Dodaj do ulubionych

Pozytywna historia

14.10.20, 14:17
Zrobiłam zakupy dla teściów- w sklepie przy manufakturze (wytłaczają oleje, i robią masła z orzechow).
Na stronie sklepiku wyraźna informacja, ze towar wysyłają do pięciu dni. Gdy dokonywałam zakupu nawet przeczytałam, ale zaraz mi umknęło. Minęły cztery dni, i napisałam pytanie, jaki jest stan realizacji przesyłki, bo te zdrowe i smaczne artykuły to prezent na rocznice ślubu rodziców. Zaraz zadzwonił pracownik, powiedział, ze może nie wysyłać kurierem, a przywiezie zakupy osobiście, byle bym tylko zdążyła wręczyć prezent w dniu święta rodziców. Dzisiaj jeszcze raz zadzwonił, by upewnić się, ze będzie ktoś w domu. To godzina jazdy autem w jedną stronę, pogoda ponura, dżdżysto i strasznie szaro, a mimo tego komuś chciało się zrobić dobry uczynek.
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: Pozytywna historia 14.10.20, 14:36
      Nawet ja nie jestem tak naiwna, by nie dostrzec w dobrym uczynku dbałosci o wizerunek firmy, ale tak czy inaczej miło przeczytać, że takie rzeczy się zdarzają, jeśli będę w Łodzi na pewno wdepnę do tego sklepu, z przyjemnością smile
    • mona-taran Re: Pozytywna historia 14.10.20, 14:49
      Bardzo miło smile
      Ja się właśnie zastanawiam co zrobić i czy mój "dobry uczynek" nie będzie czasem "gwoździem do czyjejś trumny " :p bo dostałam dziś paczkę do kogoś, kto mieszka pod takim samym adresem, tyle że w mieście obok. A że ja akurat dziś czekałam na paczkę, to niewiele myśląc, otworzyłam to co dostałam i dopiero po zawartości zorientowałam się że to nie moje :p
      Mogłabym to zawieźć prawowitemu odbiorcy, ale zawartość paczki wskazuje raczej na kogoś w bardziej zaawansowanym wieku... A jak chcąc zrobić coś dobrego zarażę tego kogoś koroną? 🤔 Podrzucić pod drzwi, spsikać spirytusem, zadzwonić i się oddalić? 😅
      • jak_matrioszka Re: Pozytywna historia 14.10.20, 15:37
        Zadzwonić, powiedzieć że przyszła do Ciebie i w dobrej wierze otworzyłaś, nie czytajac adresata, zaproponować że podrzucisz podkreślić, że i tak masz po drodze.
        Jak numery u Was tajne, to pojechać i przyznać sie osobiście, a prawowity właściciel sam zdecyduje o ewentualnej kwarantannie paczki.
        • mona-taran Re: Pozytywna historia 14.10.20, 15:44
          Ja się nie mam do czego przyznawać, to kurier kretyn czytać nie umie :p Gdybym akurat nie czekała na paczkę to bym pewnie nawet nie otworzyła, bo często się zdarza że przynoszą jakieś listy z windykacji do poprzednich lokatorów.. a że czekałam, to byłam przekonana że to moje, bo paczka nie list :p
    • igge Re: Pozytywna historia 14.10.20, 14:54
      Też lubię takie pozytywne historie.
      Zepsuł mi się czajnik elektryczny. Po długim czasie użytkowania. Ponad roku chyba czy dłużej.
      Poszłam do sklepu ( Rossmann) najbliższego gdzie kupiłam ale raczej przy okazji i bez specjalnej nadziei na wymianę/ naprawę czy zwrot kasy bo nie miałam paragonu.
      Życzliwie i natychmiast i bez żadnego nacisku z naszej strony - oddali kasę i przeprosili za kłopot bo się zepsuł.
      Byłam pozytywnie zaskoczona.
      • 12gram Re: Pozytywna historia 14.10.20, 14:59
        mi złamały sie okulary, ponad trzy lata po zakupie - a gwarancja jest tylko na dwa. poszłam do optyka , bez faktury bo dawno wyrzuciłam, a on bez problemu sprowadził mi od producenta takie same oprawki za darmo i przełożył szkła gratis.
      • troompka Re: Pozytywna historia 14.10.20, 16:39
        to i ja opisze moją pozytywną historie z dziś: Składałam reklamacje do firmy na źle wykonaną usługę, pierwszy raz w życiu, a z racji covida nie posiłkowałam sie żadnymi prawnikami, sama napisałam pismo i dzis po prawie 3 tyg.odpisali mi, że uznają moją reklamację i kwotę, którą przeznaczyłam na naprawę ich zle wykonanej usługi mają mi zwrócić. A już myślałam, że będę się musiała po sądach bujać.
    • sasha_m Re: Pozytywna historia 14.10.20, 17:39
      Lubię takie historie.
      Kiedyś właściciel hurtowni z zabawkami przywiózł mi paczkę do domu, jak się okazało, że pierwsza, którą wysłał, zaginęła. To był prezent gwiazdkowy, a do Wigilii zostały 2 dni. Miło.
      Moja mama pracowała w rejestracji punktu pobrań w przychodni, przed jakimiś świętami przyszla para starszych ludzi, żona miała mieć badanie związane z jej leczeniem onkologicznym. Na drugi dzień mąż przyszedł po wyniki, okazało się, że jeszcze ich nie ma. Zmartwił się bardzo, ale co zrobić. Wyniki nadeszły wieczorem, były ok, mama, chociaż nie miała prawa tak zrobić, odszukała ich nr tel., zadzwoniła i przekazała informację, żeby mieli spokojne święta.
      A jak mojemu mężowi ukradli plecak w jakimś pubie, pani, która znalazła go w koszu na śmieci, przywiozła nam go do domu. Adres był w dokumentach.
      • igge Re: Pozytywna historia 14.10.20, 20:22
        Miło.
        Przypomniałam sobie, że kilka lat temu syn gubił po kolei w autobusie, w metrze itd wartościowe rzeczy. Portfel z zawartością, tablet, klucze z adresem, laptop.
        I wiecie co???
        Wszystkie itemy uczciwi znalazcy plus raz zwykła obsługa metra i biuro rzeczy znalezionych - oddali bezinteresowniebi szybko.
        Potem dziecko było przekonane, że jest to naturalne, normalne i totalnie oczywiste i że zawsze tak jest i każdy tak robismile smile big_grin

        Aha my jak mieliśmy rok temu serię rozkraczeń się na ulicy auta i czekaliśmy na pomoc drogową - kilka osób nam się zatrzymywało na ulicy autem wysiadało i faceci pytali czy nie trzeba nam w czymś pomóc?
        Byli gotowi poświęcić swój czassmile

        I ostatnio w Czechach w Pradze też jackiś mlody pan zatrzymał się widząc moją bezradną minę i męża sprawdzającego tablicę odjazdów tramwajowychni też pytał sam z siebie o co chodzi i w czym problem bo chciał pomóc.
        To wszystko to niby drobiazgi ale przywracają wiarę w ludzibi sprawiają radość choć nie korzystaliśmy z pomocy.
    • jowita771 Re: Pozytywna historia 15.10.20, 11:00
      W latach dziewięćdziesiątych był moment, że moja rodzina bardzo cienko przędła i mama poszła do mopsu, zapytać, czy jest możliwość dostania jakiejś jednorazowej pomocy. Panie przyjęły prośbę, ale nie umiały powiedzieć, czy coś z tego będzie. I w wielką sobotę rano pracownik przyniósł pieniądze . Pieniądze miały być wysłane przekazem pocztowym zaraz po świętach, ale ktoś tam pomyślał, że może jeszcze przydadzą się na jakieś przedświąteczne zakupy. Przydały się smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka