szekladyna
18.05.21, 10:03
Syn w zeszłym roku w czerwcu skończył studia magisterskie. Nazywając rzecz po imieniu, bezwartościowy kierunek - pedagogikę. Chciał to wykształcenie, no to je ma. Na szczęście był na tyle przytomny, że jeszcze na początku maja podjął pracę w urzędzie państwowym. Przez pół roku na zastępstwo, później wziął udział w konkursie i na kolejne 6 miesięcy dostał już właściwą umowę. Teraz skończyła mu się i dostał na czas nieokreślony. Brzmi pewnie dobrze, ale jest fatalnie. Po podwyżce na nowej umowie dostaje 2700 netto. Nie, to nie jest żart!!! Ma 25 lat i nie wie co dalej. Ja też nie wiem, co mu doradzić. Teoretycznie ma komfortową sytuację, nudna, ale stabilna praca urzędnicza, etat. Z drugiej strony, to brzmi jak wyrok. Zero możliwości rozwoju, psie pieniądze bezwartościowa branża. I widzę w nim tę narastającą frustrację, rozumiem ją. Mąż doradza wyjazd do pracy fizycznej zagranicą, gdzie przynajmniej zarobi chłopak na wkład własny. No ale to ryzyko, że po powrocie łatwo się na taką ciepłą posadkę nie załapie. Ja myślę z kolei o jakichś realnych kursach dokształcających, ale nie mam konkretnego pomysłu. Może jakiś rzeczywisty fach typu CNC albo C+E? Co można doradzić w takiej sytuacji? Szukam jakiejś inspiracji, podpowiedzi.