elllllis
03.03.21, 11:19
Dzień dobry.
Od kilkunastu lat borykam się z problemem zbieractwa mojego taty. Ja po prostu nie daję już rady. Mieszkam w naszym domu rodzinnym. Wczoraj potrzebowałam coś z jednej z szop (pomimo tego, że wyobrażam sobie co w tych szopach jest) i musiałam wystawić jeden z kartonów. Otwarlam go - a tam nasze - moje i brata - ciuchy z dzieciństwa (mamy oboje już po 40-tce). Przez chwilę się uśmiechałam a potem do mnie dotarło, że to wcale nie jest śmieszne i zachciało mi się płakać. Nie wiem ile metrów kwadratowych ma nasz dom, ale wszystkie będące w nim szafy są napakowane po same brzegi - ciuchami, kołdrami , pościelami, ręcznikami, starymi torbami... Wymieniać wszystko mogę do jutra. Tata jeśli "sprząta" wynosi wszystko do szop. Ja po prostu tego nie ogarniam. Czasami zdarzy mi się wywieźć coś z domu , ale on jakby miał wszystko zeskanowane. Często na drugi dzień po zniknięciu jakieś rzeczy jest telefon z pytaniem gdzie dana rzecz jest. Nie wywożę wartościowych rzeczy - po prostu uważam że dziesiąta kołdra, trzydziesta pościel albo niemodny płaszcz (tata ma z 20 kurtek w granatowym kolorze, ale chodzi w jednej) już nam się nie przydadzą.
W szopach znajdują się stare garnki, które miały iść na złom, zapalniczki z brakiem gazu, miliony jednorazowych doniczek, dywany... Wiem że jeśli kiedykolwiek przyjdzie mi to sprzątać znajdę tam całe swoje dzieciństwo. Rowerów ma z 7 szt i wszystkie się przydadza, ale żadnego nawet sprzedać nie chce. Ja poprostu boje się dnia kiedy będę to wszystko sprzątać. A najgorsze jest to, że do niego nic nie dociera. Ma strasznie trudny charakter. W zasadzie to on ma tylko rację - rozumiecie? Powiedziałam mu kiedyś, że jak odejdzie to i tak nic ze sobą nie zabierze. Żebyście mnie źle nie zrozumieli - chcę żeby żył jak najdłużej. Wiem skąd to się u niego wzięło - jego rodzice byli zbieraczami. To co znalezione zostało w ich domu... Przytłacza mnie to wszystko. Na pójście na terapię nie zgodzi się ja to wiem. Kłótnie z nim? Nic nie wnoszą , po prostu się na mnie obraża. W zasadzie piszę to, bo chyba ja potrzebuję pomocy. Jestem przytłoczona tą sytuacją.