12.10.20, 12:28
Czy tylko ja jestem taka panikara?
Mąż miał dzis dojechać z punktu A do B.
Powinien juz byc dwie godziny temu na miejscu, a w telefonie włącza się poczta.
Ja jestem w pracy i zaczynam panikowac, tzn. Na zewnątrz tego nie pokazuję poza tym, że nie jestem rozmowna.
Strasznie się martwię.
Co robić?
Obserwuj wątek
    • kosmos_pierzasty Re: Panikara 12.10.20, 12:34
      Nic nie zrobisz teraz. Za mało czasu. Chyba, że chcesz wydzwaniać po szpitalach. Obstawiałabym problemy techniczne.
      Ale jesteś całkowicie normalna.
      • grey_delphinum Re: Panikara 12.10.20, 12:36
        Też bym.panikowala.
        • nutella_fan Re: Panikara 12.10.20, 12:38
          Ja też
          • mona-taran Re: Panikara 12.10.20, 12:39
            I ja, zwłaszcza znając mojego męża.
            • onewoman Re: Panikara 12.10.20, 12:40
              Boże, nie pocieszacie.
      • onewoman Re: Panikara 12.10.20, 12:38
        Jesli coś by się wydarzyło to jak się dowiem😔
        Jak tu funkcjonować, do domu nie mogę wyjść.
        • onewoman Re: Panikara 12.10.20, 12:40
          To wyjazd z pracy. Czy powinnam juz tam wydzwaniac?
          Nie chcę wyjść na wariatke
          • mona-taran Re: Panikara 12.10.20, 12:42
            Czy mąż zawsze daje ci znać jak dojedzie na miejsce?
          • lellapolella Re: Panikara 12.10.20, 12:51
            Wiesz, mógł mu się telefon rozładować, wpaść do kibelka, cokolwiek.
            Kiedyś ludzie nie mieli telefonów, wyjeżdżali i jakoś dawali radę przetrwać.
            To w ramach pocieszeniasmile A tak na marginesie: nie masz tam jakiegoś nieformalnego kontaktu w tej robocie, kogoś znajomego?
            • onewoman Re: Panikara 12.10.20, 13:10
              Znam z widzenia tylko jednego kolegę, z którym jechał i nie mam do niego numeru.
              Szukałam go na Facebook, ale nie znalazlam.
        • kosmos_pierzasty Re: Panikara 12.10.20, 12:43
          Nie zastanawiaj się, jak się dowiesz, gdyby... A co zrobić teraz ze sobą, bo na 90 proc. wszystko jest ok, tylko drobiazg utrudnia komunikację. Masz jakieś zadanie do wykonania? Albo coś obejrzyj? Obstawiam, że problem się rozwiąże niebawem.
          Ale tak jak i dziewczyny - też bym panikowała. Taki paradoks. Łatwo być mądrym, gdy to nie o nas chodzi wink
          • onewoman Re: Panikara 12.10.20, 12:45
            Nie dalabym rady teraz nic oglądać, strasznie się denerwuje.
            • beata985 Re: Panikara 12.10.20, 13:10
              Gdyby stało się coś złego już by ci ktokolwiek dał znać...policja...szpital...
              Denerwujesz się...To normalne Ale na dzwonienie po szpitalach za szybko
              Wszystko będzie ok
    • purchawka2017 Re: Panikara 12.10.20, 12:41
      Jeżli to pracowy wyjazd to może zajęty jest pracą?
      • onewoman Re: Panikara 12.10.20, 12:42
        Mial dac znac po przyjezdzie. I czemu poczta się włącza.
        • kosmos_pierzasty Re: Panikara 12.10.20, 12:43
          Telefon rozładowany/brak zasięgu/ szkolenie czy rozmowa i musiał wyłączyć?
          • onewoman Re: Panikara 12.10.20, 12:46
            Ale chyba dałby znać, że jest na miejscu😔
            • little_fish Re: Panikara 12.10.20, 13:19
              Może dojechali w ostatniej chwili i po prostu nie zdążył? Jak nie jechał sam, to raczej nic złego się nie stało , bo już byś wiedziała.
              Ale nerwy całkowicie rozumiem, sama reaguję identycznie
        • mona-taran Re: Panikara 12.10.20, 12:45
          Może utkną gdzieś wcześniej w korku, dojechał na miejsce na styk albo spóźniony i poleciał robić to, co tam miał robić a telefon wyłączył.
          • onewoman Re: Panikara 12.10.20, 12:48
            Może, ale ja zaraz osiwieje😔 jeszcze ta pogoda dzisiejsza.
            • mona-taran Re: Panikara 12.10.20, 12:49
              Doskonale cię rozumiem, też bym osiwiała.
            • kosmos_pierzasty Re: Panikara 12.10.20, 12:59
              Pogoda jest dziś dołująca, to fakt.
    • saszanasza Re: Panikara 12.10.20, 12:48
      Mialam kiedyś tak....w akcie desperacji zadzwoniłam nawet do przelożonego męża (de facto znam go osobiście, nawet jestem po imieniu, no ale nie utrzymuję z nim żadnego kontaktu). Głupio mi strasznie było, ale poprosilam, żeby zadzwonił do miejsca docelowego i zorientowal się, czy mąż dojechał. W życiu nie bylam tak zestresowana. Okazalo się, że byl w jakiejś czarnej dupie i nie mial zasięgu.
      • szafireczek Re: Panikara 12.10.20, 12:56
        Ja mam tak samo, z tym że nie jest mi głupiosmile Uważam, że to naturalne, że się człowiek przejmuje w takich sytuacjach. Oczywiście, staram się za to rozmawiać w miarę rzeczowo...
    • alicia033 [...] 12.10.20, 12:53
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • onewoman Re: Panikara 12.10.20, 12:54
        Czemu piszesz, że osoby, które martwią się o swoich najbliższych są głupie?
        • alicia033 Re: Panikara 12.10.20, 13:04
          bo to głupie martwić się o kogoś tylko dlatego, że nie odbiera w danej chwili telefonu.
        • piataziuta Re: Panikara 12.10.20, 18:33
          bo sama jest głupia, brak jej wyobraźni i empatii
      • przepio Re: Panikara 12.10.20, 15:44
        Wiesz, moja siostra też tak twierdzi. I potrafi przejechać pół Europy nie dając mężowi znaku życia. Ja jestem inna. Ale każdy patrząc na nas stwierdzi, że moje małżeństwo jest dużo lepsze niż jej.
        Dlaczego obrażasz innych, tylko dlatego, że żyją inaczej niż Ty?
        • alicia033 Re: Panikara 12.10.20, 15:56
          przepio napisała:

          > Ale każdy patrząc na nas stwierdzi, że moje małżeństwo jest dużo lepsze niż jej.

          oooo, niewątliwie, niewątpliwie. Nie do takich rzeczy ematka nas przyzwyczaiła...
          Na ematce to standard.

          I nie chodzi o to, że ja mam inaczej, tylko o to, że denerwowanie się i bóg wie co jeszcze dlatego, że ktoś nie odebrał telefonu/nie oddzwonił w danej chwili jest zwyczajnie durne, bo w 99,999% przypadków powodem tego jest co innego, niż ciężki wypadek/zgon delikwenta. Jak tego nie ogarniasz i masz tak, jak autorką wątku, to polecam obrać kurs na psychoterapeutę.
        • m_incubo Re: Panikara 12.10.20, 16:12
          przepio napisała:

          Ja jestem inna. Ale każdy patrząc na nas stwierdzi, że moj
          > e małżeństwo jest dużo lepsze niż jej.
          😂
          No na pierwszy rzut oka to i g... w papierku może wyglądać lepiej niż cukierek. A już zwłaszcza małżeństw świetnie wyglądających widziałam na pęczki.
          Nikt, łącznie z tobą, nie jest w stanie ocenić, jakie jest jej małżeństwo, serio 😀
          • przepio Re: Panikara 13.10.20, 12:27
            m_incubo napisała:

            > przepio napisała:
            >
            > Ja jestem inna. Ale każdy patrząc na nas stwierdzi, że moj
            > > e małżeństwo jest dużo lepsze niż jej.
            > 😂
            > No na pierwszy rzut oka to i g... w papierku może wyglądać lepiej niż cukierek.
            > A już zwłaszcza małżeństw świetnie wyglądających widziałam na pęczki.
            > Nikt, łącznie z tobą, nie jest w stanie ocenić, jakie jest jej małżeństwo, seri
            > o 😀

            Możliwe, z tym, że akurat z siostrą rozmawiamy o swoich małżeństwach, a jesteśmy już kilkadziesiąt lat po slubie. I niestety, dobrych wzorców nie mamy.
            Ona się śmieje, z naszych telefonów, przywiązania, trzymania się za ręce, ale jak sama mówi, nieraz jej tego bardzo brakuje. Z drugiej strony nie zrobiła nic, by to zmienić.

            Być może część ludzi nie pisze prawdy o swoim życiu kolorując je, ale nie rozumiem tego, że nikomu tu się nie wierzy. I jeżeli ktoś napisze cokolwiek dobrego, to od razu inni twierdzą, że to nieprawda.

    • kyrelime Re: Panikara 12.10.20, 12:55
      Miałam kiedyś podobnie, z tym, że mąż już wracał i opóźnienie trwało kilka godzin. Uspokoiłam się wchodząc na konto- zobaczyłam, że płacił za kawę na stacji bezynowej. Okazało się, że były jakieś pozamykane drogi i potworne korki, nawigacja samochodowa przestała działać i razem z kolegą wyczerpali swoje telefony korzystając na zmianę z nawigacji na nich. Wiem, jaki to stres, ale głowa do góry - nasz umysł często podsyła nam czarne scenariusze, a tak naprawdę jest wiele innych rozwiązań sytuacji, które nie przychodzą nam do głowy. Trzymaj się i daj znać.
      • onewoman Re: Panikara 12.10.20, 13:07
        Weszlam na konto, jest jakas zablokowana kwota, ale nie mogę w to wejsc i zobaczyć co to.
        Może to byc z wczoraj i soboty😔
        • kyrelime Re: Panikara 12.10.20, 13:24
          A moze być z przed chwili. Wiem, że to niełatwe, ale spróbuj nie dać się czarnowidztwu.
      • wtop.ek Re: Panikara 12.10.20, 13:12
        Aby wyczerpać telefon na nawigacji, trzeba mieć ją aktywną kilkanaście godzin non-stop.

        Swoją drogą co to za auto, że nie ma w nim ładowarki, nawet jeśli jej brak, to kupno kabelka za 20 zl przekracza
        możliwości finansowe pracownika miesiąca?
        • kyrelime Re: Panikara 12.10.20, 13:19
          To było auto służbowe, nie wiem co w nim było, pamiętam jednak wkurzenie męża, że przydzielili im auto bez sprawnej nawigacji i generalnie coś tam jeszcze się psuło. To był wyjazd całodniowy, z tym opóźnieniem trwał ok. 20 godz, podczas których telefony nie były ładowane. We własnych samochodach posiadamy ładowarki pod nasze telefony, ale nikt z nas nie nosi ich ze sobą do pracy bez potrzeby (mąż nie przewidział, że wyjazd przedłuży się o jakieś 10h).

          Wzmianki o pracowniku roku nie rozumiem.
          • wtop.ek Re: Panikara 12.10.20, 13:22
            Pracownik miesiąca nie przewidział? Pierwszy raz w delegacji? Smuteczek....
            • kyrelime Re: Panikara 12.10.20, 13:47
              🤣 Widzę, że Cię coś ugryzło, dla mnie koniec tematu.
        • semihora Re: Panikara 12.10.20, 13:26
          >>>Aby wyczerpać telefon na nawigacji, trzeba mieć ją aktywną kilkanaście godzin non-stop.

          Nie, wystarczy kilka godzin.
          • wtop.ek Re: Panikara 12.10.20, 14:14
            W tanim modelu być może. Telefon ze średniej półki spokojnie wytrzyma 15 godzin nawigacji plus kilkadziesiąt minut rozmów.

            Przetestowane kiedyś podczas powrotu z wakacji, kiedy padła mi ładowarka w samochodzie.
            • m_incubo Re: Panikara 12.10.20, 16:14
              Tak, geniuszu, jeśli jest w pełni naładowany.
              • wtop.ek Re: Panikara 12.10.20, 17:51
                A dlaczego przed podróżą ma być nie naładowany?
                • m_incubo Re: Panikara 12.10.20, 18:37
                  Żeby głupi miał zagadkę?
                  Bo telefon to nie rozrusznik i nie jest niezbędny do życia nieustannie włączony.
                  Ja dosyć często jestem kilka dni poza domem, czasem również w miejscach, gdzie nie ma prądu, bo lubię takie klimaty. I podróż czy wędrówka trwa kilka dni, nie kilka godzin. Nie noszę ze sobą 10 powerbankow i 5 baterii solarnych na plecach, tylko jeden. Często wyłączam telefon i włączam go tylko, gdy potrzebuję użyć.
                  Nikt się wtedy nie dodzwoni do mnie i nie będzie miał szans zapytać czemu od 4 h nie odpisuję na smsa lub od 2 h nie oddzwaniam i w ogóle gdzie jestem, bo on akurat w autobusie. Mam też o wiele ciekawsze rzeczy do roboty niż sprawdzanie czy aby zawsze telefon ma co najmniej 80%, bo za chwilę będę w podróży.
                  Więc owszem, telefon przed podróżą, w podróży i po podróży może być CZASEM nienaładowany, bo ja mam w dudzie jego ładowanie, jak również meldowanie się za każdym razem gdzie jestem i kiedy dojechałam.
            • maly_fiolek Re: Panikara 13.10.20, 10:00
              Dodaj że nowy.
              Mój 3-letni ajfon srajfon z podłączonym blutufem i nawigacją rozładowuje się w 3-4 h uncertain.
        • koronka2012 Re: Panikara 12.10.20, 20:06
          wtop.ek napisał:

          > Aby wyczerpać telefon na nawigacji, trzeba mieć ją aktywną kilkanaście godzin n
          > on-stop.

          Taaa? Chyba że macie nowego iPhone’a wtedy wystarczy przejechać 100km i po baterii...
    • aguar Re: Panikara 12.10.20, 12:59
      Też tak mam.
    • lilia.z.doliny Re: Panikara 12.10.20, 13:02
      Histeryczka jestem tylko jeśli chodzi o dzieci.
      Gdyby coś się stało, pewnie już byś wiedziala
      • mona-taran Re: Panikara 12.10.20, 13:04
        Coś w tym jest. Brak wiadomości to dobra wiadomość.
    • mary_lu Re: Panikara 12.10.20, 13:07
      Nie, nie panikuję jak dorosły, zdrowy człowiek nie dzwoni w podróży przez kilka godzin, nawet jak obiecywał, że zadzwoni. Daję mu kilka godzin na załatwienie spraw.

      I bardzo mnie wkurza jak ktoś mi tak siedzi z zegarkiem i czeka na mój telefon. Jak jestem zajęta to zajęta, a jak umarłam to trudno.
      • wtop.ek Re: Panikara 12.10.20, 13:13
        A jak to to są te "swoje" sprawy"? Czy wysłanie krótkiego smsa po kilkugodzinnej podróży samochodem to taki problem?

        mary_lu napisała:

        > Nie, nie panikuję jak dorosły, zdrowy człowiek nie dzwoni w podróży przez kilka
        > godzin, nawet jak obiecywał, że zadzwoni. Daję mu kilka godzin na załatwienie
        > spraw.
        >
        > I bardzo mnie wkurza jak ktoś mi tak siedzi z zegarkiem i czeka na mój telefon.
        > Jak jestem zajęta to zajęta, a jak umarłam to trudno.
        • mary_lu Re: Panikara 12.10.20, 13:24
          Obojętnie. Nie ma obowiązku raportowania co kilka godzin. Skoro odpowiada skrzynka glosowa, to może być coś z zasięgiem, zepsuty telefon, mogą być ważniejsze sprawy niż szukanie innego telefonu, bo żona ma nieleczoną nerwicę/nudzi się
          • little_fish Re: Panikara 12.10.20, 13:29
            Nie ma obowiązku. Zatem nie trzeba było się umawiać na "danie sygnału".
            • alicia033 Re: Panikara 12.10.20, 13:32
              little_fish napisała:

              > Zatem nie trzeba było się umawiać na "danie sygnału".

              niektóre (zwłaszcza) inaczej nie potrafią, smycz być musi!
              • little_fish Re: Panikara 12.10.20, 13:35
                A niektórym brakuje odwagi, żeby zakomunikować małżonce, że nie zadzwoni, bo nie życzy sobie smyczy? I wtedy byłby jasność
                • mary_lu Re: Panikara 12.10.20, 13:39
                  O, jeszcze dobre są te wrzuty „jak nie miałaś zamiaru dzwonić, to trzeba było od razu tak powiedzieć!” Możliwe, że miałam zamiar zadzwonić, ale zapomniałam/nie miałam czasu/ zepsuł mi się telefon
                • alicia033 Re: Panikara 12.10.20, 13:47
                  little_fish napisała:

                  > A niektórym brakuje odwagi, żeby zakomunikować małżonce, że nie zadzwoni, bo nie życzy sobie smyczy?

                  tak, niektórym jej brakuje.
                  • little_fish Re: Panikara 12.10.20, 13:54
                    No to mają problem znacznie większy, niż to że ktoś bliski oczekuje informacji
                  • igge Re: Panikara 12.10.20, 15:20
                    Mojemu mężowi brakuje odwagi moim zdaniem, żeby zakomunikować własnej matce by nie dzwoniła lub skróciła swój monolog lub nie zalewała go potokiem oczekiwań jakichśtam.
                    Ona w dodatku wcale często nie dzwoni więc nie rozumiem jego uporczywego zachowania typu " nie odbieram telefonu od teściowej", " nie dzwoń do mojej matki lub nie dawaj mi słuchawki gdy dzwonisz/ gdy sama odbierasz telefony od niej".
                    Albo " nie dzwoń bo będzie chciała, żebyśmy przyjechali/ nie jedźmy tam na herbatę po drodze bo stracimy dodatkowo 1.5 godziny"
                    Moja bidna teściowa chyba nie wie wcale, że synalek od lat unika kontaktów z własną matką zasadniczo jak może.
                    Córka go rozumie. Ja nie do końca.
                    Teściowa jest fajna.
                    Dominująca może i inna zupełnie od nas pod każdym możliwym względem ale fajna.
            • mary_lu Re: Panikara 12.10.20, 13:32
              Straszna zbrodnia. Rozwód z orzeczeniem winy misia gwarantowany. Obiecał, a nie zadzwonił. A pani słowikowa cała we łzach.
              • mona-taran Re: Panikara 12.10.20, 13:38
                No patrz, ja misia na smyczy nie trzymam, a bym się w takiej sytuacji martwiła, bo byłoby to po prostu zachowanie zupełnie do niego niepodobne. Coś, co się jeszcze nigdy nie zdarzyło, bo on nawet nieproszony daje znać, że dojechał, doleciał czy co tam robił.
                • bo_ob Re: Panikara 12.10.20, 13:44
                  mona-taran napisała:

                  > No patrz, ja misia na smyczy nie trzymam, a bym się w takiej sytuacji martwiła,
                  > bo byłoby to po prostu zachowanie zupełnie do niego niepodobne.

                  ja również

                  • mary_lu Re: Panikara 12.10.20, 13:48
                    Nie, toz to wcale nie smycz. Dzwonienie do szefów, do miejsca docelowego, sprawdzanie konta - też nie. Taka normalna troska o dorosłego człowieka.
                    • kyrelime Re: Panikara 12.10.20, 13:58
                      Wiesz Mary, myślę że to dużo zależy od człowieka. Po prostu jeśli dzieje się coś nietypowego w zachowaniu człowieka, które zna się naprawdę dobrze - człowiek zaczyna się martwić. My np. nie mamy w zwyczaju meldowania sobie dojazdu do miejsca docelowego w każdej sytuacji, jednak w sytuacji, gdy partner dzwoni z info: "wyjeżdżam z miasta x o 15, będę pod wieczór, mam kupić po drodze chleb?" a później kontakt się urywa na wiele godzin to uważam, że nie jest dziwne to, że zaczynam się martwić. Nie jest to równoznaczne z żadną smyczą - gdy idzie z kumplem na miasto nigdy nie oczekuję meldowania się czy deklaracji godziny powrotu, tak samo on tego nie oczekuje ode mnie. Ale gdy jadę na szkolenie 300km to sama czuję potrzebę napisania mu, że już jestem na miejscu itd. Nie wydaje mi się to dziwne, że ludzie żyjący ze sobą interesują się sobą nawzajem.
                      • igge Re: Panikara 12.10.20, 15:37
                        U nas niby nie ma zwyczaju meldowania się wcale ale jakoś w parze, między partnerami naturalnie trochę to tak wychodzi ( bo jesteśmy nonstop w kontakcie i tak jakoś nawet jak ocean nas dzieli fizycznie).
                        Czyli inaczej kontakt/ telefony partner/ partnerka wygląda, inaczej w relacjach ze wszystkimi innymi osobami. I zauważyłam zdumiona i z jakimś rozbawieniem/ wzruszeniem to samo u mojego syna. Tzn widzę słyszę jak jest on z nami gdzieś np w podróży w aucie - że daje znać swojej dziewczynie gdzie jest i kiedy będzie u siebie i ewentualnie z nią ( ona często wtedy na imprezie, w kafejce ze swoimi znajomymi na mieście i wcale jej w domu u nich nie ma) albo i wysyłać mi każe foty ( żeby jej było " miło") jak sam lata z kozą i koźlętami po padoku na smyczy, ma zajęte ręce lub jego fon zepsuty, stłuczony, w naprawie, wyładowany itp.
                        Zdumiona byłam widząc to bo syn jest osobą naprawdę hmm upierdliwie trudną i wkurzającą w możliwościach szybkiego skontaktowania się. Kocha nas ale odpowiedź na smsa potrafi nadejść po tygodniu. Jak dzwonię ( rzadko!) to jestem w szoku jak od razu odbierze, jest pod telefonembig_grin
                        Wychował nas sobie tak, że już w zasadzie potulnie się z tym godzimytongue_out
                        Nie panikuję.
                        Czasem martwię się ale w uzasadniony, racjonalny sposób.
                        Ale wkurzona bywam. Jego siostra mniej, zresztą z nią ma częstszy kontakt.
                        Dobrze, że dziewczyna chociaż jest rozpieszczana telefoniczniewink
                        W razie czego jej numer mam. Ale bez przesady. Ona odpowiada, odpisuje natychmiast, kochana jestsmile
                      • bywalec.hoteli Re: Panikara 12.10.20, 16:30
                        To chyba FOMO.
                    • bo_ob Re: Panikara 12.10.20, 13:59
                      mary_lu napisała:

                      > Nie, toz to wcale nie smycz.

                      to troska o osobę, którą się kocha

                      masz męża którego kochasz?
                      • mary_lu Re: Panikara 12.10.20, 14:07
                        To nie jest miłość, miałam męża który mnie maniacko kontrolował, ale nawet on nie dzwonił po ludziach, tylko zatrzymał się na twierdzeniu, że takie ciagle sprawdzanie telefonu to oznacza fantastyczne małżeństwo. Teraz cichcem śledzi telefon syna.
                        • bo_ob Re: Panikara 12.10.20, 14:13
                          mary_lu napisała:

                          > miałam męża który mnie maniacko kontrolował, ale nawet on n
                          > ie dzwonił po ludziach, tylko zatrzymał się na twierdzeniu, że takie ciagle spr
                          > awdzanie telefonu to oznacza fantastyczne małżeństwo. Teraz cichcem śledzi tele
                          > fon syna.

                          to tłumaczy twój uraz

                          gdybyś miała męża, którego kochasz może inaczej patrzyłabyś na to, że jedno chce informować drugie, że dojechało bezpieczne do celu
                          • kyrelime Re: Panikara 12.10.20, 14:19
                            Zgadzam się. Po prostu nasze doświadczenia mocno rzutują na naszą percepcję takich sytuacji.
                          • mary_lu Re: Panikara 12.10.20, 14:22
                            Ale sądzisz, że nie byłam nigdy w dobrym związku? Że takie nieprzepracowane traumy mam, wiec trzymanie partnera na smyczy to takie normalne zachowania kobiet co to się nie rozwiodły?

                            Nerwica i kontrola nie ma nic wspólnego z miłością i troską.
                            • bo_ob Re: Panikara 12.10.20, 14:26
                              mary_lu napisała:

                              > Ale sądzisz, że nie byłam nigdy w dobrym związku?

                              w sytuacji, gdy autorka wątku martwi się o swojego męża rozmowa o twoich związkach wydaje mi sie być niestosowna

                              wydaje mi się, że powinnaś po prostu przyjąć do wiadomości, iż niektórzy ludzie tak mają, że troszczą się o tych, których kochają i tyle
                              • mary_lu Re: Panikara 12.10.20, 14:29
                                To po co pytasz o moje związki?

                                To, że takie zachowania nie maja nic wspólnego z miłością to podstawowa wiedza psychologiczna.
                            • kyrelime Re: Panikara 12.10.20, 14:32
                              Nie wiem czy to do mnie czy bo_ob. Jeśli do mnie to odpowiedź brzmi nie. Natomiast jestem sobie w stanie wyobrazić, że jeżeli doświadczyłabym w moim odczuciu prób ograniczenia mojej wolności przez faceta to na przyszłość mogłabym być na tym punkcie przeczulona. Zresztą miałam takiego jednego zazdrośnika kiedyś i nigdy więcej. Również dbam o swoje granice.

                              Natomiast my tu piszemy o zupełnie innej sytuacji - dla mnie obiektywnie wygląda ona tak, że dwie żyjące ze sobą osoby czują potrzebę dzielenia się ze sobą będąc w podróży informacją, że wszystko ok itd. To nie jest meldowanie ani przymus. Ty oceniasz to jednoznacznie jako tzw.smycz i ok, masz prawo na podstawie własnych doświadczeń ustawiać sobie granice tak, jak jak Ty sama chcesz i potrzebujesz. Inni mają jednak prawo do stawiania tych granic w trochę innym miejscu i ja przeciwstawiam się nazywaniem tego smyczą w momencie, gdy jest to dobrowolny układ i relacja, która tak się wytworzyła.
                              • bo_ob Re: Panikara 12.10.20, 14:37
                                kyrelime napisała:

                                > Nie wiem czy to do mnie czy bo_ob.

                                myślę tak samo
                              • mary_lu Re: Panikara 12.10.20, 14:38
                                Ale ja tez uważam, że w związku ludzie się o siebie troszczą, wiec tak z raz dziennie na wyjeździe to raczej się „meldujemy”, albo o wiele częściej jak jest chęć. Niemniej, nakręcanie się jak ktoś od dwóch godzin ma nieczynny telefon, to świrowanie.
                                • m_incubo Re: Panikara 12.10.20, 14:43
                                  Myślę tak samo. Tu po 2 godzinach już jest rozkręcona panika. Nie, to nie jest normalne.
                              • igge Re: Panikara 12.10.20, 15:45
                                Niektórzy w wyniku słusznego stawiania granic swoim rodzicom lub w wyniku swoich zaburzeń opozycyjno- buntowniczychwink - nie lubią i stopują takie rodzicielskie trzymanie ich na telefonicznej smyczy i trosce.

                                Poza tym różne rodziny mają różną wielopokoleniową tradycję przejawiania i manifestowania swojej troski o bliskich i bliskości z nimi. Dla mnie z boku wygląda to już na kontrolę i władzę ale możliwe, że wcale tak nie jest.
                          • m_incubo Re: Panikara 12.10.20, 20:49
                            Ja mam męża, którego kocham. Poprzedniego też kochałam. Nigdy nie oczekiwałam, że będą meldować, że dojechali, sami czasem meldowali, a czasem nie, bo mieli inne rzeczy na głowie, a ja wtedy nie sprawdzałam historii konta po 2 godzinach i nigdy mi to do głowy nie przyszło.
                            Sama mówię, gdzie będę i z grubsza ile może to trwać, ale rzadko melduję, że oto już jestem i denerwuje mnie jak ktoś tego oczekuje.
                            Panika po 2 godzinach, bo ktoś nie odbiera, trochę mnie przeraża. Ale widzę, że raczej inni mają inaczej, no ok.
                        • ggrruu Re: Panikara 12.10.20, 20:24
                          Mój mąż miał zawsze potrzebę natychmiastowego kontaktu telefonicznego jak tylko gdzieś wyszłam. I ciężka obraża, bo ja spędzając czas z przyjaciółką wyciszam telefon, bo chce rozmawiać z nią a nie z mężem, z którym widziałam się jeszcze godzinę wcześniej. I tak za każdym razem jak wyszłam. Z miłością to moim zdaniem miało niewiele wspólnego
                      • nuclearwinter Re: Panikara 12.10.20, 14:09
                        No dokładnie, mój mąż zawsze się martwi, czy dojechałam, więc mu daję znać. Ani trochę nie czuję się na smyczy. Podobnie mąż zawsze wysyła mi smsa albo dzwoni, że dotarł na miejsce - nawet o to nigdy nie prosiłam, on prostu tak robi. Logiczne, że w tej sytuacji gdyby się nagle za którymś razem nie odezwał, zaczęłabym się martwić.

                        Uwagi o smyczy są głupie. Smycz jest wtedy, gdy jesteśmy do czegoś zmuszani, a nie gdy robimy coś z własnej woli. No i przecież w różnych związkach może to wyglądać rozmaicie, u nas jest akurat tak.
                        • magdallenac Re: Panikara 12.10.20, 14:54
                          Pewnie zostanę tu zjedzona przez wyzwolone ematki, ale my mamy włączone lokalizacje w swoich telefonach i w każdej chwili możemy sprawdzić gdzie te telefony się znajdują. Nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, w której bym chciała ukryć swoją lokalizację przed mężem, zatem nie mam z tym problemu. Mąż i dziecko dokładnie tak samo.
                          • conena Re: Panikara 12.10.20, 14:58
                            magdallenac napisał(a):

                            > Pewnie zostanę tu zjedzona przez wyzwolone ematki, ale my mamy włączone lokaliz
                            > acje w swoich telefonach i w każdej chwili możemy sprawdzić gdzie te telefony s
                            > ię znajdują. Nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, w której bym chciała ukryć
                            > swoją lokalizację przed mężem, zatem nie mam z tym problemu. Mąż i dziecko dokł
                            > adnie tak samo.


                            grubo.

                            w służbowych samochodach są lokalizatory, jeżeli pan mąż zabłądził to szef go namierzy, spokojnie.
                            • magdallenac Re: Panikara 12.10.20, 15:01
                              conena napisała:


                              > grubo.


                              Uzasadnij.
                              • conena Re: Panikara 12.10.20, 15:10
                                wg mnie oznacza to kompletny brak zaufania, potrzebę totalnej kontroli i jest to zakamuflowane ostentacyjnym stwierdzeniem "ja tez nie mam nic do ukrycia!".
                                w zwykłym związku przeciętnych ludzi stabilnych psychicznie nie pojawia się potrzeba wiedzy o lokalizacji i ujawniania swojej lokalizacji, co więcej - nie pojawia się nawet myśl o chęci ukrywania swojej lokalizacji. po prostu nie ma takich potrzeb. i nie, nie jest to jakaś wielka oznaka mody czy wolności czy niezależności, czy też braku zazdrości.
                                • sumire Re: Panikara 12.10.20, 15:16
                                  No dokładnie.
                                  Czym innym jest zainteresowanie, czy bliski dotarł bezpiecznie do celu, a czym innym lokalizowanie telefonu.
                                • magdallenac Re: Panikara 12.10.20, 15:22
                                  Rzeczywiście grubosmile Dorobiłaś do tego całą ideologię. Lokalizacja w naszych telefonach została włączona w Apple store przy zakupie nowych telefonów. Okazała się przydatna gdy dziecko zgubiło telefon i drugi raz, kiedy młoda zasiedziała się u koleżanki i nie odbierała przez dłuższy czas. Męża jeszcze nie sprawdzałam.
                                  • conena Re: Panikara 12.10.20, 15:34
                                    taki jest wydźwięk twoich postów w tym wątku, nic więcej. od początkowego wysokiego C płynnie przechodzisz w łagodniejsze tony.
                                    • magdallenac Re: Panikara 12.10.20, 15:47
                                      Ok, no to zmienię wydźwięk- męża nie sprawdzałam, bo nie miałam jeszcze powodu. Gdyby się spóźniał 2 godziny, albo nie dał znać po dotarciu z punktu A do B, zrobiłabym to bez wahania- nie dlatego, że mu nie ufam, znam go jesteśmy razem ponad 15 lat i wiem, że niedotarcie na czas lub niedotarcie w ogóle, nie jest w jego stylu. Ergo: coś się stało.

                                      Aaa i jakbym mu przestała ufać z jakiegoś powodu to jestem z tych, które bez wahania przetrzepią telefon i pocztęsmile
                                      • igge Re: Panikara 12.10.20, 15:57
                                        Ja tam nie przetrzepię nigdy bo ufam bezwarunkowo.

                                        Natomiast nie wykluczam jakiegoś w przyszlości nieokreślonej nieprawdopodobnego ale jednak zdarzenia nieszczęśliwego, wypadku, napadu. Nie wiem czego.

                                        W przypadku dziecka dorosłego milion rzeczy i nic w zasadzie mi nie wolno ale mogłaby zaistnieć jakaś np sytuacja typu mniejsze zło i duże ryzyko utraty życia, zdrowia - wtedy mogłabym niestety złamać jakieś zasady nie zaglądania nikomu w nic
                                        • magdallenac Re: Panikara 12.10.20, 16:01
                                          igge napisał:

                                          > Ja tam nie przetrzepię nigdy bo ufam bezwarunkowo.
                                          >
                                          > Natomiast nie wykluczam jakiegoś w przyszlości nieokreślonej nieprawdopodobnego
                                          > ale jednak zdarzenia nieszczęśliwego, wypadku, napadu. Nie wiem czego.
                                          >
                                          > W przypadku dziecka dorosłego milion rzeczy i nic w zasadzie mi nie wolno ale m
                                          > ogłaby zaistnieć jakaś np sytuacja typu mniejsze zło i duże ryzyko utraty życia
                                          > , zdrowia - wtedy mogłabym niestety złamać jakieś zasady nie zaglądania nikomu
                                          > w nic

                                          Nie wiem czym może być bezwarunkowe zaufanie i czy w ogóle jest możliwe. Słyszałam o bezwarunkowej miłości i tak kocham tylko moje dziecko. Cała reszta musi spełnić szereg warunków, aby zasłużyć na moją miłośćwink
                                      • ggrruu Re: Panikara 12.10.20, 20:26
                                        Ale co ile punktów musi dawać znać? Po dotarciu z warzywniaka do mięsnego też się melduje?
                                        • magdallenac Re: Panikara 12.10.20, 20:42
                                          ggrruu napisała:

                                          > Ale co ile punktów musi dawać znać? Po dotarciu z warzywniaka do mięsnego też s
                                          > ię melduje?
                                          Próbujesz być złośliwa. Nie nie musi się meldować pomiędzy warzywniakiem, a mięsnym. Kiedy zabiera dziecko i jadą na weekend oczekuję, że po przyjeździe dadzą znać, że dojechali, właśnie się rozpakowują i idą do lasu- wiesz takie normalne rodzinne pogawędki. Kiedy ja wyjeżdżam też dam znać, że samolot jest opóźniony, więc w miejscu B znajdę się później niż się wszyscy spodziewali. Za wyjątkiem dziecka żadne z nas nie ma stałego planu dnia, więc się informujemy kto, gdzie, mniej więcej kiedy będzie. I tak, jeśli mąż mnie informuje, że wpadnie koło 2 na obiad mam prawo się zaniepokoić i zadzwonić jeśli się spóźnia. Jeśli nie odbiera i nie mam z nim kontaktu, nie widziałabym nic niewłaściwego, aby sprawdzić jego lokalizację.
                                          • ggrruu Re: Panikara 12.10.20, 21:55
                                            Raczej mnie rozbawiły te punkty, skojarzyło mi się z jakimś marszem na orientację smile
                                        • little_fish Re: Panikara 12.10.20, 20:55
                                          Mój mąż większość życia naszego wspólnego spędza w rozjazdach. Podróże czasem kilkudniowe, kilka tysięcy kilometrów. Teraz raczej bliżej. Nie dzwonimy non stop, nie kontroluję go. Natomiast jeśli mi mówi "zadzwonię jak dojadę", a jedzie stosunkowo blisko i po dwóch godzinach od potencjalnego dotarcia na miejsce nie dzwoni i nie odbiera to ja odczuwam lekki niepokój. Tak już mam. Choć chyba trudno powiedzieć, że trzymam męża na smyczy
                                  • milka_milka Re: Panikara 12.10.20, 16:03
                                    Lokalizacja nie włącza się samoczynnie bez wiedzy właściciela. Trzeba zezwolić na takie ustawienie.
                                    • magdallenac Re: Panikara 12.10.20, 16:08
                                      milka_milka napisała:

                                      > Lokalizacja nie włącza się samoczynnie bez wiedzy właściciela. Trzeba zezwolić
                                      > na takie ustawienie.
                                      >
                                      No dokładnie, zapytali nas.
                                  • wtop.ek Re: Panikara 12.10.20, 17:53
                                    Ach och Apple store i rodzinne zakupy telefonów big_grin

                                    magdallenac napisał(a):

                                    > Rzeczywiście grubosmile Dorobiłaś do tego całą ideologię. Lokalizacja w naszych te
                                    > lefonach została włączona w Apple store przy zakupie nowych telefonów. Okazała
                                    > się przydatna gdy dziecko zgubiło telefon i drugi raz, kiedy młoda zasiedziała
                                    > się u koleżanki i nie odbierała przez dłuższy czas. Męża jeszcze nie sprawdzała
                                    > m.
                                    • magdallenac Re: Panikara 12.10.20, 18:00
                                      wtop.ek napisał:

                                      > Ach och Apple store i rodzinne zakupy telefonów big_grin
                                      >
                                      Przepraszam, nie chcialam Cie urazic. Moze kiedys bedziesz mogl po prostu wejsc do sklepu i kupic sobie telefon. To tak normalne tu gdzie mieszkam, ze nawet nie pomyslalam, ze ktos moglby odebrac to jako przechwalanie😉
                                      • bywalec.hoteli Re: Panikara 12.10.20, 18:56
                                        magdallenac napisał(a):

                                        > wtop.ek napisał:
                                        >
                                        > > Ach och Apple store i rodzinne zakupy telefonów big_grin
                                        > >
                                        > Przepraszam, nie chcialam Cie urazic. Moze kiedys bedziesz mogl po prostu wejsc
                                        > do sklepu i kupic sobie telefon. To tak normalne tu gdzie mieszkam, ze nawet n
                                        > ie pomyslalam, ze ktos moglby odebrac to jako przechwalanie😉

                                        W Poznaniu jest Apple Store, ale może w Rzeszowie jeszcze nie ma, kto wie? wink
                                        • wtop.ek Re: Panikara 13.10.20, 08:32
                                          A jest w Poznaniu sklep ze zmywarkami Szymek? Czy też najbliższy dopiero w Rykach?
                                • asia_i_p Re: Panikara 12.10.20, 20:13
                                  U nas oznacza to wyłącznie wygodę - brak telefonów typu "to zdążyłaś na ten szynobus, to o której będziesz, czy jeszcze jesteś przed sklepem, to może byś zaszedł", itp. Oraz "znowu nie mogę znaleźć telefonu, sprawdź, czy nie zostawiłam w pracy". Całą trójką mamy nawzajem udostępnioną swoją lokalizację, a nawet z siostrą wymieniamy się lokalizacją, kiedy któraś do tej drugiej jedzie w gości.
                                  • magdallenac Re: Panikara 12.10.20, 20:22
                                    Przykro mi asiu_i_p, oznacza to kompletny brak zaufania, potrzebę totalnej kontroli i stabilni psychicznie ludzie nigdy nie włączają lokalizacji w swoim telefonie.
                                    W ogóle nie powinna Ci się pojawić taka myśl, że chciałabyś sprawdzić gdzie jest ktoś z Twoich bliskich, po prostu nie powinnaś mieć takich potrzebwink
                                    • asia_i_p Re: Panikara 12.10.20, 20:31
                                      smile No tak, czas wyjść ze stanu zaprzeczenia smile
                                    • conena Re: Panikara 13.10.20, 08:01
                                      magdallenac napisał(a):

                                      > Przykro mi asiu_i_p, oznacza to kompletny brak zaufania, potrzebę totalnej kont
                                      > roli i stabilni psychicznie ludzie nigdy nie włączają lokalizacji w swoim telef
                                      > onie.
                                      > W ogóle nie powinna Ci się pojawić taka myśl, że chciałabyś sprawdzić gdzie jes
                                      > t ktoś z Twoich bliskich, po prostu nie powinnaś mieć takich potrzebwink

                                      o, widzę, że trafiłam w czuły punkt big_grin

                                      a wystarczy odrobina zrozumienia dla ludzkich ułomności - mężowi wybaczyć, że się trochę spóźnił i nie pomyślał, żeby 300 sekund po umówionej godzinie meldować spóźnienie i raportować swoje położenie. sobie samej wybaczyć, że się nie potrafiło dzieciaka nauczyć ogarniania zegarka i telefonu, ale chociaż dla 13latka jest już trochę późno, to może nadal da radę!

                                      ale to tylko takie tam gadanie, przecież nikt nie ma nic do ukrycia, sprawdzanie lokalizacji normalna sprawa w kochającej rodzinie. powtarzaj sobie to jak mantrę, a kiedy zażądasz od męża całodobowej rejestracji wizji oraz dźwięku z jego telefonu (bo dlaczego nie, skoro nie ma nic do ukrycia, prawda?) to nie bądź zaskoczona jak w końcu facet się otrząśnie i odmówi.
                                      • magdallenac Re: Panikara 13.10.20, 14:48
                                        conena napisała:


                                        > o, widzę, że trafiłam w czuły punkt big_grin
                                        >
                                        Niespecjalnie wink Nie czepiaj się tylko dziecka, na zegarku się zna całkiem dobrze, ale jest zwykłą 13 latką i po prostu zagadała się z koleżankami, zostawiła swój telefon przy rowerze i zapomniała sobie, że miała się zameldować. Niestety (pewnie znajdziesz u mnie kolejne deficyty) ja nie jestem jeszcze gotowa na puszczenie małolaty samopas na cały dzień.

                                        A małżonek po 15 latach cały czas zadowolony chyba się na razie nie planuje zerwać ze smyczywink
                                        • bywalec.hoteli Re: Panikara 13.10.20, 15:43
                                          Conena to taka wredna czepialska osoba jest. Olać.
                                          • magdallenac Re: Panikara 13.10.20, 15:56
                                            bywalec.hoteli napisał:

                                            > Conena to taka wredna czepialska osoba jest. Olać.
                                            >
                                            Szczerze mówiąc to ja właśnie za to lubię to forum. Nie ma pań słodko pierdzących i spijających sobie z dzióbków, a że też bywam wredna, więc wredne osoby lubięsmile Fajnie poczytać jak żyją inni ludzie, jakie mają modele związków, a coś co dla mnie jest normą im nie mieści się w głowie i vice versa.
                                            • bywalec.hoteli Re: Panikara 13.10.20, 16:39
                                              magdallenac napisał(a):

                                              > bywalec.hoteli napisał:
                                              >
                                              > > Conena to taka wredna czepialska osoba jest. Olać.
                                              > >
                                              > Szczerze mówiąc to ja właśnie za to lubię to forum. Nie ma pań słodko pierdzący
                                              > ch i spijających sobie z dzióbków, a że też bywam wredna, więc wredne osoby lub
                                              > ięsmile Fajnie poczytać jak żyją inni ludzie, jakie mają modele związków, a coś co
                                              > dla mnie jest normą im nie mieści się w głowie i vice versa.

                                              Aha, czyli baby jak to baby lubią od czasu do czasu strzelić się po pysku czy za włosy złapać?
                                              • magdallenac Re: Panikara 13.10.20, 17:29
                                                bywalec.hoteli napisał:


                                                > Aha, czyli baby jak to baby lubią od czasu do czasu strzelić się po pysku czy z
                                                > a włosy złapać?

                                                Nie wiem jak zachowują się kobiety w Twoim otoczeniu, mi się wydaje, że prowadzona powyżej dyskusja była całkiem na poziomie, więc daleka od szarpania i dawania sobie po pysku.
                                          • conena Re: Panikara 14.10.20, 13:17
                                            bywalec.hoteli napisał:

                                            > Conena to taka wredna czepialska osoba jest. Olać.
                                            >


                                            bywalec, siusiu, paciorek i spać, tu dorośli rozmawiają o dorosłych sprawach, takich, które nigdy nie będą cię dotyczyć, np. o relacjach w małżeństwie.
                          • kyrelime Re: Panikara 12.10.20, 14:59
                            Ja też się nie ukrywam, ale jednak nie wyobrażam sobie - czułabym się dziwnie. I dziecku też bym nie założyła, chyba że sytuacja by naprawdę tego wymagała (dziecko z zaburzeniami, podejmujące zach.ryzykowne itd.)
                            • magdallenac Re: Panikara 12.10.20, 15:09
                              kyrelime napisała:

                              > Ja też się nie ukrywam, ale jednak nie wyobrażam sobie - czułabym się dziwnie.
                              > I dziecku też bym nie założyła, chyba że sytuacja by naprawdę tego wymagała (dz
                              > iecko z zaburzeniami, podejmujące zach.ryzykowne itd.)

                              Ale ty myślisz, że my siedzimy przed monitorami i śledzimy gdzie kto się znajduje przez całą dobę?
                              Moje dziecko ma 13 lat i jeździ na rowerze po okolicy, wszyscy czujemy się bezpiecznie, kiedy możemy ją zlokalizować.
                              • kyrelime Re: Panikara 12.10.20, 15:14
                                Nie, nie myślę. Wiem, że to być może moje ograniczenie, ale tak jak piszę ja czułabym się niekomfortowo. Mimo, że wiem, że mąż nie miałby mnie po co śledzić 😋 moje dzieci jeszcze same nie wychodzą. Jednak pamiętam moje czasy dziecięce i nastoletnie- miało się przed rodzicami różne, niegroźne przecież, tajemnice. Swoje sprawy. Jako dziecko miałabym ciągle obawy, że rodzice będą się zanadto wtrącać, śledzić. Mimo, że miałam wyluzowanych rodziców tak oceniając z perspektywy czasu. No nie wiem. Może zmienię zdanie jak moje dzieci podrosną.
                                • magdallenac Re: Panikara 12.10.20, 15:28
                                  Jak na razie lokalizacja telefonu dziecka oszczędziła mi sporo nerwów, kiedy będzie starsza i będzie się z tym czuła niekomfortowo pewnie wyłącze. W chwili obecnej doceniam.
                                  • kyrelime Re: Panikara 12.10.20, 15:30
                                    Rozumiem. Dzięki za nową perspektywę.
                                    • magdallenac Re: Panikara 12.10.20, 15:40
                                      kyrelime napisała:

                                      > Rozumiem. Dzięki za nową perspektywę.

                                      2 miesiące temu moje rozsądne i fajne dziecko zasiedziało się u jednej z koleżanek, dzwoniliśmy, ale nie odbierała telefonu. Zdarzyło jej się to pierwszy raz, więc się trochę zdenerwowałam, nie wiedziałam u której koleżanki, a ma ich w okolicy 6. Nasze osiedle leży nad 3 jeziorami z kilkoma dostępami do plaż, wszystkie dzieci świetnie pływają, ale bałam się, że właśnie wpadły na jakiś głupi pomysł, wzięły rowery i poszły pływać. Gdybym nie miała lokalizatora objechanie i sprawdzenie wszystkich punktów zajęło by mi trochę czasu i pewnie bym osiwiała z nerwów. Z lokalizatorem po prostu zadzwoniłam do mamy koleżanki i poprosiłam ją, aby córka odebrała telefon. Wydaje mi się, że lokalizator paradoksalnie daje jej więcej wolności.
                                      • kyrelime Re: Panikara 12.10.20, 15:51
                                        Tak, rozumiem takie sytuacje. Pamiętam nerwy mojej mamy, gdy ja się tak kiedyś zasiedziałam, a komórek wtedy nie było, część dzieci w naszej małej miejscowości nie miała tel.stacjonarnych. Mama dała radę, a ja dostałam niezły ochrzan, zresztą sam jej pełen lęku wyraz twarzy mi wystarczył, żeby się następnym razem pilnować. Natomiast z perspektywy rodzica masz rację, nie chciałabym takiej niepewności przeżywać.
                                      • igge Re: Panikara 12.10.20, 16:04
                                        Ja czasem mam telefon od matki córki przyjaciółki (20letniej!!!!) kiedy ona sama nie odbiera telefonu od matki ( nie celowo).
                                        Trochę, przyznam się, drażni mnie to
                                        I ostatnio ze dwa razy też nie odbierałam.
                                        Moim zdaniem, nadopiekuńczość i przesada, to nie 10latek.
                                        Wkurzające są też telefony od babć ( ostatnio na szczęście już rzadko) kiedy np ktoś z nas nie odbiera bo zajęci jesteśmy, a telefon cyk cyk po kolejnych osobach w domu i kolejnych aparatach dzwoni po kolei. Wtedy pewne jest, że np teściowa. Albo moja mama.
                                  • milka_milka Re: Panikara 12.10.20, 16:44
                                    Nie wyobrażam sobie na stałe lokalizować 13-letnie dziecko. Moje by się wściekło za ingerencję w prywatność. Totalna inwigilacja.
                                    • magdallenac Re: Panikara 12.10.20, 17:04
                                      Podejrzewam, ze nie potrafilabys sobie wyobrazic wielu rzeczy zwiazanych z moim stylem zycia😉
                            • magdallenac Re: Panikara 12.10.20, 15:57
                              kyrelime napisała:

                              > Ja też się nie ukrywam, ale jednak nie wyobrażam sobie - czułabym się dziwnie.
                              > I dziecku też bym nie założyła, chyba że sytuacja by naprawdę tego wymagała (dz
                              > iecko z zaburzeniami, podejmujące zach.ryzykowne itd.)

                              Taki właśnie jest urok dzieciństwa, dzieci podejmują ryzykowne zachowania, gdyż nawet te rozsądne nie są w stanie przewidzieć konsekwencji. Moje prawie 13 letnie dziecko może się poruszać na rowerze w obrębie naszego osiedla- gdyby nie odbierała telefonu potrzebuję jakieś 3h, żeby ją zlokalizować bez lokalizatora, a za stara już jestem, żeby się tak długo denerwowaćsmile
                          • igge Re: Panikara 12.10.20, 15:49
                            Może jak nie zapomnę, pomyślimy i u nas my o tym, bo czemu nie właściwie?
                            Korzystania przymusu nie ma nawet jak coś takiego włączone.

                            To jak z librusem. Dziennik elektroniczny zawsze był ale niespecjalnie z mężem z niego korzystaliśmy, czasem z dzieckiem może jak poprosiło
                          • m_incubo Re: Panikara 12.10.20, 20:53
                            Nie mam ochoty cię zjeść, przeciwnie, raczej bym od ciebie uciekała, poważnie.
                            Też mam niewiele do ukrycia, ale PO CO na Boga w ogóle udostępniać stale swoją lokalizację? I po co w ogóle sprawdzać czyjąś??
                            • magdallenac Re: Panikara 12.10.20, 21:04
                              No widzisz, różnimy się...nie chce mi się kolejny raz pisać po co, jak chcesz to sobie poczytaj powyżej.
                    • mona-taran Re: Panikara 12.10.20, 14:06
                      Co jest smyczą niby? To, że mój mąż czuje potrzebę poinformowania mnie że dojechał cały i zdrowy? No faktycznie, prawdziwe udupienie.
                      • magdallenac Re: Panikara 12.10.20, 14:59
                        mona-taran napisała:

                        > Co jest smyczą niby? To, że mój mąż czuje potrzebę poinformowania mnie że dojec
                        > hał cały i zdrowy? No faktycznie, prawdziwe udupienie.

                        Ja już się nauczyłam, że na ematce modne jest bycie wolną i niezależną. Mąż sprawdza czy dojechałaś? Kontrolujący dupek. Ty sprawdzasz? Jesteś zazdrosna, nie masz własnego życia, nigdy nie podróżowałaś, nie to co niektóre ematki tydzień w drodze w służbowych samochodach smile)
                        Ja prdl
                        • mona-taran Re: Panikara 12.10.20, 15:03
                          No tak wink mi tam specjalnie nie zależy na takiej "wolności i niezależności", którą ja określam raczej wdupiemaniem :p
                        • milka_milka Re: Panikara 12.10.20, 16:45
                          Jest różnica między daniem znać, że się dojechało a włączoną na stałe lokalizacją członków rodziny w telefonie.
                    • starczy_tego Re: Panikara 12.10.20, 14:42
                      też jestem w szoku, co tu sie wyprawia big_grin dzwonic do szefa, ze misiu nie odbiera?? to chyba moga odwalać tylko panie, ktore same nigdzie nie jezdza lub jak juz stary raz na ruski rok pojedzie w delegację, to cała rodzina jak na szpilkach big_grin ja w poprzedniej pracy bardzo czesto i daleko jezdzilam, rowniez autem, w zyciu nie meldowałam sie że dojechałam big_grin (lol). chlopa tez nie cisnę.
                      • conena Re: Panikara 12.10.20, 14:55
                        starczy_tego napisał(a):

                        > też jestem w szoku, co tu sie wyprawia big_grin dzwonic do szefa, ze misiu nie odbier
                        > a?? to chyba moga odwalać tylko panie, ktore same nigdzie nie jezdza lub jak ju
                        > z stary raz na ruski rok pojedzie w delegację, to cała rodzina jak na szpilkach
                        > big_grin ja w poprzedniej pracy bardzo czesto i daleko jezdzilam, rowniez autem, w z
                        > yciu nie meldowałam sie że dojechałam big_grin (lol). chlopa tez nie cisnę.


                        dla mnie takie telefony po ludziach to też jest kosmos. tym bardziej, że w tym przypadku mamy prostą sytuację. pracownik jedzie na umówione spotkanie. w czarnym scenariuszu nie pojawia się na spotkaniu, nie odbiera telefonu od umówionego klienta, a więc klient dzwoni do firmy z pyskiem, że miał być Kowalski a nie przyjechał, nie odbiera, my tu czekamy. normalny szef pierwszy telefon wykonuje do małżonki i pyta, czy Kowalski został w domu, bo dostał rozwolnienia czy normalnie wyjechał do pracy. i żona już wie, duuuużo wczesniej, że coś się dzieje dziwnego i to jest moment, kiedy można poczuć niepokój. ale w takiej sytuacji, kiedy koleś po prostu sobie siedzi w pracy i zarabia na znudzoną żonę, to nie ma co panikować.
                      • igge Re: Panikara 12.10.20, 16:13
                        Mąż mój to już zupełnie zawsze nonstop był w podróży i niestety bardzo często różne nieprzewidywalne sytuacje i awaryjne występowały.
                        Ja oczywiłcie sobie mogłam do woli dzwonić i smsować jak chciałam ale nie panikowałam raczej z powodu braku odzewu bo wiem, że różne rzeczy mogą pójść nie tak i wywołać oczywiste opóźnienie w kontakcie.
                        Szefa też nigdy nie przyszło mi do głowy alarmowaćwink i zawracać dudę.
                        Jak już zupełnie nie mogłam absolutnie wytrzymać bez "misia" to pisałam sms o treści pliss dzwoń/ pisz teraz.
                        I wtedy krotka odpowiedź natychmiastowa raczej była fakt, 1 zdanie z wyjaśnieniem, czułościami.
                        Ale to już musiałabym sama być w dudzie czarnej, z reguły jednak nie proszę o sms natychmiastowy.
                • alicia033 Re: Panikara 12.10.20, 13:51
                  mona-taran napisała:

                  > No patrz, ja misia na smyczy nie trzymam, a bym się w takiej sytuacji martwiła,

                  cóż, niektórym nie da się pomóc.
                  Skoro zamiast pomyśleć bardziej racjonalnie wolisz się martwić, to się będziesz martwić.
                  • mona-taran Re: Panikara 12.10.20, 13:52
                    Póki co, jeszcze się taka sytuacja nie zdarzyła. Jak się zdarzy to... się będę martwić wink
      • igge Re: Panikara 12.10.20, 15:10
        No u nas chyba podobnie choć akurat od męża wymagam i wyrzuty jak nie zadzwoni potrafię zrobić. Ale i tak raczej wiem, że coś tam się zdarzyło, jest mocno zmęczony/ zajęty i jak tylko będzie mógł to da znać.
        Raczej nie panikuję.
        Przyzwyczajona jestem przez starsze dziecko do przerw w kontakcie i nie wymagam meldowania się, rozumiem, że różnie bywa

        Wszyscy żyją ma raziewink i względnie zdrowi.
        Sama niestety też kompulsji w odbieraniu każdego telefonu i natychmiastowych odpowiedzi na smsy u siebie nie obserwuję
        Nie będę niewolnikiem własnego telefonu.
        Babcia dziecka kiedyś przed samym wspólnym wyjazdem wnerwiła się i krótko z wulgaryzmem nawet niespotykanym u niej kazała starszakowi odbierać NATYCHMIAST wszystkie telefony od niej
        I wtedy akurat miała racjęwink
      • m_incubo Re: Panikara 12.10.20, 20:43
        10/10
    • roks30 Re: Panikara 12.10.20, 13:10
      Z moich obserwacji wynika, że jeśli się zamartwiamy to z reguły nic się nie wydarza. Ja kiedyś rozpaliłam w piecu, a pięc w kuchni i pojechalam do pracy. W domu śpiący mąż i chory 5latek. Po jakimś czasie zadzwoniłam, tel dzwoni i nikt nie odbiera. I tak przez godzinę. Nie mogłam się na niczym skupić. Zadzwoniłam do sąsiada, który był w pracy, żeby zadzwonił do syna żeby poszedł do nas sprawdzić co się dzieje. Bałam się czadu (czujnik w domu był). Okazało się że telefon był wyciszony 🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️.
    • agonyaunt Re: Panikara 12.10.20, 13:12
      To się leczy.
      Gdyby stało się coś poważnego, to już byś wiedziała. Ale wpadanie w panikę bo ktoś się wypiął (celowo czy przypadkiem) z krótkiej smyczy to paranoja.
      • saszanasza Re: Panikara 12.10.20, 13:17
        agonyaunt napisała:

        > To się leczy.
        > Gdyby stało się coś poważnego, to już byś wiedziała. Ale wpadanie w panikę bo k
        > toś się wypiął (celowo czy przypadkiem) z krótkiej smyczy to paranoja.

        Moja sąsiadka zginęla na przejściu dla pieszych. Jej syn zostal powiadomiony co najmniej kilka godzin później.
        • agonyaunt Re: Panikara 12.10.20, 13:20
          Super, pisz takie rzeczy komuś, kto najwyraźniej ma problem z czarnowidztwem, na pewno autorce to pomoże.
        • karme-lowa Re: Panikara 12.10.20, 13:20
          saszanasza napisała:

          > agonyaunt napisała:
          >
          > > To się leczy.
          > > Gdyby stało się coś poważnego, to już byś wiedziała. Ale wpadanie w panik
          > ę bo k
          > > toś się wypiął (celowo czy przypadkiem) z krótkiej smyczy to paranoja.
          >
          > Moja sąsiadka zginęla na przejściu dla pieszych. Jej syn zostal powiadomiony co
          > najmniej kilka godzin później.
          >
          >
          Sasza, czasem warto zamilknąć.
          • alicia033 Re: Panikara 12.10.20, 13:38
            > Sasza, czasem warto zamilknąć.

            bynajmniej.
            Chyba, że ktoś lubi obrażać się na prawdę.
            Niekiedy przyczyną braku kontaktu rzeczywiście jest śmiertelny wypadek i namierzenie przez służby właściwych osób bliski trwa kilka/kilkanaście/kilkadziesiąt godzin.
            Ale są to na tyle rzadkie przypadki, że panikowanie, bo ktoś od dwóch godzin się nie odezwał świadczy li tylko o problemach ze zdrowiem psychicznym panikującego.
    • simply_z Re: Panikara 12.10.20, 13:14
      a jak tam historia z dziadkem?
    • wtop.ek Re: Panikara 12.10.20, 13:16
      A wiesz gidzie jechał? Może tam zadzwoń?
    • hanusinamama Re: Panikara 12.10.20, 13:20
      Ja tak mam jak mąz zabiera dzieci gdzieś....nie wiem dostaje paniki, ze oni zginą a ja zostane sama. Juz sie nauczył, ze jak tylko dojezdza daje znać, jak co sie przedłuża to tez daje znać. Boje sie tego i jezdzenia windą
      • wtop.ek Re: Panikara 12.10.20, 13:24
        Widać negocjacje biznesowe są bardzo trudne skoro nie zadzwonił. Musiał na nie od dawna czekać.

        Ciekawe czym pachą negocjacje? wink
      • igge Re: Panikara 12.10.20, 20:02
        Windą?
        Raz w życiu na cito, żeby uratować życie mi i noworodkowi przewożono mnie na noszach windą szpitalną w szpitalu położniczym - i winda akurat z nami w środku się zepsuła i zacięła, stanęławink
        A wtedy sekundy i minuty się liczyły. Odklejone nagle łożysko, niedotleniane dziecko.
        Raz też na ślub siostry biegnąc utkneliśmy w windzie między piętrami.
        • lily_evans11 Re: Panikara 12.10.20, 21:14
          I szybko się uwolniliscie z tej windy? Jak poród? Mi lekarz tłumaczył, że jak mi się łożysko odklei, to w parę minut po dziecku, a potem po mnie. Po czym miałam krwawienie z łożyska i skurcze, a na cc czekałam 8 godzin.
    • mebloscianka_dziadka_franka Re: Panikara 12.10.20, 13:35
      Oj, nie tylko ty. Raz mój mąż poszedł na siłownię i jakoś tak zakodowałam sobie, że ma wrócić po godzinie, no i jak było 1,5 godziny to już zaczynałam panikować, było to wieczorem, jesień, więc już ciemno, w dodatku nie wiem, czy mu się bateria wyładowała, czy nie wziął ze sobą telefonu, w każdym razie nie miałam jak się skontaktować. Miałam już najgorsze wizje, jak w końcu zadzwonił domofonem.
      • mary_lu Re: Panikara 12.10.20, 13:43
        To nawet nie ma pol godziny zapasu na rozmowy z kolegami? Zagada się facet z sąsiadem o fotowoltaice i już ma nieodebrane połączenia?
        • mebloscianka_dziadka_franka Re: Panikara 12.10.20, 13:47
          No. Taka jestem straszna.
          • mary_lu Re: Panikara 12.10.20, 13:50
            Ale masz wizje że umarł, czy raczej że cię zdradza?
            • kyrelime Re: Panikara 12.10.20, 14:04
              mary_lu napisała:

              > Ale masz wizje że umarł, czy raczej że cię zdradza?

              Teraz rozumiem powyższe zarzuty o trzymaniu na smyczy - smycz równa się lęk przed zdradą. Myślisz, że to niemożliwe martwić się o drugiego człowieka tak po prostu, o jego bezpieczeństwo? Wiem, że takie lęki bywają nieracjonalne i niepotrzebne, jednak w przypadku osób najbliższych jak dzieci czy mąż one po prostu się zdarzają w sytuacjach, które nasz mózg interpretuje jako odstępstwo od normy.
              • mary_lu Re: Panikara 12.10.20, 14:10
                Ale o pol godziny? Bo myślała, że trening dzisiaj godzinny a nie 1,5? To nie można poćwiczyć dodatkowo? Pogadać z trenerem? Pójść do sauny? Dłużej się porozciągać? Dorosły człowiek ma być w domu co do minuty?

                Jeżu, gdyby to było pol dnia chociaż...
                • kyrelime Re: Panikara 12.10.20, 14:12
                  Nie no pół godziny i w takiej sytuacji to też dla mnie przegięcie. Niemniej nie uważam, że każda "panikująca" ma problem ze "smyczą", wręcz przeciwnie, myślę że to mały odsetek.
            • mebloscianka_dziadka_franka Re: Panikara 12.10.20, 16:16
              Że go jakieś drechy na osiedlu pobiły i zabrały telefon.
      • maly_fiolek Re: Panikara 13.10.20, 10:03
        Mój za bezdzietnych czasów zabalował z kolegami ze studiów, 3 dni nie dawał znaku życia. Co przeżyłam to moje, ale to mnie skutecznie wyleczyło z kontrolowania co gdzie robi.
        Niestety dalej boję się panicznie o dzieci.
        • aragorna71 Re: Panikara 13.10.20, 14:05
          moj po takim numerze bylby juz bylym i wcale nie dlatego, ze balowal. Problemem byloby to, ze ma w nosie to, ze moge sie martwic i nie liczy sie ze mna. My z mezem zawsze piszemy chociaz smsa jak dojezdzamy na miejsce czy mamy sie spoznic dluzej do domu. Robimy to w trosce o siebie a nie dlatego, ze ktos kogos kontroluje czy zabrania.
    • jak_matrioszka Re: Panikara 12.10.20, 13:36
      Daj znac, czy maz dojechal, bo teraz to i ja sie zaczynam denerwowac smile
      • mama333 Re: Panikara 12.10.20, 13:45
        Nie jestes panikarą .
        Mój mąż na wyjeździe służbowym ,dzwonił co wieczór raz nie zadzwonił i nie odbierał telefonu ( był sygnał ) .
        Poruszyłam pół wycieczki. Telefony miałam z jego e-maili ( podpis email ) bo ludzi nie znałam
        Mąż zostawił w busie telefon .
        • alicia033 Re: Panikara 12.10.20, 13:53
          mama333 napisał(a):

          > Mój mąż na wyjeździe służbowym ,dzwonił co wieczór raz nie zadzwonił i nie odbierał telefonu ( był sygnał ) .
          > Poruszyłam pół wycieczki. Telefony miałam z jego e-maili ( podpis email ) bo ludzi nie znałam
          > Mąż zostawił w busie telefon .

          autorka wątku jest panikarą.
          Tak, jak i ty.
          • igge Re: Panikara 12.10.20, 20:05
            big_grin
      • onewoman Re: Panikara 12.10.20, 13:47
        Dalej nic nie wiem.
        • magdallenac Re: Panikara 12.10.20, 15:05
          onewoman napisała:

          > Dalej nic nie wiem.

          Telefon mu się pewnie rozładował, spróbuj się nie martwić. A tymi komentującymi i jadącymi po tobie idiotkami się nie przejmuj.
      • onewoman Re: Panikara 12.10.20, 16:49
        Dojechał
        • bywalec.hoteli Re: Panikara 12.10.20, 16:50
          i co się stało z telefonem?
        • jak_matrioszka Re: Panikara 12.10.20, 17:07
          To dobrze! I fajnie, ze napisalas, doceniam smile
        • little_fish Re: Panikara 12.10.20, 17:45
          No i super.
        • kyrelime Re: Panikara 12.10.20, 17:51
          onewoman napisała:

          > Dojechał

          Świetnie. Cieszę się i fajnie że napisałaś.
    • lily_evans11 Re: Panikara 12.10.20, 13:47
      Telefon padł mu po drodze. Musiał iść od razu na spotkanie i nie miał gdzie go naładować. To najprostsze i najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie.
      • azalee Re: Panikara 12.10.20, 13:51
        Zgadzam sie, to wg mnie najbardziej prawdopodne wyjasnienie.
      • grey_delphinum Re: Panikara 12.10.20, 13:53
        Współczuję nerwów i trzymam.kciuki by wszystko było ok.
    • bo_ob Re: Panikara 12.10.20, 13:50
      nie panikujesz

      ja i moi bliscy również meldujemy się, gdy dojeżdżamy do celu podróży, na twoim miejscu też byłabym niespokojna - ale to przecież nie znaczy, ze stało się coś złego, o złym człowiek dowiaduje się zwykle szybko
      • alicia033 Re: Panikara 12.10.20, 13:53
        owszem, panikuje.
      • tereso Re: Panikara 12.10.20, 13:55
        Wyobrażam sobie, jak się denerwujesz. Ja akurat tak nie mam, ale chciałam powiedzieć, że spokojnie wyobrażam sobie że gdzieś dojeżdżam i zagaduję się z psiapsiolami i zapominam wysłać SMS. Przypominam sobie w spokojniejszej chwili. Może Twojemu mężowi się zdarzyło ?
    • conena Re: Panikara 12.10.20, 13:55
      ja bym nie panikowała, gdyby stało się coś fatalnego, przeciez już byś wiedziała.
    • alexis1121 Re: Panikara 12.10.20, 13:57
      No cóż. Mój były odstawiał takie rzeczy. Generalnie był słowny, ale jak jechał gdzieś z firmą, to jakby nie istniał. Na początku panikowałam, raz nawet poszłam na policję 🤣 Za każdym razem był po prostu tak pochłonięty wyjazdem, że zapominał się meldować.
      • verdana Re: Panikara 12.10.20, 14:09
        Nie jesteś panikarą. Nawet ja zaczynam się denerwować, co się stało z Twoim mężem.
        • m_incubo Re: Panikara 12.10.20, 14:31
          Po co ją dodatkowo nakręcacie??
      • wtop.ek Re: Panikara 12.10.20, 14:10
        Tjaa...wyjazdem big_grin
        • alexis1121 Re: Panikara 12.10.20, 14:15
          No dokładnie.. Też po czasie inaczej na to spojrzałam.
      • maliniak665 Re: Panikara 13.10.20, 08:42
        alexis1121 napisał(a):

        > No cóż. Mój były odstawiał takie rzeczy. Generalnie był słowny, ale jak jechał
        > gdzieś z firmą, to jakby nie istniał. Na początku panikowałam, raz nawet poszła
        > m na policję 🤣 Za każdym razem był po prostu tak pochłonięty wyjazdem, że zapo
        > minał się meldować.

        meldować? surprised
    • joanna05 Re: Panikara 12.10.20, 14:23
      Spokojnie. Pewnie pracuje i wyłączył telefon. Może spotkanie ma? Nie martwiłabym się wcale, póki co. Przecież to nie zgubione dziecko w lesie. Nic się nie dzieje, zapomniał, nie miał czasu, zagadał się. Będzie dobrze, odezwie się smile
      • wtop.ek Re: Panikara 12.10.20, 14:31
        Wyłączać telefon w czasie pracy???
        • joanna05 Re: Panikara 12.10.20, 14:35
          wtop.ek napisał:

          > Wyłączać telefon w czasie pracy???
          Pewnie. Jeśli ma spotkanie z klientem, to wręcz nie wypada nie wyłączyć. A Ty odbierasz telefony podczas rozmowy z klientem?
          • wtop.ek Re: Panikara 12.10.20, 14:38
            Wiesz, telefony mają taki przycisk z boku. Jak się go naciśnie pokazuje się ikona dzwoneczka, a jak się ją pyknie to telefon przechodzi w tryb wyciszenia big_grin

            Świat nie składa się ze stanowisko związanych z klientami big_grin
            • joanna05 Re: Panikara 12.10.20, 14:40
              wtop.ek napisał:

              > Wiesz, telefony mają taki przycisk z boku. Jak się go naciśnie pokazuje się iko
              > na dzwoneczka, a jak się ją pyknie to telefon przechodzi w tryb wyciszenia big_grin
              >
              > Świat nie składa się ze stanowisko związanych z klientami big_grin
              No i dlatego włącza się poczta, bo mąż nie odbiera, wyciszył czy wylączył, jeden bies - przekierowuje na pocztę. Wszystko się zgadza. Pytanie było retoryczne - wystarczy, że zgubiony mąż może jest u klienta, wypada nie gadać wówczas z żoną.
              • wtop.ek Re: Panikara 12.10.20, 14:44
                Dlaczego u klienta? Świat nie składa się z repów. A wyciszony telefon ma tn plus w stosunku do wyłączonego, że widać kto dzwoni i można odpisać, że się oddzwoni później.
                • alicia033 Re: Panikara 12.10.20, 15:33
                  wtop.ek napisał:

                  > A wyciszony telefon ma tn plus w stosunku do wyłączonego, że widać kto dzwoni

                  zdradzę ci sekret, wtopek: - na wyłączonym telefonie, po jego włączeniu też widać, kto się próbował w tym czasie dodzwonić.
                  Jak ktoś nie odbiera w czasie rzeczywistym połączeń to znaczy, że NIE MOŻE lub NIE CHCE w tym czasie tego zrobić. Odpowie gdy będzie mógł/chciał a to, czy ma w czasie, gdy ktoś dzwonił telefon włączony czy tylko wyciszony nie ma znaczenia.
                  • wtop.ek Re: Panikara 12.10.20, 17:55
                    Ależ ma. Jak ktoś dzwoni, widać ma sprawę tu i teraz.
                    • ggrruu Re: Panikara 12.10.20, 18:15
                      Tak, jasne, na przykład zapytać co słychać. 90 procent telefonów może poczekać.
                      • wtop.ek Re: Panikara 12.10.20, 19:12
                        a te 10%?
                        • ggrruu Re: Panikara 12.10.20, 20:30
                          A te 10 to sprawy pilniejsze. Ale naprawdę nikt nie umrze jak nie odbiorę telefonu z pytaniem, czy kupić mi kawę. Nie zajmuje się ratowaniem ludzi więc nikt do mnie w sprawach życia i śmierci nie dzwoni.
        • alicia033 Re: Panikara 12.10.20, 14:36
          jak nie powinien przeszkadzać, to oczywiście, że wyłączyć.
    • m_incubo Re: Panikara 12.10.20, 14:30
      To ja jestem wyjątkiem i nie martwię się. Gdyby miał dotrzeć np. o 14.00 to zaczęłabym się zastanawiać myślę że ok 20.00.
      Jest mnóstwo sytuacji, większość kompletnie przypadkowych i niegroźnych, kiedy nie można się dodzwonić. Nie panikuj, przecież nic nie możesz i tak zrobić.
      • wtop.ek Re: Panikara 12.10.20, 14:41
        Czyli w zasadzie po co te telefony komórkowe? Albo wyczerpana bateria, albo nie ma zasięgu, albo został w busie, albo pan jest zajęty "negocjacjami" big_grin


        I jak za króla ćwieczka dalej nie można się skontaktować...
        • joanna05 Re: Panikara 12.10.20, 14:43
          wtop.ek napisał:

          > Czyli w zasadzie po co te telefony komórkowe? Albo wyczerpana bateria, albo nie
          > ma zasięgu, albo został w busie, albo pan jest zajęty "negocjacjami" big_grin
          >
          >
          > I jak za króla ćwieczka dalej nie można się skontaktować...
          No serio w pracy czasem trzeba intensywniej popracować, a nie gadać z domem. Nic dziwnego w tym nie ma, to nawet dobrze świadczy o pracowniku, że się angażuje. Pewnie oddzwoni, gdy będzie mógł.
          • wtop.ek Re: Panikara 12.10.20, 14:46
            Intensywna praca nie przeszkadza odpisaniu, że się zadzwoni później.

            Nieodzwanianie świadczy o zaangażowaniu na rzecz firmy? Ktoś to kontroluje, im więcej nieodebranych telefonów z domu tym szanse na pracownika miesiąca większe?

            Coraz bardziej zadziwiają mnie te wasze korpokołchozy, a mówi się, że to lata90ty były dziwaczne w tych firmach big_grin
            • joanna05 Re: Panikara 12.10.20, 14:49
              wtop.ek napisał:

              > Intensywna praca nie przeszkadza odpisaniu, że się zadzwoni później.

              > Coraz bardziej zadziwiają mnie te wasze korpokołchozy, a mówi się, że to lata90
              > ty były dziwaczne w tych firmach big_grin
              Odłożył telefon, bo pracuje. I super, zarabia na chleb, niektórzy już nie mają gdzie.
              Wasze? Moje konkretnie? Nie pracuję w korpo od 20 lat, tylko na swoim smile Ale rozumiem wciąż, że czasem w pracy telefon idzie w kąt, bo coś pilnego się robi. Nie tylko w korpo - jeśli rzeczony mąż jest tzw. fachowcem i leży właśnie pod kranem, naprawiając syfon, to też nie zerka na połączenia od żony wink
              • wtop.ek Re: Panikara 12.10.20, 14:53
                No ale co z tym "angażowaniem" w postaci nieodbierania telefonów> I kto to sprawdza?

                I nie sprowadzaj sprawy od absurdum historyjkami o hydraulikach. Jak już trzeba było napisać o astronautach, którzy nie odbierają w czasie wchodzenia w atmosferę big_grin Cały wątek dotyczy pana w delegacji, który nie dzwoni po dotarciu na miejsce.
                • sumire Re: Panikara 12.10.20, 14:55
                  Boże, cóż to będzie, jak ty odkryjesz, że są miejsca pracy, w których nawet nie wolno używać telefonu komórkowego.. smile
                  • joanna05 Re: Panikara 12.10.20, 14:57
                    sumire napisała:

                    > Boże, cóż to będzie, jak ty odkryjesz, że są miejsca pracy, w których nawet nie
                    > wolno używać telefonu komórkowego.. smile
                    smile)) Haha. Pewnie!
                    • wtop.ek Re: Panikara 12.10.20, 15:08
                      Zapewne są to miejsca spotkań z tym mitycznym KLIENTEM big_grin
                      • ggrruu Re: Panikara 12.10.20, 15:56
                        Raczej nie z klientami choć pracownicy lubią mówić o tych miejscach po prostu Firma smile
                        • wtop.ek Re: Panikara 12.10.20, 17:57
                          To w Firmie niw można rozmawiać prze telefon? W zasadzie logiczne.

                          Tylko ilu Bondów jest na ematce? big_grin
                          • ggrruu Re: Panikara 12.10.20, 18:17
                            Podałam jako przykład a nie że na ematce. Tak, nie można rozmawiać, są sytuacje kiedy nie można mieć przy sobie w ogole telefonu albo się siedzi w akwarium i nie ma żadnej łączności.
                      • igge Re: Panikara 12.10.20, 20:12
                        big_grin albo wręcz z bandą rozwydrzonych i zawracających dudę nonstop klientów, którym nie wypada pokazywać, że dom i żona ważniejsza niż praca
                        • ggrruu Re: Panikara 12.10.20, 20:31
                          W pracy ważniejsza jest praca,w domu dom, to zdrowy układ.
            • agonyaunt Re: Panikara 12.10.20, 15:26
              >Intensywna praca nie przeszkadza odpisaniu, że się zadzwoni później.

              Czasami nawet piknięcie telefonu przeszkadza. Zależy od pracy.
              • wtop.ek Re: Panikara 12.10.20, 17:57
                W czasie negocjacji z KLIENTAMI...
        • alicia033 Re: Panikara 12.10.20, 15:36
          wtop.ek napisał:

          > I jak za króla ćwieczka dalej nie można się skontaktować...

          tak, durniu taki chirurg w trakcie operacji nie będzie jej przerywał, żeby odebrać telefon. Nauczyciel w trakcie lekcji też powinien mieć telefon wyłączony i zajmować się prowadzeniem lekcji a nie rozmówkami.
          • igge Re: Panikara 12.10.20, 20:14
            Mnóstwo zawodów można by w tym kontekście wymienić
        • ggrruu Re: Panikara 12.10.20, 15:49
          A po co być ciągle w kontakcie?
          • bo_ob Re: Panikara 12.10.20, 15:51
            ggrruu napisała:

            > A po co być ciągle w kontakcie?

            bo koś chce i lubi
            • ggrruu Re: Panikara 12.10.20, 15:53
              Jak chce i lubi to ma zawsze włączony telefon przy sobie i power bank, co za problem?
              • alicia033 Re: Panikara 12.10.20, 16:03
                ggrruu napisała:

                > co za problem?

                problem stąd, że najwyraźniej tylko jedna ten ciągły kontakt lubi. Dla drugiej nie jest on na tyle priorytetowy, żeby zadbać o swoją nieustającą dostępność.
                • ggrruu Re: Panikara 12.10.20, 16:04
                  Całkowicie rozumiem, terror nieustającej dostępności jest dla mnie nie do zniesienia
                • igge Re: Panikara 12.10.20, 20:24
                  Nawet jak jest priorytetowy ( rćżne są ludzkie relacje) bo jedna czy obie strony lubi/ lubią, ma/ mają taką nieusuwalną i nie podlegającą reformie potrzebę ( emocjonalną/ psychiczną/ lękową/ troski/ cholera wie jaką) - i dbają/ dba partner o jej zaspokajanie dbając o swoją nieustającą dostępność - to nie ma bata - nie jest to możliwe i tak - nie czekać nigdy na odzew. Jak ma się obowiązki i pracę i generalnie coś do zrobienia sytuacje typu opisana przez autorkę będą się zdarzały.
                  Nie wierzę, że jest możliwe uniknąć konieczności poczekania na kontakt.
              • bo_ob Re: Panikara 12.10.20, 16:20
                ggrruu napisała:

                > Jak chce i lubi to ma zawsze włączony telefon przy sobie i power bank, co za pr
                > oblem?

                ale kto ma z tym problem?
                • ggrruu Re: Panikara 12.10.20, 16:23
                  Ta co pisze że telefonu bez sensu bo i tak nie ma kontaktu
                  • bo_ob Re: Panikara 12.10.20, 16:26
                    ggrruu napisała:

                    > Ta co pisze że telefonu bez sensu bo i tak nie ma kontaktu

                    aha, no fakt - telefon, który nie łączy to bezsens wink

    • bywalec.hoteli Re: Panikara 12.10.20, 14:40
      Jak przyjdzie z kwiatami to znaczy, że u baby siedzi.
      • onewoman Re: Panikara 12.10.20, 18:11
        Byleby żył😉
        • ggrruu Re: Panikara 12.10.20, 18:21
          Racja, lepiej go wtedy ubić osobiście big_grin
          • onewoman Re: Panikara 12.10.20, 18:22
            Oczywiście😁
    • cichadziewuszka Re: Panikara 12.10.20, 14:46
      Ma messengera lub WhatsApp? Sprawdź kiedy ostatnio był dostępny
    • massinga Re: Panikara 12.10.20, 14:55
      Powtarzac sobie, ze brak wiesci to dobra wiesc. Gdyby cos sie stalo, to juz by ktos poinformowal.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka