mona-taran
31.10.20, 19:13
Dawno się z chłopem nie pokłóciłam i jakoś mi dziwnie...
Scenka rodzajowa:
Ja przygotowuję kurze nogi na obiad. Wyrywam jakieś resztki piór i inne takie. Chłop gra na PS4 w COD. Młoda dostała wścieku, lata w tę i spowrotem, wydziera się, zaczepia chłopa co chwilę. Ewidentnie się nudzi i próbuje zwrócić jego uwagę. Bezskutecznie, on się ogania jak od natrętnej, upierdliwej muchy. Młoda niepocieszona zaczęła rozrzucać książki co z nienacka wściekło chłopa i się zaczął drzeć, co się zdarza baaardzo rzadko. On się drze, młoda się drze... I tak się drą, idiotyczna przepychanka typu " pozbieraj! Nie pozbieram!" Po kilku minutach słuchania tych bezsensownych wrzasków szlag mnie trafił, pierdolnęłam tym kurczakiem i mówię, że może by łaskawie wyłączył tą pieprzoną grę i zajął się dzieckiem te 15 minut. I tu się wywiązała niemiła acz kulturalna wymiana zdań i od tamtej pory odzywamy się do siebie bardzo zdawkowo, typu "podaj sól".
Na swoją obronę mam to, że mam złe wspomnienia z poprzedniego małżeństwa, gdzie mój ex tak się odganiał od dziecka i mnie, bo grał i zareagowałam emocjonalnie. On na swoją nie wiem co ma...
I dziwnie mi i źle, bo nie kłócimy się prawie wcale a tu takie coś...
Co robi ematka?:p