marusia_ogoniok_102
09.05.21, 00:21
Wiecie co, w empiku na przecenach leży często coachingowy szrot, ale ten jakoś mnie zafascynował.
Książka nazywa się "Deadline. Przeżyj ten rok, jakby miał być twoim ostatnim" i generalnie pomysł jest taki, żeby wyznaczyć sobie datę własnej śmierci - na równo za rok (w sensie metaforycznym, nie postuluje żeby faktycznie rzucić się z mostu za rok od teraz). I to chyba ma działać tak, żeby przestać prokrastynować, robić to, co się kocha, takie tam coachingowe rzeczy jakie zwykle mówią coache.
I tak sobie tego blurba przeczytałam i zastanowiłam się: gdybym dowiedziała się, że mam przed sobą równo rok - co bym zrobiła.
I o Boże.
Gdybym ten pomysł na poważnie (czyli bez żadnego "oj, to tylko tak na niby") wprowadziła w życie to skończyłoby się tak spektakularną katastrofą, że równie dobrze to faktycznie mógłby być mój ostatni rok, bo potem nijak nie miałabym już powrotu do normalności.
Czyli, gdybym naprawdę sądziła że mam w ciele bombę która wybuchnie równo za rok i nie ma jak jej usunąć:
Raz - rzuciłabym pracę. A to jest bardzo spoko praca. Nie kocham jej, często jej wręcz nie znoszę, ale mam umowę na czas nieokreślony, za moją pensję da się wyżyć i nawet daje mi zdolność kredytową.
Dwa - połowę tego czasu spędziłabym na kanapie, rycząc wniebogłosy z atakami paniki, bo... bo nie chcę umierać, to chyba jasne?
Trzy - przestałabym się czegokolwiek uczyć. Języki? Po co mi one? Nie zdążę się ich nauczyć na jakimkolwiek sensownym poziomie przed śmiercią. Programowanie? Po jakiego czorta? Patrz wyżej. Malowanie? ...no dobra, z Bobem Rossem można namalować spoko widoczek nawet jeśli pierwszy raz w życiu ma się pędzel w łapie (kocham cię Bob, powinieneś być tu z nami), ale wciąż.
Cztery - zdrowie? Jakie zdrowie, za rok umrę, dawajcie mi tu te hamburgery! A... a skoro i tak umrę za rok, to dawajcie mi tu wszystkie możliwe narkotyki, a co! Zobaczymy, czy po kwasie naprawdę się widzi fraktale, a po grzybach można gadać z bogami!
Pięć - bezpieczeństwo? Jakie bezpieczeństwo! Idę na wylotową i łapię stopa by przemierzyć kontynent! A jak się uda - to zobaczyć Czukotkę. Bardzo chcę kiedyś zobaczyć Czukotkę. Awionetkę da się złapać na stopa?
Sześć - rzeczy których nie mogę powiedzieć ani zrobić, bo zniszczyłabym sobie życie. Jedziemy z tym!
Także. Ta metoda chyba nie jest dla mnie. Ale książkę kupiłam, z czystej ciekawości jak autorka to widzi, żeby nie skończyło się wielkim płaczem. Zwłaszcza, że była przecena.
...tak poza tym, czy myśmy już tego w 2012 nie przechodzili? Jak niektórzy nieironicznie bali się końca świata, bo Majowie, i sprzedawali całe majątki żeby mieć na schrony?