodzina.
                          • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 12:02
                            3-mamuska napisała:


                            > Nie wziął rozwodu z mama, wiec o czymś to czymś świadczyło.

                            O czym konkretnie?


                            > Chciał się skoncentrować tego dnia na rodzinie, nie na niej.

                            A dlaczego mialby sie koncentrowac na niej?


                            Nie chciał być uw ięziony przy stoliku żeby dotrzymywać jej towarzystwa w nieznanym środowisku.

                            Skoro wczesniej jej z rodzina nie poznal to bylo nieznane ale ludzie sie poznaja a taka okazja jest bardzo dobra.
                            Z tym ze to ty jej nie chcialas na slubie bo tatus tylko moj.



                            > Ja mam takie samo podejście gdybym została sama nie chciałabym w życiu ,w domu
                            > ,obok dzieci nowego „tatusia” moje życie erotyczne zostało by za drzwiami.


                            Niektorzy wchodza w zwiazki ktore nie ograniczaja sie tylko do seksu.


                            > Moje dzieci też nie znają moich znajomych ,bo ich to nie interesuje jak ktoś
                            > jest przychodzą ze szkoły dzień dobry i idą do siebie.


                            Jeszcze raz, sa ludzie ktorzy wchodza w nowe zwiazki i tworza rodzine, wiec to nie sa znajomi tylko na kawe.



                            > A nie nie zrozumiesz dla ciebie każda przygodna panienka twojego syna, kochanka
                            > męża to rodzina bo panowie z nimi seks uprawiają.🤣🤣🤣🤣
                            > Ciakwe czy pani z agencji tez zostaje TOWJĄ rodzina.

                            I to wlasnie twoja glupota w popisowym wydaniu.
                            Partnerka twojego ojca nie byla escort ale ty w calym tym watku piszesz o niej jako kims bez znaczenia. Jako dorosla osoba bylas o nia zazdrosna i nadal jestes.
                          • igge Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 22:03
                            Ja akurat z dużą częścią Twojej wypowiedzi się zgadzam i Twój tata i jego partnerka przecież robili co chcieli, a Ty miałaś prawo odczuwać brak sympatii etc. Plus Wasza decyzja jak blisko byliście jesteście z kim chcecie.
                            Nie zgadzam się z tym, że nie była nowa pani taty życiową partnerką bo z Twojego opisu wynika, że była. Nie była żoną. Dla Ciebie nie była rodziną. Wybór zawsze mamy nikt tego Tobie czy tacie nie odmawia. Każda przygodna panienka mojego syna nie jest moją rodziną ale jeśli jest zakochany, a jest, to jego dziewczyna w zasadzie jest dla mnie jego partnerką i jakby żoną, mam psi obowiązek lubić co najmniej i traktuję w zasadzie ( niemal?) jak rodzinę, szczególnie jeśliby zamieszkali razem.
                            Seks ( nawet synabig_grin )traktuję poważnie jednak jakoś i jużtongue_out
                            Partnerzy dzieci moich dorosłych to hmm rodzina dla mnie bo kochają kogoś kogo ja kocham, myślę organizując wakacje/ Wigilie/ urodziny/ święta inne o nich.
                            Nie jestem chyba odosobniona w takim myśleniu bo teściowa zaprasza z nieformalnymi połówkami na niedzielne obiadki wnuki, zaprasza na swoje wczasy, spędzają wieczorem przy winku z jej koleżankami śmiechowymi wspólne wieczory przyjemnościowo i chętnie i bez skrępowania.
                            • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 13.09.20, 16:54
                              igge napisał:

                              > Ja akurat z dużą częścią Twojej wypowiedzi się zgadzam i Twój tata i jego partn
                              > erka przecież robili co chcieli, a Ty miałaś prawo odczuwać brak sympatii etc.
                              > Plus Wasza decyzja jak blisko byliście jesteście z kim chcecie.
                              > Nie zgadzam się z tym, że nie była nowa pani taty życiową partnerką bo z Twojeg
                              > o opisu wynika, że była. Nie była żoną. Dla Ciebie nie była rodziną. Wybór zaws
                              > ze mamy nikt tego Tobie czy tacie nie odmawia.

                              To zależy co się rozumie przez bycie partnerka.
                              Nie mieli wspólnego majątku, nie spędzali całego tygodnia razem. Nie decydowali razem o zamieszkaniu spędzaniu świąt i innych rzeczy razem. Jak choćby kolor ścian przy malowaniu.
                              Na święta Ona jechała do córki i zięcia wnuka , ze swoją matka.
                              My spędzaliśmy święta razem. W gronie naszej rodziny.
                              Nie byli wspólnie na żadnym dłuższym wyjeździe.

                              Myśle ze oboje byli na takim etapie życia ze żadne z nich chciało zmian.
                              Ojciec spędzał z nią 1 noc w tygodniu czasem 2, ,czy szedł na kilka godzin wieczorem i wracał.
                              Swoje rzeczy prał i miał w domu. U niej miał pare majtek skwerek i koszulkę szczoteczkę do zębów. (Wyszło przy jego pobycie w szpitalu) golił się w domu.
                              Nie miała dostępu do żadnych jego dokumentów, nie mieli kluczy do mieszkań drugiego. . Nie była podana jako osoba do kontaktów w razie „w”
                              On nie jeździł do niej na uroczystości rodzinne ,ona nie przychodziła do nas.
                              Wiec ja raczej partnerstwa tu nie widzę.
                              Byli dla siebie osobami które fizycznie się zaspokajały i spędzały czas na rozrywce. Typu wyjścia taneczne. (Ojciec z racji zawodu był miłośnikiem muzyki/co łączył się z tańcem)
                              Od czasu do czasu jakieś imieniny u wspólnych znajomych.


                              Każda przygodna panienka mojego
                              > syna nie jest moją rodziną ale jeśli jest zakochany, a jest, to jego dziewczyna
                              > w zasadzie jest dla mnie jego partnerką i jakby żoną, mam psi obowiązek lubić
                              > co najmniej i traktuję w zasadzie ( niemal?) jak rodzinę, szczególnie jeśliby z
                              > amieszkali razem.
                              > Seks ( nawet synabig_grin )traktuję poważnie jednak jakoś i jużtongue_out

                              Poważnie o seksie to raczej o antykoncepcji się myśli poważnie.

                              > Partnerzy dzieci moich dorosłych to hmm rodzina dla mnie bo kochają kogoś kogo
                              > ja kocham, myślę organizując wakacje/ Wigilie/ urodziny/ święta inne o nich.

                              A czyli jak mąż się zakocha to byś kochankę lubiła i traktowała byś jak rodzinę, bo w końcu kocha ją człowiek którego ty kochasz?
                              Przy wyjściu zdrady raczej odkochiwanie się to proces.

                              > Nie jestem chyba odosobniona w takim myśleniu bo teściowa zaprasza z nieformaln
                              > ymi połówkami na niedzielne obiadki wnuki, zaprasza na swoje wczasy, spędzają w
                              > ieczorem przy winku z jej koleżankami śmiechowymi wspólne wieczory przyjemności
                              > owo i chętnie i bez skrępowania.


                              Wiesz jakby ci to powiedzieć myślisz ze znasz wszystkie przelotne związku swoich dzieci?
                              I piszesz o zamieszkaniu oni ze sobą nie mieszkali.

                              Moja córka była zakochana w koledze z klasy. Pisali ze sobą, bo to wyszło tuż przed wakacjami on wyjechał z rodzicami do Grecji na cale lato , ja na oczy go nie widziałam ,po wakacjach nawet do randki nie doszło. wiec trudno mi powiedzieć żeby to był jej parter choć była zakochana.

                              Z drugim się spotykała w szkole a po szkole szli na pizzę czy do parku on musiał szybko wracać do domu. Nie czuła potrzeby nam go przedstawić.
                              Dopiero teraz od miesiąca ma chłopka którego nam pokazała. Trudno żebym brała na poważnie chłopka przed tuż przed 18-nastka jako jej życiowego partnera choć ona z nim spędza o wiele więcej czasu niż tato z tamta kobietą.
                              Partnerka a zwłaszcza żona to osoba już mocno osadzona w rodzine , a partner to ktoś z kim łączy cię coś więcej niż randki późnych nastolatków.
                              Czy 1 noc w tygodni i raz ma miesiąc dancing dla seniorów.
                              Chłopak może przyjść ,jeść dostanie ,zamienili kilka słów ale raczej nie postrzegam go w kategoriach partnera córki. A chłopaka. Dziś jest jutro go może nie być. Będzie dłużej to „uczucia„ wobec niego będą się zmieniać.


                              Rodzina to albo więzy krwi albo naprawdę wyjątkowe relacje powiem ci dlaczego:

                              Pierwsze Dzieci u mnie w szkole , pod opiekę opiekunów trafiają o 7.45 -8 kończą o 17.30 -18. Rodzic jest z dzieckiem do snu około od 18 - 20-21. To my wycieramy gile z nosa ,pupę ,kąpiemy przebieramy niektórym pieluchy ,karmimy, uczymy mówić ,korzystać z toalety jeździć na rowerze wiązać buty. Myć zęby obcinać paznokcie. To my zmieniamy podpaski . Bo to dzieci zaburzone i rodzice z wieloma rzeczami sobie nie radzą, bo diagnoza ich przytłacza. Nie wiedza jak dużo mogą wymagać. Co zrobić w niektórych sytuacjach.
                              Te dzieci się tulą do nas , gdy są złe to my obrywamy. Te dzieci są z opiekunem około 8-10 godzin z rodzicem 3 bo reszta to sen . Niektóre są w domu o 16-16.30.
                              I myślisz ze my postrzegamy je jako naszą rodzinę lubimy je niektóre bardziej ,bo są słodziaki inne mniej bo charakterem nam nie po drodze, opiekę dostają tak samą. Ale pomimo takich przeżyć z nimi nie są naszą rodziną.
                              Wiec tak na rodzine potrzeba coś więcej. I to nie jest praca bo wkładamy w to serce myśli , stres, cieszymy się każdym postępem jak głupki.
                              Tak wiec ja inaczej postrzegam kategorie ktoś bliski i rodzina.
                              • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 14.09.20, 09:56
                                Ale pitolisz mamuska, wszystko mylisz.
                                Wszystko mieszasz, wkladasz do jednego worka relacje dzieci z rodzicami, partmerami rodzicow, dzieci ze swoimi partnerami, opiekunow dzieci w szkole specialness itd... w zyciu istnieja rozne relacje i rozne czynniki maja wplyw na to jak sie je postrzega. Na poczatku ludzie sie nie znaja wiec nie sa sobie bliscy ale to sie moze zmienic a zeby tak bylo trzeba sie poznac czyli spedzic ze soba czas. Rodzina czyli wspolne gany wcale nie musza i czesto nie sa miejscem gdzie ludzie znajduja bliskosc, czesto bywa ze tam wlasnie nie znajduja. Poza tym ludzis wiedza ze mozna byc blisko i z ludzmi ktorzy maja z nami wspolne geny jak i z tymi ktorzy ich nie maja, jedno drugiego nie wyklucza.
            • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 16:23
              hanusinamama napisała:

              > I rodzice nie moga miec swojego zycia?? prawa do szczęścia?? Jeszcze rozumiem m
              > yslenie takie u 13 latki ale u dorosłej kobiety....
              >

              Maja prawo ,ale jak mamusia przyprowadza co chwile jakiegoś gacha i każe dzieciom go lubić?
              To takie ważniejsze szczęście matki?
              Jak nastolatki nie lubią faceta matki to co ma ich zmuszać?
      • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 15:32
        jolie napisała:

        > Gdybym ja była na miejscu córki, raczej nigdy macochy w takim układzie bym nie
        > zaakceptowała. To byłaby obca osoba, z którą nic mnie nie łączy (nie, ojciec w
        > moim rozumieniu nie łączyłby mnie z nią ). Obiadki i wyjazdy miałabym raczej gd
        > zieś, zwłaszcza w wieku 14 lat. Podejrzewam, że moja relacja z ojcem znacznie b
        > y się ochłodziła. Gdybam, mój ojciec jest z matką do dziś.

        Właśnie 14-latka to już w takim wieku ze do własnej rodziny nie bardzo ma chęci latać. Ciotek wujków czy wakacje z rodzicami.
        A co dopiero do macochy.
        Zwłaszcza ze oni żyją inaczej.
        Inny styl życia aktywny młoda jak widzieć woli inaczej. Za 2-3 lat znajdzie sobie chłopaka i będzie chciała spędzać czas z nim ,a u partnerki ojca.

        Ja tez nie latałam do tatusia i jego rodziny tylko wołam chłopaka i koleżanki. Trochę później.

        Która z ematek chętnie spędza święta z teściowa i rodzicami ile co roku wątków Boże jak to ogarnąć najlepiej bym zostały w domu.
        Biega co tydzień raz do matki raz do teściowej na niedzielny obiadek 🤣🤣🤣🤣
      • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 18:06
        jolie napisała:

        > Gdybym ja była na miejscu córki, raczej nigdy macochy w takim układzie bym nie
        > zaakceptowała. To byłaby obca osoba, z którą nic mnie nie łączy (nie, ojciec w
        > moim rozumieniu nie łączyłby mnie z nią ).

        Wiesz, to raczej trudne do rozdzielenia. Przyjeżdża np. 10letnia dziewczynka do taty, ale tam mieszka jeszcze jego żona, ich córka. Jak sobie to wyobrazasz? Macocha miałaby się usuwać w cień ? Wychodzić z domu ?Nie uczestniczyć we wspólnych wyjściach ? Dziecko miałoby się nie odzywać do macochy ? Mówić - dzień dobry Pani, dziękuję Pani? Serio? Przecież to najprostsza droga do zerwania więzi. Takie weekendy byłby męczące dla całej rodziny.

        Obiadki i wyjazdy miałabym raczej gd
        > zieś, zwłaszcza w wieku 14 lat. Podejrzewam, że moja relacja z ojcem znacznie b
        > y się ochłodziła. Gdybam, mój ojciec jest z matką do dziś.
        No właśnie też uważam, że takie zachowanie doprowadziłoby do ochłodzenia kontaktów aż w końcu do zerwania.
        • jolie Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 18:14
          > Jak sobie to wyobrazasz?

          Pytasz o mnie? Pewnie po kilku razach nie chciałabym do ojca jeździć i tyle. A dziecko ma w końcu 10 czy 14 lat?
          • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 18:23
            Na początku, gdy mój brat odszedł od żony, mała miała 7, lata mijają. Teraz ma 14.
            • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 12:28
              anna_miau napisał(a):

              > Na początku, gdy mój brat odszedł od żony, mała miała 7, lata mijają. Teraz ma
              > 14.
              >

              Nie uczestniczyć we wspólnych wyjściach ?

              Tak ,zostawiła by trochę przestrzeni dla ojca z córka ,a nie narzucała wszędzie swojej obecność bo ona jest taka ważna i faceta samego z córka nie puści.
              I kto tu jest mała dziewczynka księżniczka z która trzeba być i tupie nóżka.
              Dla mnie chore ze dorosłym nie przyszło do głowy, żeby dziecko mogło tworzyć więź z ojcem sam na sam. Ze ojciec choć kilka godzin raz na 2 tygodnie nie mógł się skupić wyłącznie na dziecku.
              • ciszej.tam Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 14:38
                Z wieloma rzeczami które piszesz się nie zgadzam, z tym się zgadzam w 120%
                Rodzic powinien potrafić spędzić osobny quality time z każdym swoich dzieci, partnerzy rodzicow, którzy oczekują uwzględniania ich w każdym wyjściu/spotkaniu to jest jakiś szczyt dziecinności.
                Do zbudowania/utrzymania więzi ten osobny czas jest po prostu konieczny.
                Partner czy partnerka rodzica tak zazdrosny/a czy kontrolujący/a że aż niezdolna/y do zorganizowania sobie zajęcia i nie wściubiania nosa w każdą aktywność dziecka i rodzica to jest po prostu dramat.

                Może nie do wszystkich dociera że nie zawsze się jest udzielnym centrum świata, nie wiem.
                • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 21:47
                  ciszej.tam napisała:

                  > Z wieloma rzeczami które piszesz się nie zgadzam, z tym się zgadzam w 120%
                  > Rodzic powinien potrafić spędzić osobny quality time z każdym swoich dzieci, pa
                  > rtnerzy rodzicow, którzy oczekują uwzględniania ich w każdym wyjściu/spotkaniu
                  > to jest jakiś szczyt dziecinności.
                  > Do zbudowania/utrzymania więzi ten osobny czas jest po prostu konieczny.
                  > Partner czy partnerka rodzica tak zazdrosny/a czy kontrolujący/a że aż niezdoln
                  > a/y do zorganizowania sobie zajęcia i nie wściubiania nosa w każdą aktywność dz
                  > iecka i rodzica to jest po prostu dramat.
                  >
                  > Może nie do wszystkich dociera że nie zawsze się jest udzielnym centrum świata,
                  > nie wiem.

                  Dokładnie.
                  A najgorsze jest to ze np. Rozpad związku jest przez nexie i pan z walizkami idzie do niej ,a po tygodniu zabiera dziecko na weekend i przyprowadza i mówi to jest twoja macocha i okazuje jej uczucie przy dziecku.
                  Dla mnie okropne ,bo dziecko jeszcze się nie odnalazło w nowej sytuacji a tu już tatuś radośnie kwitnie szczęśliwością z obcym dla dziecka człowiekiem.
                  Wiele dzieci czuje się przy obcych skrępowane.
                  A co dopiero gdy ich własny tatuś przytula obca kobietę gdy jeszcze tydzień wczesnej był z mama.
                • igge Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 22:10
                  No tak. Racja. Czasami czas nie jest z gumy i tylko wtedy rozumiem, że nie da się wygospodarować tego quality time sam na sam. Ale chyba nie zawsze jest się tak zagonionym rodzinnie- pracowo?
                  • igge Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 22:13
                    Aczkolwiek sama w žyciu miewałam problemy z wygospodarowaniem tego quality time dla starszego dziecka mając dwoje dzieci i pełną rodzinę, bez rozwodu. Nie było go ( czasu) za wiele.
                    • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 13.09.20, 16:59
                      igge napisał:

                      > Aczkolwiek sama w žyciu miewałam problemy z wygospodarowaniem tego quality time
                      > dla starszego dziecka mając dwoje dzieci i pełną rodzinę, bez rozwodu. Nie był
                      > o go ( czasu) za wiele.



                      Wiesz ja nie mówię o wyłącznym czasie dla tego dziecka ,w czasie odwiedzin u ojca.
                      Mówię o znalezieniu go w początkowej fazie rozpadu rodziny dziecka. Jak i od czasu do czasu później ,skoro ojciec maja czas dla drugiego gdy starsze dziecko jest u matki to uczciwe jest dać starszemu dziecku tez trochę czasu z własnym ojcem.

                      W rodzinie trudniej ale i motywacja inna.
        • nangaparbat3 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 19:18
          Obiadki i wyjazdy miałabym raczej gd
          > zieś, zwłaszcza w wieku 14 lat. Podejrzewam, że moja relacja z ojcem znacznie b
          > y się ochłodziła. Gdybam, mój ojciec jest z matką do dziś.
          No właśnie też uważam, że takie zachowanie doprowadziłoby do ochłodzenia kontaktów aż w końcu do zerwania.


          Tak nisko oceniasz swego brata?

          Jego starsza córka wchodzi w najtrudniejszy może okres życia, on sam jej tego nie ułatwił, niech bierze na klatę a nie zachowuje się jak narcystyczny małolat.
          • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 21:43
            nangaparbat3 napisała:

            >
            > Tak nisko oceniasz swego brata?

            Nie wiem. Stara się ale jak wielu facetów, nie umie wyłapać niuansów, emocji.

            > Jego starsza córka wchodzi w najtrudniejszy może okres życia, on sam jej tego n
            > ie ułatwił, niech bierze na klatę a nie zachowuje się jak narcystyczny małolat
            > .
            Fajnie że masz przykłady facetów , którzy potrafią bez trudu wziąć takie sprawy na klatę. Rozglądając się , jednak pełno przypadków, że różnie to się kończy. Jedno na plus, że nigdy nie odpuścił zabierania małej na weekendy, wakacje. Nawet jak była żona "rzucała kłody", to nie ustępował. Były zakładane kolejne sprawy w sądzie. Więc uważam że walczył. Zresztą mała to widziała i wiem że było to dla niej ważne.
            • nangaparbat3 Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 08:32
              Czasem nie wadomo, czy się walczy o dziecko, czy o postawienie na swoim.
              Natomiast przychodzą czasy, kiedy ona może woleć spędzać czas z rówieśnikami niż z ojcem, macochą i kilkuletnią siostrą. To normalna kolej rzeczy i trzeba ojcu tłumaczyć, że to nie jest przeciwko niemu, tylko córka zmienia się, dorasta. Trudny okres dla rodziców, możesz wtedy być dla brata wsparciem smile
              • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 12:31
                nangaparbat3 napisała:

                > Czasem nie wadomo, czy się walczy o dziecko, czy o postawienie na swoim.
                > Natomiast przychodzą czasy, kiedy ona może woleć spędzać czas z rówieśnikami ni
                > ż z ojcem, macochą i kilkuletnią siostrą. To normalna kolej rzeczy i trzeba ojc
                > u tłumaczyć, że to nie jest przeciwko niemu, tylko córka zmienia się, dorasta.
                > Trudny okres dla rodziców, możesz wtedy być dla brata wsparciem smile


                Ojciec tez nie bardzo chciał i to jako dorosły spędzić czasu z córka bo zawsze musiał być z nowa kobietą.
                Wiec niech się tatuś nie dziwi ze dziecko tez wybierze innych.
    • doubledoublejoyandtrouble Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 12:25
      Możliwa jest dobra relacja na każdym etapie, a warunki, które opisałaś wydają się być mniej więcej sprzyjające. Ale chcę dodać jedno, nie wiem, czy to będzie pomocne. Miałam bardzo podobną sytuację, tylko rodzice rozstali sie, kiedy byłam jeszcze młodsza, miałam siedem lat, kiedy mój ojciec na stałe związał się z X. X. była miła, sama miała dziecko z poprzedniego związku, traktowała mnie bardzo w porządku, dobre proporcje między partnerstwem, a opiekuńczością. Pomagała mi w wielu kwestiach, lubiłam ją i chętnie u nich bywałam. W okolicy 13 roku życia kompletnie mi odbiło. NIe mogłam znieść tej kobiety. Denerwowało mnie w niej WSZYSTKO. Porównywałam ją - na niekorzyć dla X. oczywiscie - z moją matką, która miała wtedy już ułożone, fajne życie i normalne stosunki z moim ojcem. Byłam dla niej okropna. Złosliwa, opryskliwa, absurdalnie niegrzeczna. Po prostu na jakims podswiadomym poziomie działała na mmnnie jak płachta na byka. Mimo, że jej zachowanie w stosunku do mnie sie w ogole nie zmieniło, starała sie być dokładnie taka jak przedtem, choć było jej przykro z powodu moich jazd, widziałam to.
      Przeszło mi w okolicy 18, ale jakiś kwas został. Dopiero majac własne dzieci zrozumiałam, jakie krzywe akcje jej urządzałam. Było mi cholernie głupio, ale pamiętam tamten stan - nie mogłam sie ppowstrzymać, żeby po niech nie jechać.

      Konkludując - nastolatka na hormonach to dziwne i nieprzewidywalne stworzenie wink
      • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 12:32
        No wlasnie, wiec moze to nawet dobrze ze dziewczyna ogranicza teraz wizyty u ojca i jego partnerki.
      • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 18:09
        A Twój tato tolerował te Twoje zachowania wobec swojej żony ?
        Wpłynęło to relację między Wami ?
        • doubledoublejoyandtrouble Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 23:52
          anna_miau napisał(a):

          > A Twój tato tolerował te Twoje zachowania wobec swojej żony ?
          > Wpłynęło to relację między Wami ?
          >

          moj ojciec nie mial o tym pojecia, jw ogole nie widzial tych codziennych szpileczek, ktore pociskałam. Typowy facet wink Po latach mu powiedzialam, ze jej nie lubiłam w tym momencie. Ogromnie sie zdziwil smile
      • ggrruu Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 19:42
        Po prostu Twoja matka miała szczęście że miałaś inny obiekt do jazd smile normalnej córki takie akcje urządzają matkom... 13-15 lat to jest najgorszy moment z nastolatkami, potem robią się z nich znowu fajni ludzie
        • doubledoublejoyandtrouble Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 23:53
          ggrruu napisała:

          > Po prostu Twoja matka miała szczęście że miałaś inny obiekt do jazd smile normalne
          > j córki takie akcje urządzają matkom... 13-15 lat to jest najgorszy moment z na
          > stolatkami, potem robią się z nich znowu fajni ludzie

          Och, mamie też robiłam, tylko całkiem inne wink takie wiesz, zdrowe. Tamto było niezdrowe i toksyczne. Z mojej strony. Wspolczuje ze swojej perspektywy dzis tej kobiecie.
    • olena.s Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 13:57
      Masz jakieś nadmiarowe oczekiwania wobec przyszłości. Te obiadki etc...
      Sprawy między rodzicami to jedno, wiszenie albo nie na włosku idt., ale z punktu widzenia dziecka fakt istotny jest taki, że ojciec wybrał sobie nowe życie, którego kosztem było porzucenie dziecka. Jasne, niedramatyczne, jasne, się spotykają - niemniej oddalił się z ich domu i z ich normalnego, codziennego dnia pełnego startych łokci, piątek, kłótni z Krzysiem i zadurzenia w Rysiu. I dziecko świetnie to wie.
      Przy tym, jeżeli ojciec skutecznie i cierpliwie stara się budować (a nie tylko brać dziecko na przyprzążkę do swojego hobby) to mogą zapewne zbudować z czasem dorosłe kontakty przyzwoitej jakości. Jeżeli papa nie spieprzy tego w najbardziej sprzyjającym spieprzaniu okresie dojrzewania, kiedy dziecko zaczyna iść własną drogą, okropnie wierzga i potwornie krytycznie ocenia cały kosmos.
      • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 18:14
        Te obiadki, to był tylko taki przykład wink i zgadzam się że dużo zależy od ojca.
        • olena.s Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 19:49
          'Obiadki' to konkretna forma i to forma regularna. Dlatego mówię o nadmiarowych oczekiwaniach. W ogóle bez sensu - dziś ludzie często się rozjeżdżają po pięciu kontynentach i generalnie prowadzą inny tryb życia. Nie warto snuć takich wizji i uzależniać niczego od ich realizacji.
          Ponadto - zacznij patrzeć na dziewczynkę jak na człowieka, a nie na element wadliwego układu rodzinnego.
          • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 21:45
            olena.s napisała:

            > Ponadto - zacznij patrzeć na dziewczynkę jak na człowieka, a nie na element wad
            > liwego układu rodzinnego.

            Serio?
            • olena.s Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 01:37
              Serio.
              • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 02:19
                olena.s napisała:

                > Serio.


                Dokładnie dziewczynka to zabaweczka która nie ma własnego zdania ,matka za nią myśli, nie ma mieć własnych uczuć bo matka jaczy i ja podburza, a tak naprawdę młoda już ma swoje zdanie na temat rodziny.
    • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 18:35
      Dzięki Wszystkim za odpowiedzi.
      Spojrzenie z innej strony kilku osób, trochę mi pomogło.
      Jako rodzina siedzimy w tej szarpaninie już kilka lat. Obecnie moja była szwagierka jest już chyba na mnie obrażona, bo "ja zawiodłam". Nie odzywa się, trudno, jestem już zmęczona tym wspieraniem. Boję się że wypierze mózg małej doszczętnie. Mam nadzieję, że jej się nie uda, że będzie jak kilka osób tu pisało, że mała w wieku dojrzewania będzie krytyczna również wobec matki. Jest mądra i dojrzała jak na swój wiek.
      • kropkacom Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 18:37
        Z twoich postów wychodzi, ze nigdy nie lubiłaś szwagierki więc jak ją wspierałaś?
        • jolie Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 18:45
          No właśnie. I jeszcze kobieta jest obsmarowana na publicznym forum, nie ma jak rodzinka....
          • kropkacom Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 18:46
            Pewnie to wymyślona rodzinka...
          • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 21:47
            jolie napisała:

            > No właśnie. I jeszcze kobieta jest obsmarowana na publicznym forum, nie ma jak
            > rodzinka....

            I po tym wątku zapewne rozpoznasz ją jutro w sklepie big_grin
            Obsmarować to można kogoś z nazwiska.
            • jolie Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 22:02
              Nie rozpoznam, bo mam to gdzieś, ale skąd wiesz, jacy inni ludzie to czytają? A swoim "szczerym" intencjom sama wystawiłaś świadectwo.
        • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 20:15
          Trudno zeby lubiła kogoś kto sie obraził nie wiem za co (cała rodzinna winna ze maz ja zostawił)?
          • kropkacom Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 20:27
            Ja tylko pytam, kiedy ją wspierała skoro sama pisze, że ma o niej i miała złe zdanie. Szwagierka wisiała na mężu (bracie) a brat po prostu zakończył (inna panią) złe małżeństwo.
          • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 22:26
            hanusinamama napisała:

            > Trudno zeby lubiła kogoś kto sie obraził nie wiem za co (cała rodzinna winna ze
            > maz ja zostawił)?
            >

            Rodzinna winna PENWIE tego ze lubi nowa żonę, i jeszcze dziecko przeciąga na swoją stronę.

            Mam wrażenie ze najlepszą , opcja byłby gdyby matka zmarła ( tfu tfu) mała by zgarną ojciec ,a dostała by ją do zabawy siostra taty taka darmowa zabaweczkę , nauczyła by mała jak ma się u macochy gościć, albo jeszcze lepiej z wnukami do ciotki chodzić na święta i niedzielne obiadki.
            • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 16:46
              Jakoś jak sie słucha, czyta matek po rozwodach to najlepiej jakby tatuś zniknął z tego świata. Bo tatus i nego nowa zona to problem, w przeciwienstwie do nowego partnera matki, który automatem staje sie nowym tatusiem.
              • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 16:53
                Nie, to Twoja wyobraźnia.
              • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 22:05
                hanusinamama napisała:

                > Jakoś jak sie słucha, czyta matek po rozwodach to najlepiej jakby tatuś zniknął
                > z tego świata. Bo tatus i nego nowa zona to problem, w przeciwienstwie do nowe
                > go partnera matki, który automatem staje sie nowym tatusiem.
                >

                Wiesz jeśli nowy tatuś mieszka i zajmuje się dzieckiem ,więcej niż rodzony który podczas wizyty dziecka raz na 2 tygodnie dzieli uwagę na nowa żonę i kolejne dziecko, to nowy tatuś spędza obiektywie więcej czasu z tym dzieckiem.
                Codziennie karmi obrabia lekcje opiera wozi na dodatkowe zajęcia do szkoły.
                A tatuś zajmuje się raz na 2 tygodnie 2 doby czyli 48 godzin z czego 16 to sen zostaje 36 podzielić na 3 -żonę/dziecko/i nowe dziecko.Wychodzi 12 godzin na dane dziecko.
                To nowy tatuś spędza z dzieckiem codziennie około 6 godzin x 26 dni to jest 156 godzin w miesiącu.
                Nawet dzieląc to na 2 matkę i dziecko wychodzi dla nowego tatusia na plus. Nie sądzisz?

                Poza tym dziecko jest u siebie i na swoich warunkach ,mam nadzieje.
                I mówię tu o prawdziwym partnerze/mężu matki nie przelotnej znajomosci. Tak jak o żonie ojca.

                Dlatego uważam ze ojciec uczciwie powinien spędzać czas sam na sam z dzieckiem ,bo i tak ten czas jest okrojony. A nie między nowa żona i nowym dzieckiem.
                Matka ma większe pole manewru, bo dziecko spędza więcej dni u niej.
        • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 21:56
          kropkacom napisała:

          > Z twoich postów wychodzi, ze nigdy nie lubiłaś szwagierki więc jak ją wspierała
          > ś?
          >
          Nie wiem gdzie Ci to wychodzi. Teraz jej nie lubię, dziwię się jej.
          Kiedyś lubiłam, było mi jej żal, znalazła się w okropnej dla kobiety sytuacji. Wspierałam, odwiedzałam, zapraszałam do siebie. Namawiałam na terapię ale na siłę nikomu nie pomożesz. Ona nie chciała pomocy, tylko zemsty. I o ile jest to normalne w pierwszej fazie, to ile lat można w tym tkwić ? Może i długo ale ja już tu nic nie zrobię.
          No i wobec małej te zachowania okropne. Nie chcę myśleć co czuje dziecko słysząc że ojciec to ch.j i woli panienki niż córkę i żonę. No brawo, tak to można przy koleżankach czy na forum się wypłakiwać. Wątpię by mała zapomniała o tych sytuacjach, trwały kilka lat, pewnie nadal trwają.
          • kropkacom Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 14:58
            To dlaczego napisałaś, że jej wystarczyło bezpieczeństwo finansowe? Za to o bratu, ze brakowało mu wszystkiego? Hello! Tak, to źle, że dziecko jej tutaj stroną, bo ono nie jest niczemu winne. Nawalili dorośli. Dziecku jak psu buda należała się pełna rodzina. Jak związek dorosłych się kończy, bo któraś ze stron znalazła sobie już nowa gałąź to zawsze dochodzi do przykrych sytuacji i najbardziej obrywają dzieci.
    • morekac Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 18:42
      Przecież te relacje wyglądają w miarę ok. Rodzinne obiadki są mało atrakcyjne dla nastolatków.
    • nangaparbat3 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 19:02
      To maniacy aktywności, w każdy wolny dzień gdzieś wyjeżdżają, zwiedzają, chodzą na basen, plażę itd.

      To raz. Nie każdy jest maniakiem aktywności, a dla mniej aktywnego przebywanie z takimi maniakami i bycie podporządkowaną tymże to koszmar.

      Dziewczyna ma 14 lat - to dwa. Ma swoje życie, swoje potrzeby i swoje problemy. Nie jest już grzeczną dziesięcio- czy dwunastolatką, dla której atrakcją jest przebywanie z ojcem, macochą i znacznie młodszą przyrodnią siostrą. Będzie unikać rodzinnych aktywnych weekendów i wakacji, to oczywiste.

      Najważniejsze, żeby nie mieć jej tego za złe ani nie wiązać z obwinianiem ojca za rozbicie rodziny. Czternastolatki już same widzą jak jest i żadna rozgoryczona mama nie wciśnie im nagle jakiejś ciemnoty.

      Ważne, zeby wiedziała, że ojciec jest, że jest dla niego ważna, że może wpaść nagle pogadać, kiedy jej źle, że ma w tym drugim domu życzliwych sobie ludzi. Ważne, żeby ojciec = a takze macocha, a także ciocia - okazywali jej tzainteresowanie, życzliwość , żeby wiedziała, że może na nich liczyć. Ona się zmienia i to może przebiegać dramatycznie i trudno dla otoczenia, od tego są dorośli, by być stały punktem odniesienia. Wchodzi w bardzo trudny okres rozwoju i ważne, ze by się na nią o to nie obrażać. Sielankowe dzieciństwo się skończyło.
      • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 22:05
        Dzięki, mądre spostrzeżenia.
    • escott Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 19:11
      Mogę powiedzieć, że u mnie wysiłki, żebym znienawidziła macochę były skrajnie intensywne, a kontakty poczatkowe - o wiele gorsze. A potem jak dorosłam, to sama oceniłam sytuację i relacje z macochą stały się świetne smile
      • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 20:17
        Bo to jest chyba częste, ze matka jako odwet drukuje dziecku obraz złej i podłej macochy, złodziejki, winnej całemu złu w rodzinie. Chyba kwestia tego ze na kogoś trzeba winę zrzucić, jakieś wytłumaczenie znaleźć. Koniec konców największa krzywde robi sie dziecku.
        • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 22:09
          hanusinamama napisała:

          > Bo to jest chyba częste, ze matka jako odwet drukuje dziecku obraz złej i podłe
          > j macochy, złodziejki, winnej całemu złu w rodzinie. Chyba kwestia tego ze na k
          > ogoś trzeba winę zrzucić, jakieś wytłumaczenie znaleźć. Koniec konców największ
          > a krzywde robi sie dziecku.
          >
          Niestety tak.
      • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 22:08
        escott napisała:

        > Mogę powiedzieć, że u mnie wysiłki, żebym znienawidziła macochę były skrajnie i
        > ntensywne, a kontakty poczatkowe - o wiele gorsze. A potem jak dorosłam, to sam
        > a oceniłam sytuację i relacje z macochą stały się świetne smile
        >
        Kurcze, nigdy nie zrozumiem takiej zawiści, zwłaszcza kosztem emocji własnego dziecka.
        Fajnie że ułożyło Ci się z rodziną ojca.
    • kornelia_sowa Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 19:14
      Za bardzo wybiegasz w przyszłość.

      A może być tak, ze twoja bratanica wyjdzie za mąż
      . Tatuś nie polubi zięcia, zięć tatusia i tyle będzie z rodzinnych świąt, odwiedzin i urodzinek.
      Albo wyprowadzi się do Australii i przylatywać będzie raz na 5 lat.

      Relacje moga byc dobre z macochą, czemu nie?
      Do tej pory jakoś hulało, dziewczynka przecież jej nie nienawidzi.
      A jak kontakty z przyrodnią siostrą? To chyba ważniejsze jeszcze niż kontakty z macochą
      • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 22:13
        kornelia_sowa napisała:

        > Za bardzo wybiegasz w przyszłość.

        Po przeczytaniu wątku, już to wiem wink

        > A może być tak, ze twoja bratanica wyjdzie za mąż
        > . Tatuś nie polubi zięcia, zięć tatusia i tyle będzie z rodzinnych świąt, odwie
        > dzin i urodzinek.
        > Albo wyprowadzi się do Australii i przylatywać będzie raz na 5 lat.

        racja.

        >
        > Relacje moga byc dobre z macochą, czemu nie?
        > Do tej pory jakoś hulało, dziewczynka przecież jej nie nienawidzi.
        > A jak kontakty z przyrodnią siostrą? To chyba ważniejsze jeszcze niż kontakty z
        > macochą
        Z siostrą bardzo dobrze. Od początku uwielbiała małą, a jak mała podrosła świata poza starszą siostrą nie widzi wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka