Dodaj do ulubionych

Patchwork posypany

19.08.21, 00:14
Nie udał mi się patchwork. Nie wiem czy potrafię to poskładać. Nie wiem zresztą jak. Krótko wygląda to tak. Ja 39, dwójka dzieci (córka 8, syn 12), z ojcem od dawna nie ma kontaktu, nie wiadomo gdzie jest, zresztą ma zabrane prawa. Od roku mieszkam z partnerem (41) i jego córką (15). Dzieci się nie dogadują. Moja córka nie znosi jego córki z wzajemnością. Syn podobnie. O ile jednak między dziewczynkami jest wyraźna niechęć, to nie ma prawie spięć, bo się do siebie nie odzywają. Z synem jest trudniej, bo codziennie są kłótnie, przytyki, wyzwiska między nim a córką partnera. Nie bronię swoich dzieci, wina na pewno jest po środku. Córka partnera ma wybuchowy charakter, ale moje dzieci również. W szkole doszło raz do tego, że córka partnera naopowiadała na szkolnej grupie FB jakichś głupot o moim synu (np. że ma twarz jak jego ojciec alkoholik i sam pije), a on jej się "zrewanżował" pisząc, że rozbiera się za pieniądze na TikToku dla Arabów. Oczywiście obie wiadomości fałszywe. Wynikła z tego nawet mała afera w szkole. Ale mniejsza o to. Chodzi o koszmarną atmosferę w domu. Nie da się po prostu funkcjonować z trójką dzieci, z których dwoje nie znosi trzeciego z wzajemnością. Rozmawiałam wielokrotnie z partnerem, on twierdzi, że to taki wiek i trzeba to przetrwać. On ma o wiele większy dystans do rzeczywistości i np. kompletnie mu nie przeszkadza, że dzieci są niby cicho, ale zachowują się wobec siebie pasywno-agresywnie (np. ostentacyjne wychodzenie z pomieszczenia, patrzenie prowokacyjnie sobie w oczy, przewracanie oczami itp.). Pewnie z zewnątrz brzmi to jak codzienne konflikty i docieranie się ludzi, ale ja mam już dosyć. Jestem na granicy decyzji o rozstaniu i natychmiastowej wyprowadzce, chociaż bardzo kocham i szanuję partnera. Rozmowy z dziećmi, nawet w obecności pedagoga nic nie dały. No po prostu moje i jego się nie znoszą. Może są tu mamy patchworkowe w podobnych sytuacjach i mogące podzielić się swoim doświadczeniem?
Obserwuj wątek
    • hosta_73 Re: Patchwork posypany 19.08.21, 00:23
      Nie mam takich doświadczeń ale szczerze współczuję. Chyba nie dałabym rady żyć w takiej atmosferze, dzieci też źle się czują w swoim domu. Na twoim miejscu wyprowadziłabym się na jakiś czas, z partnerem widywalabym się bez dzieci. Wszyscy odpoczniecie, ochloniecie i kto wie?
    • ga-ti Re: Patchwork posypany 19.08.21, 00:26
      Nie pomogę. Mam dzieci w podobnym wieku (nastolatki i wczesnoszkolne) i powiem tylko, że to trudny wiek. Nastolatkom świat wiruje, nastroje jak w rollercoasterze. A taki maluch jest albo wrogiem albo ignorowany.
      Zostaje Wam chyba tylko szukanie pomocy specjalisty (szkolny pedagog nie zawsze nim jest, niestety).
      Trzymam kciuki.
    • panna.nasturcja Re: Patchwork posypany 19.08.21, 00:31
      Szukajcie pomocy profesjonalisty a nie szkolnego pedagoga.
      Tu może pomóc tylko terapia rodzinna.
      O ile partner zauważy problem. Jeśli będzie go nadal lekceważył to nic z tego nie będzie, zniszczycie dzieci.
        • aragorna71 Re: Patchwork posypany 19.08.21, 07:09
          ty i twoj syn nie jestescie rodzina dla twojego partnera a on dla was. Uwazasz, ze gdyby byly jakies problemy nie powinniscie isc na terapie? "Rodzina"to nie tylko papierek czyli slub i wspolne dzieci.
            • aragorna71 Re: Patchwork posypany 19.08.21, 08:04
              ja zapytalam o wiezy, czyli u was sa wiezy, bo laczy was wspolne dziecko a u autorki ich nie ma, bo nie maja wspolnego dziecka? A jak beda miec to juz ok? Ciekawe dlaczego ja wychowywalam dwoje "obcych" dzieci i jedno z nich mowi do mnie mamo (sam tak zdecydowal). Mamo mowi to, ktore nie jest dzieckiem mojego meza ani moimwink
            • araceli Re: Patchwork posypany 19.08.21, 08:10
              triss_merigold6 napisała:
              > Łączy nas wspólne dziecko, które jest rodzeństwem dla mojego syna. No i oczywiś
              > cie, partner nie miał wcześniej własnych dzieci więc mojemu nikt nie wkraczal n
              > a teren.

              Wkroczył gach i półsiostra.
            • starczy_tego Re: Patchwork posypany 19.08.21, 08:37
              No ale Twój syn to obcy człowiek dla Twojego chłopa, żadna rodzina. Twój stary ma swoją córkę przecież. Ewidentnie czujesz się lepsza ze swoją sytuacja ale to przecież jeden pies, tez patchwork.
          • iwles Re: Patchwork posypany 20.08.21, 13:07
            panna.nasturcja napisał(a):

            >
            > Terapia rodzinna nie obejmuje więzów krwi tylko istniejący system rodzinny.


            Widzę niebezpieczeństwo, jak wiele osób zakłada, że ich oczekiwania wobec terapii są sluszne i jedyne właściwe.
            I jak wiele osób by się być może, mocno zdziwiło, gdyby terapeuta zastosował inną ścieżkę pomocy dzieciom, zamiast naprawiania ich charakterów, żeby się pokochały i sprawiały rodzicom radość.
            • panna.nasturcja Re: Patchwork posypany 20.08.21, 13:18
              Ale z oczywiście.
              Dzieci są zawsze najsłabszym ogniwem w rodzinie i na ogół ich poważne problemy są tylko papierkiem lakmusowym pokazującym problemy rodzinne.
              A terapia rodzinna nie ma na celu zrobić dobrze dorosłym tylko rodzinie.
              I tak, w opisywanym przypadku mogłoby się okazać, ze więzi rodzinnych nie ma w ogóle i ze dla dzieci będzie lepiej zamieszkać wyłącznie z własnym rodzicem.
    • umi Re: Patchwork posypany 19.08.21, 00:32
      Coraz lepsze watki kiedy rzucam forum.

      Moim zdaniem Twoj chlop ma racje. Moze im znalezc zajecia pozalekcyjne? Duzo? Sportowych w tym duzo moze byc. I jakis psycholog do tego. Jak sie wyszaleja, braknie im sil na wzajemne zagryzanie no i beda miec inne powoy do ekscytacji.
      Jesli Wy sie dogadujecie, chyba bym nie konczyla dobrego zwiazku przez smarkaterie. 15-latka za 3 lata bedzie miala 18 lat, a maluch lat 12 za te 3 lata troche moze spowaznieje.
      Dziewczyn sie nie sa ze soba jakos pogodzic? Albo sredniaka z najstarsza wziac na jakies wspolne, aktywne wypady np. wspinaczkowe? Tylko trzeba by uwazac, bo jak tacy kreatywni, to jeszcze jedno drugie odetnie suspicious
    • ga-ti Re: Patchwork posypany 19.08.21, 00:41
      Tak sobie jeszcze myślę, że 15 latka od września idzie do szkoły średniej tak? Może jak zmieni szkołę, pozna nowe towarzystwo, będzie lepiej? Nie będą w jednej szkole, w tym samym towarzystwie.
    • koronka2012 Re: Patchwork posypany 19.08.21, 00:56
      Przykro mi ale nie widzę innego wyjścia jak wyprowadzka - nie ma się co łudzić że sytuacja między młodymi się naprawi na tyle że będzie normalnie.
      Wszyscy się nie znoszą to nie jest coś nad czym można pracować u psychologa. Jedyne co można osiągnąć w ten sposób to pozory spokoju i buzującą niechęć pod spodem.

      Pozostaje wam tworzyć związek nie mieszkając pod jednym dachem. Trudne ale możliwe.
      Na pewno zdrowsze dla dzieci
    • potworia116 Re: Patchwork posypany 19.08.21, 01:34
      Wytrzymajcie, jeśli uważacie, że warto. Piętnastolatka za rok będzie już szesnastolatką, za dwa - siedemnastolatką. To rozwojowa, intelektualna i społeczną przepaść, z siuśmajtki zamieni się w młoda kobietę z własnym życiem i będzie miała wywalone na konflikty z domowym przedszkolem. Ty ze swojej strony pokaż, że ci na niej zależy, a Twój facet, niech zacieśni relację z twoim synem.
      Między biologicznym rodzeństwem też często idzie na noże, a kończy się na co najmniej poprawnych stosunkach.
    • zamyslona_ona02 Re: Patchwork posypany 19.08.21, 06:19
      Współczuję. Niestety nie widzę tu lepszego wyjścia niż wyprowadzka i spotkania z partnerem. Wcale nie jest powiedziane, że dzieci się w końcu zaczną dogadywać, bo niby dlaczego? Wyobraź sobie, że mąż wprowadza do Was swoją ukochaną siostrę. Ciebie irytuje jej sposób mówienia, chodzenia, poglądy, na dodatek jakoś Ci dogryzała, nie możesz na babę patrzeć. Na wspólnym wyjściu do kina czy na rolki dałabyś radę, ale wspólne mieszkanie by Cię wykańczało.
    • vivi86 Re: Patchwork posypany 19.08.21, 06:26
      Takie sytuacje są również w rodzinach nie-patchworkowych. I rodzice się nie rozwodzą. Awantury ukrócić, pasywną agresję olać. Przemęcza, wyjadą na studia, zerwą ze sobą kontakt i będzie święty spokój. Czasem nawet po x latach nawiązują poprawny kontakt.
      • triss_merigold6 Re: Patchwork posypany 19.08.21, 06:31
        W rodzinach niepatchworkowych jest rodzeństwo, tu są obce sobie dzieci. Btw, tu na forum były setki przykładów słabych lub żadnych relacji z dorosłym rodzeństwem.

        Niby dlaczego mają się męczyć wiele lat w imię fanaberii dorosłych?
        • trampki-w-kwiatki Re: Patchwork posypany 19.08.21, 08:23
          Fanaberii?
          Serio życie prywatne rodziców jest ich fababerią? Rodzice są jakimiś więźniami swoich dzieci i to dzieciaki będą im wybierały ewentualnego partnera? Serio?
          Okeej. Bo póki co mamy fochy małolatów, które się biorą za przemoc wobec siebie. Rodzice mogą skorzystać z pomocy terapeutów, ale dać się zaszczuć nastolatkom bo te chcą mieć mamusię czy tatusia na wyłączność? Noł łej.
          • hanusinamama Re: Patchwork posypany 20.08.21, 00:10
            Ale rodzice nie muszą się rozstać. Mozna byc razem mieszkając kazde ze swoimi dziecmi. Sorry ale robienie takiej komuny nie musi sie podobać dzieciom. Ktoś musiał zmienić dom, zostawić swój pokój, swoje miejsce. To nie są proste sprawy
            Wsród rodzenstwa są zgrzyty ale jest ok o ile rodzice traktują równo. Tu nie da sie równo traktować.
        • araceli Re: Patchwork posypany 19.08.21, 08:37
          triss_merigold6 napisała:
          > Niby dlaczego mają się męczyć wiele lat w imię fanaberii dorosłych?


          Triss - z twoją historią powinnaś być ostatnią osobą piszącą o "fanaberiach".
      • sajant Re: Patchwork posypany 19.08.21, 11:59
        Albo się nie przemęczą i nigdy nie nawiążą kontaktu. Będą się unikać całe życie, bo w końcu będą mieć taką możliwość i nie będą zależni od rodziców. A do własnej matki i ojca każde będzie miało pretensje, że zafundowali im lata nerwów i przykrości z powodu mieszkania z ludźmi, których nie znosili.
      • memphis90 Re: Patchwork posypany 19.08.21, 12:01
        >Awantury ukrócić, pasywną agresję olać.
        I spokojnie czekać, aż któreś z olewanych dzieci nie wytrzyma passive agressive i się potnie albo łyknie tabsy.
        Kolejna genialna rada jak spier... dzieciom życie olewając ich potrzeby, byle mieć męskie gacie.
    • triss_merigold6 Re: Patchwork posypany 19.08.21, 06:28
      Czy przed wspólnym zamieszkaniem podejmowaliscie w ogóle próby spędzenia czasu razem dłużej, np. całe święta, kilka tygodni wyjazdów, długie weekendy?

      Jak dla mnie, jedynym rozwiązaniem jest natychmiastowa wyprowadzka. Żadna terapia nie jest remedium jak ktoś wkurwia samym faktem, że siedzi w tym samym pomieszczeniu. To nie jest docieranie się, fundujecie dzieciom jakiś koszmar.
      • margerytka73 Re: Patchwork posypany 19.08.21, 11:29
        triss_merigold6 napisała:

        > Czy przed wspólnym zamieszkaniem podejmowaliscie w ogóle próby spędzenia czasu
        > razem dłużej, np. całe święta, kilka tygodni wyjazdów, długie weekendy?
        >
        > Jak dla mnie, jedynym rozwiązaniem jest natychmiastowa wyprowadzka. Żadna terap
        > ia nie jest remedium jak ktoś wkurwia samym faktem, że siedzi w tym samym pomie
        > szczeniu. To nie jest docieranie się, fundujecie dzieciom jakiś koszmar.

        Biologiczne rodzeństwo tych samych rodziców często kątami działa sobie na nerwy. Potem, w dorosłości albo stosunki magicznie się naorostowują, albo biologiczne rodzeństwo każde idzie własną drogą i brat z siostrą, dwie siostry, bracia- nie mają że sobą kontaktu, nie chcą mieć.
        Nie słyszałam przypadku, gdy biologiczne rodzeństwo żyje że sobą jak pies z kotem , gdy drażni sama obecność obok, aby w tej sytuacji ojciec zabrał jedno dziecko i mieszkał z nim w osobnym mieszkaniu a matka w drugim.
        A prawda tają, że za parę lat dzieci i tak będą na swoim, a z rodzicami będzie kontakt przez telefon i to raz na dwa tygodnie.
        A wtedy będzie płacz, bo kobieta grubo po 50tce i kogo by tu sobie znaleźć do życia, bo syn ma swoją Agatkę i dla matki nie ma czasu a córka Ania wyszła za Arka i ma swoje sprawy.

        Poza tym nawet jak się teraz rozejdą, to te dzieci tak czy siak będą miały pretensje, że parę lat matka mieszkała z facetem i sprowadziła im obcą 14 letnia córkę do mieszkania.

        Oczywiście kiedyś tam optyka dzieciom się zmieni, jak sami zostaną rodzicami, może nawet samotnymi, a może sami zwiaza się z osobą z dzieckiem, ale matka ich będzie wtedy sama I samotna na starość. Wzrusza tylko ramionami, mamo układaj sobie sama życie, my mamy swoje i tak się to skończy.
      • przepio Re: Patchwork posypany 20.08.21, 12:03
        triss_merigold6 napisała:

        > Jak dla mnie, jedynym rozwiązaniem jest natychmiastowa wyprowadzka. Żadna terap
        > ia nie jest remedium jak ktoś wkurwia samym faktem, że siedzi w tym samym pomie
        > szczeniu. To nie jest docieranie się, fundujecie dzieciom jakiś koszmar.

        I załóżmy, że Twoje pierwsze dziecko nie znosi Twojego męża, który jest dla niej obcym człowiekiem. Rozumiem, że w tym momencie wyprowadzasz się od niego?
    • nocnamagia Re: Patchwork posypany 19.08.21, 06:53
      Nie dziwię się, że się nie lubią. Twoje dzieciaki musiały zmienić miejsce zamieszkania, a nastolatkę zmuszono do przebywania w towarzystwie dwójki maluchów z jej punktu widzenia
      • aragorna71 Re: Patchwork posypany 19.08.21, 07:16
        czy kazde z dzieci ma swoj pokoj aby sie zaszyc i odpoczac od reszty? czy ty i twoj parter majacie dobre relacje ze swoimi dzieci, czy ty i partner lubicie dzieci tego drugiego?
        Jesli odpowiedz brzmi TAK na te pytania to dobry psycholog dla wszystkich. Jesli nie tak jak radza dziewczyny wyprowadzka i spotkania na odleglosc. Dziewczyny maja racje, ze mlodziez dorosnie i zmadrzeje, ale zycie jest tu i teraz a z twojego ipisu widac, ze nikt nie jest w tym ukladzie szczesliwy, ale nie sluchaj glupot, ze nie jestescie rodzina.
    • turzyca Re: Patchwork posypany 19.08.21, 07:10
      W środku pandemii, z nauczaniem zdalnym, gdy wszyscy źle funkcjonują psychicznie, zafundowaliście dzieciom taką rewolucję, nie dość, że przeprowadzka to jeszcze nowa rodzina, i dziwicie się, że są problemy?


      Wyprowadzka nie musi oznaczać rozstania Was jako pary, ale na stworzenie rodziny patchworkowej, gdzie najstarsza będzie kochającą starszą siostrą to raczej nie macie szans. Postawcie sobie za cel usamodzielnienienie najstarszej w kontekście studiów, bo to jedyna realna szansa na wspólne zamieszkanie w przewidywalnej przyszłości.
    • marinella Re: Patchwork posypany 19.08.21, 07:24
      Albo związek na dwa mieszkania, albo zamiana lokum na na tyle duże, ze dzieciaki rzadko będą się widywać ( osobne pokoje, łazienki, podwójny salon bez konieczności dzielenia kanapy przed tv).
      Od września będą w osobnych szkołach to już plus. Obiady na stołówce, nie zmuszać do wspólnych kolacji rodzinnych, ustawić treningi/ szkoły językowe / kursy pianina czy inne tak żeby mijały się w drzwiach. W weekendy porzucić wizje cudownego patchwork’a i spędzać czas w podgrupach rodzina A/rodzina B,a wieczory dorośli/dzieci a/dzieci b.
      • joana012 Re: Patchwork posypany 19.08.21, 07:49
        Jak długo się spotykaliście przed podjęciem decyzji o wspólnym zamieszaniu wczesnych nastolatków? Byliście na wspólnych wakacjach po to, aby zobaczyć jak dzieci się dogadują? Zrobiliście cokolwiek w tym kierunku aby te dzieci się poznały czy też idailstycznie podeszliście do tematu myśląc, że jakoś to będzie.
        Raczej poczekałabym aż dzieci podrosną na decyzję o wspólnym domu, będąc w wieku 15 lat trudno jest znosić w domu obce osoby. Może warto pomyśleć o oddzielnym mieszkaniu do czasu matury, chokera wie co teraz robić. Po takich kwasach z dziećmi i wyprowadzka h z tego powodu raczej ciężko będzie utrzymać ten związek.
    • ada16 Re: Patchwork posypany 19.08.21, 07:40
      wprowadziliscie sie do ich mieszkania?
      jezeli tak ona traktuje was jak najezdzców. czy dzieci maja swoje pokoje , czy ona musiala oddac np dodatkowy pokoj twoim dzieciom ?
    • zwyczajnamatka Re: Patchwork posypany 19.08.21, 07:46
      Sama mam 15 latkę i wiem, że gdybym jej sprowadziła do domu dwójkę obcego "rodzeństwa" to omatkobosko! Nie dałoby się w takim domu żyć.
      Rada dla ciebie - wyprowadź się. 15 latka ma jeszcze 4 lata do matury, a jeśli mieszkacie w dużym mieście i będzie też w nim studiowała, to może to jej zająć jeszcze 10 lat zanim się wyprowadzi. W domu ma być miła atmosfera. To ma być miejsce odpoczynku dla wszystkich, a nie tylko dla ciebie i partnera. Swoją drogą jesli partner ma wy.ebane na problemy między dziećmi to dobrze o nim nie świadczy.
      Ja bym się w takiej atmosferze zamęczyła, ale to ja. Poza tym dla mnie zawsze dziecko było i jest najważniejsze, więc jeśli miałabym wybierać partner czy dziecko wybieram dziecko. Jeśli miałabym wybrać komfort mój czy dziecka wybieram komfort dziecka. Możecie się spotykać nie mieszkając razem.
      • triss_merigold6 Re: Patchwork posypany 19.08.21, 07:52
        Mam bardzo spokojnego, poukładanego prawie 17-latka, ale znienacka dwójka obcych dzieci na co dzień?! Dramat. Siebie w tym wieku też pamiętam, zrobiłabym rodzicowi, tej drugiej osobie i jej dzieciom piekło na ziemi.
        • araceli Re: Patchwork posypany 19.08.21, 08:12
          triss_merigold6 napisała:
          > Mam bardzo spokojnego, poukładanego prawie 17-latka, ale znienacka dwójka obcyc
          > h dzieci na co dzień?! Dramat. Siebie w tym wieku też pamiętam, zrobiłabym rodz
          > icowi, tej drugiej osobie i jej dzieciom piekło na ziemi.


          Jakoś nie wyobrażam sobie, że pytałaś syna o zgodę na siostrę - zaswędziała macica i tyle zarówno gach jak i syn mieli do powiedzenia big_grin
        • trampki-w-kwiatki Re: Patchwork posypany 19.08.21, 08:27
          Tak, nie ma to jak radosna zgoda na rządy absolutne nastolatka. Nastolatek zanim osiągnie zdolność kredytową i się wyprowadzi może jeszcze kolejne piętnaście lat mieszkać z rodzicem a ten rodzic na życie poświęcać jego widzimisiom. Mnie nikt nie pytał czy lubię brata a musiałam z nim mieszkać dopóki w wieku lat 28 nie opuścił rodzinnego domu.
            • trampki-w-kwiatki Re: Patchwork posypany 19.08.21, 12:15
              Ja po prostu uważam, że foszki małolatów nie mogą stanowić podstawy decyzji życiowych rodziców. Jak jest problem z komunikacją, a najwyraźniej jest, to się idzie do terapeuty i nad nim pracuje. Ktoś tu skaszanił też proces integracji tej paczki i może jest szansa to odkręcić przy pomocy specjalistów. Ale skazywać się na samotność, bo na przykład dzieci są zazdrosne? Taaaak, jasne.
              • triss_merigold6 Re: Patchwork posypany 19.08.21, 12:23
                Foszek małolata to jest jak 15-latka dostaje gorączki z histerii, bo matka pierwszy raz zamierzała umówić się ze znajomym po południu poza domem (case mojej byłej atencyjnej koleżanki).
                Mieszkanie z obcymi ludźmi to inny kaliber.
              • koronka2012 Re: Patchwork posypany 19.08.21, 19:29
                Już widzę nastolatkę jak leci się wywnętrzać do psychologa I intensywnie pracuje żeby dotrzeć do sedna problemu dlaczego nie cierpi upierdliwego gnojka obcej pani 🤦🏻‍♀️
              • hanusinamama Re: Patchwork posypany 20.08.21, 00:17
                Foszki...wyobraź sobie ze mąz oznajmia ze od jutra w waszym domu zamieszka jego siostra ze swoim dzieckiem. Tówj gabinet przejmuje ona i dziecko, zajmuje jedną łazienkę....aha i masz nie robić foszków.
                Nikt jej nie broni miec faceta..nie musi z nim mieszkać.
                • trampki-w-kwiatki Re: Patchwork posypany 20.08.21, 15:40
                  Załatwienie sprawy w ten sposób, który przytoczyłaś jest złe, bo nie ma tu elementu wprowadzenia nowej osoby, integracji tych osób a dopiero później zamieszkania.

                  Po drugie nie porównuj męża do rodzica, rodzic nie jest partnerem swojego dziecka i nie musi pytać go o zdanie w każdej kwestii.
                • trampki-w-kwiatki Re: Patchwork posypany 20.08.21, 15:47
                  Swoją drogą ciekawe jest to podejście. Jak dzieci płaczą gdy rodzice się rozwodzą to co? Też rodzic powinien ulec i powiedzieć "dobra, Krysiu, nie płacz, zostanę z twoim tatą, jego nową dziewczyną i ich wspólnym dzieckiem!"

                  Otóż nie, rodzic nie ma obowiązku pytać o zdanie dzieci w każdej możliwej sprawie życiowej.
          • hanusinamama Re: Patchwork posypany 20.08.21, 00:16
            Przypominam ze dziecko nie jest tu gosciem...tez mieszka w tym domu, to tez ma być jego dom. W srodku pandemii, na nauczaniu zdalnym zrogznaizowali sobie nagle "łaczenie rodzin".
            Brot to co innego niż dzieciaki ojca kochanki...no sorry.
        • lauren6 Re: Patchwork posypany 19.08.21, 08:28
          > Siebie w tym wieku też pamiętam, zrobiłabym rodzicowi, tej drugiej osobie i jej dzieciom piekło na ziemi.

          Może wysłaliby cię na terapię i dziś byłabyś w innym miejscu niż jesteś.
          • loginwieczniezajety Re: Patchwork posypany 19.08.21, 09:12
            Jak triss była młodzieżą to terapia kojarzyła się głównie z chorymi psychicznie, a nie zbuntowaną nastolatką albo niegrzecznym chłopakiem. Osoby plus minus w wieku triss, kojarzycie w ogóle szkolnego pedagoga?
            • triss_merigold6 Re: Patchwork posypany 19.08.21, 09:16
              Tak! W liceum była jakaś zabawna starsza pani, poza jednym spotkaniem na początku I klasy, nie pamiętam innej jej aktywności. Z dzisiejszej perspektywy mieliśmy w szkole koszmarne problemy z podejściem nauczycieli, ale nikomu chyba nie przyszło do głowy, żeby zwracać się do szkolnego pedagoga.
            • daniela34 Re: Patchwork posypany 19.08.21, 10:19
              loginwieczniezajety napisał(a):

              Osoby plus minus w
              > wieku triss, kojarzycie w ogóle szkolnego pedagoga?

              Ja jestem młodsza od triss, w podstawówce pedagog był oczywiście, ale nie pamiętam żadnej jego aktywności (być może dlatego, że się nie interesowałam, co robi z "trudną" młodzieżą, a chyba na tym się skupiał). W moim liceum natomiast pani pedagog głównie zapadła mi w pamięć po tym, jak usiłowała zmusić koleżankę, która zaszła w ciążę w maturalnej klasie, żeby zmieniła szkołę. Był to ogromny sukces pani pedagog, muszę jej to przyznać, albowiem, ponieważ, gdyż za jednym zamachem
              -zintegrowała niezbyt dotąd zintegrowaną klasę wokół dziewczyny,
              -wkurzyła przyszłą młodocianą matkę tak, że w marcu urodziła, a następnie w maju zdała całkiem nieźle maturę (a była słabą uczennicą przed ciążą, raczej na 2 jechała) i z rozpędu poszła na studia licencjackie, które okazały się całkiem dobrym wyborem zawodowym (wprawdzie w naszym mieście, niby niezbyt prestiżowe, ale dające pracę i konkretną kasę).
              Uważam to za spory sukces zawodowy pani pedagog.
    • zuzanna_a Re: Patchwork posypany 19.08.21, 07:54
      Ja znam rodziny gdzie takie zachowania odwalają biologiczne rodzenstwa.
      I znalam jak bylam sama nastolatką, moja najlepsza przyjaciolka jakby mogla to swojego brata zadzgalaby nożem, on mowil ze sie puszcza i nienawidzil jej z calego serca.
      Moim zdaniem warto poczekac, isc na terapie. Ty rzucisz faxeta a dzieci nawet nie podziekuja tylko dalej beda miec nastolatkowe fochy z innych powodow. Za pare lat beda innymi ludzmi z innym zyciem - a ty zostaniesz sama i bedziesz szukac na nowo? Moim zdaniem bez sensu.
      • aguar Re: Patchwork posypany 19.08.21, 08:19
        "Ja znam rodziny gdzie takie zachowania odwalają biologiczne rodzenstwa."
        Tak samo myślę. I nikt nie kombinuje, że matka ma zamieszkać z jednym, a ojciec z drugim. Mam 12-latka i oni w ogóle jako grupa kumpli w szkole mają teraz fazę na nielubienie dziewczyn, ale się spodziewam, że to wkróce minie. Może zorganizować dziewczynom czas we dwie, młodej pewnie się wydaje, że musi być lojalna wobec brata i starszej okazywać niechęć.
      • zwyczajnamatka Re: Patchwork posypany 19.08.21, 08:24
        Dlaczego wyprowadzając się ma zostać sama? Można funkcjonować na dwa domy i to się super sprawdza. Po drugie facet, który nie przejmuje się sytuacja między dziećmi, ignoruje uczucia swojej córki i wisi mu atmosfera w domuoim zdaniem nie rokuje.
        Po trzecie na razie dzieci mają na razie skierowana agresję na siebie nawzajem, ale za Chile ta agresję skierują na matkę, że im tak życie urzadzila. Skończy się tak, że dzieci się od ciebie odwrócą. Będą miały żal za takie dzieciństwo.
            • laluna82 Re: Patchwork posypany 19.08.21, 16:09
              Powinien myśleć tez o sobie, córce, i partnerce a nawet o dzieciach partnerki.
              Bardzo niezdrowe jest ustawianie całego życia pod i dla dziecka.
              Za 3, najdalej 4 lata , tę córkę będzie interesowała jedynie kasa od ojca a czy będzie szczęśliwy, będzie miała w poważaniu.
              • iwles Re: Patchwork posypany 19.08.21, 16:23
                laluna82 napisała:

                > Za 3, najdalej 4 lata , tę córkę będzie interesowała jedynie kasa od ojca a czy
                > będzie szczęśliwy, będzie miała w poważaniu.


                A przez te 4 lata? Gdyby takie sytuacje zdarzały się twojemu dziecku w klasie, tez radzilabys, żeby przeczekać?
                • laluna82 Re: Patchwork posypany 19.08.21, 18:22
                  W jakiej klasie na litość boską?. Przeciez to sytuacja w domu. Mam wrażenie że tam oprócz źle przeprowadzonej integracji rodzin, kiepskiej komunikacji, brakuje zwykłego wychowania i zasad. Strach te zasady nazwać dyscypliną, bo w obecnych czasach dziubdziulki należy chować w puchu i pod kloszem i spełniać wszystkie zachcianki.
                  Dzieciom to się na początek zjebka należała za oczernianie w necie i postraszenie kuratorem. To jest cyberprzemoc. I to powinno być im uświadomione przez szkołę, jeśli rodzice są tak durni, że nie widzą zagrożenia w zachowaniu swoich dzieci. Ale tam chyba się wszyscy trzęsą, żeby bardziej nie wkur,wić rządzących w domu małolatów.
                  • makurokurosek Re: Patchwork posypany 19.08.21, 18:30
                    "W jakiej klasie na litość boską?. Przeciez to sytuacja w domu. Mam wrażenie że tam oprócz źle przeprowadzonej integracji rodzin, kiepskiej komunikacji, brakuje zwykłego wychowania i zasad"

                    Nie do końca. Jeżeli prawdą jest, to co napisała jedna z forumek, że autorka związała się z panem ( 3 lata temu) rok po śmierci jego żony , to naprawdę trudno się dziwić córce pana, że reaguje na całą sytuację tak agresywnie.
                    Ostatnio był tu wątek dorosłej kobiety która mimo, że mija rok od śmierci bliskiej osoby nadal nie może się pozbierać, a wy oczekujecie że 11 latka pozbiera się po śmierci matki w jeden dzień i z radośnie rzuci się w objęcia macochy i jej dzieci.
                    • potworia116 Re: Patchwork posypany 19.08.21, 18:47
                      Kiedy ojciec zamieszkał z nową partnerką od śmierci jego żony minęły już trzy lata. To w kwestii formalnej. Poza tym w poście nie ma ani słowa o stosunku dziewczyny do macochy, ani do idei powtórnego związku ojca. Jest za to niekontrolowana, eskalująca i prowadząca do ekscesów niechęć pomiędzy nielatami.
                      Poluzowanie relacji dorosłych i wyprowadzkę postrzegam tu jako wychowawczą kapitulację.
                      • makurokurosek Re: Patchwork posypany 19.08.21, 19:11
                        "Kiedy ojciec zamieszkał z nową partnerką od śmierci jego żony minęły już trzy lata. "

                        Co innego wiedzieć o pewnej sytuacji, co innego ją widzieć.
                        Do przetrawienia śmierci matki trzeba czasu, dziewczyna jest nastolatką, nic dziwnego że się buntuje, nic też dziwnego że nie akceptuje dzieci macochy. Tym bardziej, skoro macocha po roku wspólnego mieszkania wpada na pomysł wysłania nastolatki do szkoły z internatem.
                        • potworia116 Re: Patchwork posypany 19.08.21, 19:23
                          Nie, to nic dziwnego, że dziewczyna nie akceptuje nowego związku ojca, ale tę akceptację należy pomóc jej osiągnąć, a nie ulegać emocjonalnym szantazom.
                          Ona przeżywa żalobę po swojemu, a ojciec po swojemu. Każde na.prawo do swojego rytmu i tempa.
                        • potworia116 Re: Patchwork posypany 19.08.21, 19:19
                          tt-tka napisała:

                          > Jest takze eskalujaca i zmierzajaca do wypchniecia 15-latki z domu niechec maco
                          > chy. Cel ma zostac osiagniety poprzez "urabianie" ojca dziewczynki.
                          >

                          Nie wyłapalam tych informacji. Przytoczysz konkretne cytaty?
                          • tt-tka Re: Patchwork posypany 19.08.21, 19:48
                            potworia116 napisała:

                            > tt-tka napisała:
                            >
                            > > Jest takze eskalujaca i zmierzajaca do wypchniecia 15-latki z domu nieche
                            > c maco
                            > > chy. Cel ma zostac osiagniety poprzez "urabianie" ojca dziewczynki.
                            > >
                            >
                            > Nie wyłapalam tych informacji. Przytoczysz konkretne cytaty?

                            O Matko. tylko dla ciebie smile
                            post watkodajki z dzisiaj, 11.16
                            "corka partnera ma w sobie jakis taki prowokujacy gen, glosno mowi, bywa halasliwa (...) moim zdaniem szybko sie dziewczyna zepsuje, mowilam o tym z troska jej ojcu, ale on jest za miekki (...) caly ten emocjonalny bagaz, ktory mu nie pozwala skutecznie i surowo opanowac mlodej pannicy. Nie przypadkiem moj syn obrazil ja w ten sposob na FB ona daje ku temu powody, np wyzywajace ubieranie sie (...) tlumaczylam jej, co robi zle i jak powinna sie zachowywac, ale to wszystko jak grochem o sciane (...) Problemem, ak sie nad tym zastanowic, jest coraz bardziej rozwydrzona i zepsuta 15-latka. niestety do jej ojca to nie dociera. Podsunelyscie (nikt tego nie podsuwal - tt) tu dobry pomysl: szkola z internatem.To byloby najlepsze rozwiazanie. Wyekspediowac gdzies dziewczyne i niech sobie zyje jak chce (...) a moze poradzicie, w jaki sposob urobic partnera i przekonac dziewczyne, ze to najlepsze rozwiazanie ?"