Dodaj do ulubionych

kiedy odpuścić

12.01.21, 17:14
Kiedy, mimo zaangażowania emocjonalnego, pewnych cech, które odpowiadają, pozytywnych rzeczy lepiej odpuścić i zrezygnować ze związku? Pomijam powody tak ewidentne jak przemoc, manipulacja czy popularne uzależnienia. Co innego było dla was nie do przeskoczenia?
Obserwuj wątek
    • wilczycazmysica Re: kiedy odpuścić 12.01.21, 17:26
      W moim przypadku (ostatnim) - nieprzecięta pępowina z rodziną pochodzenia . Tzn emocjonalna, bo finansowo, materialnie i organizacyjnie samodzielny. Lat 49. Pierwszy raz się z czymś takim zetknęłam, nie dałam rady... Szkoda, bo pod wieloma względami fajny facet.
    • zazou1980 Re: kiedy odpuścić 12.01.21, 17:37
      U mnie to byla wzrastajaca kosciolkowatosc partnera. Ja szlam w kierunku liberalnym, on konserwatywnym. Denerwowalo mnie coraz czestsze krytykowanie mojego zachowania i proby ograniczania moich praw...
        • zazou1980 Re: kiedy odpuścić 12.01.21, 17:51
          No u mnie byly partner chcial, zebym np. chodzila z nim co niedziele do kosciola, bo tak „trzeba”. Od rodzicow byl odpepniony, z reszta juz ponad rok mieszkalismy razem w innym miescie niz rodzice. Z czasem coraz wiecej mu u mnie przeszkdzalo i trzeba bylo definitywnie to skonczyc, zeby nie byc coraz bardziej sfrustrowana...
          • wilczycazmysica Re: kiedy odpuścić 12.01.21, 18:01
            No ma... Z pozytywnych cech: uczuciowość (czułość), dynamizm fizyczny (sporty, dbałość o formę), wspólne wycieczki górskie, dbałość o dom, obowiązkowość, uczciwość, można było na nim polegać jeżeli cos zaplanowaliśmy, pracowitość..Ale z drugiej strony medalu, ech...szkoda gadać... same kontrasty...Np dynamizm fizyczny i skamielina w poglądach...
            • tereso Re: kiedy odpuścić 12.01.21, 18:04
              Dla mnie najważniejsze jest chyba jednak porozumienie emocjonalne i fizyczne taki flow między ludźmi. Z radykałami, dewotami, obsesyjnymi, grzecznymi chłopcami itd - niemożliwe do stworzenia. A dla Ciebie co najważniejsze ?
            • turzyca Re: kiedy odpuścić 12.01.21, 23:19
              Brzmi jakbyś się spotykała z moim byłym szefem. Co ciekawe zawodowo też był bardzo dynamiczny intelektualnie, można go było łatwo przekonać do nowatorskich rozwiązań.
              W rzadkich na szczęście rozmowach na temat poglądów prywatnych beton wyłaził błyskawicznie i nawet nie warto było dyskutować.
    • fornita111 Re: kiedy odpuścić 12.01.21, 18:28
      Zawsze skreslalam faceta, jak z niego wychodzil seksizm, rasizm, antysemityzm. Niestety, bywalo, ze panowie sie maskowali miesiacami i dopiero na etapie blizszej znajomosci ujawniali swoje "odwazne" poglady. Najpierw probowalam takich resocjalizowac, z wiekiem przeszlam w tryb "kop na dowidzenia". Podobnie bylo z katolikami traktujacymi serio swoja religie- dla mnie to jest rodzaj niepelnosprawnosci psychicznej, u znajomych, rodziny i przyjaciol moge przelknac, u partnera juz nie.
      • wilczycazmysica Re: kiedy odpuścić 12.01.21, 18:41
        Nam "pomógł" COVID i pandemia, wtedy opadły maski w poglądach . Wyjazdy, wyjścia, planowanie przyjemności, miłe spędzanie czasu : super. Poglądy nie były na tyle skrajnie radykalne by od razu skreślać cokolwiek. Myślałam, ze nie musimy myśleć tak samo, żeby być ze sobą. Ale przyszło zamknięcie i coraz więcej codzienności - to tutaj zaczął się problem.
          • agaagaaga123 Re: kiedy odpuścić 13.01.21, 08:41
            Ja kiedyś zmieniłam w ciągu roku konserwatystę w lewaka. Na początku mieliśmy poglądy drastycznie różne, ale okazało się on nie spotkał się nigdy z jakąkolwiek sensowną argumentacją, w jego otoczeniu konserwatyzm był naturalny jak powietrze a innych podejść nie rozumiał, nie wiedział, o co im właściwie chodzi. A że chciał zrozumieć i słuchał uważnie, zaczął sam szukać, jego poglądy ewoluowały a ja jestem zajebiście z niego dumna i zyskał mój ogromny szacunek.
            Od tego czasu nie powiem, że to poglądy dyskwalifikują człowieka, ale umysł zamknięty na zmiany.
        • znowu.to.samo Re: kiedy odpuścić 12.01.21, 19:36
          A może jakby człowiek przeczytał kiedyś to i owo, zaświeciłaby się jaka żarówka w głowie, i zrobiłby inaczej?

          No ale niestety większość musi sprawdzić na własnej skórze sprawy wiadome od wieków
        • turzyca Re: kiedy odpuścić 12.01.21, 23:23
          Ale to nie była obecna ematka wąska specjalistka z bidetem, rozmiar 36, z twarzy lat 18, z cynizmu 86.

          Wątek z 2005 rozpoznasz bez patrzenia na datę, np. będzie to pytanie, czy można, karmiąc, zjeść choć małą miseczkę truskawek/kapustę zasmażaną/curry.
          • raohszana Re: kiedy odpuścić 13.01.21, 08:48
            Toż to były najlepsze lata brania się shellerek, lipcowych i edelstein i przeróżnych inszych za łby przy byle okazji, sandałowych dżihadów, afer magdowych i takiego najeżdżania na ludzi, że aż uciekali.
            • qwirkle Re: kiedy odpuścić 13.01.21, 19:14
              raohszana napisała:

              > Toż to były najlepsze lata brania się shellerek, lipcowych i edelstein i przeró
              > żnych inszych za łby przy byle okazji, sandałowych dżihadów, afer magdowych i t
              > akiego najeżdżania na ludzi, że aż uciekali.
              >

              No, mnie wtedy mocno pogonily, jak zapytałam o coś tam przy bliźniakach... Normalnie poszczuły psami


              Pod innym nickiem pisałam wtedy...
              • raohszana Re: kiedy odpuścić 13.01.21, 19:41
                Parę dziewczyn sobie poszło ze smutkiem, wielu nicków nie widuję, szkoda, ale je rozumiem - ja sobie o pierdoletach pisuję, a wtedy to już w ogóle; i jak ktoś coś odpowie nie za ładnie to łatwo zlać. A dziewczyny o poważne rzeczy pytywały, w wątku jatka, one raz, drugi, trzeci od najgorszych wyzwane - to co słabsze odpuściły.
                Acz taki wątków-jatek o rzeczy kompletnie od czapy to brakuje wink
    • hrabina_niczyja Re: kiedy odpuścić 12.01.21, 18:51
      Samotność w związku, olewanie mnie, więcej dni smutnych niż wesołych i kiedy już nie czekasz na kogoś z radością, a zaczynasz się wymigiwać od spotkań, spędzania razem czasu. Jednym słowem kiedy związek przestaje mieć wartość dodatnia.
      • joana012 Re: kiedy odpuścić 12.01.21, 19:27
        Taki poziom niechęci że nie mam ochoty na zbliżenie. Źródło niechęci to kłamstwa, brak stabilności finansowej, nieodpępowienie i niedojrzałość. Takie były przyczyny mojego rozstania i rozwodu.
        Nie zniosłabym też radykalizmu politycznego czy religijnego, ksenofobii, ciasnego umysłu powodującego agresję wobec ludzi czy zwierząt
    • po-trafie Re: kiedy odpuścić 12.01.21, 19:18
      Kiedy nie wyciagamy z siebie tego, co najlepsze.
      Kiedy to, jak ja widze siebie i swoje dobro jest odmienne od tego jak on widzi moje dobro (i wzajemnie).

      Z tym, ze ja dosc wymagajaca i krytyczna jestem. Zakladam, ze kazdy zwiazek, moze sie kiedys skonczyc. Ba, moze sie skonczyc nawet jak ludzie sie bardzo kochaja.
      Wiem, ze takie odpuszczenie boli, ale znam tez siebie na tyle, zeby wiedziec ze nie boli koszmarnie dluzej niz rok, a gdzies po 5-6 latach ogolnie sie intensywnosc emocji zaciera.
    • z_pokladu_idy Re: kiedy odpuścić 12.01.21, 19:51
      U mnie to była niechęć partnera do wyjścia z choroby. Miał depresję, która się pogłębiała. Nie chciał pomocy, nie chciał lekarza. Chciał spokoju. Im bardziej starałam się o niego dbać, żeby nie musiał się niczym martwić (gotowanie, sprzątanie, wspólny kredyt wzięłam całkowicie na siebie) tym on był bardziej wycofany. Winę widziałam w sobie, więc poszłam na terapię. Po pół roku usłyszałam od terapeutki, że od pół roku zaczynam płakać w momencie wejścia i zawsze z tego samego powodu, że to mnie przerasta i muszę zacząć ratować siebie. Niby to oczywiste, że żeby tworzyć zdrowy związek trzeba zadbać w pierwszej kolejności o swoje potrzeby, ale dla mnie to było objawienie. Zrozumiałam też, że zaczęłam samą siebie nienawidzić za wejście w rolę kobiety, która kocha za bardzo. Rozstaliśmy się. Teraz jest moim mężem i mamy dziecko, ale to jest już zupełnie inny związek.
    • alina460 Re: kiedy odpuścić 12.01.21, 21:37
      Nie mogłabym być z kimś, kto prowadzi kanapowy styl życia. Nie wyobrażam sobie, że nie wyjezdzalibysmy razem na wakacje, zwłaszcza w góry.

      Mhm, ja mam aktualnie na stanie pracoholika i też zastanawiam się, czy to już ten moment, w którym granica została przekroczona , czy jeszcze nie, ale mam wrażenie, że to tylko kwestia czasu.
    • fragile_f Re: kiedy odpuścić 12.01.21, 23:07
      Idiotyczne kłamanie, wzbudzanie zazdrości, mentalne zdziadzienie, kanapowatość albo odwrotnie - spędzanie każdej wolnej chwili na imprezowaniu. Brak akceptacji dla moich zainteresowań i uważanie ich za dziwaczne. Kiedyś na przykład spotykałam się z panem, który nieźle rokował, ale po miesiącu-dwoch zorientowałam się że siedzimy ciągle w domu. No ok, to zmusił się do wyjścia ze mną na rower do lasu, po powrocie zapowiedział że to był "ostatni raz kiedy spędził tak koszmarny dzien". Spełniłam jego życzenie i zerwałam z nim wink

      Słuchanie disco polo ma swoją osobną kategorię big_grin W sensie - nie byłabym w stanie z kimś takim w ogole wejsc w związek. Tak samo z homofobem, rasistą, seksistą itp. Śmierdzenie również oznacza, że odrzucam na wstępie. Brudne paznokcie takoż.
    • snakelilith Re: kiedy odpuścić 12.01.21, 23:30
      Skreślałam związek zawsze, gdy czułam, że nie potrafię być przy danym facecie w stu procentach sobą. Na przykład staram się być kimś innym, czy jakąś inną wersją mnie, kimś, kto by mu się bardziej podobał. Na dłuższą metę to bardzo męczące i prowadzi tylko do komplikacji.
    • alpepe Re: kiedy odpuścić 12.01.21, 23:42
      Ja odpuściłam, kiedy zrozumiałam, że choćbym stanęła na rzęsach, nie spełnię oczekiwań, bo są tak sprzeczne. Że nie uszczęśliwię. Bo problem nie był we mnie, choć długo myślałam idiotycznie jak cała masa dobrze wytresowanych kobiet, że liczy się, że ja go kocham. Gówno. Perła przed wieprza. Teraz on co jakiś czas, bardzo dawno po rozstaniu nie może się z tym pogodzić, a jak jestem w związku, który tak po prostu dobrze mi robi.
    • dolcenera Re: kiedy odpuścić 13.01.21, 07:38
      Ja jestem akurat z natury bardzo wymagająca i krytyczna w stosunku do facetów, wiec odsiewałam bezlitośnie absztyfikantów przy najmniejszym sygnale „kiepsko rokuje” już na etapie bardzo wstępnym, wiec na własnym przykładzie nie pomogę, ale ogólnie to brak porozumienia intelektualnego, emocjonalnego, seksualnego i wspólnego poczucia humoru to kanał.
    • trampki-w-kwiatki Re: kiedy odpuścić 14.01.21, 13:58
      Gdyby związek niszczył moją samoocenę, to zakończyłabym go nawet, gdyby wszystko inne było piękne i pachnące.

      Ale też nie mogłabym być z kimś, kto w codziennych sprawach jest zupełnie inny ode mnie i ma inne potrzeby - na przykład ma wyrąbane na elementarny porządek w domu, nie ogarnia sam z siebie przestrzeni i powoduje, że mnóstwo czasu spędzam na sprzątaniu po nim.

      W ogóle im jestem starsza tym mniej wiem o tym, czego właściwie potrzebuję w związku i co mnie uszczęśliwia. Kiedyś myślałam, że w grę wchodzi tylko "braterstwo dusz", podobne zainteresowania, wspólne pasje, intelektualne połączenie, koniecznie te same poglądy na sprawy etyczne czy społeczno-gospodarcze i takie tam.
      I że takie pierdoły jak porozrzucane skarpetki nie mają znaczenia, gdy ktoś jest fascynujący i się go kocha.
      Dzisiaj uważam, że ważny jest dla mnie "święty spokój", jeśli nie mam przestrzeni do sporów i kłótni, za to dom wypełnia spokój, to spoko, jestem szczęśliwa.
      Diabli wiedzą, co tam będę uważać za lat 10.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka