renia266
08.01.21, 14:12
Mam taka smutna sytuacje obok siebie. Moja kolezanka rozwodzi sie po 15 latach, maz wlasnie wniosl o rozwód. Przyczyną jest brak dzieci - nie wiadomo medycznie po czyjej stronie wina. Były dwie próby invitro pełnopłatne nieudane. Wlasnie miała byc trzecia ale Pan rozmyslił się, wniósł o rozwod i wyprowadził sie do innej niedawno poznanej kobiety. Pan twierdzi ze te próby o dziecko go wykończyły i taki im los był pisany, że nie mieli mieć dzieci. Psychicznie po prostu się poddał. Co do innych kwestii rozwodu podziału majątku itp Pan jest bardzo ugodowy, nie chce Pani pokrzywdzić. Ale nową kobietę znalazł bardzo szybko. Kolezanka zgadza się na rozwód, ale chce tej procedury invitro- bo to dla niej ostatni biologicznie moment na dziecko ( ma 40 lat). On kategorycznie odmawia, chce aby zarodki poszły do adopcji ( jest taka opcja w umowie z kliniką). Kolezanka ma możliwość teoretycznie na 2 procedury bo tyle ma zamrozonych tych zarodków. On nadal się nie zgadza, twierdząc, że ten etap życia ma juz za sobą. Kolezanka bez zgody na ostatnie invitro nie chce sie zgodzic na rozwód. Obydwoje są sympatyczni, lubię ich, ale przyjaciólka oczywiscie mi bliższa. Staram się ja namówić do zgody na adopcję tych zarodków ( klinika naciska na decyzje), ale w sumie nie wiem czy dobrze robię. Bez jego zgody in vitro dla koleżanki jest niemożliwe. Co myślicie?